rozwińzwiń

Die Tränen der Maori-Göttin

Okładka książki Die Tränen der Maori-Göttin autora Sarah Lark, 9783785760581
Okładka książki Die Tränen der Maori-Göttin
Sarah Lark Wydawnictwo: Bastei Lübbe Cykl: Kauri (tom 3) literatura piękna
896 str. 14 godz. 56 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Cykl:
Kauri (tom 3)
Tytuł oryginału:
Die Tränen der Maori-Göttin
Data wydania:
2012-04-04
Data 1. wydania:
2012-04-04
Liczba stron:
896
Czas czytania
14 godz. 56 min.
Język:
niemiecki
ISBN:
9783785760581
Średnia ocen

0,0 0,0 / 10
Ta książka nie została jeszcze oceniona NIE MA JESZCZE DYSKUSJI

Bądź pierwszy - oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Die Tränen der Maori-Göttin w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Die Tränen der Maori-Göttin



książek na półce przeczytane 8238 napisanych opinii 3787

Oceny książki Die Tränen der Maori-Göttin

Średnia ocen
0,0 / 10
0 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Die Tränen der Maori-Göttin

avatar
1689
733

Na półkach: , ,

Niestety skończyłam trylogię "Kauri". Przyznaję, że polubiłam bohaterów i od kilku dni żyłam ich życiem.
Tym razem akcja toczy się nie tylko w Nowej Zelandii, ale również w Afryce. Kevin chcąc uciec przed bezwzględna kochanką wyrusza na wojnę z Burami. Za nim podąża Roberta, córka Violet. Oboje pracują w obozie dla kobiet i dzieci.
Atamary, córka Matariki, wstępuje na studia i marzy o tym,
aby zbudować samolot.
Na stronach książki pojawia się również pionier lotnictwa Richard Pearse, który uniósł się w powietrze przed braćmi Wright.
Akcja jest szybka i bardzo ciekawa.
Niektórych może przerażać to, że cały cykl liczy dwa tysiące stron, ale mnie kręcą takie cegły.
"Bogowie Maorysów" to ewidentnie zakończenie sagi. Wszystkie wątki zostają rozwiązanie.
Wracam teraz z Nowej Zelandii, ale chętnie jeszcze raz sięgnę po książkę Sary Lark.

Niestety skończyłam trylogię "Kauri". Przyznaję, że polubiłam bohaterów i od kilku dni żyłam ich życiem.
Tym razem akcja toczy się nie tylko w Nowej Zelandii, ale również w Afryce. Kevin chcąc uciec przed bezwzględna kochanką wyrusza na wojnę z Burami. Za nim podąża Roberta, córka Violet. Oboje pracują w obozie dla kobiet i dzieci.
Atamary, córka Matariki, wstępuje na...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
257
34

Na półkach:

Dużo lepsza od części drugiej, która mniej mi sie podobała.
Światny opis sytuacji Burów w Afryce oraz ich zaciekłe walki w obronie "swoich" ziem.

Dużo lepsza od części drugiej, która mniej mi sie podobała.
Światny opis sytuacji Burów w Afryce oraz ich zaciekłe walki w obronie "swoich" ziem.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
9
5

Na półkach:

Nostalgiczna i wzruszająca powieść

Nostalgiczna i wzruszająca powieść

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

321 użytkowników ma tytuł Die Tränen der Maori-Göttin na półkach głównych
  • 171
  • 146
  • 4
63 użytkowników ma tytuł Die Tränen der Maori-Göttin na półkach dodatkowych
  • 44
  • 4
  • 4
  • 3
  • 3
  • 3
  • 2

