rozwińzwiń

Korea Północna - Tajna misja w kraju wielkiego blefu

Okładka książki Korea Północna - Tajna misja w kraju wielkiego blefu autorstwa John Sweeney
Logo Lubimyczytac Patronat
Logo Lubimyczytac Patronat
Okładka książki Korea Północna - Tajna misja w kraju wielkiego blefu autorstwa John Sweeney
John Sweeney Wydawnictwo: Muza Ekranizacje: Blef (2006) reportaż
400 str. 6 godz. 40 min.
Kategoria:
reportaż
Format:
papier
Data wydania:
2014-09-24
Data 1. wyd. pol.:
2014-09-24
Liczba stron:
400
Czas czytania
6 godz. 40 min.
Język:
polski
ISBN:
9788377587812
Tłumacz:
Małgorzata Halaba
Ekranizacje:
Blef (2006)
Nie ma takiej drugiej tyranii na świecie, jak Korea Północna. To Orwellowski "Rok 1984", który stał się rzeczywistością.

Reżim kontroluje przepływ informacji, zalewając kraj nieustającą, wydobywającą się ze wszechobecnych głośników propagandą. Wolność słowa jest iluzją: jedno nie tak wypowiedziane słowo może skończyć się wysłaniem do obozu koncentracyjnego. Szpiedzy reżimu są wszędzie, gotowi ukarać każdy przejaw nielojalności i najmniejsze oznaki niezadowolenia.

Musisz bić pokłony przed Kim Ir Senem, Wiecznym Wodzem, oraz jego synem, Generalissimusem Kim Dzong Ilem. Musisz oddawać kult zmarłym, a potem sławić żyjących – Najwyższego Przywódcę, Kim Dzong Una.

Koreańczykom z Północy mówi się, że ich kraj jest najwspanialszym miejscem na świecie. Wielki Brat ciągle czuwa.

Dziennikarz BBC John Sweeney, laureat wielu nagród, udał się do Korei Północnej, aby uzyskać bezprecedensowy dostęp do najbardziej tajemniczego państwa na świecie, udając profesora uniwersytetu. W oparciu o jego doświadczenia i wiele godzin rozmów z uciekinierami i innymi ważnymi świadkami, "Korea Północna. Tajna misja w kraju wielkiego blefu", unosi gęstą kurtynę, ukazuje życie codzienne w tym kraju, bada jego skomplikowaną historię oraz zadaje ważne pytania na temat jego niepewnej przyszłości.
Średnia ocen
6,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Korea Północna - Tajna misja w kraju wielkiego blefu w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oficjalne recenzje książki Korea Północna - Tajna misja w kraju wielkiego blefu i



65
63
61

Opinia społeczności książki Korea Północna - Tajna misja w kraju wielkiego blefui



Książki 672 Opinie 419

Oceny książki Korea Północna - Tajna misja w kraju wielkiego blefu

Średnia ocen
6,8 / 10
518 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Korea Północna - Tajna misja w kraju wielkiego blefu

avatar
8777
114

Na półkach:

Niepokojące są błędy, kardynalne moim zdaniem - m.in. napisanie cyt:" W roku 1997 spotkałem się z Bedrim Choku, zastępcą dyrektora więzienia Spac, najgorszego z łagrów Hodży...". Pomylenie oprawcy z ofiarą poważnie podważa wiarygodność Autora - Choku to więziony przez reżim Hodży w latach 1958–1982. Pytanie ile tam jest jeszcze pomyłek ?

Niepokojące są błędy, kardynalne moim zdaniem - m.in. napisanie cyt:" W roku 1997 spotkałem się z Bedrim Choku, zastępcą dyrektora więzienia Spac, najgorszego z łagrów Hodży...". Pomylenie oprawcy z ofiarą poważnie podważa wiarygodność Autora - Choku to więziony przez reżim Hodży w latach 1958–1982. Pytanie ile tam jest jeszcze pomyłek ?

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
145
137

Na półkach:

No jakoś nie zachwyciła mnie ta książka. Milion wątków poupychanych chaotycznie, koleś pisze takim językiem, że czasami trzeba zdanie dwa razy przeczytać, żeby wiedzieć o co chodzi, a często okazuje się, że nie wiemy o co chodzi, bo autor przeszedł bez zapowiedzi do opisu czego innego. W ogóle jakoś mało sympatyczny ten autor, bubek taki jakiś. No ale ogólnie książka na plus.

No jakoś nie zachwyciła mnie ta książka. Milion wątków poupychanych chaotycznie, koleś pisze takim językiem, że czasami trzeba zdanie dwa razy przeczytać, żeby wiedzieć o co chodzi, a często okazuje się, że nie wiemy o co chodzi, bo autor przeszedł bez zapowiedzi do opisu czego innego. W ogóle jakoś mało sympatyczny ten autor, bubek taki jakiś. No ale ogólnie książka na plus.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
12
8

Na półkach:

Książka dobrze napisana. Niestety, wszystko co czytam na temat Korei Północnej ma praktycznie wspólne źródła, nowych faktów niewiele.

Książka dobrze napisana. Niestety, wszystko co czytam na temat Korei Północnej ma praktycznie wspólne źródła, nowych faktów niewiele.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

1503 użytkowników ma tytuł Korea Północna - Tajna misja w kraju wielkiego blefu na półkach głównych
  • 741
  • 734
  • 28
247 użytkowników ma tytuł Korea Północna - Tajna misja w kraju wielkiego blefu na półkach dodatkowych
  • 183
  • 17
  • 11
  • 10
  • 9
  • 9
  • 8

Tagi i tematy do książki Korea Północna - Tajna misja w kraju wielkiego blefu

Inne książki autora

Okładka książki Wywiady Press 2014 Elisabeth Åsbrink, Marcin Kącki, Magdalena Rigamonti, Jon Ronson, Justyna Sobolewska, John Sweeney, Mariusz Szczygieł, Paweł Wilkowicz, Jan Wróbel
Ocena 7,0
Wywiady Press 2014 Elisabeth Åsbrink, Marcin Kącki, Magdalena Rigamonti, Jon Ronson, Justyna Sobolewska, John Sweeney, Mariusz Szczygieł, Paweł Wilkowicz, Jan Wróbel
John Sweeney
John Sweeney
Dziennikarz BBC. Podając się za profesora uniwersytetu London School of Economics, pojechał do Korei Północnej, aby odkryć tajemnice tej najbardziej zagadkowej tyranii świata.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Urodzony w obozie nr 14 Blaine Harden
Urodzony w obozie nr 14
Blaine Harden
Nie jest to pierwsza książka poświęcona Korei Północnej, jaką czytałam, więc wiele szczegółów dotyczących łamania praw człowieka w tym kraju nie było mi obcych. Jednak biografia Shina jest na swój sposób wyjątkowa, bo był pierwszą szerzej znaną osobą, która urodziła się w obozie dla więźniów politycznych i uciekła za granicę. Co więcej, Shin urodził się w obozie 14, uważanym za jeden z tych o najostrzejszym rygorze. Chłopak nie tylko nie znał świata poza Koreą Północną - on nie znał nawet Korei, nie poddano go "standardowemu" praniu mózgu. Urodził się w obozie, by pracować i pokutować za "grzechy" rodziców, aż do przedwczesnej śmierci - po co mu było wiedzieć cokolwiek o Korei? Wiedza o państwie to jedno, Shina nie nauczono jednak tak podstawowych rzeczy jak miłość i troska, własną rodzinę uważał za konkurentów w walce o przeżycie, a donoszenie na nich wpojono mu jako podstawowy obowiązek. Harden wielokrotnie rozmawiał z Shinem, a także z wieloma specjalistami od Korei Północnej. Potwierdzali oni wiarygodność zeznań uciekiniera - w końcu jego historii nie da się zweryfikować, wszyscy jego bliscy już zapewne nie żyją, a państwo zaprzecza istnieniu obozów. Amerykański dziennikarz zebrał jednak w całość historię Shina, przeplatając ją znanymi faktami nt. koreańskich obozów koncentracyjnych oraz życia i zwyczajów uciekinierów z Północy po przybyciu do Chin, Korei Południowej czy Stanów Zjednoczonych. Książkę pomimo trudnej tematyki czyta się zaskakująco lekko, ale głównego bohatera ciężko darzyć sympatią, nawet jeśli współczuje się mu jego doświadczeń życiowych. "Urodzony w obozie nr 14" skupia się jednak na głównym bohaterze i jego przeżyciach, warto więc wcześniej zapoznać się z inną lekturą dot. Korei Północnej (moja mocna polecajka: "Światu nie mamy czego zazdrościć" Demick),a książkę Hardena potraktować jako ciekawe uzupełnienie.
Gabi Zet - awatar Gabi Zet
ocenił na71 rok temu
Rzeź Nankinu Iris Chang
Rzeź Nankinu
Iris Chang
W połowie grudnia 1937 roku oddziały Cesarskiej Armii Japońskiej weszły do chińskiego Nankinu, miasta leżącego 300 km na północny zachód od Szanghaju. Działo się to w ramach drugiej wojny chińsko-japońskiej. Nankin zdobyto w zasadzie z marszu – miasto generalnie się nie broniło, chociaż stacjonował tam całkiem spory garnizon, liczący ok. 80 000 żołnierzy. I książka Iris Chang opowiada zarówno o przyczynach, jak i konsekwencjach obecności Japończyków w tej chińskiej metropolii. Ze szczególnym uwzględnieniem najważniejszej konsekwencji, czyli śmierci ok. 300 000 ludzi, zamordowanych przez żołnierzy cesarza Hirohito. Przy czym liczby są orientacyjne, bo do prawdy nie sposób było i jest dojść. Nie będę przytaczał szczegółów, zostawiam to Iris Chang. Dość powiedzieć, że jeżeli ktoś zginął zastrzelony na ulicy czy chodniku tak po prostu, przez jakiegoś