Kapitana Borchardta listy do Kasi

Okładka książki Kapitana Borchardta listy do Kasi
Karol Olgierd Borchardt Wydawnictwo: słowo/obraz terytoria biografia, autobiografia, pamiętnik
92 str. 1 godz. 32 min.
Kategoria:
biografia, autobiografia, pamiętnik
Wydawnictwo:
słowo/obraz terytoria
Data wydania:
2011-05-10
Data 1. wyd. pol.:
2011-05-10
Liczba stron:
92
Czas czytania
1 godz. 32 min.
Język:
polski
ISBN:
9788374530187
Tagi:
literatura polska listy pamiętnik pisarze polscy marynarze
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu
Średnia ocen

                7,4 7,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama
Tania Książka
bestsellery TaniaKsiazka.pl

Oceny

Średnia ocen
7,4 / 10
11 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
890
191

Na półkach: , , , , ,

"Znaczy kapitan" Karola Olgierda Borchardta od lat jest jedną z moich ukochanych książek - ostatnio, po kilkunastu latach, wróciłam do tej lektury po raz czwarty i zaśmiewałam się do łez. Tyle humoru i cudowny, groźny "Znaczy Kapitan"!

Z tego względu z ciekawością przeczytałam listy Kapitana Karola Olgierda Borchardta do jego sympatii Marii Frontczakówny, są one bardzo intymne i szczere, jednak w dużej mierze pozbawione tej iskry humoru obecnej w "Znaczy Kapitanie". Pozostawiły we mnie uczucie smutku - w sam raz na ostatni dzień Starego Roku (nie lubię Sylwestra, zanadto odczuwam wtedy przemijanie czasu). Szkoda, że Kapitanowi nie dane było ułożenie sobie życia z inteligentną, "jasną, prostą i czystą" kobietą pokroju Marii.
Przeraził mnie nastrój rezygnacji i zwątpienia emanujący z listów Borchardta z l. 30 XX w. Czuł się on jak człowiek stary, sterany życiem, a przecież był o kilka lat młodszy od Marii i nie miał wówczas jeszcze trzydziestki! Całe życie było jeszcze przed nim. Nie da się jednak ukryć, że samotność mimo obecności innych (a zwłaszcza rodziny) jest najboleśniejsza.

Jak wiadomo, małżeństwo Kapitana Borchardta nie należało do udanych, jednak z jakichś względów nie doszło do rozwodu. Taka rycerska postawa Kapitana Borchardta znacząco kontrastuje z matrymonialnym nastawieniem Kapitana Mamerta Stankiewicza "Znaczy Kapitana", który - ku mojemu nieopisanemu zdumieniu - mimo całej swojej surowości i sztywnych zasad moralnych, miał aż trzy żony!

"Znaczy kapitan" Karola Olgierda Borchardta od lat jest jedną z moich ukochanych książek - ostatnio, po kilkunastu latach, wróciłam do tej lektury po raz czwarty i zaśmiewałam się do łez. Tyle humoru i cudowny, groźny "Znaczy Kapitan"!

Z tego względu z ciekawością przeczytałam listy Kapitana Karola Olgierda Borchardta do jego sympatii Marii Frontczakówny, są one bardzo...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1711
1691

Na półkach: ,

Listy wybrane i opracowane przez córki adresatki - tytułowej Kasi, czyli Marii Frontczakówny (Wysłouch). Dla nas współczesnych ciekawostka. Dla tych, którzy nie znają twórczości Kapitana - odkrycie. Mimo komentarzy ukazujących historię tej znajomości oraz okoliczności powstawania kolejnych listów czegoś mi zabrakło. Czego? Może tego zdystansowanego podejścia i humoru Kapitana, które zaprezentował w swoich książkach...
Lektura którą czyta się bardzo szybko.

Listy wybrane i opracowane przez córki adresatki - tytułowej Kasi, czyli Marii Frontczakówny (Wysłouch). Dla nas współczesnych ciekawostka. Dla tych, którzy nie znają twórczości Kapitana - odkrycie. Mimo komentarzy ukazujących historię tej znajomości oraz okoliczności powstawania kolejnych listów czegoś mi zabrakło. Czego? Może tego zdystansowanego podejścia i humoru...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1795
189

