-
Artykuły
Crime Story: pierwsze takie wydarzenie autorskie w Polsce
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Wielkanoc z książką i nie tylko – czytelnicze oraz kreatywne pomysły na prezent
LubimyCzytać3 -
Artykuły
Wielka Wiosenna Wyprzedaż w Matras.pl: tysiące książek nawet 80% taniej
LubimyCzytać2 -
Artykuły
Jon Frederickson i jego książka „Kłamstwa, którymi żyjemy”, czyli o poznaniu samych siebie oczami psychoterapeuty
LubimyCzytać2
Bezpieczne książki dla dzieci poleca Joanna Stopyra-Fiedorowicz, czyli La Mamma
Bezpieczne, czyli jakie? Takie, które nie grożą, nie straszą, lecz podchodzą do najmłodszego czytelnika z czułością i humorem. Wyboru najlepszych książek dla dzieci dokonała – specjalnie dla Lubimyczytać – Joanna Stopyra-Fiedorowicz, autorka książki „La Mamma” i strony o tej samej nazwie. Poznajcie jej rekomendacje!
Pozwólcie, że moje zestawienie książek dla maluchów zacznę od słów, które napisałam w „La Mammie”, czułej książce o początkach macierzyństwa. To fragment rozdziału „Przybić piątkę z Mary Poppins”:
Dzieci otwierają nam ponownie wrota do dziecięcego świata. I to w wersji rozszerzonej. Jesteśmy w nim jak Kopciuszek, który nie zgubi buta, jak Kapturek, który nie przestraszy się wilka. Mary Poppins nas przytula, dumna z tego, na kogo wyrosłyśmy. Już tu byłyśmy, a teraz naszym dzieciom chcemy pokazać tajemne przejścia i magiczne zaklęcia. Jak by nie patrzeć, to my kształtujemy ich dzieciństwo i tworzymy wspomnienia. Czy są bajki, które chcecie przeczytać swoim dzieciom? Wiersze, których chcecie je nauczyć? Czy nie byłoby cudownie znowu przytulić się do ulubionego misia? Zjeść lody w budce za rogiem, której od dawno już nie ma? Jeszcze raz pójść do kina „pierwszy raz”? A może nie poznałyście jakichś bajek, piosenek czy zabaw, kiedy byłyście dziećmi?
Jest okazja to nadrobić!
Witajcie w Disneylandzie kilka dekad później!
Nie musicie nigdzie lecieć. W podróż do świata wszystkich emocji, relacji, wartości, wyobraźni i bliskości zabiorą was i wasze dzieci książki. Ach, jak zmieniły się książki dla najmłodszych dzieci! I jakże dobra to jest zmiana! Już nie straszą złą macochą ani czarownicą, która mieszka w domku z piernika na kurzej łapce. Mówią językiem dzieci, o dzieciach i do dzieci. Z czułością i zrozumieniem odkrywają przed nimi wszystkie zakamarki życia i każdą część świata. Oto lista wspaniałych książek dla najmłodszych. Mam nadzieję, że wybierzecie z niej niejedną dla siebie.
Bezpieczne książki dla dzieci: 10 najlepszych tytułów
Seria „Moja pachnąca książeczka z kolorami”, Wydawnictwo: HarperCollins Polska
„Moja pachnąca książeczka z kolorami”, czyli „Akademia Mądrego Dziecka”, to seria książeczek dla najmłodszych, która sprawi frajdę też starszym przedszkolakom. I oczywiście rodzicom. A wszystko dzięki interaktywnej formie, która zaprasza do pocierania rączką kolejnych stron, żeby odkryć zapachy codzienności. W zależności od książeczki traficie w niej na zapach truskawki, gorącej czekolady lub wanilii! Na każdej stronie znajdują się ilustracje, dzięki którym maluszek poznaje jeden kolor i zapach. Kiedy już raz sięgniecie po tę książkę, wasze dziecko będzie chciało do niej wracać. A kiedy lekko podrośnie i będzie znać już wszystkie zapachy na pamięć, jest szansa, że wspólne odkrywanie tej książeczki zamienicie na wspólną ucztę zapachów i smaków, z zamkniętymi oczami będziecie zgadywać zapach z rączki waszej pociechy, która wcześniej z całych sił wytarła każdy jej centymetr o stronę tej książeczki z wybranym zapachem.
„Moja Mama”, Mayana Itoiz, Wydawnictwo: Babaryba
Ta książka jest jak wieczorny rytuał. Tuż przed snem dziecko zaprasza ukochaną mamę do wspólnej zabawy. Używa swojej wyobraźni i przemienia ją w lamparta, w żabę, a nawet w niebo. Spędzają razem na zabawie wspaniały czas pełen radości, kreatywności i bliskości. Dzięki tej książce możesz ze swoim maluchem zrobić to samo. Przechadzając się po stronach książki, brać na niby na jego paluszek kolory z tej książki i robić plamki na swojej twarzy, stając się lwicą, Indianką i wieczornym niebem, z którego mrugają gwiazdki zapraszające maluszka do snu.
To urocza, interaktywna pozycja do budowania więzi i wspólnego wieczornego rytuału.
