rozwińzwiń

Andrzej Daniluk

Andrzej Daniluk
Źródło: zdjęcie autorskie
1
Pisze książki: literatura podróżnicza
Najpopularniejsza książka
SKĄD MY?
SKĄD MY?
8,0 z 1 ocen
2 czytelników 1 opinia
8,0/10średnia ocena książek autora
1 przeczytało książki autora
0 chce przeczytać książki autora
0fanów autora
Zostań fanem autora
Dyskutuj o autorze

Książki i czasopisma

  • Wszystkie
  • Książki
  • Czasopisma
SKĄD MY?
2018
SKĄD MY?
Andrzej Daniluk
8,0 z 1 ocen
2 czytelników 1 opinia
2018

Popularne cytaty autora

  • [„CZAROWNICA” SZEPTUCHA? Z NOWYCH MIERZWIC]: Fot. 176. Kohebica. Tu przed stu laty stał mały domek, w którym mieszkała babuleńka uważana pr...

    [„CZAROWNICA” SZEPTUCHA? Z NOWYCH MIERZWIC]: Fot. 176. Kohebica. Tu przed stu laty stał mały domek, w którym mieszkała babuleńka uważana przez niektórych za czarownicę. * * * - Dziadku, interesują mnie Nowe Mierzwice, miejsce urodzenia babci. - Zbyt wiele nie mogę ci opowiedzieć o tej wsi. Tylko tyle, ile zapamiętałem z opowiadań starych ludzi. Na górce, w tej chwili zarośniętej lasem, stał bardzo stary domek, który już był stary przed Pierwszą Wojną Światową, mieszkała w nim stara kobieta, miała krowę i mała obórkę. Własnej ziemi, chyba ta babcia nie posiadała. Znała się na ziołach, które zbierała po okolicznych łąkach, lasach i ugorach. Podobno pod sufitem izdebki wszędzie wisiały wiązanki z suszonego ziela, którymi pachniała izdebka. Krowę pasała na poboczach gościńca będącego własnością gminy i nikt nie rościł pretensji do jego wyłącznego użytkowania. To miejsce nazywano Kohebicą, niektórzy uważali ją za czarownicę, ponieważ pomagała ludziom w różnych chorobach, to musiała być dobrą czarownicą. Podobno przez jakiś czas, na tej górce, pojawiały się dziwne stwory, nawet wtedy, gdy po domku wszelki ślad zaginął. Wieś zabudowana była bardzo gęsto. Dom stał przy domu, stodoła przy stodole. Stwarzało to duże niebezpieczeństwo pożarów, które niestety, od czasu do czasu, pustoszyły obie wsie. Szczególnie niebezpieczne były burze, bowiem od pioruna często zapalały się budynki. Od ognia bardzo pomocny okazał się święty Florian. Jego wizerunki często gościły na parapetach okien, podczas deszczu z wyładowaniami atmosferycznymi. Ciekawe, ale pioruny częściej biły w budynki gospodarcze niż w domy. Całkiem nieźle zapewne je chroniły chatnie drzewa, o których już ci mówiłem. A tu tradycja związana z chatnimi drzewami ciągle była żywa. Z drugiej strony wsi na wygonie stał inny stary dom kryty strzechą. Tam też mieszkali ludzie. Własnej ziemi nie posiadali. Prawdopodobnie pracowali w lesie i z tego żyli. Ponadto las dawał im utrzymanie, ponieważ zbierali grzyby, jagody.

    Andrzej Daniluk , SKĄD MY?
    osób to lubi
Zobacz więcej cytatów

Najnowsze opinie o książkach autora