rozwińzwiń

Medicus

Okładka książki Medicus autora Noah Gordon, 9788324576951
Okładka książki Medicus
Noah Gordon Wydawnictwo: Książnica Cykl: Medicus (tom 1) literatura piękna
592 str. 9 godz. 52 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Cykl:
Medicus (tom 1)
Tytuł oryginału:
The Physician
Data wydania:
2008-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2008-01-01
Liczba stron:
592
Czas czytania
9 godz. 52 min.
Język:
polski
ISBN:
9788324576951
Średnia ocen

7,8 7,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Medicus w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Medicus



książek na półce przeczytane 14647 napisanych opinii 425

Oceny książki Medicus

Średnia ocen
7,8 / 10
508 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Medicus

avatar
10
1

Na półkach:

Dla mnie ideał, bardzo ciekawa. Pierwsza połowa bardzo starannie opisana, druga połowa jak dla mnie za bardzo streszcza losy, żałowałam, że to już koniec.

Dla mnie ideał, bardzo ciekawa. Pierwsza połowa bardzo starannie opisana, druga połowa jak dla mnie za bardzo streszcza losy, żałowałam, że to już koniec.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
24
14

Na półkach:

Książka wbrew pozorom spokojna, mniej wzbudza emocje niż np. Egipcjanin Sinuhe, do którego oprócz wydawnictwa zauważam sporo podobieństw; między innymi w tempie, tematyce i poziomie skomplikowania historii. Na pochwałę zasługuje, świetnie poprowadzony wątek religijny.
Zakończenie, - pomimo iż w rzeczywistości podobne zwieńczenie życiorysu jest bardzo powszechne - jest dość oryginalne dla tego rodzaju powieści, co przypadło mi do gustu.

Książka wbrew pozorom spokojna, mniej wzbudza emocje niż np. Egipcjanin Sinuhe, do którego oprócz wydawnictwa zauważam sporo podobieństw; między innymi w tempie, tematyce i poziomie skomplikowania historii. Na pochwałę zasługuje, świetnie poprowadzony wątek religijny.
Zakończenie, - pomimo iż w rzeczywistości podobne zwieńczenie życiorysu jest bardzo powszechne - jest ...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
12
10

Na półkach:

Bardzo dobrze się czytało. Barwnie oddaje realia epoki, przenosi w tamte czasy. Opowiada ciekawą historię medyka.

Bardzo dobrze się czytało. Barwnie oddaje realia epoki, przenosi w tamte czasy. Opowiada ciekawą historię medyka.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

6028 użytkowników ma tytuł Medicus na półkach głównych
  • 3 651
  • 2 287
  • 90
1022 użytkowników ma tytuł Medicus na półkach dodatkowych
  • 612
  • 236
  • 43
  • 41
  • 34
  • 28
  • 28