„Ja wielkolud, ty kruszynka”, Lilli L’Arronge, Wydawnictwo: Wytwórnia
Oto opowieść, żeby nie powiedzieć opowiastka, o dwóch łasicach – małej i dużej. Mała jest alegorią dziecka, a duża rodzica. Siłą tej książki jest humor i fenomenalnie ujęta codzienność, miłość i troska rodziców o dzieci pokazana w formie kontrastów, z których jeden wynika z drugiego, a nie mu się przeciwstawia. Sami zobaczcie:
ja kwiaty (duża łasica) – ty kwiateczki (mała łasica),
ja gacie – ty porteczki
Nie ma dziecka (ani dorosłego), który nie parsknie radosnym śmiechem, czytając tę książeczkę. I o to chodzi! Wisienką na torcie są świetne ilustracje wspólnej codzienności rodziców i dzieci, które dodatkowo wzmacniają przekaz tekstu. A ten najważniejszy jest taki: „Jestem rodzicem, troskliwym opiekunem i przewodnikiem, który choć nieidealny, to bardzo cię kocha i cieszy się czasem z tobą tu i teraz, moja kruszynko”. Czyż to nie są słowa, pod którymi każdy z nas, rodziców, chce się podpisać?
„Już!”, Tracey Corderoy, Tim Warnes, Wydawnictwo: Wilga
Nosorożec Adaś nie potrafi cierpliwie czekać. Brzmi znajomo? No to sięgnijcie po tę kartonikową niewielką książeczkę z radosnymi ilustracjami. Wasz maluch będzie miał okazję zobaczyć w Adasiu, który wszystko chce już! – siebie. A jego historia może was, rodziców, wesprzeć w oswajaniu niecierpliwości waszych pociech i wspólnym szukaniu sposobów na to, jak to zrobić.
Bo kiedy bardzo, bardzo czegoś chcemy, nie możemy się tego po prostu doczekać. To naturalne. Nawet dorośli czasem tak mają. Historia Adasia i jego lotu samolotem pozwoli wam towarzyszyć dziecku w doświadczaniu niecierpliwości i uczeniu go, że warto czasem poczekać nawet ciut dłużej.
„Słucham swojego ciała. Ćwiczenia dla dzieci w wieku 3–5 lat”, Mallory Striesfeld, Wydawnictwo: Grupa Wydawnicza Harmonia
Ta książka wesprze was w budowaniu kompetencji emocjonalno-społecznych u dzieci. Kompetencji, które bardzo pomagają w wyrażaniu uczuć, samoregulacji i rozwoju samoświadomości.
Jej ogromnym atutem jest to, że jest zanurzona w zabawie i zaprasza do niej rodziców i dzieci. Znajdziecie w niej zestaw 30 aktywności, które pozwalają dzieciom wsłuchać się we własne ciało i dobrze się przy tym bawić.
Możecie wybierać w zwierzęcych tańcach, zagrać w emocjonalne kalambury, stworzyć kamyki bliskości, a nawet wejść w cudze buty!
„Dwa dla mnie, jeden dla ciebie” , Jörg Mühle, Wydawnictwo: Dwie Siostry
Rozbrajająca i cudowna. Nic dziwnego, że podbiła serca najmłodszych czytelników na całym świecie. Dowcipna konwencja jest tutaj przyprawą dla ważnego przekazu o tym, że trudno nam się dzielić z innymi, ale w myśl starego porzekadła: gdzie dwóch się kłóci, tam… trzeci korzysta.
Książka w zabawny i lekki sposób podejmuje temat, z którym mierzy się każde dziecko. Dzięki tej książce przedszkolak może obserwować sprzeczkę łasicy i niedźwiedzia oraz sprytnego lisa, który na tej sprzeczce korzysta, niepostrzeżenie zabierając im trzeciego grzyba, o którego się kłócą. Uwierzcie na słowo, że mina waszego dziecka będzie bezcenna – kiedy łasica poda deser…
„Fajny Cieciorek”, Jory John, Pete Oswald, Wydawnictwo: HarperKids
Status bestsellera „New York Times’a” jest obietnicą czegoś naprawdę dobrego i… książka o „Fajnym Cieciorku” z cyklu „Smaczna banda i emocje” tę obietnicę spełnia w 100%.
„Fajny Cieciorek” Jory’ego Johna i Pete’a Oswalda to bowiem mądra i pełna humoru książka, która dotyka arcyważnej sprawy – potrzeby przynależności, poczucia własnej wartości i samoakceptacji.
Wspólne czytanie o zmaganiach Cieciorka, który chce być fajny, jest wspaniałą okazją do rozmów z dzieckiem o tym, co tak naprawdę znaczy „być fajnym”. Warto dodać, że w serii „Smaczna banda i emocje” ukazało się również kilka innych książek.
„Wiem, co jem! Czekolada” , Sandrine Dumas Roy, Nicolas Gouny, Wydawnictwo: HarperCollins Polska
To książka edukacyjna, która jest częścią kapitalnej serii książeczek, które przybliżają dziecku wiedzę na temat tego, skąd się biorą produkty, które jemy, takie jak makaron, jajko, sól, banany, chlebek czy właśnie czekolada.
Jeśli wasz maluch myśli, że czekolada bierze się ze sklepu, ta książeczka w przystępny sposób zabierze go w czekoladowy świat opruszony kakao i pokaże, jak to naprawdę z tą czekoladą jest.