Tagi i tematy do książki Die Tränen der Maori-Göttin

Inne książki autora

Sarah Lark
Sarah Lark
Niemiecka pisarka i wielbicielka koni. Urodziła się w Bochum, w Zagłębiu Ruhry. Przygodę z pisaniem zaczęła od książki na temat jazdy konnej, "Das Kosmosbuch vom Reiten", która ukazała się drukiem w 1991 roku (5 lat później została także wydana w Polsce). Potem Christiane Gohl zaczęła także pisać powieści, często używając literackich pseudonimów: Ricarda Jordan, Sarah Lark lub Elisabeth Rotenberg. Właśnie jako Sarah Lark jest autorką sag i trylogii dla młodzieży (m.in. "Jamaikasagi" i trylogii, której akcja dzieje się na Hawajach). Od lat pracuje jako przewodnik turystyczny. Wybrane dzieła autorki: "Das Kosmosbuch vom Reiten" (1991, polskie wydanie: "Jazda konna", Oficyna Wydawnicza Multico, 1996),"Entspannt reiten" (1992, polskie wydanie: "Jazda konna bez stresu", Wydawnictwo Delta W-Z", "Pferde und Ponys, Rassen, Herkunft und Eigenschaften" (1995, polskie wydanie: "Konie i kuce. Rasy, pochodzenia, charakterystyka", Oficyna Wydawnicza Multico, 1997),"Julia – Ferienjob mit Islandpferden" (2002),"Die Tränen der Maori-Göttin" (2012).
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Czarownice z Pirenejów Luz Gabás
Czarownice z Pirenejów
Luz Gabás
Choć książka jest przedstawiona jako romans to nie do końca tak bym ją nazwała. Owszem, wątek romantyczny jest tu ważnym elementem historii, ale nie uświadczysz tu narastającego pożądania, czy budowania relacji między dwójką bohaterów. Miłość się po prostu im przydarza, trochę znikąd, a my nie jesteśmy w stanie wczuć się w to, co się dzieje i choć zwykle nie przepadam za romansem w książkach, tak uważam, że jeśli już jest, to warto, żeby był godnie przedstawiony. Tutaj mi zabrało emocji, budowania relacji i powodów, dla których ta dwójka się w sobie nawzajem zakochała. Z drugiej strony, cieszę się, że autorka bardziej skupiła się na tytułowych czarownicach - na sytuacji tych kobiet. Fajnie, że wreszcie są sprawiedliwie pokazane w popkulturze. Kilka razy wkurzyłam się na tę książkę. Czas akcji skacze ze współczesności do XVI wieku i byłoby to w porządku, gdyby nie fakt, że style pisarskie bardzo się różnią. We współczesności historia jest poprowadzona tak, że wczuwamy się w to, co się dzieje, natomiast ta z dawnych czasów jest przedstawiona po łebkach, jakby były to suche fakty okraszone dialogami. Wszystko też dzieje się bardzo szybko. Choć zdecydowanie ciekawiło mnie, co działo się w przeszłości, czytałam to z wielką irytacją, czekając aż nastąpią znowu czasy współczesne. Zawiodła mnie też końcówka. Trochę słabe było to, co się Briandzie przydarzyło po przeczytaniu dzienników. Czułam się zażenowana tymi scenami. Zakończenie też dość słabe, jeśli mówimy tu o ich relacji. Na wiele pytań brak nam odpowiedzi. W ogóle relacje między bohaterami - szczególnie te z przeszłości - kompletnie płaskie, jak i zresztą sami bohaterowie. Mam więc dwojakie podejście do tej powieści. Historia była dla mnie interesująca i bardzo mnie wciągnęła, jednak styl pozostawił wiele do życzenia.
lekkim piórem - awatar lekkim piórem
ocenił na611 miesięcy temu
Rzeka przeznaczenia Elizabeth Haran
Rzeka przeznaczenia
Elizabeth Haran
