X-Men. Punkty zwrotne. Pieśń egzekutora Greg Capullo 8,1

PIEŚŃ X-EKUTORA
To jedna z tych X-Menowych historii, na których wznowienie czekałem i to bardzo. Kiedyś narobiła sporo szumu wśród czytelników nad Wisła, jedni się nią zachwycali, inni byli zawiedzeni, tak czy inaczej był to jeden z największych (okej, największy) swego czasu eventów – a właściwie crossoverów – na polskim rynku. Mnie kupił już wtedy, ale jeszcze bardziej doceniłem całość, kiedy jakiś czas temu wróciłem do niej po latach. Machnąłem nawet tekst, a jako że po ponownym odświeżeniu wiele się nie zmieniło i podkradłem sam sobie nieco z niego do tej recki, jeśli czytaliście tamtą, możecie sobie darować tę – albo przeskoczyć na koniec, gdzie omawiam co tu dorzucono. A to, co chcę o tej opowieści powiedzieć to to, że warta jest uwagi. Mam do niej sentyment, ale i bez tego jest po prostu świetną rzeczą dla wszystkich lubiących dobre drużynowe superhero, gdzie dzieje się dużo, z ciągłymi zwrotami akcji i jeszcze z niezłą, choć już mniejszą dawką rozkmin natury społeczno-psychologicznej, choć te, po odejściu Claremonta (to pierwsza taka epicka fabuła bez niego) zeszły na dalszy plan.
Wydaje się, że życie X-Men się układa. Angel jak zwykle randkuje, profesor X szykuje się do wystąpienia, Scott i Jean układają na nowo swoje relacje… Długo by wymieniać. Owszem, Logan nadal zmaga się z konsekwencjami wydarzeń w Japonii, a Peter z samobójstwem brata, ale wszystko powoli się klaruje. Do czasu. Oto bowiem ktoś planuje zamach na Charlesa. Gdy jednak zamachowcy zostają zabici przez Cable’a, sytuacja zamiast się poprawić komplikuje się jeszcze bardziej. Na scenę wkraczają jeźdźcy Apocalypse’a, do tego Cable strzela do Xaviera, zapewniając że śmierć profesora będzie ocaleniem dla przyszłości. Gdy postaci przybywa, a sytuacja plącze się coraz bardziej, wydaje się, że możliwe będzie wszystko… co najgorsze. Czy X-Men i inni mutanci zdołają wyjść cało z tego, co nadciąga?
https://ksiazkarniablog.blogspot.com/2025/03/x-men-piesn-egzekutora-scott-lobdell.html