rozwińzwiń

Udręka i ekstaza

Okładka książki Udręka i ekstaza autora Irving Stone, 9788377580622
Okładka książki Udręka i ekstaza
Irving Stone Wydawnictwo: Muza literatura piękna
720 str. 12 godz. 0 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Tytuł oryginału:
The Agony and the Ecstasy
Data wydania:
2011-06-01
Data 1. wyd. pol.:
2011-06-01
Liczba stron:
720
Czas czytania
12 godz. 0 min.
Język:
polski
ISBN:
9788377580622
Tłumacz:
Aldona Szpakowska
Średnia ocen

8,1 8,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Udręka i ekstaza w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Udręka i ekstaza



książek na półce przeczytane 1146 napisanych opinii 271

Oceny książki Udręka i ekstaza

Średnia ocen
8,1 / 10
551 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Udręka i ekstaza

avatar
499
499

Na półkach: , , ,

Fantastyczna! Dowiedziałam się stąd tyłu informacji, że nie zliczę. Jestem obecnie zafascynowana Michałem Aniołem, jego życiem i twórczością. Genialne przybliżenie sylwetki tego wybitnego artysty!

Fantastyczna! Dowiedziałam się stąd tyłu informacji, że nie zliczę. Jestem obecnie zafascynowana Michałem Aniołem, jego życiem i twórczością. Genialne przybliżenie sylwetki tego wybitnego artysty!

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
2132
2132

Na półkach:

Rekomendacja LC zapozna cię z treścią książki.
To najambitniejsza powieść jednego z moich ulubionych autorów, znanego ze zbeletryzowanych biografii.
Tytuł książki nawiązuje do skrajnych emocji artysty podczas tworzenia, równej fizycznemu cierpieniu !!!
To połączenie wiedzy historycznej z ciekawą i atrakcyjną fabułą.
Piękna książka !!!
Klasyk i arcydzieło literatury, osiągnął statut powieści kultowej.
Są dzieła literackie, które wypada i trzeba przeczytać.
To jest jednym z nich.

Z czystym sumieniem
POLECAM !!!

Rekomendacja LC zapozna cię z treścią książki.
To najambitniejsza powieść jednego z moich ulubionych autorów, znanego ze zbeletryzowanych biografii.
Tytuł książki nawiązuje do skrajnych emocji artysty podczas tworzenia, równej fizycznemu cierpieniu !!!
To połączenie wiedzy historycznej z ciekawą i atrakcyjną fabułą.
Piękna książka !!!
Klasyk i arcydzieło literatury,...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
222
52

Na półkach: ,

Dla mnie bardziej udręka niż ekstaza.
Zaparłam się i przeczytałam ;-)

Dla mnie bardziej udręka niż ekstaza.
Zaparłam się i przeczytałam ;-)

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

4968 użytkowników ma tytuł Udręka i ekstaza na półkach głównych
  • 2 471
  • 2 378
  • 119
865 użytkowników ma tytuł Udręka i ekstaza na półkach dodatkowych
  • 572
  • 170
  • 28
  • 26
  • 25
  • 23
  • 21

