-
Artykuły
Czytamy w weekend. 10 kwietnia 2026
LubimyCzytać435 -
Artykuły
Nadciąga Gwiazdozbiór Kryminalny!
LubimyCzytać8 -
Artykuły
Wiosna z książką – kwietniowe premiery, które warto poznać
LubimyCzytać16 -
Artykuły
"Dom bestii" - jak ofiara zamienia się w kata. Akcja recenzencka do nowej książki Katarzyny Bondy!
LubimyCzytać13
Rząd bierze się za rynek książki. Będą pieniądze dla pisarzy i tłumaczy?
Będzie lepiej? Szefowa Ministerstwa Kultury Hanna Wróblewska powołała Zespół do spraw pola literackiego. Celem jest wprowadzenie zmian systemowych, które uzdrowią rynek książki. O jego patologiach i potrzebie zmian pisarze mówili od lat.
Danuta Matloch/MKiDN (materiały prasowe gov.pl)
Ministerstwo Kultury wprowadza zmiany wspierające literaturę. Na wczorajszej konferencji prasowej szefowa resortu Hanna Wróblewska poinformowała o powołaniu nowego Zespołu do spraw pola literackiego.
– Mam nadzieję, że holistyczne spojrzenie na problemy pozwoli wypracować na podstawie rekomendacji zespołu system zmian, które doprowadzą do poprawy rynku książki oraz wzrostu poziomu czytelnictwa – mówiła ministra kultury.
To odpowiedź na głosy środowiska, które wielokrotnie zwracało uwagę na patologię polskiego rynku książki.
Jacek Dehnel: poniżej skrajnego ubóstwa
O zarobkach pisarzy mówi się ostatnio sporo. „Każdy pisarz musi żebrać”, napisał w grudniu Michał Witkowski, tegoroczny finalista Nagrody Nike i zwycięzca Nike Czytelników. W szeroko komentowanym wpisie na Facebooku pisarz wyliczył, ile kosztuje go napisanie książki. Wyjaśnił też, dlaczego jego zdaniem koszty te muszą ponieść czytelnicy.
Tradycyjnie: jedni się zgadzali, inni sugerowali roszczeniowość. Że „widocznie pan pisarz nie pisze wystarczająco dobrze, skoro nie może się utrzymać”. I że inni dają radę.
To prawda. Niektórzy dają. Ale jest ich garstka. A że być może byłoby ich więcej, gdyby zmienić zasady funkcjonowania rynku książki, wielokrotnie wspominał choćby Jacek Dehnel, prezes Unii Literackiej.
W głośnym wpisie Dehnel wyliczał, że gdyby polski autor miał utrzymywać się z samej twórczości literackiej, żyłby poniżej skrajnego ubóstwa. „Za rok pracy autor dostaje 910 złotych miesięcznie”, pisał wtedy.
Wtórowała mu Małgorzata Halber, która napisała, że wyliczenia Dehnela są i tak łaskawe, a czytelnicy nie mają pojęcia, jak wyglądają stawki na książkowym rynku. Więcej na ten temat przeczytacie w artykule „Państwo nie wiedzą, ile zarabia pisarz w Polsce”. Halber, Dehnel i Miłoszewski apelują o zmiany.
Zbiórka dla Edwarda Pasewicza
Nie mówimy więc o debiutantach. Ale znanych i docenianych twórcach. Głośno jest ostatnio o zrzutce dla Edwarda Pasewicza, finalisty Nike, pisarza czterokrotnie nominowanego do Nagrody Literackiej Gdynia, laureata Literackiej Nagrody Europy Środkowej Angelus.
„Po pierwsze – tak po prostu, po ludzku! Trzeba pomóc Edwardowi! Znalazł się w trudnej sytuacji materialnej, jak wielu artystów w Polsce. Niestety, system nie działa. Tworzenie dzieł literackich nie przynosi wystarczających dochodów, by móc się samodzielnie utrzymać. Edward przez długi czas odmawiał organizacji zbiórki w jego imieniu”, czytamy na stronie zbiórki.
Rzecz nie dotyczy zresztą tylko pisarzy. O konieczności systemowych zmian wspominali też wydawcy. Zwłaszcza ci mniejsi. Zwracali uwagę na rolę dystrybutorów, którzy – jako monopoliści – mogą dowolnie zmieniać cenę książki. Nie tylko. Mówili tłumacze. Mówili publicyści.
Kilka tygodni temu o odgórnym wsparciu i inicjatywach systemowych mówił ze sceny odbierający Paszport „Polityki” Jul Łyskawa.
I znów: można machnąć ręką. Oddać wszystko niewidzialnej ręce rynku, uznając, że jest sprawiedliwy. Można też choćby podyskutować o zmianach. I najwyraźniej tą drogą postanowiło pójść ministerstwo.
Zespół do spraw pola literackiego
Sytuację ma zmienić powołany przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego zespół.
– Głosu środowisk literackich słuchamy bardzo uważnie. Wiele dyskusji przeprowadziliśmy na WspółKongresie Kultury, ważne głosy pojawiały się również po nim. Dziś mogę przedstawić państwu konkretne działania, które jako Ministerstwo podejmujemy w porozumieniu ze środowiskiem. Powołuję Zespół do spraw pola literackiego, który będzie pracował nad systemowymi rozwiązaniami w obszarze literatury – mówiła na wczorajszej konferencji Hanna Wróblewska.
Zespół do spraw pola literackiego, jak poinformowano, składa się z grona reprezentantów środowiska działających w obszarze rynku książki, reprezentujących różne środowiska i grupy, którzy zaangażowani byli w rozmowy o rynku.
W jego skład wchodzą:
- Agata Diduszko-Zyglewska – przewodnicząca, MKiDN
- Edyta Wiśniowska – sekretarz, MKiDN
- Grzegorz Jankowicz – Instytut Książki
- Magdalena Hajduk-Dębowska – Polska Izba Książki
- Jacek Dehnel – Unia Literacka
- Rafał Lisowski – Stowarzyszenie Tłumaczy Literatury
- Jerzy Woźniakiewicz – Stowarzyszenie Bibliotekarzy Polskich, dyrektor Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Krakowie
- Łukasz Zych – Stowarzyszenie Księgarzy Polskich.
– Z naszego punktu widzenia najważniejszymi są te osoby, które bardzo aktywnie działały w ramach WspółKongresu Kultury – i które są przedstawicielami różnych stron, które składają się na pełen obraz środowiska rynku książki i środowiska czytelniczego – mówiła szefowa resortu kultury.
I dodała:
Widzą państwo, że mamy tutaj różne segmenty pola literackiego. Mamy tych, którzy piszą, tych, którzy dystrybuują, tych, którzy wydają, i tych, którzy czuwają, jak dyrektor Instytut Książki Grzegorz Jankowicz. (...) Spodziewam się po zespole bardzo ciężkiej pracy, oni po mnie spodziewają się skuteczności. Mam nadzieję, że spełnimy wzajemnie swoje oczekiwania. Zwłaszcza że bardzo często głosy, które płyną do nas z rynku, są sprzeczne.
Posiedzenia Zespołu mają odbywać się co miesiąc.
Prawie 5 milionów na czytelnictwo
Na konferencji poinformowano też o starcie Narodowego Programu Rozwoju Czytelnictwa 3.0 (odpowiedzialnego za wspieranie czytelnictwa i biblioteki) i utworzeniu programu „Inne Tradycje”.
Towarzyszył będzie mu program pomostowy dla humanistycznych czasopism naukowych, kierowany przez Instytut Książki. Obejmie wsparcie:
- wydawców wartościowych publikacji o mniejszym potencjale komercyjnym
- serii poetyckich, w tym tłumaczeń na język polski i antologii poetyckich
- serii książek o literaturze, obejmujących publikacje z zakresu krytyki literackiej, filozofii literatury, opracowania filologiczne, eseistyczne czy biograficzne
- serii popularyzujących literaturę, dzienniki, pamiętniki, poradniki, słowniki i publikacje przeglądowe
- humanistycznych czasopism o charakterze naukowym.
Jego budżet to 3,3 mln zł rocznie, a łączny nakład publikacji ma wynieść ponad 160 tys. egzemplarzy i 150 publikacji online.
Jednocześnie ogłoszono wyniki naboru do Programu „Czasopisma 2025” – wspierającego czasopisma kulturalne o istotnym znaczeniu społecznym. „Obejmuje tytuły o profilu artystycznym i literackim, prezentujące różne dziedziny twórczości oraz rozwijające wokół nich dyskurs krytyczny”, poinformowało ministerstwo.
W 2025 roku środki zostały przyznane 51 projektom. Łączny budżet projektu to 4 846 705 złotych.
Na konferencji ogłoszono też prekonsultacje do trzeciej edycji Narodowego Programu Rozwoju Czytelnictwa na lata 2026–30. Jak poinformowała Wróblewska, w poprzednich edycjach programu (od 2016 roku) na wsparcie czytelnictwa przeznaczono 1,8 mld zł.
Tagi i tematy
Powiązane artykuły
komentarze [124]
Może to brutalnie zabrzmi, ale jeżeli nie mogą utrzymać się z pisania, to czas na znalezienie "uczciwej" pracy zarobkowej, która pomoże opłacić rachunki i napełnić żołądek. Pisać i wydawać można hobbystycznie (przyszła na myśl D. Brzezińska, która z powodzeniem łączy karierę akademicką z pisaniem kryminałów). Ostatnio artyści często zakładają konta na patronite - sądzę że taki indywidualny mecenat najlepiej zweryfikuje, czy na takich twórców jest zapotrzebowanie. Może warto też pomyśleć o jednoosobowej działalności gospodarczej. Dobry przykład dają też pisarze, którzy zajęli się działalnością wydawniczą - chociaż w większości przypadków dzieję się tak, że wydawnictwa nie chcą już ich grafomanii wydawać. Ale dla chcąego, nic trudnego.
Może to brutalnie zabrzmi, ale jeżeli nie mogą utrzymać się z pisania, to czas na znalezienie "uczciwej" pracy zarobkowej, która pomoże opłacić rachunki i napełnić żołądek. Pisać i wydawać można hobbystycznie (przyszła na myśl D. Brzezińska, która z powodzeniem łączy karierę akademicką z pisaniem kryminałów). Ostatnio artyści często zakładają konta na patronite - sądzę że...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
"Trzeba pomóc Edwardowi! Znalazł się w trudnej sytuacji materialnej, jak wielu artystów w Polsce. Niestety, system nie działa."
Sorry, jak to system nie działa? Przecież jest pomoc społeczna dla ludzi o małych dochodach.
"Trzeba pomóc Edwardowi! Znalazł się w trudnej sytuacji materialnej, jak wielu artystów w Polsce. Niestety, system nie działa."
Sorry, jak to system nie działa? Przecież jest pomoc społeczna dla ludzi o małych dochodach.
