Król

Okładka książki Król autora Ewa Madeyska, Kasia Matyjaszek, 9788365341112
Okładka książki Król
Ewa MadeyskaKasia Matyjaszek Wydawnictwo: Dwie Siostry Seria: Małe Katastrofy literatura dziecięca
40 str. 40 min.
Kategoria:
literatura dziecięca
Format:
papier
Seria:
Małe Katastrofy
Data wydania:
2016-04-01
Data 1. wyd. pol.:
2016-04-01
Liczba stron:
40
Czas czytania
40 min.
Język:
polski
ISBN:
9788365341112
Średnia ocen

8,3 8,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Król w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Król

Średnia ocen
8,3 / 10
11 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Król

Sortuj:
avatar
886
876

Na półkach: ,

Druga z serii "Małe katastrofy". Grafika i ilustracje podtrzymane.
Tym razem Frania robi awanturę opiekunce swojej młodszej siostry, z którą musi wyjść na plac zabaw.
W zasadzie Frania nie ma nic przeciwko placowi zabaw, bo nawet lubiłaby tam bywać, ale jej strach wzbudzają dwaj chłopcy: Stasiek i Jasiek, którzy do miło zachowujących się dzieci nie należą.
Od razu po odkryciu przybycia na plac zabaw Frani zaczynają swoje harce, dokuczają jej słownie i fizycznie. Pierwszy ucierpiał jej konik, któremu chłopcy wyrwali nogę, następnie zabrali się za jej okulary aby je zniszczyć. Frania wzywała pomocy, ale opiekunka nie słyszała jej nawoływań. Byłoby słabo z Franią gdyby nie nagłe pojawienie się chłopca na wózku inwalidzkim.

I tu zaczął się wyśmiewczy "taniec" Jaśka i Staśka wokół wózka, momentami bywało niebezpiecznie a zdecydowanie bardzo nie miło. We Frani obudziła się rycerska odwaga i taka wściekłość, że zaczęła atak na chłopców. Oczywiście szanse są nie były równe, ale w sukurs przyszło im ciekawe wydarzenie.

Nauka dla łobuziaków jest spora, a radość z niezwykłych wydarzeń dla Frani i nowego kolegi Artura ogromna.
Polecam, może się przydać przy wspieraniu dzieci w podobnych zdarzeniach w ich życiu.

Druga z serii "Małe katastrofy". Grafika i ilustracje podtrzymane.
Tym razem Frania robi awanturę opiekunce swojej młodszej siostry, z którą musi wyjść na plac zabaw.
W zasadzie Frania nie ma nic przeciwko placowi zabaw, bo nawet lubiłaby tam bywać, ale jej strach wzbudzają dwaj chłopcy: Stasiek i Jasiek, którzy do miło zachowujących się dzieci nie należą.
Od razu po...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

19 użytkowników ma tytuł Król na półkach głównych
  • 15
  • 4
8 użytkowników ma tytuł Król na półkach dodatkowych
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Król