„Lili. Mała chmurka i jej wielkie emocje. Bajkowy przewodnik po uczuciach dla dzieci i rodziców”, Agata Orzechowska, Wydawnictwo: CzytaLisek
Książek o emocjach nigdy dość. I to niezależnie od wieku. Lili to mała chmurka, która doświadcza każdego dnia całej gamy emocji. Mali czytelnicy, poznając perypetie Lili, widzą, że jej emocje nie biorą się znikąd. Zawsze mają ważny powód, żeby dać o sobie znać. I że właśnie ich uznanie i nazwanie, a potem chwila refleksji pozwalają je przeżyć, aż znikną, zamiast trzymać je w sobie i blokować. Każdy rozdział historii Lili kończy się pustą kartką z zaproszeniem dla najmłodszych czytelników do narysowania swoich emocji – od smutku po radość. Ale to nie wszystko. Ta książka ma też część poradnikową dla dużych – rodziców, opiekunów, dziadków i wszystkich, którzy są blisko dzieci.
„Książka o tolerancji. Włosy”, Julia Talaga, Wydawnictwo: Wydawnictwo Natuli
Dzieci to niezwykle wnikliwi obserwatorzy. Z łatwością dostrzegają otaczający je świat i nie wahają się dzielić się swoimi spostrzeżeniami, często w sposób bezpośredni i szczery. Ich komentarze są szczególnie wyraziste, gdy napotykają coś nowego – co różni się od tego, co znają lub co jest powszechne w ich otoczeniu. I nasza w tym rola, jako rodziców, żeby nauczyć je patrzeć na te różności i inności z szacunkiem i akceptacją. Jak na bogatą paletę kredek, która samych odcieni niebieskiego może mieć kilkanaście, choć w rzeczywistości jest ich pewnie nieskończenie wiele! Albo jak na włosy. Które przecież każdy ma inne, a są i tacy, którzy nie mają ich wcale.
Tolerancja jest sposobem patrzenia na ludzi i świat, którego dzieci powinny uczyć się w domu. O tolerancji warto i trzeba rozmawiać. A włosy, te na głowie i te z czytelniczej półki, po prostu wam w tym pomogą.
O autorce
Joanna Stopyra-Fiedorowicz – mama wspaniałej Teli i żona fajnego męża. Psycholożka społeczna i dyplomowana coach. Wspiera kobiety – mamy w powrocie do pracy po czasie poświęconym wychowaniu dzieci i pomaga im ruszyć z miejsca i realizować swój potencjał.
Jest autorką „La Mammy” – czułej książki o początkach macierzyństwa, którą napisała z misją utulenia kobiet w tym przełomowym czasie w życiu, jakim jest ciąża i pierwszy rok macierzyństwa. „La Mammę” polecają położne. Jest to książka, którą cudownie czyta się razem z partnerem, oczekując narodzin maluszka. Czytają ją także przyszłe babcie, bo one też znajdują w niej wartość dla siebie.
Zapraszamy również na stronę internetową La Mamma, prowadzoną przez Joannę Stopyrę-Fiedorowicz!
Tagi i tematy
komentarze [45]
A to nie jest tak, że trzeba dzieciaki zapoznać ze wszystkimi emocjami? Co prawda baśnie Andersena w oryginale, były trochę przytłaczające :D Ale dla jednych nawet kopciuszek będzie "zbyt ciężki" - U nas już dzieciaki mają 10lat - ale fazy były chyba wszystkie od "naciśnij kropkę", po przejście przez Baśniobory wszystkie, Harrego Pottera - w tamtym roku akurat w audiobookach w aucie starsze rzeczy jak Wakacje z Duchami czy Stawiam na Tolka Banana (Zadura robi robotę, co chyba w audiobookach stanowi 90% sukcesu.) Była "Glutologia" w tamtym roku, gdzie się zaśmiewały dość mocno. Teraz feriowo Bobek poważny królik o niepoważnym imieniu i było to bardzo przyjemne.
A to nie jest tak, że trzeba dzieciaki zapoznać ze wszystkimi emocjami? Co prawda baśnie Andersena w oryginale, były trochę przytłaczające :D Ale dla jednych nawet kopciuszek będzie "zbyt ciężki" - U nas już dzieciaki mają 10lat - ale fazy były chyba wszystkie od "naciśnij kropkę", po przejście przez Baśniobory wszystkie, Harrego Pottera - w tamtym roku akurat w...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Moja bratowa jest położną. Ani ona, ani żadna z jej koleżanek ze szpitala położniczego nie słyszała nigdy o takiej książce.
Ten wpis uznały za bezcelny - podobno położne nie zajmują się reklamowanie książek.
Moja bratowa jest położną. Ani ona, ani żadna z jej koleżanek ze szpitala położniczego nie słyszała nigdy o takiej książce.
Ten wpis uznały za bezcelny - podobno położne nie zajmują się reklamowanie książek.
Bezcelny to bezczelny czy bezcelowy? Bo jeśli bezcelowy, to błąd, a jeśli bezcelny to literówka - plus jeszcze jedna w przedostatnim wyrazie. Literówki także deformują kształt językowy polszczyzny, o który przecież należy dbać.
