-
Artykuły
Czytamy w weekend. 10 kwietnia 2026
LubimyCzytać207 -
Artykuły
Nadciąga Gwiazdozbiór Kryminalny!
LubimyCzytać4 -
Artykuły
Wiosna z książką – kwietniowe premiery, które warto poznać
LubimyCzytać11 -
Artykuły
"Dom bestii" - jak ofiara zamienia się w kata. Akcja recenzencka do nowej książki Katarzyny Bondy!
LubimyCzytać11
„Każdy pisarz musi żebrać”. Mocne słowa finalisty Nike
„Koszty powieści są ogromne”, napisał na Facebooku Michał Witkowski. Tegoroczny finalista Nagrody Nike i zwycięzca Nike Czytelników wyliczył, ile kosztuje go napisanie książki. W szeroko komentowanym wpisie wyjaśnił też, dlaczego jego zdaniem koszty te muszą ponieść czytelnicy.
Alan Chen/Unsplash
O zarobkach pisarzy mówi się ostatnio sporo. I trudno się dziwić, bo sumy wymieniane przez autorów odkrywają przed czytelnikami strony pisarskiego rzemiosła, o których mówi się rzadko. Albo wcale.
„Poniżej skrajnego ubóstwa”
W październiku temat zarobków pisarzy poruszył w mediach społecznościowych Jacek Dehnel. Według wyliczeń prezesa Unii Literackiej, gdyby polski autor miał utrzymywać się z samej twórczości literackiej, żyłby poniżej skrajnego ubóstwa.
„Autor pracuje nad książką, powiedzmy powieścią liczącą 300–400 stron, powiedzmy rok. Ma z egzemplarza, powiedzmy, 10% ceny okładkowej. Średni nakład w Polsce to 2 tys. i powiedzmy, że się w całości sprzedał, że to taka baza, od której liczymy. Jak to się ma do płacy autora w przeliczeniu na średnie pensje za ten rok pracy?”, napisał.
I dalej: „Autor za sprzedany pierwszy nakład dostaje 11 tys., czyli niespełna dwie i pół minimalnej – za rok pracy, przypominam, czyli miesięcznie 910 zł. To wspaniale się składa, bo właśnie podano, że minimum egzystencji, czyli skrajnego ubóstwa, wynosi w Polsce dla jednej osoby 913 zł – więc prawie się załapał, ale się nie załapie”.
Wtórowała mu Małgorzata Halber, która napisała, że wyliczenia Dehnela są i tak łaskawe, a czytelnicy nie mają pojęcia, jak wyglądają stawki na książkowym rynku. Więcej na ten temat przeczytacie w artykule „Państwo nie wiedzą, ile zarabia pisarz w Polsce”. Halber, Dehnel i Miłoszewski apelują o zmiany.
Michał Witkowski: Pisarz nie może jednocześnie pracować w Żabce
Temat powrócił po wpisie Michała Witkowskiego, autora słynnego „Lubiewa”, „Drwala” czy „Wiary. Autobiografii”, która w tym roku trafiła do finału Nagrody Literackiej Nike i zgarnęła Nike Czytelników.
Pisarz nawiązał do wsparcia finansowego tak zwanych patronów, na których nierzadko liczyć muszą polscy twórcy. „Owszem, jest to żebranie i każdy pisarz musi żebrać”, napisał.
Witkowski podkreślił, że koszty napisania powieści – dla przykładu: powieści barokowej jego autorstwa – są ogromne. „Choć dla Was, Czytelników, niewidoczne”, dodał.
Wyliczył, że napisanie takiej powieści wymaga trzech lat ciągłego pisania, nieprzerywanego pracą na etacie. We wpisie czytamy:
A więc [pisarz] musi skądś wytrzasnąć przez trzy lata około no, powiedzmy, osiem tysięcy miesięcznie, z czego sześć idzie na wynajem mieszkania a dwa na życie. Ale nawet niech to będzie 7 tysięcy. Mamy 3 lata, czyli 3 razy 12 miesięcy = 36 miesięcy. Razy 7 tys. = dwieście pięćdziesiąt dwa tysiące.
I dalej: „I musi to wyjść od Was. I to wychodzi od Was. Już nie mówię o kosztach riserdżu, wyjazdów, niezbędnych książek i tak dalej. Dlatego każdy pisarz musi prosić o wsparcie Patronów, czyli żebrać. Nie ma innej rady. Pisarz nie może jednocześnie pisać i pracować w Żabce”.
Tworząc analogię, Witkowski wspomina pojawiającą się na koniec filmu listę osób, dzięki których wsparciu mógł powstać. „Na końcu każdej mojej książki też będzie odtąd lista Patronów, którzy pozwolili mi przeżyć te trzy lata pisania”, zapewnia.

Sześć tysięcy na wynajem?
Wyliczenia budzą pewne wątpliwości. W komentarzach podkreślono choćby, że sześć tysięcy na wynajem mieszkania to kwota – co najmniej – nieco wygórowana. „6000 miesięcznie na koszty wynajęcia mieszkania? To może niech szanowny autor pracuje jednak na pół etatu i pisze książkę tylko po pracy”, pisze pani Izabela.
I rzeczywiście. Pisarz chyba nieco się rozpędził. W odpowiedzi Witkowski przekonuje jednak, że sam nie żyje za wspomnianą kwotę, a chciał jedynie zobrazować pewną kwestię.
„Chcę tylko pokazać, jak to możliwe, że literatura ambitna, trudna i niekomercyjna, która nie ma szans się sprzedawać, mimo wszystko może dziś powstawać dzięki Patronom”, napisał w komentarzu pod wpisem.
A jakie jest wasze zdanie w tej sprawie? Czy pisarze są zmuszeni korzystać z pomocy, zwłaszcza w świetle wyliczeń Jacka Dehnela? Czy żyjemy wyobrażeniami z amerykańskich filmów, w których autorzy dostają imponujące zaliczki jeszcze przed premierą książki? A może podzielacie zdanie tych, według których pisarz niemogący utrzymać się wyłącznie z pisania powinien po prostu podjąć inną pracę?
Dajcie znać w komentarzach.
Tagi i tematy
Powiązane artykuły
komentarze [72]
dlatego wspierajcie i czytajcie autorów, którzy sami łożą siopę na wydawanie swoich książek, choć wiedzą, że
wszystko będzie niedobrze[bookLink]5126709|wszystko będzie niedobrze[/bookLink]
dlatego wspierajcie i czytajcie autorów, którzy sami łożą siopę na wydawanie swoich książek, choć wiedzą, że
wszystko będzie niedobrze[bookLink]5126709|wszystko będzie niedobrze[/bookLink]
Pisarz mało zarabia bo daje się dymać wydawnictwom i dystrybucji, które dyktują warunki.
Jakoś mi się nie wydaje że pisarz pisze książkę od rana do wieczora i nie ma czasu na nic innego. No i przez ten cały rok z tyloma godzinami napisze tylko jedną, książkę na powiedzmy 400 stron, która po miesiącu przestanie być nowością, bo wydawnictwa wydają książki na potęgę i zaraz się zapomina o tych starszych.
Można pracować na pół etatu w normalnej pracy, która pozwoli nam opłacić podstawowe rachunki, a w pozostałym wolnym czasie pracować nad książką.
Nie trzeba mieszkać w centrum, które jest drogie - można wynająć coś na obrzeżach miasta.
Jak ktoś chce życia na wyższym poziomie to zapierdziela bardziej i stara się o wyższe zarobki, a nie narzeka i twierdzi, że państwo powinno dać.
To brzmi jak: Chcemy żyć na wyższym poziomie nie robiąc nic.
Czemu zawsze mamy sięgać do kieszeni czytelników? Nasze kieszenie to nie jest worek bez dna. Ostatnio kupuje książki z drugiej ręki bo za 60 zł mam 3 do 4 książek a nie 1 czy 2.
Może by tak zacząć wsiadać na molochy, które dyktują warunki cenowe?
Pisarz mało zarabia bo daje się dymać wydawnictwom i dystrybucji, które dyktują warunki.
Jakoś mi się nie wydaje że pisarz pisze książkę od rana do wieczora i nie ma czasu na nic innego. No i przez ten cały rok z tyloma godzinami napisze tylko jedną, książkę na powiedzmy 400 stron, która po miesiącu przestanie być nowością, bo wydawnictwa wydają książki na potęgę i zaraz...
Jakoś na codzień nie wnikam ile kto zarabia, ale jak czytam artykuł to rzeczywiście bazowo nie są to kokosy. Tylko zadajmy sobie pytanie... Kto tak naprawdę ma od początku wysoką podstawę? W zawodzie, który wykonuję ja, też muszę być dobry i utrzymywać pewien poziom, by nie narzekać na brak klientów i niskie zarobki. Gdyby moje prace nie były zadowalające i traciłbym klientów to co wtedy? Trzeba się poprawić albo zmienić zawód czy robić zbiórki i szukać sponsorów?
Czytam wyrywkowo fragmenty z życia Stephena Kinga. By opłacić studia pracował w wielu zawodach w tym w pralni. Potem uczył angielskiego w szkole, a gdy jego rodzinie się nie przelewało pisał opowiadania, żeby szybciej zdobyć pieniądze na przeżycie. Czasem wykonywanie zawodu marzeń wymaga poświęceń. Sam coś o tym wiem, bo do 26 roku życia robiłem to na sto procent i było zadowalająco, ale przyszedł czas na podjęcie ważnych decyzji i musiałem się przebranżowić. Od tego momentu 5 lat było bardzo trudnych, a potem już coraz lepiej.
Jakoś na codzień nie wnikam ile kto zarabia, ale jak czytam artykuł to rzeczywiście bazowo nie są to kokosy. Tylko zadajmy sobie pytanie... Kto tak naprawdę ma od początku wysoką podstawę? W zawodzie, który wykonuję ja, też muszę być dobry i utrzymywać pewien poziom, by nie narzekać na brak klientów i niskie zarobki. Gdyby moje prace nie były zadowalające i traciłbym...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejTeraz mi do głowy przyszło, może powinni założyć jakieś zbiórki? Pomijając pośredników i wydawców, chętnie ulubionym autorom bym bezpośrednio wpłacił więcej niż ich książka warta, zawczasu, a po premierze dostanę ebooka na przykład. Tak jak w grach robi się preordery i founders packi itd
Teraz mi do głowy przyszło, może powinni założyć jakieś zbiórki? Pomijając pośredników i wydawców, chętnie ulubionym autorom bym bezpośrednio wpłacił więcej niż ich książka warta, zawczasu, a po premierze dostanę ebooka na przykład. Tak jak w grach robi się preordery i founders packi itd
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamWsparcie od rządu, hmm... za wkład w rozwój czytelnictwa, mogli by dorzucać do sprzedanej książki, papierowej bo ebook i audiobook nie generują kosztów w powielaniu. Jak się ktoś nie umie sprzedać jak np "artysta" Hołdys to nie powinien nic dostać. W sumie to smutne że taki Wagner pisze swoje opowieści z Pogranicza już któryś rok i czekamy i czekamy, sam czytam głownie ebooki często z jakiejś subskrybcji, ale jak coś wpada w mój gust to potrafię kupić komuś na prezent, a niech autor coś tam ma więcej
Wsparcie od rządu, hmm... za wkład w rozwój czytelnictwa, mogli by dorzucać do sprzedanej książki, papierowej bo ebook i audiobook nie generują kosztów w powielaniu. Jak się ktoś nie umie sprzedać jak np "artysta" Hołdys to nie powinien nic dostać. W sumie to smutne że taki Wagner pisze swoje opowieści z Pogranicza już któryś rok i czekamy i czekamy, sam czytam głownie...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejPisarz, czyli zawód specjalnej troski. Z treści samego artykułu również wynika, że odklejeńców. Osobiście więcej książek kupuję niż "konsumuję", ale jak widzę, teksty że on jest pisarzem i jemu się należy bo... jest pisarzem, to flaki mi się przewracają w brzuchu. Dehnal, Miłoszewski, Halbner i inni apologeci tego roszczeniowego nurtu to tacy w sumie komuniści, którzy marzą by każdy nawet najbardziej zdegenerowany grafoman był hołdubiony i wspierany przez Państwo, bo realizuje- w swoim mniemaniu- misję dziejową. Najgorzej to wmówić karłom, że są gigantami.