Kłania się Mosolit z Mistrza i Małgorzaty, upaństwowieni pisarze z legitymacją służbową będą walczyć o apanaże systemowe :) a jak pytał Behemot czy takich Dostojewski I Puszkin też musiał mieć legitymację by być literatem? Kto będzie oceniał za co przysługuje już legitymacja literata - za sam debiut, pierwszą nagrodę (jaką) czy za liczbę czytelników? I tak większość dziś piszących zostaje zapomniana jeszcze za swojego życia, zapamiętany z przejściem do historii i czytany po latach będzie może jeden na kilkudziesięciu! Bowiem wartość książki i autora ocenia dopiero bardzo długi czas, a nie chwilowa moda przy obecnym zalewaniu rynku czytadłami na teraz, bo wydawanie jest dzisiaj bardzo tanie i sito wartości i oceny jest bardzo słabe! Będziemy zaś płacić z podatków tłumowi piszących cokolwiek, zaś próbę czasu pewnie i tak przejdą Ci z poza tego sytemu. Kafka pisał do szafy i pracował bez problemu w ubezpieczeniach, tak samo Elliot w banku i tacy przechodzą do panteonu, piszący dla sztuki, a nie biegający po ministerstwach za etatami :)
Kłania się Mosolit z Mistrza i Małgorzaty, upaństwowieni pisarze z legitymacją służbową będą walczyć o apanaże systemowe :) a jak pytał Behemot czy takich Dostojewski I Puszkin też musiał mieć legitymację by być literatem? Kto będzie oceniał za co przysługuje już legitymacja literata - za sam debiut, pierwszą nagrodę (jaką) czy za liczbę czytelników? I tak większość dziś...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejSzanowna redakcjo. Szkoda, że w komentarzach nie ma łapki w dół. Czasem jest tak, że Czytelnik nie ma ochoty polemizować z lisami, kunami i innymi tchórzofretkami ale łapką w dół mógłby wyrazić swoją dezaprobatę do poczynań w/w menażerii.
Szanowna redakcjo. Szkoda, że w komentarzach nie ma łapki w dół. Czasem jest tak, że Czytelnik nie ma ochoty polemizować z lisami, kunami i innymi tchórzofretkami ale łapką w dół mógłby wyrazić swoją dezaprobatę do poczynań w/w menażerii.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamktórzy pisarze i którzy tłumacze?
którzy pisarze i którzy tłumacze?
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamOczywiście, że dla NASZYCH, bo jak dadzą TAMTYM to wtedy jest cenzura, propaganda i zażynanie kultury, ale NAM jak dadzą to wszystko super!!!
Oczywiście, że dla NASZYCH, bo jak dadzą TAMTYM to wtedy jest cenzura, propaganda i zażynanie kultury, ale NAM jak dadzą to wszystko super!!!
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamZarzynanie, a poza tym święta racja.
Zarzynanie, a poza tym święta racja.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamTo chyba oczywiste, że jedyni słuszni. Jedyni wierni ustalonej narracji.
To chyba oczywiste, że jedyni słuszni. Jedyni wierni ustalonej narracji.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
kochani, nie ma co się oszukiwać, i tak
wszystko będzie niedobrze[bookLink]5126709|wszystko będzie niedobrze[/bookLink]
kochani, nie ma co się oszukiwać, i tak
wszystko będzie niedobrze[bookLink]5126709|wszystko będzie niedobrze[/bookLink]
"Polacy to jedni z największych ignorantów w UE. Najnowsze badanie Eurobarometru" Artykuł w Wyborcza.pl. Dlaczego warto czytać książki ze zrozumieniem ? Na to pytanie odpowiedzi udzielać powinni: rodzice dzieciom, nauczyciele uczniom, ministerswo obywatelom. Koszt 0 zł.
"Polacy to jedni z największych ignorantów w UE. Najnowsze badanie Eurobarometru" Artykuł w Wyborcza.pl. Dlaczego warto czytać książki ze zrozumieniem ? Na to pytanie odpowiedzi udzielać powinni: rodzice dzieciom, nauczyciele uczniom, ministerswo obywatelom. Koszt 0 zł.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Oddanie świata (światka) literackiego w wyłączne władanie rynku jest głupim posunięciem. Owszem produkcje fastfoodów, bielizny (niekoniecznie damskiej), protez zębowych może w ten sposób się odbywać, ale książki...?
Rynek działa w sposób mało skomplikowany. Produkcja, marketing, kolportaż, odbiorca. I tutaj w zasadzie liczy się tylko ilość. Jeżeli ktoś jest monopolistą może też dyktować cenę, ale najważniejsza są sztuki ,litry, kilogramy.
I co jest też istotne dla rynku to ruch. Czyli klient nie może się za bardzo przyzwyczajać, bo jak się przyzwyczai, polubi to na jakiś czas wystarczy mu owa polubiona rzecz i nie kupi następnej, albo zrobi to o wiele później.
I w interesie wydawców poddanych grze rynkowej nie jest wydawanie książek ambitnych, wartościowych, po których czytający będzie przez tydzień rozmyślał, albo będzie miał ochotę przeczytać ponownie, czy nie daj Boże po raz piąty.
W interesie wydawnictw jest czytelnik wypluwający. Który działa w/g schematu: kupuje, łyka(czyta), wypluwa ( nie może jej trawić) przeczytaną treść i cały czas jest głodny. Czyli, kupuje następną ( bo nie będzie łykał tej wyplutej - jest przecież czytelnikiem higienicznym)książkę, łyka i wypluwa...kupuje, łyka i wypluwa...
I tak dalej, i tak dalej.
I cały interes się kręci.
Oddanie świata (światka) literackiego w wyłączne władanie rynku jest głupim posunięciem. Owszem produkcje fastfoodów, bielizny (niekoniecznie damskiej), protez zębowych może w ten sposób się odbywać, ale książki...?
Rynek działa w sposób mało skomplikowany. Produkcja, marketing, kolportaż, odbiorca. I tutaj w zasadzie liczy się tylko ilość. Jeżeli ktoś jest monopolistą...
Tak, to właściwe słowo - wyplówki. Podzielam Twój pogląd, tylko nie potrafiłem go nazwać.
Tak, to właściwe słowo - wyplówki. Podzielam Twój pogląd, tylko nie potrafiłem go nazwać.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Wybacz, rozbawiłeś mnie 😁 Twierdzisz, że w interesie wydawców jest... wydawanie tego czego ludzie nie czytają? Wydawnictwo jest przedsiębiorstwem, którego celem jest zysk. ZYSK. Jasne, że chcieliby też ideowo zapoznawać czytelnika z tym co (według nich) jest dobre i wartościowe. Jednak ostatecznie wydanie książki to inwestycja, która musi wyjść co najmniej na zero.
Nie wiem ile masz lat... ale można sobie sprawdzić jak wyglądał rynek wydawniczy regulowany przez państwo w PRL. Polacy chcieli wolnego rynku, a minęło 35 lat i wołają... nie, nie "komuno wróć", bo to przecież nie ładnie. Zamieniają "komuno" na "kapitanie Państwo".
W interesie wydawnictw, jak każdej innej firmy, jest zarobek. Są wydawnictwa, które wydają rzeczy popularne, by zarobić na wydawanie rzeczy wartościowych. Niech ludzie decydują co jest dla nich istotę i co będą finansować, a nie jacyś partyjniacy, którzy chwilowo są u koryta.
Wybacz, rozbawiłeś mnie 😁 Twierdzisz, że w interesie wydawców jest... wydawanie tego czego ludzie nie czytają? Wydawnictwo jest przedsiębiorstwem, którego celem jest zysk. ZYSK. Jasne, że chcieliby też ideowo zapoznawać czytelnika z tym co (według nich) jest dobre i wartościowe. Jednak ostatecznie wydanie książki to inwestycja, która musi wyjść co najmniej na zero.
Nie...
@Lis Gracki
Piszesz: "Niech ludzie decydują" i masz rację. Tylko, że partyjniacy to też ludzie i co więcej reprezentują innych ludzi. Może to nie jest mechanizm idealny i stwarzający jakieś ryzyko, ale nawet w komunie (którą nieźle pamiętam) poezje Różewicza, opowiadania Iwaszkiewicza wydawano przeważnie w nakładach n razy 10000. Wiem, nie było konkurencji, ale Lech Majewski - znany pisarz, reżyser,artysta z najwyższej półki w jednym z wywiadów wspomina Austriaczkę, która w czasach komuny była zachwycona Polską. Dlaczego?
"Bo u was są pełne kościoły i księgarnie".
A dzisiaj z miejsc w których ludzi nie brakuje pozostały galerie...
@Lis Gracki
Piszesz: "Niech ludzie decydują" i masz rację. Tylko, że partyjniacy to też ludzie i co więcej reprezentują innych ludzi. Może to nie jest mechanizm idealny i stwarzający jakieś ryzyko, ale nawet w komunie (którą nieźle pamiętam) poezje Różewicza, opowiadania Iwaszkiewicza wydawano przeważnie w nakładach n razy 10000. Wiem, nie było konkurencji, ale Lech...
Doskonale wiesz kogo mam na myśli pisząc "ludzie". Partyjniacy reprezentują swoją partię a wyborcy, oszukani ich obietnicami, tylko legitymizują ich władze. Są takim ręcznikiem, którym ten i owa wcierają sobie buźkę przed kamerami. Wystarczy popatrzeć co obiecywali, jak biegali po lasach z telefonami, by pokazać ile to drzew się wycina itp. itd. A dzisiaj?
Nie, rządzą nami hetajrie, mafie polityczne.
Co z tego, że nakłady były tak wysokie? Nie było wyboru, bo ktoś odgórnie decydował kogo drukować a kogo nie. Ilu to pisarzy było na cenzurowanym? Zwłaszcza w latach 80'. Gdzieś czytałem, że pewien dyrektor znanego wydawnictwa powiedział, że Pratchetta to wydadzą w Polsce po jego trupie... co się ziściło.
Doskonale wiesz kogo mam na myśli pisząc "ludzie". Partyjniacy reprezentują swoją partię a wyborcy, oszukani ich obietnicami, tylko legitymizują ich władze. Są takim ręcznikiem, którym ten i owa wcierają sobie buźkę przed kamerami. Wystarczy popatrzeć co obiecywali, jak biegali po lasach z telefonami, by pokazać ile to drzew się wycina itp. itd. A dzisiaj?
Nie, rządzą nami...
Sytuacja, czyli marność nad marnościami i wszystko marność, w tej branży jest wypadkową wielu przyczyn.
Żyjemy w świecie kultury obrazkowej, czego symbolem jest YT, czyli coraz mniej osób czyta książki. Coraz więcej za to pisze. Są nawet specjalne kursy pisania, czyli coś takiego jak kurs spawacza gazowego, czy kurs szydełkowania ściegiem ażurowym. Chwalił się obecnością na takim kursie jeden z autorów zachwalających swój produkt na LC. Jest cała sfera reklamy i marketingu, która oplotła ten rynek, który potrafi z marnego pisarza zrobić drugiego Homera, czy Goethego i wierzący we wszystko co napisane w sieci to kupuje. Dosłownie i w przenośni. Mimo, że nie ma rynku książki klasycznego cenzora z Mysiej to są dziesiątki nieformalnych zakazów i nakazów związanych z poprawnością polityczną, kulturowego: o czym pisać, o czym nie pisać. Kogo można oblać wiadrem pomyj, a komu powinno się w książce wręczyć bukiet róż itd., itd.
I jeżeli w miejsce tego wejdzie jakiś państwowy urzędnik ze swoimi pryncypiami to wcale nie musi być gorzej. A jeżeli na stanowiskach urzędniczych będzie co 4 lata rotacja (wiadomo wyniki wyborów) to w zasadzie każdy może być zadowolony. Tylko musi być cierpliwy. Dzisiaj nie, ale za 4 lata urzędnikami decydującymi o wszystkim będą moi urzędnicy.
Sytuacja, czyli marność nad marnościami i wszystko marność, w tej branży jest wypadkową wielu przyczyn.
Żyjemy w świecie kultury obrazkowej, czego symbolem jest YT, czyli coraz mniej osób czyta książki. Coraz więcej za to pisze. Są nawet specjalne kursy pisania, czyli coś takiego jak kurs spawacza gazowego, czy kurs szydełkowania ściegiem ażurowym. Chwalił się obecnością na...
Wszystko to wiem :) W Szczecinie na US już od kilku lat prowadzone są studia "pisarskie" :) Co ciekawe wykładowcy mówią studentom wprost: nigdy żadnej nagrody nie dostaną, nie ma takiego zawodu jak pisarz... ogólnie zniechęcają. A jeśli ktoś chce pisać doktorat to albo o gender albo popkulturze.
Chociaż studenci na tym kierunku, są fajni i kreatywni.
Państwo dosypując kasy do systemu tworzy układy klienckie. Faworyzowanie jednych nad drugich i po 4 latach zmianach pogłębia podziały, a potem rządy nawzajem się obarczają winą za "dzielenie Polaków".
Za jakiś czas, kiedy pieniądze z tego programu zostaną skonsumowane, znowu usłyszymy w jakiej to biedzie są laureaci nagród i "każdy autor musi żebrać". To się nigdy nie skończy, bo ludzie nie mają RiGCZu.
Wszystko to wiem :) W Szczecinie na US już od kilku lat prowadzone są studia "pisarskie" :) Co ciekawe wykładowcy mówią studentom wprost: nigdy żadnej nagrody nie dostaną, nie ma takiego zawodu jak pisarz... ogólnie zniechęcają. A jeśli ktoś chce pisać doktorat to albo o gender albo popkulturze.
Chociaż studenci na tym kierunku, są fajni i kreatywni.
Państwo dosypując...
Bo my się strasznie napinamy, słysząc słowo "pisarz". W świecie anglosaskim pisarz to ten, który pisze. I tyle. Wcale nie musi pisać dobrze. Może pisać co mu ślina na język przyniesie. I nie musi się to nikomu podobać. Może być beznadziejne, ale spełniać jakąś grafomańską potrzebę.
A z innej beczki - można ćwiczyć pisanie, by jak najprecyzyjniej wyrażać własne myśli. W domu i zagrodzie. I już.
Tak z ciekawości - o czym piszą owi studenci, by zaliczyć te swoje szczecińskie studia? Robię się zazdrosna;)
Bo my się strasznie napinamy, słysząc słowo "pisarz". W świecie anglosaskim pisarz to ten, który pisze. I tyle. Wcale nie musi pisać dobrze. Może pisać co mu ślina na język przyniesie. I nie musi się to nikomu podobać. Może być beznadziejne, ale spełniać jakąś grafomańską potrzebę.
A z innej beczki - można ćwiczyć pisanie, by jak najprecyzyjniej wyrażać własne myśli. W...
U mnie pisali różne rzeczy 😁 Na przykład opowiadanko z wykorzystaniem komputerka Gahana Wilsona, steampunk albo cyberpunk, opowiadania o czarach, inkwizycji i czarownicach albo o wampirach 😎
U mnie pisali różne rzeczy 😁 Na przykład opowiadanko z wykorzystaniem komputerka Gahana Wilsona, steampunk albo cyberpunk, opowiadania o czarach, inkwizycji i czarownicach albo o wampirach 😎
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamToż to brzmi niczym pyszna zabawa. Zzieleniałam z zazdrości;)
Toż to brzmi niczym pyszna zabawa. Zzieleniałam z zazdrości;)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam😄 Chcesz spróbować sił w pisaniu?
😄 Chcesz spróbować sił w pisaniu?
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamA cóżeś Waćpan myślał? Że ja tu bezinteresownie zazdrość wyrażam?;) Tylko poproszę o mikro wyzwanie, żeby mego mikro talentu nie przytłoczyło, mospanie;)
A cóżeś Waćpan myślał? Że ja tu bezinteresownie zazdrość wyrażam?;) Tylko poproszę o mikro wyzwanie, żeby mego mikro talentu nie przytłoczyło, mospanie;)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
A wiecie, że zamiast książek można czytać ustawy. Mnóstwo ich jest-niektóre są serio ciekawe i dobrze napisane - np polecam kodeks cywilny. Na długo starczy. Szczególnie jak się od razu czyta komentarze i orzecznictwo.
Potem "prawo ochrony środowiska" czy "ustawa o odpadach", to już nie jest taka dobra literatura jak kodeks cywilny. Ale i tak lepsza, bardziej ciekawa, bardziej ekscytująca i lepiej napisana niż wiele obecnych tzw. nowości.
Wybór jest naprawdę spory.
A wiecie, że zamiast książek można czytać ustawy. Mnóstwo ich jest-niektóre są serio ciekawe i dobrze napisane - np polecam kodeks cywilny. Na długo starczy. Szczególnie jak się od razu czyta komentarze i orzecznictwo.
Potem "prawo ochrony środowiska" czy "ustawa o odpadach", to już nie jest taka dobra literatura jak kodeks cywilny. Ale i tak lepsza, bardziej ciekawa,...
Można też czytać etykiety na środkach czystości. Przyjemne z pożytecznym.
Rozumiem intencję... ale dziękuję.
W Polsce ustawy, KC czy KK nie mają znaczenia, bo wszystko jest kwestią interpretacji. Demokracja to fasada.
Można też czytać etykiety na środkach czystości. Przyjemne z pożytecznym.
Rozumiem intencję... ale dziękuję.
W Polsce ustawy, KC czy KK nie mają znaczenia, bo wszystko jest kwestią interpretacji. Demokracja to fasada.
"Pole literackie"?? Ależ ze mnie dyletantka, w życiu nie słyszałam tego określenia.
Mam nadzieję, że "mniejszy potencjał komercyjny" będzie oznaczał tłumaczenia z języków i krajów "niszowych". Czyli każdego oprócz angielskiego, francuskiego, japońskiego i hiszpańskiego. Mam uczucie, że te cztery języki są obecnie dominujące.
"Pole literackie"?? Ależ ze mnie dyletantka, w życiu nie słyszałam tego określenia.
Mam nadzieję, że "mniejszy potencjał komercyjny" będzie oznaczał tłumaczenia z języków i krajów "niszowych". Czyli każdego oprócz angielskiego, francuskiego, japońskiego i hiszpańskiego. Mam uczucie, że te cztery języki są obecnie dominujące.
@AgaGaga Zgadzam się z Tobą, to moje marzenia. Z tym, że dominujący jest wyłącznie angielski. Z pozostałych języków UE wydaje się (oczywiście z wyjątkami) u nas to, czego przekład został dofinansowany przez tamtejsze Instytuty Kultury (Goethego, Cervantesa etc.) bądź inne tego typu instytucje (sprawdzone na książkach francuskich, niemieckich, hiszpańskich, duńskich, węgierskich, rumuńskich, słoweńskich, litewskich, greckich, słowackich i po części czeskich). Z rozmowy na targach z pracownikiem Wydawnictwa Akademickiego SEDNO wiem, że np. Bośni i Hercegowiny, Macedonii i Czarnogóry na coś takiego nie stać. Tym bardziej biedniejszych krajów pozaeuropejskich. Przekład Gorączki. Wybór opowiadań kurdyjskich[bookLink]4934133|Gorączki. Wybór opowiadań kurdyjskich[/bookLink] z dialektu kurmandżi języka kurdyjskiego dofinansował ... właściciel sieci "Kebab King".
W przypadku czeskiego można znaleźć przekłady bez dofinansowania, ale jak mi powiedziano na stoisku jednego z wydawnictw publikujących książki z Czech - my też w pierwszej kolejności preferujemy wydawanie tytułów, na które są granty. To z jednej strony pewna gwarancja jakości - nikt nie dofinansowuje popkultury itp.; produkcji, ale z drugiej strony ograniczenie zakresu przekładów do mniejszej ilości tytułów. W Polsce też mamy instytucje dające granty na przekłady z naszego języka i tez na szczęście bez Blanki etc., ale sądząc po ilościach przekładów naszych autorek i autorów - nie jest tego dużo.
Natomiast np. taka Figa[bookLink]4952154|Figa[/bookLink] jest dofinansowana przez MKiDN (fundusz tłumaczeń literatury niekomercyjnej), jak i odpowiednią agencję rządu Słowenii. Zatem to kwestia środków. Ale obawiam się, że nasi autorzy walczą o poprawę sytuacji swojej, a nie tłumaczy, szczególnie z mnie popularnych języków.
@AgaGaga Zgadzam się z Tobą, to moje marzenia. Z tym, że dominujący jest wyłącznie angielski. Z pozostałych języków UE wydaje się (oczywiście z wyjątkami) u nas to, czego przekład został dofinansowany przez tamtejsze Instytuty Kultury (Goethego, Cervantesa etc.) bądź inne tego typu instytucje (sprawdzone na książkach francuskich, niemieckich, hiszpańskich, duńskich,...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Jak to czytam to mi się zbiera na wymioty. Taki Mark Twain pracował jako drukarz, Mickiewicz wykładał na uniwersytecie w Kownie, a Conan Doyle był lekarzem. Wielu wielkich pisarzy zamiast wierzyć, że pieniążki dobra wróżka przynosi, szło do roboty, a pisało po godzinach, a ci ,,wielcy artyści" którym nawet nie przyszło do głowy by zarobić parę groszy, głodowało na własne życzenie.