Inne książki autora

Irving Stone
Irving Stone
Pisarz amerykański, autor zbeletryzowanych biografii artystów, pisarzy i uczonych.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Pasje utajone Irving Stone
Pasje utajone
Irving Stone
„W pierwszych dniach października do Wiednia przyjechał Bleuler ze swoją żona Jadwigą. Przyszli do Freudów na kolację. (…) Pańskie osiągnięcia można porównać z dokonaniami Darwina, Kopernika i Semmelweisa. Jestem przekonany, ze pańskie odkrycia mają fundamentalne znaczenie dla psychologii. Niezależnie od tego, czy postęp w psychologii ocenia się tak wysoko jak w innych naukach. Zygmunt oniemiał z wrażenia, gdy usłyszał te pochwały”.(s.897) Irving Stone, Pasje utajone, czyli życie Zygmunta Freuda, przekł. J. Krzeczkowski, Świat Książki, Warszawa 2009. * wielkość Freuda, mierzona pochwałami Bleulera, mówi sama za siebie, ** psychoanaliza to teoria dot. funkcjonowania ludzkiego umysłu, podkreślająca znaczenie nieświadomości, wpływającej na treść i jakość życia, *** na kształt osobowości człowieka mają nie tylko wpływ czynniki wrodzone, dziedziczne, ale też relacje, m. in. z rodzicami czy też życiowe doświadczenia. Irving Stone – to znany angielski autor książek: • przedstawiających losy znanych ludzi, m. in. Vincenta van Gogha Pasja życia, Michała Anioła Udręka i ekstaza, Jacka Londona Żeglarz na koniu; • w Pasjach utajonych przedstawia historię życia twórcy psychoanalizy, (także jego karierę naukową) na tle panoramy Wiednia z przełomu wieków; • biografia liczy 1131 stron (nie należy do dzieł krótkich),wymaga uwagi i czasu. Historia kończy się w 1938 r.: „ Czwartego czerwca 1938 roku Freudowie wsiedli do Orient Expresu. O trzeciej nad ranem przekroczyli Ren w okolicy Strasburga. (…) W przedziale Freudów nikt nawet nie próbował zmrużyć powieki. Niemiecka straż graniczna przeprowadziła bardzo szczegółową rewizję. Francuscy celnicy byli uprzejmiejsi.(…) Wyczerpany fizycznie i emocjonalnie, ale już bezpieczny Zygmunt zasnął”. (s. 1130) Opowieść nie tylko dla wielbicieli Freuda, ale i dla tych, którzy lubią czytać biografie sławnych ludzi. 10/10
zoe - awatar zoe
ocenił na101 rok temu
Rzymianka Alberto Moravia
Rzymianka
Alberto Moravia
To już piąta powieść Moravii jaką przeczytałem w niedługim odstępie czasu i dzięki niej ugruntował sobie u mnie pozycję najlepszego pisarza europejskiego XX wieku. Jest on arcymistrzem rozkładania ludzkiej psychiki na czynniki pierwsze, badania myśli i emocji pod mikroskopem, zwłaszcza wśród najniższych warstw społecznych. Przenika ich niemal do głębi, pozwala spojrzeć na świat ich oczami. A to jak wchodzi w perspektywę kobiet? Coś niesamowitego. Po "Matce i córce" tym razem uczynił narratorką pierwszoosobową i główną bohaterką Adrianę, która ledwo osiągnęła dorosłość, a już zaczęła się sprzedawać za pieniądze. Jej matka niemal sama ją do tego namawiała, a schadzki działy się tuż pod jej nosem, co dodaje dramaturgii. Mimo iż się łajdaczyła, to bohaterka miała dość bogate życie wewnętrzne, marzyła o domu i rodzinie, ale została zdradzona, wykorzystana i to ją złamało. W jej życiu przewijał się policjant, który w niej był zakochany, a ona go odtrącała i z zimną krwią odtrącała, a jednocześnie sama płaszczyła się do jakiegoś studenta, który nią pomiatał. Psychologicznie było to niezwykle zaawansowane i