Autoportret z kobietą

Okładka książki Autoportret z kobietą autora Andrzej Szczypiorski, 8385954589
Okładka książki Autoportret z kobietą
Andrzej Szczypiorski Wydawnictwo: Kantor Wydawniczy SAWW literatura piękna
264 str. 4 godz. 24 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Data wydania:
1995-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1994-01-01
Liczba stron:
264
Czas czytania
4 godz. 24 min.
Język:
polski
ISBN:
83-85954-58-9
Średnia ocen

6,2 6,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Autoportret z kobietą w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Autoportret z kobietą

Średnia ocen
6,2 / 10
41 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Autoportret z kobietą

avatar
7672
7649

Na półkach:

Nie zainteresowała mnie.

Nie zainteresowała mnie.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
538
431

Na półkach: ,

"Autoportret z kobietą" Andrzeja Szczypiorskiego to niezwykła książka, która głęboko porusza czytelnika swoim bogatym językiem i głębią emocji. Autor z niezwykłą wrażliwością i subtelnością opowiada historię, która splata osobiste refleksje z uniwersalnymi tematami miłości, przemijania i tożsamości. Książka zachwyca swoim introspekcyjnym charakterem oraz umiejętnością oddania niuansów ludzkich uczuć i relacji. Szczypiorski z mistrzowską precyzją kreśli portret głównego bohatera - Kamila , jak i kobiety, co czyni tę pozycję, niezwykle angażującą i pełną głębokich przemyśleń. Ta książka to prawdziwa perełka dla każdego, kto ceni sobie literaturę pełną emocji, refleksji i piękna słowa. Bardzo się cieszę, że miałem okazję ją przeczytać - polecam!

Dodam jeszcze że to było moje czwarte spotkanie z tym autorem i zapewne jeszcze nie ostatnie.

"Autoportret z kobietą" Andrzeja Szczypiorskiego to niezwykła książka, która głęboko porusza czytelnika swoim bogatym językiem i głębią emocji. Autor z niezwykłą wrażliwością i subtelnością opowiada historię, która splata osobiste refleksje z uniwersalnymi tematami miłości, przemijania i tożsamości. Książka zachwyca swoim introspekcyjnym charakterem oraz umiejętnością...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
159
28

Na półkach:

Choć czytałam tę książkę dawno temu, to nadal jestem pod jej urokiem.

Choć czytałam tę książkę dawno temu, to nadal jestem pod jej urokiem.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

104 użytkowników ma tytuł Autoportret z kobietą na półkach głównych
  • 70
  • 33
  • 1
24 użytkowników ma tytuł Autoportret z kobietą na półkach dodatkowych
  • 16
  • 3
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Autoportret z kobietą