Inne książki autora

Okładka książki Okularki Ewa Madeyska, Kasia Matyjaszek
Ocena 7,6
Okularki Ewa Madeyska, Kasia Matyjaszek
Okładka książki O snach i czarach Jerzy Kroczak, Ewa Madeyska, Stanisław Poklatecki
Ocena 8,3
O snach i czarach Jerzy Kroczak, Ewa Madeyska, Stanisław Poklatecki
Ewa Madeyska
Ewa Madeyska
(ur. 1971 w Białymstoku),doktor nauk humanistycznych, literaturoznawczyni, pisarka, dramatopisarka, scenarzystka, redaktorka, wykładowczyni twórczego pisania. Absolwentka Uniwersytetu Wrocławskiego (filologia polska),Szkoły Filmowej w Łodzi (scenariopisarstwo) oraz Podyplomowego Kursu Arteterapii w Polskim Instytucie Ericksonowskim w Łodzi (arteterapia). W 2011 Ewa Madeyska otrzymała międzynarodowe stypendium twórcze Dagny przyznawane przez Stowarzyszenie Willa Decjusza. W jego ramach uczestniczyła m.in. w Festiwalu Literackim „Dagny – Romans Kultur”, w Forum Wydawców we Lwowie oraz w Festiwalu Wolności Słowa „Kapittel” w Stavanger. Od 2010 Ewa Madeyska prowadzi warsztaty twórczego pisania. Wykładała m.in. scenariopisarstwo na Kursie Kreatywnego Pisania w IBL PAN w Warszawie oraz creative writing na Gender Studies UW. Od 2014 uczy pisania powieści oraz opowiadań w Szkole Mistrzów Pióra w Collegium Civitas. Publikacje Proza: Katoniela, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2007. Nominacja do literackiej Nagrody Nike 2008. Rodzina O. 1968/1969, Społeczny Instytut Wydawniczy Znak, Kraków 2017. Trylogia Ostatnie: Ostatni portret Melanii, Dom Wydawniczy Rebis, Poznań 2018. Ostatni romans Kornelii, Dom Wydawniczy Rebis, Poznań 2018. Ostatnia obsesja Natalii, Dom Wydawniczy Rebis, Poznań 2018. Dla dzieci: Okularki, Wydawnictwo Dwie Siostry, Warszawa 2015. Król, Wydawnictwo Dwie Siostry, Warszawa 2016. Współautorka antologii nowej literatury z Polski i Norwegii Podróż na północ (Stowarzyszenie Willa Decjusza, Kraków 2011),w której opublikowała opowiadanie pt. Alergia. Dramaty: Zgaga. Finał V edycji Gdyńskiej Nagrody Dramaturgicznej 2012. Spektakl telewizyjny w reż. Katarzyny Szyngiery (2015) pod tym samym tytułem. Pętla. Finał VI edycji Gdyńskiej Nagrody Dramaturgicznej 2013. Herstoria. Półfinał VII edycji Gdyńskiej Nagrody Dramaturgicznej 2014. Pociąg do pochodzenia. Półfinał VIII edycji Gdańskiej Nagrody Dramaturgicznej. Fruwający śmiałek albo historia pewnego spaceru. Nagroda w 25. konkursie na Sztukę dla Dzieci i młodzieży. Prace naukowe: Współautorka (wraz z Jerzym Kroczakiem i Maciejem Ederem) edytorskiego opracowania traktatów Stanisława z Gór Poklateckiego pt. O snach i czarach, Wydawnictwo Atut, Wrocław 2011.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Bajka i Majka Malina Prześluga
Bajka i Majka
Malina Prześluga
Uwielbiam książki pisane z perspektywy dziecka. Niewielu autorów może pochwalić się znajomością dziecięcej wrażliwości, potrzeb i pragnień do tego stopnia, że czytając książkę czujemy się jak ta mała istotka, z całą jej beztroską i naiwnością. W książce, którą dziś chcę wam przedstawić, nie spotykamy wprawdzie dziecka, lecz małą pchełkę. Prawdziwą pchłę podróżniczkę! Przyznacie, że pchły niezbyt często są bohaterkami dziecięcych książek. Tu ukłon w stronę autorki, że potrafi brzydkim, przez nikogo niechcianym pasożytniczym stworzeniom nadać cechy sympatycznych istotek, które stają się czytelnikowi niezwykle bliskie. Pchełka, którą tu poznajemy, ma wszystkie cechy typowe dla małego dziecka - ciekawość świata, odwagę, nieroztropność. Nawet jej narracja jest typowo dziecięca. Olśniona przypadkowo zauważonym