Zatoka o północy

Okładka książki Zatoka o północy autora Diane Chamberlain, 9788378395706
Logo Lubimyczytac Patronat
Logo Lubimyczytac Patronat
Okładka książki Zatoka o północy
Diane Chamberlain Wydawnictwo: Prószyński i S-ka Seria: Kobiety to czytają! literatura piękna
520 str. 8 godz. 40 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Seria:
Kobiety to czytają!
Tytuł oryginału:
The Bay at Midnight
Data wydania:
2013-08-08
Data 1. wyd. pol.:
2013-08-08
Data 1. wydania:
2006-09-01
Liczba stron:
520
Czas czytania
8 godz. 40 min.
Język:
polski
ISBN:
9788378395706
Tłumacz:
Teresa Komłosz
Średnia ocen

7,4 7,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Zatoka o północy w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oficjalne recenzje książki Zatoka o północyi

Słowo, którego nie ma



931 55 94

Oceny książki Zatoka o północy

Średnia ocen
7,4 / 10
1036 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Zatoka o północy

avatar
897
870

Na półkach:

Polubiłam książki Diane Chmaberlain. Śmierć bliskiej osoby, w tym wypadku siedemnastoletniej siostry to ogromne przeżycie. Na dodatek to nie była zwykła śmierć, ale być może zabójstwo. Julie przez 41 lat odsuwa myśl o tym co działa się latem 1962 roku. Nie rozmawia o tym ani z drugą siostrą Lucy, ani z matką. Dopiero niespodziewana wizyta nieznajomej i jej list zmienia nastawienie do tego tematu. Zaczyna się dochodzenie i odkrywanie prawdy. Mamy tu też kilka wątków pobocznych: tajemnica Marie, ciąża w młodym wieku, miłość po 50-ce. Akcja ciekawa i wciągająca. Wydarzenia przedstawione są z perspektywy trzech kobiet. Przeszłość przeplata się z teraźniejszością.

Polubiłam książki Diane Chmaberlain. Śmierć bliskiej osoby, w tym wypadku siedemnastoletniej siostry to ogromne przeżycie. Na dodatek to nie była zwykła śmierć, ale być może zabójstwo. Julie przez 41 lat odsuwa myśl o tym co działa się latem 1962 roku. Nie rozmawia o tym ani z drugą siostrą Lucy, ani z matką. Dopiero niespodziewana wizyta nieznajomej i jej list zmienia...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
183
172

Na półkach:

Ciekawa, zaskakująca, opisująca stratę, ale dająca nadzieję. Czegoś mi zabrakło żeby dać 8, ale polecam

Ciekawa, zaskakująca, opisująca stratę, ale dająca nadzieję. Czegoś mi zabrakło żeby dać 8, ale polecam

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
281
281

Na półkach:

"Zatoka o północy" to historia, która wślizguje się pod skórę i zostaje tam na długo. Chamberlain nie opowiada tylko o zbrodni – snuje opowieść o winie, która nie gaśnie nawet po czterdziestu latach, o rodzinnych sekretach gęstych jak mgła nad oceanem i o tym, że czasem największym więzieniem jest własna pamięć. Każda strona to kolejne pęknięcie w murze przeszłości, a finał? Jak przypływ – nieuchronny, oczyszczający, ale pozostawiający po sobie ślady na zawsze.

"Zatoka o północy" to historia, która wślizguje się pod skórę i zostaje tam na długo. Chamberlain nie opowiada tylko o zbrodni – snuje opowieść o winie, która nie gaśnie nawet po czterdziestu latach, o rodzinnych sekretach gęstych jak mgła nad oceanem i o tym, że czasem największym więzieniem jest własna pamięć. Każda strona to kolejne pęknięcie w murze przeszłości, a...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

2860 użytkowników ma tytuł Zatoka o północy na półkach głównych
  • 1 552
  • 1 290
  • 18
359 użytkowników ma tytuł Zatoka o północy na półkach dodatkowych
  • 182
  • 58
  • 33
  • 28
  • 26
  • 17
  • 15

