
Burza kolorów

- Kategoria:
- literatura piękna
- Format:
- audiobook
- Seria:
- Seria butikowa
- Tytuł oryginału:
- The Colour Storm
- Data wydania:
- 2023-08-09
- Data 1. wyd. pol.:
- 2023-08-09
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788367758536
- Tłumacz:
- Maria Gębicka-Frąc
- Długość:
- 13 godzin 39 minut
- Lektor:
- Maciej Radel
Oszałamiająca opowieść o sztuce i ambicji, miłości i zdradzie, o pasji i obsesji.
Szaleńczy wyścig, w którym biorą udział najsłynniejsi artyści epoki renesansu.
Nowa książka autora wspaniałej powieści „Mam na imię jutro”.
Witajcie w piętnastowiecznej Wenecji. Tu rywalizacja o sławę i fortunę może oznaczać walkę o życie.
Wenecja, XV wiek, złote czasy renesansu. Artyści przybywają tu w poszukiwaniu bogactwa i sławy, ale nie tylko…
Zorzo del Castelfranco, lub Giorgione, jak zapamiętała go historia, jest wschodzącą gwiazdą malarstwa; przystojny, czarujący, słynący z nieokiełznanej pasji. Ale jego kariera właśnie zawisła na włosku. Konkurencja nie zna litości, a piętrzące się długi bezlitośnie ciągną go na dno. Ostatnio usłyszał jednak plotkę o tajemniczym nowym pigmencie, przywiezionym do Wenecji przez najbogatszego człowieka w Europie. Książę Orientu ma być barwą o odcieniu tak uwodzicielskim jak sama noc. Gdyby tylko Zorzo ją zdobył i oficjalnie nadał jej nazwę, zdołałby na wieki zapisać się w historii.
Sposobem na zbliżenie się do kupca jest namalowanie portretu jego żony. Zorzo zrobi wszystko, aby zdobyć to zlecenie. Nie wie jednak, że Sybille Fugger nie jest zwykłą kobietą. Jest piękna i mądra, ale skrywa wiele sekretów. Zorzo zostaje uwikłany w spisek, który rozciąga się na całą Europę. Kluczem, by przeżyć, jest odkrycie, kto pociąga za sznurki w tej grze.
Poziom wody w weneckich kanałach niebezpiecznie się podnosi, do miasta zbliża się zaraza, a coraz bardziej zdesperowany Zorzo nie wie już, komu może zaufać. Czy ośmieli się zaryzykować wszystko dla sztuki? Czy Sybille okaże się kluczem do sukcesu, czy też przyczyną jego upadku?
Epicka i zagadkowa powieść – thriller i historia miłosna w jednym.
Kup Burza kolorów w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Burza kolorów
Poznaj innych czytelników
965 użytkowników ma tytuł Burza kolorów na półkach głównych- Chcę przeczytać 594
- Przeczytane 362
- Teraz czytam 9
- Posiadam 92
- 2023 29
- 2024 16
- Legimi 15
- Literatura piękna 12
- 2025 10
- Chcę w prezencie 10




































OPINIE i DYSKUSJE o książce Burza kolorów
4.5⭐️
4.5⭐️
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzyjemna powieść o dawnym malarstwie, umiejscowiona w XVI-wiecznej Wenecji. Pogoń za nowym, idealnym kolorem (dawniej wszystkie barwniki pozyskiwano z naturalnych źródeł) prowadzi bohatera - młodego, obiecującego malarza - w rejony na styku polityki i pieniędzy. Autor pokazuje przede wszystkim życie malarza, jego odbiór świata, jego warsztat, ale też odmalowuje klimat renesansowych Włoch z konfliktem między siłami postępu, odnowy a reakcji, który ewidentnie toczy się nadal.