z jednej strony fascynujące, a z drugiej bohaterka mogła bardzo irytować. Moravia to mistrz obnażania iluzji, rozbierania psychiki do naga i brutalnego realizmu. Duszna, klaustrofobiczna atmosfera powieści nie pozwalała się oderwać. Za 2 miesiące wybieram się do Rzymu i powieść była ciekawym wprowadzeniem, aczkolwiek od strony rynsztoka. Swoją drogą ten masochizm emocjonalny bohaterki, związany z tą obrzydliwą katolicką kulturą cierpienia i poświęcenia przywodził na myśl również to polskie cierpiętnictwo. Ciężko polubić tych bohaterów i ich problemy, ale twórczość pisarza można wręcz pokochać jak oczekuje się znakomitej literatury.
Bitel - awatar Bitel
ocenił na89 miesięcy temu
Egipcjanin Sinuhe Mika Waltari
Egipcjanin Sinuhe
Mika Waltari
Książkę tę mam na liście “do przeczytania” od zawsze, a zabieram się do niej jak do jeża, bo jakoś kojarzy mi się z “Faraonem”. I nie wiem co miałbym do tej ostatniej mieć, bo monument filmowy Kawalerowicza nawet mi się kiedyś jakoś podobał, a oryginału Prusa przecież nie czytałem. Odwagi więc! No więc, czy trzeba było bać się powieści Waltariego? O czym jest opowieść Egipcjanina Sihnue? Jest z pewnością opowieścią o tamtych czasach, czy raczej o naszym wyobrażeniu o tamtym Egipcie; o państwie, które czasy największej świetności ma już zdaje się za sobą, a obecnie toczone jest problemami zewnętrznymi (jak konieczność toczenia większych i mniejszych wojen z mniej lub bardziej wrogimi i agresywnymi sąsiadami) oraz wewnętrznymi (jak spiski, walka o władzę czy słabości opisywanych faraonów). W takich to czasach dzieje się opowieść Sinuhe, którego to zmienność losów i niestałość szczęścia zdaje się znamienna dla epoki. A podana jest w księgach - godnie jak u jakiego Herodota czy innego Tukidydesa. W prostym odczytaniu jest więc o ludzkim losie jako swoistym wahadle, którego ruchy są jak zyskiwanie i tracenie bogactwa, szczęście i rozpacz po nim następująca, miłość i utraty kolejnych obiektów miłości. A wydarzenia te cykliczne jak Nil wylewający i ustępujący na przemian. Może to rytmiczność rzeki wydarzenia te kreuje i napędza? Jest też - głębiej sięgając w znaczenia książki - o postprawdzie, którą tworzy się od zawsze zwalając pomniki przeszłych władców, albo skuwając podpisy na marmurowych popiersiach po to tylko, by wykuć tam imiona własnych przodków. O niezmienności wydarzeń, gdzie “nil novi sub sole”, jak miano stwierdzić za lat tysiąc i stwierdzać do dziś - przez kolejne dwa milenia. Choć inni powiadają, że właśnie “nic dwa razy się nie zdarza”... Mamy opowieść o sektach kapłańskich uzurpujących sobie prawo do władzy - nie tylko nad “rzędami dusz”, ale i nad - o zgrozo - boskim faraonem. Dziel i rządź, wychowuj młodzież i opychaj się mięsem zwierząt ofiarnych! Nie jest to jakoś znajoma narracja? W ogóle i w ten sposób można spojrzeć na tę książkę z szerszej perspektywy; w rzeczywistości jest ona - podaną pod starożytnym płaszczem (tuniką może?) - opowieścią o nas samych, nawet tych współczesnych, bowiem człowiek nie tak znów bardzo zmienił się przez kilka tysiącleci spisanych o nim opowieści; nie myli się inny wielki Klasyk mówiąc “przeszłość jest to dziś, tylko cokolwiek dalej”. Życiowa droga Sinuhe pozwala nam spenetrować granice znanego wówczas świata: Egipt, Syrię, Kretę, Jerozolimę, Teby i Babilon, kraj Hatti. Poznajemy