Na półkach: , ,

Urocze.<br />
Niby takie proste, niewyszukane, traktujące o zwykłych sprawach... ale jednak mają w sobie to takie coś. <br />
Kapitan zwraca się tak ujmująco do Kasi (Marysi). <br />
W listach sprzed lat jest właśnie takie "coś". Dziś możemy nawet codziennie wymieniać z kimś maile, zaraz po wysłaniu znajdują się one w skrzynce odbiorcy. Możemy pisać absolutnie o wszystkim. Nie wszyscy obecnie dbają o formę, w wielu mailach brak przecinków i kropek, czasem nawet polskich znaków. Bywają pisane szybko. Bywają żałośnie krótkie. <br />
Ta książka, ten zbiór kilku listów jest przypomnieniem - tak się pisało kiedyś. Otrzymany list był czymś dalece ważniejszym, aniżeli obecnie. I chociaż te listy bywają czasem nieco chaotyczne, to nadal zawierają w sobie ducha tamtej epoki. Dziś mało kto, niestety, potrafi podczas kontaktu z drugim człowiekiem skupić się tylko na nim. Piszemy maile, w międzyczasie często szukając czegoś w sieci, czasem nawet robiąc zakupy czy grając. Oglądamy sobie filmiki na youtube, zdjęcia. My - ludzie współcześni. Akurat ja potrafię się skupić na jednej czynności i gdy do kogoś piszę, to poświęcam mu 100% tego czasu. Wiem jednak, że niewiele osób tak robi.<br />
Ładne te listy, ujmujące takie. Pisane specjalnie dla kogoś, z pewnością przez drugą stronę były wyczekiwane. A przecież nie ma w nich prawd objawionych ani niczego szczególnego - można powiedzieć. Jest tylko ogromny szacunek do drugiego człowieka, niesłabnąca z czasem więź pomiędzy ludźmi i szczerość, całkowita szczerość. Nic więcej. I dlatego są właśnie takie. I dlatego czytanie ich porusza pewną strunę.<br />
Choć to tylko listy, stare listy od kapitana do przyjaciółki. Choć to tylko zapiski z międzywojennego okresu (i trochę z PRL-u). Tylko masa słów, w dodatku czasem z błędami.<br />
I co z tego?<br />
To też źródło wielu cytatów. Tak pięknie napisanych słów, choć o codzienności. Gdy to czytałam, miałam uczucie, że skądś to znam. Te słowa. One są we mnie. Rozumiem.

Urocze.<br />
Niby takie proste, niewyszukane, traktujące o zwykłych sprawach... ale jednak mają w sobie to takie coś. <br />
Kapitan zwraca się tak ujmująco do Kasi (Marysi). <br />
W listach sprzed lat jest właśnie takie "coś". Dziś możemy nawet codziennie wymieniać z kimś maile, zaraz po wysłaniu znajdują się one w skrzynce odbiorcy. Możemy pisać absolutnie o wszystkim....

więcej Pokaż mimo to

Reklama
avatar
205
76

Na półkach: ,

„Zbyt dużo szczerości i zbyt dużo obnażam siebie, a to jest przykre- tak bezwzględnie pokazywać siebie- bo nic nie charakteryzuje człowieka tak jasno jak list.”

Czyż istnieje piękniejsza forma korespondencji niż list? Czy jakiekolwiek maile, sms-y można porównać z tymi uczuciami przelanymi na papier? Czyż istnieją emocje, które równać mogłyby się z radością i wzruszeniem towarzyszącym przypadkowemu znajdowaniu listu, głęboko schowanego gdzieś w szufladzie? Z kopertą pełną zapachów, literami nakreślonymi przez ukochaną osobę? Odpowiem chyba w imieniu wszystkich: nie.
Tego samego zdania były kobiety odpowiedzialne za wydanie zbioru, o którym chcę Wam dzisiaj opowiedzieć. Kobiety, dla których prezentowane listy również miały wartość sentymentalną- były to córki Adresatki owych (pięknych!) listów. W przedmowie jedna z nich, pani Jadwiga, wspomina cudowne, wspólne wieczory z mamą, kiedy królowała literatura, muzyka i wspomnienia młodzieńczych lat, podróży i nowych znajomości, o których obie z siostrą mogły słuchać godzinami. Poprzez opowieści mamy, Marii Frontczakówny (tytułowej Kasi) przenoszą się na pokład “Poloni”, do roku 1932, zmierzającej na odkrycie przed młodymi studentkami urody norweskich fiordów i przeżycie niezapomnianych przygód, przeprowadzenie długich rozmów i zawarcie znajomości na całe życie. W nasze ręce panie przekazują zbiór pięknych listów, które kreślą dla dla nas niezwykłą historię młodzieńczego zauroczenia i pokrewieństwa dusz.

“Dziwnie mi się dobrze i szybko myślało z Panią i teraz w myślach mógłbym do Pani napisać całe tomy naszych myśli-nieznanych nawet mnie- a właśnie to uważam za największy postęp w rozwoju własnym człowieka.”

