Reklama

„Myślałam, że pora umierać”, ale „jeszcze mogę porządzić”. Olga Tokarczuk w Polsce

Ewa Cieślik
20.10.2019

To miało być zwykłe spotkanie autorskie, jednak po 10 października i wiadomości, która nadeszła ze Szwecji, trzeba było je przenieść do jednej z największych sal we Wrocławiu. Przywitana owacjami na stojąco, Olga Tokarczuk wzięła udział w pierwszym spotkaniu z polskimi czytelnikami po tym, jak została laureatką Nagrody Nobla w dziedzinie literatury.

Spotkanie z noblistką pod hasłem „Zmyślenia i prawda” odbyło się w ramach Festiwalu Bruno Schulza. Prowadziła je Katarzyna Kantner, autorka pierwszej monografii pisarki, zatytułowanej „Jak działać za pomocą słów? Proza Olgi Tokarczuk jako dyskurs krytyczny”. Wcześniej dwa symboliczne klucze do miasta wręczył Oldze Tokarczuk prezydent Wrocławia Jacek Sutryk.

Olgo, witaj w domu – powitał noblistkę. – Oto klucze, które zapewnią bezpieczeństwo ideałom, o których piszesz. Otworzą również bramy dialogu i współpracy europejskiej w dziedzinie literatury.

Kot od Wisławy Szymborskiej

Następnie na scenę zaproszono Michała Rusinka. Ten rozpoczął od żartu:

Jadąc tu, zastanawiałem się, czy nie przywieźć podania o pracę. Mam 15-letnie doświadczenie w pracy dla noblistki… i zaledwie 7-letnią przerwę!

Michał Rusinek w imieniu Fundacji im. Wisławy Szymborskiej podarował Oldze Tokarczuk prezent – figurkę kota. „Chcielibyśmy, by ten kot z pustego mieszkania przeniósł się do pełnego mieszkania”, rzekł nawiązując do słynnego wiersza Szymborskiej. Olga Tokarczuk w tym momencie podzieliła się z tłumnie zgromadzoną publicznością anegdotą związaną ze słynną poetką.

To było w Krakowie, gdy spotkałam się z przyjaciółką w kawiarni. Wszyscy klienci tam obecni, a także obsługa, byli poruszeni, ale bardzo starali się to poruszenie ukryć. Rozejrzałam się po sali i dostrzegłam, że źródłem tego poruszenia była Wisława Szymborska, która siedziała przy jednym ze stolików w głębi. Zamówiłam kawę i również starałam się – tak jak wszyscy – taktownie udawać, że Pani Wisławy wcale w kawiarni nie ma, by sprawić jej komfort. Po chwili czuję lekkie puknięcie w ramię. Odwracam się, a to słynna noblistka! Nachylając się do mnie, mówi: „Pani Olgo, przepraszam bardzo, nazywam się Wisława Szymborska. Nie chcę przeszkadzać, pragnę tylko powiedzieć, że uwielbiam pani »Prawiek«!”. Pani Wisława była niezwykle skromna, kochana. Mam nadzieję, że ta nagroda, którą dostałam – aż boję się wypowiedzieć jej nazwę – sprawi, że nie stracę gruntu pod nogami.

Gdzieś, nigdzie, na autostradzie

Olga Tokarczuk podzieliła się również z publicznością opowieścią o chwili, w której dowiedziała się, że została laureatką Nagrody Nobla.

Teraz, już chyba po 10 dniach od tego wydarzenia, wszystko to przybiera wymiar anegdotyczny… Jechaliśmy wtedy z moim mężem, Grzegorzem, autostradą w Niemczech, zdążając na spotkanie autorskie w Bielefeld. Grzegorz prowadził, ja rozmawiałam przez telefon, załatwiając różne sprawy. Około godziny 12.45 na wyświetlaczu telefonu zobaczyłam połączenie przychodzące, rozpoczynające się od kierunkowego 00 46. Skojarzyłam, że to Szwecja; przez myśl przeszło mi pytanie, czemu dzwoni do mnie ktoś ze Szwecji, a jednocześnie poczułam niezwykłe zdenerwowanie. W telefonie usłyszałam miły męski głos, który jednak wydawał mi się cokolwiek zmartwiony. Właściciel tego głosu powiedział, że ma dla mnie ważną informację: otóż zostałam wybrana laureatką Nagrody Nobla w dziedzinie literatury za rok 2018. Zaczęłam powtarzać: „nie, nie, nie…!”. A ów głos uparcie: „tak, ależ tak!”. Oczywiście musieliśmy się zatrzymać, skakaliśmy z radości. W końcu dojechaliśmy do Bielefeld, a tam, przed biblioteką miejską, naszym oczom ukazało się zgromadzenie czekających na nas ludzi: czytelników, dziennikarzy, a także burmistrza, uroczyście ubranego w złoty łańcuch. Wszyscy się nami cudownie zajęli – nakarmili, napoili, pozwolili się odświeżyć, a później sprawnie zorganizowali niewielką konferencję prasową. Może to brzmi banalnie, ale ta chwila udowodniła, że literatura otwiera drzwi. Nagle wszyscy się rozumieją, a jeśli ktoś nie rozumie, to znajdzie się inny ktoś, kto przetłumaczy słowa. Literatura nie ma granic, otwiera świat. To było wspaniałe doświadczenie. Niech żyje Bielefeld!

Być jak Maria Curie-Skłodowska

Pisarka zwierzyła się również z początków swojej kariery pisarskiej. Przyznała, że nigdy nie sądziła, iż może dostać nagrodę tej rangi. Jak dzień wcześniej przypomniała jej w rozmowie matka, jej ojciec, choć już dziś nieżyjący, na pewno byłby dumny z córki, bo zawsze namawiał ją do rzeczy nieoczywistych. Stawiał jej za wzór Marię Curie-Skłodowską i zachęcał, by parła do przodu, wychodziła poza narzucony wzór. „Najpierw myślałam, że będę lekarzem misji kosmicznych kolonizujących Marsa. Później, że zostanę fizykiem jądrowym. Niestety, musiałam porzucić te plany, gdy okazało się, że jestem kiepska z matematyki” – żartowała noblistka. „Gdy miałam około 15 lat, ojciec przepisywał dla mnie na maszynie pierwsze, bardzo niewprawne próby prozatorskie. Robił przy tym dziwne miny, po czym wnoszę, że nie bardzo mu się podobały, ale dzielnie tłukł w klawisze”.

Sprint na obcasach

Prowadząca spotkanie Katarzyna Kantner nawiązała również do kontrowersyjnych słów Tokarczuk o Polakach właścicielach niewolników czy biorących udział w czystkach etnicznych. Na pytanie o to, czy nie obawia się zostać autorytetem, bo przecież często zabiera głos w ważnych sprawach, Tokarczuk odpowiedziała:

Nauczyłam się, że literatura używa innego sposobu komunikacji, dlatego zabieranie głosu wprost jest dla mnie często bolesne, przypomina mi sprint na wysokich obcasach. Wybrałam głęboki, skomplikowany sposób komunikacji, który trafia do umysłu, intelektu, a także do serc i intuicji. Siła rażenia w literaturze jest większa niż w prostym ogłaszaniu jakichś prawd, które i tak najczęściej są źle rozumiane. Mogę w tym miejscu przywołać słowa, które ktoś kiedyś powiedział do Miłosza: „Czesiu, ty nie mów. Ty pisz”.

O zakłamywaniu historii

Literatura jest dla mnie jedynym sposobem, by o historii nie mówić w sposób czarno-biały. Gdy miałam 15 lat, przeczytałam Freuda, który był dla mnie jak objawienie. Dzięki niemu uświadomiłam sobie, że rzeczywistość domaga się nieustannej interpretacji, bo choć żyjemy w tym samym świecie, jest mnóstwo punktów widzenia. Tylko literatura pozwala zachować wiele perspektyw. Własne widzenie historii powinno opisać każde pokolenie, bo dla każdego co innego będzie ważne. Dziś nie mogłabym ominąć kwestii braku kobiet w historii, bo ten problem jest mi szczególnie bliski. Za przykład może tu służyć choćby ominięcie roli kobiet w ruchu Solidarności. Jako pisarka historyczna korzystam z wiedzy, jaką mam dzisiaj. Wiedząc o postkolonializmie, dominacji i stosunkach władzy, inaczej odczytamy „W pustyni i w puszczy”. I to nie jest tak, że istnieli źli pisarze – to my się zmieniamy, czytelnik się zmienia, świat się zmienia.