Bezcelny to bezczelny czy bezcelowy? Bo jeśli bezcelowy, to błąd, a jeśli bezcelny to literówka - plus jeszcze jedna w przedostatnim wyrazie. Literówki także deformują kształt językowy polszczyzny, o który przecież należy dbać.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Co nie zmienia faktu, że położne raczej nie mają czasu, by reklamować książki. Mają na to zbyt wielu dużych i małych ludzi pod opieką.
Chyba, że autorka "La Mammy" zna jakieś położne, które mają akurat przerwę w karierze lub się przebranżowiły i ów czas znalazły. Tak czy inaczej tekst uważam za nadużycie.
Co nie zmienia faktu, że położne raczej nie mają czasu, by reklamować książki. Mają na to zbyt wielu dużych i małych ludzi pod opieką.
Chyba, że autorka "La Mammy" zna jakieś położne, które mają akurat przerwę w karierze lub się przebranżowiły i ów czas znalazły. Tak czy inaczej tekst uważam za nadużycie. ...
No, nie wiem... Uważam, że zapoznanie się w dzieciństwie z baśniami, w których jest strach, rozmaite kłopoty, nieszczęścia (zagrożenie śmiercią w piecu, pożarcie przez leśnego drapieżnika czy pójście w kimę na sto lat), pomaga dziecku oswajać się z przykrymi emocjami, a dodatkowo może nauczyć odrobiny przezorności. Roztaczanie wizji świata jako krainy niezmąconej szczęśliwości, bezpieczeństwa i tęczowej przytulności wychowa osobnika "spod-kloszowego", ktory zwyczajnie zginie pięć minut po wyjściu z domu.
No, nie wiem... Uważam, że zapoznanie się w dzieciństwie z baśniami, w których jest strach, rozmaite kłopoty, nieszczęścia (zagrożenie śmiercią w piecu, pożarcie przez leśnego drapieżnika czy pójście w kimę na sto lat), pomaga dziecku oswajać się z przykrymi emocjami, a dodatkowo może nauczyć odrobiny przezorności. Roztaczanie wizji świata jako krainy niezmąconej...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejNic dodać, nic ująć!
Nic dodać, nic ująć!
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamA ja nie chcę. Nie czuję, że moje dziecko ma się uczyć przechodzenia przez ulicę z książek - tego uczymy się chodząc ulicą :) Uczymy się przeżywania żałoby, kiedy zmarł dziadek. Uczymy się dbania o bezpieczeństwo, wspólnie zamykając dom. Lubię czytać książki, w której dziecku jest smutno, bo ktoś mu zburzył zamek z klocków, a nie takie, w których wszystkie matki umierają, macochy są złe, babcia cię zeżre, a wszystko co złe, jest też zazwyczaj brzydkie. Ale też moje dziecko jest bardzo w tych tematach wrażliwe i lękowe, więc dobrze, że mamy szeroki wybór literatury dla dzieci, i każdy może decydować, co z potomstwem czyta.
A ja nie chcę. Nie czuję, że moje dziecko ma się uczyć przechodzenia przez ulicę z książek - tego uczymy się chodząc ulicą :) Uczymy się przeżywania żałoby, kiedy zmarł dziadek. Uczymy się dbania o bezpieczeństwo, wspólnie zamykając dom. Lubię czytać książki, w której dziecku jest smutno, bo ktoś mu zburzył zamek z klocków, a nie takie, w których wszystkie matki umierają,...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
@Risuu
Może nie do końca rozumiem ale i nie chcę ciebie urazić. Jeżeli dziecko jest „lękowe” to lepiej pozwolić mu nabijać sobie guzy niż chronić przed każdym upadkiem. Także guzy psychiczne. Znam dwie rodziny, z których jedna jest bardzo dbała o eliminowanie lęków, weryfikacja seriali, gier komputerowych, zabawek, dzieci śpią przy zapalonych lampkach (10 i 12 lat), chodzą do psychologa, bo wpadają w depresję lub rozdrażnienie. Druga rodzina (4,6,8). Dzieciaki same wychodzą się bawić na ulicę, wzajemnie się pilnują (lepiej lub gorzej), jedzą wszystko, czasami i to co im spadnie na ziemię, i nikt nie kontroluje czy się czegoś boją i czy im coś zagraża. Nie zauważyłem, że któreś z nich jest „lękowe”.
@Risuu
Może nie do końca rozumiem ale i nie chcę ciebie urazić. Jeżeli dziecko jest „lękowe” to lepiej pozwolić mu nabijać sobie guzy niż chronić przed każdym upadkiem. Także guzy psychiczne. Znam dwie rodziny, z których jedna jest bardzo dbała o eliminowanie lęków, weryfikacja seriali, gier komputerowych, zabawek, dzieci śpią przy zapalonych lampkach (10 i 12 lat), chodzą...