Nie oszukujmy się. Te całe ,,czekanie na wenę" to zwykłe siedzenie na czterech literach, a ,, nie zrozumiały umysł artysty" to wybujałe ego które nie pozwala wziąć przysłowiowej łopaty do ręki. Dehnel jakoś dawnej umiałeś napisać kryminał pod pseudonimem, a teraz na rok czegoś nie napiszesz? Albo obdzwonić biblioteki i zorganizować spotkanie autorskie?
Jak to powiedział Paweł ,,Jeśli kto nie chce robić, niech też nie je".
Jak to czytam to mi się zbiera na wymioty. Taki Mark Twain pracował jako drukarz, Mickiewicz wykładał na uniwersytecie w Kownie, a Conan Doyle był lekarzem. Wielu wielkich pisarzy zamiast wierzyć, że pieniążki dobra wróżka przynosi, szło do roboty, a pisało po godzinach, a ci ,,wielcy artyści" którym nawet nie przyszło do głowy by zarobić parę groszy, głodowało na własne...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Szumne frazesy. Każda taka pomóc interwencjonistyczna to 90% PR polityków, ludzi skupionych się wokół zysków danej branży, a reszta to być może jakiś procent uczciwych, chcących coś naprawdę zmienić.
Państwo, jako społeczeństwo nie dostrzega faktu, że książka już nie jest czymś wybitnym. Nie jest ani dobrem luksusowym (choć pewnie parę wydawnictw skupią się na takim odbiorcy), ani dobrem standardowym. Ludzie na co dzień nie potrzebują tego do życia. Co wyraźnie podkreślają nam medialne dane i statystyki. Przejście na cyfrowe nośniki daje pewne możliwości (e-booki, audiobooki), ale nawet to nie jest w stanie przykuć uwagi. Książki przegrywają z internetem, telewizją, streamingami (serialami), czy zwyczajnie innego typu rozrywką, która wymaga zdecydowanie mniej uwagi i zaangażowania. Ludzie nie czytają (a zatem też nie kupują), bo tego nie potrzebują. Proste? W większości...
Zawód pisarza, współcześnie niesie ze sobą spore ryzyko tzw. Finansowej przegranej. Ja rozumiem, że pisanie na swój sposób to wybitne, czy chwalebne zajęcie. Ale nie oszukujmy się. Jest to zajęcie niekomercyjne - w takim znaczeniu, jakie większość by oczekiwała. Są w Polsce nazwiska, które zarabiają na siebie. Ale to zaledwie garstka. Reszta nie przebija się. I to jest odzwierciedlenie klasycznych zasad rynku i konkurencyjności.
Dopłacanie nie jest samo w sobie złe. Uważam, że można zrobić wiele w ramach tego pomysłu (stypendia, programy wsparcia). Tylko zrobić to z głową. Nie róbmy z tego kolejnego programu socjalnego na zasadach "jestem pisarzem - należy mi się pomoc".
Wracając do zasad ekonomii. Kiedy poziom zasobności polskiego przecietnego portfela (a nie durnej statystyki) podniesie się do sensownego poziomu, to Rynek nabywczy książek też się podniesie. Reasumując - książka naprawdę nie jest niezbędna Polakom do szczęścia. I tego branża nie rozumie.
Szumne frazesy. Każda taka pomóc interwencjonistyczna to 90% PR polityków, ludzi skupionych się wokół zysków danej branży, a reszta to być może jakiś procent uczciwych, chcących coś naprawdę zmienić.
Państwo, jako społeczeństwo nie dostrzega faktu, że książka już nie jest czymś wybitnym. Nie jest ani dobrem luksusowym (choć pewnie parę wydawnictw skupią się na takim...
Jedyny efekt jaki tego będzie to, że książki ponownie zdrożeją, więc kupujmy póki jeszcze te ceny aż tak nie szokują.
Czytelnictwo można zwiększyć poprzez zachęty, a nie promowanie jakichś niszowych rzeczy, cóż, ci którzy się tym interesują już to robią, z reszty może niewielka ilość wykaże zainteresowanie.
W szkołach gdy chodziłam były nagrody dla tych którzy najwięcej przeczytali książek z biblioteki, niestety pamiętam nagrody-książki nie były jakieś super, więc jeśli takie konkursy nadal są to niech te nagrody będą porządne. W szkołach także można by wprowadzić, coś typu, że uczniowie czytają jakieś książki z danej kategorii, tematu, ale sami wybierają sobie konkretny tytuł i potem o tym dyskutują i tego typu rzeczy, plus koniecznie obniżenie cen, 50zł za książkę to jednak sporo.
Jedyny efekt jaki tego będzie to, że książki ponownie zdrożeją, więc kupujmy póki jeszcze te ceny aż tak nie szokują.
Czytelnictwo można zwiększyć poprzez zachęty, a nie promowanie jakichś niszowych rzeczy, cóż, ci którzy się tym interesują już to robią, z reszty może niewielka ilość wykaże zainteresowanie.
W szkołach gdy chodziłam były nagrody dla tych którzy najwięcej...
Pamiętam, że brałam kiedyś udział w takim konkursie w bibliotece. Dostałam Krecika w twardej oprawie - mam go do tej pory 😊. Albo nagrody książkowe na koniec roku szkolnego. W większości są to lektury (tytuły często już przerobione na polaku) lub przypadkowo wybrane albumy, których nikt nie tknie. Osobiście muszę przyznać, że miałam szczęście, bo zawsze dostałam coś ciekawego. Byłam w szoku, kiedy jedyna z klasy po drugiej liceum na zakończenie dostałam coś innego niż pozostali, tj. Harrego Pottera. Było to jeszcze przed szaleństwem, które rozpropagowało HP, więc nie wiedziałam co to 😂. Wychowawczyni, która często widziała mnie z jakąś książką spoza kanonu lektur, albo dyskutowaliśmy na angielskim o książkach, wyszła poza utarty schemat i stwierdziła, że ta książka powinna mi się spodobać. W następnym roku dostałam bardzo fajną i obszerną książkę o UE i traktatach - dzięki tej lekturze udało mi się zabłysnąć na studiach 😁. A na sam koniec dostałam trylogię Tolkiena - normalnie wisienka na torcie 😍. Takie rzeczy się docenia i długo pamięta.
Pamiętam, że brałam kiedyś udział w takim konkursie w bibliotece. Dostałam Krecika w twardej oprawie - mam go do tej pory 😊. Albo nagrody książkowe na koniec roku szkolnego. W większości są to lektury (tytuły często już przerobione na polaku) lub przypadkowo wybrane albumy, których nikt nie tknie. Osobiście muszę przyznać, że miałam szczęście, bo zawsze dostałam coś...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej@pochłaniacz wow ale super książki! No, ja niestety właśnie dostawałam jakieś średnie pozycje, u na popularne były jakieś tomiki poezji, albumy, lub książki typu "100 ciekawostek o". Nie miały jednak te książki wówczas na mnie wpływu, bo czytać lubiłam tak po prostu, a że przy okazji wygrywałam w ilości przeczytanych w szkole to był to dodatek, tak samo z nagrodami za oceny, czy jakieś tam konkursy, myślę jednak, że gdyby wiedziano że książki te będą ciekawe, poczytne przez dzieciaki i młodzież to mogłoby to część z nich zachęcić, a jeszcze jak nauczyciel by zwracał na ucznia uwagę i pod niego książkę kupił jak u ciebie to w ogóle ekstra.
@pochłaniacz wow ale super książki! No, ja niestety właśnie dostawałam jakieś średnie pozycje, u na popularne były jakieś tomiki poezji, albumy, lub książki typu "100 ciekawostek o". Nie miały jednak te książki wówczas na mnie wpływu, bo czytać lubiłam tak po prostu, a że przy okazji wygrywałam w ilości przeczytanych w szkole to był to dodatek, tak samo z nagrodami za...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
"(...)Towarzyszył będzie mu program pomostowy dla humanistycznych czasopism naukowych, kierowany przez Instytut Książki. Obejmie wsparcie: wydawców wartościowych publikacji o mniejszym potencjale komercyjnym serii poetyckich, w tym tłumaczeń na język polski i antologii poetyckich serii książek o literaturze, obejmujących publikacje z zakresu krytyki literackiej, filozofii literatury, opracowania filologiczne, eseistyczne czy biograficzne serii popularyzujących literaturę, dzienniki, pamiętniki, poradniki, słowniki i publikacje przeglądowe humanistycznych czasopism o charakterze naukowym. (...)"
I z tym się w zasadzie zgadzam. Kwestia tylko kto będzie dokonywał wyboru owych "wartościowych publikacji" itp itd.
"(...)Towarzyszył będzie mu program pomostowy dla humanistycznych czasopism naukowych, kierowany przez Instytut Książki. Obejmie wsparcie: wydawców wartościowych publikacji o mniejszym potencjale komercyjnym serii poetyckich, w tym tłumaczeń na język polski i antologii poetyckich serii książek o literaturze, obejmujących publikacje z zakresu krytyki literackiej, filozofii...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejPopieram, o ile pieniążki dostaniemy MY, a nie ONI !!!
Popieram, o ile pieniążki dostaniemy MY, a nie ONI !!!
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamTyle dobrych książek jest juz napisanych. Obiektywnie patrząc, gdyby przez kolejne 10 lat żaden polski pisarz niczego nie napisał - to by nie był to żaden problem. A jaka oszczędność papieru.
Tyle dobrych książek jest juz napisanych. Obiektywnie patrząc, gdyby przez kolejne 10 lat żaden polski pisarz niczego nie napisał - to by nie był to żaden problem. A jaka oszczędność papieru.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Chcemy, jako czytelnicy, mieć rynek dobrych książek, a zarazem osobom piszącym odmawia się w sumie wszystkiego: pomoc państwa? Źle. Ubezpieczenie? Źle. Dotacje i stypendia? Też źle.
A zarazem utyskiwania że drogo, że nic nowego, że ciągle te same twarze.
Powinien być status zawodu twórcy, tak by móc sobie założyć na to działalność, móc odprowadzać składki i starać się o stypendia. Plus naprawdę unormować rynek książki, bo to nawet nie jest wolny rynek (był w latach 90) co raczej hegemonia dwóch-trzech gigantów ustalających rynek pod siebie (w tym jeden na literę "e").
Chcemy, jako czytelnicy, mieć rynek dobrych książek, a zarazem osobom piszącym odmawia się w sumie wszystkiego: pomoc państwa? Źle. Ubezpieczenie? Źle. Dotacje i stypendia? Też źle.
A zarazem utyskiwania że drogo, że nic nowego, że ciągle te same twarze.
Powinien być status zawodu twórcy, tak by móc sobie założyć na to działalność, móc odprowadzać składki i starać się o...
Rafał, dlaczego państwo... a właściwie społeczeństwo, bo państwo nie ma swoich pieniędzy, ma utrzymywać pisarzy czy artystów... tylko dlatego, że ci chcą zajmować się czymś co nie przynosi im dochodu? Dlaczego?