„Po napisaniu »Ksiąg Jakubowych« myślałam, że pora umierać”

Olga Tokarczuk wróciła również myślą do czasu, gdy po kilkuletniej pracy skończyła pisać „Księgi Jakubowe”. „Byłam wtedy bardzo zmęczona, bo proces tworzenia zupełnie mnie wyczerpał. Trafiłam na wizytę do chińskiego lekarza-znachora, który spojrzawszy na mnie, siedzącą zupełnie bez sił na niewielkim stołku, ze zgrozą zapytał: »co takiego pani robiła przez kilka ostatnich lat?! Przecież pani wykorzystała prawie cały swój zasób energii życiowej!«. Faktycznie – uważam, że w tę książkę włożyłam mnóstwo swojej energii. Wtedy, po słowach tego lekarza, pomyślałam, że chyba w takim razie pora umierać”. Jak kontynuowała, pisząc „Annę In w grobowcach świata”, swą ulubioną książkę, nauczyła się korzystać z własnej energii, także siły kobiecej, „dającej życie, ale również gniew i bunt”.

„W przyszłości będziemy się wstydzić, że jedliśmy kiedyś mięso”

Jako wegetarianka i aktywistka walcząca o środowisko i prawa zwierząt Tokarczuk odniosła się również do kwestii duchowości.

Na naszych oczach kompromitują się dotychczasowe kontenery duchowości. Żyjemy w świecie zmiany paradygmatu. Brakuje nam słów. Będziemy musieli zbudować nowy rodzaj rozumienia świata. Tajemnica i metafizyka to nie kwestia Boga, ale poczucia, że istnieje coś więcej. Człowiek jest zwierzęciem, które nieustannie przekracza granice swojej rzeczywistości.

Tokarczuk odpowiedziała również na pytanie o swoją definicję bogów. „Bogowie to potencjały, które w sobie niesiemy” – powiedziała. „Odkrycie swojego potencjału to dla mnie jednocześnie odkrycie swojego boga czy bogini”.

Pisarka odniosła się przy tym do realizmu i dzieł literackich związanych z tym nurtem, przypominając, że w „Lalce” Prus zawarł scenę, w której Ochocki pokazuje Rzeckiemu „metal lżejszy od powietrza”, a Tomasz Mann w „Czarodziejskiej górze” zamieścił opis wywoływania duchów, gdy te duchy faktycznie się pojawiają. „Nie można zawrzeć pełnego opisu realizmu bez choćby krztyny metafizyki. Sama w swej twórczości zacieram granice między realizmem a fikcją. Z wykształcenia jestem psycholożką i uważam, że rzeczywiste jest to, co przeżywamy”.

Im jestem starsza, tym wyraźniej widzę, że granica między człowiekiem a zwierzęciem jest sztucznie postawiona. Z radością przyjęłam wiadomość, że w konstytucji Nowej Zelandii przyjęto zapis stwierdzający, iż wszystkie zwierzęta to istoty czujące. W przyszłości będziemy się wstydzili, że kiedyś jedliśmy mięso. Ono zostanie obłożone wysoką akcyzą, może powstaną meliny, gdzie będzie można je dostać nielegalnie. Jesteśmy częścią natury, tego skomplikowanego łańcucha życia. Dzisiejsza duchowość to inne spojrzenie na naturę, na zwierzęta i w końcu na drugiego człowieka – oraz świadomość, że jesteśmy wielką wspólnotą.

Literatura w erze fake newsów

Rozmowa dotyczyła również kwestii prawdy i fikcji zawartej w literaturze. „Najgorsze pytanie, jakie mogę otrzymać, to pytanie, czy to, co napisałam, to prawda” – mówiła Tokarczuk. „Moim zdaniem to taka warstwa rzeczywistości, która nie jest ani prawdą, ani fałszem. To rodzaj paktu, który zawieram z czytelnikiem. Prawdą jest mit, który się nigdy nie zdarza, ale zawsze się dzieje. Pracuję z nadzieją, że zostanie to zrozumiane przez czytelników. Jak pisał Arystoteles: fikcja jest rodzajem prawdy”. A co jeśli literatura zostanie uznana za fake newsy? – dopytywała prowadząca. „Wyobrażam sobie reżimy, w których fikcja może być zakazana, a literatura, choćby baśnie braci Grimm, ocenzurowana” – odpowiedziała Tokarczuk.

