Mały Książę. Dziewczynka i pilot

Okładka książki Mały Książę. Dziewczynka i pilot autora Valérie Latour-Burney, 9788324033836
Okładka książki Mały Książę. Dziewczynka i pilot
Valérie Latour-Burney Wydawnictwo: Znak emotikon literatura dziecięca
36 str. 36 min.
Kategoria:
literatura dziecięca
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Le Petit Prince. Histoire du film
Data wydania:
2015-07-27
Data 1. wyd. pol.:
2015-07-27
Liczba stron:
36
Czas czytania
36 min.
Język:
polski
ISBN:
9788324033836
Tłumacz:
Magdalena Talar
Średnia ocen

6,7 6,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Mały Książę. Dziewczynka i pilot w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Mały Książę. Dziewczynka i pilot

Średnia ocen
6,7 / 10
15 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Mały Książę. Dziewczynka i pilot

Sortuj:
avatar
954
78

Na półkach: ,

Dobrze mieć w rodzinie małe dzieci gdyż bezkarnie mogę czytać taką literaturę :)Książka nam się podobała, chrześniakowi na tyle, że w dniu w którym ją otrzymał czytana była trzy razy (i dalej jest czytana). Dla młodszych dzieci jest to fajna historia gdzie mogą zapoznać się z Małym Księciem.
Książeczka ładnie wydana z ilustracjami z filmu.

Dobrze mieć w rodzinie małe dzieci gdyż bezkarnie mogę czytać taką literaturę :)Książka nam się podobała, chrześniakowi na tyle, że w dniu w którym ją otrzymał czytana była trzy razy (i dalej jest czytana). Dla młodszych dzieci jest to fajna historia gdzie mogą zapoznać się z Małym Księciem.
Książeczka ładnie wydana z ilustracjami z filmu.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
22
7

Na półkach:

Kocham Małego Księcia. To jedna z moich najukochańszych lektur. Podoba mi się pomysł przybliżenia tej postaci dzieciakom. Te książkowe wydania z ilustracjami filmowymi są naprawdę przyjemne. Niektórzy narzekają, że to nie to samo co oryginalne ilustracje. A ja myślę, że to trochę jak z Mikołajkiem 3D. To książki do określonych odbiorców. My kupiliśmy Dziewczynkę i pilota oraz Małego Księcia dla najmłodszych. Dzieciaki są zachwycone.

Kocham Małego Księcia. To jedna z moich najukochańszych lektur. Podoba mi się pomysł przybliżenia tej postaci dzieciakom. Te książkowe wydania z ilustracjami filmowymi są naprawdę przyjemne. Niektórzy narzekają, że to nie to samo co oryginalne ilustracje. A ja myślę, że to trochę jak z Mikołajkiem 3D. To książki do określonych odbiorców. My kupiliśmy Dziewczynkę i pilota...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
133
20

Na półkach:

Może to komercyjne, może naciągane ktoś powie, ale wg mnie Mały Książe wreszcie jest dla wszystkich, dla każdego. Dla ceniących klasykę, dla najmłodszych, dla starszych, dla osób, które pokochały film i marzą o tym, aby klatki z filmu mieć ze sobą w domu. Ksiażka jest piękna. W tym roku dzień dziecka jest w sierpniu :) Moje brzdące (i ja trochę też bo podkradam jak zasypiają) dostały komplet wszystkich 4 premierowych książek i są zachwycone :)

Może to komercyjne, może naciągane ktoś powie, ale wg mnie Mały Książe wreszcie jest dla wszystkich, dla każdego. Dla ceniących klasykę, dla najmłodszych, dla starszych, dla osób, które pokochały film i marzą o tym, aby klatki z filmu mieć ze sobą w domu. Ksiażka jest piękna. W tym roku dzień dziecka jest w sierpniu :) Moje brzdące (i ja trochę też bo podkradam jak...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

25 użytkowników ma tytuł Mały Książę. Dziewczynka i pilot na półkach głównych
  • 16
  • 9
9 użytkowników ma tytuł Mały Książę. