Tartak

Okładka książki Tartak
Daniel Odija Wydawnictwo: Czarne literatura piękna
128 str. 2 godz. 8 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Data wydania:
2003-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2003-01-01
Liczba stron:
128
Czas czytania
2 godz. 8 min.
Język:
polski
ISBN:
83-87391-76-X
Średnia ocen

                6,4 6,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Tartak w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Tartak

Średnia ocen
6,4 / 10
133 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
769
604

Na półkach:

W 2003 roku Tartak znalazł się na liście dziewięciu najbardziej cenionych książek prozatorskich, wielokrotnie nominowany był też (i nagradzany) w prestiżowych konkursach literackich. Książka ta określana bywa jako manifest społeczny, badający współczesne obszary nędzy i beznadziei, upominający się o wykluczoną prowincję. Autor łączy w niej realistyczne, obyczajowe sprawozdania i lokalne anegdoty z filozoficznymi komentarzami wiejskiego bajarza. Trochę tu klimatu sennych obrazów, jak z Domu dziennym, domu nocnym Olgi Tokarczuk. Dzięki temu książki nie można sprowadzić do publicystycznego obrazka.

Odija faktycznie opowiada o ponurej i biednej prowincji, pozbawionej nadziei. Ale nie jest to reporterski głos, zaangażowany społecznie i politycznie, lecz raczej przypowieść o ludziach, których przetrąciło życie, "pogrobowcach" PRL wpasowanych w ramy półrealnej baśni. Ten mityzujący styl pięknie nawiązuje do podobnych klimatów prozy Andrzeja Stasiuka, Magdaleny Tulli, Pawła Huelle, Piotra Szewca, Lidii Amejko czy Pawła Sołtysa. Klimat opowieści zręcznie podkreśla prosty język, pozbawiony patosu, pompowanego dramatyzmu i wielkich słów. Pomimo tego (dlatego?) Tartak budzi silne emocje...

Autor w uroczy sposób przechodzi z poziomu szczegółowego sprawozdania z drobnych wydarzeń, do szeroko kreślonych obrazów, wykraczających poza opisywane chwile ("nie wiedział, kiedy zacząć płakać i z tego wszystkiego zapomniał w ogóle o płaczu, a przecież było mu bardzo smutno. No i na kilka dobrych lat zapomniał, jak się płacze."), realistyczny opis miesza z baśniowym przedstawieniem, a biblijny język narracji z rzeczowością spostrzeżeń i wulgaryzmami bohaterów książki - całej panoramy dziwacznych, trochę strasznych i trochę komicznych indywiduów.

W 2003 roku Tartak znalazł się na liście dziewięciu najbardziej cenionych książek prozatorskich, wielokrotnie nominowany był też (i nagradzany) w prestiżowych konkursach literackich. Książka ta określana bywa jako manifest społeczny, badający współczesne obszary nędzy i beznadziei, upominający się o wykluczoną prowincję. Autor łączy w niej realistyczne, obyczajowe...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

279 użytkowników ma tytuł Tartak na półkach głównych
  • 189
  • 88
  • 2
38 użytkowników ma tytuł Tartak na półkach dodatkowych
  • 23
  • 4
  • 3
  • 3
  • 2
  • 2
  • 1

