Zasnął czas, zasnął. Wraca łza do oka, słowo do ust wraca i kamień do dłoni.
Najnowsze artykuły
ArtykułyWiosna z książką – kwietniowe premiery, które warto poznać
LubimyCzytać11
Artykuły"Dom bestii" - jak ofiara zamienia się w kata. Akcja recenzencka do nowej książki Katarzyny Bondy!
LubimyCzytać8
ArtykułyUmrę, jeśli tego nie polubisz - weź udział w konkursie i wygraj wspomnienia influencerki
LubimyCzytać24
ArtykułyDlaczego poziom czytelnictwa w Polsce nie rośnie? Raport Biblioteki Narodowej
Iza Sadowska127
Popularne wyszukiwania
Polecamy
Dariusz Marcinek

Pisze książki: poezja
Urodzony: 1977 (data przybliżona)
Urodzony w 1977 roku Autor jest absolwentem polonistyki. Zasypia i budzi się w Tarnowie. Tutaj pisze, fotografuje i udziela się muzycznie. https://www.biblioteka.tarnow.pl/ogloszenia/dariusz-marcinek-oddalenia
6,4/10średnia ocena książek autora
6 przeczytało książki autora
1 chce przeczytać książki autora
1fan autora
Zostań fanem autoraSprawdź, czy Twoi znajomi też czytają książki autora - dołącz do nas
Książki i czasopisma
- Wszystkie
- Książki
- Czasopisma
Popularne cytaty autora
Cytat dnia
Dariusz Marcinek, Oddalenia
- Dariusz Marcinek , Wniebowstąpienie saren
Znowu wstanie świt, a my zaśniemy. Nieznośna monotonia niebieskich ciał. Tabletki strzegą nas przed dotykiem diabła, ale tylko w dni powszed...
Znowu wstanie świt, a my zaśniemy. Nieznośna monotonia niebieskich ciał. Tabletki strzegą nas przed dotykiem diabła, ale tylko w dni powszednie. Nie ma w nas kropli krwi, nie ma krzty rozumu. Tylko wielkie, białe, bezsensowne serca.
1 osoba to lubi - Dariusz Marcinek , Wniebowstąpienie saren
Więc to już? Jest zachwyt i to coś co boli, ale bez czego nie można się obejść. Mniej słów, za to znaczeń tyle, co na ziemi liści.
Więc to już? Jest zachwyt i to coś co boli, ale bez czego nie można się obejść. Mniej słów, za to znaczeń tyle, co na ziemi liści.
1 osoba to lubi
Najnowsze opinie o książkach autora
Wniebowstąpienie saren Dariusz Marcinek 
6,3

"Tak łatwo jest się potknąć o te wszystkie słowa, które mimo, że zostały przemilczane, zdążyły już zaistnieć i chociaż każdego dnia tracą na znaczeniu, to przecież nie można udawać, że ich nie ma. Zalegają to tu, to tam i wciąż domagają się uwagi".
Proza poetycka Dariusza Marcinka jest magnesem życia i jego przemijalności w przestrzeni bytu dnia ulotnego.
"Świat schował się pod skrzydłem wróbla, obracam w ustach szum świata, jak landrynkę. Co z nami będzie? Wrzesień ciałem się stanie, ciałem stanie się zapach książek. To taka ułomna modlitwa, spisana na kolanie, na potrzebę chwili".
W poezji "Wniebowstąpienia saren" jest głęboki świat, z poruszeń myśli i intrygujących dostrzeżeń stworzony tomik, przy którym przysiąść na skraju samego siebie to sama kontemplacja.
"Dawno mnie tu nie było, lecz wszystko tak samo. Tafla lasu, jak kiedyś, marszczy się na wietrze , i wieczny mój zachwyt, przetykany kłuciem w piersi, a przecież Tabletki strzegą nas przed dotykiem diabła, ale tylko w dni powszednie.
Nie muszę o niczym pamiętać. Nie musisz o niczym pamiętać. Nie myślimy też o jutrze, ponieważ wierzymy, że od zawsze do zawsze, trwać będzie dziś. Nie dotykamy stopami ziemi.
Moje niedoskonałe ciało, dobrze znosi tylko światło księżyca. Istnieją odpowiedzi bez zadanych pytań.
Powiem Ci w sekrecie, że coraz częściej nie poznaję nieba nad głową. Zmęczony bez końca.
Któregoś dnia, tak po prostu, przestałem umieć w twoim języku. Mam na dłoniach ślady nieba. Po tym mnie poznasz, gdy stanę się obcy.
Powoli odrywamy się od powierzchni miast i lecimy, lecimy poza krąg i dalej. Za nami wielobarwny ślad. Cień zniknął równie szybko jak się pojawił. Nie ma nic, czego moglibyśmy pragnąć. W ogóle nie ma nic. Jest wszystko.
Zakwitł zachwyt.
Zaklęcie tak ciche jak stojąca woda.
Nie szkoda nóg, gdy życie niebieskie.
Mieć dzień za plecami, melodyjnie milczeć.
Poczuć raz jeszcze znajomy dotyk na czole. A potem?
Noc wchodząca w szczeliny asfaltu, oczu i sumienia.
Chwalmy imię ciszy. Na powierzchni, wspomnienia wywołują niepotrzebne kręgi.
Wiem, że jest już za późno, ale wciąż nie wiem na co.
Przyjdzie czas, kiedy uwolnię się spod wpływu księżyca, ale jeszcze nie teraz, jeszcze nie dziś. Stoję w zielonym zbożu.
Moje słowa zagłusza szelest rosnącej trawy. W rzece kończy się światło.
Pora ułożyć się w sobie, w środku.
Życie jest po naszej stronie, nigdy nie było inaczej.
Spójrz, to my, siedzimy oparci o pień starej sosny. Wiem o tobie tyle, co o polnej myszy, dokładnie tyle, ile trzeba".
Tak łatwo jest się potknąć o te wszystkie słowa.
Oddalenia Dariusz Marcinek 
6,5