Przyjemna powieść o dawnym malarstwie, umiejscowiona w XVI-wiecznej Wenecji. Pogoń za nowym, idealnym kolorem (dawniej wszystkie barwniki pozyskiwano z naturalnych źródeł) prowadzi bohatera - młodego, obiecującego malarza - w rejony na styku polityki i pieniędzy. Autor pokazuje przede wszystkim życie malarza, jego odbiór świata, jego warsztat, ale też odmalowuje klimat...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW tej książce znaleźć można to coś. Wenecja, sztuka, pasja, wielkie nazwiska i spojrzenie na kolory w inny sposób. Do tego dochodzą bardzo interesujący bohaterowie Zorza i Sybille Fugger.
W tej książce znaleźć można to coś. Wenecja, sztuka, pasja, wielkie nazwiska i spojrzenie na kolory w inny sposób. Do tego dochodzą bardzo interesujący bohaterowie Zorza i Sybille Fugger.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toRenesansowa Wenecja, świat artystów i wielka tajemnica w tle. Całość trochę na wzór powieści Dana Browna, ale niestety w dużo gorszym stylu. Męczyłam tę "Burzę kolorów" dobre dwa tygodnie i chociaż miało być oszałamiająco i sam zamysł rzeczywiście brzmiał nieźle, to 3/4 tej książki mogłoby nie istnieć.
Głównym bohaterem powieści jest Giorgio Barbarelli da Castelfranco, renesansowy malarz, o którego (rzeczywistej) postaci wiemy niewiele, toteż Damian Dibben postanowił stworzyć wokół niego ciekawą legendę. Pojawiają się więc tutaj prawdziwe wydarzenia z historii Europy oraz prawdziwi bohaterowie, tacy jak Leonardo da Vinci, Tycjan czy Michał Anioł. Wszyscy uwikłani w tę samą, niemalże thrillerową, tajemnicę.
I wszystko byłoby w porządku, bo poszukiwania mitycznego koloru, jakiego jeszcze nikt z nas nie zna, to rzeczywiście fascynujący pomysł na fabułę, ale problem jest taki, że poza ekscytującą końcówką i interesującym wprowadzeniem, ta powieść jest o niczym. Międlone są w kółko te same wątki, a rozważania głównego bohatera przyprawiają o takie znużenie, że niektóre rozdziały musiałam przerywać po 10 razy, żeby jakoś przebrnąć przez całość.
To, że nie daję tej książce oceny niższej, jest zasługą interesującego pomysłu, dobrze oddanego klimatu czasów i bardzo dobrego zakończenia. Reszta niech pozostanie milczeniem.
Renesansowa Wenecja, świat artystów i wielka tajemnica w tle. Całość trochę na wzór powieści Dana Browna, ale niestety w dużo gorszym stylu. Męczyłam tę "Burzę kolorów" dobre dwa tygodnie i chociaż miało być oszałamiająco i sam zamysł rzeczywiście brzmiał nieźle, to 3/4 tej książki mogłoby nie istnieć.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGłównym bohaterem powieści jest Giorgio Barbarelli da Castelfranco,...
Ciągle jestem w Wenecji. Kilka dni temu przeczytałam „Instrumentalistkę”, w której akcja toczyła się w środowisku muzyków z geniuszem Vivaldim na czele, a teraz przeniosłam się o 200 lat wstecz, by przyjrzeć się warsztatowi pracy najwybitniejszych malarzy ówczesnej Europy.
W centrum fabuły znajduje się jeden z najbardziej tajemniczych artystów włoskiego renesansu Zorzo, znany bardziej jako Giorgione. Jest już znany w mieście, wykonał kilka świetnych dzieł, ale wciąż musi zabiegać o możnych mecenasów, by móc utrzymać siebie i swoich uczniów oraz pracownię. Kiedy więc do Wenecji przybywa bajecznie bogaty Jakob Fugger, Zorzo ma nadzieję na zdobycie lukratywnego zlecenia, ale przede wszystkim na dostęp do legendarnego barwnika, zwanego Księciem Orientu. O jego zdobycie rywalizują najznamienitsi malarze nowożytnego świata: Tycjan, Michał Anioł, a nawet sam Leonardo da Vinci. I właśnie wokół prób zdobycia nowego pigmentu toczą się wydarzenia tej powieści. A także wokół prób zapisania się w historii malarstwa dziełem wybitnym, takim, o którym będą mówić przez wieki, rewolucyjnym, niedościgłym. Na drodze do realizacji tych marzeń stoi oczywiście piękna kobieta...
Damian Dibben stworzył powieść bardzo kolorową. Jego bohater patrzy na świat po malarsku, zwracając uwagę przede wszystkim na kolory, których nazwy to istna poezja: królewski błękit, kościana biel, karminowe jezioro, purpura tyryjska, umbra palona, malachitowa zieleń i inne. Giorgione był przecież pierwszym kolorystą i właśnie barwy stanowiły podstawę jego malarstwa. Zwraca uwagę nie tylko na kolory, ale i na załamania światła, faktury, odcienie. Dzięki temu mogłam sobie wyobrazić wenecjanki w aksamitach w kolorze ultramaryny, na których tańczą promienie słoneczne, wydobywając z tego koloru kilka jego odcieni. Przepięknie opisane zostały też budowle i ulice miasta na wodzie. Bohater zauważa takie niuanse jak różne nasycenie szarości na ścianach kościołów, zielonkawy nalot na wilgotnych kamieniach, światło wpadające do wnętrza dzięki witrażowym okienkom, czy liczne odcienie brązu w drewnianych elementach konstrukcji. I o ile w poprzedniej książce autorka kładła nacisk na dźwięki, o tyle tutaj zaakcentowano kolory.
Bohater zostaje postawiony przed tragicznym wyborem między uczuciem do kobiety a pragnieniem zaspokojenia swojego pragnienia artysty i zdobycia pigmentu, który nie tylko uczyni jego dzieła wyjątkowymi, ale też zaspokoi jego ciekawość (kolor, którego jeszcze nikt nigdy nie widział?). Jaką decyzję podejmie i jak zakończy się jego historia? To już trzeba przeczytać „Burzę kolorów”, do czego serdecznie zachęcam. To niezła powieść przygodowa, ale i mały traktat o powinnościach artysty, o modelach artystycznego życia. Ciekawe i dobrze napisane.
Ciągle jestem w Wenecji. Kilka dni temu przeczytałam „Instrumentalistkę”, w której akcja toczyła się w środowisku muzyków z geniuszem Vivaldim na czele, a teraz przeniosłam się o 200 lat wstecz, by przyjrzeć się warsztatowi pracy najwybitniejszych malarzy ówczesnej Europy.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW centrum fabuły znajduje się jeden z najbardziej tajemniczych artystów włoskiego renesansu Zorzo,...
„Burza kolorów” Damiana Dibbena od razu mnie zaintrygowała – zarówno obietnicą podróży do renesansowych Włoch, jak i tajemnicą otaczającą magiczne właściwości pigmentów. Liczyłam na historię, która wciągnie mnie w świat sztuki, oddając ducha epoki i pokazując, jak farby mogą wpływać na ludzkie losy. Opowieść pełną barw i emocji, która zapadnie w pamięć.
Akcja książki rozgrywa się w 1510 roku w Wenecji – mieście przesiąkniętym sztuką, w którym wilgoć kanałów miesza się z zapachem olejnych farb. Zorzo, znany jako Giorgione, to utalentowany, lecz targany finansowymi problemami malarz, przed którym nagle otwiera się szansa na odmianę losu. Krążące po mieście pogłoski mówią o istnieniu legendarnego pigmentu – Księcia Orientu – barwnika mającego moc zrewolucjonizować sztukę.
„Klucz” do zdobycia tego pigmentu spoczywa w rękach kobiety o niepokojącej urodzie i jeszcze bardziej niejasnych intencjach – Sybille Fugger. Między nią a malarzem rodzi się niebezpieczna gra, w której nawet najbardziej niewinne słowo może okazać się pułapką.
Uwielbiam książki, które potrafią mnie przenieść do innej epoki, dają poczucie uczestniczenia w czymś większym niż sama fabuła. Tego właśnie szukałam tutaj – historii, w której kolory mają znaczenie, światło mówi więcej niż słowa, a malarstwo staje się sposobem na zrozumienie siebie i świata. I rzeczywiście – „Burza kolorów” pod wieloma względami spełniła te oczekiwania, choć nie obyło się bez pewnego rozczarowania.