Japończyka, to generalnie miał szczęście. Ponieważ to, co robili żołnierze Cesarskiej Armii Japońskiej w Nankinie, wymyka się w zasadzie jakiejkolwiek logice, nawet tej najbrutalniejszej, mającej na celu unicestwienie jakiejś grupy narodowej, religijnej, rasowej itp. To był po prostu niczym nieskrępowany karnawał najbardziej zwyrodniałej przemocy, jaki można sobie wyobrazić. Skierowanej głównie przeciwko cywilom, bez względu na ich wiek, płeć czy status społeczny. Chociaż jeńców wojennych oczywiście też nie oszczędzono. „Rzeź Nankinu” to jednak nie tylko opisy bestialstw Japończyków. To także dość mocne oskarżenie pod adresem chińskich władz, które niewiele zrobiły, aby w ogóle zapobiec tym wydarzeniom. Chang nie zapomina również o bohaterach, których działania ostatecznie pomogły ocalić kilkaset tysięcy niewinnych Chińczyków. Autorka pochyla się też nad pozamilitarnymi, psychologicznymi przyczynami zachowań japońskich żołnierzy. Na ile jej wnioski mają uzasadnienie w rzeczywistości, trudno mi powiedzieć, ale wyglądają na wiarygodne. Chang wskazuje także na powojenne działania, zarówno chińskich, jak i japońskich czy amerykańskich władz w kwestii Nankinu. Dość powiedzieć, że wiele zrobiono, aby niewielu winnych zostało ukaranych. Jeżeli miałbym wskazać jakąś wadę tej publikacji, wskazałbym jej nierówny ton. Niekiedy nadmiernie wyważony, bardzo suchy, niekiedy dość emocjonalny; Chang nie była historyczką, a historia rzezi nankińskiej miała dla niej i jej rodziny osobiste znaczenie. Poza tym dla mnie ta książka jest za krótka. Owszem, nie czyta się jej łatwo, ale nie ze względu na objętość, lecz na tematykę. No i Chang pisała ją na rynek amerykański, stąd pewnie traktowanie Oskara Schindlera jak bohatera. Poza tym pamiętajmy, że „Rzeź Nankinu” (w oryginale tytuł brzmi „The Rape of Nanking” - „Gwałt Nankiński”) została wydana po raz pierwszy w 1997 roku. Badania historyczne dotyczące tego wydarzenia są dziś o wiele bardziej zaawansowane, niż blisko 30 lat temu. Sam stosunek japońskiego społeczeństwa także się zmienił: Japończycy w ogóle wiedzą, że Nankin miał miejsce i uznają go za zbrodnię. Oczywiście nie licząc tamtejszych nacjonalistów. Na koniec smutna uwaga natury ogólnej. Świat o rzezi nankińskiej wiedział bardzo szybko, informacje były przekazywane w zasadzie na bieżąco. To nie była historia jak chociażby z obozami zagłady w czasie II wojny światowej – w Nankinie mieszkali cudzoziemcy, którzy otwarcie informowali zachodnie media o działaniach Japończyków. O tysiącach ofiar obłąkanego, japońskiego nacjonalizmu. I co? I nic. Albo ignorowano te relacje, albo wysyłano wyrazy oburzenia. Tak jak ja i miliony innych robimy dziś w związku z Gazą.
Tristero - awatar Tristero
ocenił na78 miesięcy temu
Źli Niemcy Bartosz T. Wieliński
Źli Niemcy
Bartosz T. Wieliński
Do kupna tej książki skusiła mnie znajdująca się na okładce rekomendacja Władysława Bartoszewskiego, którego bardzo cenię. Jest tam napisane: "Pasjonująca lektura o kondycji naszych sąsiadów Niemców w XX wieku ,(...)a przede wszystkim o niepojętej wręcz drodze, jaką wybrało (...) wielu z nich(...) " . Fritz Haber - profesor chemii żydowskiego pochodzenia, laureat Nagrody Nobla. Wynalazł proces syntezy amoniaku, jakże ważny przy produkcji nawozów sztucznych, co pozwoliło uratować świąt przed głodem. Ale jest przede wszystkim zbrodniarzem, wynalazcą gazu bojowego - chloru, za pomocą którego, na jego rozkaz już w 1915 roku pod Ypres jednocześnie uśmiercono 10 tysięcy osób. Wynalazł również cyjanowodór, czyli Cyklon B, którym zabijano tysiące ludzi m.in. w Auschwitz. Johann Reichhart - kat, który podczas swojej "kariery" wykonał 3165 egzekucji, pracę kata zaczął w 1924r. na zlecenie niemieckiego ministerstwa sprawiedliwości, podczas II wojny światowej ma zlecenie nazistów. To on za pomocą gilotyny wykonał wyrok śmierci na rodzeństwie Scholl, współzałożycielami antynazistowskiej Białej Róży. Karierę kata zakończył w służbie amerykańskiej, dokonując egzekucji na nazistach w procesach norymberskich. Znajdują się tu również m.in. historie: ostatniego cesarza Wilhelma II; zbrodniarza Amona Gőtha- komendanta obozu koncentracyjnego w Płaszowie; antropolożki rasowej Evy Justin; wybitnego dyrygenta Herberta von Karajana (członka NSDAP); feldmarszałka Friedricha Paulusa (dowódcy armii niemieckiej pod Stalingradem); Wernhera von Brauna (członka SS) współtwórcy niszczycielskiego pocisku V-2, a po wojnie czołowego twórcy programów kosmicznych USA; Nie wymieniam wszystkich, bo mam nadzieję, że rozbudziłam Państwa ciekawość i sięgnięcie sami po tę książkę.
Aneta_Broniewska_ Nieprofesjonalnie_o_książkach - awatar Aneta_Broniewska_ Nieprofesjonalnie_o_książkach
ocenił na66 lat temu
Kalifat terroru Samuel Laurent
Kalifat terroru
Samuel Laurent
Świetna książka nie tylko dla zainteresowanych problematyką terroryzmu, ale dla każdego kto interesuje się polityką, historią, wojną i wszystkim tym co dzieje się obecnie na świecie. Pisana przyjaznym językiem, w sposób niesłychanie uporządkowany, omawia wyczerpująco (w każdym razie dla kogoś, kto w temacie nie jest dogłębnie obeznany a chciałby poszerzyć swoją wiedzę) sposób i zasady działania Państwa Islamskiego. Czyli m.in: - strukturę organizacji (ministerstwa, struktury regionalne, budżety ministerstw) - armię (dowódcy, piechota, oddziały pancerne, artyleria, strzelcy, wojsko przygraniczne, siły specjalne) - wymiar sprawiedliwości (sądy , sędziowie bazarów, sędziowie spraw ogólnych, sędziowie od uprawomocniania rzezi, sędziowie skarg) - wywiad (Amni, zadania Amni, wojna informatyczna, wywiad w służbie dżihadu, zamachy samobójcze) - finansowanie (ministerstwo finansów, ropa, przemyt starożytności, łupy, piasek w trybach mechanizmu) - wojnę medialną PI (propaganda, filmowe przeboje dżihadu, okrucieństwo: narzędzie werbunku i perswazji) - postać, historię i działania kalifa (wspinaczka Al-Baghadiego na szczyt, wskrzeszenie Państwa Islamskiego, niezależność, prawdziwe oblicze kalifa wg Al-Ka'idy) - żołnierzy Kalifatu, akty poddania, bezpieczeństwo Izraela, kolejne cele, schyłek Al-Ka'idy Muszę przyznać, że lektura budzi przerażenie. Od lat interesuję się polityką i historią, ale pojęcia nie miałam jak to wszystko jest zorganizowane! Szczególnie ciekawe są , według mnie, rozdziały omawiające kwestie oddziaływania PI na kraje Zachodu ze szczególnym uwzględnieniem Francji (tu oczywiście m.in. sprawa zaczadzonych dżihadem ochotników, a wśród nich również, niestety, kobiet...) oraz, porażający wręcz, rozdział o "systemie sprawiedliwości". Naprawdę, bardzo ciekawa, a zarazem smutna i wstrząsająca książka, polecam!
Katarzyna - awatar Katarzyna
oceniła na82 lata temu
Kim Dzong Il. Przemysł propagandy Paul Fischer
Kim Dzong Il. Przemysł propagandy
Paul Fischer
