W tomie: Donald, który na własne życzenie przenosi się do średniowiecza - no i nie jest zadowolony [bo to nie "Obłędny rycerz=A Knight's Tale":) tylko smród, brud, tortury i fosa pełna śmieci:(]; Miki i Goofy wyruszają w poszukiwaniu kopalni złota w Nachos Fritos, pod wpływem wróżby z ciasteczka Miki ufa w swój instynkt i w rezultacie - pomimo bandytów i oklaskanego osła - wyruszają w poszukiwaniu złota, pomaga im amulet:) [niestety wróżby z ciasteczek Goofiego mają pecha, bo je zjada :P Lubię to!]; Sknerus robi użytek z wynalazku Diodaka, ale po jakimś czasie wiedza o tym kiedy padnie kolejna fabryka czy firma przestaje mu sprawiać przyjemność - wszystko jest zbyt przewidywalne;p Superkwęk ściera się z nowym wrogiem, który "włada" czasoprzestrzenią mroku; Bracia Be przechodzą kurację resocjalizacyjną, ale pewne schody sprawiają, że nie do końca się to udaje, w rezultacie czeka ich poprawka kursu;p Magika "gości" Harpagona, ale wszystko to to podpucha, by zraziła się do niego i odpuściła dziesięciocentówce - choć na chwilę... Goguś i Farcjusz Dziob rywalizują o tytuł szczęściarza wszechczasów;p a w rezultacie przegranej Gogusia Sknerus przestaje być najbogatszy na świecie - spokojnie - to tylko w tej historyjce:) Diodak w pogoni za urzędnikiem KUP, ale chodzi tyko o jeden mały patent;p i ogromną instrukcję obsługi:) Sknerus i Spółka wyruszają po diament na mokradła Ugabuga [w tle bomby kaloryczne z Kwalumbii, dzięki którym krokodylica rezygnuje ze skarbu] a Bracia Be ruszają za nimi.
Witajcie na kempingu z Kaczorem Donaldem! Nie zabraknie tu także Gogusia, Dziobaka, siostrzeńców oraz Sknerusa McKwacza! Niektórym dopisuje szczęście a innym już nie. Oto właśnie w tym komiksie znajdziecie kilka historyjek związanych z pobytem na kempingu. Jak zwykle Donald ma ogromnego pecha, co bawi, gdy Goguś ma szczęście. Według mnie są to zabawne opowieści o szczęściu w nieszczęściu Kaczora Donalda z rodzinką. Nic wybitnego ale bawi. Szybko się czyta. Co tu więcej pisać...? *o*