różnice kulturowe, religijne, społeczne, a pamiętać należy, że rzetelną wiedzę o tym, co jest w innych krainach szło wóczas poznawać z opowieści podróżników lub własnoocznych obserwacji podczas własnych perygrynacji. A poza tym, czy jest to opowieść przekazująca nam prawdę historyczną? Jakoś wydaje się, że raczej dzieło historyzujące, choć nie aspirujące do ściśle naukowej dokładności w oddaniu realiów opisanego świata. Prosto pisana linijna opowieść, choć od początku zdajemy sobie sprawę, że to rodzaj wspomnień, relacjonowanych z perspektywy docierania do kresu. Bez zbędnych ozdobników, choć i sama historia życia Sinuhe jest ciekawa i interesująco tu podana. Może tylko nieco zbyt rozwlekle? Nie bez znaczenia jest powieściowy humor. Może nie samej tytułowej postaci, bo ta akurat przymiotu tego jest niemal całkowicie pozbawiona. Ale nie brak jej już jego słudze - Kaptahowi, u którego przebiegłość łączy się z prostotą, a naiwność z logicznym rozumowaniem. Duet ten nie może nie przypominać pewnego zmyślnego szlachcica z Manczy i Sanczo Pansa - jego wiernego sługi. To mocna figura tej powieści. Prawda nie tylko z tej powieści: religia to zło, fanatyzm religijny - zło jeszcze większe, sekty zaś kapłanów (różnych zresztą kultów) - zło w stopniu najwyższym… Łatwo tworzy się też nowych bogów, choć trudno doń przekonuje lud, z umysłami już zatrutymi poprzednimi bóstwami. Audiobook świetnie zrealizowany i przeczytany (Marcin Popczyński),co znacząco podnosi wartość lektury, ale staram się oceniać tak, jakbym sam czytał z papieru… Po zakończeniu książki nie mam wrażenia, że oto spotkałem się z arcydziełem, ale czasu spędzonego na wysłuchaniu opowieści Sinuhe za stracony nie uważam - wprost przeciwnie. Choć mój stosunek do dzieła faluje od wzmagającego się zainteresowania do irytacji; trudno mi utrzymać jednolite zainteresowanie dość nierówną opowieścią. Nie jest to moje pierwsze spotkanie z pisarstwem Miki Waltariego (doskonały “Obcy przyszedł na farmę”) i wcale nie wykluczam jeszcze sięgnięcia po coś więcej jednego z najbardziej znanych fińskich pisarzy.
MarWinc - awatar MarWinc
ocenił na612 dni temu
Księga z San Michele Axel Munthe
Księga z San Michele
Axel Munthe
CZŁOWIEK, KTÓRY KOCHAŁ PTAKI Zdarza się, że trafiamy na książki, które wyjątkowo silnie trafiają w naszą uczuciowość. Książki, które odbieramy tak głęboko, że zdaje się nam, że z ich autorami mogłaby połączyć nas duchowa więź. Czytając o wydarzeniach, emocjach i przeżyciach innego człowieka jesteśmy w stanie postawić się w jego położeniu. Dotknąć jego duszy i serca. „Księga z San Michele” Axela Munthe to powieść z gatunku tych, które są niczym najjaśniejsza gwiazda na firmamencie. Świecąca tak wspaniałym światłem, że dociera do nas nawet mimo ponurej pogody. Czytając tę książkę dziś, aż trudno jest uwierzyć, że została napisana prawie sto lat temu. Jej unikatowa głębia nadal porusza. Początek dwudziestego wieku to czas wielkiego postępu medycyny. Okres wielkich odkryć naukowych i czas, gdy powoli mity zostawały wypierane przez wiedzę. To właśnie wtedy swą karierę lekarską rozpoczął Axel Munthe. Szwedzki lekarz, który stał się najpopularniejszym medykiem we Francji. Jego droga do sukcesu nie była łatwa. Częstokroć po prostu sprzyjało mu szczęście. Munthe, człowiek o wielkiej wrażliwości, dusił się