O tym, że literaturę można sprzedać

Noblistka odniosła się także do słów prowadzącej, że „Księgi Jakubowe” to książka wymagająca. „Trochę mnie zmartwiło, że tak mówisz” – odrzekła. „Ale faktycznie dochodzą do mnie informacje, że ludzie nie kończą moich książek” – na te słowa sala zareagowała śmiechem.

Lubię prowokować mojego czytelnika, bo sama cenię książki, które wytrącają mnie ze strefy komfortu. Natomiast nie lubię podziału literatury na gatunki – uważam, że to jej nie służy. Spadają kompetencje czytelnicze, ludzie traktują literaturę rozrywkowo, jak towar na sprzedaż. Mówią: „ja czytam tylko kryminały”, zamykają się na inne książki. Kiedy się prowokuje niedoświadczonego czytelnika, on nie czuje się zachęcony do namysłu, tylko może zareagować agresją.

„Moja poezja? To było strasznie złe”

Choć podczas samego spotkania nie można było zadawać pytań, istniała możliwość wcześniejszego ich przesłania. Katarzyna Kantner zadała kilka z nich. Jedno dotyczyło poezji, którą na początku kariery pisarskiej tworzyła Tokarczuk. „Wstydzę się tego tomiku, to było strasznie złe” – powiedziała szczerze noblistka o „Mieście w lustrach”. „Wykupiłam cały nakład i mam nadzieję, że te wiersze nie ujrzą światła dziennego. Nie mam temperamentu do pisania poezji. Gdy byłam młodsza, naiwnie myślałam, że poeci nie mają czasu pisać prozy. To była moja zemsta na Miłoszu, który napisał, że „więcej waży jedna dobra strofa, niż ciężar wielu pracowitych stronic”.

„A czy mogłaby pani stworzyć autorski rodzaj »bryku« dla czytelników, którzy nie są w stanie przeczytać pani książki do końca?” – zapytał ktoś inny. „Pierwsze pytanie, które mnie załamuje, dotyczy tego, czy moja książka to prawda czy fikcja. Drugie to prośba o to, bym krótko streściła, o czym ona jest” – zażartowała pisarka.

Na koniec prowadząca zapytała noblistkę, czy wyobraża sobie teraz swą podobiznę na popiersiach, monetach, w podręcznikach do historii. „Nie, nie wyobrażam sobie! – odparła Tokarczuk. – No bo jak to, taka w dredach?!”. Wspomniała też, że niebawem czeka ją miesiąc odpoczynku od spraw związanych z Noblem i wyjazd, który będzie okazją do pracy nad rozpoczętą książką. „Jestem jeszcze młoda i mam to szczęście, że dostałam tę nagrodę w wieku, kiedy mogę jeszcze porządzić” – zakończyła.

Spotkanie odbyło się w największej sali Narodowego Forum Muzyki, która może pomieścić 1800 osób. Wielu czytelników nie otrzymało jednak wejściówki uprawniającej do wejścia. Dla nich ustawiono telebim na placu Wolności. „To największe spotkanie autorskie na świecie” – żartował Irek Grin, szef Wrocławskiego Domu Literatury.

Reklama

komentarze [54]

Sortuj:
Dodaj wypowiedź

Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany.

160
13
20.10.2019 21:59

Zapraszam do dyskusji.


7031
3024
21.10.2019 08:30

Bardzo żałuję, że nie było mi dane być na tym spotkaniu, ale z wielką przyjemnością i zainteresowaniem przeczytałam relację.
A wypowiedzi Olgi Tokarczuk kolejny raz utwierdziły mnie w przekonaniu, że jest nie tylko wspaniałą pisarką, ale i mądrym, rozsądnym, inteligentnym człowiekiem.


645
247
21.10.2019 11:06

Całe spotkanie z panią Tokarczuk we Wrocławiu transmitowała telewizja TVN .Świetne to było.Pani Olga bezpośrednia,skromna i bezpretensjonalna z wielką swadą odpowiadała na wszystkie pytania.