Inne książki autora

Andrzej Szczypiorski
Andrzej Szczypiorski
Andrzej Maurycy Szczypiorski - Pisarz, polityk, w czasie II wojny światowej żołnierz Armii Ludowej, uczestnik Powstania Warszawskiego, więzień obozu Sachsenhausen, od lat 70-tych działacz opozycji w PRL, senator I kadencji. Publikował powieści kryminalne pod pseudonimem Maurice S. Andrews.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Dom i świat Rabindranath Tagore
Dom i świat
Rabindranath Tagore
Dom i świat Rabindranatha Tagore’a to jedna z najważniejszych powieści literatury indyjskiej XX wieku – dzieło subtelne, wielowarstwowe, ukazujące napięcia między jednostką a zbiorowością, między rozumem a emocją, między miłością a polityką. Tagore, jako myśliciel i poeta, konstruuje historię rozpiętą między intymnością a historią, budując dramat trojga bohaterów w cieniu narastającego nacjonalizmu w Bengalu początku XX wieku. Akcja rozgrywa się na tle realnych wydarzeń: decyzji brytyjskiego rządu o podziale Bengalu i narodzin ruchu Swadeshi – protestu przeciwko importowi brytyjskich towarów. W centrum opowieści znajdują się: Nikhil – wykształcony, liberalny właściciel ziemski, jego żona Bimala, dotąd żyjąca w domowym zaciszu, oraz Sandip – charyzmatyczny nacjonalista i agitator. Konflikt nie jest jedynie ideologiczny; to głęboko osobisty dramat moralny, uczuciowy i duchowy. Nikhil pragnie, by jego żona odkryła świat zewnętrzny i sama odnalazła prawdę. Sandip z kolei wykorzystuje jej naiwność i pociąga ją ku radykalizmowi. Bimala staje się nieświadomym narzędziem w rękach ideologii, co prowadzi do tragedii. Tagore ukazuje niebezpieczeństwa fanatyzmu. Sandip, choć mówi w imię wolności, w istocie dąży do dominacji i przemocy. Nikhil zaś reprezentuje głos sumienia – wiarę w rozwój duchowy, tolerancję i odpowiedzialność. Powieść nie tylko przestrzega przed nacjonalizmem pozbawionym refleksji, ale też pyta o miejsce kobiet w społeczeństwie, o prawo do samodzielności i wolności myślenia. Bimala – początkowo bierna – przechodzi bolesną drogę, uczy się widzieć nie tylko to, co nęcące, ale i to, co destrukcyjne. Jej przemiana – choć tragiczna – niesie w sobie ważne przesłanie: wolność to nie tylko wyjście z zamknięcia, ale też zdolność do krytycznej refleksji. Tagore nie daje prostych odpowiedzi – zostawia czytelnika w moralnym niepokoju. Powieść stawia pytania: czy cel zawsze uświęca środki? Czy w imię narodu można zrezygnować z prawdy, miłości, sumienia? Dom i świat to nie tylko opowieść o Indiach, ale uniwersalna przypowieść o ludziach, którzy w starciu z ideologią muszą odnaleźć siebie. Jej aktualność dziś – w świecie podziałów i radykalizacji – pozostaje niepodważalna.
Bratyslawski - awatar Bratyslawski
ocenił na108 miesięcy temu
Siódmy krzyż Anna Seghers
Siódmy krzyż
Anna Seghers
„Trzeci głos, tak straszliwie blisko- przecież mogą mi zaraz nastąpić na głowę- pomyślał Georg – był głosem Meissnera, który nocą przychodził do baraku, wywoływał ich pojedynczo, a jego Georga, ostatnio wywoływał przez dwiema nocami. (…) Drugi napad strachu był jak pięść ściskająca serce, żeby nie żyć teraz człowiekiem, żeby zapuścić korzenie jak drzewo, stać się pniem wierzbowym między pniami, okryć się korą i wypuścić gałęzie zamiast ramion”. Anna Seghers, Siódmy krzyż, Przekł. M. Wołczacka i J. Marecka, Czytelnik, Warszawa 