Tagi i tematy do książki Zatoka o północy

Inne książki autora

Diane Chamberlain
Diane Chamberlain
Wielokrotnie nagradzana autorka osiemnastu powieści, przetłumaczonych na kilkanaście języków i plasujących się na najwyższych miejscach list bestsellerów. Obecnie mieszka w Karolinie Północnej.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Nie odchodź Lisa Scottoline
Nie odchodź
Lisa Scottoline
Mankamentem "Nie odchodź" jest fakt, iż cały czas Autorka przesadnie gra na uczuciach odbiorcy. Scottoline tym razem obrała sobie za cel naszpikowanie powieści przeróżnymi tragediami. Bohaterowie nie mają zza wiele czasu na przemyślenie swojego postępowania, bo wciąż coś się dzieje, z każdej strony padają ciosy. Dr Scanlon nie ma możliwości na odbycie żałoby, bo wmawia mu się, jakie są jego powinności, a to względem kraju, pełnionych obowiązków, a to odnośnie rodziny. Przeżywając traumy za równo na polu prywatnym, jak i w pracy, gdzie dosłownie traci wszystko, Autorka wplątuje go jeszcze w wyjaśnianie spraw kryminalnych. To już lekka przesada, treść na tym traci, w pewnych momentach autentyczność wydarzeń na tym cierpi. Natomiast uważam, że plusem jest wprowadzenie momentów wahania ze strony głównego bohatera. Tym samym zyskuje on cechy zwykłego człowieka, który ma prawo do błędów, a nietrafione decyzje, czasem niezdecydowanie jest naturalną konsekwencją wynikającą ze stresu, przeżywanego bólu, również tego fizycznego. Niestety w przypadku "Nie odchodź" wątek kryminalny zaciera interesującą, złożoną problematykę, jaką są traumy człowieka, który jako wdowiec, okaleczony na misji lekarz, wraca do kraju pragnąć wyleczyć swoje psychiczne i fizyczne rany, a jednocześnie wyjaśnić tajemnice zmarłej żony i w końcu zaistnieć w świecie kilkunastomiesięcznej córeczki. Gdyby skupić się tylko na tych elementach powieść byłaby w pełni akceptowalna. Rozdziały mówiące o sytuacji w Afganistanie, relacjach z kolegami, były na tyle ciekawie przedstawione, że czytało się je z uwagą, natomiast elementy, ktore miały głównie za zadanie podkręcać akcję i skutecznie obciążać barki człowieka już i tak mocno pokiereszowanego przez życie, stają się przesadnie rozbudowane. Mike jako domorosły detektyw pasowałby idealnie do scenariusza filmowego, czy powieści kryminalnej albo jeszcze lepiej, thrillera psychologicznego, ale nie jako któryś tam już motyw powieści "Nie odchodź". Czy jest taka konieczność, by w jednej książce znalazły się tak różnorodne elementy składowe, na pozór łączące się z sobą, a jednocześnie niedograne i zaledwie liźnięte? Autorka marginalizując problemy stresu pourazowego, należytego opłakania śmierci bliskiej osoby oraz odbierania przez rodzinę prawa do bycia pełnoprawnym ojcem robi z dramatu ludzkiego plan rozgrywek dla wielu swoich pomysłów tworząc niepotrzebny miszmasz.I to mnie już po raz drugi rozczarowuje w książkach Lisy Scottoline. Szkoda, bo jest w miarę dobrze, a mogłaby wyjść z tego świetna lektura, do której wracałoby się chętnie nawet po latach.
Aksamitt - awatar Aksamitt
ocenił na67 lat temu
To, co zostało Jodi Picoult
To, co zostało
Jodi Picoult