Tagi i tematy do książki Tartak

Inne książki autora

Okładka książki RELAX Magazyn opowieści rysunkowych nr 49 Philippe Caza, Luko Czakowski, Gerry Finley-Day, Grzegorz Janusz, Kajetan Kusina, Pat Mills, Bartosz Minkiewicz, Daniel Odija, Michał Śledziński, Wojciech Stefaniec, Kelly Thompson, Jim Watson
Ocena 6,2
RELAX Magazyn opowieści rysunkowych nr 49 Philippe Caza, Luko Czakowski, Gerry Finley-Day, Grzegorz Janusz, Kajetan Kusina, Pat Mills, Bartosz Minkiewicz, Daniel Odija, Michał Śledziński, Wojciech Stefaniec, Kelly Thompson, Jim Watson
Okładka książki Bardo Daniel Odija, Wojciech Stefaniec
Ocena 7,3
Bardo Daniel Odija, Wojciech Stefaniec
Okładka książki RELAX Magazyn opowieści rysunkowych nr 45 Boris Bakliža, Łukasz Bogacz, Daniel Chmielewski, Djief, Roman Gajewski, Gir, Piotr Herla, Grzegorz Janusz, Tomasz Kontny, Jacques Lob, Andreas Martens, Bartosz Minkiewicz, Tomasz Niewiadomski, Daniel Odija, Yanick Paquette, Tomasz Piorunowski, Mark Russell, Antoni Serkowski, Liam Sharp, Wojciech Stefaniec, Marko Stojanović, Jakub Topor, Jean Van Hamme, Robert Waga, Bernie Wrightson
Ocena 6,4
RELAX Magazyn opowieści rysunkowych nr 45 Boris Bakliža, Łukasz Bogacz, Daniel Chmielewski, Djief, Roman Gajewski, Gir, Piotr Herla, Grzegorz Janusz, Tomasz Kontny, Jacques Lob, Andreas Martens, Bartosz Minkiewicz, Tomasz Niewiadomski, Daniel Odija, Yanick Paquette, Tomasz Piorunowski, Mark Russell, Antoni Serkowski, Liam Sharp, Wojciech Stefaniec, Marko Stojanović, Jakub Topor, Jean Van Hamme, Robert Waga, Bernie Wrightson
Okładka książki RELAX Magazyn opowieści rysunkowych nr 43 Caza, Daniel Chmielewski, Przemysław Dedelis, Philippe Druillet, André Franquin, Janek Koza, Andreas Martens, Bartosz Minkiewicz, Daniel Odija, Yanick Paquette, Francois Riviere, Mark Russell, Debora Santos, Krzysztof Skiba, Kamil Śmiałkowski, Przemysław Soroka, Jimmy Stamp, Wojciech Stefaniec, Bernie Wrightson, Bartosz Zaskórski
Ocena 7,0
RELAX Magazyn opowieści rysunkowych nr 43 Caza, Daniel Chmielewski, Przemysław Dedelis, Philippe Druillet, André Franquin, Janek Koza, Andreas Martens, Bartosz Minkiewicz, Daniel Odija, Yanick Paquette, Francois Riviere, Mark Russell, Debora Santos, Krzysztof Skiba, Kamil Śmiałkowski, Przemysław Soroka, Jimmy Stamp, Wojciech Stefaniec, Bernie Wrightson, Bartosz Zaskórski
Okładka książki Utopay. Przyszłość wystawia rachunek Wojciech Chamier-Gliszczyński, Wojciech Chmielarz, Anna Cieplak, Jacek Dukaj, Paulina Hendel, Miłosz Horodyski, Grzegorz Kasdepke, Rafał Kosik, Wojciech Kuczok, Wojtek Miłoszewski, Zygmunt Miłoszewski, Daniel Odija, Łukasz Orbitowski, Mateusz Pakuła, Andrzej Pilipiuk, Grażyna Plebanek, Michał Protasiuk, Radek Rak, Anna Rozenberg, Barbara Sadurska, Magdalena Salik, Dominika Słowik, Bartosz Szczygielski, Wit Szostak, Cezary Zbierzchowski, Jakub Żulczyk
Ocena 6,3
Utopay. Przyszłość wystawia rachunek Wojciech Chamier-Gliszczyński, Wojciech Chmielarz, Anna Cieplak, Jacek Dukaj, Paulina Hendel, Miłosz Horodyski, Grzegorz Kasdepke, Rafał Kosik, Wojciech Kuczok, Wojtek Miłoszewski, Zygmunt Miłoszewski, Daniel Odija, Łukasz Orbitowski, Mateusz Pakuła, Andrzej Pilipiuk, Grażyna Plebanek, Michał Protasiuk, Radek Rak, Anna Rozenberg, Barbara Sadurska, Magdalena Salik, Dominika Słowik, Bartosz Szczygielski, Wit Szostak, Cezary Zbierzchowski, Jakub Żulczyk
Daniel Odija
Daniel Odija