Pisarz, czyli zawód specjalnej troski. Z treści samego artykułu również wynika, że odklejeńców. Osobiście więcej książek kupuję niż "konsumuję", ale jak widzę, teksty że on jest pisarzem i jemu się należy bo... jest pisarzem, to flaki mi się przewracają w brzuchu. Dehnal, Miłoszewski, Halbner i inni apologeci tego roszczeniowego nurtu to tacy w sumie komuniści, którzy marzą...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejGdyby kucharz, w którego restauracji nikt nie chce jeść, zażądał wsparcia od rządu, uznano by go, i słusznie, za idiotę. Gdyby ten sam kucharz opisał swoje życie w nudnej książce, stałby się pisarzem. Wówczas jego roszczenia stałyby się przedmiotem poważnych dyskusji, m. in. na portalu lubimyczytac.pl. pomimo iż byłby cały czas tym samym idiotą.
Gdyby kucharz, w którego restauracji nikt nie chce jeść, zażądał wsparcia od rządu, uznano by go, i słusznie, za idiotę. Gdyby ten sam kucharz opisał swoje życie w nudnej książce, stałby się pisarzem. Wówczas jego roszczenia stałyby się przedmiotem poważnych dyskusji, m. in. na portalu lubimyczytac.pl. pomimo iż byłby cały czas tym samym idiotą.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Dwóch moich kumpli wydało swego czasu po książce i to nie w self publishingu, a tzw. "poważnych wydawnictwach" i obaj pracowali wówczas na etacie. Pewnie dlatego żaden nie został Wielkim Pisarzem, co to zgarnia nagrody, opierdala wszelkie możliwe celebryckie "iwenty", a do tego chałturzy w "Barwach Szczęścia" (i to pewnie za darmochę). 😃
Nachalne są te kurwy i zuchwałe. 😆
Dwóch moich kumpli wydało swego czasu po książce i to nie w self publishingu, a tzw. "poważnych wydawnictwach" i obaj pracowali wówczas na etacie. Pewnie dlatego żaden nie został Wielkim Pisarzem, co to zgarnia nagrody, opierdala wszelkie możliwe celebryckie "iwenty", a do tego chałturzy w "Barwach Szczęścia" (i to pewnie za darmochę). 😃
Nachalne są te kurwy i zuchwałe. 😆
No nie, ależ mnie wkurwił... Uważasz się za utalentowanego pisarza? Masz pomysł na bestseller? Znajdusz sobie partnera, który w ciebie wierzy i będzie cię utrzymywał. Da się. Wynajmujesz na prowincji kawalerkę za 500zł 200 opłaty miesięcznie. Da się. Ciągniesz na płatkach i parówkach za 200 zł miesięcznie. Da się. Nie masz pracy - piszesz 16h na dobe. Da się. Po 4-6 miesiącach masz gotowy bestseller. Czekasz jeszcze 4-6 miesiący na zakończenie cyklu wydawniczego. Po 10-12 miesiącach przeprowadzasz się do centrum Warszawy i stołujesz u Ritza.
Albo ponosisz klapę - jesteś beztalenciem i bierzesz się do konkrenej roboty.
No nie, ależ mnie wkurwił... Uważasz się za utalentowanego pisarza? Masz pomysł na bestseller? Znajdusz sobie partnera, który w ciebie wierzy i będzie cię utrzymywał. Da się. Wynajmujesz na prowincji kawalerkę za 500zł 200 opłaty miesięcznie. Da się. Ciągniesz na płatkach i parówkach za 200 zł miesięcznie. Da się. Nie masz pracy - piszesz 16h na dobe. Da się. Po 4-6...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejostatnią powieścią, którą kupiłem była... no właśnie, jaka?? i kiedy?? mam zapłacić 50-100 zł za beletrystykę, którą przeczytam raz - i ewentualnie za 30 lat drugi raz (o ile jest wybitna a teraz takich się nie pisze)? nic z tego!!! pomijają przypadki szczególne, takie jak Coelho, autorzy bestselerów przymierali głodem, zanim stali się milionerami; powiodło sie nielicznym tym, którzy trafili w swój czas; poza, poza tym - pisarz po osiągnięciu sukcesu może wynegocjować i 25%; reszta przeciętniaków, którym się nie udało, niech zdycha w pokoju - a dokładnie w suterenie za 300 zł
ostatnią powieścią, którą kupiłem była... no właśnie, jaka?? i kiedy?? mam zapłacić 50-100 zł za beletrystykę, którą przeczytam raz - i ewentualnie za 30 lat drugi raz (o ile jest wybitna a teraz takich się nie pisze)? nic z tego!!! pomijają przypadki szczególne, takie jak Coelho, autorzy bestselerów przymierali głodem, zanim stali się milionerami; powiodło sie nielicznym...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejAutor od 3 lat pisze książkę historyczną na ponad pół tysiąca stron i dziwi się ze musi poświęcić czas na pisanie i zebranie informacji historycznych do książki
Autor od 3 lat pisze książkę historyczną na ponad pół tysiąca stron i dziwi się ze musi poświęcić czas na pisanie i zebranie informacji historycznych do książki
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamMało kto ma w życiu lekko.
Mało kto ma w życiu lekko.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamPodniesienie cen książek na pewno nie podniesie poziomu czytelnictwa. Więc albo ten sektor powinien być mocno dofinansowany, albo autor powinien dostawać więcej niż 10% ceny okładkowej.
Podniesienie cen książek na pewno nie podniesie poziomu czytelnictwa. Więc albo ten sektor powinien być mocno dofinansowany, albo autor powinien dostawać więcej niż 10% ceny okładkowej.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
dofinansowany? Przez kogko? Nikt ci nie broni wspierac DOBROWOLNA darowizna swoich ulubionych tworcow.
