rozwińzwiń

Społeczeństwo konsumpcyjne. Jego mity i struktury

Okładka książki Społeczeństwo konsumpcyjne. Jego mity i struktury autora Jean Baudrillard, 9788360457153
Okładka książki Społeczeństwo konsumpcyjne. Jego mity i struktury
Jean Baudrillard Wydawnictwo: Sic! nauki społeczne (psychologia, socjologia, itd.)
284 str. 4 godz. 44 min.
Kategoria:
nauki społeczne (psychologia, socjologia, itd.)
Format:
papier
Tytuł oryginału:
La société de consommation, ses mythes, ses structures
Data wydania:
2006-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2006-01-01
Liczba stron:
284
Czas czytania
4 godz. 44 min.
Język:
polski
ISBN:
9788360457153
Średnia ocen

7,3 7,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Społeczeństwo konsumpcyjne. Jego mity i struktury w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Społeczeństwo konsumpcyjne. Jego mity i struktury

Średnia ocen
7,3 / 10
37 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Społeczeństwo konsumpcyjne. Jego mity i struktury

Sortuj:
avatar
29
14

Na półkach:

6,5/10

6,5/10

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
475
241

Na półkach: ,

Po Debord przyszedł czas na lekturę Baudrillard. Społeczeństwo konsumpcyjne to jedna z prac pochodzących z tzw. wczesnego okresu tego autora, gdzie nadal był pod mocnym wpływem strukturalistycznego marksizmu (choć i tu już widać zalążki krytyki Marksa) i dopiero rozwija swoją krytykę nowoczesności. Mimo to lektura ma ogromne walory poznawcze. Jest to jedna z bardziej systematycznych prac autora. Mamy podane definicje, źródła na które powołuje się Baudrillard i ogólna struktura tekstu jest spójna.
Krytyka autora czerpie z wspomnianego wcześniej Guy Debord, ale też Bataille'a (pod którego ogromnym wpływem był Baudrilard) oraz Mauss'a. Podkreśla cykliczność produkcji wyrażającej się w konsumpcji, problematyczność koncepcji wzrostu czy fetyszyzmu towarowego. Baudrillard można więc nazwać proto-degrowtherem.
I czyta się to wszystko świetnie, mimo tego jak stara to praca. Mój odbiór byłby pewnie lepszy, gdyby nie fakt że miałem kontakt z późniejszymi pracami autora (Wymiana symboliczna i śmierć, Odbicie produkcji z ang. The mirror of production) które są jeszcze dobitniejsze w analizie i wprowadzają wiele świetnych krytyk Marksa. Mimo to Społeczeństwo konsumpcyjne jest nadal lekturą wartą polecenia każdemu zainteresowanemu analizie wymiany towarów i usług w społeczeństwach kapitalistycznych.

Po Debord przyszedł czas na lekturę Baudrillard. Społeczeństwo konsumpcyjne to jedna z prac pochodzących z tzw. wczesnego okresu tego autora, gdzie nadal był pod mocnym wpływem strukturalistycznego marksizmu (choć i tu już widać zalążki krytyki Marksa) i dopiero rozwija swoją krytykę nowoczesności. Mimo to lektura ma ogromne walory poznawcze. Jest to jedna z bardziej...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
389
218

Na półkach:

To jest rzecz napisana ponad 40 lat temu. Nie mogłam uwierzyć - to jest profetyczne. Podśmiewano się ze stylu pisania autora (pewnie nie bez podstaw, bo przez zdania trzeba się przedzierać, ale bycie francuskim intelektualistą drugiej pol. XX wieku zobowiązuje do zawiłości.) Pomimo nieprzejrzystości, która zmusza do wielokrotnego nawet czytania niektórych akapitów, przesłanie jest dla mnie rewelacyjne. Pomimo dystrybucji idei przez następujące po tej książce jej przepisania, omówienia i odczytania w innych dziełkach socjologicznych, pewnej nawet ich erozji i przejścia do mainstrimu - oryginał zachowuje swoją siłę. Zapisuję się do fanklubu Baudrillarda braci Wachowskich.

