rozwińzwiń

Black Science #01: Zasada nieskończonego spadania

Okładka książki Black Science #01: Zasada nieskończonego spadania autorstwa Rick Remender, Matteo Scalera, Dean White
Okładka książki Black Science #01: Zasada nieskończonego spadania autorstwa Rick Remender, Matteo Scalera, Dean White
Rick RemenderMatteo Scalera Wydawnictwo: Taurus Media Cykl: Black Science (tom 1) komiksy
152 str. 2 godz. 32 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Cykl:
Black Science (tom 1)
Tytuł oryginału:
Black Science, Volume 1: How to Fall Forever
Data wydania:
2015-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2014-05-28
Liczba stron:
152
Czas czytania
2 godz. 32 min.
Język:
polski
ISBN:
9788364360374
Tłumacz:
Krzysztof Janicz
Anarchistyczny naukowiec Grant McKay dokonał niemożliwego! Wykorzystując urządzenie własnej konstrukcji o nazwie "Latarnia" może pokonywać bariery między wymiarami , dzięki czemu możliwa jest podróż do wszystkich możliwych wszechświatów.... Ale teraz Grant i jego zespół są uwięzieni w nieskończoności...

Ten tom zawiera zeszyty serii Black Science #1-6.
Średnia ocen
7,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Black Science #01: Zasada nieskończonego spadania w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Black Science #01: Zasada nieskończonego spadania

Średnia ocen
7,0 / 10
45 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Black Science #01: Zasada nieskończonego spadania

avatar
2602
869

Na półkach:

Rzecz specjalnie przygotowana z myślą o tych fanach science fiction, którym nie daje spokoju myśl o istnieniu wielu alternatywnych wymiarów naszej rzeczywistości. Rick Remender (Deadly Class, Szumowina, Głębia) postanowił osobiście zająć się tematem i od pierwszych chwil rzuca czytelnika na głęboką wodę. Poznajemy bohaterów w bardzo trudnej sytuacji i dopiero wraz z upływem kolejnych stron (a potem całych epizodów) stopniowo dowiemy się o co chodzi z tymi wszystkimi dziwnymi światami, które przyjdzie bohaterom zwiedzić.

Komiks w dość dramatyczny sposób przedstawia fabułę, autorzy nie unikają trudnych tematów. Podróż przez wymiary, poszukiwanie odpowiedzi, wieczne ryzyko oraz coraz więcej wzajemnych oskarżeń uzupełnione zostały przez fantastyczną kreację kilku głównych postaci. Oczywiście na pierwszy plan wychodzi główny bohater: Grant McKay, naukowiec-anarchista. Brzmi to i owszem, podejrzanie, ale w zasadzie Black Science opowiada właśnie o tym: o anarchii, rozumianej tak, jak wykreowali tę myśl jej stworzyciele, nie anarchii znanej z popkultury i przedstawianej jako samo zło, odwrotność porządku. Tu anarchia jest odpowiedzią na nasz paskudny świat, w którym zupełnie nie wiedzieć czemu na uczciwej pracy wielu jednostek żeruje cała ta ideologiczna, religijno-polityczna, wiecznie nienasycona mafia. I tu przychodzi druga z ważnych postaci: ważniak w garniturze, typowy korpoludek, który pragnie realizować cele własne, będący odpowiedzią na Granta w myśl zasady ukazania konfliktu silnych osobowości.

Opowieść nie jest bajką dla wannabe anarchistów, wręcz przeciwnie. Pokazuje, jak wiele z filozofii anarchizmu tak naprawdę jest utopią, pięknymi marzeniami, że anarchia jest super - dopóki nie próbuje się jej faktycznie wprowadzać w życie. Opór ze strony reszty społeczeństwa jest wprost proporcjonalny do ludzkiego tchórzostwa, braku wyobraźni i odwiecznego kierowania się ku wszelkim liniom najmniejszego oporu w dowolnych trudnych sytuacjach, w jakie nasze życie obfituje. A co, jeśli nasz bohater, któremu idee wolności i swobody są tak bliskie, sam nie będzie wad pozbawiony? Wszak jest jedynie człowiekiem, i to, co on uważa za najlepsze jest po prawdzie tak samo istotne, jak poglądy innego dowolnego człowieka. Obserwujemy, jak Grant McKay wraz ze swoim niebywałym intelektem staje się powoli niewolnikiem swojego własnego ego i jak jego pasja powoli przekształca się w manię.