Dodaj odpowiedź

Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany.

10751
352
21.10.2019 08:39

Potrafię zrozumieć, ba - jest mi nawet uczuciowo bliski pogląd, sprzeciwiający się jedzeniu mięsa. Sam go unikam, byłem całkowitym wegetarianinem. Zrozumienie to przychodzi nie z pobudek ideologicznych czy inspiracji buddyjskich, które wyraźnie widać w wypowiedziach autorki, lecz ze zwykłego kontaktu ze zwierzętami hodowlanymi - wychowywałem się w bliskości rozmaitych...

więcej

549
0
21.10.2019 10:47

Rewolucje jak to rewolucje - zawsze zjadają swoje dzieci. Pani Tokarczuk też w końcu padnie jej ofiarą gdy ktoś zarzuci jej tzw "cultural appropriation" czyt. rasizm za noszenie dredów na głowie.


Dodaj odpowiedź

Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany.

1643
199
21.10.2019 08:58

"Mówią: „ja czytam tylko kryminały”, zamykają się na inne książki." Ja właśnie jakiś czas temu stwierdziłam, że mam dosyć kryminałów i postanowiłam otworzyć się na inne książki. Ciekawe, jak mi pójdzie z książkami Olgi Tokarczuk.


3689
3452
21.10.2019 17:59

Ja czytam różne gatunki.


Dodaj odpowiedź

Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany.

3618
180
21.10.2019 10:36

Skoro, jak twierdzi pani Tokarczuk, należymy do świata zwierzęcego to dlaczego mamy nie jeść mięsa. Skoro one go jedzą.
Chodzi tylko o to by walczyć z produkcją mięsa na skalę przemysłową. A zatem propagowanie zdrowego stylu odżywiana.

Nie stawiajmy wszystkiego na głowie....

A co do prozy pani Tokarczuk. Do tej pory wydawało mi się, że to literatura dla osób ze...

więcej

218
28
21.10.2019 15:41

Z tym mięsem to rzeczywiście nie rozumiem problemu. Po to są zwierzęta hodowlane, żebyśmy nie musieli wybijać dzikiej zwierzyny na mięso. Nie każdy organizm człowieka jest w stanie wyciągnąć wszystko co potrzebne zdrowiu z owoców, warzyw i suplementów diety. Tak swoją drogą, gdybyśmy nagle przestali spożywać mięso to przecież nikt by tych zwierząt na wolność nie wypuścił,...

więcej

3618
180
21.10.2019 16:20

I tu jest właśnie sprzeczność dotycząca wolności jednostki ludzkiej....faktycznie choć to wydaje się nieprawdopodobne tylko Bóg daje wolność człowiekowi, wolność wyboru nie narzucając mu swej woli. Człowiek może robić co chce. Może przestrzegać przykazań Bożych i nie musi. A co z tego wynika to już inna sprawa. Natomiast każda ideologia wprowadzana przez ludzi jest...

więcej

259
0
21.10.2019 20:24

Nie wiem, czy chciałbym usprawiedliwiać swoje poczynania tym, że zwierzęta też tak robią. Pani ma czym zastąpić mięso w swoim jadłospisie, a zwierzęta niekoniecznie. Łatwo jest mówić braku potrzeby "stawiania wszystkiego na głowie", będąc na szczycie łańcucha pokarmowego. Proponuję samodzielne zabijanie zwierząt, których mięso zamierza Pani i Pani podobni spożyć bez...

więcej

2640
540
21.10.2019 21:23

Sam Dalajlama pisał, że w młodości jadł mięso, gdyż jego nauczyciele uważali, że jest niezbędne dla młodego organizmu. Wegetarianizm to powinien być dobrowolny wybór, a nie nowa ideologia i przymus. Ja jestem mięsożerna i nie mam wyrzutów sumienia.