Dlaczego reszta społeczeństwa musi się sama utrzymywać, dopinać budżety a jacyś wybrańcy mogą sobie pisać książkę przez dwa lata i mieć zagwarantowane utrzymanie. Tak się tworzy klasę próżniaczą, która pogardza tymi co na UoPie pracują na chleb.
Wielu pisarzy tworzy i pracuje, nie płacze po soszjalach "dej bo jezdem artysta".
Rafał, dlaczego państwo... a właściwie społeczeństwo, bo państwo nie ma swoich pieniędzy, ma utrzymywać pisarzy czy artystów... tylko dlatego, że ci chcą zajmować się czymś co nie przynosi im dochodu? Dlaczego?
Dlaczego reszta społeczeństwa musi się sama utrzymywać, dopinać budżety a jacyś wybrańcy mogą sobie pisać książkę przez dwa lata i mieć zagwarantowane utrzymanie....
Widzisz Lisie, może dlatego że reprezentują szeroko pojętą kulturę w naszym kraju i jeśli nie chcemy oddać kultury big techom pokroju Netfliksa czy Amazon, gdzie liczy się ilość a nie jakość, to powinniśmy ich wspierać, natomiast kultura jest istotnym elementem naszej tożsamości.
Widzisz Lisie, może dlatego że reprezentują szeroko pojętą kulturę w naszym kraju i jeśli nie chcemy oddać kultury big techom pokroju Netfliksa czy Amazon, gdzie liczy się ilość a nie jakość, to powinniśmy ich wspierać, natomiast kultura jest istotnym elementem naszej tożsamości.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Odwołanie się do ogólników "szeroko pojęta kultura" i straszenie Netfliksem. Wybacz ale to są mega słabe argumenty. Dlaczego twórcy, których dorobek jest prawdziwym elementem naszej tożsamości pisali i jednocześnie pracowali? Sienkiewicz, Prus, Konopnicka, Mickiewicz, Słowacki, Matejko. Dlaczego tak wybitni artyści, twórcy kultury polskiej mogli tworzyć i jednocześnie pracowali?
Jaś Kapela dostał stypendium od MKiDN na pisanie piosenek do przedstawienia o aborcji.
https://tvn24.pl/kultura-i-styl/jan-kapela-ze-stypendium-5000-zl-miesiecznie-od-ministerstwa-kultury-i-dziedzictwa-narodowego-jest-komentarz-resortu-st8258385
Ty chcesz mi wmówić, że to istotny element naszej tożsamości?
Kultura to też muzea, które robią więcej dla społeczeństwa niż taki Dehnel.
Kazik Staszewski kiedyś śpiewał:
Bo artysta syty nie ma nic do powiedzenia
Chce picia i jedzenia, nie chce nic zmieniać
Artysta głodny jest o wiele bardziej płodny
Artyści koncesjonowani przez państwo to... śpiewał o tym w swojej piosence "Artyści".
Kultura (w postaci twórców indywidualnych) potrzebuje prywatnych mecenasów, nie państwowych dotacji.
Odwołanie się do ogólników "szeroko pojęta kultura" i straszenie Netfliksem. Wybacz ale to są mega słabe argumenty. Dlaczego twórcy, których dorobek jest prawdziwym elementem naszej tożsamości pisali i jednocześnie pracowali? Sienkiewicz, Prus, Konopnicka, Mickiewicz, Słowacki, Matejko. Dlaczego tak wybitni artyści, twórcy kultury polskiej mogli tworzyć i jednocześnie...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
To jak rozumiem twórczość takiego chociażby Pilcha, Lema, Miłosza czy z nowszych Dehnela, Tokarczuk czy Szostaka nie jest elementem naszej tożsamości? Co uważasz za "prawdziwy element naszej tożsamości", tylko i wyłącznie paplaninę w martyrologiczno-patriotycznym sosie? Czy osoba broniąca "prawdziwej tożsamości" nie powinno podpisywać się prawdziwą tożsamością? Śmieszne trochę.
Poza tym słabe porównanie, bo wymieniłeś nie dość że autorów sprzed ponad stu lat, dobrze wiedząc że był zupełnie inny system, w niektórych przypadkach formalnie nawet państwa nie było, bardzo proszę o nieco współczesnych artystów.
Również jestem za wsparciem muzeów, galerii, filharmonii, oper, kin studyjnych czy muzycznych festiwali. Państwo powinno wspierać kulturę bo to element naszej tożsamości, niezależnie od poglądów, chociaż prywatnie jestem już zmęczony tą "państwową kulturą" od powstań, porażek, zbrodni i innych elementów martyrologii.
To jak rozumiem twórczość takiego chociażby Pilcha, Lema, Miłosza czy z nowszych Dehnela, Tokarczuk czy Szostaka nie jest elementem naszej tożsamości? Co uważasz za "prawdziwy element naszej tożsamości", tylko i wyłącznie paplaninę w martyrologiczno-patriotycznym sosie? Czy osoba broniąca "prawdziwej tożsamości" nie powinno podpisywać się prawdziwą tożsamością? Śmieszne...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Zbierz 1000 losowo wybranych Polaków i zapytaj ich o jakichś autorów. Poważnie uważasz, że wspomną Lema? Ja tam c=go czytam i lubię, dlatego zdaję sobie sprawę, że absolutnie NIE jest częścią naszej tożsamości kulturowej. Malo kto go czyta i jeszzce mniej rozumie.
Tokarczuk? No doprawdy, ona zaistniała w świadomości społecznej zupełnie niedawno.
Zerknij może na topkę książek czytanych na LC :)
Oczywiście, że wybrałem autorów sprzed tylu lat, bo to właśnie oni tworzą naszą tożsamość kulturową i zawsze tworzyć będą. Współcześni autorzy tożsamości nie tworzą. nie ta liga, nie ten zasięg, nie ten czas oddziaływania. Tożsamość kulturowa nie tworzy się z dnia na dzień. To proces historyczny i możliwy do oceny dopiero z perspektywy czasu.
"Paplanina w martyrologiczno-patriotycznym sosie" łał, no po prostu łał... to już teraz rozumiem jaką "tożsamość kulturową" masz na myśli.
Znam sporo pisarzy z mojego miasta. Nikt z nich nie płacze "Kapitanie Państwo dej mi, bo jestem tfurcom". Jeden z nich jest zawodowym pisarzem. Poza nim wszyscy pracują zawodowo i piszą książki. 2-3 rocznie. Można pisać książki i pracować jak uczciwy człowiek.
Zbierz 1000 losowo wybranych Polaków i zapytaj ich o jakichś autorów. Poważnie uważasz, że wspomną Lema? Ja tam c=go czytam i lubię, dlatego zdaję sobie sprawę, że absolutnie NIE jest częścią naszej tożsamości kulturowej. Malo kto go czyta i jeszzce mniej rozumie.
Tokarczuk? No doprawdy, ona zaistniała w świadomości społecznej zupełnie niedawno.
Zerknij może na topkę...
Odmawia ubezpieczeń? Jest zakaz dobrowolnego ubezpieczenia czy co? A na działalności to nawet i tak trzeba mieć.
Odmawia ubezpieczeń? Jest zakaz dobrowolnego ubezpieczenia czy co? A na działalności to nawet i tak trzeba mieć.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamDokładnie, każdy twórca może otworzyć JDG 😈
Dokładnie, każdy twórca może otworzyć JDG 😈
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Naturalnie że tworzą, natomiast kultura jest czymś co ciągle się rozwija, czymś co cały czas się zmienia. Nie można utknąć na wymienionych nazwiskach i jak tylko trafimy na coś niezbyt wygodnego to stwierdzić "E nie, ten wszarz nie będzie mi kultury tworzył".
A co do Sienkiewicza, Mickiewicza i innych wymienionych - różnica pomiędzy znajomością a czytelnictwem jest ogromna. Umówmy się, gdyby nie świetny Potop i dość dobry Pan Wołodyjowski to Sienkiewicz byłby dziś z jego znajomością w tej samej lidze co Żeromski. Reymonta też lepiej "znamy" za sprawą ekranowych adaptacji.
Dalej będę przy swoim że tamci pisarze i współcześni tworzą kulturę.
"Paplanina w martyrologiczno-patriotycznym sosie" - widzę że zabolało, zupełnie niesłusznie. Jestem zwyczajnie zmęczony regularnym obchodzeniem porażek, zbrodni, masakr i tak dalej. Bo i co by nam szkodziło gdybyśmy w lipcu obchodzi rocznicę Bitwy pod Grunwaldem, w sierpniu Powstanie Warszawskie? Tak by było na zmianę radośnie i w zadumie. Póki co mamy jedynie 11 listopada, który to też za sprawą pewnych środowisk został zamieniony w groteskę z narracją o otaczających nas zewsząd wrogach, agentach i zdrajcach. Polecam "Całkiem zwyczajny kraj" Porter-Szucsa, pozwala spojrzeć na historię z innej perspektywy. Chyba że człowiekowi obdarzonemu tożsamością zbudowaną na Mickiewiczu czy Słowackim niezbyt wypada rewidować poglądy i podejście do historii bez histerii?
A co do rzekomych znajomości z pisarzami, może wypadałoby ich zapytać co myślą? Patrząc po statusie i twórczej obfitości mniemam że to twórcy bardzo zaawansowani i poczytni, mogą więcej powiedzieć niż zwyczajny czytelnik z małego miasteczka.
Naturalnie że tworzą, natomiast kultura jest czymś co ciągle się rozwija, czymś co cały czas się zmienia. Nie można utknąć na wymienionych nazwiskach i jak tylko trafimy na coś niezbyt wygodnego to stwierdzić "E nie, ten wszarz nie będzie mi kultury tworzył".
A co do Sienkiewicza, Mickiewicza i innych wymienionych - różnica pomiędzy znajomością a czytelnictwem jest...
A nie, nie, mój drogi. Czym innym jest "kultura" a czym inna "tożsamość kulturowa". Mówiłeś o tym drugim, by płynnie przejście do pierwszego. To, że coś jest wytworem kultury, a tym samym jej częścią, nie koniecznie oznacza, że stanie się elementem "tożsamości kulturowej. Owa tożsamość jest czymś powszechnym i wspólnym, spajającym nas jako naród. Mimo, że książki Dehnela są częścią naszej kultury, to raczej nie załapie się (może tylko teraz, a może nigdy) na "tożsamość kulturową". Wiele Polaków o Dehnelu nawet nie słyszało, nie mówiąc o czytaniu jego książek. Tak samo z Lemem i Tokarczuk (może nawet słyszeli ale czytać? Wątpię)
Nie zabolało. Rozdrażniło. Bo jak to możliwe, by kulturalny i oczytany człowiek powiedział coś takiego? Przecież obchodzimy rocznice bitwy pod Grunwaldem. Nie słyszałeś nigdy o wielkiej inscenizacji, która ma wtedy miejsce? Niemal co roku.