Doprawdy niezła historia, moim zdaniem fragmentami odrobinę przegadana i nieco rozciągnięta, ale z przyjemnością dotarłem do końca, a całość odłożyłem z poczuciem miło spędzonego czasu. Zatem polecam wszystkim, którzy od historii oczekują czegoś odrobinę więcej, ale też nie pragną od razu zatapiać się w jakichś filozoficznych rozważaniach. Dobrzy bohaterowie, niezły pomysł i fabuła, bywają emocje - można czytać.

Rzecz specjalnie przygotowana z myślą o tych fanach science fiction, którym nie daje spokoju myśl o istnieniu wielu alternatywnych wymiarów naszej rzeczywistości. Rick Remender (Deadly Class, Szumowina, Głębia) postanowił osobiście zająć się tematem i od pierwszych chwil rzuca czytelnika na głęboką wodę. Poznajemy bohaterów w bardzo trudnej sytuacji i dopiero wraz z upływem...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1572
1293

Na półkach:

Kawał świetnego czytadła. Początek taki sobie, bo czytelnik zostaje od razu rzucony na głęboką wodę, z czasem jednak wszystko powoli się wyjaśnia, a scenariusz zyskuje ręce i nogi. Na plus wyraziste, dające się lubić postacie, choć w pierwszej chwili trudno się było połapać, kto jest kim, bo scenarzysta, zamiast wprowadzać kolejne postaci stopniowo, by czytelnik mógł się z nimi trochę oswoić, przedstawia wszystkich na przestrzeni bodaj trzech kadrów, i to w scenie zbiorowej. Na plus zaskakujące zakończenie. Mniam!

Więcej o komiksach piszę na fb.com/polishpopkulture

Kawał świetnego czytadła. Początek taki sobie, bo czytelnik zostaje od razu rzucony na głęboką wodę, z czasem jednak wszystko powoli się wyjaśnia, a scenariusz zyskuje ręce i nogi. Na plus wyraziste, dające się lubić postacie, choć w pierwszej chwili trudno się było połapać, kto jest kim, bo scenarzysta, zamiast wprowadzać kolejne postaci stopniowo, by czytelnik mógł się z...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1729
503

Na półkach: ,

(...) seria Black Science jest to rozrywkowa w klimatach SF o podróżach między światami. Nic nowego, prawda, w końcu popkultura przerobiła ten temat już na setki sposobów, ale co mi tam. Dobra fantastyka, a czasem i ta zła, zawsze w cenie. Z takim nastawieniem przystąpiłem do lektury i teraz mam problem, jak ją ocenić, bo podoba mi się tak w połowie.

Akcja skupia się na grupie Granta McKay’a, która, przy pomocy wymyślonej przez niego Latarni, jest w stanie przemieszczać się pomiędzy alternatywnymi światami. Przez tych sześć numerów jakie zawiera pierwszy tom, zwiedziłem kilka pięknych, bardzo kolorowych krain. Każda z nich na swój sposób mnie czymś zauroczyła. Komiks wciąga od samego początku. Dodatkowo zaintrygował mnie główny wątek, w którym drużyna pojawia się nie wiadomo gdzie i musi przetrwać w takim miejscu jakiś określony czas aż do następnego skoku. Z lektury wiem też, że zazwyczaj nie jest to proste, bo gdzieś za rogiem zawsze czai się niebezpieczeństwo lub wyzwanie, co tylko wzmaga moje zainteresowanie.

Z drugiej jednak strony cała historia, skonstruowana tylko na zasadzie kolejnych przejść w nową i nieznaną przestrzeń, tak bardzo gna do przodu, że nie ma w niej miejsca na nic więcej. Z tego też powodu mam w nosie wszelkie zaskakujące zwroty akcji, w zamyśle autora. Z prostej przyczyny: opierają się głównie na nagłej śmierci jednego z głównych bohaterów, a ja nawet nie zdążyłem ich poznać, polubić. Więc jakim cudem miałbym się przejąć faktem ich zgonu? Poza tym takie zagrania fabularne są zaskakujące, ale tylko za pierwszym razem. Natomiast jeśli tak się dzieje w prawie każdym rozdziale, to najzwyczajniej jest to nudne...