Jesli mowisz o dofinansowaniu przez rzad, to mowisz o tym, ze kogos mozna okrasc po to, by ktos mogl sobie w spokoju pisac ksiazke a wiec tak naprawde domagasz sie niewolnictwa
dofinansowany? Przez kogko? Nikt ci nie broni wspierac DOBROWOLNA darowizna swoich ulubionych tworcow.
Jesli mowisz o dofinansowaniu przez rzad, to mowisz o tym, ze kogos mozna okrasc po to, by ktos mogl sobie w spokoju pisac ksiazke a wiec tak naprawde domagasz sie niewolnictwa
Szybko to eskalowało... Wspierając ideę publicznych bibliotek też domagam się niewolnictwa?
Szybko to eskalowało... Wspierając ideę publicznych bibliotek też domagam się niewolnictwa?
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam@loyra - a z czego one są utrzymywane? Z dobrowolnych wplat i datków czy z przymusowego pozbawiania kogos części owoców swojej pracy?
@loyra - a z czego one są utrzymywane? Z dobrowolnych wplat i datków czy z przymusowego pozbawiania kogos części owoców swojej pracy?
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamRozumiem, że nigdy nie korzystałeś z tych darmowych bibliotek ani z darmowej edukacji. A odwiedzając muzea wybierasz tylko te, które mają ceny biletów na poziomie, który pozwala na opłacenie etatów pracowników, konserwacji zbiorów utrzymania budynku i administracji - w sumie najlepiej byłoby to wszystko wywalić na śmietnik, nie? Teatry tylko prywatne, takie drogie. Nie słuchasz też publicznego radia i omijasz szerokim łukiem, jeśli gdzieś zdarzy się darmowy pokaz filmowy albo koncert - przecież nie można przykładać ręki do takiej zbrodni. Cóż, w takim razie szerokiej drogi i powodzenia w dochodzeniu swoich racji w Trybunale Praw Człowieka... Obawiam się jednak, że ta instytucja również nie jest finansowana z dobrowolnych datków.
Rozumiem, że nigdy nie korzystałeś z tych darmowych bibliotek ani z darmowej edukacji. A odwiedzając muzea wybierasz tylko te, które mają ceny biletów na poziomie, który pozwala na opłacenie etatów pracowników, konserwacji zbiorów utrzymania budynku i administracji - w sumie najlepiej byłoby to wszystko wywalić na śmietnik, nie? Teatry tylko prywatne, takie drogie. Nie...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej@loyra ah, no tak! :) A jak korzystano kiedys z pracy niewolnikow, to przeciez nie mozna na to narzekac, bo to bylo sluszne i zbawienne?
@loyra ah, no tak! :) A jak korzystano kiedys z pracy niewolnikow, to przeciez nie mozna na to narzekac, bo to bylo sluszne i zbawienne?
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamCzytałem i płakałem.
Czytałem i płakałem.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamartykuł? książke? ze smiechu? ze wzruszenia? zimny wiatr wiał Ci w oczy? żona kroiła cebule obok?
artykuł? książke? ze smiechu? ze wzruszenia? zimny wiatr wiał Ci w oczy? żona kroiła cebule obok?
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamNo artykuł czytałem i płakałem nad losem ciemiężonego przez czytelników artysty, którego brzydcy ludzie nie wspomagają finansowo. Chłop nie ma na kartoflankę a taki zdolny. Smutne, nieprawdaż? Inna sprawa, że łatwo się wzruszam - ostatnio płakałem na Family Man - film taki, świąteczny.
No artykuł czytałem i płakałem nad losem ciemiężonego przez czytelników artysty, którego brzydcy ludzie nie wspomagają finansowo. Chłop nie ma na kartoflankę a taki zdolny. Smutne, nieprawdaż? Inna sprawa, że łatwo się wzruszam - ostatnio płakałem na Family Man - film taki, świąteczny.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamW "Polityce" jest teraz artykuł o tym, "Gaża pisarza". Wynika z niego że faktycznie pisarstwo w Polsce to przede wszystkim hobby które z reguły nie jest opłacalne, albo jest słabo wynagradzane nawet jeśli jest się w topce i pół życia spędza na wyjazdach promocyjnych. Jest faktem, że inni artyści, jeśli są dobrzy i popularni, zarabiają przede wszystkim na srogo obiletowanych wydarzeniach kulturalnych, ale pisarz nie pojedzie w lukratywną trasę koncertową, więc poniekąd rozumiem apel Witkowskiego, skądinąd bardzo dobrego pisarza. Apelować nie zaszkodzi, przynajmniej jego czytelnicy wiedzą, jaka jest sytuacja.
W "Polityce" jest teraz artykuł o tym, "Gaża pisarza". Wynika z niego że faktycznie pisarstwo w Polsce to przede wszystkim hobby które z reguły nie jest opłacalne, albo jest słabo wynagradzane nawet jeśli jest się w topce i pół życia spędza na wyjazdach promocyjnych. Jest faktem, że inni artyści, jeśli są dobrzy i popularni, zarabiają przede wszystkim na srogo obiletowanych...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Niby nie jest to zbawienie, ale może pójść tą drogą. Podpowiedział mi tę ideę... ładnie brzmi... Iwaszkiewicz. Ponoć przed wojną większość pisarzy, poetów przędła cienko, ale niektórzy mogli wyjść na swoje. Iwaszkiewicz ponoć niezłą kasę czesał na dramatach. Na przykład za "Lato w Nohant" teatry bardzo dobrze płaciły.
I myślę, że może Witkowski powinien pójść tą drogą. Jakby napisał coś dobrego to może i na Zachodzie by taki dramat poszedł. Na przykład Masłowska napisała "Dwóch Rumunów mówiących po polsku" i kupił prawa do wystawiania jakiś teatr w Nowym Jorku.
Uważam, że można próbować.
Mogę dać nawet radę.
Otóż ponoć bardzo dobrze płacą teatry w krajach arabskich. Szczególnie w Arabii Saudyjskiej. Może warto pomyśleć o fanach dobrej dramaturgii w tamtych stronach, którzy po modlitwie w meczecie odwiedzą teatr w którym wystawiana będzie sztuka znanego polskiego dramaturga Michała Witkowskiego.
