
William Blake
Angielski poeta, pisarz, rytownik, malarz, drukarz i mistyk, prekursor romantyzmu. Przez współczesnych nazywany często Mad Blake (szalony Blake),zaliczany czasem do grona poetów wyklętych w literaturze angielskiej.
Urodził się na Broad Street, Golden Square, w domu pod numerem 28, w rodzinie średniozamożnego pończosznika. W dzieciństwie ujawnił się jego talent rysownika, co skłoniło rodziców do posłania dziesięcioletniego Williama do szkoły rysunku. Już w tym okresie zaczęło go interesować rytownictwo – zaczął sam tworzyć oraz kolekcjonować sztychy. W r. 1771, jako 15-letni zaczął pobierać nauki w warsztacie rytowniczym Henry’ego Basire’a. Decyzja ta musiała być bardzo przemyślana, gdyż profesja rytownika nie cieszyła się wówczas szacunkiem (rytownicy jako „podrzędni rzemieślnicy” mieli utrudniony wstęp do The Royal Academy of Arts – Królewskiej Akademii Sztuk Pięknych).
Blake jako artysta niełatwy jest do zaklasyfikowania. Jego osobowość od wczesnych lat wykazywała niezwykłe dla otoczenia, mistyczne i wizjonerskie cechy. Doznawał licznych objawień religijnych, co odzwierciedlało się w jego utworach malarskich i pisarskich.
Pierwsze lata działalności Blake’a trudno nazwać „karierą artystyczną” – na zlecenie Basire’a, u którego terminował, zajmował się przede wszystkim kopiowaniem znanych dzieł, np. malowideł z londyńskich kościołów. Projektował też nagrobki dla bogatych rodzin, ilustrował książki. W wieku 21 lat rozpoczął samodzielną pracę rytownika. W 1779 r. udało mu się zyskać przyjęcie do Królewskiej Akademii Sztuk Pięknych, gdzie sprzeciw jego wzbudzały „niewykończone” dzieła artystów takich jak Rubens. Bardziej cenił sobie klasyczne piękno i wierne naturze dzieła Rafaela czy Michała Anioła.
W 1782 r. poznał swojego późniejszego mecenasa Johna Flaxmana. W tym samym roku ożenił się z ubogą analfabetką Catherine Boucher. Uczył ją pisać i czytać, a nawet tworzyć ryciny.
Artysta z wolna począł zdobywać uznanie możnych, np. jednego z założycieli The National Gallery, George’a Cumberlanda. W tym czasie jego prace plastyczne były efektowniejsze od literackich. Około 1800 r. przeniósł się na wieś, do Felpham, gdzie zajął się tworzeniem ilustracji do cudzych wierszy. W tym okresie powstał jego Milton – utwór opatrzony przedmową z wierszem And Did Those Feet in Ancient Time, bardziej znanym jako hymn Jerusalem, do którego w 1916 r. muzykę skomponował Charles Parry (jest to jedna z najpopularniejszych angielskich pieśni patriotycznych).
Po powrocie do Londynu w 1802 r. Blake nawiązał kontakt z grupą młodych artystów o nazwie Shoreham Ancients, którzy podzielali jego poglądy na sztukę jako wartość duchową i odrzucali nowoczesne w niej tendencje. Znalazł tam chłonnych słuchaczy, a także doskonalił swą technikę jako akwarelista. W tym okresie zaczęło też powstawać dzieło literacko-plastyczne Jerusalem: The Emanation of the Giant Albion ukończone w 1820 roku.
Pod koniec życia artystę pochłaniało ilustrowanie biblijnej Księgi Hioba. Ilustracje te wzbudziły podziw i do dziś bywają porównywane z biblijnymi malowidłami Rembrandta.
Mimo że prawie całe swoje życie Blake spędził w Londynie, nigdy nie stał się ważną postacią życia artystycznego angielskiej stolicy. Przebywał głównie w zaciszu domowym, zajmując się tworzeniem dzieł sztuki, a rytownictwo traktując jako źródło uzyskiwania dochodów. Za życia nie zyskał szerokiego uznania dla swej poezji ani malarstwa.
Zmarł w pełni sił twórczych. Został pochowany w nieoznaczonym grobie na londyńskim cmentarzu Bunhill Fields. Dopiero w ostatnich latach wzniesiono jemu i żonie zasłużony nagrobek.
Pierwszy tom poezji Blake’a to Poetical Sketches (Szkice poetyckie) z 1783 roku. W 1788 powstała książka There Is No Natural Religion (Nieistnienie naturalnej religii),opatrzona charakterystycznymi kolorowymi iluminacjami i sztychami, co stało się znakiem firmowym artysty.
