
Grochów

- Kategoria:
- literatura piękna
- Format:
- papier
- Seria:
- Poza serią
- Data wydania:
- 2012-03-28
- Data 1. wyd. pol.:
- 2012-03-28
- Liczba stron:
- 96
- Czas czytania
- 1 godz. 36 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788375362886
"Kiedyś nas nie będzie. Są ludzie i zdarzenia, które pomagają nam przyzwyczaić się do tej myśli.
Bo to w końcu przychodzi. I to tak jakoś szybko i zwyczajnie, jakby zawsze było obok".
Andrzej Stasiuk
Opowiadania
O babce, która wierzyła w duchy, o starym psie, pisarzu z Izdebek i przyjacielu, z którym złaził Grochów i przejechał pół Polski — Stasiuk pisze o umieraniu i namacalności życia, o materialności wspomnień, o bliskości śmierci i jej wiecznej niedostępności. Bury kot zwija się w kłębek w cieple stygnącego ciała starej suki, babka, „cała w czerni, szczupła i spokojna”, przechodzi do świata, który zawsze był obok, Guścio choć niewiele już może powiedzieć, złośliwie pluje pestkami. A przyjaciel, „odlatując przez komin”, przynosi zapach pociągu do Łupkowa, dzikich jabłoni na ulicy Makowskiej i chłodnej wiosny w portowym Piranie. Cztery opowiadania Andrzeja Stasiuka to boleśnie piękna opowieść o śmierci, o zwyczajnej kropce na końcu życia.
Kup Grochów w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oficjalne recenzje książki Grochów
Garwolińską do końca…
Małe cacko. Czarno - białe ilustracje Kamila Targosza gdzieś jakby z Chagallem w tle. I cztery proste historie. Wspomnienie o babce obcującej z duchami. Przyciszona obserwacja starej suki, która umiera powoli. Epitafium dla pisarza z wicepowiatowych Izdebek oraz warszawskiego przyjaciela, towarzysza młodzieńczych doświadczeń i podróży dojrzałego już pisarza na tle warszawskiego Grochowa. I ten charakterystyczny szorstko – liryczny ton...
Pisać o Stasiuku? Jak, gdy trema? Nic nie poradzę, że bezkrytycznie ulegam urokowi tej prozy. Czym urzeka? Można by w odpowiedzi sparafrazować słowa autora z opowiadania o babce: niezwyczajność zwyczajnych zdarzeń przydaje mu (opowiadaczowi) wiarygodności. Gdy wspomina babkę, konkretyzuje się w jego opowiadaniu świat nadprzyrodzony, obecny ot tak, naturalnie. On sam jego emanacje nazywa „przetarciami” tkaniny egzystencji, zaświat wtedy przeziera w nasz realny porządek. Babka wierzyła w duchy. A my? A nasza rzeczywistość? Gładka, wypolerowana powierzchnia codzienności usłużnie podsuwa nam nasze własne, płaskie odbicie jako głębię.
Śmierć babki to pierwsze nieuświadomione spotkanie ze śmiercią. Potem będą kolejne. Augustyn, „rogata dusza”. Towarzyszenie mu podczas krótkich wizyt w szpitalu, które budzą lęk. Bezradność tego, który próbuje dojrzeć w chorym jego dawną postać, z ulgą rejestruje sygnały i gesty wskazujące, że w ułomnym ciele on jest obecny, ten sam. I śmiesznie, i przejmująco brzmi: Kurwa mać. Tragedia.
W eseju „Suka” pojawia się banalna właściwie refleksja o naturze naszej współczesnej cywilizacji: Dziwna jest ta nasza cywilizacja. Ratuje, chroni, przedłuża nam życie. A jednocześnie czyni nas bezbronnymi wobec śmierci. Banalna myśl, ale już nie nadbudowany nad nią obrazek człowieka, który pozwala umierać wiernemu psu. Ważny jest ten czasownik oznaczający trwanie czynności w czasie, bo dziś wszystko się robi, by śmierć ukryć, usunąć z pola ludzkiego widzenia, udawać, że jej nie ma, bo brak na nią sposobu, a jest często nieestetyczna i uciążliwa, wymaga współuczestnictwa, na które nas nie stać. Na które bywamy za słabi.