Prozaik, scenarzysta komiksowy, animator kultury. Autor powieści Ulica (2001), Tartak (2005), Niech to nie będzie sen (2008), Kronika umarłych (2010) Pusty przelot (2021) oraz zbiorów opowiadań Szklana huta (2005), Przezroczyste głowy (2018). Wraz z rysownikiem Wojciechem Stefańcem tworzy cykl komiksowy, tetralogię Bardo. Dotąd ukazały się trzy z czterech tomów cyklu: Stolp (2017), Rita (2019) Rege (2022). Odija jest także autorem sztuk teatralnych, słuchowisk, scenariuszy komiksowych, filmowych oraz libretta do baletu. Publikował m.in. w „Tygodniku Powszechnym”, „Gazecie Wyborczej”, „Playboyu”, „Piśmie” czy „Blizie” oraz w antologiach literatury współczesnej. Jego opowiadania zostały przetłumaczone na kilkanaście języków, a powieści i komiksy ukazały się w przekładzie na język francuski, niemiecki, niderlandzki, ukraiński i macedoński. Od lat prowadzi warsztaty literackie i komiksowe dla dzieci, młodzieży i dorosłych. Współpracuje m.in. z Gdańskim Teatrem Szekspirowskim, Narodowym Centrum Kultury, Nadbałtyckim Centrum Kultury, czy Muzeum Pana Tadeusza we Wrocławiu. Stypendysta Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego za rok 2004/2005. Mieszka w Słupsku.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Opowiadania na czas przeprowadzki Paweł Huelle
Opowiadania na czas przeprowadzki
Paweł Huelle
Paweł Huelle, polski pisarz i prozaik, nauczyciel języka polskiego, wykładowca na kierunku reżysersko-operatorskim i wykładowca filozofii. To nazwisko, które co jakiś czas przewijało się mi przed oczami, zanim w moje ręce trafiły „Opowiadania na czas przeprowadzki”. Pierwsze z nich prowadzą czytelnika do okresu powojennego, nad Mołtawę, gdzie jeszcze dobrze tam przez lata zakorzeniony duch niemieckości ciągle unosi się nad Gdańskiem, a traumatyczny koszmar wojny nadal jest obecny w niełatwych polsko-niemieckich relacjach. Polacy, którzy po zasiedleniu tych terenów nie od razu poczuli się tam jak w swojej ojczyźnie i Niemcy, którzy pomimo świadomości nowych granic ciągle odczuwali, że są u siebie. Wszechobecne ślady niemieckości, jednym tak obce, drugim tak bliskie, potwierdzały paradoks tej sytuacji. W pierwszych opowiadaniach jawi się przed czytelnikiem powojenna Polska, naznaczona trudnościami i problemami rozkwitającego PRL-u. To zwyczajne historie o codziennym życiu, w których szczególnie widoczna jest dbałość o wychowanie dziecka w klimacie rodzinnych wartości. Opowiadania budzą sentyment do dawno minionych czasów, kiedy relacje sąsiedzkie były niezwykle bliskie, dzieci swobodnie i bez nadzoru dorosłych penetrowały okoliczne zakamarki, mężczyźni byli szarmanccy, a kobiety kojarzono z ciepłem ogniska domowego. Te pierwsze historie widziane i opisane są z poziomu kilkulatka. Bohater pierwszego opowiadania, tytułowy stół, to zdobycz powojenna. Zwyczajny, wysłużony mebel, wokół którego toczą się rozważania na temat życia, egzystencji i ludzkich priorytetów. Stół jawi się tu jako symbol. Symbol spajania rodziny, przemijania ale też pojmowania etyki. Opowiadania rosną i dojrzewają wraz z bohaterem, zmieniając dziecięce widzenie świata w dorosłe postrzeganie rzeczywistości. Wrażenie robi opowiadanie „Wuj Henryk”, nie tylko z powodu doskonałego szkicu głównego bohatera czy pojawiających się tu elementów baśniowych, ale również z powodu zaskakująco trafnej wizji przyszłości Polski i jej miejsca w Europie. W zbiorze poruszony został też