Nostalgiczne słowa wypływające z poezji "Oddalenia" Dariusza Marcinka charakteryzują się upływem czasu, zanikiem wspomnień, próbą uchwycenia zwykłych prostych momentów i chwil.
"Źdźbła traw, pnie drzew, czasem po prostu gołą ziemię, albo ziemię pod warstwą suchych liści mam na myśli, kiedy nie odzywam się przez dłuższą chwilę. To nie jest tak, że zapominam o tobie, nie. One po prostu mają pierwszeństwo. Myślę, że to rozumiesz, że masz tak samo albo nawet bardziej. W tobie bardziej ta trawa, bardziej drzewa i ziemia bardziej. Dlatego nie ponaglam, nie przypominam się. Zwyczajnie czekam. Każde czekanie powinno takie być".
W jesienny poranek, kiedy wschodzi słońce i rozjaśnia mrok po nocy warto na chwilę zatrzymać się w "Oddaleniach", łapać w dłonie świat, naturę, sen, płynącą wodę i oddalający się czas, umykający w inny swoisty wymiar. W którym właśnie powinniśmy się znaleźć: "Powiedz mi jak to jest, gdy pamięta się tylko las, a zapomina własne imię?"
Do rzadkości należy opisanie świata prostymi słowami. Dariuszowi się to udało. Poezji nie czyta się łapczywie, ale słowa powinny się od nas oddalać, a my musimy za nimi podążać próbując zamknąć je w sobie.
" Wydzielamy sobie ostrożnie słowa, kawałek po kawałku, jak chleb. Prawda, jest ich niewiele, ale przecież jakieś są. Próbujemy zamknąć w nich wszystko, żeby starczyły na dłużej. Nie chcę o tym myśleć, ale przecież w końcu nadejdzie taki czas, kiedy trzeba będzie odejmować sobie od ust".
Dobrze, że trafiają się jeszcze słowa, przy których warto zatrzymać się na moment. Prostymi słowami opisać nasz świat. Dlatego cieszę się, że Dariusz Marcinek nie napisał ich tylko dla siebie, ale napisał je za nas.
"Z garści ziemi i garści powietrza ulepiony jest ptak. Tylko on może wzlecieć poza krawędź świata i wrócić bez utraty zmysłów. Ciało ptaka ciepłe jest i drży w nim serce. To ciepło trzyma go przy życiu tam, gdzie nie ma już nic, a serce wskazuje powrotną drogę. A ja, nawet jeśli dojdę na kraniec, czy uwierzę, że zostawiłem za sobą jedyny z możliwych światów? Jak trudno nie zwątpić, gdy nie ma się skrzydeł".
https://www.biblioteka.tarnow.pl/publikacje-mbp





