- - -
cały tekst można przeczytać tu:
https://dybuk.wordpress.com/2015/03/30/black-science-1-zasada-nieskonczonego-spadania/

(...) seria Black Science jest to rozrywkowa w klimatach SF o podróżach między światami. Nic nowego, prawda, w końcu popkultura przerobiła ten temat już na setki sposobów, ale co mi tam. Dobra fantastyka, a czasem i ta zła, zawsze w cenie. Z takim nastawieniem przystąpiłem do lektury i teraz mam problem, jak ją ocenić, bo podoba mi się tak w połowie.

Akcja skupia się na...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

81 użytkowników ma tytuł Black Science #01: Zasada nieskończonego spadania na półkach głównych
  • 56
  • 25
54 użytkowników ma tytuł Black Science #01: Zasada nieskończonego spadania na półkach dodatkowych
  • 27
  • 11
  • 7
  • 3
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki Punisher -Tom 1 Tan Eng Huat, Tony Moore, Jerome Opeña, Rick Remender
Ocena 6,3
Punisher -Tom 1 Tan Eng Huat, Tony Moore, Jerome Opeña, Rick Remender
Okładka książki SIOSTRY SEASONS TOM 1 Paul Azaceta, Matheus Lopes, Rick Remender
Ocena 7,0
SIOSTRY SEASONS TOM 1 Paul Azaceta, Matheus Lopes, Rick Remender
Okładka książki Żółtodzioby Brett Parson, Brian Posehn, Rick Remender
Ocena 8,2
Żółtodzioby Brett Parson, Brian Posehn, Rick Remender
Okładka książki RELAX nr 49 Przemysław Baros, Artur Biernacki, Mieczysław Fijał, Sławomir Kiełbus, Maciej Kisiel, Maciej Kur, Zbigniew Larwa, Andrzej Łaski, Jaro Leone, Mariusz Moroz, Maciej Pałka, Andrzej Pilipiuk, Paweł Przygoda, Rick Remender, Jacek Skrzydlewski, Karol Weber, Mariusz Zabdyr
Ocena 6,2
RELAX nr 49 Przemysław Baros, Artur Biernacki, Mieczysław Fijał, Sławomir Kiełbus, Maciej Kisiel, Maciej Kur, Zbigniew Larwa, Andrzej Łaski, Jaro Leone, Mariusz Moroz, Maciej Pałka, Andrzej Pilipiuk, Paweł Przygoda, Rick Remender, Jacek Skrzydlewski, Karol Weber, Mariusz Zabdyr
Okładka książki Ofiarnicy. Tom 2 Max Fiumara, Rick Remender
Ocena 7,6
Ofiarnicy. Tom 2 Max Fiumara, Rick Remender
Okładka książki Ofiarnicy. Tom 1 Max Fiumara, Rick Remender
Ocena 7,3
Ofiarnicy. Tom 1 Max Fiumara, Rick Remender
Okładka książki Deadly Class, tom 12: Czułe pożegnanie, cz. 2 Wes Craig, Rick Remender
Ocena 7,2
Deadly Class, tom 12: Czułe pożegnanie, cz. 2 Wes Craig, Rick Remender
Rick Remender
Rick Remender
Popularny amerykański scenarzysta komiksowy. Początkowo pracował przy filmach animowanych. W branży komiksowej zrobiło się o nim głośno po publikacji serii "Fear Agent" i "Black Science". Od kilku lat współpracuje głównie z Marvelem, a jego najsłynniejsze serie to: "Punisher", "Venom", "Uncanny X-Force", "Secret Avengers" i "Uncanny Avengers".
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Chew #01: Przysmak konesera John Layman
Chew #01: Przysmak konesera
John Layman Rob Guillory
🍔Ha! Szukacie czegoś naprawdę odjechanego? Ale takiego na fest? Bo jeśli szukacie, to właśnie macie. Ja zaryzykowałem. Całkowicie w ciemno. Kupiłem trzy tomy wielotomowej serii. I oto recenzja tomu pierwszego. Zapnijcie pasy! A jeśli chcecie jeszcze kiedykolwiek zjeść burgera - natychmiast to odłóżcie 😄 🍔Tony Chu to detektyw. Rasowy glina. Z jedną małą, dodatkową umiejętnością. Jest tzw. cybopatą. Zapytacie - a co to za licho? Już mówię - otóż nasz Tony odbiera mentalne wrażenia ze wszystkiego, co zje. Jak chociażby ze wspomnianego burgera. Tak że tego, wyobraźcie sobie, jak tu zjeść burgera, skoro od razu poznasz całe cierpienie świnki, z której powstał? No nie idzie. 