Najnowsze artykuły
ArtykułyCzytamy w weekend. Książki Roku 2025. 20 marca 2026
LubimyCzytać251
ArtykułyZa nami Gala Książka Roku 2025 – rekordowe głosy i zwycięzcy 11. edycji Plebiscytu Lubimyczytać
LubimyCzytać1
ArtykułyOd królewskich dworów do Hollywood
LubimyCzytać2
ArtykułyCrime Story: pierwsze takie wydarzenie autorskie w Polsce
LubimyCzytać4
Popularne wyszukiwania
Polecamy
Brigitte Findakly

Pisze książki: komiksy
Brigitte Findakly autorka książki Profesor Bell: Dwugłowy Meksykanin. Lalki Jerozolimy w kategorii komiksy.
Skontaktuj się z Bibliotekarzami serwisu, jeśli chcesz uzupełnić opis autorki.
Skontaktuj się z Bibliotekarzami serwisu, jeśli chcesz uzupełnić opis autorki.
7,7/10średnia ocena książek autora
282 przeczytało książki autora
111 chce przeczytać książki autora
0fanów autora
Zostań fanem autoraKsiążki i czasopisma
- Wszystkie
- Książki
- Czasopisma
Pieśń o Renarcie. Tom I. Mistrz forteli
Joann Sfar, Brigitte Findakly
Cykl: Pieśń o Renarcie (tom 1)
7,1 z 36 ocen
55 czytelników 12 opinii
2022
Ralph Azham, tom 12: Czas zwinąć żagle
Lewis Trondheim, Brigitte Findakly
Cykl: Ralph Azham (tom 12)
8,2 z 24 ocen
31 czytelników 6 opinii
2019
Wieża Bab-El-Oued
Joann Sfar, Brigitte Findakly
Cykl: Kot Rabina (tom 7)
7,4 z 42 ocen
70 czytelników 2 opinie
2019
Ralph Azham, Tom 11: Cios za Ciosem
Lewis Trondheim, Brigitte Findakly
Cykl: Ralph Azham (tom 11)
8,4 z 23 ocen
34 czytelników 4 opinie
2018
Ralph Azham, tom 4: Nigdy ci nic nie powie zakopany kamień
Lewis Trondheim, Brigitte Findakly
Cykl: Ralph Azham (tom 4)
7,8 z 39 ocen
49 czytelników 5 opinii
2014
Profesor Bell: Dwugłowy Meksykanin. Lalki Jerozolimy
Joann Sfar, Brigitte Findakly
Cykl: Profesor Bell (tom 1)
7,2 z 52 ocen
84 czytelników 8 opinii
2010
Najnowsze opinie o książkach autora
Ralph Azham, tom 12: Czas zwinąć żagle Lewis Trondheim 
8,2

Wraz z tomem 12 seria „Ralph Azham” dobiegła końca. Czy zakończenie jest satysfakcjonujące?
Do Astolii powraca król. Ralph ma dosyć współpracy z nim i razem z Tildą szykują się do ostatecznego starcia. Nieoczekiwanie pojawia się nowy sojusznik.
Ten tom jest zaskakująco pomysłowy jeśli chodzi o zdolności zaniebieszczonych. Moce są tu wykorzystywane w kreatywny sposób, a na dodatek niektóre z nich łączą się w nieoczekiwany sposób.
Ostateczny pojedynek jest bardzo epicki i emocjonujący. Przy czym jednak po wszystkim dochodzi bardzo prozaiczny epilog, w którym to bohater podejmuje decyzję pasującą do niego.
Obawiałem się, że ujawnienie tożsamości naniebieszczonego „bez twarzy” będzie rozczarowujące. Na szczęście jego tajemnica jest bardzo interesująco, a on sam odgrywa istotną rolą w tej historii. Podobało mi się, że jego ostateczny los pozostał niedopowiedziany.
Trochę rozczarowało mnie, że nie wszystkie postacie powracają. Niewiadomo co dalej się stało z Różą, Zanią i Yassu. Być może jednak to dobrze, że pewne rzeczy pozostały w niedopowiedzeniu.
Niestety w tym tomie zwróciłem uwagę na pewien mankament graficzny – niektóre postacie z tego samego gatunku są zbyt podobne do siebie. Gdyby nie różne ubrania, to nie odróżniłbym ich od siebie.
Tom ten stanowi satysfakcjonujące domknięcie cyklu. Nie zamyka wprawdzie wszystkich wątków, ale stanowi pewną klamrę dla bohatera. Ten tom podobnie jak poprzednie bardzo polecam.
Pieśń o Renarcie. Tom I. Mistrz forteli Joann Sfar 
7,1

Komiks o Lisie, nareszcie. Drugi po: "Lisie Pospolitym". Za mało tych lisich komiksów a przecież to tak wdzięczne zwierzę i wspaniały symbol w wielu kulturach. Dlatego bardzo cieszy, gdy powstaje dzieło tak mocno przykładające się do walki z lisofobią. Wszelkiej lisofobii stanowcze nie!
Jak widać, już w średniowieczu lis był postacią znakomitą, szanowaną i wręcz sławną. Komiks Joann Sfar jest bowiem adaptacją "Roman de Renart". Dawny utwór, uwspółcześniony i w formie komiksu. Doskonała robota. mamy więc rysunki, które są znakiem firmowym Sfara: proste, by nie powiedzieć naiwne, przypominające rysunki tworzone w szkolnych zeszytach, a jednak o niesamowitej głębi wyrazu. Postacie nigdy nie są takie same a autor świetnie się bawi, nadając ich obliczom i postaciom różne wyrazy. Świetne są żarty sytuacyjne. Nie wiem czy wynikają z oryginalnego tekstu, ale są bardzo czytelne (jto na odwrocie okładki jest).
Niesamowita jest wyobraźnia Sfara i jego talent rysownika. Postacie, które mają być piękne - są - nawet jeśli to wciąż to samo naiwne rysowanie (postać Marii z Francji),Merlin jest poważny, Śmierć nietypowa (szkielet, ale coś kłębi się w jej postaci) a Szatan straszny (nie bardzo). Jest też postać Malutkiej Czarownicy (zaraz zaraz, tej od Otfrieda Preusslera?).
Dodajmy do tego bitwy ze szkieletami i średniowieczny klimacik - wyszło czadowo. Najlepszy rysunek lisa jest na okładce. No kwintesencja lisowatości.
Czytajcie pieśń o Renarcie, ojcu wszystkich Lisów.


