1984,s. 26. Dedykacja Umarłym i żywym antyfaszystom Niemiec książkę tę poświęcam Anna Seghers Dedykacja towarzysząca powieści nie pozostawia żadnych niedomówień, brzmi jasno i dobitnie, podobnie jak historia ucieczki Georga, jednego z siedmiu więźniów obozu koncentracyjnego w Westhofen. Dowództwo obozu, w osobie komendanta, poprzysięga karę w ciągu tygodnia (mają stać pod krzyżami i być torturowani). Pod sześcioma z nich znajdują się schwytani uciekinierzy. Co z tytułowym „siódmym krzyżem”? Sugestywna narracja A. Seghers czyni z Czytelnika również więźnia – uciekiniera, pragnącego za wszelką cenę przeżyć. który wobec nieludzkich systemów, chce zniwelować swe człowieczeństwo i przemienić się w nieruchome drzewo, na podobieństwo bohatera. Żaden ze stanów emocjonalnych takich, jak: niepokój, strach, lęk, obawa, przerażenie nie zostanie mu oszczędzone, podobnie, jak i pozostałym więźniom. Niemcy - u zarania faszystowskich idei, w ujęciu A. Seghers - to początek rozbudowanej machiny obozowej, której doświadczyła Europa XX w. Powieść A. Seghers – powinna znaleźć się na liście lektur XXI w. 10/10
zoe - awatar zoe
ocenił na101 rok temu
Wróżby kumaka Günter Grass
Wróżby kumaka
Günter Grass
Lekko ironiczna książka z 1992 r. Noblisty, unikającego łatwych wzruszeń w związku z powrotem do rodzinnego miasta. To fantazja o wymyślonej w 1989 r. przez dawnego gdańszczanina i obecną gdańszczankę inicjatywie, aby dawni wygnańcy z obu narodów mogli po śmierci leżeć – odpowiednio w Gdańsku i Wilnie. Inicjatywie, która połączy wdowią dwójkę. I tylko koniec nie jest ironiczny. Z tej powieści wynika, jak dobrze Grass znał swych rodaków (za bardzo ich tu nie oszczędza),ale - żeby nie było za dobrze – również i nas, Polaków, a także odwieczne mechanizmy, które nieubłaganie się pojawiają, kiedy szlachetne oddolne pomysły przybierają instytucjonalne formy. Czyż nie taki był także ostateczny los tej idei, o której Aleksandra już w 1990 mówi: „Dawno temu była sobie Solidarność”. A tu chodzi wszak nie byle o co, bo szczytną ideę polsko-niemieckiego pojednania – na grobach. Sześćdziesięcioletni bohaterowie powołują do życia stowarzyszenie m.in. dla pochowków dawnych gdańszczan na cmentarzu takiego pojednania. Teoretycznie wydawało się to nietrudne, ale gdy już to się stanie, pojawiają się problemy. Jednym jest przełamanie pierwotnej idei, by tylko żyjący mogli sobie zapewnić taki pochówek, a potem jeszcze dochodzi pomysł, by niemieccy seniorzy dożywali swych dni w upadłych ośrodkach FWP... Ale kto wie, czy nie równie ważnym wątkiem powieści jest ten niemożliwy wydawałoby się romans polskiej Aleksandry z niemieckim Aleksandrem. „Polka i Niemiec! Mógłbym wypełnić nimi książkę z obrazkami: wolną od kłótni, pełną ustępliwości, zbyt piękną, żeby była prawdziwa” – taka to ocena narratora, którego akurat możemy utożsamiać z Autorem. Bo to związek niełatwy, nie tylko z powodu wieku - dorosłe dzieci obojga z obu państw mają jednoznacznie zgodny do tego stosunek…. Przeszłość paradoksalnie działa zaś na ich rzecz – nie jak ich rodziny: „A to, że on mając lat czternaście i pół roku był drużynowym w Hitlerjugend, a ona jako siedemnastoletnia dziewczyna została pełną entuzjazmu członkinią komunistycznej organizacji młodzieżowej, wybaczali sobie jako wady wrodzone swego pokolenia”. "Sprzeczali się jak dobrze zgrana, znająca się od dawna para". „Nazywa koniec swojego penisa „zapóźnionym w rozwoju półgłówkiem” (na co ona, w tym kontekście, po miłości: "Zostań jeszcze trochę w mojej rupieciarni"). „Ale pomniki to my, Polacy, wciąż umiemy budować. Wszędzie męczennicy i pomniki męczenników”. Jest tu nieco realiów z lat 90. - wiadomo o kim. „Był kiedyś dobry na robotnicze strajki. Zachciało mu się być małym marszałkiem Piłsudskim. Już teraz śmiech mnie bierze….”