11 listopada to trochę inna kwestia, sam nie przepadam za ta datą, bo jest sztuczna... kontynuacja sanacyjnej legendy. IMO powinniśmy obchodzić święto niepodległości 7 października, kiedy Rada Regencyjna proklamowała niepodległość Polski.
A zobacz jakie święto obchodzimy 27 grudnia. Wybacz, ale moim zdaniem niewiele wiesz (zauważasz). Zarzucasz Polakom, że czczą swoje porażki? Poważnie? A wiesz, że Serbowie świętują 15 czerwca 1389 rok, bitwę na Kosowym Polu... którą przegrali, jako wielkie święto narodowe i faktyczne powstanie narodu Serbskiego? Osobiście byłem w Smoleńsku w 2011 roku i widziałem jak Rosjanie świętowali... upadek Smoleńska, zajętego przez wojska polskie (tłumaczyli to sobie tym, że Smoleńsk zagrodził Polakom drogę na oblężony Kreml. Smoleńsk upadł ale dzięki temu Rosjanie mogli wyzwolić Moskwę).
Zanim powtórzysz narzekanie - zobacz co świętują inne narody.
Dlaczego "rzekomych znajomości"? Pfff, możesz mi nie wierzyć, ja wiem co myślą bo z nimi rozmawiam. Z wydawcami również. Szczecin to nie jest "małe miasteczko". Bardzo mnie teraz rozbawiłeś 😂
A nie, nie, mój drogi. Czym innym jest "kultura" a czym inna "tożsamość kulturowa". Mówiłeś o tym drugim, by płynnie przejście do pierwszego. To, że coś jest wytworem kultury, a tym samym jej częścią, nie koniecznie oznacza, że stanie się elementem "tożsamości kulturowej. Owa tożsamość jest czymś powszechnym i wspólnym, spajającym nas jako naród. Mimo, że książki Dehnela są...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejSzanowny Panie Rafale, mam nadzieję że oczywistym jest, że nie chcę Pana obrazić, ale... mam nieodparte wrażenie, że czytam wpis stworzony przez jakiś ChatGPT. począwszy od określenia "osoba pisząca" skończywszy na odwołaniu do "tożsamości narodowej". Gdyby pokusił się Pan na użycie "wstawania z kolan" byłby to propagandowy manifest polityczny, z którym trudno się utożsamiać, bo nic do sprawy nie wnosi. Blisko pół wieku temu Stanisław Lem zwracał uwagę na "pauperyzację" literatury pisząc: "nie jest problemem znaleźć 10 dobrych książek wśród 1000., ale znaleźć 1000 dobrych wśród 1000000 jest niemożliwe". Ustanowienie zawodu "Twórcy" będzie policzkiem dla Artystów. Będąc w wojsku, w obiegu było określenie: "nie nauka, a chęć szczera zrobi z Ciebie oficera". Pan coś takiego właśnie proponuje. Proszę sobie zadać pytanie czy z taką samą radością będzie Pan płacił na utrzymanie (bo nie Państwo) Remigiusza Mroza i Tomasza Strzelczyka. Ostatecznie obaj piszą książki, przez litość nie wspomnę nastoletnich Youtuberów, którzy piszą swoje biografie. Przypomina mi się jeszcze jeden cytat z (jeżeli dobrze pamiętam)Janusza Kofty: "Człowiek jest wykształcony, bo ma dyplom, słoń jest muzykalny, bo ma trąbę". Zgodzi się Pan chyba, że to jednak tak nie działa... I już zupełnie na koniec: cała ta sprawa jest zupełną bzdurą, są wybory prezydenckie, które mają zabezpieczyć "koryto". Pan Nawrocki obniży ceny prądu, Pani Minister da pisarzom worek pieniędzy, a Mentzen zlikwiduje podatki, jedynie tylko "Empik" (odważnie napiszę tę nazwę) będzie nadal dyktował warunki.
Szanowny Panie Rafale, mam nadzieję że oczywistym jest, że nie chcę Pana obrazić, ale... mam nieodparte wrażenie, że czytam wpis stworzony przez jakiś ChatGPT. począwszy od określenia "osoba pisząca" skończywszy na odwołaniu do "tożsamości narodowej". Gdyby pokusił się Pan na użycie "wstawania z kolan" byłby to propagandowy manifest polityczny, z którym trudno się...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
@Rafał
Raczej zgadzam się, ale jak mawiała moja nauczycielka z matmy: Cyryl jak Cyryl, tylko te metody.
Również uważam, że jest parę rzeczy istotnych dla prawidłowego funkcjonowania społeczeństwa, które nie mogą być poddane pod "osąd" procedur rynkowych, gdzie rynek dzisiaj to tak naprawdę reguły gry dyktowane przez kilku monopolistów i miernikiem książki nie jest jej estetyczno-poznawcza jakość, ale kasą jaką można z niej udoić
Mądry mecenat - niekoniecznie państwowy - oczywiście nie załatwi całego problemu, ale na pewno może od czasu do czasu włożyć kij w szprychy rynkowej kolarzówce i pokazać też pisarzowi, że wcale nie musi schlebiać gustom gawiedzi, która jest dzisiaj głównym odbiorcą literackich produkcji, bo jego praca zostanie doceniona przez jakiś podmiot życia publicznego.
@Rafał
Raczej zgadzam się, ale jak mawiała moja nauczycielka z matmy: Cyryl jak Cyryl, tylko te metody.
Również uważam, że jest parę rzeczy istotnych dla prawidłowego funkcjonowania społeczeństwa, które nie mogą być poddane pod "osąd" procedur rynkowych, gdzie rynek dzisiaj to tak naprawdę reguły gry dyktowane przez kilku monopolistów i miernikiem książki nie jest jej...
No cóż, najłatwiej wydaje się nie swoje pieniądze, na czyjeś potrzeby. Zawsze okazuje się, że rządy najchętniej "dofinansowują". Zwolennicy będą klaskać a opozycja narzekać. Potem wybory, chop siup zmiana i rozliczenia... i nowe dofinansowania.
Zobaczycie, wydadzą pieniądze i więcej o tym programie nie usłyszycie.
No cóż, najłatwiej wydaje się nie swoje pieniądze, na czyjeś potrzeby. Zawsze okazuje się, że rządy najchętniej "dofinansowują". Zwolennicy będą klaskać a opozycja narzekać. Potem wybory, chop siup zmiana i rozliczenia... i nowe dofinansowania.
Zobaczycie, wydadzą pieniądze i więcej o tym programie nie usłyszycie.
Problem nie musi być rozwiązany tylko i wyłącznie przez kasę. Może być stworzony jakiś mechanizm. Zresztą każde działanie - nawet to rynkowe - związane jest z kosztem, ale też nie każdy zysk musi przekładać się na kasę. Może zyskiem być mądrzejsze, bardziej krytycznie wobec rzeczywistości i ceniące swoją podmiotowość społeczeństwo, a nie traktowane przez wydawców jak uczniowie szkoły specjalnej.
Brakuje mi rzetelnej krytyki literackiej, a nie tekstów rozsianych po mediach społecznościowych, internecie będących niczym więcej jak kryptoreklamą marnej jakości produktów, za którymi stoją złaknione kasy wydawnictwa
Państwowe naprawdę może być dobre, czego dowodem państwowy PIW, którego oferta jest naprawdę sensowna, chociaż niekoniecznie przynosząca jakieś zyski.
Problem nie musi być rozwiązany tylko i wyłącznie przez kasę. Może być stworzony jakiś mechanizm. Zresztą każde działanie - nawet to rynkowe - związane jest z kosztem, ale też nie każdy zysk musi przekładać się na kasę. Może zyskiem być mądrzejsze, bardziej krytycznie wobec rzeczywistości i ceniące swoją podmiotowość społeczeństwo, a nie traktowane przez wydawców jak...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Aaaa co do oferty PIWu się zgodzę, bardzo lubię ich serię "Rodowody cywilizacji", w której wydali wiele cennych pozycji.
Widzisz, rządzący najchętniej "rozwiązują problemy" przez sypanie pieniędzy, bo tak jest łatwiej. Nie zajmą się realnym rozwiązaniem problemów... bo to jest trudne. Ciężko zwalczyć zmowę dystrybutorów, którzy wymuszają olbrzymie rabaty.
Aaaa co do oferty PIWu się zgodzę, bardzo lubię ich serię "Rodowody cywilizacji", w której wydali wiele cennych pozycji.
Widzisz, rządzący najchętniej "rozwiązują problemy" przez sypanie pieniędzy, bo tak jest łatwiej. Nie zajmą się realnym rozwiązaniem problemów... bo to jest trudne. Ciężko zwalczyć zmowę dystrybutorów, którzy wymuszają olbrzymie rabaty.
@WojanaSuckipil
Przeciwieństwem społeczeństwa jest jednostka i chyba widać jak kończy się projekt, w którym na piedestale stawiana jest jednostka.
Projekt ten to oczywiście cały świat zachodni, bo ci którzy pojmują rzeczywistość jako wyzwanie dla wspólnoty mają się raczej dobrze. Ci drudzy to oczywiście Azja i świat arabski.
@WojanaSuckipil
Przeciwieństwem społeczeństwa jest jednostka i chyba widać jak kończy się projekt, w którym na piedestale stawiana jest jednostka.
Projekt ten to oczywiście cały świat zachodni, bo ci którzy pojmują rzeczywistość jako wyzwanie dla wspólnoty mają się raczej dobrze. Ci drudzy to oczywiście Azja i świat arabski.
Czyli albo dołożenie z budżetu pieniędzy (czyli my się dorzucimy) albo wydawcy, dystrybucja będzie zmuszona podnieść ceny (czzyli my zapłacimy więcej).
Czyli albo dołożenie z budżetu pieniędzy (czyli my się dorzucimy) albo wydawcy, dystrybucja będzie zmuszona podnieść ceny (czzyli my zapłacimy więcej).
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamNie ma to, jak regulacje i interwencjonizm państwa.
Nie ma to, jak regulacje i interwencjonizm państwa.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamKupuję 70-80 książek rocznie, lecz nowych może z 2, 3 - reszta używane z allegro. Teraz ukazuje się tyle chłamu, że na nowości nie ma sensu się rzucać, poza tym stosik książek czekających w kolejce do przeczytania i tak jest coraz wyższy.
Kupuję 70-80 książek rocznie, lecz nowych może z 2, 3 - reszta używane z allegro. Teraz ukazuje się tyle chłamu, że na nowości nie ma sensu się rzucać, poza tym stosik książek czekających w kolejce do przeczytania i tak jest coraz wyższy.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamNie będzie lepiej, nie może być, bo w Polsce czytelnictwo leży. Kto w ogóle u nas czyta jeszcze powieści? Jak to ujął kiedyś Ziemkiewicz: żeby w Polsce wyżyć z pisania, trzeba pisać tak dobrze jak Sapkowski, albo tak źle jak Ziemiański...