2334
2258
21.10.2019 21:37

Podobno Pan Bóg dał ludziom wolną wolę, niech więc czynią co im do głowy przyjdzie, lecz aksjomatem jest, że w tym świecie wyższe organizmy zjadają niższe i żadna moda tego nie zmieni w stopniu istotnym. Niech wegan konkuruje z wegetarianinem, a ja mam dylemat czy wolę schabowego czy golonkę. I nikt mnie już nie zmieni


3618
180
21.10.2019 21:41

@Patryk Osobiście nie jestem mięsożerna i nawet przez 8 lat byłam nie wegetarianką tylko jaroszką. Nie zabijam sama, ale gdybym była zmuszona to zrobić nie miałabym wyrzutów sumienia. I również nie mam wyrzutów sumienia z tego powodu, że to inni robią. I nie uważam, że przez to jestem osobą pozbawioną empatii.Cała rzecz polega na tym by zabijanie zwierząt odbywało się w...

więcej

504
45
21.10.2019 21:45

W punkt...


1917
1212
22.10.2019 06:31

Natanno, ładnie to napisałaś. Ja tam lubię kiełbasę i boczek. Poza tym, tak jak rozmawiałyśmy, sos z królika. Trudno.
O ten szczególnej inteligencji chciałam napisać. Czytam Biegunów i myślę, ze nie chodzi tu o brak inteligencji, ale o umysł ścisły.


3689
3452
22.10.2019 08:29

U nas w ŚDS tylko była stażystka Ania 45 lat,była jaroszem.


353
69
22.10.2019 08:49

Białka zwierzęcego nie da się niczym zastąpić jest najbardziej energetyczne i wykorzystywane przez organizm, i to dzięki niemu jesteśmy myślący. W tej chwili trwają prace nad stworzeniem sztucznego białka, w krajach rozwiniętych już jest wprowadzane na rynek.

Czy nasz gatunek byłby tak rozwinięty gdyby nie powszechny dostęp do białka zwierzęcego?


3618
180
22.10.2019 10:08

Już nie mówiąc o budowaniu tkanki łącznej.


32
14
22.10.2019 11:22

"aksjomatem jest, że w tym świecie wyższe organizmy zjadają niższe i żadna moda tego nie zmieni w stopniu istotnym."

normą też było w różnych epokach i miejscach że ludzie zjadali ludzi lub chociaż ich grupy eksterminowali jako organizmy niższe. Połknięcie schabu czy golonka to taka sama moda jak zjedzenie kota lub psa, kwestia narzuconej kultury.


2334
2258
22.10.2019 12:03

ślimak, mucha ("Mondo cane") czy pies, kot to kwestia gustu, natomiast mięso ludzkie przegrało
z pracą niewolniczą, która przynosi większe
zyski. Co do kultury, to "byt kształtuje świadomość", a bieda wymusza menu, jak choćby w siermiężnym PRL: "rano kluski, wieczór kluski, ziemia polska, a rząd ruski".


2640
540
22.10.2019 12:26

Jedzenie mięsa nic, a nic z modą nie ma wspólnego. Jest to kwestia zawartych w nich składników odżywczych i klimatu.


32
14
22.10.2019 12:35

"Już nie mówiąc o budowaniu tkanki łącznej." tak, nosorożec ma słabsze wiązadła niż człowiek bo żywi się trawą, a żeby mieć zdrowe włosy trzeba jeść zwierzęcą sierść.


2640
540
22.10.2019 12:54

@zbirone Zwierzęca sierść mnie nie przekonuje i chyba jest niejadalna. Nie jestem pewna czy ludzki organizm jest ją w stanie strawić, raczej nie.


32
14
22.10.2019 13:04

"Białka zwierzęcego nie da się niczym zastąpić jest najbardziej energetyczne i wykorzystywane przez organizm, i to dzięki niemu jesteśmy myślący."

to jeszcze wypadało dodać ze ziemia jest płaska.
Tyle że po niej kiedyś chodziły roślinożerne dinozaury mające masę kilkudziesięciu ton i wysokość kilkunastu metrów.

"to dzięki niemu jesteśmy myślący."

dzieci wegetarian...

więcej

353
69
22.10.2019 13:21

Kiepski przykład bo diplodok miał chyba mniejszy mózg niż kot domowy.
Podziękuj swoim przodkom dzięki nim masz dzisiaj rozwinięty mózg w części kory przedczołowej odpowiadającej za bardziej rozwinięte emocje niż nasi naczelni pobratymcy.