problem traumy dziecięcej, rzutującej na resztę życia i stanowiącej nieuleczalne źródło emocjonalnego chłodu. To plon braku miłości ojcowskiej, pomimo jego fizycznej obecności. Nigdy nie uleczony ból, który ostatecznie kończy się w szpitalu psychiatrycznym. Każde z opowiadań ma własny, wyjątkowy klimat, odrębną historię, odmienne emocje i przesłanie. Wszystkie mają własną, niepowtarzalną interpretacją rzeczywistości. Potrafią rozbawić, wzruszyć, zasmucić, otulić melancholią. Pierwsze historie, widziane i opisane oczami kilkulatka rysują jego świat budowany na ufności, ciekawości i poznawaniu rzeczywistości Z każdym kolejnym wzrasta dojrzałość narratora. Jednocześnie pojawia się tu coraz śmielej wprowadzany duch mistycyzmu, gdzie splatające się różnorakie linie czasowe nadają narracji metafizyczny wydźwięk. Wysoko należy ocenić styl, w jakim Paweł Huelle napisał swoje opowiadania. Udało mu się oczarować czytelnika stworzonym przez siebie światem, w którym wyobraźnia z lekkością maluje przed oczami wypełnione czereśniami, gruszami i renklodami sady, a aromat czarnych, dojrzałych w słońcu porzeczek, kurz upalnego lata czy woń kadzidła w świątyni odbiera się wszystkimi zmysłami. Paweł Huelle okazuje się być finezyjnym obserwatorem i doskonałym analitykiem relacji międzyludzkich. Jego bohaterowie to intrygujące, bogate wewnętrznie postaci, a język opowiadań pod względem literackim znakomity. „Opowiadania na czas przeprowadzki” to jedna z tych książek, po których zamknięciu czuje się niedosyt. Bo chciałoby się więcej i więcej……I choć przede mną do odkrycia jeszcze cały dorobek literacki Pawła Huelle, to jednocześnie żal, że już nic nie wyjdzie spod jego pióra.
zuszka - awatar zuszka
oceniła na 7 10 miesięcy temu
Pióropusz Marian Pilot
Pióropusz
Marian Pilot
Nieczęsto zdarza sie obcowac z książką, która w tak zuchwały i zarazem pokorny sposób wkracza w samo jądro ludzkiego istnienia. Pióropusz Mariana Pilota nie jest powieścią w zwyczajnym rozumieniu tego słowa. To raczej rozedrgany, językowy manifest pamięci – pamięci nie tylko jednostkowej, lecz także zbiorowej, zakorzenionej w ziemi, w dialekcie, w ciele i w duszy człowieka, który nigdy nie został naprawdę wysłuchany. Pilot pisze tak, jakby każda litera była wykuwana z samej istoty człowieczeństwa – z bólu, śmiechu, hańby i rozpaczy. Jego język – pełen kolokwializmów, neologizmów, śladów gwary i poetyckich zgrzytów – nie poddaje się łatwo. Czytelnik nie może się tu wygodnie rozsiąść. Musi uczestniczyć. Musi cierpieć i śmiać się razem z narratorem, który nie jest jedynie jednostką, lecz echem tysięcy podobnych głosów, tłumionych przez historię, przez systemy, przez rodzinę, przez samego siebie. Nie ma tu ornamentu dla ornamentu. Każde słowo zdaje się być umieszczone w tekście z niepojętą precyzją, chociaż na pierwszy rzut oka panuje w tej prozie chaos. Ale to nie chaos, to życie – nieobrobione, surowe, takie, jakie jest naprawdę. Narrator Pióropusza – w swoim dziecięcym, a zarazem dojmująco dojrzałym spojrzeniu – przypomina człowieka, który błąka się między światłem a cieniem, nie wiedząc, po której stronie ma stanąć, a może nawet – nie wierząc, że wybór w ogóle istnieje. Pilot potrafi uczynić z rzeczy najmniejszych – z gestów matki, z pędu wiejskiego roweru, z chłodu łyżki do zupy – znaki transcendencji. Pokazuje, że nawet w najbardziej błahym zdarzeniu tli się coś