Pytanie, co jest przyczyną, a co skutkiem - czy rodzina eliminuje pewne treści, bo dzieci mają z nimi problem, czy mają problem, bo rodzina je eliminuje? Mam dwóch bardzo różnych synów i wiem, że skłonność do wręcz obsesyjnych myśli, strachu, tworzenia fatalistycznych scenariuszy jest kwestią okablowania w mózgu, nie wychowania. Ale żeby nie odbiegać zbytnio od tematu literatury dla dzieci, ani literatury w ogóle, sama nie uważam jej za "szkołę życia". Życie jest szkołą życia. Nie wierzę, że zapewnienie najstaranniej wybranego zestawu lektur (cokolwiek to znaczy) przygotuje dziecko do rzeczywistych trudnych sytuacji. Sama też nie czytam, żeby "uczyć się życia". Z książki to ja się mogę dowiedzieć, w jaki sposób silnik działa (i to jest właśnie ukochana literatura mojego pierworodnego), a nie jak sobie radzić z nieszczęściami. I nie potrzebuję książek, żeby wiedzieć, że w życiu są nieszczęścia. Dlatego też nie przesadzałabym z tą wartością baśni, które w moim zresztą odczuciu wcale jakoś przesadnie trafnie życia nie ilustrują. Pewnie też nie jestem obiektywna, bo zwyczajnie tradycyjnych baśni nie lubię, a jak sama nie lubię, to też im nie czytam. Staram się nie czytać dzieciom wbrew sobie ;) Ale dobór lektur dla dzieci jest tak samo dowolny i szeroki, jak i dla dorosłych, i dobrze, że jako rodzice mamy dziś tak dużo opcji.
Pytanie, co jest przyczyną, a co skutkiem - czy rodzina eliminuje pewne treści, bo dzieci mają z nimi problem, czy mają problem, bo rodzina je eliminuje? Mam dwóch bardzo różnych synów i wiem, że skłonność do wręcz obsesyjnych myśli, strachu, tworzenia fatalistycznych scenariuszy jest kwestią okablowania w mózgu, nie wychowania. Ale żeby nie odbiegać zbytnio od tematu...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejBardzo ładnie napisane. Nie wiemy co i w jakim stopniu działa na dziecko. Twój przykład przekonujący. Dzieci faktycznie są różne w tych samych rodzinach. Jednak wciąż myślę, że lepiej jest kiedy rodzic siedzi na ławeczce a dziecko się gimnastykuje na wysokościach na placu zabaw niż jak mama stoi pod drabinką z rozłożonymi rękami by złapać chłopczyka no bo przecież może spaść. Co do książek, wiem, że będąc dzieckiem nie rozróżniałem fikcji od faktu. Historie i bohaterowie wydawali mi się realni. Ale czy to naprawdę było traumatyczne przeżycie kiedy wilk zjadał babcię? Raczej jednak nie rozumiałem zjadania babci i jej cudownego przywrócenia do życia.
Bardzo ładnie napisane. Nie wiemy co i w jakim stopniu działa na dziecko. Twój przykład przekonujący. Dzieci faktycznie są różne w tych samych rodzinach. Jednak wciąż myślę, że lepiej jest kiedy rodzic siedzi na ławeczce a dziecko się gimnastykuje na wysokościach na placu zabaw niż jak mama stoi pod drabinką z rozłożonymi rękami by złapać chłopczyka no bo przecież może...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Mam wrażenie, że osoby, które z oburzeniem wypowiadają się pod tym postem, same nie mają dzieci, czyli są teoretykami rodzicielstwa. Dzieci są różne. Mój syn uwielbia baśnie Grimmów i się ich nie boi. Zawarte w nich archetypy docierają do jego potrzeb, a zawartej w nich przemocy nie jest w stanie sobie wyobrazić w taki sposób, żeby się jej bać. Z kolei moja młodsza córka boi się strasznych historii i boi się, że w nocy do jej pokoju wejdzie tygrys. Tak więc to dla mnie oczywiste, że nie będę jej częstować literaturą, która te lęki wzmocni.
Dzieci są różne i w różnych fazach swojego życia mają różne potrzeby. Swoją drogą znam trzy pozycje z tej listy i są to bardzo dobre książki dla dzieci, więc nie ma się naprawdę czego czepiać. A bez rad od bezdzietnych ekspertów od wychowania dzieci mogę się obyć.
Mam wrażenie, że osoby, które z oburzeniem wypowiadają się pod tym postem, same nie mają dzieci, czyli są teoretykami rodzicielstwa. Dzieci są różne. Mój syn uwielbia baśnie Grimmów i się ich nie boi. Zawarte w nich archetypy docierają do jego potrzeb, a zawartej w nich przemocy nie jest w stanie sobie wyobrazić w taki sposób, żeby się jej bać. Z kolei moja młodsza córka...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejSorry, ale gdzie się doszukałaś bezdzietnych ekspertów? Tak, dzieci są różne i wyrosną na ludzi takich czy owakich bez względu na to jakie bajki im czytano. Jesteś fantastyczną osobą. Jakie bajki ci czytano?
Sorry, ale gdzie się doszukałaś bezdzietnych ekspertów? Tak, dzieci są różne i wyrosną na ludzi takich czy owakich bez względu na to jakie bajki im czytano. Jesteś fantastyczną osobą. Jakie bajki ci czytano?
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Świat stanął na głowie, przewrócił się na lewą stronę i udaje że jest prawdziwy!