To jest rzecz napisana ponad 40 lat temu. Nie mogłam uwierzyć - to jest profetyczne. Podśmiewano się ze stylu pisania autora (pewnie nie bez podstaw, bo przez zdania trzeba się przedzierać, ale bycie francuskim intelektualistą drugiej pol. XX wieku zobowiązuje do zawiłości.) Pomimo nieprzejrzystości, która zmusza do wielokrotnego nawet czytania niektórych akapitów,...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

317 użytkowników ma tytuł Społeczeństwo konsumpcyjne. Jego mity i struktury na półkach głównych
  • 254
  • 60
  • 3
25 użytkowników ma tytuł Społeczeństwo konsumpcyjne. Jego mity i struktury na półkach dodatkowych
  • 13
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1

Tagi i tematy do książki Społeczeństwo konsumpcyjne. Jego mity i struktury

Inne książki autora

Jean Baudrillard
Jean Baudrillard
Francuski socjolog i filozof kultury, jeden z najoryginalniejszych krytyków globalizacji, obdarzony apokaliptyczną wyobraźnią i rozpoznawalnym stylem. Zainteresowany społeczeństwem postindustrialnym i kulturowymi skutkami rozwoju technik rzeczywistości wirtualnej, autor popularnej teorii symulakrów. Teoretyk fotografii i fotograf.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Symulakry i symulacja Jean Baudrillard
Symulakry i symulacja
Jean Baudrillard
dziś widzimy to bardzo dobrze - współczesny świat nie jest już zbudowany na relacji między rzeczywistością a jej reprezentacją, żyjemy w epoce symulakrów - znaków, które nie odnoszą się do niczego realnego - oraz symulacji, czyli procesów wytwarzania „rzeczywistości”, która zastępuje tę prawdziwą... symulakry to kopie bez oryginału. Znaki, obrazy, narracje, które nie reprezentują rzeczywistości, tylko ją zastępują... ... a całość ma miejsce w trzech historycznych porządkach symulakrów: 1) epoka fałszerstwa (renesans),gdzie kopie naśladują rzeczywistość, 2) epoka produkcji (rewolucja przemysłowa),gdzie kopie są masowe, ale nadal odnoszą się do oryginału, 3) wreszcie, epoka symulacji (XX/XXI w.),gdzie kopie nie mają oryginału, tutaj symulacja zastępuje rzeczywistość... i wywołuje eg. choroby psychiczne... tak więc, żyjemy w hiperrzeczywistości, stanie w którym znaki są ważniejsze niż rzeczy, media tworzą wydarzenia, polityka staje się spektaklem, kultura staje się autoparodią, prawda i fałsz tracą znaczenie... otóż - nie żyjemy już w świecie, lecz w jego symulacji.... autor przewidział kulturę internetu, media społecznościowe, deepfakes, influencerów, politykę jako performance (postpolitykę a nawet postpostpolitykę),informację jako symulację - informację jako insynuację.... *** wspomniano o książce: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/48239/kraksa
MrOrinow - awatar MrOrinow
ocenił na91 miesiąc temu
Społeczeństwo spektaklu oraz rozważania o społeczeństwie spektaklu Guy Debord
Społeczeństwo spektaklu oraz rozważania o społeczeństwie spektaklu
Guy Debord
Społeczeństwo spektaklu i Rozważania o społeczeństwie spektaklu to już klasyk marksistowskiej literatury i anty konsumpcjonizmu. Tytułowy zwrot stał się częścią słownika wszelkiej maści publicystów, z prawa i z lewa. Po przeczytaniu lektury, ciężko jednak nie odczuć że większość użyć słownikowych nie ma żadnego odniesienia do oryginału i reprodukuje dominujący porządek - coś czego autor był świadomy już w latach 80 w Rozważaniach. Istne samospełniające się proroctwo. Jako książka zarówno Społeczeństwo, jak i Rozważania są zbiorem wręcz aforystycznych tez. Odbiorze pomaga fakt, że autor potrafi ubrać skomplikowane w "stosunkowo" łatwy język. Mimo potencjalnie odstraszającej radykalności, nie da się nie zgodzić przynajmniej w części kwestii z autorem. Ta bezkompromisowość jest literacką formą autentyczności w czasach nie-autentycznych. Ciągłe kryzysy (które