. „Kiedy w dwóch turach wyborów ubiegano się o najwyższy urząd w państwie, odpadł już w pierwszej, pokonany, pozostawiając pole dwóm takim, co dużo obiecywali”. Znajdziemy tu także nieco profetycznych wizji, choć m.in. najazd Bengalczyków na Gdańsk chyba jeszcze przed nami (za to z naddatkiem spełniło się to: „Wolna Polska poddała się obecnie dyktatowi Kościoła”). „Nawet Polacy, którzy zawsze chcą być tylko Polakami, niczym innym jak tylko Polakami, będą musieli się nauczyć, że obok Czarnej Madonny z Częstochowy jest dość miejsca dla innej czarnej bogini, bo naszą równie kochaną, co budzącą strach matkę Kali zabieramy oczywiście ze sobą”. „Niebawem groźba zapaści zmusiła wszystkie europejskie metropolie – a później średnie i małe miasta - do bezsamochodowego ruchu”. „Nawiasem mówiąc zanosi się na to, że jedność Europy uczyni bezprzedmiotowymi wszystkie dziś jeszcze drażliwe kwestie własności. A Polska – jak wolno przypuszczać – z pewnością chce należeć do Europy”. „Polacy mogli wreszcie jeździć bez wiz za zachodnią granicę przez Niemcy do Francji, Holandii, Włoch - o ile mieli dosyć złotówek by wymienić je na waluty zachodnie”. Wspaniała jest postać starej gdańszczanki Erny Brakup – szkoda że tylko epizodyczna, bo to ktoś wypisz, wymaluj podobny do bohaterów najważniejszych, tych magicznych, książek Autora, czyli „trylogii gdańskiej” – jednak ważniejszych dla mnie od tej, 6. jego autorstwa (a poniżej „8” żadna z tamtych nie zeszła….).
Łukasz Starzewski - awatar Łukasz Starzewski
ocenił na61 rok temu
Mefisto Klaus Mann
Mefisto
Klaus Mann
„Niech sobie stoi, ten wielki człowiek, pośrodku swego w najwyższym stopniu podejrzanego Olimpu. Któż się tam dookoła tłoczy? A to dopiero piękne zgromadzenie bogów! Urocza grupa groteskowych i niebezpiecznych typów, przed którymi opuszczony przez Boga lud wije się w delirium uwielbienia. Ukochany fuhrer skrzyżował ramiona, schylił złośliwe czoło, a jego ślepy, okrutny otępiały wzrok biegnie ponad tłumami, które klęcząc z jego stóp, szepczą pacierze. (…) Któż to taki? Aktor? Wiadomo, że wielcy panowie mają słabość do komediantów. Stąpa skromnie, ale stanowczymi krokami ku przednim szeregom. Musicie przyznać: nieźle wygląda w tym towarzystwie, ma taką samą fałszywa godność, taką samą histeryczną energię, taki sam bije z niego próżny cynizm i tania demoniczność.” (s. 238.) Klaus Mann, Mefisto, przekł. J. Dmochowska, PIW, Warszawa 1983. Przed lekturą tekstu, warto wiedzieć: Klaus Mann: • najstarszy syn Tomasza Manna; • opuścił Niemcy w 1933 r. po dojściu Hitlera do władzy; • na emigracji walczył z faszyzmem (głównie atakował Trzecią Rzeszę). Klaus Mann: • autor powieści Mefisto - powieści z kluczem, napisanej w 2-3 roku emigracji, wyd. w 1936 r.; • chciał napisać powieść społeczną, jak przeczytamy w Posłowiu M. Wydmucha (Warszawa 