Są książki, które czyta się jednym tchem, i takie, które czytają nas, obnażając nasze lęki, uprzedzenia i pamięć. The Storyteller aspiruje do tej drugiej kategorii. To powieść o winie i przebaczeniu, o pamięci, która nie pozwala przeszłości umrzeć, oraz o opowieści jako ostatnim schronieniu dla prawdy. A jednak im dłużej pozostawałam pod jej wpływem, tym bardziej moje odczucia stawały się niejednoznaczne. Picoult prowadzi narrację z precyzją charakterystyczną dla swojej twórczości. Przeplata teraźniejszość dramatem minionych dekad i buduje napięcie wokół moralnego dylematu, który ma zaniepokoić czytelnika i zmusić go do zadania sobie trudnego pytania: czy zło może prosić o przebaczenie? Konstrukcja jest sprawna, niemal bezbłędna warsztatowo. Jednak historia podąża drogą boleśnie przewidywalną. Każde kolejne odkrycie pojawia się dokładnie tam, gdzie się go spodziewamy. Emocjonalne kulminacje rozwijają się z wyliczoną precyzją. Brakuje elementu zaskoczenia, iskry, która pozwoliłaby uwierzyć, że los bohaterów może wymknąć się schematowi. Jednego jednak nie można autorce odmówić. Fragmenty obozowe są poruszające i niezwykle sugestywne. Opisy rzeczywistości obozowej pulsują grozą oraz ciszą, która brzmi głośniej niż krzyk. W tych partiach Picoult osiąga prawdziwą siłę wyrazu. Surowość detalu i chłód faktów zestawione z kruchością ludzkiego życia tworzą momenty autentyczne i głęboko przejmujące. To tutaj powieść oddycha najpełniej. To tutaj przestaje być konstrukcją, a staje się doświadczeniem. Te rozdziały bez wątpienia zasługują na uwagę i pozostają w pamięci. Jeśli jednym z zamierzeń autorki było pokazanie, że ludzie rzadko są jednoznaczni i że najczęściej istnieją gdzieś pomiędzy dobrem a złem, w szerokim spektrum szarości, trudno nie dostrzec pewnej niekonsekwencji. Poszczególni bohaterowie otrzymują wielowymiarowość. Ich moralne pęknięcia są starannie ukazane. Tymczasem Polacy w partiach rozgrywających się w okupowanej Polsce przedstawieni są niemal wyłącznie w jednym świetle. Brakuje tu tej samej subtelności i gotowości do uznania złożoności postaw. To uproszczenie jest szczególnie dotkliwe, zważywszy na fakt, że część akcji toczy się w Polsce, kraju o niezwykle skomplikowanej historii wojennej. Co więcej, babcia, będąca kluczową postacią opowieści o przeszłości, nigdy wprost nie mówi o poczuciu polskiej tożsamości. Podział tożsamościowy oparty głównie na religii, przy jednoczesnym subtelnym oddzieleniu od przynależności państwowej, sprawia wrażenie konstrukcji nieco sztucznej. Jakby narodowość została zredukowana do tła, a religia stała się jedynym wyznacznikiem tożsamości. W realiach wojennej Europy Środkowo Wschodniej granice te były boleśnie splecione. Ich uproszczenie osłabia wiarygodność historii. Z tych powodów nie mogę powiedzieć, że The Storyteller jest powieścią w pełni dobrą. Jest sprawna, momentami głęboko poruszająca, w niektórych fragmentach niemal wybitna. Jednak jako całość pozostawia poczucie niedosytu. Zbyt wiele elementów wydaje się wymuszonych. Zbyt wiele emocji zostaje wypowiedzianych wprost, jakby autorka nie do końca ufała czytelnikowi, że odnajdzie sens w ciszy między słowami. A jednak tej powieści nie da się zbyć obojętnością. Nawet gdy irytuje, nawet gdy budzi sprzeciw, skłania do refleksji. Być może w tym tkwi jej paradoksalna siła. Nie w doskonałości, lecz w zdolności do wzniecania rozmowy o pamięci, winie i odpowiedzialności. Moja ocena pozostaje zawieszona między uznaniem a rozczarowaniem. Jedno jest pewne. Opowieści dotykające najciemniejszych kart historii nigdy nie są łatwe ani dla pisarza, ani dla czytelnika.
silver1724 - awatar silver1724
ocenił na71 miesiąc temu
W słusznej sprawie Diane Chamberlain
W słusznej sprawie