w Rozważaniach początki diagnozował Debord),redukcja podmiotowości do konsumpcji, komercjalizacja pozostałości naszych marzeń. Debord po prostu jest autorem na nasze czasy. Wnioski francuza są depresyjne, negujące jakąkolwiek możliwość zmiany obowiązującego modelu społecznej reprodukcji porządku. W tym sensie ciężko się to po prostu czyta i nie ukrywam, nie najlepiej się czułem po odłożeniu książki. Jednak moje odczucia nie powinny negować faktu, że mowa jest o genialnym myślicielu i jego lektura nie była czasem straconym dla mnie (tym bardziej że alternatywą była siedmiogodzinna jazda pociągiem, spędzona na prawie zobowiązaniowym, heh). Debord powinno się czytać. Jeżeli nie w celu konceptualizacji nowych alternatyw, to chociaż żeby zrozumieć wymiernie swoje zniewolenie i nie pozostawać ślepym na oczywiste.
Adrian Czapka - awatar Adrian Czapka
oceniła na83 lata temu
Światło obrazu. Uwagi o fotografii Roland Barthes
Światło obrazu. Uwagi o fotografii
Roland Barthes
studium - to, co w zdjęciu jest kulturowe, ogólne, „dla wszystkich”: temat, kompozycja, kontekst historyczny... --vs-- punctum — element, który „kłuje”, porusza indywidualnie, wywołuje emocję, często niezamierzony przez fotografa... *** "Fotografia pokazuje to, co godne uwagi, ale wkrótce, na zasadzie znanego odwrócenia, dekretuje, że godne uwagi jest to, co ona fotografuje." *** "Innym sposobem ugrzecznienia Fotografii jest spojrzenie na nią przez to, co ogólne, co stadne, sprowadzenie jej do banału, tak, żeby nie było już naprzeciw niej żadnego obrazu, wobec którego mogłaby zaznaczyć swą odrębność i szczególność, swój status skandalu i szaleństwa. To właśnie dzieje się w naszym społeczeństwie, gdzie Fotografia miażdży tyranicznie inne obrazy: nie ma więc już sztychów, malarstwa figuratywnego, poza zafascynowanymi (i pragnącymi fascynować) przez poddanie się fotograficznemu modelowi." *** "A jednak, jak mi się zdaje, to nie za pośrednictwem Malarstwa Fotografia styka się ze sztuką, ale poprzez Teatr. U narodzin zdjęcia umieszcza się zawsze Niepce'a i Daguerre'a (jeśli nawet przyjąć, że ten drugi trochę uzurpował sobie miejsce pierwszego). Otóż Daguerre, gdy zawładnął wynalazkiem Niepce'a, otworzył na placu du Château (przy République) teatr panoram, ożywionych za pomocą ruchu i gry świateł. W sumie więc camera obscura dała jednocześnie obraz z perspektywą, Fotografię i Dioramę; wszystkie trzy należą do sztuki scenicznej. Ale jeśli Zdjęcie zdaje mi się bliższe Teatru, to ze względu na szczególnego pośrednika (być może tylko ja to zauważyłem): Śmierć. Znamy pierwotny związek teatru i kultu Zmarłych: pierwsi aktorzy odróżniali się od zbiorowości, grając role Zmarłych. Ucharakteryzować się, pomalować znaczyło określić się jako ciało jednocześnie żywe i martwe. To właśnie oznacza pomalowany na biało tors ludzki teatru totemicznego, człowiek z pomalowaną twarzą w teatrze chińskim, makijaż sporządzany z papki ryżowej w indyjskim Katha Kali, maska japońskiego teatru No. I ten sam związek odnajduję w Zdjęciu. Zdjęcie, tak podobne, że usiłuje się je ożywić (zaciekłość, aby "uczynić żywym", może być tylko zaprzeczeniem mitycznym przerażenia śmiercią) - jest jak teatr pierwotny, jak Żywy Obraz, uosobieniem nieruchomej i pomalowanej twarzy, pod jaką kryją się dla nas umarli."
MrOrinow - awatar MrOrinow
ocenił na81 miesiąc temu
Ku filozofii fotografii Vilém Flusser
Ku filozofii fotografii
Vilém Flusser