A gdzie tradycja, doświadczenie wielu pokoleń, pisarzy, opowiadaczy, bajkopisarzy?! Książka, bajka, opowieść nie ma i nie może być "bezpieczna" to zupełny obłęd i pomieszanie z poplątaniem. Takie bajki, opowieści mają być ostrzegające, uczące, pokazujące w sposób zrozumiały dla młodych, niedoświadczonych umysłów zagrożenia i niebezpieczeństwa. Postępując w inny sposób, wychowamy sobie społeczeństwo "zbetryzowane" pozbawione uczuć, emocji i przede wszystkim wyobraźni. Czyli bezmyślne, bezwolne, głupie i pozbawione daru samodzielnego myślenia. I do tego właśnie dążą nasze "europejskie lewackie elity"!!!!
Świat stanął na głowie, przewrócił się na lewą stronę i udaje że jest prawdziwy!
A gdzie tradycja, doświadczenie wielu pokoleń, pisarzy, opowiadaczy, bajkopisarzy?! Książka, bajka, opowieść nie ma i nie może być "bezpieczna" to zupełny obłęd i pomieszanie z poplątaniem. Takie bajki, opowieści mają być ostrzegające, uczące, pokazujące w sposób zrozumiały dla młodych,...
Widac jest wielu, ktorym wlasnie o to chodzi! Po co komu myslace, zadajace trudne pytania dziecko? A pozniej dorosly?
Widac jest wielu, ktorym wlasnie o to chodzi! Po co komu myslace, zadajace trudne pytania dziecko? A pozniej dorosly?
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Myślę, że zupełnie niepotrzebnie demonizujecie tego typu książki i wyciągacie zbyt daleko idące wnioski.
Po pierwsze - nic mi nie wiadomo, żeby klasyczne bajki i baśnie zniknęły z rynku.
Po drugie -są takie momenty w życiu dziecka, że właśnie tego typu bezstresowej literatury potrzebuje. Wiele lat temu szukałam takich książeczek dla małej dziewczynki, która wiele miesięcy spędziła w szpitalu, chora na białaczkę. Czy opowieści o Czerwonym Kapturku lub Babie Jadze pomogłyby jej w tej traumatycznej sytuacji?
To nie muszą być zresztą aż tak wielkie traumy w życiu dziecka, mogą to być sytuacje, kiedy dziecko potrzebuje po prostu utulenia, pocieszenia, rozweselenia.
Przecież dla dorosłych też istnieje literatura typu comfort reading, prawda?
To tylko od rodzica zależy, jaki typ literatury dla swojego dziecka wybierze. To on zna najlepiej swoje dziecko, wie, jaką ma wrażliwość i na jakim etapie rozwoju się znajduje. A przynajmniej powinien to wszystko wiedzieć.
Pozdrawiam
Myślę, że zupełnie niepotrzebnie demonizujecie tego typu książki i wyciągacie zbyt daleko idące wnioski.
Po pierwsze - nic mi nie wiadomo, żeby klasyczne bajki i baśnie zniknęły z rynku.
Po drugie -są takie momenty w życiu dziecka, że właśnie tego typu bezstresowej literatury potrzebuje. Wiele lat temu szukałam takich książeczek dla małej dziewczynki, która wiele miesięcy...
Dokładnie. I oczywiście są też tzw. książki terapeutyczne, ale nie zawsze są dobrze napisane. I nie każdemu dziecku się spodobają. Czasem lepiej zadziała zwykła, spokojna bajka czytana milion razy. Czasem nawet zbyt prosta, bo dzieci też potrzebują czuć się mądrzejsze od bohaterów opowieści.
Dokładnie. I oczywiście są też tzw. książki terapeutyczne, ale nie zawsze są dobrze napisane. I nie każdemu dziecku się spodobają. Czasem lepiej zadziała zwykła, spokojna bajka czytana milion razy. Czasem nawet zbyt prosta, bo dzieci też potrzebują czuć się mądrzejsze od bohaterów opowieści.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamA ja myślę, że za dużo się mówi wokół o bezpieczeństwie. W tym artykule akurat w kontekście dzieci. Maluchy, które są straszone jaki to świat jest straszny, niebezpieczny i zły i jak trzeba być ostrożnym na każdym kroku bo coś może się stać. Lęki rodziców przenoszone są na dzieci, którym nie wolno być dziećmi, uczyć się odwagi i walczyć z przeciwnościami, zapadają potem na depresję, i coraz częściej przecież popełniają, jako nastolatkowie albo dorośli, samobójstwo. Książki są różne, ale to te ciekawe, pokazujące życie z jego dramatami, trudnościami i niebezpieczeństwem potrafią wywołać w małym czytelniku emocje, a to sprawia, że chce on słuchać, czytać dalej. Taką książką, wymienioną wśród komentarzy jest na przykład Raz, dwa, trzy, Piaskowy Wilk[bookLink]142197|Raz, dwa, trzy, Piaskowy Wilk[/bookLink]. Dla 1,5 rocznego, 2-letniego dziecka seria o Maksie Auto Maksa[bookLink]155934|Auto Maksa[/bookLink] i o Eli Piłka Eli[bookLink]253330|Piłka Eli[/bookLink]. Jest mnóstwo dobrych książek, ale warto pamiętać, że hasło bezpieczna książka to często książka nudna. Warto chodzić z dziećmi na przykład do biblioteki gdy są kilkuletnie. Często one same potrafią już same wybrać sobie coś odpowiedniego. Mogą chwycić za Tupcia Chrupcio. Dbam o zęby[bookLink]96587|Tupcia Chrupcio. Dbam o zęby[/bookLink] i będzie i ciekawie i edukacyjnie. A na koniec warto chyba pamiętać, że życie jest niebezpieczne bo w każdej chwili może się zakończyć śmiercią. Warto uczyć dzieci odwagi, a nie uciekania przed światem i trudnymi tematami.
