-
Artykuły
Czytamy w weekend. 17 kwietnia 2026
LubimyCzytać313 -
Artykuły
"Malarz" Piotra Chomczyńskiego - mamy dla Was 30 egzemplarzy książki
LubimyCzytać4 -
Artykuły
Wiosenne porządki w księgarni Matras. Setki hitów już od 5 złotych!
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Jak dobrze znasz Katarzynę Bondę? Alfabet pisarki.
LubimyCzytać12
Cytaty z tagiem "poprawność polityczna" [27]
Jednak na świecie wszędzie widzę właśnie strach - politycznie poprawną obawę przed obrażaniem muzułmanów, strach przed islamskimi terrorystami, obawę muzułmanów, że wszyscy zostaną okrzyknięci „terrorystami". Musimy przerwać to błędne koło. Najważniejsze zaś jest przerwanie milczenia.
Ostateczny rezultat wojen kulturowych to poprawność polityczna, która stała się narzędziem do nadzorowania zdewastowanego krajobrazu sztuki, historii i literatury pod kątem pozostałości po rasizmie, seksizmie oraz imperialistycznym czy kolonistycznym sposobie myślenia.
Spuszczając na wiele tematów żaluzje milczenia, poprawność polityczna zakłamuje obraz świata, a to właśnie było najgłębszą przyczyną upadku systemu komunistycznego. Żeby uniknąć powtórki z tego pogrzebu, trzeba po prostu nazywać rzeczy po imieniu, czyli mówić prawdę. Wymaga to nie tyle inteligencji, ile przełamania bariery strachu, bo kłamstwa należy wymyślać, a prawda po prostu jest.
I tak możemy sobie pogadać, ale nie przekonacie mnie, język jest czymś naturalnym, nie ingerujmy w niego jak Mao Zedong, który zorganizował akcję pozbywania się wróbli w całych Chinach. Dajcie spokój [s. 365].
Więc wychowujmy przez refleksję nad językiem, a nie cenzurę. Traktujmy ludzi jak dorosłych. Niech każdy sam decyduje, czy konotacje słowa „Murzyn”, ich ciężar, uzasadniają jego usunięcie z własnego idiolektu [s. 368].
Reguły dotyczące języka, tak chętnie wyśmiewane u nas jako "poprawność polityczna", to nie cenzura, lecz swoisty savoir-vivre, zestaw reguł, który mówi, żeby innych nie ranić, unikać takich form języka, które uwłaczają jakiejś grupie. Na przykład kobietom albo mniejszościom etnicznym czy seksualnym. Wciąż się nas straszy widmem terroru poprawności politycznej. Ten jednak nam nie grozi, natomiast terror politycznej niepoprawności bywa dość uciążliwy.
Skoro liczebna przewaga ma pewną wartość, przynajmniej w praktycznej polityce, ci sami kolektywiści, którzy niegdyś popierali zbrodniczą doktrynę nieograniczonych rządów większości, teraz w dowolnej kwestii odmawiają większości specjalnych przywilejów, które przyznają każdej grupie mieniącej się mniejszością [s. 187].
Doktryna feminizmu szerzy się w dzisiejszej kulturze. Sprzeciwianie się jej politycznie poprawnym tezom, czy choćby ich kwestionowanie, szczególnie w środowiskach akademickich, wymaga naprawdę niezależnego umysłu. To znaczy, wymaga tej właśnie zdolności, której istnienia feminizm nie chce przyjąć do wiadomości i której sile nie potrafi się oprzeć.
Feminizm powinien zostać odrzucony przez każdą osobę – kobietę lub mężczyznę – która dostrzega zasadniczą konieczność myślenia i działania o własnych siłach. Jeśli się rozumie, że podstawowa tożsamość istoty ludzkiej jest przez nią samą stwarzana, a nie wynika z rodzaju, do którego ta istota należy, jeśli pojmuje się istnienie swojej zdolności do osiągania celów własnym wysiłkiem, jeśli z oburzeniem odrzuca się oczekiwanie, by ktokolwiek żył dzięki władzy i zaleceniom kolektywu, to nie należy pozwalać, by idee feminizmu nie napotykały oporu. Trzeba demaskować i potępiać zacierające własną tożsamość poczucie zależności, które ten ruch „wyzwolenia” kultywuje. A nade wszystko należy pozwolić ludziom zobaczyć, że walka o feminizm nie toczy się między samcem a samicą, lecz między trybalizmem a niezależnością [s. 279].
Przykładowo potrafimy dziś nie tylko kastrować ludzi, ale także zmieniać ich płeć za pomocą zabiegów chirurgicznych i terapii hormonalnych. Umiejętność zmieniania płci człowieka pokazuje potencjalne kierunki rozwoju. Transseksualiści są awangardą przyszłości.
Nic nie działa na ludzi równie deprymująco, jak nazywanie rzeczy po imieniu. Żyjemy w czasach, w których rządzi zakłamanie. (s.347).