fragmenty namysłu filozoficznego nad techniczną, estetyczną, antropologiczną i polityczno-społeczną naturą fotografii i aparatów - nie tylko fotograficznych... znaczenia, percepcja, recepcja, operatywność, interakcje, krążenie fotografii w sferze życia i aktywności ludzkiej... aspekty umasowienia, degradacji estetycznej, utowarowneia podmiotu, przedmiotu i procesu fotograficznego... krytyka kapitalizmu aparatów i jego wytworów... *** Mimo wielu bardzo ciemnych akcentówjego myśli zawsze chciał traktować człowieka, ów "supeł z wielu nici", jak mawiał, w kontekście możliwości dialogu z innymi ludźmi. Od najczęściej pesymistycznej wizji człowieka ponowoczesnego, jaka wyłania się z wielu diagnoz filozoficznych naszych czasów, zdecydowanie odróżnia go nadzieja przezwyciężająca strach; w pracy filozoficznej chodzi zatem nie tylko o zrozumienie i opis sytuacji, ale także o rodzaj terapeutycznego działania, czasem zresztą przybierającego nieco utopijne kształty. Ale wynikało to także z faktu, że swoje filozofowanie Flusser traktował, po pierwsze, jako "rodzaj pisarstwa", by użyć określenia Richarda Rorty'ego odnoszącego się do Jacques'a Derridy, po drugie, jako specyficzny rodzaj aktywności artystycznej. Podstawą takiego myślenia było przekonanie, że obecnie należy dążyć do przekroczenia podziału na działalność naukową i artystyczną. W wymiarze praktycznym temu miały służyć jego, a właściwie jego przyjaciela Freda Foresta, eksperymenty z wykorzystaniem kamery wideo przypominające nieco antropologiczne bioi socjodokumenty Sola Wortha pracującego niegdyś z Indianami Nawaho, w wymiarze teoretycznym zaś wyrazem takiego myślenia był jego tekst o "geście wideo" stawiający tezę, że w odróżnieniu od filmu, który genealogia (fresk – malarstwo – fotografia) predestynuje do roli narzędzia artystycznego (reprezentującego),wideo, wywodzące się z linii: powierzchnia wody – szkło powiększające – mikroskop – teleskop, jest narzędziem epistemologicznym, służącym poznaniu, spekulacji, prezentacji. Zakres filozoficznych, i nie tylko, zainteresowań czeskiego myśliciela był bardzo szeroki: językoznawstwo, literatura, sztuka, teoria i filozofia komunikacji ("komunikologia"),pismo, wideo, telewizja, design, teoria informacji i last but not least fotografia. Zwłaszcza w ostatnich latach życia zainteresowania filozofa ogniskowały się wokół zagadnień "kryzysu linearności" będącego konsekwencją wchodzenia w czas "po-Słow(i)a", by użyć określenia George'a Steinera, co następuje wraz z rozwojem mediów elektronicznych i dominacją kodów liczbowych, powszechną digitalizacją nie tylko w sensie, jaki narzuca rewolucja cyfrowa, ale i generalnego zastępowania pisma i liter przez algorytmy i cyfry. Proces ten Flusser przedstawia w syntetyczny sposób w błyskotliwym eseju Społe czeństwo alfanumeryczne, którego konkluzję warto zacytować: "Podsumujmy: od wynalezienia alfabetu rozpoczęła się historia we właściwym sensie tego słowa, a wraz z nią społeczeństwo, które jest nośnikiem kultury zachodniej. Początkowo pisanie i czytanie liter stanowiło przywilej panującej mniejszości, potem stawało się coraz powszechniejsze. Ci, którzy potrafią pisać i czytać, posiadają świadomość historyczną. Alfabet nigdy jednak nie był czystym kodem, zawsze zawierał ideogramy na oznaczenie ilości (liczb). Tym samym ludzie umiejący pisać i czytać mają świadomość nie tylko historyczną, lecz również matematyczną - dlatego należy mówić o społeczeństwie alfanumerycznym. Począwszy od renesansu, myślenie matematyczne wyemancypowuje się z myślenia historycznego, liczby opuszczają kod alfanumeryczny, by usamodzielnić się, tworząc nowe kody. Powstaje nowa elita, która myśli w kategoriach matematyczno-formalnych, a myślenie historyczne pozostawia zaznajomionym już z alfabetem masom. Ta elita projektuje modele, wedle których masy się orientują, choć nie potrafią ich rozszyfrować. W tym sensie należałoby teraz mówić o społeczeństwie już nie alfanumerycznym, ale tylko numerycznym." *** - aparat: narzędzie naśladujące myślenie. - automat: aparat, który musi być posłuszny przypadkowo rozgrywającemu się