A ja myślę, że za dużo się mówi wokół o bezpieczeństwie. W tym artykule akurat w kontekście dzieci. Maluchy, które są straszone jaki to świat jest straszny, niebezpieczny i zły i jak trzeba być ostrożnym na każdym kroku bo coś może się stać. Lęki rodziców przenoszone są na dzieci, którym nie wolno być dziećmi, uczyć się odwagi i walczyć z przeciwnościami, zapadają potem na...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
@Tusiak z tym, co piszesz na temat wyboru książek dla dzieci i celu, który temu przyświeca, całkowicie się zgadzam. Wspomniałam o tym w ostatnim akapicie swojej poprzedniej wypowiedzi.
Samo określenie" bezpieczne książki" uważam za niefortunne, gdyż sugeruje, że inne książki z literatury dziecięcej są niebezpieczne, a tak przecież nie jest.
Wszystko przecież zależy od potrzeb dziecka, jego stopnia wrażliwości i rozwoju emocjonalnego.
Dlatego mówię o wyborze, dlatego mówię, że książki przedstawione w artykule TEŻ są potrzebne i dlatego nie zgadzam się, aby je potępiać.
@Tusiak z tym, co piszesz na temat wyboru książek dla dzieci i celu, który temu przyświeca, całkowicie się zgadzam. Wspomniałam o tym w ostatnim akapicie swojej poprzedniej wypowiedzi.
Samo określenie" bezpieczne książki" uważam za niefortunne, gdyż sugeruje, że inne książki z literatury dziecięcej są niebezpieczne, a tak przecież nie jest.
Wszystko przecież zależy od...
A ja uważam jednak, że mamy jedno życie i nasze dzieci jedno dzieciństwo, zatem tak jak i my, dzieci zasługują na najlepsze książki. Życie jest sztuką wyboru. Znam lepsze tytuły, które przetestowałam na dzieciach własnych i znajomych. Uważam na przykład, że w ogóle nie wspomina się o polskim, nota bene wybitnym, pisarzu dla dzieci - Wojciechu Widłaku. Seria o Panu Kuleczce czy Wesołym Ryjku to ciepłe opowieści dla ludzi w każdym wieku. Warto sięgać po sprawdzone, świetne tytuły. Dlaczego nie ma Brzechwy? Tuwima? Serii o Basi? Mogłabym jeszcze wymieniać.
Pan Kuleczka[bookLink]61941|Pan Kuleczka[/bookLink]
Wesoły Ryjek i zima[bookLink]270772|Wesoły Ryjek i zima[/bookLink]
Wielka księga. Basia[bookLink]200689|Wielka księga. Basia[/bookLink]
Tych i nie tylko, podobnie tak dobrych książek jest więcej, ale w tym artykule ich nie ma... To one spowodowały, że dzieci chciały słuchać, a później czytać dalej, a później opowiadać i pytać. Same chętnie czytają. Nie traćmy czasu naszych dzieci, coraz częściej wpatrzonych w ekrany na średnie książki. Podsuwamy im pod nos te najlepsze.
A ja uważam jednak, że mamy jedno życie i nasze dzieci jedno dzieciństwo, zatem tak jak i my, dzieci zasługują na najlepsze książki. Życie jest sztuką wyboru. Znam lepsze tytuły, które przetestowałam na dzieciach własnych i znajomych. Uważam na przykład, że w ogóle nie wspomina się o polskim, nota bene wybitnym, pisarzu dla dzieci - Wojciechu Widłaku. Seria o Panu Kuleczce...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Widzę, że nie zostałam właściwie zrozumiana.
Autorka tekstu podaje swoje propozycje książek, ty podajesz swoje.
I świetnie, tylko mnie zupełnie nie chodzi o konkretne tytuły, a o rodzaj lektur dziecięcych, który na przykładach, jest tutaj prezentowany.
Widzę, że nie zostałam właściwie zrozumiana.
Autorka tekstu podaje swoje propozycje książek, ty podajesz swoje.
I świetnie, tylko mnie zupełnie nie chodzi o konkretne tytuły, a o rodzaj lektur dziecięcych, który na przykładach, jest tutaj prezentowany.
A jaki to rodzaj lektur?
A jaki to rodzaj lektur?
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Posłużę się cytatem z pierwszych linijek artykułu:
"Takie, które nie grożą, nie straszą, lecz podchodzą do najmłodszego czytelnika z czułością i humorem"
Posłużę się cytatem z pierwszych linijek artykułu:
"Takie, które nie grożą, nie straszą, lecz podchodzą do najmłodszego czytelnika z czułością i humorem"
Właśnie. A to nie wyklucza dobrego pisarstwa.