1389
263
22.10.2019 13:26

W jednym takim filmiku na YT Autorka polecała  Wyzwolenie zwierząt Wyzwolenie zwierząt - można zacząć od tego, jeśli kto ciekawy.


32
14
22.10.2019 13:43

"Kiepski przykład bo diplodok miał chyba mniejszy mózg niż kot domowy."

kiepska próba imputacji - nigdzie nie pisałem nic o wielkości mózgów. Natomiast skorygowałem brednie że aminokwasy uzyskiwane z mięsa są niezbędnym budulcem, bądź że są potrzebne "do myślenia". Pominąłem zdanie "najbardziej energetyczne i wykorzystywane przez organizm" bo to już jest zbyt żenujący brak...

więcej

353
69
22.10.2019 14:01

Napiszę jeszcze raz żeby nawet pięciolatek mógł zrozumieć. Dzięki białku zwierzęcemu i gotowaniu rozwineły się nasze mózgi. Neandertalczyk miał nawet większy. Pokarm w większości pochodzenia roślinnego w co wątpię to ostatnie 10-15 tys. lat jak już byliśmy w pełni rozwinięci.


3618
180
22.10.2019 14:10

Myślę, że nic nam nie da przegadywanie się bez końca.
Jeżeli mamy wolność to mamy prawo również odżywiać się tak jak chcemy
Natomiast walkę trzeba podjąć z przemysłową produkcją żywności.....niestety roślinnej też to dotyczy. A propagować produkcję w gospodarstwach niskotowarowych i wówczas żywność będzie droga, a gdyby taka była bylibyśmy pewno o wiele zdrowsi i...

więcej

2640
540
22.10.2019 17:08

Zgadzam się to przygadywanie nie ma sensu. Ciekawa jest ilość kalorii potrzebna człowiekowi do normalnego funkcjonowania i ilość potrzebna do utrzymania ciepłoty ciała, a także ile kalorii można otrzymać z poszczególnych produktów. Ciekawe jest, że im dalej na północ tym większy jest udział mięsa w diecie.


6189
471
22.10.2019 17:24

Bo trudno wyhodować kalafiora gdy okres wegetacji trwa trzy tygodnie. Poza tym im zimniej tym więcej energii potrzeba do przeżycia a najbardziej energetyczny jest tłuszcz gdzie tłuszcz zwierzęcy jest najłatwiejszy do pozyskania.


353
69
22.10.2019 19:53

Coś ciekawego dla zainteresowanych tematem.

http://www.uwm.edu.pl/kmizj/wp-content/uploads/2012/04/Kontrowersje-wokół-białek-diety.pdf


3689
3452
27.10.2019 15:35

Ja od zawsze sobie radzę w ten sposób.Na talerzu mielony a oboi tego surówka.


2334
2258
27.10.2019 15:44

czytamcałyczas
Ja sobie nie radzę. Na talerzu schabowy, a obok kicia (Surówek nie używam). Ja nie mam zębów, a ona ma. Idę po następnego schabowego...


2640
540
27.10.2019 17:18

Wojciech To kto tego kotleta zjada. Ja kotów nie mam, ale moja córka ma dwa. Tyle tylko, że one kotletów nie ruszą. Może być szyneczka, ale odpowiedni gatunek i świeża. O taką proszą stojąc przed lodówką.


3689
3452
27.10.2019 17:42

A kiedyś koty jadły myszy i dobrze było.


2334
2258
27.10.2019 17:59

jedna "stara" chce probować wszystko, co ja mam, a "młoda" tylko surowe ryby, mięso etc. Oczywiście, każda ma trzy miski z puszkami i suche żarcie (dwa rodzaje), Z dobrobytu im sie włebkach przewróciło. W dodatku zmianę piasku zarzadzają po każdej wizycie (per saldo 10 razy dziennie, a piasek ekstra drogi plus dezodoranty). ...


2640
540
27.10.2019 18:46

Normalne. Tam są dwie siostry, ale każda ma inny charakterek i inne potrzeby. Z jedną był problem,gdyż nie chciała jeść mokrej karmy. Przez przypadek okazało się, że jak się jej miseczkę zniesie piętro niżej, to je. Czyli mają jakieś własne rewiry. Jedna je w kuchni, a drugiej trzeba znosić obok sypialni. One rządzą.