Wkrótce potem ukazały się najsłynniejsze zbiory wierszy i rycin – Songs of Innocence (1789, Pieśni niewinności) i Songs of Experience (1794, Pieśni doświadczenia). Należy je traktować jako jedną całość – przedstawienie kontrastów występujących w życiu człowieka; harmonia ściera się bezustannie z cierpieniem, niewinność z bolesnym, odzierającym ze złudzeń doświadczeniem.
W roku 1789, w wyniku fascynacji myślą teologiczną szwedzkiego filozofa i mistyka Emanuela Swedenborga, Blake’owie przyłączyli się do Nowego Kościoła Swedenborgiańskiego. Szybko jednak z niego wystąpili, a sam Swedenborg stał się obiektem parodii w Zaślubinach nieba i piekła (The Marriage of Heaven and Hell). Ciekawostką jest, że zgodnie z sugestiami Swedenborga, Blake zamierzał sprowadzić dla siebie konkubinę, gdy jego małżonka okazała się bezpłodna, porzucił jednak ten pomysł z powodu oporów żony. Małżeństwo pozostało szczęśliwe aż do śmierci Blake’a, mimo początkowych problemów z analfabetyzmem Catherine oraz ich bezdzietności.
Oprócz Swedenborga, Blake’a inspirował także autor Raju utraconego, John Milton, szczególnie w próbach określenia własnych definicji nieba i piekła. Między 1790 a 1793 powstało The Marriage of Heaven and Hell (Zaślubiny nieba i piekła),stworzone w duchu Miltona i Dantego. Piekło nie było dla Blake’a miejscem wiecznej kaźni, lecz źródłem niczym niepohamowanej energii. Dobro i Zło uściślał Blake jako dwa przeciwieństwa, niezbędne dla ludzkiej egzystencji. „Dobro to bierność posłuszna Rozumowi, Zło to aktywność wyrastająca z Energii”. Niektórzy upatrują w tym utworze zapowiedzi teorii Freuda, opisującej konflikt id i superego, a także tez Nietzschego o moralności niewolników i moralności panów. Dzieło to jest jednak przede wszystkim przedstawieniem swoistej mitologii Blake’a, której podsumowanie i pełną ilustrację zawierają późniejsze utwory prozatorskie, jak The Book of Urizen (1794, Księga Urizena),The Book of Los (1795, Księga Losa) i inne. Różne sfery istnienia wyrażają tzw. Four Zoas (Czterej Zoa),o imionach Urizen, Tharmas, Luvah i Urthona. Urizen jest utożsamiany z Jahwe – prawodawcą, superego i symbolizuje Rozum. Tharmas to ludzkie ciało, naturalistyczne doświadczenie. Luvah – Król Miłości, czasem zwany również Orc, to „zbuntowane dziecię” ludzkich emocji. Urthona, lub inaczej Los, reprezentuje Wyobraźnię i wizjonerską Intuicję. Owe cztery potęgi tworzą wspólnie raj, w przeciwieństwie do Ulro, miejsca ziemskiego bytowania człowieka nie oświeconego wizją. To tylko wybrane, najważniejsze aspekty Blake’owej mitologii.
Biblijne metafory pojawiające się nierzadko w dziełach Blake’a zrodzone były z tradycji purytanów, kwakrów, anabaptystów i innych protestanckich odłamów chrześcijaństwa. Jednym z ciekawszych przejawów biblijnych wizji jest wystawiona w Nowym Jorku akwarela The Great Red Dragon and the Woman Clothed with the Sun (Wielki czerwony smok i niewiasta obleczona w słońce),oraz The River of Life (Rzeka życia),z cyklu 80 malowideł zwanych Biblią Blake’a.
Blake wyznawał pogląd, iż najważniejszym doznaniem mistycznym jest objawienie. Liczne wizje, jakich doświadczał, zdawały się wspierać go w tym poglądzie i prowadzić przez życie zarówno człowieka, jak i artysty. Podkreślał wagę Poetyckiego Geniuszu w procesie tworzenia. Wyobraźnia, lub inaczej Wizja, to boski pierwiastek w każdym człowieku, porównywany z samym Jezusem. Jezus to ucieleśnienie Wyobraźni, a jego uczniowie to Artyści – żyli i działali pod wpływem impulsu, a nie reguł. „Poeta, malarz, muzyk, architekt: mężczyzna czy kobieta, nie będąca jednym z nich, nie jest chrześcijaninem.” Świat rzeczywisty był według Blake’a przeszkodą osłabiającą, wręcz uśmiercającą Wyobraźnię. Dość wyraźnie przeciwstawiał też Sztukę Nauce podkreślając, że „Sztuka jest Drzewem Żywota, Nauka jest Drzewem Śmierci”.