w roli, którą niejako sam sobie narzucił. Miał wielkie serce dla ludzi biednych oraz do wszystkich żyjących istot. Jego codzienność bywała przytłaczająca. Rosnąca sława medyka sprawiała, że do jego gabinetu trafiało coraz więcej hipochondryków i znudzonych życiem, rozhisteryzowanych dam. Axel Munthe cierpliwie znosił zarówno humory swych pacjentów jak i zawiść ze strony innych lekarzy. Jego działania motywowała chęć spełnienia największego marzenia – zamieszkania w białej willi na Capri, wśród prostych ludzi i śpiewu ptaków. Droga, którą musiał przejść, by zrealizować swój plan, najeżona była licznymi trudnościami. To z niej narodziła się ta opowieść – „Księga z San Michele”. Pełna humoru, ale i wzruszająca historia człowieka, który wielbił ptaki i udowadniał, że z niedźwiedziami polarnymi należy rozmawiać po szwedzku. Panie i panowie, poznajcie niezwykłego człowieka – medyka, psychiatrę i pisarza – Axela Munthe. Axel Munthe ( 1857 – 1949 ) był nadwornym lekarzem szwedzkiej rodziny królewskiej. Zajęcie to porzucił, by przenieść się do Paryża. Tam szybko wyrobił sobie renomę i został lekarzem modnym wśród elit. Jednakże to nie możni tego świata leżeli w centrum jego zainteresowania. Paryż nocą, jego mroczne, zgniłe zaułki i przeraźliwa nędza, którą tak łatwo było lekceważyć tym, którzy wiedli inny żywot – to był świat, w którym Munthe odnajdywał prawdziwych ludzi. Bez wynagrodzenia, kierując się jedynie ludzką przyzwoitością i lekarskim poczuciem obowiązku, leczył tych, których świat nie chciał widzieć. Wiódł jak gdyby dwa żywoty – medyka popularnego, zapraszanego na salony i polecanego kolejnym zblazowanym znajomym. Zaś z drugiej strony był on postacią znaną wśród sióstr prowadzących przytułki dla najuboższych. Człowiekiem, który nie bał się nieść pomocy ich podopiecznym. Biedakom, ludziom, którzy spadli na samo dno studni świata i ich dzieciom. Narażony na kpiny i ostracyzm nigdy się nie ugiął. Z pokorą niósł pomoc tym, którzy jej najbardziej potrzebowali. Munthe śnił o realizacji swojego wielkiego marzenia. O tym, by kiedyś zamieszkać na wyspie Capri. W białym domu u boku kapliczki San Michele. Capri było dla niego uosobieniem najpiękniejszego snu. Miejscem, gdzie czas biegnie innym rytmem. W otoczeniu przyrody, dzikich zwierząt i ludzi, dla których liczą się inne wartości niż pieniądze, pragnął przeżyć swoje życie. Autobiografia napisana w formie powieści. Poruszająca do głębi, rozczulająca, ale przede wszystkim dająca otuchę. Książka, która otula i obdarowuje cząstką nadzwyczajnej wrażliwości autora. Przenieśmy się w czasie. Spójrzmy na tę powieść i na postać jej autora oczami współczesnych mu ludzi. Pierwsze angielskie wydanie „Księgi z San Michele” ukazało się w 1929 roku. Szwedzkie w 1930, a polskie w 1933 roku. Sto lat temu. W czasach, gdy w Europie w siłę rósł faszyzm. W cyrkach obwoźnych pokazywano kalekich ludzi, a miłosierdzie dla zwierząt uważane było za fanaberię szaleńców. W takich czasach żył Axel Munthe. Człowiek niosący w sobie wielką wrażliwość. Obdarzony mądrością i empatią. Bardzo poruszające są refleksje autora dotyczące życia zwierząt. Okrucieństwa na jakie skazuje je człowiek i niemocy, z którą Munthe się borykał. Przepięknie pisze on o radości, prostej, ale i uduchowionej, jaką daje obcowanie ze zwierzętami, słuchanie śpiewu ptaku