Diane Chamberlain
Książka porusza ważny temat eugeniki i sterylizacji w drugiej połowie XX wieku w Stanach Zjednoczonych. Działo się to po II wojnie światowej, a więc po okropieństwach poczynionych przez nazistów, więc teoretycznie świadomość ludzi powinna być większa, a działania bardziej przemyślane. Niestety tak, nie było. Mamy dwie główne bohaterki - Ivy oraz Jane, których los jest kompletnie różny. Ivy jest nastolatką, która mieszka z babcią, siostrą i siostrzeńcem. Siostra ma lekkie upośledzenie umysłowe, a mały William to bękart, którego ojciec jest nieustalony. Ojciec dziewczyny nie żyje, a matka jest pacjentką szpitala psychiatrycznego. Dziewczyna jest jedyną żywicielką rodziny, która mieszka na farmie w maleńkim domku. Nocami wymyka się na spotkania z chłopakiem, który jest jej wielką miłością i marzy o przeprowadzce do Kaliforni. Jane starannie wykształconą młodą kobietą, która wychodzi za mąż za lekarza. Nie czuje się jednak gotowa, aby zostać matką, dlatego decyduje się w tajemnicy brać tabletki antykoncepcyjne. Najpierw chciałaby popracować i spróbować zmienić świat - z tego powodu zostaje pracownicą socjalną i zaczyna pracować w terenie. W ten sposób rodzina Ivy trafia pod jej opiekę. Jane musi podjąć decyzję, czy procedować dalej decyzję o sterylizacji Ivy, czy spróbować się przeciwstawić wszystkiemu i wszystkim, chcąc zatrzymać cały proces. Końcówka mnie zaskoczyła - takie kompletne zamknięcie.
Muniette - awatar Muniette
ocenił na61 rok temu
Tańcząc na rozbitym szkle Ka Hancock
Tańcząc na rozbitym szkle
Ka Hancock
Nawet nie wiecie, jak się cieszę, że tu jestem i trafiam na Wasze rekomendacje książek, po które w ślad za nimi sięgam. Nie zawsze są trafne, czasem nie trafiają w mój próg wrażliwości, nie zachwycają, ale ta książka, to właśnie to, czego szukam i ubolewam, że już skończyłam czytać… Wprawdzie depresyjny listopad, to nie jest najlepsza pora na lekturę takich książek, która długimi momentami przytłacza, ale historia Lucy i Mickeya, to źródło niesamowitych przeżyć, emocji, które pewnie jeszcze długo będą się we mnie odzywać. On, obciążony chorobą afektywną dwubiegunową, która przedwcześnie zakończyła także życie jego matki, wpadający często w chwile chorobliwej euforii, na przemian z głęboką depresją, zagrażającą jego życiu i powodującą chęć do samounicestwienia. Nawet nie śmiał marzyć o życiu u boku kobiety, którą pokochałcałym sobą od pierwszego wejrzenia... Ona, najpierw w bardzo młodym wieku w nieprawdopodobnych okolicznościach straciła ojca, potem jako jedna z trzech sióstr musiała patrzeć na powolną śmierć swojej matki, którą dzień po dniu zabierał jej rak... Choroba Mickeya nie była jednak dla Lucy dostateczną przeszkodą, by zrezygnować z uczucia do zagubionego w swoim życiu człowieka, bo pod powłoką jego choroby widziała jego wielkie, kryształowe serce. Zdawała sobie sprawę, że nie będzie jej w życiu łatwo, a ich wspólna droga będzie przypominać taniec na rozbitym szkle, ale wierzyła, że swoją miłością do Mickeya pokona wszelkie przeszkody. A przeszkód na swojej drodze napotykali wspólnie cały ogrom i nawzajem musieli drżeć o swoje życie, gdy okazało się, że Lucy, podobnie jak jej matka, a także starsza siostra, zmaga się z chorobą nowotworową... To niestety nie jedyna niespodzianka, jaką życie zgotowało państwu Chandlerom, którzy przez jedenaście lat, świadomi swoich ograniczeń i połączeni głębokim uczuciem starali się zbudować normalny dom, z listą zakazów i nakazów, które pozwolą im trwać przy sobie i cieszyć się życiem. Jaki scenariusz napisało dla nich życie? O tym nie napiszę, bo o tym przeczytacie sami... Przygotujcie się na jazdę bez trzymanki, bardzo emocjonującą, ale i piękną powieść