różowym futerkiem gorąco zapragnęła na nie wskoczyć. Wbrew zakazom i ostrzeżeniom swojego starszego brata, pchła Majka stawia na swoim - opuszcza poczciwego jamnika, na którym wspólnie "mieszkali" i przeskakuje na upragnione różowe futerko. Urocze miejsce okazuje się być jednak zwykłym pluszakiem, czytaj - nie jest w stanie dostarczyć pchełce pożywienia, ani przyjemnego ciepła. Majka postanawia wrócić, ale tu pojawia się problem... Jamnik nagle się oddala i nasza maleńka pchełka zostaje zupełnie sama. I co teraz? Dopiero teraz dociera do niej sens ostrzeżeń brata i chętnie znowu trafiłaby pod jego opiekę, ale to nie takie proste... Majka postanawia jednak się nie poddawać i chce odnaleźć brata. Wyrusza na poszukiwania. Po drodze spotyka ją wiele przykrości i zagrożeń - skręca kostkę, znosi kpiny pewnego komara, cudem unika śmierci pod wielkim kapciem. Strach, rozpacz, poczucie osamotnienia małej pchełki sprawiają, że czytelnik emocjonalnie się z nią identyfikuje i gorąco kibicuje. Na szczęście cała historia kończy się dobrze. Dzięki determinacji małej pchełki i pomocy komara Ryszarda, który na szczęście daje się poznać z lepszej strony, rodzeństwo w końcu się odnajduje. Opowieść jest bardzo dynamiczna. Nie znajdziemy tu opisów, lecz głównie dialogi. Ale nie tylko słowa Maliny Prześlugi trafiają do młodego czytelnika - na uwagę zasługują też niezwykłe ilustracje Agnieszki Rzeźniak, doskonale oddają one klimat tej książki i wspaniale przemawiają do wyobraźni. Więcej na: http://maluszkoweinspiracje.blogspot.com/2014/07/bajka-i-majka.html
Maluszkowe Inspiracje - awatar Maluszkowe Inspiracje
ocenił na711 lat temu
Lubię Leosia Pija Lindenbaum
Lubię Leosia
Pija Lindenbaum
Zawsze uważałam, że fabułę zdecydowanej większości książek dla dzieci łatwo dorosłemu przewidzieć, gdyż opierają się one na starych jak świat schematach. Dobro zawsze zwycięża, a czary charakter musi pożałować swoich karygodnych czynów, a najlepiej jeszcze odkręcić swoje występki. To budujące, z morałem i uczące młodych ludzi zasad, jakimi powinni się w życiu kierować. A książki dla najmłodszych to już w ogóle żadne wyzwanie dla wyobraźni rodzica. Wystarczy spojrzeć na okładkę, czasem wesprzeć się dodatkowo opisem i już od pierwszej strony wiemy, co spotka nas na ostatniej. Tak sądziłam do tej pory. A potem sięgnęłam z córką po „Lubię Leosia” i jeszcze długo po odłożeniu publikacji na półkę nie mogłam przestać się śmiać. W pozytywnym sensie. Ta niepozorna książeczka liczy dosłownie kilka zdań. Na każdej stronie Marcel wymienia, co lubi u swojego kolegi – Leosia. Wyznaje też, że nie lubi tego trzeciego chłopca, który przychodzi do piaskownicy. Zazdrość to w końcu bardzo powszechne zjawisko, także wśród dzieci, a już zazdrość o przyjaciela to rzecz szczególna. Sądziłam, że właśnie o tym będzie książka. I owszem, była, ale miała też bonus w postaci takiego zakończenia, że choćbym myślała latami, nie wymyśliłabym tego lepiej, zabawniej, bardziej życiowo. Pokazałam „Lubię Leosia” mężowi, ma podobne odczucia. Nie zdradzę oczywiście, co takiego się wydarzyło, ale myślę, że zasiałam w was ziarno ciekawości. Książeczka ma grubą oprawę i miłe dla oka, kolorowe ilustracje. Jak wspominałam, tekstu nie jest dużo – jedno zdanie, kilka prostych słów na każdej stronie, ale za to napisanych dużą, czytelną czcionką, dzięki czemu w późniejszym wieku spokojnie można ją wykorzystać do nauki czytania. Element humorystyczny w postaci zakończenia na pewno zainteresuje starsze dzieciaki i zachęci je do samodzielnej lektury. Polecam, zdecydowanie. Rzadko bywam zaskoczona książkami dla dzieci. Tej jednak udało się mnie zaskoczyć i to porządnie. zaczytana.com.pl
