-
Artykuły
Wiosna z książką – kwietniowe premiery, które warto poznać
LubimyCzytać3 -
Artykuły
"Dom bestii" - jak ofiara zamienia się w kata. Akcja recenzencka do nowej książki Katarzyny Bondy!
LubimyCzytać3 -
Artykuły
Umrę, jeśli tego nie polubisz - weź udział w konkursie i wygraj wspomnienia influencerki
LubimyCzytać16 -
Artykuły
Dlaczego poziom czytelnictwa w Polsce nie rośnie? Raport Biblioteki Narodowej
Iza Sadowska82
Cytaty z tagiem "łazienka" [10]
Zamknęłam się w łazience, nalałam pełną wannę ciepłej wody i wzięłam do ręki żyletkę.
Podobno zapytano kiedyś któregoś z rzymskich filozofów, jak pragnie zakończyć życie, na co ten odpowiedział, że przetnie sobie żyły w ciepłej kąpieli. Postanowiłam więc, że to będzie chyba i dla mnie najlepsze wyjście. Położę w wannie, popatrzę na czerwoną posokę płynącą z moich żył, aż krew pięknie zabarwi czystą wodę, a potem zasnę sobie spokojnie pod powierzchnią, falującą jak łan maków.
Są takie łazienki na świecie, na które rzucisz okiem i wiesz, że wolisz śmierdzieć. Tam nawet mycie zębów jest heroizmem.
Dom opuszczony przez kobietę jest przerażająco smutny... Idę do łazienki, a tam nasze szczoteczki do zębów śpią jeszcze razem, jedna do drugiej przytulona, ciemnozielona obok błękitnej, jedna z nich już się nie obudzi, muszę to w końcu mojej powiedzieć. Opuszczone łazienki są bolesne jeszcze bardziej niż puste sypialnie, łóżko można zasłać i nie patrzeć, a w łazience nie patrzeć się nie da, łazienka wręcz wymaga oglądania, łazienki są izbą pamięci kobiet, które od mężczyzn odeszły.
Pewnego dnia każdy będzie mógł dysponować ciałem i umysłem drugiego. Nikt nie będzie czytywał książek, bo jest to zajęcie, któremu trzeba oddawać się w samotności. Tak samo, jak każdy używa łazienki (to właśnie upowszechnienie się indywidualnych łazienek, bardziej niż cokolwiek innego, spowodowało alienację współczesnego człowieka: przodkowie nasi kąpali się i wypróżniali pospołu, znajdując upodobanie w załatwianiu w obecności innych naturalnych, powszechnych potrzeb) lub onanizuje się samotnie, mimo iż mógłby dzielić przyjemność z innymi.
Łazienka znajdowała się na piętrze. Pewnej nocy byłam w wesołym nastroju. Zaczekałam, aż Ian wszedł do łazienki, i schowałam się w czerwonym pokoju. Kiedy tam wrócił, wyskoczyłam zza drzwi z głośnym wrzaskiem. Oniemiałam, gdy popędził na półpiętro na czworakach i skulił się tam, skamląc. W kilka sekund później stał już na nogach. Zbiegł po schodach, jakby nic się nie stało, i zaczął oglądać telewizję. Chciałam zapytać go o ten incydent, ale było dla mnie jasne, że zupełnie nie pamiętał tego, co się stało. Siedziałam i patrzyłam na niego przez chwilę i wkrótce sama przestałam wierzyć w to, co widziała,. Zepchnęłam to w zakamarki świadomości, gdy tylko stało się, co się stało.
Była to również prawdopodobnie jedyna łazienka wyposażona w krany oznaczone "gorąca", "zimna" i "brandy".
Z furią szarpię drzwi; trzeszczą, jakby miały wypaść z zawiasów, a ja wpadam do łazienki niczym bestia. Dostrzegam siebie kątem oka, odnotowuję rozwiany włos, wykrzywioną wściekłością twarz, półnagie ciało i plamy krwi. Ale nie to mnie przeraża najbardziej.
Pozostaw toaletę w takim stanie, w jakim sam chcesz ją zastać.
W łazience na górze, białej białej, sterylnej, pachnącej ciepłem ciała i pastą do zębów, pochylam się nad umywalką i rozpoczynam codzienny, bezmyślny rytuał higieny ku czci błyszczących chromowanych kurków i biegającego po nich światła. Ciepła-zimna, czystość w pachnących, zielonych kostkach; włosy wiją się jakby narysowane na białej emalii; kolorowe etykietki na buteleczkach i słoiczkach, niezawodne buteleczki na przeziębienie, niezawodne buteleczki na sen. A potem do łózka, potencjalna płodność w powietrzu, zapach lawendy, zasłonki i ciepły, koci, piżmowy zapach, czekający by cię przyjąć. Wszędzie odrętwiałe czekanie. A ty jesteś chodzącym przykładem tego wszystkiego. Z ciebie, przez ciebie, dla ciebie. Boże, czy to już wszystko, co jest? Mam tak zawsze lecieć korytarzem śmiechu i łez obijając się o ściany? Uwielbienia i nienawiści do siebie? Chwały i obrzydzenia?
Następną kategorię odwiedzających mnie niewiast stanowiły przyjaciółki mej córki, które zjawiały się pod jej nieobecność lub po prostu dzwoniły, bo pragnęły uzyskać poradę lekarską. Jedna z nich podobała mi sieę szczególnie i swego czasu kilkakrotnie zapraszałem ją na kawę. Kiedy jednak pewnego razu ze zdumieniem ujrzałem ją wychodzącą z łazienki tylko w szlafroczku córki (..) przeraziłem się jej zapewne mimowolnej kazirodczej fantazji i mało brakowało, abym zamknął się na klucz w swym pokoju.