🍔Ale nie koniec na tym. Jak myślicie, do czego taka umiejętność przydaje się w pracy policjanta? No, popuśćcie wodze fantazji, chorej fantazji. Tak, tak, już jesteście blisko! Dobra, żebyście nie pękli - kiedy Tony zje kawałek ofiary, to raz dwa się dowie, kto ją zabił! Ha! Czyż to nie piękne? Kanibalizm w służbie policji. Służbowy kanibalizm. Jakie to daje możliwości! I tak to się zaczyna 😀 🍔Rysunki są mega zajebiste i pełne humoru. Idealnie pasują do tej zwariowanej historii. Wydają się jedną, wielką karykaturą. Są urocze, prześmiewcze, oldschoolowe i odlotowe. 🍔A co dopiero, kiedy zacząłem czytać 💥 Miazga! Teksty to jeden wielki gag. Czytałem i płakałem. Ze śmiechu. Policja, ziomy, pandemia, ptasia grypa, bohater, który jest wiecznie głodny i jego kumpel z pracy, mega maksymalny kmiot. O rany 😅 "Mam też zeznania dwóch policjantów, którzy znaleźli cię siedzącego okrakiem na ciele seryjnego mordercy-kanibala, który podciął sobie gardło. Musieli zwlec cię z niego siłą, bo byłeś zbyt zajęty wgryzaniem się w jego twarz. Mógłbyś mi to wytłumaczyć?" Normalna praca w policji 😄 🍔Pominąwszy wszystko inne - ten komiks to świetny kryminał, poprowadzony z wyczuciem, z rewelacyjnymi bohaterami i bardzo czytalnym scenariuszem. Nie myślcie sobie, że praca agenta FDA to bułka z masłem! Tu trzeba tyrać, aż nogi wchodzą w d... I Chu tyra, bo ma poczucie misji! I zjada różne odcięte palce i inne, rozkładające się resztki!🤮😄 🍔To jedna wielka, komiczna komiksowa satyra na wszystko. Na nakazy, zakazy, teorie spiskowe, na państwo, na policję, na pracę, na życie, na żarcie i na wszystko. A to dopiero zeszyt numer 1! A jest ich kilkanaście! I jakie to szczęście, że mam dużo miejsca w biblioteczce 🙈 Przyznacie też, że tytuł tomu pierwszego w świetle zdolności naszego bohatera nabiera całkiem nowego znaczenia 😉 🍔Zdecydowane 9/10 i K-UZJ (Komiksowy Uncelkowy Znak Jakości) - za całą frajdę, którą miałem przy czytaniu. I zobaczymy jak się akcja rozwinie 😊 Bo to dopiero się zaczyna. Kto jest wrogiem, kto przyjacielem? Kto zdrajcą? Czy agent Chu poradzi sobie w gąszczu spisków i śmiertelnych intryg? Ile jeszcze rozkładających się psów i palców będzie musiał zjeść, żeby poznać prawdę? Ooooo rany, kupię hurtem całą resztę tej historii 🙈
Uncelek - awatar Uncelek
ocenił na93 lata temu
Bez przebaczenia Hermann Huppen
Bez przebaczenia
Hermann Huppen
W dzieciństwie zostałem zarażony miłością do westernów, choć nie przetrwała ona próby czasu w swej pierwotnej formie. Dziś nadal chętnie sięgam po ten gatunek i uwielbiam takie serie komiksowe jak choćby "Comanche", ale to już nie to samo zauroczenie co dawniej. Jednak czasem lubię wrócić na Dziki Zachód, szczególnie jeśli ten jest pokazany od swej mrocznej, bardzo brutalnej strony. "Bez przebaczenia" należy właśnie do takich historii. Zwięzła, brutalna opowieść o ludziach zabijających bez skrupułów. Jedni kryją się za płaszczykiem prawa inni nawet nie noszą maski. Jednak każdy z zabójców miał swój początek na drodze śmierci, często wcale nie taki oczywisty jakby się mogło wydawać. Fabuła skupia się głównie na dwóch postaciach. Pierwszą jest Buck Carter - przestępca, morderca i człowiek nie szanujący innych. Pod płaszczykiem