Blake nie tworzył dla ludzi prostych. Pragnął odbiorcy o dużo wyższym od pospolitego poziomie.
Zobacz stronę autora
OPINIE i DYSKUSJE o książce Poezje wybrane
Podczas swojego życia jesteśmy zajęci ziemskimi sprawami zaledwie krótką chwilę. Doczesność jest dla naszej duszy schronieniem tylko przez przebłysk wieczności. William Blake da nam wtedy dobrą radę: radujmy się i korzystajmy z danego nam czasu. Gdy pod najczulszym dotknięciem dłoni uświadamiamy sobie szczęście jakie nam sprzyja, to angielski poeta odpowie: cieszmy się, bo to miłość nas trzyma przy życiu. Kiedy w dzieciństwie słyszymy głos nawołujący nas do powrotu przed zmrokiem, Blake nam przypomni: to niewinność wami kieruje i czerpcie z niej do granic możliwości. Takimi przykładami mógłbym zdefiniować angielskiego prekursora romantyzmu, z którego poezji czerpałem ostatnio nowe doświadczenia. Nie będę ukrywać, że sięgnięcie po jego wiersze było dobrym krokiem ku poznaniu kolejnych silnych uczuć, umieszczonych w mojej wyimaginowanej encyklopedii emocji.
Nadnaturalne i nadzmysłowe wizje angielskiego poety ogarnęły moją wyobraźnię. Przyjąłem za pewnik, że właśnie taki punkt widzenia stał się centralnym punktem odniesienia dla romantyzmu, tak wielce ceniącego duchowość i intuicję. Również Blake wpisał się wyśmienicie w emocjonalny klimat zmysłowej epoki. Jego refleksja nad życiem oraz wrażliwość, kształtowały czar czasów w których przyszło mu żyć. Za pomocą trafnego osądu, posiadł on umiejętność przemieniania drobnych przypadków, mających niebagatelny wpływ na kształtowanie ludzkich aspiracji do bycia lepszym człowiekiem.
W moich oczach widzę Williama Blake'a jako poetę proroczo zapatrzonego w błogie życie pasterza. To twórca chodzący po samotnych ścieżkach melancholii. Kiedy poznałem jego twórczość, to dostrzegłem niezliczone barwy emocji, spiętrzające się nad każdym poruszanym tematem. Groźne i wspaniałe wizje Albionu w uosobieniu potężnego Londynu. Mroczne pustynie Urizena, kroczącego w pełnym bólu smutku. Krwawe proporce z poematu dramatycznego "Król Edward III". Wycinek palety emocjonalnych barw nie odda w pełni tego, co sami możecie zobaczyć biorąc do ręki "Poezje wybrane", przetłumaczone przez Zygmunta Kubiaka.
Moją wielką sympatię zdobył słonecznik liczący kroki słońca. Ten słoneczny kwiat stał się wyznawcą tęsknoty do złocistych krain opanowanych spokojem. Tego typu poetyckie motywy będą zawsze przeze mnie mile widziane. Bije od nich jasnością i pewnością beztroski, tak bardzo oczekiwanej w mych progach. Nawet wyhodowana przez Blake'a kłująca róża nie przeszkodzi mi w kontemplacji bo wiem, że za chwilę jej kolce odpadną a ten piękny kwiat zmieni się w równie piękną lilię. Ludzkie możliwości abstrahowania bardzo często stanowią dla mnie temat do rozmyślań. Tym razem w procesie tworzenia bardziej ogólnych pojęć, znacząco pomógł mi William Blake. Z całą pewnością mogę stwierdzić, że czas spędzony w gęstej i romantycznej mgle tego, co przyciąga mnie swoją niematerialnością, nie uznam za stracony.
Podczas swojego życia jesteśmy zajęci ziemskimi sprawami zaledwie krótką chwilę. Doczesność jest dla naszej duszy schronieniem tylko przez przebłysk wieczności. William Blake da nam wtedy dobrą radę: radujmy się i korzystajmy z danego nam czasu. Gdy pod najczulszym dotknięciem dłoni uświadamiamy sobie szczęście jakie nam sprzyja, to angielski poeta odpowie: cieszmy się, bo...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to