świętego, coś przeklętego, coś, co nie pozwala spać spokojnie. W tym tkwi jego siła – nie w fabule (która nie biegnie, lecz meandruje jak niespokojny strumień), nie w dramaturgii (która się nie wspina, lecz zapada), lecz właśnie w tym nieustannym pulsowaniu między językiem a uczuciem. Lektura Pióropusza nie daje ukojenia. To nie jest książka, po której człowiek odetchnie z ulgą. To książka, która wierci się w duszy. Która nie pozwala o sobie zapomnieć. I – co najważniejsze – która nie pozwala zapomnieć o tych wszystkich, których głosów nie słyszymy na co dzień: wiejskich dzieci, ojców przesiąkniętych goryczą, matek osaczonych obowiązkiem, dziadków, którzy nie potrafią mówić, ale pamiętają wszystko. W Pióropuszu nie ma zbędnych słów. Jest tylko prawda – nieraz okrutna, nieraz liryczna, zawsze nieunikniona. To arcydzieło pokory i odwagi. Arcydzieło literatury, która nie chce być elegancka ani wygodna, lecz prawdziwa. A to, moim zdaniem, najtrudniejsze. I najbardziej potrzebne. Moja recenzja z portalu "nakanapie"
Aleksy - awatar Aleksy
ocenił na 10 11 miesięcy temu
Nic Dawid Bieńkowski
Nic
Dawid Bieńkowski
Dawid Bieńkowski, Nic [recenzja] @Stryczyńska pisze Podchodziłam do tej książki jak mój pies do fit chrupków. No nie mogłam się za nią zabrać. Przeleżała na półce kilka (a może i kilkanaście) ładnych lat, w ciągu których próbowałam się z nią polubić parokrotnie. Nigdy jednak jakoś nie mogłam dotrwać do końca. To trudne doświadczenie, kiedy rezygnuje się z książki nieprzeczytanej w całości, chociaż właściwie nie do końca się wie, dlaczego. Sama do teraz nie wiem, o co mi wtedy chodziło. Być może dopiero teraz dojrzałam czytelniczo do pewnego typu narracji czy innych mankamentów mogących być jednocześnie zaletami. Nie w tym rzecz jednak, żeby to roztrząsać. Istotne jest, że wreszcie dokopałam się do ostatniej strony. Dużo czasu mi to zajęło, choć książka nie jest specjalnie obszerna (niecałe 400 stron). Chwilami po prostu trzeba było się zatrzymać na dłuższy oddech. Tak samo musiałam po niej odpocząć, żeby móc w ogóle cokolwiek na jej temat napisać. Już sama tematyka jest trochę przytłaczająca. Bieńkowski opisuje polskie lata 90. przez pryzmat różnych sytuacji, bohaterów i przede wszystkim wprowadzenia do Polski wielkiej restauracji Positive, stawianej na równi z pojawiającymi się wówczas złotymi łukami. Lata 90. – z jednej strony pełne nowych nadziei, możliwości i szerokich perspektyw, z drugiej strony zaś nadal brutalnie trudne, być może właśnie dlatego, że nowe, wymagające i… rozczarowujące. Ówczesna rzeczywistość opisana jest szczerze, rzetelnie, wiarygodnie. Rozwijający się konsumpcjonizm i zachłystywanie się świeżym światem miesza się z ludzkimi dramatami, przemyśleniami i zwykłą codziennością. Narracja, która tak mnie wcześniej odepchnęła, przeskakuje z jednego bohatera na drugiego, miota się między różnymi sytuacjami, jest nieco chaotyczna, ale jest sens w tym chaosie. Sądzę bowiem, że dzięki temu zabiegowi świetnie oddaje właśnie delikatny chaos tamtych czasów. Nie jestem jednak fanką bezpośrednich zwrotów do czytelnika, które się tutaj co jakiś czas pojawiają w ramach osobnych minirozdziałów. To pasuje do naprawdę nielicznych sytuacji literackich. I choć teraz nie potrafię przywołać z pamięci nawet jednego tytułu, w którym takie rozwiązanie mnie nie raziło, to Nic zdecydowanie nie jest jednym z nich. Trzeba