zwykłego obywatela dopuścił się wielu zbrodni, za które nie ma zamiaru odpowiadać. Ściga go niejaki Masterton, szeryf federalny o rękach równie mocno pokrytych krwią niewinnych ludzi co u Cartera. Starcie tych dwóch mężczyzn szybko staje się prywatnym pojedynkiem w oczach czytelnika, przez co ciekawiej się to czyta. Do tego scenariusz nie przewiduje taryfy ulgowej dla nikogo w tym konflikcie. Winny czy nie, stary czy młody, kobieta lub mężczyzna - dla Cartera i Mastertona nie ma znaczenia kogo zabiją, byle dopaść tego drugiego. Tak naprawdę nie różni ich nic. Pierwszy zabija w imię zysku jako przestępca, a drugi robi to samo, tyle że z gwiazdą szeryfa na piersi. Jeden i drugi są gotowi poświęcić, każdego, nawet własną rodzinę, aby tylko wyjść cało z opresji i się na tym obłowić. Dlatego czytelnik czuje wręcz odrazę do tych postaci, jednocześnie zdając sobie sprawę, że są oni bardzo realistycznie zobrazowani. Na dalszym planie mamy kolejnego mężczyznę, w praktyce nastolatka, któremu nie było dane spokojnie dojrzeć i został pożarty przez zemstę obu rewolwerowców. Chodzi o syna Cartera, Jeba. Chłopak staje się ofiarą zarówno ojca jak i ścigającego go szeryfa oraz jego ludzi. W efekcie tego zmienia się i przeobraża w potwora, do którego łatwo dopiąć łatkę mordercy bez sumienia. Osamotniony, ścigany i pozbawiony złudzeń co do przyszłości szuka swego miejsca na świecie pałając nienawiścią do ludzi, którzy bezpośrednio przyczynili się do tego kim się stał. Tak naprawdę to jego historia jest tutaj najbardziej poruszająca i przykuwa uwagę widza. Po zakończeniu lektury pamiętamy też tylko młodego Jeba Cartera, gdyż reszta wydaje się przy nim tandetną historyjką wałkowaną milion razy w wszelkiej maści książkach lub filmach. Jednak to trochę za mało aby przyciągnąć uwagę czytelnika na dłużej. Owszem, rysunki są dobre, scenariusz poprawny, a całość czyta się naprawdę przyjemnie. Do tego w całej opowieści nie ma słodzenia, pójścia na skróty czy cukierkowego zakończenia. Mimo wszystko jesteśmy wstanie sporo przewidzieć, a i całość niespecjalnie nas zaskakuje. W moim wypadku, jako osoby która już nie wraca tak często do Westernów, była to przygoda jednorazowa. Miła, o ile mogę użyć tego słowa w odniesieniu do tego komiksu, ale nadal nie czuję chęci powrotu do tej historii. Z drugiej strony jest ona napisana tak realistycznie, że fanom tego typu formy może bardzo się spodobać. Najlepiej więc w tym wypadku sprawdzić samemu i, tak jak w życiu, przekonać się na własnej skórze z czym mamy do czynienia.
WPajęczejSieci - awatar WPajęczejSieci
ocenił na63 lata temu
Parker #1: Łowca Darwyn Cooke
Parker #1: Łowca
Darwyn Cooke
RECENZJA ZBIORCZA 4-ech tomów Moi Drodzy ➡️Pamiętacie jeszcze moją niedawną recenzję "Godziny zemsty" Richarda Starka? Tak, tak, to ta, w której piałem z zachwytu zarówno nad książką, jak i filmem. Niesamowity kryminał noir, z pełnokrwistym bohaterem, którego trudno nazwać do końca pozytywnym. Nic dziwnego zatem, że kiedy do moich uszu dotarły pogłoski o komiksie na motywach książek Starka od razu wiedziałem, że muszę je mieć 😁 No i mam 😀 ➡️Przepięknie wydane 4 tomy, twarda oprawa, obwoluta, typowo komiksowe, mocno oldschoolowe grafiki, wydanie dosłownie petarda! Wydawnictwo #taurusmedia zrobiło to perfekcyjnie. I o ile tomy 2,3,4 są do kupienia na rynku pierwotnym, tak