Znajomość pani Marii i kapitana Karola Olgierda Borchardta zrodziła się właśnie na pokładzie wspomnianej “Polonii”. Nie trwała długo, po skończonej wyprawie każdy znalazł się we własnym świecie, zajęty własnymi obowiązkami. Jednak uczucie, przyjaźń, która zrodziła się miedzy tymi pokrewnymi duszami nie zamarła i nie dała o sobie zapomnieć. Dlatego nawiązują oni kontakt, wymieniają się listami, w których kapitan Borchardt często wraca do chwil dzieciństwa, opowiada o swoim życiu i postrzeganiu świata. Niedawnych przygodach na morzu jak i odległych wspomnieniach. Krąży wśród ważnych dla niego wydarzeń, wspomina i rozpamiętuje. A najpiękniej pisze o uczuciu, które połączyło tą dwójkę, nie o miłości, namiętności i romansie o prawdziwej i trwałej zażyłości, przyjaźni, która emanuje z kart tych listów.

“Obcując z Panią, czuje się jakiś nadzwyczajny wewnętrzny spokój- staje się człowiek tym trzyprzymiotnikowym- czarem Pani przesiąkniętym. W Pani to jest, wiem, jak jak się to nazywa i ma Pani w sobie tego bardzo dużo-
jasność, prostota, czystość.”

Listy, które dane jest nam przeczytać, wysyłane są na przestrzeni ponad trzydziestu lat. Widać jak zmieniają się nasi bohaterowie, widać ich rozwój i większą dojrzałość. W różnym okresie ich życia, różne wartości były wysuwane na plan pierwszy. Różne zadania i obowiązki przed nimi stawały i inne mieli do nich podejście. Pan Borchardt zajmuje się również swoją rodziną, której nigdy nie ukrywał, Kasieńka zakłada swoją, ma dwójkę dzieci, męża i dom, jednak przez wszystkie te lata widać bijącą z tych treści życzliwość, zaufanie i wzajemny szacunek. Przez tyle lat nie stali się sobie obojętni, nadal łączyło ich pokrewieństwo dusz, które doprowadziło z resztą w końcu do ich ponownego spotkania.

“Spotkanie Pani było dla mnie wielkim przeżyciem- osoby spotykane w życiu, tak jak bohaterowie powieści, albo nikną z pamięci, albo się w niej krystalizują, posiadają niewzruszone cechy, ustaloną historię życia, a niekiedy stają się symbolami.(...)
Spotkanie po trzydzistu latach bez śladu tego czasu w zainteresowaniach i wyznawanej prawdy zrobiło na mnie takie wrażenie, jak gdybym spotkał jakąś postać żyjącą w literaturze- która do swej osobowości dodała nowych barw jeszcze świetniejszych.”

Historia to niezwykle piękna, buduje taki specyficzny klimat... Pozwala się odsłonić, choć i tak czuję, że skrywa wiele tajemnic, które nigdy nie będą przedstawione nam czytelnikom. Jednak to, że zagłębić możemy się w tą niezwykłą znajomość, że możemy poznać myśli tych osób, poznać ich wspomnienia jest po prostu niezwykłe...

Na kilka słów pochwały zasługuje również cudowne wydanie, pełne zdjęć i podobizn listów. Uzupełnione we wstęp córki pani Marii oraz opowiadanie nakreślone przez kapitana Borchardta pod tutułem “Trzy listy”, opowiadającym właśnie o tej przyjacielskiej zażyłości. Warto wspomnieć o pięknej okładce, czy nawet o tym, że podczas przepisywania tychże listów, nie zostały one w żadnym stopniu zmienione. Mam na myśli pozostawienie specyficznej interpunkcji, czy nawet pozostawienie błędów ortograficznych- to ma swój urok! Wiele tych graficznych aspektów jeszcze bardziej urozmaicają nam czytelnicze doznania, które u każdego będą zupełnie inne, dlatego tak ciężko napisać cokolwiek konstruktywnego o tej historii.
Wszystko wydaje się zbędne w obliczu słów wylanych przez tę dwójkę.
Piękna, naprawdę piękna historia.

„Zbyt dużo szczerości i zbyt dużo obnażam siebie, a to jest przykre- tak bezwzględnie pokazywać siebie- bo nic nie charakteryzuje człowieka tak jasno jak list.”

Czyż istnieje piękniejsza forma korespondencji niż list? Czy jakiekolwiek maile, sms-y można porównać z tymi uczuciami przelanymi na papier? Czyż istnieją emocje, które równać mogłyby się z radością i wzruszeniem...

więcej Pokaż mimo to

avatar
696
241

Na półkach:

Bardzo miła lektura. która rodzi żal, że współcześnie tradycyjna korespondencja wymiera, a nowe technologie nie sprzyjają takim opowieściom - inaczej jednak gdy długo czeka się na list, niż wymienia smsy co paredziesiąt sekund.

Bardzo miła lektura. która rodzi żal, że współcześnie tradycyjna korespondencja wymiera, a nowe technologie nie sprzyjają takim opowieściom - inaczej jednak gdy długo czeka się na list, niż wymienia smsy co paredziesiąt sekund.

Pokaż mimo to


Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Kapitana Borchardta listy do Kasi


Reklama
zgłoś błąd