"Rzeka przeznaczenia" Elizabeth Haran już od dłuższego czasu czekała na półce w kolejce do przeczytania. Ale dopiero ostatnio nabrałam ochotę na australijskie klimaty i przeniosłam się nad rzekę Murray, gdzie pewnej nocy 1866 roku nad samym jej brzegiem młoda kobieta powiła dziewczynkę, umieściła ją w balii i puściła z nurtem wody w stronę oceanu. Tylko szczęśliwy zbieg okoliczności sprawił, że dziecko zostało uratowane przez bezdzietne małżeństwo Josepha i Mary Callaghanów oraz ich pracownika Neda Guilforda. Mieszkający na statku "Marylou" małżonkowie stworzyli małej istotce szczęśliwą i kochającą się rodzinę. Po siedemnastu latach dorosła już niemal Francesca wraca z Melbourne, gdzie przebywała w szkole z internatem i chce pomóc ojcu w jego problemach finansowych. Joe jest bliski utraty ukochanego statku, a nieuczciwy, choć wpływowy wierzyciel Silas Hepburn robi wszystko, aby utrudnić Callaghanowi życie. Tak jak w latach dzieciństwa, tak i teraz Franny zamieszkuje na "Marylou" i chce zostać rzecznym kapitanem. Niestety jej pomoc na niewiele się zdaje, w sytuacji, gdy wszelkie próby uczciwego zarobienia pieniędzy są sabotowane przez Hepburna. Wkrótce jedynym sposobem na zatrzymanie sratku staje się przechytrzenie Silasa jego podstępnymi metodami. Czy taki plan się powiedzie i jaką cenę przyjdzie bohaterom zapłacić za spokojne życie na rzece w okolicach Echuki przeczytacie w książce. Intryg i tajemnic nie zabraknie, więc na pewno z zainteresowaniem będziecie mogli śledzić kolejne poczynania bohaterów. "Rzeka przeznaczenia" to trzecia powieść Elizabeth Haran jaką miałam przyjemność przeczytać i kolejna historia, która przeniosła mnie na kilka dni do dalekiej Australii. Autorka ma niesamowity dar do snucia zajmujących opowieści, które w pełni oddają klimat miejsca i epoki. Co prawda nie odwiedziłam nigdy Australii, nie wiem też jak wyglądał ten kontynent w II połowie XIX wieku, ale obrazy nakreślone piórem pani Haran w pełni pokrywają się z moimi wyobrażeniami o tym zakątku świata, wydają się bardzo wiarygodne i realistyczne. Historia rodziny Callaghanów tak ściśle związana z rzeką Murray to przykład życia w zgodzie z naturą i w poszanowaniu zasad współżycia społecznego. Przewozy przeróżnych towarów, handel rzeczny, budowa statków, rozwój osad i miasteczek położonych w strefie przybrzeżnej to element codzienności wielu ludzi tamtej epoki. Miło jest uczestniczyć w życiu, które dziś już odeszło do historii, a za sprawą takich powieści jak "Rzeka przeznaczenia" możemy sobie o nim przypomnieć. Opowieść przepełniona jest intrygami, sekretami z przeszłości, niespodziewanymi zwrotami akcji, ale znajdziecie w niej też ciekawe wątki romantyczne i kryminalne, które dodają smaczku oraz podsycają zainteresowanie. Bohaterowie to prawdziwi ludzie z krwi i kości stawiający czoła problemom jakby nie z tego świata. Musimy jednak pamiętać, że lektura przenosi nas w czasy sprzed półtora wieku. Polubiłam ich wszystkich, poza Silasem Hepburnem, który do końca pozostał czarnym charakterem i nie otrzymał szansy na rehabilitację. Niektóre reakcje Franceski wydały mi się mało naturalne, ale ostatecznie mam dużo sympatii dla tej zaradnej i przedsiębiorczej dziewczyny. Elizabeth Haran ma w swoim dorobku pisarskim kilkanaście powieści obyczajowych, ale niestety tylko trzy zostały przetłumaczone i wydane w Polsce. Z przyjemnością sięgnęłabym po pozostałe książki autorki, aby móc znowu delektować się urokliwymi krajobrazami i intrygującymi zdarzeniami w oddalonej o 15 tysięcy km. Australii. Zachęcam do lektury "Rzeki przeznaczenia", a także wydanych wcześniej powieści "Szept wiatru" oraz "Pod płonącym niebem". Jeśli lubicie odwiedzać egzotyczne zakątki świata, odkrywać rodzinne tajemnice i poznawać życie w poprzednich wiekach to są to propozycje właśnie dla Was. Polecam serdecznie.
Mońcia_POCZYTAJKA - awatar Mońcia_POCZYTAJKA