Tagi i tematy do książki Medicus

Inne książki autora

Noah Gordon
Noah Gordon
Amerykański pisarz żydowskiego pochodzenia. Szczególnie znane są jego powieści stanowiące sagę rodziny Cole. Najbardziej znaną - acz w powieści występującą w tle - historyczną postacią powieści Medicus jest Awicenna. Książki te obfitują w bardzo liczne błędy faktograficzne, np. w swoich dziełach porusza (w całkowicie anachroniczny sposób) temat inkwizycji i prześladowań Żydów w średniowiecznej Europie.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Egipcjanin Sinuhe Mika Waltari
Egipcjanin Sinuhe
Mika Waltari
Książkę tę mam na liście “do przeczytania” od zawsze, a zabieram się do niej jak do jeża, bo jakoś kojarzy mi się z “Faraonem”. I nie wiem co miałbym do tej ostatniej mieć, bo monument filmowy Kawalerowicza nawet mi się kiedyś jakoś podobał, a oryginału Prusa przecież nie czytałem. Odwagi więc! No więc, czy trzeba było bać się powieści Waltariego? O czym jest opowieść Egipcjanina Sihnue? Jest z pewnością opowieścią o tamtych czasach, czy raczej o naszym wyobrażeniu o tamtym Egipcie; o państwie, które czasy największej świetności ma już zdaje się za sobą, a obecnie toczone jest problemami zewnętrznymi (jak konieczność toczenia większych i mniejszych wojen z mniej lub bardziej wrogimi i agresywnymi sąsiadami) oraz wewnętrznymi (jak spiski, walka o władzę czy słabości opisywanych faraonów). W takich to czasach dzieje się opowieść Sinuhe, którego to zmienność losów i niestałość szczęścia zdaje się znamienna dla epoki. A podana jest w księgach - godnie jak u jakiego Herodota czy innego Tukidydesa. W prostym odczytaniu jest więc o ludzkim losie jako swoistym wahadle, którego ruchy są jak zyskiwanie i tracenie bogactwa, szczęście i rozpacz po nim następująca, miłość i utraty kolejnych obiektów miłości. A wydarzenia te cykliczne jak Nil wylewający i ustępujący na przemian. Może to rytmiczność rzeki wydarzenia te kreuje i napędza? Jest też - głębiej sięgając w znaczenia książki - o postprawdzie, którą tworzy się od zawsze zwalając pomniki przeszłych władców, albo skuwając podpisy na marmurowych popiersiach po to tylko, by wykuć tam imiona własnych przodków. O niezmienności wydarzeń, gdzie “nil novi sub sole”, jak miano stwierdzić za lat tysiąc i stwierdzać do dziś - przez kolejne dwa milenia. Choć inni powiadają, że właśnie “nic dwa razy się nie zdarza”... Mamy opowieść o sektach kapłańskich uzurpujących sobie prawo do władzy - nie tylko nad “rzędami dusz”, ale i nad - o zgrozo - boskim faraonem. Dziel i rządź, wychowuj młodzież i opychaj się mięsem zwierząt ofiarnych! Nie jest to jakoś znajoma narracja? W ogóle i w ten sposób można spojrzeć na tę książkę z szerszej perspektywy; w rzeczywistości jest ona - podaną pod starożytnym płaszczem (tuniką może?) - opowieścią o nas samych, nawet tych współczesnych, bowiem człowiek nie tak znów bardzo zmienił się przez kilka tysiącleci spisanych o nim opowieści; nie myli się inny wielki Klasyk mówiąc “przeszłość jest to dziś, tylko cokolwiek dalej”. Życiowa droga Sinuhe pozwala nam spenetrować granice znanego wówczas świata: Egipt, Syrię, Kretę, Jerozolimę, Teby i Babilon, kraj Hatti. Poznajemy różnice kulturowe, religijne, społeczne, a pamiętać należy, że rzetelną wiedzę o tym, co jest w innych krainach szło wóczas poznawać z opowieści podróżników lub własnoocznych obserwacji podczas własnych perygrynacji. A poza tym, czy jest to opowieść przekazująca nam prawdę historyczną? Jakoś wydaje się, że raczej dzieło historyzujące, choć nie aspirujące do ściśle naukowej dokładności w oddaniu realiów opisanego świata. Prosto pisana linijna opowieść, choć od początku zdajemy sobie sprawę, że to rodzaj wspomnień, relacjonowanych z perspektywy docierania do kresu. Bez zbędnych ozdobników, choć i