Wiesława Kamińska - awatar Wiesława Kamińska
oceniła na102 lata temu
Szczęście w twoich oczach Caroline Leavitt
Szczęście w twoich oczach
Caroline Leavitt
Powieści obyczajowe to rodzaj książek, które dość łatwo zepsuć. Wystarczy temat, który zostanie poprowadzony zbyt lekko albo też naiwna akcja. Zawsze podchodzę do nich z pewną obawą – chyba, że sięgam po sprawdzonych autorów, np. Jodi Picoult lub Richard Paul Evans. Na dodatek książki z serii „Leniwa Niedziela” nie wywarły na mnie oszołamiającego wrażenia. Przed „Szczęściem w twoich oczach” Caroline Leavitt stało, więc trudne zadanie. Isabelle oraz April to dwie kobiety żyjące w jednym mieście, których drogi możliwe, że przecięły się, gdy robiły zakupy w tym samym supermarkecie lub spacerowały po plaży. Do pewnego dnia nie miały o sobie świadomości. Każda z nich prowadziła swoje życie. Isabelle żyła u boku Luka i pracowała w studiu fotograficznym. Jej życie wydawało się ułożone do momenty, gdy dowiedziała się, że mąż ma kochankę i na dodatek będzie miał z nią dziecko. Postanawia odejść od niewiernego mężczyzny i ta podróż zmienia jej życie na zawsze… April ma męża Charliego i synka Sama. Pracuje, jako kelnerka i lubi swoją pracę. Całą swoją energię koncentruje na tym, aby życie jej syna, który ma astmę było jak najłatwiejsze i najmniej odbiegało od życia rówieśników. Charlie myślał, że są szczęśliwi. Nigdy nie podejrzewał, że jedna kłótnia może doprowadzić żonę do ucieczki… Ucieczki, która zmienia życie jego oraz syna raz na zawsze. „Szczęście w twoich oczach” to książka dość specyficzna, ale jednocześnie zwyczajna. Myślę, że w pewien sposób jest również magiczna. Dwie kobiety, dwie rodziny, które żyły w jednym mieście połączył tragiczny los. Los, który pozostawił pytanie: Dlaczego ona, a nie ja? Bez żadnej odpowiedzi. Isabelle oraz April to zupełnie dwie różne bohaterki. Widać to od razu po ich życiach rodzinnych. Isabelle nie ma udanego małżeństwa, problemy w kontaktach z matką. April jest żoną i matką, czyli ma wszystko, czego pragnie Isabelle. April lubi swoją pracę, a Isabelle czuje, że się dusi w małym miasteczku i nierozwojowym studiu fotograficznym, w którym pracuje. Chociaż, gdy poznamy historię lepiej i dobrniemy do jej końca jesteśmy też wstanie stwierdzić, że bohaterki miały również cechy wspólne. Na początku nie bardzo przypadła mi do gustu Isabelle, bo wydawało mi się osobą wiecznie narzekającą i z niczego niezadowoloną. Z czasem jednak, gdy poznałam bliżej April to właśnie matka Sama zaczęła być dla mnie tą bardziej irytującą. Jej zachowanie było kompletnie absurdalne. Nie rozumiałam jej zachowania, jako matki i tego, co chciała zrobić własnemu dziecku. Odniosłam wrażenie, że ona i Charlie za szybko wzięli ślub, że April była po prostu niedojrzała. Kochała syna, bo poświęcała wszystko żeby wyleczyć go z astmy, ale to, co chciała zrobić było bardzo egoistyczne. Caroline Leavitt stworzyła powieść o tym jak ludzie radzą sobie z żałobą, ale również jak wygląda życie osób, które przeżyły wypadki samochodowe. Byłam wstanie poczuć strach Isabelle po wypadku, gdy wsiadała do auta. Rozumiałam pragnienie Sama. Postać