natomiast przyznać, że autor sprawnie porusza się po językowych zaroślach. Zwłaszcza pochwalić należy całkowite zróżnicowanie stylu dostosowanego do różnych postaci. Z jednej strony „Vive la France”, z drugiej „bystra dupka”, a pośrodku… sranie w toalecie dla klientów. To naprawdę duża i naprawdę dobra rozpiętość całkiem sprawnie zrealizowana. Nie jestem do końca pewna, czy to lata 90. są tłem dla Positive’a, czy może jednak Positive jest tłem dla lat 90. A może jedno i drugie równocześnie. W każdym razie realia restauracji, która wreszcie i w Polsce staje się wielką korporacją, pracy w niej na różnych stanowiskach i na różnych szczeblach, zasad w niej panujących czy w ogóle sytuacji gastronomii w różnych rejonach Polski są kluczowe. Jestem w stanie uwierzyć, że kiedy Bieńkowski pisał Nic i kiedy je wydawał (2005), książka mogła być w pewien sposób przełomowa. Otwierać czytelnikom oczy na to, jak naprawdę funkcjonują wielkie sieciówki, restauracje rozsiane po całym kraju, które przed konsumentem budują sobie wizerunek wręcz fantastyczny. Sądzę jednak, że słowa Janusza Majcherka, które pojawiły się w recenzji okładkowej, są zdecydowanie przesadzone – „po przeczytaniu tej książki już nigdy nie weźmiecie do ust hamburgera”. Po pierwsze – Positive serwuje głównie panierowane elementy z frytkami, nie hamburgery (to półżartem, rozumiem, że zaszła tu pewnego rodzaju generalizacja i nic do niej nie mam). Po drugie – wydaje mi się, że ludzie dość rzadko rezygnują z chadzania do knajpy tylko dlatego, że być może pracownikom tam źle. Bo tutaj nie ma serwowania dań zbieranych z podłogi, przyprawiania mięsa na ostro, żeby nie było czuć starą padliną czy wielokrotnego rozmrażania i zamrażania produktów. Nie ma tu nic, co mogłoby gościom obrzydzić samo jedzenie restauracyjne. Są natomiast przekraczane i stawiane granice, mamy wyzysk pracownika i brak szacunku do niego, gratyfikacje, walkę z wyzwaniami, nierealne oczekiwania, zmęczenie, rozczarowanie, sukcesy, zachody słońca, szefów, kelnerów, samochody służbowe i firmowe śniadania. To nie jest perspektywa ani dobra, ani zła. Jest realna. Ale żeby po niej hamburgera nie zjeść…? Nie wiem, jaki ta historia (a właściwie historie) ma ogólny odbiór dzisiaj. Na mnie nie zrobiła wrażenia, nie jest dla mnie w żaden sposób szokująca, zaskakująca. Opisane sytuacje znam z własnego doświadczenia. Wiem, że tak jest. Wiem, że może też być gorzej. Jestem dość mocno związana z branżą gastronomiczną. Być może więc tej świadomości wcale w ludziach nie ma. Być może mój pogląd jest wypaczony przez gastroświatek. Bo kto w gastro pracował, ten się w cyrku nie śmieje. Podsumowując, Nic w momencie wydania najprawdopodobniej było świeże. Dziś chyba już nie zrobi takiego wrażenia. Napisane sprawnie, płynnie, choć nie dla każdego. Do specyficznej narracji trzeba się przyzwyczaić. Zostawię u siebie na półce. Przypomina mi, dlaczego, mimo często dobrego jedzenia, z tego cyrku jednak uciekłam.
Klaudia Stryczyńska - awatar Klaudia Stryczyńska
oceniła na 7 9 miesięcy temu
Weiser Dawidek Paweł Huelle
Weiser Dawidek
Paweł Huelle