sama historia życia Sinuhe jest ciekawa i interesująco tu podana. Może tylko nieco zbyt rozwlekle? Nie bez znaczenia jest powieściowy humor. Może nie samej tytułowej postaci, bo ta akurat przymiotu tego jest niemal całkowicie pozbawiona. Ale nie brak jej już jego słudze - Kaptahowi, u którego przebiegłość łączy się z prostotą, a naiwność z logicznym rozumowaniem. Duet ten nie może nie przypominać pewnego zmyślnego szlachcica z Manczy i Sanczo Pansa - jego wiernego sługi. To mocna figura tej powieści. Prawda nie tylko z tej powieści: religia to zło, fanatyzm religijny - zło jeszcze większe, sekty zaś kapłanów (różnych zresztą kultów) - zło w stopniu najwyższym… Łatwo tworzy się też nowych bogów, choć trudno doń przekonuje lud, z umysłami już zatrutymi poprzednimi bóstwami. Audiobook świetnie zrealizowany i przeczytany (Marcin Popczyński),co znacząco podnosi wartość lektury, ale staram się oceniać tak, jakbym sam czytał z papieru… Po zakończeniu książki nie mam wrażenia, że oto spotkałem się z arcydziełem, ale czasu spędzonego na wysłuchaniu opowieści Sinuhe za stracony nie uważam - wprost przeciwnie. Choć mój stosunek do dzieła faluje od wzmagającego się zainteresowania do irytacji; trudno mi utrzymać jednolite zainteresowanie dość nierówną opowieścią. Nie jest to moje pierwsze spotkanie z pisarstwem Miki Waltariego (doskonały “Obcy przyszedł na farmę”) i wcale nie wykluczam jeszcze sięgnięcia po coś więcej jednego z najbardziej znanych fińskich pisarzy.
MarWinc - awatar MarWinc
ocenił na613 dni temu
Trylogia rzymska Mika Waltari
Trylogia rzymska
Mika Waltari
Nie znałem Waltariego wcześniej i początek (Tajemnica Królestwa) nieco mnie zmęczył. Nie, żeby było to niedobre, ale Wrogowie Rodzaju Ludzkiego są lepsi. Na szczęście nie dałem się zniechęcić i dotrwałem do końca, poznając Minutusa Manilianusa i jego wspomnienia. Jest to człowiek rozsądny, mimo swojej (pozornej?) ciapowatości w kontaktach z kobietami, nawigujący z powodzeniem meandry rzymskiego życia ludzi na poziomie w, co tu dużo mówić, niezbyt bezpiecznych czasach Nerona. Pozornej, bo nigdy nie wychodzi na swoich gorących miłościach znowu tak źle. I czy autentyczna jest jego wiara w to, że "mądra i cnotliwa" Agrypina życzliwie pomoże mu w jego związku z Klaudią czy też ma onej Klaudii już dość... Nie ma wrogów, za to mnóstwo rozsądnych inwestycji. Kiedy trzeba doniesie na współspiskowców (jest przecież przyjacielem Nerona) a kiedy trzeba wyśle, jako organizator igrzysk, swego nieślubnego syna na arenę. No ale nie do końca świadomie (bo przecież ciężko znać każdego skazańca, który na arenie kończy) a poza tym nie było innego wyjścia: konieczność polityczna. Co prawda Tygellin umieszcza go w końcu na listach proskrypcyjnych, ale to również konieczność polityczna, nic osobistego. Na szczęście dzieje się to już wtedy, gdy wiatry zmieniają kierunek, fart Nerona się skończył i owe listy raczej bezzębne są. Poza tym Minutus rozsądnie w tym czasie przebywa na Bliskim Wschodzie, gdzie (nie zapominając o swoim, nader niewygórowanym, procencie ze złupienia Świątyni) angażuje się we wsparcie nowego Cezara. A że Duch wieje kędy chce, jednak rozsądek go ostatecznie zawodzi i zostaje, jak zwykle nie do końca świadomie, chrześcijańskim męczennikiem. Nie z powodu jakiegoś szczególnego pociągu do nowej wiary, ale z powodu chwilowego zaniku rozsądku właśnie: nie dla siebie, ale dla syna pożądając cesarkiej przyszłości... Subtelny, fantastyczny humor, brak złudzeń, uniwersalne mechanizmy władzy i karierowiczowstwa. Zdecydowanie zachęca do sięgnięcia po pozostałe powieści autora, choć ponoć te same wątki się powtarzają w różnych sztafażach historycznych. Trzeba się przekonać czy to prawda, jedna czy dwie tego typu powieści więcej szkody ni znudzenia przynieść nie mogą. Na koniec ciekawostka: Neron w swojej wszechwładzy "poślubił" niewolnika Sporusa, który ponoć podobny był do Poppei, którą Neron niezwykle miłował a którą nieszczęśliwie stracił (co to za nieszczęśliwe okoliczności, można sobie wyguglać). W dobie obecnej zidiocenie doszło do tego stopnia, że angielskojęzyczna Wikipedia dumnie i ze śmiertelną powagą owego Sporusa wymienia na liście małżonek (małżonkxów? osób małżeńskich?) Nerona. Bo przecież miłość nie wyklucza...