oceniła na75 lat temu
Tajemnica znachorki Sabine Ebert
Tajemnica znachorki
Sabine Ebert
Seria "Znachorka" - Sabine Ebert Tajemnica znachorki Zniknięcie znachorki Wybór znachorki Klątwa znachorki Marzenie znachorki Cudowna, piękna, poruszająca powieść historyczna. Autorka pisała ją 10 lat. Wszystkich bohaterów umieściła na kanwie prawdziwych wydarzeń, dlatego też i prawdziwe postacie tutaj są. Ponad 2600 stron! Czytając przeżywałam razem z bohaterami ich losy, tragedie, radości, narodziny i śmierć, wzloty i upadki. Opisanych jest tutaj 30 lat bohaterów tej cudownej sagi. Zaczyna się od wyruszenia osadników przez uzyskanie przez Freiberg praw miejskich, aż do walki o Marchię Miśnieńską pod koniec XII wieku. A fakty historyczne zaprowadziły mnie aż do Ziemii Świętej. Nie będę się za bardzo skupiać na opisie fabuły, żeby nie spojlerować, bo odbiorę Wam całą radość z czytania. Napiszę tylko, że główną bohaterką jest Marta, 13 letnia znachorka, której macocha właśnie umiera. Marta zostaje sprowadzona na dwór, gdzie żona kasztelana rodzi dziecko. Niestety dziecko umiera, a Marcie grozi obcięcie stóp i dłoni. Udaje jej się uciec. Dołącza do grupy osadników pod przewodnictwem rycerza Chrystiana , którzy zmierzają na wschód od Saksonii, aby na dziewiczych terenach zbudować osadę i nowe życie. I od tego momentu już nie sposób się od tej książki oderwać. Jako młoda dziewczyna zaczytywałam się w powieściach historycznych, od wielu, wielu lat ich nie czytałam. Może teraz częściej bede sięgać, bo bardzo mi się podobało i żałuję, że to już koniec.
Małgorzata S - awatar Małgorzata S
ocenił na925 dni temu
Zniknięcie znachorki Sabine Ebert
Zniknięcie znachorki
Sabine Ebert
Seria "Znachorka" - Sabine Ebert Tajemnica znachorki Zniknięcie znachorki Wybór znachorki Klątwa znachorki Marzenie znachorki Cudowna, piękna, poruszająca powieść historyczna. Autorka pisała ją 10 lat. Wszystkich bohaterów umieściła na kanwie prawdziwych wydarzeń, dlatego też i prawdziwe postacie tutaj są. Ponad 2600 stron! Czytając przeżywałam razem z bohaterami ich losy, tragedie, radości, narodziny i śmierć, wzloty i upadki. Opisanych jest tutaj 30 lat bohaterów tej cudownej sagi. Zaczyna się od wyruszenia osadników przez uzyskanie przez Freiberg praw miejskich, aż do walki o Marchię Miśnieńską pod koniec XII wieku. A fakty historyczne zaprowadziły mnie aż do Ziemii Świętej. Nie będę się za bardzo skupiać na opisie fabuły, żeby nie spojlerować, bo odbiorę Wam całą radość z czytania. Napiszę tylko, że główną bohaterką jest Marta, 13 letnia znachorka, której macocha właśnie umiera. Marta zostaje sprowadzona na dwór, gdzie żona kasztelana rodzi dziecko. Niestety dziecko umiera, a Marcie grozi obcięcie stóp i dłoni. Udaje jej się uciec. Dołącza do grupy osadników pod przewodnictwem rycerza Chrystiana , którzy zmierzają na wschód od Saksonii, aby na dziewiczych terenach zbudować osadę i nowe życie. I od tego momentu już nie sposób się od tej książki oderwać. Jako młoda dziewczyna zaczytywałam się w powieściach historycznych, od wielu, wielu lat ich nie czytałam. Może teraz częściej bede sięgać, bo bardzo mi się podobało i żałuję, że to już koniec.
Małgorzata S - awatar Małgorzata S
ocenił na925 dni temu
Ostatni taniec Judith Lennox
Ostatni taniec
Judith Lennox
