Bosonogie szczęście Andrzej Podlewski 7,0

ocenił(a) na 710 tyg. temu Przebudzenie.
Stawanie się.
Życie tu i teraz z tym co się ma i kim się jest.
Bycie w tym ludzkim niebycie, a może bycie w tym bycie? A może bycie gdzieś obok czasu, co pędzi i gna i wyrzuca człowieka z tej swojej gonitwy, przeciska jak piasek w klepsydrze? Wspomnienia mieszają się z pragnieniami. Dzień wstaje, budzi się za szybą jasność, a myśli o wszystkim chodzą po głowie.
Zegar tyka.
Młodość to cud, a starość? Starość nastręcza pytań wiele. I marzeń o spokojnej śmierci. Zostanie po nas wolne „miejsce w tramwaju”, bo „(...) codziennie zabija nas nieznane”.
„Nie znamy drogi,
bo nie znamy celu”.
Pojawia się tęsknota za łyżkami drewnianymi, za wytartą poduszką i za matką. Coraz częściej rozmawia się z Nim, choć te modlitwy to jakieś nieporadne bywają. Wspomina się lata minione, myśli wpychają czasem to, co niepotrzebne. Wraca obraz dawnej miłości „na linie rozpiętej”.
Lecz „(...) nie ma już nic, co było”.
I choć wiadomo, że „(...) zawsze jest tak,
jak miało być” , to jednak teraz, po latach, chciałbyś, by było inaczej.
Dzień wstaje i ty wraz z nim.
Zaraz noc cię szuka. A pomiędzy to bycie.
Dzień po dniu nanizane na nitkę codzienności, jak koraliki w różańcu. I wiesz, że to nie jest samotność, bo głowa pełna obrazów, a świat pełen rzeczy po tobie. Wiesz, że to wszystko nadal trwa i formuje jeszcze twój świat. Pamięć pełna wszystkiego po tobie, jak kufer na strychu skrywający pamiątki sprzed lat.
„Bosonogie szczęście” uzmysławia, że człowiek w każdym wieku tęskni. Tęskni i wspomina. Na bosaka przenosi się do młodości i staje przed twarzami kiedyś widzianymi. Szuka siebie w tym, co było i co jest. Nurzasz się w wierszach „Bosonogich” i dziwnie zastygasz nad wersami słów, które są przecież tak oczywiste, a tak w tobie czasem na koniec spychane.
Wiersze Andrzeja Podlewskiego to krótkie opowieści, drobne wycinki z przeszłości i z teraźniejszości. To zlepki myśli, jakie się znikąd pojawiły, i które szukały swego miejsca na kartkach papieru. To czasem samotny spacer po twarzach, kolorach i oddechach. To także pokora i szlachetność drogi, którą się podąża.
Na tą poezję trzeba dać sobie czas, czasem dużo czasu. Czytaj, odkładaj, sięgaj i wracaj. Bez pośpiechu, na „Bosaka” szukaj szczęścia.
dziękuję Sztukater za poetyckość dni
#agaKUSIczyta