Odganiam, opędzam się, umykam? Pyta sam siebie Stasiuk, gdy doświadczenie śmiertelności nieoczekiwanie stanie pomiędzy nim a przyjacielem. W eseju „Grochów” wspomina towarzysza szkolnej młodości i wędrówek dojrzałego życia. Także i ta męska przyjaźń ujawnia swoją niemoc wobec ludzkiego umierania, tak zaskakującego, choć przecież jedynie pewnego w naszej egzystencji. Tym bardziej, jeśli dotyczy kogoś, z kim się tylko żyło. Zachwyciło mnie to sformułowanie, jest w nim pewna fatalność, pobrzmiewa echo samotności w śmierci, ale przecież - cóż człowiek ma ponad życie?
Ten drobny tomik rozpina się między dzieciństwem a dojrzałością, między życiem a śmiercią, między obecnością a jej brakiem, między obserwacją a współuczestnictwem, między przestrzenią dawniej a dziś, między wyobrażeniem a realizacją, między potencją młodości a zdobyczami dojrzałości. Próbuje Andrzej Stasiuk uchwycić czas, który minął, utrwalić z niego to, co ważne.
Polecam spotkanie z tą prozą, nawet jeśli łza, która wypłukała cielesny pył, jest domalowana...
Justyna Radomińska
Opinia społeczności książki Grochów
Moja pierwsza książka Andrzeja Stasiuka i jestem zachwycona. Czemu wcześniej go nie odkryłam? Maksimum treści w minimalistycznej formie. Emocjonalna, choć choć autor nie epatuje uczuciami. Za to językiem operuje z prawdziwą wirtuozerią. Piękna polszczyzna. Cztery opowiadania, których tematem przewodnim jest śmierć: babki, wujka, psa i przyjaciela. Obecnie żyjemy w czasach, w których śmierć jest tematem wstydliwym, wypychanym ze świadomości i obyczajowości. Nie chcemy śmierci widzieć, o śmierci myśleć ani przyglądać się procesowi umierania. Samotność to współcześnie domena ostatniego czasu, jaki pozostał umierającym. Trudny temat obrał sobie autor i trudną misję uświadomienia nam, że to nasze towarzyszenie w czasie odchodzenia naszych najbliższych jest miarą naszej miłości i naszej etyki.
Oceny książki Grochów
Poznaj innych czytelników
2059 użytkowników ma tytuł Grochów na półkach głównych- Przeczytane 1 355
- Chcę przeczytać 694
- Teraz czytam 10
- Posiadam 219
- Ulubione 29
- 2014 20
- Literatura polska 15
- 2013 14
- 2012 12
- 2018 10






















































OPINIE i DYSKUSJE o książce Grochów
O odchodzeniu ludzi, zwierząt i chwil. O znikaniu wspomnień i miejsc.
O odchodzeniu ludzi, zwierząt i chwil. O znikaniu wspomnień i miejsc.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDużo o tej śmierci się naczytałem ostatnio. Nie żebym narzekał. Kolejny raz owocne spotkanie z mistrzowską prozą-poezją Stasiuka. Medytacja nad przeszłym (a może nigdy nie przeszłym, wciąż trwającym?) życiem, nad dzieciństwem, dorastaniem, wrastaniem w okrutny świat i powolnym oswajaniem się z prawdą. Odwieczną prawdą, która w pewnym momencie każe nam się pakować i przeprawiać przez wody Styksu. Zmysłowe opowiadania-wspomnienia, które zabierają w nas świat widziany przez autora i ludzi, których znał, z którymi żył, i z którymi w pewnym sensie umierał. Piękne, napakowane często głęboką, filozoficzną treścią, a przecież tak krótkie.