1982),wyszła ostra krytyka reżimu (autor znał ludzi mających bliskie kontakty z dostojnikami Trzeciej Rzeszy); • powieść zyskała szybki rozgłos (pod zmienionymi nazwiskami kryli się ludzie znani autorowi); • główny bohater utożsamiany z Gustafem Grundgensem (pełnił m. in. funkcję intendenta Preussische Staatstheater w Berlinie, placówki podlegającej Goringowi. To na co zwracał uwagę sam autor, to fakt, że powieść nie jest tylko o jednym konkretnym człowieku (Hofgenie),ale odsłania problem natury moralnej. Z pozoru służąc sztuce, artysta służy władzy. Przykłady takich karier widziała Trzecia Rzesza, widziały kraje w czasach zniewolenia. W powieści K. Manna: ważny jest bohater, ważny jest kontekst, ważna jest narracja. Nawet bez klucza trafia do Czytelnika! 10/10 *w 1981 r. powstał film Istvana Szabo „Mefisto” , z wyjątkową rolą Klausa Marii Brandauera, film nagrodzony w Cannes, zdobył też Oskara za najlepszy film nieanglojęzyczny; ** w filmie (polski akcent) zagrała Krystyna Janda.
zoe - awatar zoe
ocenił na101 rok temu
Tonio Kröger i inne opowiadania Thomas Mann
Tonio Kröger i inne opowiadania
Thomas Mann
W nowelach Manna niewiele się dzieje, akcja toczy sie niespiesznie, brak w nich dramatycznych zwrotów akcji - a jednak są piękne. Ich bohaterami są ludzie odrębni, inni od wszystkich, nadwrażliwi. Nieco zapomniany obecnie (u nas) pisarz wywarł swego czasu duży wpływ na polską literaturę, a jego wizyta w latach międzywojennych była dla rodzimych twórców ważnym wydarzeniem. Pięć noweli z tego zbiorku idealnie pokazuje rozwój talentu Manna na przestrzeni 30 lat. Pierwsza powstała jeszcze w XIX wieku, ostatnia tuż przed narodzinami III Rzeszy. Najbardziej znana, tytułowa, opowiada o samotności artysty który, kochając ludzi "blondwłosych i zwyczajnych", jest od nich diametralnie różny i pół życia minie nim się z tym pogodzi i zrozumie, że ceną jego talentu i wyjątkowości jest samotność i niedopasowanie. Tonio Kröger to alter ego pisarza, który również był mieszanką wybuchową temperamentnej latynoskiej matki i przyziemnego solidnego ojca-Niemca. I tak samo jak Tonio był biseksualny (jednak w przeciwieństwie do swojego bohatera założył rodzinę i spłodził sześcioro dzieci). Kończący książkę "Mario i czarodziej" napisany w czasie kiedy we Włoszech triumfował już faszyzm, a w Niemczech za trzy lata mieli przejąc władzę hitlerowcy, pokazuje jak łatwo charyzmatyczna jednostka może narzucić tłumowi swoją wolę, zmanipulować go i zmusić do niechcianych nawet działań. Narrator jest jednym z obezwładnionych przez "czarodzieja" - jedyna iskierka nadziei to ludzie tacy jak Mario, który potrafił wyrwać się spod jego wpływu. "Mario i czarodziej" dobitnie ukazuje poglądy pisarza, który odważnie wypowiedział się przeciw nazizmowi, przez co w 1933 musiał na zawsze opuścić ojczyznę. A mnie, tym razem, najbardziej spodobała się krótka i niepozorna "Katastrofa kolejowa", świetna jest. Tonio i opowiadanie o psie mocno mnie znużyły. Wybór opowiadań niemieckiego noblisty: 6/10
Agata - awatar Agata
oceniła na621 dni temu
Noc, dzień i noc Andrzej Szczypiorski
Noc, dzień i noc
Andrzej Szczypiorski