tom 1 Łowca, opowiadający historię, którą recenzowałem - jest praktycznie nie do zdobycia (także używany). W tym miejscu chciałbym bardzo podziękować @katooola , która ten tom "nie do zdobycia" wyszperała gdzieś w odmętach internetu i dzięki temu mam komplet 🤗 Dzięki Kasiu, jesteś wielka! ➡️Te komiksy są bardzo specyficzne. Kreska jest nietypowa, prosta, struktura przypomina bardziej opowieść graficzną niż komiks, momentami mamy całe (albo prawie) stronice tekstu, każdy tom jest narysowany w innym kolorze (czy to żółty, czy niebieski czy zielonkawy) - czyli praktycznie są jednobarwne. ➡️Klimat noir po prostu powala. Bohaterowie zdradzają, zabijają, uprawiają seks, policja jest sprzedajna, mafia czy też Organizacja (albo Brygada) - trzęsie całym podziemiem. Parker rabuje kogo może, morduje bez skrupułów, jeśli to konieczne. Jest chodzącym mrokiem i chodzącą zemstą. Kobiety fatalne towarzyszą mu w jego drodze przez piekło wielkiego miasta. Nie oczekujcie tu szlachetności, dobroci czy uczciwości. Wszystko jest brudne, rozmyte w mroku, brutalne nad wyraz (jak to napisali w NYT - "cudownie brutalne") i bardzo prawdziwe. ➡️Dodam tylko, że mój ukochany Brubaker powiedział, że "Parker to najbardziej ikoniczna postać spośród wszystkich przestępców, jakich kiedykolwiek stworzono w całej historii literatury kryminalnej." I myślę, że jest bardzo bliski prawdy. Sam rysownik i autor tej komiksowej adaptacji Cooke jest laureatem bardzo wielu prestiżowych nagród (w tym pięć właśnie za tę serię). ➡️Jeśli moja poprzednia recenzja (Godzina zemsty) przypadła Wam do gustu, jeżeli kochacie czarne kryminały i oldschoolowe komiksy, jeśli chcecie pogrążyć się bez reszty w mrocznym świecie przestępców, włamywaczy, mafii i sprzedajnych kobiet - będziecie zachwyceni. Ode mnie ta seria dostaje ocenę 9/10, K-UZJ (Komiksowy Uncelkowy Znak Jakości) i wielka, wielka szkoda, że nie ma tego więcej.
Uncelek - awatar Uncelek
ocenił na94 lata temu
Ludzie gniewu Ron Garney
Ludzie gniewu
Ron Garney Jason Aaron Matt Milla
PopKulturowy Kociołek: https://popkulturowykociolek.pl/recenzja-komiksu-ludzie-gniewu/ W rodzinie Rathów bezwzględność jest cechą dziedziczną. Nic więc dziwnego, że Ira Rath będący bohaterem komiksu to jeden z lepszych zawodowych zabójców. Jest on gotowy wywiązać się z każdego zlecenia (nieważne kogo by ono nie dotyczyło). Mamy więc tu do czynienia, z bohaterem którego można określić mianem psychopaty. Z zabijania uczynił on swój fach, w którym jest naprawdę dobry. Nie waha się on nawet chwili podjęcia się likwidacji własnego syna. Jest to jedno z jego ostatnich zleceń, które może zakończyć przekazywanie z pokolenia na pokolenie krwawego znamienia wypaczającego duszę. Każdy, kto zdecyduje się sięgnąć po ten komiks, musi być gotowy na dawkę wyrazistej skrajnej brutalności. W niektórych scenach może ona wręcz przekraczać pewną granicę akceptowalności dla niektórych osób. Na pewno jest więc to dzieło dla dojrzałego czytelnika o naprawdę silnych nerwach. Jeśli zaś chodzi o sam scenariusz komiksu (balansujący na pograniczu krwawego thrillera i dramatu),to nie należy od niego oczekiwać nadmiernych fabularnych zawiłości. Jest to dosyć prosta opowieść o mężczyznach rodu Rath i ich dziedzictwie przemocy przekazywanym kolejnym pokoleniom. Jason Aaron wykorzystuje te treści, jako podstawę do