Nie będzie lepiej, nie może być, bo w Polsce czytelnictwo leży. Kto w ogóle u nas czyta jeszcze powieści? Jak to ujął kiedyś Ziemkiewicz: żeby w Polsce wyżyć z pisania, trzeba pisać tak dobrze jak Sapkowski, albo tak źle jak Ziemiański...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamZiemiański pisze dobrze. Sam Ziemkiewicz bierze w łapę od pisowców. ;)
Ziemiański pisze dobrze. Sam Ziemkiewicz bierze w łapę od pisowców. ;)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamA Sapkowski żyje czy żył kiedykolwiek z pisania? Lata temu napisał jedną bardzo popularną w Europie Środkowej serię i jedną docenianą przez fanów trylogię historyczną, czasem coś dorzuci do tego niewysokiego stosiku ale to raz na lata, z czego tu "żyć"? Może się mylę, ale mam wrażenie że ziomek traktuje to zajęcie raczej hobystycznie. A rynek się znajdzie na dobrych i złych pisarzy, ci najpopularniejsi nierzadko wcale nie są dobrzy, a przynajmniej wcale nie są dobrymi literatami (no bo skoro znajdują odbiorców na swoją twórczość to w jakimś sensie jednak dobrzy są).
A Sapkowski żyje czy żył kiedykolwiek z pisania? Lata temu napisał jedną bardzo popularną w Europie Środkowej serię i jedną docenianą przez fanów trylogię historyczną, czasem coś dorzuci do tego niewysokiego stosiku ale to raz na lata, z czego tu "żyć"? Może się mylę, ale mam wrażenie że ziomek traktuje to zajęcie raczej hobystycznie. A rynek się znajdzie na dobrych i złych...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejAndrzej tylko za miesiąc sprzedawania swej ostatniej książki dostał 1,5mln PLN. ;)
Andrzej tylko za miesiąc sprzedawania swej ostatniej książki dostał 1,5mln PLN. ;)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamZiemkiewicz, który z dość dobrego pisarza sci-fi poszedł w stronę bazującej na podstawowych instynktach publicystyki. Żaden autorytet.
Ziemkiewicz, który z dość dobrego pisarza sci-fi poszedł w stronę bazującej na podstawowych instynktach publicystyki. Żaden autorytet.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam@Telamon teraz zarobił, jak jest po siedemdziesiątce i jego książki stały się jeszcze bardziej popularne dzięki grom i serialowi, ale przez większość swojego życia przy tak małej częstotliwości wydawniczej chyba nie miał szans się utrzymać z pisania - zgaduję, nie wiem. O stan finansów pana Andrzeja obecnie nie obawiam się w rzeczy samej, na pewno nie narzeka na stan konta
@Telamon teraz zarobił, jak jest po siedemdziesiątce i jego książki stały się jeszcze bardziej popularne dzięki grom i serialowi, ale przez większość swojego życia przy tak małej częstotliwości wydawniczej chyba nie miał szans się utrzymać z pisania - zgaduję, nie wiem. O stan finansów pana Andrzeja obecnie nie obawiam się w rzeczy samej, na pewno nie narzeka na stan konta
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Mówimy o Rafale Ziemkiewiczu?
Mam kilkudniową przerwę od polityki. Wszystko można sobie wyszukać w necie. Ziemkiewicza, z powodu propagandy po linii PiSu, prześwietlano już lata temu. Reklamy od Spółek Skarbu Państwa, dotacje dla fundacji, w której zarządzie zasiada Rafał. Jest tego więcej.
On nie różni się niczym od Tokarczuk.
Natomiast Sapkowski otrzymywał miliony zarówno za swe książki jak i od CDProjektu z powodu gry. Plus mieliśmy serialowo-filmowe projekty Netflixa. Oczywiście miał w życiu tej spore wydatki np. z powodu nowotworu swego syna, który niestety zmarł.
Nie zawsze trzeba pisać dużo. Czasami wystarczy stworzyć coś fenomenalnego. Jak "Wiedźmin" (równie dobra Trylogia Husycka niestety ograniczyła się głównie do naszego kraju).
Mówimy o Rafale Ziemkiewiczu?
Mam kilkudniową przerwę od polityki. Wszystko można sobie wyszukać w necie. Ziemkiewicza, z powodu propagandy po linii PiSu, prześwietlano już lata temu. Reklamy od Spółek Skarbu Państwa, dotacje dla fundacji, w której zarządzie zasiada Rafał. Jest tego więcej.
On nie różni się niczym od Tokarczuk.
Natomiast Sapkowski otrzymywał miliony...
@Telamon , otrzymał miliony za serię o Wiedźminie na początku lat 90.? Mocno wątpię. Właśnie o to mi chodzi, Sapkowski świetnie zarabia, ale tak naprawdę nie dzięki pisaniu stricte, bo on prawie nie pisze de facto. Zarabia głównie na tym, że produkty oparte na jego pomysłach przynoszą olbrzymie pieniądze od nie-czytelników, i też dzięki temu teraz dostaje wielką gażę za cokolwiek co napisze. Miał gość wielkie szczęście, że na podstawie jego serii powstała tak dobra gra, a potem podpiął się pod to wielki amerykański producent rozrywki telewizyjnej. Większość pisarzy fantasy nawet nie liźnie takiego farta.
@Telamon , otrzymał miliony za serię o Wiedźminie na początku lat 90.? Mocno wątpię. Właśnie o to mi chodzi, Sapkowski świetnie zarabia, ale tak naprawdę nie dzięki pisaniu stricte, bo on prawie nie pisze de facto. Zarabia głównie na tym, że produkty oparte na jego pomysłach przynoszą olbrzymie pieniądze od nie-czytelników, i też dzięki temu teraz dostaje wielką gażę za...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
@Telamon to "bierze" czy "brał"? 😁
Za rzadów PiS sędziowie brali, nauczyciele, policjanci, urzędnicy... no wszyscy na państwowych posadach lub pracując w spółkach skarbu państwa, brali pieniądze od PiSu. Tak jak teraz biorą od Koalicji :)
Kurde, chyba nawet ja biorę. I te pisoskie też brałem 😂
@Telamon to "bierze" czy "brał"? 😁
Za rzadów PiS sędziowie brali, nauczyciele, policjanci, urzędnicy... no wszyscy na państwowych posadach lub pracując w spółkach skarbu państwa, brali pieniądze od PiSu. Tak jak teraz biorą od Koalicji :)
Kurde, chyba nawet ja biorę. I te pisoskie też brałem 😂
Myślę, że jednak istnieje pewna różnica między otrzymywaniem pensji (czy nawet specjalnego dodatku), a milionowymi transferami na podstawione fundację Ziemkiewicza. :P
A to, że chwilowo musi sobie radzić bez tego... kluczem jest "chwilowo". :P Teraz żrą propagandziści PO. Do następnych wyborów.
Co do Sapkowskiego - no właśnie... kluczem jest tu jakość. Problem polskiej fantastyki, a większość autorów i ich flagowych dzieł raczej znam, jest taki iż... no nie są to wybitne dzieła. Taki Ziemiański dopiero na etapie Virionów, i to późniejszych, stał się solidnym pisarzem. Większość tworzy dość generyczne historie, ze skłonnością do monumentalności. Do tego raczej płytkie.
Sapkowski napisał coś naprawdę dobrego pod względem koncepcji jak i stylu. Tym sposobem zyskał popularność i już na początku wieku XXI -stego był ekranizowany.
Nawet światowa literatura jakoś nie obfituje w ciekawe książki fantasy. Aczkolwiek wiele z fajnych nie wyszła prawdopodobnie poza "języki narodowe".
Myślę, że jednak istnieje pewna różnica między otrzymywaniem pensji (czy nawet specjalnego dodatku), a milionowymi transferami na podstawione fundację Ziemkiewicza. :P
A to, że chwilowo musi sobie radzić bez tego... kluczem jest "chwilowo". :P Teraz żrą propagandziści PO. Do następnych wyborów.
Co do Sapkowskiego - no właśnie... kluczem jest tu jakość. Problem polskiej...
Aaa to takie branie. No cóż, to jest obok Krystyny Jandy:
https://www.fakt.pl/plotki/pis-o-jandzie-dostala-ponad-milion-zl-za-naszych-rzadow/xk61rkz
Pieniądze generalnie nie śmierdzą i nie ważne czy są "pisoskie" czy "peowskie", każdy chętnie wyciąga po nie rączkę - bo mu się należą :)
Prawda jest taka, że każda władza traktuje pieniądze publiczne jak swoje i hojnie jest rozdaje... komu zechce.
Mnie mierzi traktowanie państwa jak własnego folwarku, w czasowym zarządzie. Nie ważne kto jest u władzy.
Aaa to takie branie. No cóż, to jest obok Krystyny Jandy:
https://www.fakt.pl/plotki/pis-o-jandzie-dostala-ponad-milion-zl-za-naszych-rzadow/xk61rkz
Pieniądze generalnie nie śmierdzą i nie ważne czy są "pisoskie" czy "peowskie", każdy chętnie wyciąga po nie rączkę - bo mu się należą :)
Prawda jest taka, że każda władza traktuje pieniądze publiczne jak swoje i hojnie jest...
Mnie też. ;) Zasadniczo przytoczyłem tą kwestię tylko ze względu na nazwisko Ziemkiewicza, którego lubię za całokształt twórczości. Nie lubię jak zawodowy propagandysta deprecjonuje "normalnych" autorów.
Inaczej bym nie tykał bo mam przerwę od polityki (krajowej i międzynarodowej) od 13 do 20-stego lutego. :) Przynajmniej próbuję mieć.
Mnie też. ;) Zasadniczo przytoczyłem tą kwestię tylko ze względu na nazwisko Ziemkiewicza, którego lubię za całokształt twórczości. Nie lubię jak zawodowy propagandysta deprecjonuje "normalnych" autorów.
Inaczej bym nie tykał bo mam przerwę od polityki (krajowej i międzynarodowej) od 13 do 20-stego lutego. :) Przynajmniej próbuję mieć.
Jakoś nie mogłem przebrnąć przez Pieprzony los kataryniarza[bookLink]4859725|Pieprzony los kataryniarza[/bookLink]. Czytałem tylko Hrebor Cudak. Skarby Stolinów[bookLink]291842|Hrebor Cudak. Skarby Stolinów[/bookLink] i to było takie sobie.
Jakoś nie mogłem przebrnąć przez Pieprzony los kataryniarza[bookLink]4859725|Pieprzony los kataryniarza[/bookLink]. Czytałem tylko Hrebor Cudak. Skarby Stolinów[bookLink]291842|Hrebor Cudak. Skarby Stolinów[/bookLink] i to było takie sobie.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamTo lepiej się niech nie bierze, bo jak się za coś te komuchy biorą, to partolą.