„[…] Gładka, wypolerowana powierzchnia codzienności usłużnie podsunie nam nasze własne, płaskie odbicie jako głębię”. s.13
„Potem, gdy już umarła, często wyobrażałem sobie śmierć. Mimowolna wizja była zawsze ta sama: stara kobieta o dobrotliwej i trochę ironicznej twarzy, twarzy mojej babki”. s.14
„[…] Było w niej to wszystko, czym żywi się prawdziwa proza. Szczegół, zmysł obserwacji, lekki dystans do przedmiotu, lekka autoironia, lekkość opisu i przyprawione goryczą ciepło”. s.23
„[…] Mijam ją kilkanaście razy dziennie, przestępuję przez udręczone ciało i są chwile, gdy czuję ukłucie zniecierpliwienia. Tak jakby razem z jej życiem stygły we mnie dobre uczucia dla niej. Jest w tym jakieś niezależne od woli okrucieństwo. Pochylam się i głaszczę. To, co kiedyś było odruchem, staje się świadomą czynnością”. s.35
„[…] Płacimy ludziom w lateksowych rękawiczkach, by za nas wdychali tę woń. Płacimy za to, by towarzyszyli umieraniu. W końcu płacimy za to, by w jakimś sensie umierali za nas. Bo przecież uczestnicząc w śmierci innych ludzi, w śmierci bliskich, sami trochę umieramy, sami stajemy się trochę bardziej śmiertelni. Po prostu kupujemy kolejną usługę, by nie tracić własnego czasu. Żeby nie wdychać tej woni”. s.37
„Jest nas coraz więcej i coraz więcej będzie nas umierać. Coraz bardziej samotnie. Przynajmniej do czasu wynalezienia nieśmiertelności. Ale zdaje się, że nawet ta wynaleziona w przyszłości nieśmiertelność będzie po prostu przedłużającą się w nieskończoność samotnością. Bo o czym w końcu będzie rozmawiać taki nieśmiertelny ze śmiertelnymi, których na nieśmiertelność nie stać?”. s.39
„[…] Człowiek powinien przewidywać zdarzenia i w razie potrzeby wyprzedzać ich bieg. Zdaje się, że dzięki temu znaleźliśmy się tutaj, gdzie dzisiaj jesteśmy. I nic nas nie zatrzyma. Będziemy się pozbywać bezużytecznego życia. Skoro nauczyliśmy się je wydłużać, damy sobie prawo do jego skracania, ponieważ od jakiegoś czasu wydaje się nam, że wszystko jest w naszych rękach. W dawnych czasach, przed epoką humanizmu, śmierć była okrutna, przychodziła jak zwykle za wcześnie, ale życie trwało do swojego końca. Decydował o tym los. Los powoli odchodzi w przeszłość. Nie będzie już losu. Na razie usuwamy go z naszej codziennej przestrzeni do szpitali i umieralni. Potem weźmiemy się za czas. Będziemy decydować, kiedy ma nadejść”. s.40
„Co się dzieje z czasem, który minął? Dokąd odchodzą zdarzenia, które były naszym udziałem? Gdzie na przykład jest dzisiaj ten letni dzień, gdy wsiadaliśmy w Zagórzu do pociągu po dwudziestogodzinnej jeździe stopem przez cały kraj, gdzieś znad morza?”. s.56
„Gdzie chciałeś wtedy być? Dokąd szedłeś? Garwolińską do końca i w prawo Makowską wzdłuż torów w stronę Olszynki? Czy gdy chcemy się wymknąć, to zawsze wracamy? Zwijamy się jak embrion? Żeby nas było jak najmniej i żeby nie zajmować miejsca, nie stawiać oporu nicości? Nie wiem”. s.67
„[…] Więc co? Umieramy ledwo zmienieni? Ledwo napoczęci, ponieważ nie możemy odnaleźć różnicy między nami kiedyś a nami teraz? I gdy ona przychodzi, to nie wiemy, jak się zachować? Ponieważ nie dzieliła z nami naszych dni ani losu? Ponieważ przyszła na gotowe”. s.73