Oj, chyba otworzyłam puszkę Pandory, używając sformułowania "dobre pisarstwo";)
Właśnie. A to nie wyklucza dobrego pisarstwa.
Oj, chyba otworzyłam puszkę Pandory, używając sformułowania "dobre pisarstwo";)
Polecane książki może godne uwagi, ale ten fragment z "La Mammy" zjeżył mi włos na głowie:
"Jesteśmy w nim jak Kopciuszek, który nie zgubi buta, jak Kapturek, który nie przestraszy się wilka. Mary Poppins nas przytula, dumna z tego, na kogo wyrosłyśmy".
Gotujemy pierogi, tylko bez farszu i bez ciasta. Nie rozumiem w ogóle, o co chodzi.
Zresztą gdyby Kopciuszek nie zgubił buta (albo celowo nie upuścił ;)), to by dalej spał w popiele; Kapturek się wilka w oryginalnej baśni nie przestraszył i właśnie z tego wynikło jego nieszczęście; a Mary Poppins przytulająca z dumą to już w ogóle jakiś ohydnie scukrzony surrealizm.
Polecane książki może godne uwagi, ale ten fragment z "La Mammy" zjeżył mi włos na głowie:
"Jesteśmy w nim jak Kopciuszek, który nie zgubi buta, jak Kapturek, który nie przestraszy się wilka. Mary Poppins nas przytula, dumna z tego, na kogo wyrosłyśmy".
Gotujemy pierogi, tylko bez farszu i bez ciasta. Nie rozumiem w ogóle, o co chodzi.
Zresztą gdyby Kopciuszek nie zgubił...
Baśnie. I jeszcze raz baśnie.
Baśnie. I jeszcze raz baśnie.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Może od razu napiszmy na górze, że to artykuł reklamujący książkę, którą napisała pani Stopyra-Frydrych? Będzie jaśniej 😄
Co do samych książeczek, to "Ja wielkolud, ty kruszynka" oraz "Jeden dla ciebie, dwa dla mnie" są bardzo zabawne. A nie tylko słodko pierdzące 😉
Może od razu napiszmy na górze, że to artykuł reklamujący książkę, którą napisała pani Stopyra-Frydrych? Będzie jaśniej 😄
Co do samych książeczek, to "Ja wielkolud, ty kruszynka" oraz "Jeden dla ciebie, dwa dla mnie" są bardzo zabawne. A nie tylko słodko pierdzące 😉
Pozdrawiam Joannę, kimkolwiek jest
Pozdrawiam Joannę, kimkolwiek jest
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamRaz, dwa, trzy piaskowy wilk!!!! Najlepsza jaka czytaliśmy. Franek Błyskawica też super.
Raz, dwa, trzy piaskowy wilk!!!! Najlepsza jaka czytaliśmy. Franek Błyskawica też super.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamPytanie czy bezpieczne książki dla dzieci podobają się dzieciom, czy też nadwrażliwym rodzicom
Pytanie czy bezpieczne książki dla dzieci podobają się dzieciom, czy też nadwrażliwym rodzicom
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamPrzypuszczam, że tak dla 3-latków to raczej im obojętne. Ale jak już dziecko coraz starsze, to zapewne coraz mniej będą się podobać książki "bezpieczne", które proponują rodzice.
Przypuszczam, że tak dla 3-latków to raczej im obojętne. Ale jak już dziecko coraz starsze, to zapewne coraz mniej będą się podobać książki "bezpieczne", które proponują rodzice.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamświat bez Czerwonego Kapturka i wilka - stracone dzieciństwo; a bez Andersena? - zero traumy
świat bez Czerwonego Kapturka i wilka - stracone dzieciństwo; a bez Andersena? - zero traumy
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamBezpieczne czyli trudnopalne
Bezpieczne czyli trudnopalne
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamI nici z "Fahrenheit 451", ech;)
I nici z "Fahrenheit 451", ech;)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamnie znasz możliwości dzieci...
nie znasz możliwości dzieci...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamZa to znam kilka matek!
Za to znam kilka matek!
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamCzy to te matki, które dziecku na placu zabaw dadzą tyle zakazów, że w najlepszym razie będzie tępo wpatrywać się w liść? Względnie "ogłuchnie" i będzie wyczyniać na co mu tylko przyjdzie ochota?
Czy to te matki, które dziecku na placu zabaw dadzą tyle zakazów, że w najlepszym razie będzie tępo wpatrywać się w liść? Względnie "ogłuchnie" i będzie wyczyniać na co mu tylko przyjdzie ochota?
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamTo są matki bardzo elastyczne, dają też klapsy
To są matki bardzo elastyczne, dają też klapsy
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamA w relacji z ojcami są pewnie słowem silne?
A w relacji z ojcami są pewnie słowem silne?
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamRelacje z ojcami są zaburzone (różnica światopoglądów)
Relacje z ojcami są zaburzone (różnica światopoglądów)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamJednakowoż coś ich przy sobie trzyma;)
Jednakowoż coś ich przy sobie trzyma;)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamDzieci! 😁
Dzieci! 😁
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamZapraszamy do dyskusji.
Zapraszamy do dyskusji.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
