Zmaj - awatar Zmaj
ocenił na82 lata temu
Miasto złodziei David Benioff
Miasto złodziei
David Benioff
--- Książka ma postać opowieści Lwa Abramowicza Beniowa, starego Rosjanina, w połowie Żyda, emigranta żyjącego na Florydzie, który opowiada wnukowi przerażającą historię z roku 1942, kiedy jako 17to letni chłopak próbował bronić obleganego przez Niemieckie wojska Leningradu. W odciętym od świata, bezustannie bombardowanym mieście ludzie umierali z głodu, zimna i bomb, a nasz Lew Beniow złapany na gorącym uczynku ograbiania martwego wrogiego spadochroniarza zostaje aresztowany i wtrącony do Kriestów, do ponurej celi razem z młodym dezerterem Kolą (swoją drogą wprowadza on do powieści elementy humorystyczne). Zrządzeniem losu dostają od pułkownika NKWD Greczenki zadanie zdobycia mendla jaj na weselny tort córki pułkownika. Tak zaczynają się ich "przygody", kiedy to w poszukiwaniu jajek wędrują 50km za linie wroga, uciekają kanibalom, pomagają partyzantom, drobny Lew własnoręcznie zabija nożem dwóch Niemców (w tym oficera SS)... --- Powieść, choć opisuje przecież traumatyczne, bestialskie czasy wojny w skutym lodem, barbarzyńskim niemal kraju, czyta się bardzo płynnie, "lekko", z wypiekami na twarzy jak przy lekturze Robinson Crusoe. Akcja sunie do przodu niczym messerschmitt nad okrążonym Pitrem, dwójka przeciwstawnych bohaterów, motyw drogi, pierwszoosobowy narrator. Czuć przygodowy sznyt beztroskiego, łakomego na sukces, wychowanego w dobrobycie autora, może i mającego rosyjskie korzenie, ale urodzonego i dorastającego w Stanach. I jeśli tak się to czyta to jest to pierwszorzędna wojenna powieść przygodowa. Nie należy jej porównywać np do "Zapiski oficera Armii Czerwonej" Piaseckiego, "Generał i jego armia" Władimowa czy "Życie i los" Grossmana - to zupełnie inny typ powieści. Ps. Scena ze zmasakrowanymi psami na leśnej polanie (rozdział XII),tresowanymi do wysadzania niemieckich czołgów, wstrząsająca i chwytająca za serce. Podobnie opowieść dziewczyn o koleżance Zoji, która uciekła z domu uciech dla oficerów Einsatzgruppe, a po złapaniu Niemcy odpiłowali jej na żywca obie stopy (rozdział XIV). Ps.2 Czy opisana w XIII rozdziale przyprawiająca i dreszcz grozy gra w szachy Lwa ze Sturmbannführerem Abendrothem była inspiracją dla Tarantino w słynnej otwierającej scenie filmu "Bękarty wojny"?
WissQuek - awatar WissQuek
ocenił na921 dni temu
Spisek franciszkanów John Sack
Spisek franciszkanów
John Sack
Pozytywne rozczarowanie. Spodziewałem się popłuczyn po "Imieniu róży", dostałem ucznia, który co prawda nie przerósł mistrza, ale starał się. Największym plusem jest to, czego brakuje większości współczesnych powieści historycznych - całkiem udane oddanie realiów opisywanej epoki. Bohaterowie co do zasady myślą, czują i zachowują się jak mieszkańcy średniowiecznej środkowej Italii. Fabuła również koncentruje się wokół tego, co stanowiło centrum średniowiecznej egzystencji, czyli święci, krucjaty, rywalizacja papiestwa i cesarstwa. Autor wplata sporo autentycznych wątków historycznych, nie boi się również w niehagiograficzny sposób przedstawić wizerunki kilku błogosławionych tamtych czasów. Pierwszą część powieści, statyczną, nieco filozoficzną, wprowadzającą do świata przedstawionego, czytało się bardzo dobrze, autor bardzo się starał oddać nastrój