„Brakuje mi go. Nawet nie dlatego, że umarł. Do tego można się przyzwyczaić. Po prostu trochę inaczej się myśli o czyimś życiu jako rzeczy dokonanej. Trzeba się przyzwyczaić, że już nic się nie zmieni i będziemy mieli tylko przeszłość. Ale brakuje mi miejsca, gdzie jest. Nie żebym od razu chciał odwiedzać grób. W każdym razie niekoniecznie. Ale chciałbym wiedzieć, że istnieje w jakiejś materialnej postaci. Leży półtora metra pod ziemią w określonym miejscu, którego już nie zmieni. Że gdzieś spoczywają dowody na jego istnienie i na istnienie tego wszystkiego, co przechowuje pamięć”. s.91-92
„[…] Przez ułamek chwili był jeszcze widzialny, a potem zniknął już na zawsze, nie do odnalezienia. Trochę wpadło mi do oka, ale łza zaraz wypłukała pył”. s.94
Dużo o tej śmierci się naczytałem ostatnio. Nie żebym narzekał. Kolejny raz owocne spotkanie z mistrzowską prozą-poezją Stasiuka. Medytacja nad przeszłym (a może nigdy nie przeszłym, wciąż trwającym?) życiem, nad dzieciństwem, dorastaniem, wrastaniem w okrutny świat i powolnym oswajaniem się z prawdą. Odwieczną prawdą, która w pewnym momencie każe nam się pakować i...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPierwszy raz płakałam czytając Stasiuka - opowiadanie „Suka”.
Pierwszy raz płakałam czytając Stasiuka - opowiadanie „Suka”.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo chyba najbardziej melancholijna książka Stasiuka, choć konkurencja niemała. Urocza to minimalistyczna miniatura. I jak zawsze, te detale...
“Ja sam muszę nad czymś zapłakać. Nad czymś konkretnym, a nie tylko nad wspomnieniami” - deklaruje Autor i słowa dotrzymuje. Dlatego wiele tu o odchodzeniu - babki Autora w wiejskim domu, ulubionej suki i jednego z najbliższych przyjaciół.
To 16. moja książka Autora i smętnie stwierdzam, że niektóre teksty już czytałem w innych pozycjach Stasiuka, np. właśnie tę wspaniałą elegię nt. starej suki. Niemniej jednak pozostaje pod wrażeniem jego refleksyjnego minimalizmu.
Trzy tu dla mnie główne wątki: nieuchronność przemijania z całym jej ceremoniałem - bardziej nieformalnym niż oficjalnym czyli już tym zanikłym; szczęście Autora (choć ciężko opłacone - bo więzieniem),jakim było uniknięcie losu proletariusza w Polsce Ludowej oraz klimaty mojej dzielnicy…
Jak w każdej niemal swej książce, Stasiuk docenia swoje pobyty w domu babki na Podlasiu - zapewne w przeciwieństwie do czasów, gdy tam wtedy bywał.
“Uczestnicząc w śmierci innych ludzi, w śmierci bliskich, sami trochę umieramy, sami stajemy się trochę bardziej śmiertelni” - tak pisze o jej odejściu, a ewidentnie miał silniejszą więź z babką niż z dziadkiem. I jego żal (rok wydania 2012),że tej formacji już nie ma, a zastępców brak…
“Niebawem umrą ostatnie babki, które na własne oczy oglądały świat duchów. Oglądały z wiarą i spokojem, oczywiście z lękiem też. Żywa, istniejąca nadprzyrodzona rzeczywistość odejdzie wraz z nimi. Gładka, wypolerowana powierzchnia codzienności usłużnie podsunie nam nasze własne, płaskie odbicie jako głębię”.
Zarazem Autor przepowiada w tamtym czasie, to, co już się właśnie dzieje: “Jest nas coraz więcej i coraz więcej będzie nas umierać. Coraz bardziej samotnie. Przynajmniej do czasu wynalezienia nieśmiertelności. Ale zdaje się, że nawet ta wynaleziona w przyszłości nieśmiertelność będzie po prostu przedłużającą się w nieskończoność samotnością”.