Powieść „Noc, dzień i noc” uważana jest za kontynuację „Początku”. Nie jest nią w sensie dosłownym, pojawiają się inni bohaterowie, akcja toczy się po wojnie, choć ta powraca we wspomnieniach. Osią wydarzeń staje się ubecka prowokacja, w którą włączony zostanie były żołnierz AK. To Antoni po latach opowiada zagranicznej dziennikarce o tym, co się zdarzyło. Jednak rozdziały z bohaterem jako narratorem pojawiają się pomiędzy tymi, w których jest narracja w trzeciej osobie. Poznajemy ideowego komunistę Czarnockiego, nazistę Arensa, cynicznego ubeka Trojana, Żydów handlujących walutą, ludzi pracujących dla nowego systemu, wierzących w słuszność walki o nowy ustrój, niewahających się przed wsadzaniem do więzień ludzi niewinnych, tworzeniem kłamliwych oskarżeń. Główny bohater mówi: „Żadna siatka szpiegowska nie istniała, była wytworem fantazji kilku funkcjonariuszy śledczych, ale musiałem potwierdzić swój udział w tej siatce, i każda metoda była dobra, byle ten cel osiągnąć”. Poznajemy więc świat, do którego „nie można przykładać zwykłej, ludzkiej miary”. Niektórzy z bohaterów po latach zwątpią w słuszność swych decyzji, inni będą szukać usprawiedliwień dziejowych, postrzegając siebie jako „ofiarę mechanizmów historii”. Względność zasad staje się wygodna, Czarnocki słyszy od jednego z towarzyszy, że „moralność jest kwestią punktu widzenia (…) ona jest relatywna, (…) zmienna, w zależności od twojej socjalnej kondycji”. Warto czytać książki Andrzeja Szczypiorskiego, są piękne i mądre, i wciąż niezwykle aktualne.
wiesia - awatar wiesia
oceniła na85 lat temu
Grek szuka Greczynki Friedrich Dürrenmatt
Grek szuka Greczynki
Friedrich Dürrenmatt
Początkowo przypuszczałem, że będzie to jakąś odwrotność „Wizyty starszej pani”, tymczasem na koniec okazało się, że czytałem niemal Witkacego. Durrenmatt nie przestaje mnie zadziwiać i zaskakiwać. Niemal w każdej książce jest zupełnie innym pisarzem, a jednocześnie zawsze równie zaskakujący, a może nawet lekko bezwzględny – i dla swych bohaterów, i czytelników. Dlatego, gdy przed tytułowym Grekiem, skromnie żyjącym niepozornym trybikiem w paryskiej korporacji z lat 50., gnieżdżącym się w podłej mansardzie przegrywem, w ciągu jednego dnia otwiera się wielki świat, od razu czujemy, że coś tu się nie klei i że wszystko może się skończyć wielką, no może choćby małą, katastrofą (a jednak zakończenie otwiera optymistyczną perspektywę).… Bo skoro nie czytamy bajki dla grzecznych dzieci - a z pewnością nie jest nią ta lektura - to jak zrozumieć sekwencje zdarzeń, w której na ogłoszenie matrymonialne bohatera odpowiada tak zjawiskowa, jak i tajemnicza Chloe (tytułowa Greczynka),we wrednej, już wtedy, korporacji awansuje z nizin hierarchii na dyrektora generalnego, staje się osobą powszechnie znaną, chce go malować największy twórca (piękna beka ze sztuki nowoczesnej),kłania mu się ambasador USA, na jego widok kapelusza uchyla prezydent Francji, staje się właścicielem wytwornego pałacyku, ślubu udzieli biskup jego wyznania (rzecz jasna: staronowoprezbiteriańskiego!),itp., itd. Nie chcąc nikomu psuć wyjątkowej słodko-gorzkiej przyjemności, jaką niesie ze sobą ta niepozorna książeczka, tym razem wyjątkowo powstrzymam się przed moim ulubionym spoilerowaniem. Ważne jedynie, by nie ulec wrażeniu, że to tylko purenonsensowa historyjka, bo jest tu podanych wiele poważnych spraw, a jedna z najważniejszych jest faktyczna nienaruszalność hierarchii społecznej i jej nieuchronna dyktatura, dająca o sobie znać w momencie