Kupując książkę Judith Lennox „Ostatni taniec” byłam przekonana, że to powieść z XXI wieku. Mimo tego, że opis czytałam kilkukrotnie to zawsze, kiedy sięgałam po tę książkę to o tym zapominałam. Dopiero, gdy zaczęłam czytać to dotarło do mnie, że to powieść obyczajowa osadzona w XX wieku. Devlin Reddaway podczas I wojny światowej zakochał się bez pamięci w Camilli, ale ukochana, która obiecała wyjść za niego zamąć tuż po zakończeniu wojny składa śluby innemu. Devlin jest zrozpaczony, bo pokochał Camillę całym sercem i chciał dla niej odbudować rodzinną rezydencję Rosindell. Postanawia poślubić młodszą siostrę ukochanej Esmę, która jest zakochana w nim do szaleństwa. Młode małżeństwo żyje spokojnie, aż do momentu jednego z letnich bali, podczas, którego na jaw wychodzi tajemnica, która burzy wszystko, w co Esme wierzyła. W dniu swoich 75 urodzin Esme chce odkryć prawdę czy Rosindell jest nawiedzone czy przez lata ktoś ją po prostu dręczył. Jestem z osób, które lubię cegiełki. Dla mnie im książka grubsza tym lepiej, ale jak się okazuje czasami można się mocno rozczarować. Dokładnie tak było w przypadku „Ostatniego tańca”. Książka jest ciekawie napisana. Naprawdę dobrze mi się czytało, ale ta cała tajemnica to było jak pompowanie balonika. Pod koniec czułam się tak jakby ktoś po prostu spuścił ze mnie powietrze. Zakończenie było bardzo rozczarowujące i niesatysfakcjonujące. Poczułam się oszukana, bo czy po to brnęłam przez ponad 600 stron, aby przeczytać coś takiego? Uważam, ze zasługiwałam na więcej. Nie tylko ja, ale każdy czytelnik, którego to rozczarowało. Mamy tu niewykorzystany potencjał. Postaci się proste. Nie potraciłam żadnej polubić, z żadną się zżyć. Brakowało mi iskry w nich i tego czegoś. Kibicowałam Devlinowi i Esme od samego początku do końca, ale nie rozumiem jednego. Dlaczego autorka poszła tak utartym schematem. Camilla, jako starsza siostra jest idealna pod względem wyglądu i obycia, jest oczkiem w głowie matki, ale jednocześnie jest do szpiku kości zepsuta. Czemu tak? To takie oklepane. Wcale to nie było ciekawe. Poprawne czytadło, do którego już nie wrócę. "Ale postanowiłam być szczęśliwa. Nie można być szczęśliwym, kiedy nosi się w sobie gniew i urazę." ~ Judith Lennox, Ostatni taniec, Warszawa 2015, s. 461.
Adrianna__ - awatar Adrianna__
ocenił na64 miesiące temu
Grudniowy sztorm Iny Lorentz
Grudniowy sztorm
Iny Lorentz
" Każdy popełnia błędy, ale tylko nieliczni starają się je naprawić." (str303) Bardzo lubię książki autorstwa tego małżeństwa. Dużo się w nich dzieje, bohaterowie są świetnie wykreowani, a prócz tego zawsze jest łyk historii. Rok 1875 Prusy Wschodnie. Młodziutka Lora po tragicznej śmierci rodziców i rodzeństwa zamieszkuje z dziadkiem. Żyli w biedzie. Dziadek oszczędzał na spadek dla wnuczki, na który czyhał jego niegodziwy bratanek. Człowiek bez skrupułów, któremu natura poskąpiła urody. Niedostatki te rekompensował sobie wytwornymi strojami. Pozbawił stryja majątku. Był człowiekiem podłym i wyrachowanym, znienawidzonym przez miejscowych ludzi i służbę. Dziadek robił wszystko by jego ukochana wnuczka nie trafiła do pałacu podłego siostrzeńca i jego jeszcze gorszej żony. Dziadek zorganizował jej wyjazd do Stanów Zjednoczonych razem z niesympatyczną służącą, która już na samym początku pokazała się z najgorszej strony. I tak zaczęła się jej wielka przygoda w nieznane, obfitująca w wiele przykrych niespodzianek, ale i dobrych rzeczy. Na statku poznaje małą dziewczynkę, sierotę podróżującą z dziadkiem, i od samego początku zaprzyjaźniają się. Jest także niesympatyczny i odrażający kuzyn dziewczynki, dybiący na jej posag. Przez to że Lora zaprzyjaźniła się z dziewczynką zyskała w jej kuzynie niebezpiecznego i nieobliczalnego wroga, który dał jej mocno popalić. Statek trafia na sztorm. Życie pasażerów