-
Artykuły
„Ostatni smrek” Marii Gąsienicy-Zawadzkiej trzyma w napięciu do ostatniej strony
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Nie jesteśmy skazani na powtarzanie błędów, ale jesteśmy na to podatni
LubimyCzytać2 -
Artykuły
Gdy prawdy powiedzieć nie możesz, a kłamać nie chcesz
FioletowaRóża1 -
Artykuły
Sportowa opowieść o sile dziecięcego charakteru – „Akademia Piłkarska. #1 Gra się zaczyna”
LubimyCzytać2
Cytaty z tagiem "poczucie bezpieczeństwa" [12]
Zazdrość była niczym rozfalowane, wypełniające go szare morze. To, że inni mogą być owinięci kołdrą własnych światów, bezpieczni w rodzinie ... napełniało go bólem.
Bo się boją (...) Wszystko, co nieznane, budzi strach, a taka już jest ludzka natura, że jeśli czegoś się nie rozumie i to coś jest inne, i swym istnieniem burzy poczucie bezpieczeństwa, trzeba to zniszczyć. Nie ma w tym żadnego ogólnoświatowego spisku, żadnej tajemnicy.
Dzięki niemu zrozumiałam, że naprawdę bezpiecznie człowiek czuje się wtedy, kiedy może swobodnie wypowiadać swoje opinie i spotyka się ze zrozumieniem. Nawet kiedy odbiegają one od przekonań większości ludzi. To dlatego tak dobrze żyło mi się u jego boku. Był najbardziej tolerancyjnym człowiekiem, jakiego znałam. Razem mieliśmy wszystko.
Obfitość przedmiotów, choćby i bezużytecznych, stwarzała poczucie bezpieczeństwa, podobnie jak obfitość słów (...) były bezużyteczne, ale pomagały tworzyć jakiś świat.
Mamusia nie pozwalała brać do łóżka Pieska. (…) to była kudłata żółta zabawka jeszcze z dawnych czasów (…). To wtedy zaczęła ssać kciuk, ssała go zawsze, kiedy tylko dotykała puszystego Pieska. Nie wiedziała, dlaczego to robi. Musiała ssać ten palec. To jej zawsze pomagało na strach.
Mamusia mówiła, że od tego ssania zrobi się Aurelii krzywy zgryz. Ale dotąd jakoś się nie zrobił. Poza tym Aurelia nawet nie wiedziała, gdzie go ma, tego zgryza, i wszystko jej było jedno, czy będzie to zgryz krzywy, czy prosty. Piesek jej pomagał. I to tylko było ważne.
Utrata łączności z ukochaną osobą sprawia, że tracimy poczucie bezpieczeństwa”.
Doris uosabiała normalność, a normalność, choćby widziana w przelocie w domach koleżanek, to najlepsza rzecz, jakiej można było oczekiwać. To kanapki w pudełku na lunch, przypomnienie, by zabrać sportowe ubranie do szkoły i odrobić zadania, podpisane kartki do oddania wychowawczyni, dwa równe warkocze, czyste ubranie i ciepłe jedzenie na porcelanowym talerzu.
Jestem dorosła, a brak mi elementarnego poczucia bezpieczeństwa. W strachu wszyscy jesteśmy jak dzieci.
Elżbieta czuła, że szuka poczucia bezpieczeństwa w drwinach i ataku. Jak wtedy, kiedy pocałowała policjanta. Wyczuła, że zbije go z tropu. Tak samo, kiedy palnęła niepotrzebnie o testamencie podczas wczorajszej konfrontacji przy stole, zdradzając ich motyw. Całe szczęście udało jej się wybrnąć z sytuacji.
Inspektor przyjrzał się Emmie Crackenthorpe baczniej niż poprzednio. Wciąż zastanawiał się nad wyrazem jej twarzy, który spostrzegł przed obiadem.
Spokojna kobieta. Niegłupia, ale i niezbyt błyskotliwa. Jedna z tych miłych, dających poczucie bezpieczeństwa kobiet, które mężczyźni skłonni są traktować jak coś oczywistego, a które posiadły sztukę stwarzania domu, nadawania mu atmosfery spokoju i harmonii. Taka, pomyślał, jest Emma Crackenthorpe. Osoby takie, jak ona są często nie doceniane. Pod spokojną powierzchownością kryje się jednak siła charakteru, z którą należy się liczyć.