Netula_CK - awatar Netula_CK
ocenił na97 lat temu
Koala disco Aleksandra Cieślak
Koala disco
Aleksandra Cieślak
Druga z moich dzisiejszych propozycji to już czysta rozrywka. Wydawnictwo nazwało tę książeczkę bardzo huczną bajką na dobranoc i my się w pełni z tym zgadzamy. Jeśli więc marzycie o tym, że wasza pociecha szybciutko się uspokoi i zaśnie to nic tu po was. Albo przygotujecie się na piski, śmiechy i tańce-połamańce do późnych godzin, albo czytajcie tę książeczkę w dzień. Głosy niosą się z oddali: jest impreza u koali! Będą bity, będą hity! Dj Rufus niesie płyty! Czy uwierzycie w ogóle, że misie koala mogą tak imprezować? Hmmmm uwierzcie, bo to w gruncie rzeczy najbardziej senna impreza, na jakiej byliśmy. .. Na eukaliptusie zebrała się cała rodzina. Wszyscy gotowi są na to niecodzienne wydarzenie. Autorka zaprasza wszystkich, którzy chcą obejrzeć to zjawisko. No to zaczynamy! Kuzyn, dziarska ciotka, żwawy dziadek, skore do pląsów kuzynki, ojciec, mama, której nóżki chodzą w rytm rumby, stryjenka i stryjek, babcia, siostra i młodszy braciszek. Całe bractwo pląsa, skacze, przytupuje w rymowanym rytmie Oli Cieślak. My czytelnicy oczywiście nie pozostajemy w tyle. Łóżko ugina się od wesołych skoków, a podłoga aż stęka dociskana małymi, bosymi stopami. Jest zabawa na całego. Gwarantuję wam. Niestety koala, jak to koala. Długo nie poimprezuje na eukaliptusie. Najwytrwalszy okazał się mały braciszek, ale i on w końcu dołączy do całego towarzystwa, które niechcący zapadło w sen. I wszystkim misiom zgodnie się śniło: takiej imprezy jeszcze nie było… U nas nie było na pewno. Bo T. to nie koala i nie zaśnie z byle powodu, a jeszcze na takiej imprezie? Zapomnij mamo:) Chyba rozumiecie więc, że czytamy tę książeczkę raczej w dzień i w weekendy, kiedy można dłużej pospać? Wtedy też lepiej ogląda się ilustracje niezwykle pasujące do tego krótkiego tekstu. Jest szał, jest kolor i milusińskie misie, które najlepiej wyglądają z zamkniętymi oczkami:) Urocza książeczka!
Marta - awatar Marta
oceniła na710 lat temu
Duch z butelki Eva Susso
Duch z butelki
Eva Susso
Poznaliście już w książce ,, Yeti’’ tego samego autora Evy Susso sympatyczną parę bohaterów Uno i Matiego. Dziś chłopcy powracają w nowej letniej odsłonie. Książeczka jest równie piękna jak poprzednia. Duży format, twarda oprawa. Zilustrowana tak samo nadzwyczajnie i w tym samym stylu jak ,,Yeti’’, przez Benjamina Chaud’a. Akcja zaczyna się tym, jak rodzeństwo cieszy się z zakupionych skarbów na pchlim targu , poprzedniego dnia. Bracia nabyli zachwycające rzeczy , a mianowicie stare zabawki jak helikopter, supermana, łuk, auto, książkę oraz tajemniczą niebieską butelkę o dziwnym kształcie. Z tych wszystkich nabytków butelka jest najbardziej intrygująca. Uno i Mati odkorkowują butelkę i wtedy dopiero zaczyna się dziać. Z sykiem i świstem oraz leśnym zapachem, z flaszki wylatuje ogromny duch. Przedstawia się jako strażnik cedrowego lasu, więziony w butelce przez 4000 lat. Ma na imię Humbaba. W podziękowaniu ,że chłopcy wyratowali go z tego więzienia proponuje spełnić trzy dowolne bez ograniczeń życzenia. Dzieci jak , to dzieci nie zastanawiają się nad istotą sprawy, że to tylko są trzy prośby do spełnienia i nic poza tym. Prowadzą Humbabę do swojego ogrodu , pokazują mu swój domek na kasztanowcu i wypowiadają pierwsze życzenie. Proszą