programowi. - entropia: tendencja do coraz bardziej prawdopodobnych stanów. - fotograf: człowiek, który stara się wprowadzić do obrazu informacje nieprzewidziane w programie aparatu fotograficznego. - fotografia: wytwarzany i dystrybuowany przez aparat obraz o charakterze ulotki. - funkcjonariusz: człowiek, który prowadzi grę z aparatem lub stanowi jego funkcję. - gra: czynność będąca celem samym w sobie. - historia: linearnie postępujące przekładanie przedstawień na pojęcia. - idolatria: niezdolność do wyczytania przedstawień z elementów obrazu mimo zdolności do odczytania tych elementów, stąd: kult obrazów. - imaginacja: specyficzna zdolność do wytwarzania obrazów i ich odszyfrowywania. - informacja: nieprawdopodobna kombinacja elementów, - informowanie: 1. tworzenie nieprawdopodobnych kombinacji elementów; 2. wdrukowywanie ich w przedmioty. - kod: uporządkowany według reguł system znaków, - konceptualizacja: specyficzna zdolność do wytwarzania i odszyfrowywania tekstów. - litera: zapisany znak. - magia: forma bytowa odpowiadająca wiecznemu powrotowi tego samego. - maszyna: narzędzie, które na podstawie teorii naukowych naśladuje ludzkie ciało. - narzędzie: naśladowanie narządu cielesnego służące pracy. - obraz: znacząca powierzchnia, na której elementy obrazowe odnoszą się magicznie do siebie nawzajem. - obraz techniczny: obraz wytwarzany przez aparaty, odszyfrowanie: ukazanie znaczenia symbolu, - pamięć: magazyn informacji. - pojęcie: konstytutywny element tekstu, - posthistoria: retranslacja pojęć w wyobrażenia, - praca: czynność wytwarzająca i formująca przedmioty, program: gra kombinacyjna z jasnymi i wyraźnymi elementami. - przedmiot: rzecz stojąca naprzeciw nas. - przedmiot kulturowy: przedmiot uformowany, - przedstawienie: konstytutywny element obrazu, - redundancja: powtarzanie informacji; stąd: prawdopodobne. - rytuał: zachowanie odpowiadające magicznej formie bytu. - rzeczywistość: coś, na co natrafiamy na naszej drodze ku śmierci; dlatego: coś, co nas interesuje. - sektor pierwszy i drugi: obszary działalności, w których przedmioty są wytwarzane i formowane. - sektor trzeci: zakres działalności, w którym wytwarzane są informacje. - społeczeństwo przemysłowe: społeczeństwo, w którym większość ludzi pracuje przy maszynach. - społeczeństwo poprzemysłowe: społeczeństwo, w którym większość ludzi pracuje w sektorze trzecim. - stan rzeczy: scena, na której znaczenie mają stosunki między rzeczami, a nie same rzeczy. - symbol: świadomie lub nieświadomie uzgodniony znak, symptom: znak spowodowany przez swe znaczenie, - tekst: ciągi znaków pisma. - tekstolatria: niezdolność do wyczytania pojęć ze znaków pisma jakiegoś tekstu mimo umiejętności czytania tych znaków; stąd: kult tekstów. - translacja: przechodzenie od jednego kodu do innego; stąd: przeskakiwanie z jednego uniwersum w drugie. - uniwersum: 1. ogół kombinacji danego kodu; 2. ogół znaczeń danego kodu. - wartościowe: coś, co jest takie, jakie być powinno, - wytwarzanie: przenoszenie rzeczy z przyrody do kultury. - zabawka: przedmiot służący grze. - znaczenie: cel znaków. - znak: zjawisko oznaczające inne zjawisko.
MrOrinow - awatar MrOrinow
ocenił na84 dni temu
Etyka protestancka a duch kapitalizmu i inne pisma Max Weber
Etyka protestancka a duch kapitalizmu i inne pisma
Max Weber