ukazania skomplikowanych relacji ojca i syna, które są trudne (jeśli nie niemożliwe) do naprawienia. Zanurzamy się tu więc w iście pierwotnej nienawiści, która wylewa się z każdego kadru. Na pewno tytułowi nie można odmówić niesamowitego klimatu, który potrafi być mocno angażujący i często przyprawia czytelnika o dreszcze. Całkiem dobrze wypada również główny bohater, który z czasem może być postrzegany jako bardziej złożona jednostka niż tylko bezwzględny i bezuczuciowy zabójca. Niestety album nie uniknął kilku zauważalnych błędów. Mamy to do czynienia z dosyć krótką mini serią (rodzime wydanie to jeden zamknięty album). Akcja więc bardzo szybko mknie do przodu, nie pozostawiając zbyt wiele miejsca do należytego zaprezentowania głębi pewnych wydarzeń. Dodatkowo w kilku scenach można odnieść wrażenie, jakby autor celowo podkręcił brutalność do granic możliwości, aby zaszokować odbiorcę. Jest to moim zdaniem kompletnie tutaj niepotrzebne i powoduje to tylko zepchnięcie głównego wątku na dalszy plan....
PopKulturowy - awatar PopKulturowy
ocenił na62 lata temu
Legendy Mrocznego Rycerza Tim Sale
Legendy Mrocznego Rycerza
Tim Sale Alan Grant Darwyn Cooke James Robinson Kelley Puckett
Batman jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci, nie tylko w świecie komiksu. Nie ważne czy ktoś się interesuje tą formą rozrywki czy nie, Bruce Wayne, multimilioner ratujące swe rodzinne miasto Gotham w czarno-szarym stroju z symbolem nietoperza na klacie, jest powszechnie znany. Jednak tylko osoby siedzące głęboko w komiksowym światku wiedza kim jest Tim Sale, amerykański rysownik, który z Batmanem również miał sporo do czynienia. Wydawnictwo Mucha Comics wydało w sierpniu 2015 roku album noszący zapadający w pamięć tytuł "Legendy Mrocznego Rycerza". Zawiera on pięć prac Tima Sale, z początków jego przygód z Nietoperzem. Jedne są dłuższe inne krótsze, a wszystkie opatrzone krótką notą od autora, który wspomina jak wyglądały jego pierwsze kroki na tym polu. Pozycja ciekawa nie tylko ze względu na walory estetyczne oraz, w pewnym sensie, historyczne, ale również fabularne. Trzeba przyznać, że zamieszczone tu prace trzymają w pełni ducha chyba najsłynniejszej serii animowanej o Nietoperzu Gotham, czyli "Batman the animated series". Wątpię abym rozminął się z prawdą jeśli stwierdzę, że niemal każdy laik miał z tym serialem do czynienia. Zapewne większość, tak jak ja, biegła przed ekran telewizora za każdym razem gdy Polsat emitował nowy odcinek. Cholera, nawet "Dragon Ball" mnie tak nie przyciągał jak ta "kreskówka". "Legendy Mrocznego Rycerza" pomogły mi wrócić wspomnieniami do tamtego okresu, a powodów ku temu było wiele. Pierwsza historia o tytule "Szaleńcy w więzieniu", dotyczy przeciwników Batmana, którzy pod opieką doktora Jeremiaha Arkhama przybywają do więzienia Blackgate, mieszczącego się na niegościnnej wyspie. Pensjonariusze Arkhama lądują tam, po tym jak ośrodek szanowanego psychologa został zniszczony. Trzeba było zatem gdzieś umieścić jego pensjonariuszy na czas odbudowy zakładu, więc padło na Blackgate. Komendant więzienia nie jest z tego powodu zadowolony, gdyż nie wróży nic dobrego z połączenia bandy szaleńców z rasowymi kryminalistami i mordercami. To co jest najciekawsze w całym komiksie to przemyślenia doktora Arkhama. Stara się on przeanalizować psychikę