Niby nie jest to zbawienie, ale może pójść tą drogą. Podpowiedział mi tę ideę... ładnie brzmi... Iwaszkiewicz. Ponoć przed wojną większość pisarzy, poetów przędła cienko, ale niektórzy mogli wyjść na swoje. Iwaszkiewicz ponoć niezłą kasę czesał na dramatach. Na przykład za "Lato w Nohant" teatry bardzo dobrze płaciły.
I myślę, że może Witkowski powinien pójść tą drogą....
Panie Witkowski -JEDNORAZOWĄ wpłatę w wysokości 50gr jestem w stanie przeboleć (chociaż i tak trochę wbrew sobie ) -proszę o nr konta. :)
Panie Witkowski -JEDNORAZOWĄ wpłatę w wysokości 50gr jestem w stanie przeboleć (chociaż i tak trochę wbrew sobie ) -proszę o nr konta. :)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamSkoro pan pisarnik Witkowski, musi, chce i może żebrać, nic mi do tego. Przeczytałem jedna jego książkę i starczy. Zastanawia mnie tylko, skąd się biorą tak absurdalne ceny obecnie wydawanych książek. Skoro dostaje 10% ceny okładkowej, to jest dużo! A cena przeciętnej książki w miękkiej okładce to obecnie ponad 60 zlp! Wiec może pomówmy o patologii w cenach i rozdziale zysków w dystrybucji, zamiast jękolić dla samego jękolenia. A książka w cenie 99,99 to już jest norma, -idziemy na rekord świata?
Skoro pan pisarnik Witkowski, musi, chce i może żebrać, nic mi do tego. Przeczytałem jedna jego książkę i starczy. Zastanawia mnie tylko, skąd się biorą tak absurdalne ceny obecnie wydawanych książek. Skoro dostaje 10% ceny okładkowej, to jest dużo! A cena przeciętnej książki w miękkiej okładce to obecnie ponad 60 zlp! Wiec może pomówmy o patologii w cenach i rozdziale...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Niestety :(
Dobrze, że są biblioteki, czy Legimi. Unikam nietrafionych zakupów.
Podjęłam grudniowe wyzwanie LC i książka okazała się kiepska, a najniższa cena to 60 zł (minus 1 grosz).
A dzięki Legimi na spotkaniu autorskim kupiłam książkę, która bardzo mi się podobała.
Niestety :(
Dobrze, że są biblioteki, czy Legimi. Unikam nietrafionych zakupów.
Podjęłam grudniowe wyzwanie LC i książka okazała się kiepska, a najniższa cena to 60 zł (minus 1 grosz).
A dzięki Legimi na spotkaniu autorskim kupiłam książkę, która bardzo mi się podobała.
Wychwalanie Legimi jest ostatnio passé
https://lubimyczytac.pl/tani-i-nielimitowany-dostep-do-ksiazek-jest-zabojcz...
Wychwalanie Legimi jest ostatnio passé
https://lubimyczytac.pl/tani-i-nielimitowany-dostep-do-ksiazek-jest-zabojcz...
Po pierwsze, artykuł jest wyraźnie clickbaitowy, dlatego się wypowiem, bo czemu nie ;)
Po drugie, powszechnie wiadomo, że Michaśka jest "atencyjną dz*wką" i za to go wszyscy kochamy :) albo nienawidzimy, co kto lubi ;) i powie wszystko, żeby tylko wzbudzić emocje i narobić trochę szumu.
I po trzecie wreszcie, jak świat światem z samego tworzenia wiekopomnych dzieł sztuki utrzymuje się promil najbardziej popularnych twórców, którzy trafili na swój czas i na swoich sponsorów, fajnie jeśli przy okazji nieingerujących w materię twórczą, ale to już się doprawdy rzadko zdarza.
Cała reszta pracuje i zarabia na swoje utrzymanie, jak wszyscy normalni dorośli ludzie, robiąc rzeczy, za które im płacą. Taka redaktorka w wydawnictwie Wisława Szymborska, wykładowca akademicki Czesław Miłosz, agent ubezpieczeniowy Franz Kafka, urzędnik kolejowy Władysław Reymont, nauczyciel muzyki Wolfgang Amadeusz Mozart, nie wiem, może o nich słyszeliście? ;)
Czasami zbiegiem szczęśliwych okoliczności ktoś utalentowany urodzi się w bogatej rodzinie, która go utrzymuje podczas jego mąk pisarskich i innych twórczych zmagań, i rozumiem smuteczek, że nasi pisarze tak nie mają, bo też bym chciała.
Konkludując, Sayaka Murata napisała wspaniałą "Dziewczynę z konbini" (o pracy w japońskiej sieci sklepów), więc zasugerowałabym może panu Michałowi badania terenowe na kasie w Żabce i może też będzie z tego wiekopomna trylogia zasługująca na Nobla?
Czego nam wszystkim życzę :)))
Po pierwsze, artykuł jest wyraźnie clickbaitowy, dlatego się wypowiem, bo czemu nie ;)
Po drugie, powszechnie wiadomo, że Michaśka jest "atencyjną dz*wką" i za to go wszyscy kochamy :) albo nienawidzimy, co kto lubi ;) i powie wszystko, żeby tylko wzbudzić emocje i narobić trochę szumu.
I po trzecie wreszcie, jak świat światem z samego tworzenia wiekopomnych dzieł sztuki...
O Losie ale żeście gremialnie łomot spuścili chlubie polskich literatów, teraz to mi ich aż szkoda. Przecież trzeba pomóc jakoś, proszę o podanie numeru konta na które można wpłacać darowizny.
O Losie ale żeście gremialnie łomot spuścili chlubie polskich literatów, teraz to mi ich aż szkoda. Przecież trzeba pomóc jakoś, proszę o podanie numeru konta na które można wpłacać darowizny.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Po tych słowach wiem, że od tego Pana nigdy nic nie przeczytam ani nie kupię. Nie tylko pisarze mają ciężko. A ja nie mam zamiaru utrzymywać takiego za przeproszeniem "buca", dla którego praca w żabce jest hańbiąca, bo nie może wtedy pisać książek.
No błagam. Ile jest autorów, którzy pracują i piszą? Cała masa. Zaraz jeszcze mi powie, że jego literatura nie jest dla idiotów, cytując klasyk.