Powieść oniryczna, zawieszona między podziemiami cegielni a murem szpitala psychiatrycznego; opuszczonym ewangelickim cmentarzem a budynkiem szkoły. Dziecięcy bohaterowie śladom przeszłości nadają własne znaczenia, symbole. W dorosłości te miejsca zanikają. Giną w pamięci, ale i fizycznie - powstają ogródki działkowe, bloki, wygładzone chodniki i parkingi. I ostatecznie zostajemy z pytaniem - jakie to miało znaczenie, skoro nie zostały żadne ślady? Weiser jest jak dybuk - duch, który przychodzi, by przypominać. Demiurg dziecięcej wyobraźni - sprawca wybuchów, wybawiciel z kłopotów, zabawiacz w czasie nudy. A może go nie ma, może jest tylko wytworem wyobraźni, śladem po narodzie, który zniknął. Cieniem żydowskiego sztetla. Bo i tak ostatecznie nikt o niego nie pyta, nie szuka. Katolicyzm ludowy, pełen niezrozumiałych rytuałów, procesji, szeptanych zaklęć jest równie obcy jak opowieść Dawida. Jedno i drugie to baśń, element rytuału zabawy lub przeszkody, która stoi na drodze do zabawy. Elka jest NIemką i to również nikomu z nich nie przeszkadza. I tu właśnie Huelle dokonuje cudu. Pokazuje wielokulturowość nie jako projekt polityczny, ale jako element dziecięcego świata. Dzieci są tolerancyjne, bo nieobciążone ideologią; nie nadają znaczeń, które przypisują osobom, miejscom dorośli. Jest współpraca, przygoda, czysta zabawa. Czy to jedyna interpretacja tej książki? Nie. Narrator sam myli tropy, podsuwa rozwiązania: jakie znaczenie ma prawda, skoro liczy się tylko mit, baśń. Może nie chodzi o pamięć, ale o odtwarzanie świata i o to, że przeszłość istnieje tylko wtedy, gdy ktoś ją opowiada, tak jak mu się wydaje, że pamięta. Może więc “Weiser Dawidek” to opowieść o znikaniu - miejsc, ludzi, narodów, dzieciństwa. O tym, że rzeczywistość ulatuje, ale opowieść trwa. I może to jest jedyna prawda, na jaką możemy sobie pozwolić. Książka wybitna, wielowarstwowa, metaforyczna; każda warstwa skrywa kolejną, kolejną i kolejną… Lektura obowiązkowa.
mariuszowelektury - awatar mariuszowelektury
ocenił na 9 1 miesiąc temu
Mojry Marek Soból
Mojry
Marek Soból
„Nikt, kto przeżył obóz, kto spędził w nim wiele lat, tak jak ja, nikt taki nie jest całkiem normalny, zawsze będą do niego wracały wszystkie te nieznajome ciała leżące na kupach”. - „Mojry” - Marek Soból▪️. Trzy kobiety, trzy Mojry, trzy różne światy a łączy je .... miłość, cierpienie, ból, przeznaczenie, wiara, samotność i kobiecość▪️🌱Pierwsza z nich to, starsza pani mieszkająca we Francji a duszą i sercem oddana we władanie magicznemu miastu jakim jest Kraków, bo pamięta stary Kazimierz, kominy i Holokaust i czasy, które bolały ale były tak piękne, bo przepełnione miłością, ze warto do nich wracać▪️🌱Druga kobieta -mojra, to pielęgniarka z dziecięcego oddziału onkologii, gdzie smierć mówi jej „dzień dobry” i drwi z niej w każdej sekundzie. Cierpi po stracie miłości, nie potrafi się odnaleźć, szuka ukojenia, zrozumienia i empatii▪️Dziki i namiętny taniec, łączy ja z pierwsza mojrą. Gdzie łzy znajdują swoje ukojenie, gdzie choć na chwilę zapomina o przeszłości▪️🌱 Trzecia mojra, to polska kurtyzana, która jak nikt inny rozumie co to bieda, przemoc, brak perspektyw na przyszłość, brak rodziny, miłości i dzieci▪️ Paradoksalnie znajduje nic porozumienia z drugą mojra. Ta znajomość to coś więcej niż tylko kobieca solidarność▪️Te, trzy współczesne boginie, łączy siła i nadzieja, walka i odwaga. Ta książka daje tyle siły i wiary, ze na długo zostaje w pamięci▪️ Porusza i zmusza do refleksji▪️🌱Książka od mężczyzny dla kobiety▪️
Bożenka Wykurz - awatar Bożenka Wykurz
ocenił na 8 6 lat temu

Cytaty z książki Tartak

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Tartak