każdego z swych podopiecznych, traktuje ich jak ludzi a nie bestie, tym samym naraża się na kpiny ze strony komendanta Blackgate. Historia świetnie pokazuje jak naiwna wiara potrafi zdziałać zarówno cuda oraz przysporzyć masy kłopotów. Jest to jeden z mocniejszych i lepszych komiksów zamieszczonych w tym albumie. Drugi komiks nosi tytuł "Ostrza" i jest moim faworytem. To właśnie on przypomniał mi najbardziej stare komiksy z Batmanem oraz wspomniany wcześniej serial animowany. Fabuła jest tutaj skomplikowana i ma naprawdę interesujący finał. Dominującymi postaciami są, poza Mrocznym Rycerzem, Cavalier oraz Mr. Lime. Pierwszy pojawia się fizycznie niemal od razu i staje się nowym obrońcą Gotham. Walczy z przestępczością za pomocą rapiera niczym Zorro, ratuje ludzi i wyręcza Nietoperza. Drugi jet niczym duch. Ciągle się o nim mówi, czytelnik widzi ofiary jego ohydnych zbrodni, a mimo to niemal do końca nie widzimy jego twarzy. Sam Batman nie umie rozwiązać zagadki tych morderstw i Mr. Lime staje się wręcz jego obsesją. Na tym polu komiks rządzi. Genialny, ciężki klimat rasowego thrillera, tajemnicza postać i rosnący stos trupów. Po prostu mistrzostwo, do tego fenomenalnie przedstawione w rysunku zarówno od strony kreski jak i kolorów. Trzecia opowieść jest trochę bardziej przyziemna, ale również ciekawa. Zatytułowana "Nieudacznicy" odnosi się do mniej znanych złoczyńców Gotham, którzy postanawiają to zmienić, a przy okazji zarobić. W całą tą zawieruchę pakują się dwaj inni bohaterowie - złodziej o ksywie Chancer oraz ścigający go Nimrod, który ma z gościem poważne, osobiste porachunki. Fabuła jest tutaj lekko zakręcona, choć nie tak skomplikowana jak w "Ostrzach". Ciekawie wypada parka nowych postaci, trochę odmienna od mrocznych antagonistów i protagonistów Ghotam. Zresztą już na początku jest powiedziane, że pochodzą oni z Teksasu, co idealnie wpasowuje się w kanwę całej fabuły. Na samym końcu mamy dwa bardzo króciutkie komiksy. Pierwszy to "Mroczny Rycerz na randce" z udziałem Catwoman. Jest dobry, ale jakość niespecjalnie przypadł mi do gustu. Jedynie ostatni kadr komiksu zapadł mi na długo w pamięci. Drugi to "Noc po nocy", gdzie mamy bardzo krótkie starcie z Jokerem. Ot taki smaczek, ładnie narysowany, ale jakoś niespecjalnie interesujący. Z drugiej strony jego zakończenie można tłumaczyć sobie dwojako. Na samym końcu zamieszczono galerię okładek wykonanych przez Tima Sale. Są rewelacyjne, choć gdybym miał wybrać tylko jedną z nich do powieszenia na ścianie w dużym formacie, to bezapelacyjnie byłaby to okładka do 72 zeszytu Batgirl. Prawdziwe arcydzieło. "Legendy Mrocznego Rycerza" to bardzo ważna pozycja na rynku komiksowym w Polsce. Zarówno dla laika jak i znawcy. Ten pierwszy może się czegoś ciekawego dowiedzieć o samym Batmanie jak i jednym z ważniejszych rysowników pracujących nad tą postacią, ten drugi po prostu musi mieć go w swej kolekcji. Lektura ta jest wartościowa i bardzo pouczająca. Zawiera w sobie nie mały kawałek historii o procesie ewolucji przygód Mrocznego Rycerza. Dlatego koniecznie trzeba przeczytać ten album choć raz.
WPajęczejSieci - awatar WPajęczejSieci
ocenił na73 lata temu

Cytaty z książki Black Science #01: Zasada nieskończonego spadania

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Black Science #01: Zasada nieskończonego spadania