i załogi było zagrożone. Statek zaczął tonąć. Było wiele ofiar. Koszmar gonił koszmar. Jest to fakt autentyczny. W grudniu 1875 roku zatonął szybkobieżny parowiec Deutschland. Katastrofa przebiegała tak, jak to zostało opisane w książce. Ocalałych pasażerów uratował angielski holownik. W Anglii Lora i jej mała podopieczna trafia na biednych, lecz życzliwych ludzi, którzy bardzo im pomogli. Lecz ciągle groziło im niebezpieczeństwo ze strony kuzyna małej arystokratki. Kuzyn był człowiekiem pozbawionym skrupułów, przestępcą uwikłanym w ciemne interesy. W końcu obie dziewczyny odnalazły spokój i ukojenie u sympatycznego wuja dziewczynki. Lori po przykrych doświadczeniach nabrała odwagi i pewności siebie, wydoroślała. Była opiekuńczą osobą wrażliwą na krzywdę innych. Ale to nie był koniec ich problemów. Pojawiają się kolejne przykre wydarzenia i momenty grozy. Ciekawą postacią była Nati. Mała, rozpieszczona dziewczynka, bardzo dojrzała na swój wiek. Była bystrym obserwatorem i posiadła umiejętność trafnej oceny sytuacji. W powieści pojawiają się bohaterowie, których darzy się sympatią, współczuje się im, sympatyzuje z nimi. Są też czarne charaktery, którym życzy się jak najgorzej. Wiele momentów i sytuacji mocno podnosi ciśnienie i często trudno oderwać się od lektury, bo chciałoby się wiedzieć co będzie dalej. Jest to pierwsza część sagi.
Alicja - awatar Alicja
oceniła na72 lata temu
Zatoka Latarni Kimberley Freeman
Zatoka Latarni
Kimberley Freeman
Historia osadzona w cieniu latarni morskiej. Latarnie morskie mają dla mnie ogromny urok. Czarują i wabią. Ich widok niesie ukojenie, a jednocześnie intryguje. I taka jest również ta powieść. Dobrze osadzona w realiach, a jednocześnie w jakiś sposób magiczna, niemal eteryczna w klimacie. Niczym fotografia zrobiona w sepii. W małym nadmorskim australijskim miasteczku łączą się losy trzech kobiet. Isabelli, z przeszłości. Libby i Juliet, sióstr z teraźniejszości. Ich życiorysy są nierozerwalnie ze sobą splecione, choć początkowo nie jest to oczywiste. Co do bohaterek, to jedynie Juliet wzbudziła moją stuprocentową sympatię, jednak Libby i Isabella zostały równie umiejętnie przez autorkę wykreowane, w związku z tym potrafiłam wczuć się w ich sytuację i zrozumieć emocje. A, że każda z trzech kobiet uwikłana jest w skomplikowane relacje rodzinne, które dodatkowo komplikują się w wyniku dramatycznych wydarzeń, wachlarz tych emocji jest naprawdę duży. Bardziej interesujący był dla mnie wątek z przeszłości, chociaż teraźniejszy wcale nie był zły. Moim zdaniem obydwa te wątki są tak samo dobrze poprowadzone i wiarygodne od strony emocjonalnej. Tylko od osobistych preferencji zależy, który z nich bardziej do czytelnika ‘przemówi’. W przeszłości mamy więc nieudane małżeństwo, katastrofę statku, walkę o przetrwanie, niepewność jutra i rodzące się nowe uczucie, które jest jednocześnie bardzo kruche. W teraźniejszości mamy za to skomplikowane relacje siostrzane, zadawnione urazy, u których podstaw leży tragiczne wydarzenie, a poza tym jest też ból spowodowany stratą, którego obie siostry doświadczają. Bardzo lubię takie powieści. Gdzie teraźniejszość i przyszłość mają ze sobą wspólny mianownik, który mogę odkrywać z każdą kolejną stroną. Autorce udało się mnie zaciekawić i urzec stylem narracji, tworząc klimatyczną opowieść, którą na pewno zapamiętam na dłużej. Polecam 😊
Kasiag - awatar Kasiag
ocenił na81 rok temu

Cytaty z książki Die Tränen der Maori-Göttin

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Die Tränen der Maori-Göttin