Niezwykle niestaranne wydanie Wydawnictwa UW - brak translacji wyrażeń nie-niemieckich (przede wszystkim łacińskich). Przypisy umieszczone na końcu książki utrudniają lekturę - a mają one zasadniczą rolę w tekście Webera. Sama jakość książki i jej estetyka - bardzo dobra, choć nie to jest najważniejsze w odbiorze wydania. Samo dzieło M. Webera pozostaje wybitne - przedmiotem badania autora jest przede wszystkim "asceza", która warunkuje powstanie dobrego pracownika i dobrego pracodawcy, ewentualnie - działającej osoby przedsiębiorczej, która jest w stanie odłożyć pieniądze, ciężko pracować, dokonywać modernizacji i odpowiednio zainwestować. Zasadniczym "motywem" tekstu jest proces wyklarowania się "czystego ascetyzmu" z ascetyzmu powstałego na skutek przyjęcia odpowiedniego wyznania chrześcijańskiego (przede wszystkim chodzi tu o kwakrów, kalwinów i in., mniej o luteran). Katolicyzm reprezentować ma zaś w wizji M. Webera postawę "tradycjonalistyczną", a więc nie ascetyczną, "wygodną", w której priorytetem nie jest odpowiednie zarządzanie dobrami ziemskimi. "Tradycjonalista" to człowiek, który pożąda raczej wolnego czasu niż nadwyżki - "asceta" nie tylko pragnie nadwyżki, ale również chce ją odpowiednio zainwestować - aby pomnożyć swoje bogactwo (pierwotnie - na chwałę Bożą, po sekularyzacji - niekoniecznie). Tekst ten jest szczególnie interesujący dla badacza C. Schmitta - podobieństwo metody i stylu (długie i treściwe przypisy) jest bardzo znaczne. Banałem zaś jest stwierdzenie, że Schmittiańska "teologia polityczna" jako nauka o poszukiwaniu analogii między obowiązującym prawem a "obowiązującą" teologią ewidentnie nawiązuje do Weberowskiej nauce o relacji pomiędzy teologią a etyką. Podobnie, proces sekularyzacji również pełni ważną rolę w pismach autora "Dyktatury". Lektura warta polecenia, szkoda, że tak słabo wydana. Na marginesie należy polecić tekst C. Schmitta - "Nomos-Nahme-Name", który rozwija problem relacji "ascezy" i władzy.
Dantiusz - awatar Dantiusz
ocenił na82 lata temu
Kultura w płynnej nowoczesności Zygmunt Bauman
Kultura w płynnej nowoczesności
Zygmunt Bauman
Dla mnie to pierwsza książka Zygmunta Baumana i to chyba nie był zły wybór. Znakomity rozdział o modzie doskonale ilustruje sytuację człowieka w płynnej nowoczesności i odwieczną dychotomię potrzeby bezpieczeństwa i wolności. "Żyjemy w rojowiskach, które zastąpiły kolumny marszowe". I bardzo pesymistyczne: "Ucieczka urasta do rangi najpopularniejszego (a w rzeczywistości obowiązkowego) zajęcia." Natomiast najciekawszym problemem tego zbioru jest multikulturowość, zwana też przez Baumana pejoratywnie multikulturalizmem. I wynikający z niej konflikt między szacunkiem dla swobody wyboru wspólnot a swobodą wyboru jednostki (ujmując inaczej: między kulturową polityką różnicy a społeczną polityką równości). Rozwiązaniem są poszukiwania uniwersalności człowieczeństwa czy też powszechnej natury ludzkiej ("teologiczna solidarność poszukiwaczy" w języku Baumana jest dużo poczucia humoru). Bez tego polityka multikulturalizmu odgradza od siebie poszczególnych jej uczestników, zaś współistnienie bez rozmowy zawsze kończy się katastrofalnie. Do tego, jak ujmuje to Bauman, logika walki o uznanie powoduje absolutyzowanie różnicy i intensywne konstruowanie kolejnych wspólnot. Bauman ostro krytykuje przekształcanie tolerancji w obojętność, co jego zdaniem jest przebieraniem akceptacji nierówności społecznych w szaty zróżnicowania kulturowego. "na mocy lingwistycznego zabiegu moralna brzydota nędzy przedzierzga się jak za dotknięciem różdżki czarodziejskiej w estetyczną urodę kulturowej różnorodności. " I może najlepsza moralna wskazówka wywodu "Rozsądne przekonywanie ludzi oznacza dzisiaj pomaganie im w osiągnięciu własnej autonomii." Fakt że Bauman w płynnej rzeczywistości widzi cele, oznacza też, że jego zdaniem nie sięgnęliśmy żadnego "końca", a jedynie nowych wyzwań. Co warto podkreślić, bo to tchnienie optymizmu. Natomiast nie przekonuje mnie Bauman kiedy używa praw rynku (albo "nowej globalnej eksterytorialnej władzy" - co to u licha jest?) jako straszaka, złej Baby Jagi, która szkodzi i jest naszą zgubą, bo przynajmniej w tej książeczce nigdy tematu nie pogłębia. Zdecydowanie