353
69
27.10.2019 19:18

Koty to zwierzęta terytorialne, przypadkowo się o tym dowiedziałem w jakimś dokumencie.


246
243
27.10.2019 19:30

Aby mowic o jedzeniu miesa lub jego slusznym unikaniu warto najpierw:
-przeczytac raporty Institute for European Environmental Policy
-analizy naukowcow z Uniwersytetu w Oxfordzie na ten temat
-zdac sobie sprawe ile procent kalorii i bialka z miesa uzywamy (niewielki) w porownaniu z uzytkami rolnymi palnety (ogrom), ktore niszczymy na jego produkcje
-odbyc jedna sesje w...

więcej

1917
1212
28.10.2019 09:06

Moja starsza kotka zaczęła jeść mokrą karmę, gdy zobaczyła, że młody kotek taką je, aż mu się uszy trzęsą.


Dodaj odpowiedź

Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany.

178
0
21.10.2019 11:28

Czy można obejrzeć to spotkanie gdzieś w necie ?


3424
234
21.10.2019 12:09

tak:
tu --> https://www.wroclaw.pl/portal/spotkanie-z-olga-tokarczuk-transmisja-on-line

tylko trzeba trochę poczekać na połączenie z serwerem ... gorący ;)


Dodaj odpowiedź

Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany.

3424
234
21.10.2019 12:10

Było niezwykle. Atmosfera jak nigdy i nigdzie. Cieszę się, że mogłam tam być :)


457
250
21.10.2019 14:30

Niech zgadnę - p. Noblistka broni karpia, kornika i jego drzewa jednocześnie oraz gwałconej przez inseminatora krowy, ale popiera aborcję, eutanazję i nierozmnażające się pary albo te rozmnażające się we Francji "w szkle". A w naturze, której "jesteśmy częścią" lew zjada truskawki z bitą śmietaną... Logiki w takich poglądach nie ma żadnej. Urąga to ROZUMOWI! Wątpię,...

więcej

520
67
21.10.2019 19:44

A ja bym nie przyznała Nobla żadnej z nich.


Dodaj odpowiedź

Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany.

2334
2258
21.10.2019 21:57

A ja przeczytałem komentarze i za głowę się chwytam, bo biedna Tokarczuk staje się następnym pretekstem do podziału Polaków. A nie można by tak spokojnie, normalnie, bez wielkich emocji. CIESZĘ się, że Tokarczuk dostała Nobla, choć jej nie typowałem, ani NIE JESTEM FANEM jej twórczości. PODZIELAM natomiast JEJ POGLĄDY I POSTAWĘ...

więcej

1917
1212
22.10.2019 06:34

No, a ja ją wytypowałam oraz Atwood, która dostała Bookera, a te 5 książek od LC dostanie inny szczęśliwiec. Nie chcę się skarżyć, ale naprawdę miałam nosa i cieszyłabym się z wygranej.


1138
116
22.10.2019 10:06

Od jakiegoś czasu mam taką zabawę: Czytam "artykuł" w Internecie o czymś błahym, nie wiem na przykład: Przechodzień pogłaskał psa. Robię zakłady, w którym komentarzu pojawi się polityka. Czasem nie trafiam z ilością, ale jeszcze się nie zawiodłam. Jest zawsze. I jeszcze można obstawać kto będzie pierwszy. My czy Oni! A ile tam zajadłości.


Dodaj odpowiedź

Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany.

0
895
konto usunięte
24.10.2019 10:38

Użytkownik wypowiedzi usunął konto


457
250
26.10.2019 17:45

To już było w Sparcie a potem np w hitlerowskich Niemczech... nazywa się eugenika. Ludzi się eliminuje a co ze schroniskami dla psów - jesteś za usypianiem ?


0
895
26.10.2019 18:14

Tak, jeśli jest to dla zwierzęcia najlepsze rozwiązanie, gdy cierpi i inne sposoby ochrony przed cierpieniem są nieskuteczne. Sama bezdomność nie jest powodem do usypiania lecz do znalezienia odpowiedniego towarzysza dla psa. To dotyczy również kotów.
Wiem na czym polega ruch eugeniczny.


Dodaj odpowiedź

Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany.

zgłoś błąd