To, co w książce Dibbena naprawdę urzeka, to język. Styl jest plastyczny, barwny, chwilami wręcz poetycki, ale nieprzesadzony. Opisy kolorów, światła, obrazów – wszystko to tworzy prawdziwie malarską przestrzeń, w której można się zanurzyć. Duże wrażenie zrobiły na mnie fragmenty z pracowni Zorza – proces tworzenia, relacje z uczniami, codzienność artysty, która nie ma nic wspólnego z romantyczną wizją „geniusza z pędzlem”, a raczej z mozolną, często trudną walką o przetrwanie.
Sam Zorzo to postać bardzo ludzka – nie wyidealizowana, ale też nie cyniczna. Pełen pasji i wiary w sztukę, lojalny wobec swoich pomocników, a jednocześnie zagubiony w świecie wpływów, pieniędzy i ambicji. Sybille wypada nieco mniej przekonująco – choć miała być tajemnicza i złożona, miejscami jej działania wydawały mi się nielogiczne i podporządkowane raczej potrzebom fabularnym niż psychologicznemu realizmowi.
Najbardziej przeszkadzały mi jednak historyczne nieścisłości. Oczywiście, to fikcja literacka i pewna swoboda jest zrozumiała, ale niektóre elementy – jak odwołania do Afganistanu w kontekście XVI-wiecznej Europy – mocno burzyły wiarygodność opowieści. Szkoda, bo poza tym książka tworzy naprawdę spójną i wciągającą wizję epoki.
Fabuła – choć dobrze poprowadzona – w drugiej części lekko traci tempo i skręca w stronę melodramatu. Nie zniechęciło mnie to do końca, ale miałam nadzieję na mocniejszy rozwój wątku związanego z pigmentem i samym procesem twórczym. Na szczęście zakończenie jest poruszające, zaskakujące i dobrze domyka historię.
„Burza kolorów” to powieść, która nie jest bez wad, ale nie sposób odmówić jej uroku. Dla miłośników sztuki, historii i książek z atmosferą – będzie to ciekawa propozycja. Choć nie wciągnęła mnie tak mocno, jak oczekiwałam, to cenię ją za klimat, tematykę i piękny język. Czytanie zakończyłam z nutą niedosytu, ale i z wdzięcznością za to, że mogłam przez chwilę patrzeć na świat oczami malarza, dla którego kolor był wszystkim.
„Burza kolorów” Damiana Dibbena od razu mnie zaintrygowała – zarówno obietnicą podróży do renesansowych Włoch, jak i tajemnicą otaczającą magiczne właściwości pigmentów. Liczyłam na historię, która wciągnie mnie w świat sztuki, oddając ducha epoki i pokazując, jak farby mogą wpływać na ludzkie losy. Opowieść pełną barw i emocji, która zapadnie w pamięć.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAkcja książki...
Zielony, żółty, czerwony? A może ultramaryna, indygo, lapis lazuru, Książę Orientu? Wspaniała podróż między paletą barw i odcieni, gdzie Giorgio Barbarelli, Michał Anioł, Giovanni Bellini chodzą ulicami dawnej Wenecji? Oj bardzo mi się ta powieść podobała. Nietuzinkowa, wszystko jest nie takie jak wydaje się na początku. Zorza totalnie mnie zauroczył. A Sybille Fugger bardzo intrygująca. Pięknie to wszystko ze sobą współgrało.. jestem naprawdę zachwycona.
Zielony, żółty, czerwony? A może ultramaryna, indygo, lapis lazuru, Książę Orientu? Wspaniała podróż między paletą barw i odcieni, gdzie Giorgio Barbarelli, Michał Anioł, Giovanni Bellini chodzą ulicami dawnej Wenecji? Oj bardzo mi się ta powieść podobała. Nietuzinkowa, wszystko jest nie takie jak wydaje się na początku. Zorza totalnie mnie zauroczył. A Sybille Fugger...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzyjemna lektura, potrzebowałam małego przerywnika od popularnonaukowej, w której ostatnio utknęłam.