zgadzam się z tezą, że globalna ekonomia nie powinna egzystować poza prawem, czy też może ściślej ujmując, poza etyką, kryzys roku 2008 dowiódł i tego, i co gorsza, naszej bezsilności, ale nie podoba mi się samo konstruowanie wroga. Ekonomia i jej prawa to po prostu nauka, globalny rynek jest jej konsekwencją zaś za sposób funkcjonowania odpowiadamy my, nie jacyś oni. Oczywiście to wciąż skandal, że bogaci nie trafiają za kratki, widziałam "Big Short" ;) Zastanawia mnie też przekonanie o tym że "obfitość różnicy to najcenniejszy skarb Europy". Po pierwsze trzeba dużej pewności siebie żeby ocenić, że to właśnie my bardziej niż inni specjalizujemy się w tej harmonii różnic. Po drugie mi Europa wydaje się raczej homogeniczna. Po trzecie osiągnęliśmy tę homogeniczność barbarzyńskimi metodami. Założenie, że gdzie indziej jest gorzej jest dość przerażające i chyba europocentryczne. Ale to ciekawa idea, może dałabym się jej uwieść, gdybym poczytała więcej. do zapamiętania: prawo W.I. Thomasa "jeśli ludzi definiują sytuacje jako realną, staje się ona w konsekwencji realna" Na koniec jest tu trochę rozważań o tym szczególnym przejawie kultury jakim jest sztuka. Moje czytanie tego rozdziału było usiane wątpliwościami (co z pewnością oznacza też niedostatki wiedzy). np. czy podstawowym zadaniem sztuki jest nieustanne korygowanie świata, nanoszenie szlaków? (jest nim wg Baumana) ja trochę czuję się jak z problemem jajka i kury, sztuka jest przejawem świata, najważniejszą jej kategorią jest coś tak abstrakcyjnego jak piękno, sztuka pcha świat ale świat rodzi sztukę, konflikt tego związku jest pozorny, więc oświadczenie że podstawowym zadaniem sztuki jest korygowanie świata to po prostu stwierdzenie, że świat się zmienia. No chyba że założymy, że płynna nowoczesność to rzeczywistość stagnacji. także teza, iż to, że rynki konsumpcyjne faworyzują kicz ma dla sztuki groźne konsekwencje wydaje mi się kontrowersyjna. Kicz jak cała reszta rzeczywistości to gleba z której sztuka wyrasta, nadmiar kiczu jest uciążliwy w życiu codziennym, ale nie ma to związku ze sztuką. Kicz zmienia sztukę tylko w taki sposób w jaki ona na niego odpowiada czy z niego korzysta. To pasożytniczy związek, ale to sztuka pozostaje beneficjentem. Natomiast jeśli moda faworyzuje kicz, to jednak trzeba pamiętać że moda to chwila, dziś; czyli aspekty czasu, w których sztuka nie operuje. Nie mogą być dla niej groźne. Nawet jeśli założenie że sztuka sama się obroni (przed rynkiem czy kiczem) może brzmieć niebezpiecznie, to chyba tak właśnie to widzę. Natomiast zupełnie inne zagadnienie to korzyści jakie przynosi społecznościom czy narodom sztuka i oczywiście jak najbardziej popieram wspieranie jej rozwoju. Swoją drogą polityka promocyjna książek na LC jest znakomitym przykładem tego, co tak niepokoi Baumana. Ja jednak nie sądzę żeby LC mogło zaszkodzić tej gałęzi sztuki jaką jest literatura (choć niestety niekiedy wydaje mi się, że jej nie pomaga). Jest tu też interesująca analiza wydarzeń kulturalnych czyli zjawiska, które dominuje na rynku szeroko rozumianej sztuki ("obliczone na niezwłoczny efekt i natychmiastową dezaktualizację"). Po kolejne książki Baumana sięgnę na pewno, zresztą wiele ciekawych zagadnień (na przykład to rozdzielenie państwa i mocy) jest w tej książeczce poruszonych tylko marginalnie. Czyta się to bardzo dobrze także dzięki bardzo ładnemu, bogatemu, specyficznie ekwilibrystycznemu językowi. Wywód jest zawsze klarowny.
Agnieszka - awatar Agnieszka
oceniła na86 lat temu
Kultura dźwięku Christoph Cox
Kultura dźwięku
Christoph Cox Daniel Warner