To lepiej się niech nie bierze, bo jak się za coś te komuchy biorą, to partolą.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamDlaczego nazywasz ich komuchami?
Dlaczego nazywasz ich komuchami?
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamOj tam, oj tam... Aka, nie wiesz, że wszyscy są komuchami?
Oj tam, oj tam... Aka, nie wiesz, że wszyscy są komuchami?
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamKomuch to wyznawca komunizmu, to sobie poczytaj (choćby na wikipedii) to się okaże że nie ma u nas ani jednego.
Komuch to wyznawca komunizmu, to sobie poczytaj (choćby na wikipedii) to się okaże że nie ma u nas ani jednego.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamJak dla mnie, żadnych dotacji. Będzie, jak za PZPR. Chwalisz "żąnt", dostajesz dotacje. Będzie wykwit pseudo pisarzy. Dobry pisarz, nie potrzebuje gratów rządowych.
Jak dla mnie, żadnych dotacji. Będzie, jak za PZPR. Chwalisz "żąnt", dostajesz dotacje. Będzie wykwit pseudo pisarzy. Dobry pisarz, nie potrzebuje gratów rządowych.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamZawsze to jakaś próba zmiany, chociaż po tym jak poeta, niejaki Jaś Kapela dostał rządową dotację na pisanie strof lirycznych na temat aborcji to obawiam się, że może być rożnie.
Zawsze to jakaś próba zmiany, chociaż po tym jak poeta, niejaki Jaś Kapela dostał rządową dotację na pisanie strof lirycznych na temat aborcji to obawiam się, że może być rożnie.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamHmm... Rządowe regulacje, komisje, a debiutanci jak byli, tak będą pozostawieni samym sobie... No, chyba że wywodzą się już z tak zwanych "środowisk" - punkty za pochodzenie i poglądy muszą być.
Hmm... Rządowe regulacje, komisje, a debiutanci jak byli, tak będą pozostawieni samym sobie... No, chyba że wywodzą się już z tak zwanych "środowisk" - punkty za pochodzenie i poglądy muszą być.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamPolitycy będą coś uzdrawiali. Po drodze zginie trochę milionów złotych, wybuduje się parę willi, aktywiści pewnych ideologii pójdą mocno do przodu obłowieni państwowymi zasobami… a literatura utknie w tym punkcie, w którym jest obecnie, tyle że pewnie książki będą droższe.
Politycy będą coś uzdrawiali. Po drodze zginie trochę milionów złotych, wybuduje się parę willi, aktywiści pewnych ideologii pójdą mocno do przodu obłowieni państwowymi zasobami… a literatura utknie w tym punkcie, w którym jest obecnie, tyle że pewnie książki będą droższe.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamCzuję lekką manipulację - pomijam już clickbaitowy charakter tytułu, jakby miały zaraz wprowadzone mocne regulacje na rynku książki - ale domyślam się, że chodzi o nakręcenie klikalności i wyświetleń. Dlaczego manipulacja? Otoż na stronie MKiDN jest mowa o całej liczbie programów i inicjatyw mających przysłużyć się czytelnictwu w Polsce. Z artykułu natomiast można odnieść wrażenie, jakby jednym z największych zadań powołanej grupy była poprawa życia pisarzy - nie wykluczam, że to może być problem, ale to nie jest clue tej sprawy.
Czuję lekką manipulację - pomijam już clickbaitowy charakter tytułu, jakby miały zaraz wprowadzone mocne regulacje na rynku książki - ale domyślam się, że chodzi o nakręcenie klikalności i wyświetleń. Dlaczego manipulacja? Otoż na stronie MKiDN jest mowa o całej liczbie programów i inicjatyw mających przysłużyć się czytelnictwu w Polsce. Z artykułu natomiast można odnieść...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejOczywiście: na czym się skupią--czas pokaże, ale obecność J. Dehnela w zespole raczej nieprzypadkowa
Oczywiście: na czym się skupią--czas pokaże, ale obecność J. Dehnela w zespole raczej nieprzypadkowa
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamZ jednej strony tak, może to być jakaś podpowiedź, z drugiej- na ile takie zespoły i inne ciała doradcze mają faktycznie przełożenie na prawodawstwo, na ile ich głos jest brany pod uwagę. Ale to już chyba wątek na inną dyskusję 😉
Z jednej strony tak, może to być jakaś podpowiedź, z drugiej- na ile takie zespoły i inne ciała doradcze mają faktycznie przełożenie na prawodawstwo, na ile ich głos jest brany pod uwagę. Ale to już chyba wątek na inną dyskusję 😉
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamPrawdziwi z nich marksiści kulturowi. Szkoda, że ludzie tak mało wiedzą o otaczającej ich rzeczywistości i co tak naprawdę wyprawia się naokoło. Gdyby wiedzieli, to w żadnym razie nie wspierali, a raczej nie popierali by wspierania zdrowych biznesów który jest w rękach silnych, mocnych ludzi, gdyż tacy sobie zawsze poradzą. A wtedy pieniądze byłyby lokowane w gospodarce z rozwagą i należytym rozsądkiem. Ale nie dzieje się to od dziś. To kolejny element marksistów naszych kochanych. To co było do tej pory dobre, a człowiek umiał odróżnić dobro od zła, teraz jest postrzegane jako fałszywe i zarazem CI co tej pomocy najbardziej potrzebują, jej nie otrzymują. Bynajmniej też nie chodzi o pomoc finansową. To pożeranie kolejnych fragmentów upadającej już cywilizacji zachodniej. Jest źle, ma być jeszcze gorzej. W każdym razie jest jak jest. Skowyt wielu wydawców widać, aż za dobrze. Ale zawsze tak było. Niektórzy po prostu muszą płynąć z prądem bo nie mają odwagi postępować inaczej, godnie. A już świecić przykładem nie mają najmniejszego zamiaru. Jaka władza takie zachowania. [usunięte przez administrację]. Bo z wolnością to same problemy a gdy biały czuje się zagrożony to może być tylko źle. I tutaj jest to samo. Ale nieważne. W świecie gdzie upadek wartości jest promowany, a wszystko jest odwracane, złe jest dobre, a dobre jest złe. Taki komentarz już nic nie znaczy. Czasami tylko anarchia może nas wyzwolić, więc jak jest tak źle na rynku wydawniczym to niech upadnie. Rozpadnie się i nic z niego nie zostanie. A książek do czytania w żadnym razie nam nie zabraknie i starczy tego wszystkiego na wiele pokoleń. Zdecydowanie lepiej czytać te które już są, niż te które zaraz zaczną drukować w ramach cudownego wsparcia.
Prawdziwi z nich marksiści kulturowi. Szkoda, że ludzie tak mało wiedzą o otaczającej ich rzeczywistości i co tak naprawdę wyprawia się naokoło. Gdyby wiedzieli, to w żadnym razie nie wspierali, a raczej nie popierali by wspierania zdrowych biznesów który jest w rękach silnych, mocnych ludzi, gdyż tacy sobie zawsze poradzą. A wtedy pieniądze byłyby lokowane w gospodarce z...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejCzyli przy obecnej władzy Tokarczuk za zasługi stanie się milionerką, a reszta dalej będzie żarła tynk 😍.
Czyli przy obecnej władzy Tokarczuk za zasługi stanie się milionerką, a reszta dalej będzie żarła tynk 😍.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamNiestety ale jestem jednak sceptycznie nastawiony do zaangażowania wszelkiej maści "polityków" w kwestie wspierania czytelnictwa. Nie szukam tutaj absolutnie teorii spiskowych, daleko mi też do "hejtu". Mój sceptycyzm wynika ze słowa "rząd bierze się". Jasne, jasne, wsparcie finansowe, pomosty, rozwój jakże pięknie to brzmi. PR-owo? Majstersztyk. Tylko czy faktycznie za tym pięknym obrazkiem nie będzie się kryła realnie jakaś forma "politycznej" regulacji. Czy nie będzie w tym całym projekcie pojawiała się pokusa aby pieniążki dawać "swoim" pisarzom? Bo przecież nie jest tajemnicą, że zawsze byli, są i zawsze będą tzw. "pupilki władzy" a stąd już niedaleka droga do niesmacznego, czy wręcz obrzydliwego "politycznego mecenatu". Od takich "mecenasów" większość twórców powinna trzymac się z daleka. Jest też przecież lepszy i zdecydowanie prostszy sposób aby wesprzeć trochę czytelnictwo - likwidacja VAT-u na książki/ebooki/audiobooki. Tu rząd mógłby się wykazać. Gdzieś nawet czytałem, że są takie "plany" i "przewidywania" na 2026 rok. Tylko niestety jakoś politykom z "planow" często kompletnie nic nie wychodzi. Oby tym razem chociaż to się udało 😂 😂 . Pożyjemy, zobaczymy...
Niestety ale jestem jednak sceptycznie nastawiony do zaangażowania wszelkiej maści "polityków" w kwestie wspierania czytelnictwa. Nie szukam tutaj absolutnie teorii spiskowych, daleko mi też do "hejtu". Mój sceptycyzm wynika ze słowa "rząd bierze się". Jasne, jasne, wsparcie finansowe, pomosty, rozwój jakże pięknie to brzmi. PR-owo? Majstersztyk. Tylko czy faktycznie za...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejTak, manipulacja VATem to chyba jedyna sensowna opcja. Drugą może być jeszcze redukcja podatku dochodowego od przychodów z tytułu pisarstwa, przynajmniej do pewnego progu - powiedzmy rzędu 100-150 000 rocznie. A że pokusa dawania swoim będzie to jasna sprawa, po to się tam robi programy by było z czego ulewać. I to akurat dotyczy każdej opcji politycznej - ci dają Tokarczuk na AI, tamci dawali na wille w ramach systemu edukacyjnego. Jeden pierun.
Tak, manipulacja VATem to chyba jedyna sensowna opcja. Drugą może być jeszcze redukcja podatku dochodowego od przychodów z tytułu pisarstwa, przynajmniej do pewnego progu - powiedzmy rzędu 100-150 000 rocznie. A że pokusa dawania swoim będzie to jasna sprawa, po to się tam robi programy by było z czego ulewać. I to akurat dotyczy każdej opcji politycznej - ci dają Tokarczuk...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Tokarczuk nie na AI dają, co to za legenda? :)
Obniżenie VATu na książki do 0% obniży ceny chwilowo. Zaraz ceny się wyrównają i zarobi dystrybutor.
Tokarczuk nie na AI dają, co to za legenda? :)
Obniżenie VATu na książki do 0% obniży ceny chwilowo. Zaraz ceny się wyrównają i zarobi dystrybutor.