Akcja toczy się w XVI wiecznej Wenecji. Pełnej pałaców, konwenansów, i gierek. Wprowadza nas w świat malarzy, może nie samego procesu twórczego, bardziej w politykę sztuki. Jak zdobyć mecenasa i środki do życia, jak się wybić na tle innych (pamiętajmy że był to okres niezwykle płodny w twórców, zwłaszcza we Włoszech). A wszystko to wplecione w historię trochę romantyczną, trochę kryminalną, a tak naprawdę na końcu w historię o odkrywaniu siebie i znajdowaniu swojej drogi.
Przyjemna lektura, potrzebowałam małego przerywnika od popularnonaukowej, w której ostatnio utknęłam.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAkcja toczy się w XVI wiecznej Wenecji. Pełnej pałaców, konwenansów, i gierek. Wprowadza nas w świat malarzy, może nie samego procesu twórczego, bardziej w politykę sztuki. Jak zdobyć mecenasa i środki do życia, jak się wybić na tle innych (pamiętajmy że był to okres...
Początkowo trochę nudna, ale później się rozkręca. Bardzo ładnie opisany świat kolorów i ówczesne realia życia.
Początkowo trochę nudna, ale później się rozkręca. Bardzo ładnie opisany świat kolorów i ówczesne realia życia.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWenecki malarz Giorgione, a właściwie Giorgio Barbarelli da Castelfranco, dla przyjaciół Zorzo, jest głównym bohaterem książki „Burza kolorów”. Akcja książki została umiejscowiona w Wenecji we wrześniu 1510 roku. W tym samym czasie co Zorzo, we Włoszech działał da Vinci czy Michał Anioł. Giorgione w młodzieńczych latach pobierał lekcje malarstwa od samego Belliniego. To co napisałam nie jest fikcją, ale niestety o życiu i twórczości Giorgione w rzeczywistości oprócz tych ogólnikowych wiadomości niewiele wiadomo. Co pozwoliło autorowi na szerokie pole w wyobrażeniu sobie jaki był, jak żył i tworzył Zorzo. Zrobił to tak dobrze, że szukając potem dzieł Giorgione przeżyłam zawód, gdy okazało się, że do czasów współczesnych nie przetrwały dzieła, które można mu przypisać w zupełności.
Podobno część jego uczniów wzorowała się na jego stylu, co może zainspirowało autora do ukazania w powieści jak bardzo Zorzo był za swoimi uczniami, ile okazywał im serca i jak czuł dumę z ich postępów bez zazdrości.
„Burza kolorów” początkowo skupia się na ukazaniu gonienia za czymś co wydaje się mało osiągalne. W tym przypadku jak tytuł wskazuje, są to poszukiwania pigmentu, który został owiany legendą. Chęć zdobycia koloru sprowadza na Zorza poznanie wpływowych państwa Fuggerów, co skutkuje tym, że pragnienie dokonania czegoś wielkiego w malarstwie staje w szranki z pragnieniem Sybille Fugger. Historia miłosna, która z początku wydaje się banalnie tragiczna, przybiera oblicze, które jeszcze mocniej ukazuje jak w przeróżnych odsłonach złe pragnienia mogą prowadzić do upadku.
To druga książka autora, którą czytam i napisać, że czuć tutaj ponownie fascynację autora Wenecją, to wydaje się za mało. „Mam na imię jutro” poruszyło mnie bardziej, ale i tak ten tytuł potwierdził, że autor potrafi przekazać wrażliwość na wiele sposobów.
Sztuka, XVI-wieczna Wenecja, pasja, miłość i obsesja, czyż to nie brzmi dobrze?
Wenecki malarz Giorgione, a właściwie Giorgio Barbarelli da Castelfranco, dla przyjaciół Zorzo, jest głównym bohaterem książki „Burza kolorów”. Akcja książki została umiejscowiona w Wenecji we wrześniu 1510 roku. W tym samym czasie co Zorzo, we Włoszech działał da Vinci czy Michał Anioł. Giorgione w młodzieńczych latach pobierał lekcje malarstwa od samego Belliniego. To co...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to