czasów. Zasadniczym minusem jest harlequinowa miłość pomiędzy główną postacią kobiecą, a jedną z dwóch głównych postaci męskich, która nabiera swej wagi w drugiej części powieści. Oczywiście dzięki temu powieść nabiera stosownej dynamiki (w niektórych recenzjach tutaj można przeczytać, że dzięki temu powieść jest lepsza, no cóż, co kto lubi),tyle że traci na tym sporo nastrój epoki. Ktoś napisze, że no przecież Tristan i Izolda to opowieść średniowieczna, a ja odpowiem - niby tak, tylko dzieje tamtych miały wymiar tragiczny, a tragizmu miłości W "Spisku Franciszkanów" nie ma ani krztyny, ten romans zupełnie nie przystaje do realiów średniowiecznych. Niemniej, poza tym nieco żenującym love story, autor odstawił kawał świetnej roboty, "Źródło Mamerkusa" to to nie jest, a i tak "Spisek Franciszkanów" czytało się dobrze. Samego spisku za dużo nie ma, stanowi raczej pretekst do opowiedzenia historii o tamtych czasach, podobnie zresztą jak tytułowe źródło w "Źródle Mamerkusa". I więcej podobieństw widzę właśnie do powieści Leszka Białego, aniżeli marketingowe porównanie do dzieła Umberto Eco.
Mamerkus - awatar Mamerkus
ocenił na74 lata temu
Grecki skarb Irving Stone
Grecki skarb
Irving Stone
Jak generalnie nie jestem fanką biografii, tak te zbeletryzowane czyta mi się zazwyczaj całkiem dobrze. Niestety, przy "Greckim skarbie", który miał być właśnie taką opowieścią biograficzną o małżeństwie Schliemannów, pojawiły się dla mnie pewne zgrzyty. Przede wszystkim Stone opowiada tu tylko o ich życiu razem, a przecież Henryk miał 47 lat, kiedy poznał żonę. Mieszkał wcześniej w kilku krajach, założył rodzinę, dorobił się fortuny - miał naprawdę pasjonujące życie, którego mi w tej książce po prostu brakowało. Z kolei Zofia była od męża o 30 lat młodsza i przeżyła go o ponad 40 - całe jej późniejsze życie najwidoczniej też nie było dla autora warte uwagi. "Grecki skarb" wydawał się napisany bardziej z perspektywy kobiety, co akurat było ciekawym zabiegiem, bo Zofia jednak pracowała w cieniu męża i jego sławy. Ale znów, jeśli autor skupiał się na niej, to chociaż jej późniejsze życie powinno też zostać omówione... Głównym tematem książki są jednak wykopaliska. Nazwisko Schliemanna nie było mi przecież obce - jako odkrywca Troi i Myken był mi już dobrze znaną postacią. W "Greckim skarbie" miałam jednak okazję przeczytać, jak doszło do tych odkryć, ile problemów one narobiły małżeństwu, ale też i jaką sławę im one przyniosły. Towarzyszymy Schliemannom w zdobywaniu pozwoleń, walce z urzędnikami, powolnym przekopywaniu ton ziemi oraz odkrywaniu coraz to nowych skarbów. Książka jest szczegółowa, momentami aż za bardzo (w pewnym momencie, gdy Stone wymieniał wszystko, co wykopywano w danym miejscu, przelatywałam już tylko wzrokiem listy przedmiotów),ale czyta się ją świetnie. Fakt, że przedstawionych tu postaci Schliemannów nie byłabym w stanie polubić, ale z drugiej strony jawią się mi oni jako zwykli ludzie, ze swoimi wadami i zaletami, a to działa bardzo na korzyść lektury. Szczegółowość Stone'a w opisach irytowała mnie jednak bardziej w sytuacjach niezwiązanych z archeologią, ale np. z greckim życiem Zofii - opisy ceremonii religijnych czy posiłków potrafiły mi się dłużyć. Myślę, że dla fanów historii i archeologii "Grecki skarb" to dobra książka - po wycięciu paru pierwszych rozdziałów, bo zaczyna się to dobrze czytać, dopiero gdy rozpoczynają się wykopaliska pod Troją. Patrząc jednak na tę lekturę pod kątem biografii bohaterów, odczuwam spory niedosyt. Wciąż jednak marzy mi się wyjazd na stanowiska archeologiczne w Troi i Mykenach... ;)
Gabi Zet - awatar Gabi Zet
ocenił na61 rok temu

Cytaty z książki Medicus

Więcej
Noah Gordon Medicus Zobacz więcej
Noah Gordon Medicus Zobacz więcej
Noah Gordon Medicus Zobacz więcej
Więcej