Jednocześnie tamtych czasów Stasiuk raczej jednak nie żałuje (tak jak i ja, niemal jegorówieśnik): “Dzieciaki biednego Grochowa, synowie tego ciasnego kraju, z którego nie było wyjścia ani ucieczki, bo z jednej strony Ruskie, a z drugiej Niemcy. I jak ćmy wirowaliśmy wokół światła wydzielanego przez nasze głowy, serca i dusze”.
Czas komunizmu bynajmniej nie budzi w nim czułych wspomnień. Jako urodzonego w rodzinie przybyszów z Podlasia, jego los był przesądzony: poszedł do szkoły zawodowej przy Fabryce Samochodów Osobowych na Żeraniu, gdzie pracował jego ojciec. Jej obrazy niemal jak u Reymonta… Na szczęście przydał mu się - jak i polskiej literaturze - młodzieńczy bunt….
“Posadzka, mury fabryki drżały od uderzeń. Jakby nadchodziło coś przedwiecznego, coś z głębi ziemi. Taki odgłos mogły mieć kroki światowego proletariatu, gdyby nie został oszukany i zdradzony. Jak nasi ojcowie. Wychodzili rano i wracali z każdym rokiem coraz bardziej przygnębieni, coraz bardziej złamani”.
“Fabryka miała się żywić naszymi ciałami. Naszym mięsem. Mieliśmy za rok, dwa wstawać przed 5:00 rano jak nasi ojcowie i w lodowatej ciemności jechać pod żarłoczne bramy. Ostre jak brzytwa, spiralnie skręcone wióry spod noży tokarskich mieniły się tęczowo. Oliwa. Metaliczny smród”.
“Fabryka ciągnęła się kilometrami i tysiące maszyn czekało na niewyspany proletariat. Umierałem ze strachu na myśl, że tak skończę. Musiałem być zdrajcą, żeby ocaleć”.
“To było życie naszych ojców. A my mieliśmy je powtórzyć, ponieważ czekało na nas już gotowe i nic innego nie trzeba było robić”.
Ponadto, jak zawsze, czułość gdy pisze o swej dawnej dzielnicy: “Grochów jest jak Brooklyn. Kiedy stojąc na przystanku autobusowym w stronę Pragi, przy tym baraku z rurkami z kremem i kawiarenką, patrzyło się równocześnie w perspektywę Grochowskiej Waszyngtona, to naprawdę był. Był jak Brooklyn i był jak Bronx. Jak wszystkie te miejsca, z których widać, jak na horyzoncie wznosi się prawdziwe miasto”.
Bardzo pięknie rozpisany watek przyjaciela Stasiuka, włącznie z jego odchodzeniem…
“Polska gminna, wice powiatowa, ten fundamentalny składnik ojczystego bytu w jego opowiadaniach zyskał siłę mitu. Czułość, groteska, ostentacyjna lubieżność, plebejska żywotność, siła wszędobylskiej biologii i cudowna niepowtarzalność życia. I śmiech, śmiech jako ostatnia deska ratunku przed nadciągającą nicością”.
“Bo przecież uczestnicząc w śmierci innych ludzi, w śmierci bliskich, sami trochę umieramy, sami stajemy się trochę bardziej śmiertelni”.
“Po trzech miesiącach rozsypaliśmy go w górach. Rozsypaliśmy go wewnątrz pejzażu, który lubił. Tak chciał. Żeby go wiatr rozniósł po świecie, po tej dolinie. Była Wielkanoc, zimne słońce i wiatr rzeczywiście wiał. Przez ułamek chwili był jeszcze widzialny, a potem zniknął już na zawsze, nie do odnalezienia. Trochę wpadło mi do oka, ale łza zaraz wypłukała pył”.
Ważne są od dawna, jeśli nie od zawsze, pierwsze zdania książek - wiele z nich możemy recytować z pamięci. A ja pytam: co z tymi ostatnimi? To powyżej zacytowane jest tak genialne, jak i proste….