Klęska urodzaju - tak mogę określić swoje życie muzyczne. Trudne do zliczenia rzesze twórców próbują zawładnąć moim czasem. Nowe gatunki muzyczne i ich hybrydy powstają właściwie na bieżąco. Za ich pomocą artyści próbują bezskutecznie powiedzieć nam coś nowego. Czuje się zdegradowany do roli biernego odbiorcy. Ze względu na ilość nowego materiału oraz sentyment do starej muzyki nie potrafię jednoznacznie zdefiniować swojego muzycznego gustu. Z oceanu dźwięków wyławiam więc to co już znam, kocham a czasem nienawidzę. To najprostsze, czuję się w tym towarzystwie najpewniej, zyskuję złudne poczucie bezpieczeństwa. Nie słucham muzyki narzuconej przez media, poszukuję i jak każdy poszukujący potrzebuję drogowskazów. Książka “Kultura dźwięku. Teksty o muzyce nowoczesnej” towarzyszy mi od długiego czasu. Smakuję ją długo, z przerwami i w porcjach nierównych. Jej konstrukcja pozwala na wybór dowolnego tekstu o muzyce bez chronologii. Można być konsekwentnym, można miksować, opuszczać, powtarzać - jak z muzyką. To nie tylko wolne od dogmatycznej hierarchii spojrzenie na muzykę XX wieku. To imponujący zbiór myśli, często ubranych w prawdziwe muzyczne manifesty. Wiele poglądów i prądów miesza się, wchodzi w dialog lub ściera ze sobą. Są tu widoczne podziały, nie tylko pokoleniowe. „Kultura dźwięku” daje wskazówki by traktować muzykę jako zjawisko o niepewnych granicach, w pełni redefiniowalne i podlegające nieustającej ewolucji.
Krystian Ozon - awatar Krystian Ozon
ocenił na85 lat temu
Bunt mas José Ortega y Gasset
Bunt mas
José Ortega y Gasset
Przedwojenna myśl na temat społeczeństwa, która nie straciła nic na aktualności. Klasyka myśli socjologicznej i kulturoznawczej. Książka nie najłatwiejsza, wymagająca skupienia, ale dająca wiele satysfakcji i ukazująca problemy, z którymi ludzie mierzą się od ponad 100 lat. „Bunt mas” to klasyka wielka, książka, w której autor punktuje mierność i pospolitość jednostki, w której krytykuje demokratyczne mechanizmy kierujące się w stronę pospolitości mas. Z tego co widzimy, my współcześni, to to, że człowiek nic a nic nie wynosi z historii, nic a nic się nie uczy na błędach wcześniejszych. „Bunt mas” to przerażająco prawdziwa historia ludzi, którzy w zamian za komfort życia, przestają wymagać od siebie i idą za tłumem. Świat jawi się jako centrum przeciętności, jako świat, w którym krytyka i indywidualne myślenie i drążenie staje się wypaczeniem. Świat, który opisywał Gasset, przerażająco dobrze przypomina naszą rzeczywistość. Autor dosadnie i z konkretnym sensem krytykuje demokrację i kapitalizm, za to, że stworzyły człowieka-masę, człowieka niezdolnego do samodzielnego myślenia. I nie chodzi o to, w tej krytyce, że demokracja jest zła, idzie o to, że do głosu dochodzi masa, a ta masa kocha przeciętność i ignoruje naukę. Jest to książka idealna do zgłębienia bolączek dzisiejszego świata, wiele tekstów mogłoby napisanych wczoraj, nic a nic nie straciły na aktualności - fragmenty o hermetyczności intelektualnej - boskie 👌 Zaskoczyły mnie momenty, w których autor pisał o Europie jako całości, o tym, że mogłaby się stać zjednoczona - ciekawe co by powiedział na temat działań naszej Unii Europejskiej? Nie do końca rozgryzłam autora, gdy pisał o rządzeniu Europy w świecie i o jej wielkiej moralności (patrząc choćby przez pryzmat kolonializmu) - uważam, że akurat te dwa fragmenty źle się zestarzały. Wymagająca lektura, ale bardzo wartościowa, nie ze wszystkim trzeba zgadzać się z autorem, ale warto sobie z nim w niektórych tematach parę kwestii przedyskutować.
lubięmiećksiążki - awatar lubięmiećksiążki
ocenił na85 dni temu

Cytaty z książki Społeczeństwo konsumpcyjne. Jego mity i struktury

Więcej
Jean Baudrillard Społeczeństwo konsumpcyjne. Jego mity i struktury Zobacz więcej
Jean Baudrillard Społeczeństwo konsumpcyjne. Jego mity i struktury Zobacz więcej
Jean Baudrillard Społeczeństwo konsumpcyjne. Jego mity i struktury Zobacz więcej
Więcej