Kiedy na uczelni pewna młoda pani od psychologii postanowiła zachęcić nas do jej dziedziny nauki, włączyła nam stary film dokumentalny. Możliwe, że była to "Defilada" Andrzeja Fidyka z 1989 roku, bo zbierając wszystkie filmy o tej tematyce, przypomniałem sobie niektóre sceny. Dziś to zapewne nikogo już nie zaskoczy, ale dla nas – młodych niedokształconych z wielkich ośrodków miejskich – było to coś niespodziewanego. Obejrzeliśmy to nawet podczas przerwy, bo nie dało się odciągnąć wzroku od tej groteski, jako że patrzyliśmy na poważny dokument, ale jednak czuliśmy zabawną żenadę. Trudno było nam uwierzyć, że to wszystko o tej Korei tak naprawdę. Wtedy nie wiedziałem jeszcze, że tak wciągnie mnie tematyka, która powiązana jest z drugim moim ulubionym konikiem, czyli dystopią (w fantastyce). Jeśli z koszyka z promocjami w ręce wpada mi książka o KRLD, kupuję ją i czytam. Zawsze istnieje ryzyko, że stracę czas, bo naoglądałem się wszystkich tych filmów o Korei Północnej i parę książek już posiadam, ale póki co, mam to szczęście, że każda z nich wnosi jednak do mojej wiedzy coś nowego. Nie inaczej jest z "Przemysłem propagandy" Paula Fischera. Był wart zakupu. Ostrożnie podchodzę do dokumentów oraz książek o KRLD. Jestem wyczulony na poczucie wyższości autorów – takie poczucie wyższości wyczuwalne jeśli chodzi o decyzyjność władz totalitarnego reżimu. Ocena moralna to jedno, ale ja chcę czytać o faktach i nie mam chęci przytakiwać w ocenie autorów co do tego, czy uważają coś za złe, okrutne, głupie, naiwne, godne potępienia, a tym bardziej ich zgubnej pewności siebie, co to tego, że zawsze wiedzą lepiej i są tym głosem rozsądku. To nie pierwszy raz, kiedy na początku książki miałem obawy co do takiego podejścia. Ostatecznie przyznam, że byłem przewrażliwiony. bo książka jest raczej bardzo rzetelna, nie emocjonalna. Zaskakuje ilość detali i źródeł wiedzy. Autor wykonał kawał pracy, co biorąc pod uwagę izolację kraju. Imponuje mi to. Kupując książkę, liczyłem się z powtarzalnością informacji na temat kłamstw i ogłupiania ludu, form tego ogłupiania, tępej propagandy rozłożonej na czynniki pierwsze. Tu także się myliłem. To dzieło znacznie bardziej złożone, mocno pogłębiające wiedzę, którą miałem nie tylko na temat porwań między innymi mieszkańców Japonii w celach rozwoju kinematografii koreańskiej, ale w ogóle specyfiki kina koreańskiego. Nie wyobrażam sobie bardziej zaawansowanej wiedzy, jeśli chodzi o wymienione tematy. O samym kinie pewnie napisano więcej książek, bardziej technicznych, ale ma pewno nie o samych kulisach kina północno-koreańskiego, bo tę wiedzę zdobyć z więcej niż jednego źródła było ekstremalnie trudno. Nie znam tych filmów, ale czytanie o kulisach kina fascynuje. Po krótkim wstępie lekko uchylającym to, co czeka czytelnika podczas lektury, czytamy aż dziewięć podrozdziałów pozwalających zrozumieć główne postaci, czyli słynną południowo-koreańską parę z przemysłu filmowego – reżysera Shina i Madame Choi oraz syna przywódcy KRLD. Obaj Kimowie zresztą są w książce opisani, ale propaganda była akurat domeną Kim Dzong Ila, tak więc to jego postać autor stara się opisać jak najdokładniej, a robi to za pomocą wywiadów, raportów oraz dostępnych publicznie materiałów. Chociaż historia dwóch Korei nie jest najważniejszym punktem książki, sporo miejsca jest jej poświęcone ze względu na jej nierozłączność z przekazem propagandy. Porwania zaczynają się dopiero w następnym rozdziale, ale zanim do nich dochodzi, czytelnik zapoznaje się z historią kina obu Korei, które po Wojnie Koreańskiej jakby konkurowały ze sobą. Nie będzie tajemnicą, jeśli sprostuję, że sytuacja finansowa obu krajów szybko wpływała na wyniki odbioru filmów. Najciekawsze są te początki kina, tuż po wojnie, kiedy bieda w Korei Południowej nie tylko odbijała się w jakości filmów, ale nawet jakości polityki. To uwaga na inną lekturę, inny czas, ale bardzo ciekawiły mnie przemiany zachodzące w południowym kraju, który dziś znamy ze sporego bogactwa, nowoczesności, raczej cywilizowanej polityki. Otóż po wojnie oba kraje