czy obserwowanie ich w nieskrępowanym locie. W jego domu towarzystwa dotrzymywała mu oryginalna menażeria : psy, syjamski kot i niesforny pawian Billy. One także stają się bardzo ważnymi bohaterami tej historii. Dużo uwagi poświęca autor niesprawiedliwości i krzywdzie, której zwierzęta doświadczają z rąk człowieka. Wstrząsająca jest myśl jak niewiele zmieniło się w tym temacie przez ostatnie sto lat. Nie jeździmy już bryczkami, nie umieramy na dyfteryt – przeciwnie – latamy w kosmos, a na naszych ulicach coraz częściej pojawiają się roboty, a mimo to, zwierzęta nadal są ofiarami naszego okrucieństwa. „Księga z San Michele” jest powieścią napisaną z niezwykłym poczuciem humoru, pełną anegdot z barwnego życia doktora, ale i doskonale oddaną kroniką epoki. Zapisem mieszczańskiego życia, portretem ludzi, wycinkiem świata, który odszedł. Munthe to narrator cierpliwy, obdarzony dużym poczuciem humoru i bardzo inteligentny. Wspaniale tę powieść się czyta. Otwiera przed nami nowe horyzonty, pozwala zatopić się w opowieści i wywołuje refleksje. Wszyscy nosimy w sobie swoje Capri – miejsce, do którego dążymy. Humor autora, miejscami sarkastyczny i cięty, bawi mimo upływu lat. Postacie, które spotkał na wyboistej drodze swojego życia, niewiele różnią się od ludzi, których znamy dziś. A ludzkie dążenia i cele także niewiele się zmieniły. Bardzo aktualna pozostaje „Księga z San Michele” w swej wymowie. Mimo upływu czasu ta książka nadal się broni. Bywają w naszym życiu książki, które nas wzbogacają. Zostają z nami na zawsze i zmieniają nas. Taką książką jest dla mnie „Księga z San Michele”. Na pewno w swoim życiu jeszcze do niej powrócę. Myślę, że niejeden raz. Kapitalna książka napisana przez człowieka, który swoją wrażliwością i intelektualnymi przemyśleniami wyprzedzał swoje czasy. Siłą tej powieści jest jej ponadczasowość, błyskotliwe spojrzenie na ludzi i ich wady, etyczne podejście do traktowania zwierząt. Niebywałe, że człowiek taki jak Axel Munthe żył w tak nieprzychylnym dla empatycznych ludzi czasie. Serdecznie polecam tę lekturę.
Diabeł - awatar Diabeł
ocenił na95 dni temu
Madame Antoni Libera
Madame
Antoni Libera
Uroki okresu dojrzewania pośród PRL-owskiej szarzyzny drugiej połowy lat 60., gdzie pierwsze drżenia serca wywołane przez piękną, tajemniczą nauczycielkę francuskiego są owocem zakazanym zwisającym z tej samej gałęzi, co bycie w pełni sobą, czyli w wypadku narratora - wrażliwym intelektualistą pragnącym żyć, tworzyć i uczestniczyć w swojej epoce po swojemu, wedle własnych zasad, a nie narzuconych mu przez reżim. Innymi słowy, rozbudowany romans osadzony w trudnych czasach młodości autora powieści. Główną osią akcji jest fascynacja bezimiennego protagonisty na punkcie nowej dyrektorki szkoły, która zaczęła uczyć jego klasę języka francuskiego. Oschła, zimna, profesjonalna, olśniewająca, śliczna, niedostępna stanowi obiekt zainteresowania praktycznie każdego ucznia, jednak nikt nie wkłada tyle trudu i przemyślanego wysiłku, aby czegoś się dowiedzieć o enigmatycznej Madame, a co dopiero do niej zbliżyć. Paradoksalnie, to właśnie ten wątek wypada najsłabiej. Wiele stron poświęconych na analizowanie każdego zachowania pożądanej kobiety, przeplatane z horrendalną ilością nawiązań do klasyków literatury zachodniej, potrafi na dłuższą metę znużyć