To chyba najbardziej melancholijna książka Stasiuka, choć konkurencja niemała. Urocza to minimalistyczna miniatura. I jak zawsze, te detale...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to“Ja sam muszę nad czymś zapłakać. Nad czymś konkretnym, a nie tylko nad wspomnieniami” - deklaruje Autor i słowa dotrzymuje. Dlatego wiele tu o odchodzeniu - babki Autora w wiejskim domu, ulubionej suki i jednego z najbliższych...
Bardzo nierówna, ostatnie opowiadanie tytułowy "Grochów" ciągnie całą książkę. Jakże Stasiuk potrafi opowiadać. I jakże umie to zapisać. Opisy fabryki, pracy ojców, robotniczych korzeni naprawdę głębokie a jednocześnie lekkie, niewymuszone, płynące swobodnie. Warto się pochylić, ale tylko ze względu na początek i koniec.
Bardzo nierówna, ostatnie opowiadanie tytułowy "Grochów" ciągnie całą książkę. Jakże Stasiuk potrafi opowiadać. I jakże umie to zapisać. Opisy fabryki, pracy ojców, robotniczych korzeni naprawdę głębokie a jednocześnie lekkie, niewymuszone, płynące swobodnie. Warto się pochylić, ale tylko ze względu na początek i koniec.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMiło spędzony czas , odnalazłem wiele wspólnych emocji a nawet tematów . Sięgnę po następne . No i nasze !
Miło spędzony czas , odnalazłem wiele wspólnych emocji a nawet tematów . Sięgnę po następne . No i nasze !
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2012 marca pierwsze wydanie, to jakoś mi się układa w ten melancholijny klimat całości, pewnie powstały jesienią, pewnie dojrzał do refleksji. O przyjaźni i śmierci mówi jakby do autora dotarło przemijanie, że sam też przeminie. Kiedyś dzieliliśmy z kimś rzeczywistość, teraz zostaje wspomnienie, taka ckliwość po czasie wspólnym naziemnym, potem tylko ulotność prochu i myśli, chociaż te próbują zatrzymać czas. Ładne to.
2012 marca pierwsze wydanie, to jakoś mi się układa w ten melancholijny klimat całości, pewnie powstały jesienią, pewnie dojrzał do refleksji. O przyjaźni i śmierci mówi jakby do autora dotarło przemijanie, że sam też przeminie. Kiedyś dzieliliśmy z kimś rzeczywistość, teraz zostaje wspomnienie, taka ckliwość po czasie wspólnym naziemnym, potem tylko ulotność prochu i...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTrzy krótkie historie plus jedna, tytułowa, odrobinę dłuższa. I o ile pierwsze trzy uleciały ze mnie tuż po przeczytaniu, tak ostatnia, "Grochów", utkwiła we mnie na dłużej. Autor próbuje się w nie zmierzyć ze śmiercią przyjaciela. Wraca wspomnieniami do ich młodości spędzonej gdzieś na Grochowie, wspólnych podróży po Polsce i po Europie. Całość utrzymana w dość szorstkim stylu, bez upiększeń i zbędnego sentymentalizmu, a jednak poruszająca.
Trzy krótkie historie plus jedna, tytułowa, odrobinę dłuższa. I o ile pierwsze trzy uleciały ze mnie tuż po przeczytaniu, tak ostatnia, "Grochów", utkwiła we mnie na dłużej. Autor próbuje się w nie zmierzyć ze śmiercią przyjaciela. Wraca wspomnieniami do ich młodości spędzonej gdzieś na Grochowie, wspólnych podróży po Polsce i po Europie. Całość utrzymana w dość szorstkim...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzeczytałem w jeden dzień. Trochę za krótka.
Przeczytałem w jeden dzień. Trochę za krótka.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKrótka powieść autorstwa Andrzeja Stasiuka, ale wciągająca, napisana lekkim piórem i zawierająca głębokie rozważania na istotnymi sprawami życiowymi, a to wszystko w przyjemnym klimacie.
Krótka powieść autorstwa Andrzeja Stasiuka, ale wciągająca, napisana lekkim piórem i zawierająca głębokie rozważania na istotnymi sprawami życiowymi, a to wszystko w przyjemnym klimacie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to