nie różniły się od siebie tak bardzo. Te różnice powstawały z czasem, kiedy jak zwykle kapitalizm bogacił jednych, pogłębiał różnice zarobków, a Korea opętana komunizmem dosyć szybko równała w dół, tłumacząc to sobie sankcjami międzynarodowymi – ale wiemy przecież, że komunizm działa jak pasożyt, wzbogacając obywateli szybko, nieuczciwie, aby za moment zdechnąć z braku żywiciela. Wizja obu Korei przedstawiona jest na tle filmów. Autor zwyczajnie ma talent do opisywania słowem obrazu na ekranie, tak więc czyta się to bardzo przyjemnie, a nawet widzi się to wszystko w czarno-białych barwach, niemal czuje się zapach kina tamtych lat, tej analogowej prawdziwości, pracy włożonej w film. Aby zachęcić do lektury, powyższe może nie wystarczyć, a szkoda zdradzać wydarzenia, których nie powstydziłby się dobry thriller. Kulisy porwań ludzi przydatnych reżimowi Kimów już trochę znałem z filmów, ale w książce Paula Fischera dostajemy chyba wszystko, co można chcieć o tym wiedzieć. Dochodzi do dwóch najważniejszych porwań, na których oparta jest fabuła. Szczegóły są tam istotne. Inne porwania są już skrócone. Miejscami ma się wrażenie, że ta książka to jakby biografia dwójki koreańskich filmowców, ale to nie zarzut. Intensywność emocji, skomplikowane relacje między nimi, ale także ich relacja z przywódcą KRLD to powód, dla którego "Kim Dzong Il. Przemysł propagandy" jest tak dobrą lekturą. Nawet jeśli kogoś niespecjalnie interesuje kino albo jego twórcy, tak wspólna miłość do kina jak i sam reżyser oraz aktorka odsłaniają przed czytelnikiem umysł Wielkiego Przywódcy. Pokręcony umysł, warto dodać, do którego dostęp miało niewielu. Chore relacje między tym dziwnym człowiekiem a małżeństwem Shin i Choi to już materiał dla psychiatrów. Jakkolwiek dziwnie to zabrzmi, próby ucieczki reżysera z miejsca, z którego uciec raczej się nie dało, zakończone więzieniem, dostarczają jeszcze ciekawszej wiedzy, mianowicie realiów więziennictwa, nieludzkiego traktowania i podstępności reżimu. Jeśli ktoś myśli, że Wielki Przywódca mógł mieć wyrzuty sumienia, najpierw niemal pozbawiając życia swojego ulubionego reżysera koreańskiego, a potem sprowadzając go do siebie, aby ten żył w luksusowej klatce, jakim były drogie posiadłości dla specjalnych gości, bawił się na najdroższych imprezach ze śmietanką polityków i wojskowych, realizował filmy droższe Kimowi od własnego narodu, który umierał wówczas z braku żywności, ten się myli. Jednego dnia Kim wysyła gościa niemal na pewną śmierć, po czym zagłaskuje – także niemal na śmierć. Historia nieprawdopodobna... gdyby tylko nie zdarzyła się naprawdę. Trzeci rozdział mówi o ucieczce, kończąc także historię trzech głównych bohaterów, ale tak naprawdę jest to rozdział o schyłku kina – tego dawnego kina, rządzącego się starymi, bardziej przewidywalnymi prawami. Czy ktoś dałby wiarę, że sam reżyser Shin niemal nakręcił kultowy film "Rambo: Pierwsza krew"? Ta zamiana starego na nowe, chociaż powinna mi się podobać, bo sam raczej wychowałem się na filmach z lat 70-tych i 80-tych, przyprawia mnie o smutek. Nie tylko dlatego, że nieuniknione jest odejście twórców tego kina wraz z nim, ale w ogóle po tylu fascynujących opisach najlepszych dzieł Shina zrealizowanych dla Korei Północnej i Południowej, to nowe kino zdawało mi się jakieś takie bez serca, bez głębi, niczym fast food. Fascynująca lektura.
Michał Krzycki - awatar Michał Krzycki
ocenił na98 miesięcy temu

Cytaty z książki Korea Północna - Tajna misja w kraju wielkiego blefu

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Korea Północna - Tajna misja w kraju wielkiego blefu