czytelnika, jakkolwiek wiernie oddaje fiksację głównego bohatera. Można dopatrzeć się w tym znamion autoironii, biorąc pod uwagę, że w książce pojawia się podobny zarzut nadmiernej samoanalizy względem Simone de Beauvoir. Sam główny bohater, będący w klasie maturalnej, a cytujący z pamięci całe monologi z licznych dramatów, niekiedy w oryginale nienaganną francuszczyzną, nie wydaje się zbyt wiarygodny. Oczywiście, istnieją przypadki takiego humanistycznego geniuszu, jednak dużo bardziej podczas lektury wybija się wrażenie, że to ponad 50-letni autor przemyca swoje obycie i swą "cultivée personnalité" do charakteru nastolatka w imię spójności narracji. Jako oś napędowa akcji powieści, wątek zbliżania się do Madame stanowi jednocześnie istotną siłę książki, ponieważ na nim budowane jest to, co według mnie stanowi jej największą wartość, czyli obraz rzeczywistości tamtych lat oraz wiele refleksji natury filozoficznej, politycznej, czy też literackiej. Naturalnie wyłącznie w takim stopniu, w jakim dotyczą narratora, aczkolwiek to wciąż bardzo wartościowa perspektywa - wychowanka Polski Ludowej, bezkompromisowego buntownika, wykształconego wedle dobrej tradycji, obnażającego co i rusz absurdy otaczającej go socjalistycznej rzeczywistości, zwłaszcza na płaszczyznach kultury i nauki. Nie jest to polemika z reżimem na miarę chociażby Tyrmanda, ale też nie taki jest jej cel. To wyraz sprzeciwu wobec tłamszenia jednostek, które chcą same decydować o swoim losie, rozwijać się w wybranych przez siebie kierunkach i dokładać cegiełkę do postępu cywilizacji wedle własnych kryteriów, a nie sztywno narzuconych schematów. To tęsknota za tym, co znane z dalekich, nieoficjalnych przekazów zza żelaznej kurtyny, a nieakceptowanych przez moskiewskich możnowładców tej części świata. Ten ciekawy materiał do odtwarzania przez czytelnika zeszłowiecznych realiów mimo wszystko stanowi dalszy plan i niejednokrotnie traci na rzecz głównego wątku, a szkoda. Mimo wszystko pierwszoplanowa fabuła sama w sobie nie jest zła, to wciąż interesująca, bardzo ciekawie poprowadzona historia, chociaż bez wątpienia dałoby się z niej wyciąć nieco introspekcji bez utraty jakości. W końcu, jak głosi cytat Schopenhauera zamieszczony przed pierwszym rozdziałem: "Romansopisarz powinien dążyć nie do tego, by opisywać wielkie wydarzenia, lecz by małe uczynić interesującymi''. Ciężko o bardziej przyziemną, nieobfitującą w wydarzenia opowieść, a jednak uczynienie jej do tego stopnia fascynującą niewątpliwie świadczy o kunszcie autora. Sam styl pisania jest dobry, łatwy do przebrnięcia i sprawnej lektury, aczkolwiek wyjątkowo w oczy kole duża częstotliwość użycia czasu zaprzeszłego (co jest o tyle dziwne, że autor to człowiek współczesny, a inni znani mi autorzy tego okresu nie cierpią na podobną przypadłość). Całkiem przyjemna książka, choć w moim wypadku na jej atrakcyjny odbiór wpłynęło poruszenie większości tematów, które są dla obecnie interesujące, w związku z czym zmuszony jestem się powstrzymać od wystawienia wyższej oceny oraz jednoznacznego polecenia jej innym.
stanislawgoldap - awatar stanislawgoldap
ocenił na71 miesiąc temu

Cytaty z książki Udręka i ekstaza

Więcej
Irving Stone Udręka i ekstaza Zobacz więcej
Irving Stone Udręka i ekstaza Zobacz więcej
Irving Stone Udręka i ekstaza Zobacz więcej
Więcej