by cały ogród był pełen ciastek i słodyczy. I za chwilę pierwsza ochota spełnia się na ich oczach. Babeczki, marcepanowa trawa, lizaki, bananowe pianki są wszędzie. Drzewa zamiast liści też są pokryte słodkimi smakołykami. Chłopcy wpadają w amok. Wszystkiego próbują, smakują, objadają się. Resztą wypychają swoje kieszenie . Ogród jest jak zaczarowany . Przychodzi pora na drugie życzenie. Czego dotyczyła kolejna prośba chłopców do strażnika lasu? Jakie niosła za sobą konsekwencje? Czy w rezultacie Humbaba spełnił obiecane trzy życzenia Uno i Matiemu? Wszystkiego dowiecie się z lektury. Będziecie przeżywać z chłopcami świetną przygodę. A obrazki kolorowe zadowolą każdego. W niedzielę pójdziemy z dzieciakami na pchli targ poszukać takiej zakorkowanej niebieskiej butelki. W ostateczności może być czerwona. A może znajdziemy tam jeszcze inne niecodzienne rarytasy i perełki. Już nie możemy się doczekać!
Anka - awatar Anka
oceniła na102 lata temu
Sztokholm znam to miasto Judith Drews
Sztokholm znam to miasto
Judith Drews
Moja córka jest wielką miłośniczką książek posiadających bardzo dużo szczegółów. Wyszukiwanie małych elementów, przemierzanie labiryntami lub ulicami stało się jej wielką pasją. Ważne, aby na ilustracjach dużo się działo, było mało tekstu, a bohaterowie zachęcali do wielogodzinnego wymyślania niepowtarzalnych historii oraz rozwiązywania zagadek. Wszystkie te cechy na książka Judith Drews „Sztokholm - znam to miasto”. Już sama okładka nęci i zaprasza do wejścia do niezwykłego miasta, w którym tłok, gwar i zabawa to codzienność. Na pierwszym planie zobaczymy jacht ze szwedzką banderą (dzięki czemu dzieci poznają narodową flagę),ujrzymy kilka znanych nam postaci: Astrid (Lindgren),Alfred (Nobel),Selma (Lagerlöf) i wielu, wielu innych prawdziwych oraz fikcyjnych, których los związał ze Sztokholmem. Na pierwszych stronach zobaczymy galerię postaci. Pod każdą z nich zamieszczono zadanie, które pomoże rozpocząć piękną przygodę z książką. Na kolejnych wchodzimy już w wir miejskiego życia. Po ulicach biega Pippi, jej małpka oraz koń. Nie zabraknie też krasnali, wodników, duszków, wróżek, amorków, fontann, smoków, zabaw w piaskownicy, reniferów, robotników, policjantów, książąt, pomników, gwiezdnego chłopca, trolli, pingwinów, piłkarzy, królików, kotów, ptaków, kaczuszek, ryb, niedźwiedzi, gigantycznych wiewiórek, szopów praczy, samolotów, wiatraków. Zycie w szwedzkiej stolicy jest niesamowicie bogate, przez co można zginąć w labiryncie miasta na wiele godzin. Książka bardzo dobrze przyciąga uwagę dzieci. Ze względu na grube, solidne strony mogą po nią sięgać już dwulatki. Bogactwo szczegółów, bardzo dobre zagadki i możliwość toczenia własnej opowieści sprawia, że chętnie sięgną po nią również uczniowie, którzy z wykorzystaniem książek i Internetu mogą odkrywać zawarte w książce szczegóły, poznawać legendy, gwiazdy, twórców, władców i naukowców. Po takie książki warto sięgać z kilku powodów. Pierwszym jest pokazanie naszym pociechom, że zabawy z lekturami to bardzo przyjemna przygoda. Kolejnym trenowanie koncentracji i spostrzegawczości, a także logicznego myślenia pociechy w czasie wyszukiwania szczegółów, wzbogacanie słownictwa, poszerzanie wiedzy. Książki bez tekstu aż proszą się o to, by samodzielnie wymyślić przygody bohaterów, co powoli na wielogodzinne ćwiczenie dziecięcych umiejętności językowych oraz kreatywności. Proste ilustracje wykorzystujące podstawowe kolory oraz nieskomplikowane elementy będą doskonałą inspiracją do tworzenia