Naprawdę, młode pisarki wydające literaturę popularną radzą sobie tysiąc razy lepiej. Pracują, po pracy siadają do książki i wydają. Piszą na wattpadzie - zdobywają dzięki temu społeczność, czyli ludzi, którzy kupią ich książki. Chodzą na spotkania autorskie, targi, robią dużo rzeczy, które pomagają im w lepszej sprzedaży. A finalista Nike woli biadolić na Facebooku jak mu źle. Wstyd. Wystarczy schować dumę do kieszeni i pomyśleć o czymś innym niż tworzeniu z siebie pisarza wyklętego, który nie może tworzyć swojej elitarnej literatury ociekającej klasizmem.
Po tych słowach wiem, że od tego Pana nigdy nic nie przeczytam ani nie kupię. Nie tylko pisarze mają ciężko. A ja nie mam zamiaru utrzymywać takiego za przeproszeniem "buca", dla którego praca w żabce jest hańbiąca, bo nie może wtedy pisać książek.
No błagam. Ile jest autorów, którzy pracują i piszą? Cała masa. Zaraz jeszcze mi powie, że jego literatura nie jest dla...
Sorry, ale Witkowski nie wygląda jakby przymierał głodem.
Sorry, ale Witkowski nie wygląda jakby przymierał głodem.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamKtoś kto piszę Wielką Poważną Literaturę Piękną Wymagającą Podobnie Wysokiego Poziomu Wrażliwości I Oczytania okazuje się klasistowskim bucem? Nowe, nie znałem.
Ktoś kto piszę Wielką Poważną Literaturę Piękną Wymagającą Podobnie Wysokiego Poziomu Wrażliwości I Oczytania okazuje się klasistowskim bucem? Nowe, nie znałem.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Po raz kolejny pan Pisaż, nikowiec się kompromituje. Jasne, może mówić co mu się podoba. Ale jak widać brak mu wrażliwości a przede wszystkim RiGCzu.
Nie, nie każdy pisarz musi żebrać. Znam wielu autorów, w tym laureatów Nike pracujących na etatach. Oczywiście mają swój pogląd na wysokość wynagrodzenia autora... ale żaden z nich nie zniżył się do internetowych zrzutek. Nigdy nie wpierał, że każdy musi tak robić.
To jest żałosne.
Pisanie jednej powieści przez trzy lata? Znam jednego zawodowego pisarza, tylko z tego się utrzymuje. Wydaje 3-4 książki w roku... jeśli nie więcej. Niezawodowy pisarz tworzy 2. Nie wiem... może pan Witkowski tworzy rzeczy tak wybitne, że społeczeństwo powinno go utrzymywać. By przez 3 lata sobie pisał, zbierał materiały i jeździł po świecie.
Trudno mi przychodzi mówić o sobie "pisarz". Nigdy mnie nie nagrodzono, wydałem jedną książkę i to fantastykę historyczną dla młodzieży. Pracuję na kilka etatów. Piszę w nocy do 5 - 7 rano, w koniec tygodnia. Sam pokrywam koszty moich wyjazdów i "resirczu". No i to musi być to, bo nie mam nawet podejścia do nominacji Nike.
Zatem albo ja jestem frajerem i dlatego nigdy nie zostanę nominowany do Nike... albo pan Witkowski jest klasistą, zadufanym w sobie roszczeniowcem.
Po raz kolejny pan Pisaż, nikowiec się kompromituje. Jasne, może mówić co mu się podoba. Ale jak widać brak mu wrażliwości a przede wszystkim RiGCzu.
Nie, nie każdy pisarz musi żebrać. Znam wielu autorów, w tym laureatów Nike pracujących na etatach. Oczywiście mają swój pogląd na wysokość wynagrodzenia autora... ale żaden z nich nie zniżył się do internetowych zrzutek....
E tam 3 lata. Zwyczajny przeciętniak. Niektórzy, jak piszesz, potrafią wydać kilka książek w ciągu roku, a inni od 10 lat nie są w stanie wydalić z siebie kolejnego tomu Pieśni Lodu i Ognia. Na ich tle Witkowski jest po prostu nijaki.
E tam 3 lata. Zwyczajny przeciętniak. Niektórzy, jak piszesz, potrafią wydać kilka książek w ciągu roku, a inni od 10 lat nie są w stanie wydalić z siebie kolejnego tomu Pieśni Lodu i Ognia. Na ich tle Witkowski jest po prostu nijaki.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamRóżnica jest taka, że Martin już nie musi nic pisać, a Witkowski bardzo chce 😂
Różnica jest taka, że Martin już nie musi nic pisać, a Witkowski bardzo chce 😂
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamWitkowski jako "prawdziwy autor" musi żebrać by stworzyć kolejne "arcydzieło" wpisujące się w (cytuję dosłownie opis jednej z jego książek) "pedalską epopeję, "ciotowski Dekameron" czy "przecwelone baśnie z tysiąca i jednej nocy" ". Jak widać, to "wysoka literatura" mocno inspirowana wczesnym Burroughsem. 60 lat temu może i zrobiłoby to szum, ale dziś tego typu twory znajdują uznanie w elitarnym kółku wzajemnej adoracji, więc "bezzębni i niewykształceni" czytelnicy raczej tego nie kupią.
Witkowski jako "prawdziwy autor" musi żebrać by stworzyć kolejne "arcydzieło" wpisujące się w (cytuję dosłownie opis jednej z jego książek) "pedalską epopeję, "ciotowski Dekameron" czy "przecwelone baśnie z tysiąca i jednej nocy" ". Jak widać, to "wysoka literatura" mocno inspirowana wczesnym Burroughsem. 60 lat temu może i zrobiłoby to szum, ale dziś tego typu twory...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
O łał tego jest więcej:
"W tę pedalską epopeję, "ciotowski Dekameron" czy "przecwelone baśnie z tysiąca i jednej nocy" wpleciony został Wielki Atlas Ciot Polskich i jednocześnie gejowska wizja polskiej przemiany ustrojowej. Witkowski, podejmując zideologizowany temat mniejszości seksualnych (walka o prawa, parady równości, adopcja),zerwał z medialnym, politycznie poprawnym wizerunkiem, odwołując się do tego, co widział i słyszał "spod stołu", stworzył prywatną, gadaną historię o bohaterach/bohaterkach "odrażających, brudnych, złych, fałszywych", którą sam nazywa "pamiętnikiem z powstania pedalskiego"."