przekroczenia jej granic. Znajdziemy tu wspaniałe, prześmiewcze - czasem bynajmniej nie do śmiechu - epizody, jak np. pierwszą rozmowę z szefem jego korpo, podczas której nie nazywa go on tak, jak powinien był, czyli Arnolfem Archilochosem, lecz Anaksagorasem, Artakserksesem, a nawet Anaksymandrem… Czy – już na początek – można nie zachwycić się takim zdaniem? „W małej knajpce we mgle i deszczu stał się cud. Do tego grubawego, starszego kawalera i nieśmiałego przyjaciela ludzkości, uwięzionego na śmierdzącej mansardzie, zabarykadowanego za mlekiem i wodą mineralną, do tego obładowanego zasadami i objuczonego urazami pomocnika zastępcy buchaltera z jego wiecznie przemoczonymi i podartymi skarpetkami, z niewyprasowaną koszulą, z nazbyt krótkimi garniturami, ze znoszonymi butami i z opacznymi poglądami – przyszła tak czarująca istota, tak iście baśniowa piękność i gracja”. Aha, bardzo to z ducha francuska opowiastka, godna Pereca czy innego Queneau. Inne cytaty: „Wiedział, że jest więźniem bezlitosnego mechanizmu i nie ma możliwości spełnienia cudu, który mu się objawił”. „Powietrze było stęchłe. Ale smród z wychodków dawał się bardziej we znaki niż zazwyczaj. (…) Szum wody w klozetach wydawał mu się coraz bardziej złośliwy i odrażający”. „Była na swój sposób dobrą katoliczką, która chodziła do kościoła – a zdarzało się, że chodziła, aby się żarliwie wypłakać (tak samo żarliwie szlochała w kinie)”. „Pańskie wątpliwości wynikają z obawy, że nie sprosta pan zadaniom dyrektora. Najmilszy, najdroższy przyjacielu. Zadaniom dyrektora potrafi sprostać każdy – mówiąc w zaufaniu, każdy dureń to potrafi”. „To dobrze, że obok przedmiotów, które wyprawiają ludzi na tamten świat, fabrykujemy także przedmioty, które ich na ten świat sprowadzają”. „Chrześcijanin może się zaniepokoić, myślę, kiedy naraz wali się na niego jedno nieszczęście za drugim (…) Kiedy jednak zdarza się coś przeciwnego, kiedy szczęście nie ma granic, wtedy, sądzę, istnieje niechybnie powód do niepokoju”. „Powinien pan przyjąć te wydarzenia z taką pokorą, z jaką pan by je przyjął, gdyby to były nieszczęścia.(…) Może czeka pana osobliwie trudna droga, droga szczęścia, która tylko dlatego nie jest przeznaczona większości ludzi, że byłaby dla nich trudniejsza niż droga nieszczęścia”. „Nieszczęście nie zaskakuje nas, lecz zdarza się dlatego, że musi się zdarzyć, ale szczęście jest dziełem przypadku i boję się, że nasze szczęście skończy się tak samo szybko, jak się zaczęło, a wszystko jest tylko jakimś kaprysem, który igra tobą i mną”. „- Z początku wszyscy tak krzyczą – powiedział. – Jak gdyby można było zmienić świat bez mordu”. „- Jeśli istnieje człowiek, któremu zazdroszczę, to tylko pan, a jeśli istnieje ktoś, o którego się lękam, to także tylko pan”. „Była ona królową w ciemnym państwie żywiołów. Była kurtyzaną. Najsłynniejszą w mieście”. „Mam wrażenie, jakbym ja nawrócił świat, a on mnie, tak że w końcu nic się nie zmieniło i wszystko było niepotrzebne”. „- Nie wolno nam ustawać w poszukiwaniu bogini miłości – szepnęła – w przeciwnym razie ona nas opuści”.
Łukasz Starzewski - awatar Łukasz Starzewski
ocenił na811 miesięcy temu

Cytaty z książki Autoportret z kobietą

Więcej
Andrzej Szczypiorski Autoportret z kobietą Zobacz więcej
Andrzej Szczypiorski Autoportret z kobietą Zobacz więcej
Więcej