własnych niepowtarzalnych miast pełnych gwaru. Warto dzieciom zaproponować, aby po takiej lekturze narysowały kawałek swojego miasta, swoje ulubione miejsca. „Sztokholm” to również doskonały materiał do terapii. Liczne zwierzęta, niezwykłe postaci, wielość przedmiotów staną się doskonałym pretekstem do uważnej pracy z kolejnymi stronami. Możemy ćwiczyć z dzieckiem wyszukiwanie konkretnych przedmiotów, liczenia ich, określania kierunków i usytuowania, wyszukiwania znanych zabaw. Jeśli już wcześniej spotkaliście się z twórczością Szwedów, dzieci poznały Sztokholm oraz lektury z nim związane na pewno ta książka ucieszy je jeszcze bardziej. Moja córka była zachwycona tym, że mogła znaleźć na stronach nowej lektury znane jej postaci. Szczególną sympatią darzy Pippi, jej konia i małpkę, a wszystko dzięki komiksom o Pippi również wydanym przez Wydawnictwo Zakamarki. Kolejną postacią, która ma u nas niesamowite powodzenie jest Łucja z kołem ratunkowym. Książkę polecam wszystkim dzieciom. Solidne strony sprawią, że posłuży im ona bardzo długo.
AnnaSikorska - awatar AnnaSikorska
oceniła na109 lat temu
Bogaś z Zielonej Łąki Ingrida Vizbaraite
Bogaś z Zielonej Łąki
Ingrida Vizbaraite
Na mnie ta książeczka podziałała jak balsam, bo historia opowiedziana przez autorkę tchnie delikatnością i czułością. Czytałam ją z namaszczeniem i wzruszeniem, bo to czarowna książka a w niej wszystko jest czarowne: główni bohaterowie, towarzysze, sceneria i sama historia oczywiście. Obrazy, które ma się przed oczami podczas czytania wciągają i choć czasami mogą wydawać się trochę mroczne, to zawsze kryją jakąś niespodziewaną dobroć. Już dawno żadna książka dla dzieci tak na mnie nie podziałała, nawet nie umiem powiedzieć w czym tkwi jej rozbrajająca moc. A o czym rzecz cała? A otóż i ona: mały rycerzyk Bogaś i jego konik Rogaś żyli sobie na łące otoczeni przyjaciółmi i pięknem krajobrazu. Dbali o mieszkańców doglądając każdego z osobna wedle jego potrzeb, oglądali obłoczki, rozmawiali, żyli spokojnie i przyjemnie. Aż pewnego dnia Bogaś zobaczył okrągły jak piłeczka obłoczek, który niejako zaczął go prześladować, widział go na jawie i we śnie. Przestał dbać o łąkę i jej mieszkańców, schudł i zachowywał się niezdarnie.Wreszcie podjął decyzję o wyjeździe w poszukiwaniu obłoczka. To była bardzo bohaterska decyzja rycerzyka, bo dotąd nie opuszczał swojej łąki. Jadąc i jadąc i ... dojechali do ciemnej puszczy, przerażeni ale nie zrażeni jechali dalej aż dojechali do jasnej polany. Tam zobaczyli namiot w którym rozparty na krzaczkach borówek siedzial skarabeusz - dostawszy od niego tajemnicze informacje ruszyli w dalszą drogę. Dojechali do bagien, gdzie uratowali muchę z macek rosiczki. Długo jeszcze trwała ich podróż zanim ujrzeli kaktusowy gaj z przepowiedni skarabeusza, w środku którego ujrzeli obłoczek.... Czy uda im się wrócić na łąkę? Tak, ale jak przeczytajcie, zachęcam.... Może komuś z Was wydać się ta wzmianka o głównym nurcie książeczki spłaszczona i mało porywająca, ale nie dajcie się zwieść mojej pisaninie. Z książeczki płynie dużo dobra i ciepła, tkliwości i serdeczności. Autorka przypomina, że wygląd zewnętrzny bywa złudny, a odpychające z zewnątrz bywa przepiękne w środku i trzeba czasu aby sie o tym dowiedzieć. Zresztą ogólny przekaz jest prosty, że dobro daje dobro i odpłaca dobrem a cierpliwość przynosi zaskakujące rezultaty.
Agnieszka - awatar Agnieszka
oceniła na88 lat temu

Cytaty z książki Król

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Król