chłopca była najbardziej realistyczna. Byłam nim oczarowana. Tym jak się zachowywał i jego dziecięcą wiarą. Czasami tęsknie za tymi dziecięcymi marzeniami i wiarą, że wszystko jest możliwe. Oczywiście każdy również inaczej przechodzi żałobę, ale pokazane jest to, że rodzice nie mają czasu na zbyt długie bycie w strefie straty. Szybko muszą się ogarnąć, bo czekają na nich dzieci. Trochę pewnie Wam zdradziłam z treści, ale trudno jest przy tej książce tego nie zrobić. Zakończenie książki bardzo mnie zaskoczyło. Spodziewałam się czegoś innego. Miałam też zupełnie na coś innego nadzieję. Jednak, gdy piszę tę recenzję kilka dni po przeczytaniu „Szczęścia w twoich oczach” uważam, że jest ono dobre i pasujące do treści. Nieprzesadzone, ale realne. Moim jednym zarzutem jest to, że momentami książka jest zbyt nużąca. Ciężko się też w nią wchodzi. Osobiście polecam i jest to jedna z lepszych książek z serii „Leniwa Niedziela” jakie do tej pory przeczytałam. Warta uwagi i warta, żeby o niej mówić. Nie jest łatwa, ale porusza ważny temat. Proszę czytajcie tę książkę! "Możesz hojnie obdarowywać innych troską i miłością. Możesz przestrzegać wszystkich przykazań, które uważasz za słuszne, a świat mimo to daje ci po głowie. Nie ma przyczyny i skutku. Nie ma żadnej karmy." ~ Caroline Leavitt, Szczęście w twoich oczach, Warszawa 2013, s. 85-86.
Adrianna__ - awatar Adrianna__
ocenił na86 lat temu
Zatoka Latarni Kimberley Freeman
Zatoka Latarni
Kimberley Freeman
Historia osadzona w cieniu latarni morskiej. Latarnie morskie mają dla mnie ogromny urok. Czarują i wabią. Ich widok niesie ukojenie, a jednocześnie intryguje. I taka jest również ta powieść. Dobrze osadzona w realiach, a jednocześnie w jakiś sposób magiczna, niemal eteryczna w klimacie. Niczym fotografia zrobiona w sepii. W małym nadmorskim australijskim miasteczku łączą się losy trzech kobiet. Isabelli, z przeszłości. Libby i Juliet, sióstr z teraźniejszości. Ich życiorysy są nierozerwalnie ze sobą splecione, choć początkowo nie jest to oczywiste. Co do bohaterek, to jedynie Juliet wzbudziła moją stuprocentową sympatię, jednak Libby i Isabella zostały równie umiejętnie przez autorkę wykreowane, w związku z tym potrafiłam wczuć się w ich sytuację i zrozumieć emocje. A, że każda z trzech kobiet uwikłana jest w skomplikowane relacje rodzinne, które dodatkowo komplikują się w wyniku dramatycznych wydarzeń, wachlarz tych emocji jest naprawdę duży. Bardziej interesujący był dla mnie wątek z przeszłości, chociaż teraźniejszy wcale nie był zły. Moim zdaniem obydwa te wątki są tak samo dobrze poprowadzone i wiarygodne od strony emocjonalnej. Tylko od osobistych preferencji zależy, który z nich bardziej do czytelnika ‘przemówi’. W przeszłości mamy więc nieudane małżeństwo, katastrofę statku, walkę o przetrwanie, niepewność jutra i rodzące się nowe uczucie, które jest jednocześnie bardzo kruche. W teraźniejszości mamy za to skomplikowane relacje siostrzane, zadawnione urazy, u których podstaw leży tragiczne wydarzenie, a poza tym jest też ból spowodowany stratą, którego obie siostry doświadczają. Bardzo lubię takie powieści. Gdzie teraźniejszość i przyszłość mają ze sobą wspólny mianownik, który mogę odkrywać z każdą kolejną stroną. Autorce udało się mnie zaciekawić i urzec stylem narracji, tworząc klimatyczną opowieść, którą na pewno zapamiętam na dłużej. Polecam 😊
Kasiag - awatar Kasiag
ocenił na81 rok temu