Lubiewo[bookLink]241634|Lubiewo[/bookLink]
O łał tego jest więcej:
"W tę pedalską epopeję, "ciotowski Dekameron" czy "przecwelone baśnie z tysiąca i jednej nocy" wpleciony został Wielki Atlas Ciot Polskich i jednocześnie gejowska wizja polskiej przemiany ustrojowej. Witkowski, podejmując zideologizowany temat mniejszości seksualnych (walka o prawa, parady równości, adopcja),zerwał z medialnym, politycznie poprawnym...
Cos mi się zdaje, że ktoś tu kreci. Jak to możliwe, że nagrode NIKE dostaje ktoś, kto wychwala kulturę homoseksualna tak ordynarnym językiem? To jest zbyt trywialne i obcesowe. Nagrodę NIKE dostaje się za subtelne tworzenie bajecznych obrazów zderzonych z misternym realizmem. Naprawdę!
Cos mi się zdaje, że ktoś tu kreci. Jak to możliwe, że nagrode NIKE dostaje ktoś, kto wychwala kulturę homoseksualna tak ordynarnym językiem? To jest zbyt trywialne i obcesowe. Nagrodę NIKE dostaje się za subtelne tworzenie bajecznych obrazów zderzonych z misternym realizmem. Naprawdę!
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamWszystko się zgadza. Był pięć razy nominowany i nigdy nie dostał Nike. Zerknij na biografię tego gwiazdora: https://pl.wikipedia.org/wiki/Michał_Witkowski Tylko najpierw przemyj oczy kwasem. Lektura tej biografii to istny test Draizea.
Wszystko się zgadza. Był pięć razy nominowany i nigdy nie dostał Nike. Zerknij na biografię tego gwiazdora: https://pl.wikipedia.org/wiki/Michał_Witkowski Tylko najpierw przemyj oczy kwasem. Lektura tej biografii to istny test Draizea.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam@Lis Gracki a można w Twoim wątku mówić że gejowscy pisarze ze swoimi przecwelowanymi epopejami są nam wybitnie nie na rękę i niechby zarabiali jeszcze mniej jeśli można prosić? Bo wtedy jest szansa że pójdą na etat? Bo jak można to właśnie mówię a jak nie to mnie zgłoście do administracji, może dostanę banana. O fuj.
@Lis Gracki a można w Twoim wątku mówić że gejowscy pisarze ze swoimi przecwelowanymi epopejami są nam wybitnie nie na rękę i niechby zarabiali jeszcze mniej jeśli można prosić? Bo wtedy jest szansa że pójdą na etat? Bo jak można to właśnie mówię a jak nie to mnie zgłoście do administracji, może dostanę banana. O fuj.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamJak chłopu mało to niech się weźmie do roboty jak zwykli ludzie. Na kase do Biedronki i pisać w wolnym czasie, jak będzie dobre to ludzie będą kupować i zacznie żyć z pisania tylko. Teraz każdy chce żyć jak milioner, a do roboty nie ma chętnych...
Jak chłopu mało to niech się weźmie do roboty jak zwykli ludzie. Na kase do Biedronki i pisać w wolnym czasie, jak będzie dobre to ludzie będą kupować i zacznie żyć z pisania tylko. Teraz każdy chce żyć jak milioner, a do roboty nie ma chętnych...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamKen Follett, swoje pierwsze książki pisał mając małe dziecko i pracując na pełny etat. Książki pana Michała nie czytałem, więc nie wiem nic o jej jakości, ale wiem, że nie "Każdy pisarz musi żebrać". Więc zamiast pisać bzdury w internecie warto przeznaczyć ten czas na pisanie książki.
Ken Follett, swoje pierwsze książki pisał mając małe dziecko i pracując na pełny etat. Książki pana Michała nie czytałem, więc nie wiem nic o jej jakości, ale wiem, że nie "Każdy pisarz musi żebrać". Więc zamiast pisać bzdury w internecie warto przeznaczyć ten czas na pisanie książki.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamOk, nie za bardzo rozumiem tej nagonki na Witkowskiego? Chłop pisze, że znalazł sobie patronów dzięki którym może skupić się jedynie na pisaniu książek i nie musi iść do "normalnej" pracy. Pisze w sposób pretensjonalny, ale co w tym oburzającego, że zdecydował się na crowdfunding?
Ok, nie za bardzo rozumiem tej nagonki na Witkowskiego? Chłop pisze, że znalazł sobie patronów dzięki którym może skupić się jedynie na pisaniu książek i nie musi iść do "normalnej" pracy. Pisze w sposób pretensjonalny, ale co w tym oburzającego, że zdecydował się na crowdfunding?
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamNo głównie o to chodzi, że jest pretensjonalny. Plus o to, że sugeruje jakoby się nie dało pogodzić pisania z inną pracą, co jest oczywiście nieprawdą
No głównie o to chodzi, że jest pretensjonalny. Plus o to, że sugeruje jakoby się nie dało pogodzić pisania z inną pracą, co jest oczywiście nieprawdą
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamMoże on nie może pogodzić? Nie wiem, nie bronię go, ale jakoś sobie to życie z pisania ogarnął na modłę youtuberów.
Może on nie może pogodzić? Nie wiem, nie bronię go, ale jakoś sobie to życie z pisania ogarnął na modłę youtuberów.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamJakby tak było, to w porządku, ale w swoim wpisie pisze "każdy pisarz musi żebrać", "pisarz nie może jednocześnie pisać i pracować w Żabce". Wystarczyłoby, żeby mówił za siebie i być może ludzie by go zostawili w spokoju
Jakby tak było, to w porządku, ale w swoim wpisie pisze "każdy pisarz musi żebrać", "pisarz nie może jednocześnie pisać i pracować w Żabce". Wystarczyłoby, żeby mówił za siebie i być może ludzie by go zostawili w spokoju
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamNie sądzę żeby miał naprawdę na myśli wszystkich, ale mniejsza z tym, na pewno dla twórczości wielu pisarzy praca w Żabce byłaby korzystnym doświadczeniem.
Nie sądzę żeby miał naprawdę na myśli wszystkich, ale mniejsza z tym, na pewno dla twórczości wielu pisarzy praca w Żabce byłaby korzystnym doświadczeniem.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
"Każdy" znaczy chyba, że wszyscy? Nie ma nic złego, że ogłosił zbiórkę na siebie. W internecie jest mnóstwo zbiórek. To co oburza:
- "Każdy musi żebrać" skoro ja tak robię. Pani lekkich obyczajów też może powiedzieć, że każdy musi dawać... bo ona tak robi.
- pogarda wobec ludzi pracujących, nie mogą nic wartościowego stworzyć bo na etacie to niemożliwe
- przekonanie o własnej wyższości, ja twórca zaszczycę was mymi dziełami, więc płaćcie
- 3 lata na książkę?
Roszczeniowość, klasizm, przekonanie o własnej wyższości, krzywdzące uogólnienia. Nagonka? Po prostu oburzenie, że pisarz, człowiek ponoć o zwiększonej wrażliwości, może być takim bucem.
"Każdy" znaczy chyba, że wszyscy? Nie ma nic złego, że ogłosił zbiórkę na siebie. W internecie jest mnóstwo zbiórek. To co oburza:
- "Każdy musi żebrać" skoro ja tak robię. Pani lekkich obyczajów też może powiedzieć, że każdy musi dawać... bo ona tak robi.
- pogarda wobec ludzi pracujących, nie mogą nic wartościowego stworzyć bo na etacie to niemożliwe
- przekonanie o...
Nie chcę prowadzić jałowych dyskusji o gościu, którego książek nawet nie czytam, także miłego dnia. Zdania nie zmieniam, a argument o paniach lekkich obyczajów, choć chwytliwy, jest w tym przypadku całkowicie z dupy.
Nie chcę prowadzić jałowych dyskusji o gościu, którego książek nawet nie czytam, także miłego dnia. Zdania nie zmieniam, a argument o paniach lekkich obyczajów, choć chwytliwy, jest w tym przypadku całkowicie z dupy.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
"Pisarz nawiązał do wsparcia finansowego tak zwanych patronów, na których nierzadko liczyć muszą polscy twórcy. „Owszem, jest to żebranie i każdy pisarz musi żebrać”, napisał."
Ale gdzie tu problem? Jak świat istnieje, tak właśnie działała wszelka sztuka. Albo pochodzisz z zamożnej rodziny, artysto, lub masz bogatego patrona, albo klepiesz biedę. Mecenat, panie Michale, mówi to panu coś?
Ilu z tych artystów, których obrazy dziś oglądamy w muzeach i które kosztują setki milionów na aukcjach, za życia klepało biedę i zmarło w nędzy, albo odwalało hałtury między tworzeniem wiekopomnych dzieł?
"Według wyliczeń prezesa Unii Literackiej, gdyby polski autor miał utrzymywać się z samej twórczości literackiej, żyłby poniżej skrajnego ubóstwa."
Jakoś nie słyszałem narzekań Mroza, że nie ma za co żyć. Ja naprawdę rozumiem, że człowiek chciałby za swoją pracę otrzymać godziwe wynagrodzenie i nie musieć iść tyrać "do Żabki", ale jednak ze sztuką jest jak jest. Jeśli ktoś się chce parać sztuką, musi mieć zaplecze finansowe. I nie, wcale to nie oznacza konieczności tyrania na etacie. Jak ktoś tworzy wiekopomne dzieła literackie, to rozumie się chyba samo przez się, że potrafi pisać. Niech pisze artykuły, felietony, do licha, niech schowa dumę do kieszeni i pisze literaturę rozrywkową. W końcu to powinien być pryszcz dla wielkiego pisarza, przeplatać każde mało opłacalne, za to wiekopomne dzieło 3-4 bestsellerami, żeby móc finansować te prawdziwie ambitne projekty.
"jego zdaniem koszty te muszą ponieść czytelnicy"
Nie, nie muszą. Nie mam obowiązku, jako czytelnik, ratować pisarza, który sonie nie radzi zżyciem z samego pisania. Tak samo jak nikt nie ma obowiązku wspierania nierentownej piekarni, muzyka, którego genialnej symfonii ignoranci nie pojmują, ani grafików czy tłumaczy, których źródło dochodów coraz mocniej podgryza AI. Wszyscy inni muszą sobie jakoś radzić, więc dlaczego akurat pisarstwo ma być uprzywilejowane?
"Pisarz nawiązał do wsparcia finansowego tak zwanych patronów, na których nierzadko liczyć muszą polscy twórcy. „Owszem, jest to żebranie i każdy pisarz musi żebrać”, napisał."
Ale gdzie tu problem? Jak świat istnieje, tak właśnie działała wszelka sztuka. Albo pochodzisz z zamożnej rodziny, artysto, lub masz bogatego patrona, albo klepiesz biedę. Mecenat, panie Michale,...
Ten wynajem za 6 tysięcy to w jakimś mieście i teraz po co ten pisarz mieszka w centrum, skoro na wydatki przeznacza 2 tysiące, czyli nie chodzi regularnie ani do restauracji, ani do teatru. Na wsi można mieszkać za jedną dziesiątą tej kwoty i pisać sobie w spokoju.
Ten wynajem za 6 tysięcy to w jakimś mieście i teraz po co ten pisarz mieszka w centrum, skoro na wydatki przeznacza 2 tysiące, czyli nie chodzi regularnie ani do restauracji, ani do teatru. Na wsi można mieszkać za jedną dziesiątą tej kwoty i pisać sobie w spokoju.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamJakoś argument, że pracownik "Żabki" nie może napisać książki wydaje mi się protekcjonalny, żeby nie powiedzieć po prostu głupi, chamski i prostacki.
Jakoś argument, że pracownik "Żabki" nie może napisać książki wydaje mi się protekcjonalny, żeby nie powiedzieć po prostu głupi, chamski i prostacki.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