Listy z wyspy zwanej Niebem Jessica Brockmole
Listy z wyspy zwanej Niebem
Jessica Brockmole
Czytaliście kiedyś książkę napisaną wyłącznie w formie listów lub wiadomości? Jedną z moich ulubionych powieści epistolarnych pozostaje "Love, Rosie" — jeśli jeszcze jej nie znacie, gorąco polecam. Takie książki czyta się błyskawicznie. Mają w sobie coś intymnego — jakbyśmy zaglądali w dusze bohaterów, podczytując ich prywatną korespondencję. Gdy w naszym Klubie Książki zdecydowałyśmy się sięgnąć po powieść pisaną właśnie w tej formie, bardzo się ucieszyłam. Rzadko sięga się dziś po ten gatunek, a on daje ogromne pole do emocjonalnych i ciekawych rozmów. Elspeth, to zamieszkująca szkocką wyspę Skye poetka, która otrzymuje list od wielbiciela swojej twórczości. Między młodymi ludźmi szybko nawiązuje się nić porozumienia, która z czasem przekształca się w przyjaźń, a później w głębsze uczucie, które jednak budzi niepokój i moralne wątpliwości — Elspeth jest bowiem mężatką. Wybuch I wojny światowej burzy ich spokój, tym bardziej, że zarówno David, jak i mąż kobiety zaciągają się do wojska i wyruszają na front. Pozostaje jej tylko czekać i modlić się o ich bezpieczeństwo. Historia młodej Elspeth to jednak tylko część wydarzeń. W roku 1940 poznajemy jej córkę, która ostrzegana przez matkę przed wojenną miłością, zakochuje się w pilocie RAF-u. Mało tego, Margaret przypadkiem odkrywa dawną korespondencję matki, a Elspeth znika. Młoda kobieta musi odnaleźć matkę i rozwikłać zagadkę listów. Podczas czytania książki towarzyszyło mi mnóstwo emocji – od wzruszenia po gniew. Nie wszystkie wybory bohaterów mi się podobały. Czasami miałam ochotę nimi wstrząsnąć. Niedopowiedzenia, ukryte uczucia potęgowane były przez fakt, że każde z nich dość długo czekało na odpowiedź. Choć trudno było mi utożsamić się z bohaterami tak odległych czasów, polubiłam ich. Mimo tego, że związek zamężnej kobiety z innym mężczyzną bez wątpliwości był moralnie niewłaściwy, nie miałam poczucia, że Elspeth i David robią coś złego. Świadczy to zapewne o kunszcie autorki i umiejętnym poprowadzeniu narracji. Piękny język, którym posługiwali się bohaterowie utwierdził mnie w przekonaniu, że zatraciliśmy umiejętność tak pięknego wysławiania się. Zapewne przyczynił się ku temu postęp technologiczny i brak konieczności pisania dłuższych wypowiedzi... a szkoda. Dawna miłość ma w sobie mnóstwo uroku, choć zdaję sobie sprawę, że na pewno mocno ją obecnie romantyzujemy. Mężczyźni choć potrafili się dawniej pięknie wypowiadać, mieli mnóstwo wad, które przebijały ich romantyczność. Tło historyczne przedstawione w książce było bardzo autentyczne, a razem z wątkiem miłosnym tworzyło zgrabną całość. Umiejętne połączenie tego w historii to naprawdę nielada sztuka. Autorzy bowiem często zapominają, że czasy, w których żyją bohaterowie, mają ogromny wpływ na ich wybory i postępowanie. Tutaj na szczęście autorka dobrze sobie poradziła z tym zadaniem. Byłam również bardzo usatysfakcjonowana zakończeniem. Choć w mojej głowie pojawiały się różne scenariusze i zaczynałam podważać fakty, które początkowo wydawały mi się oczywiste ... skończyło się tak, jak powinno. Serdecznie polecam.
bookoralina - awatar bookoralina
oceniła na108 miesięcy temu

Cytaty z książki Zatoka o północy

Więcej
Diane Chamberlain Zatoka o północy Zobacz więcej
Diane Chamberlain Zatoka o północy Zobacz więcej
Diane Chamberlain Zatoka o północy Zobacz więcej
Więcej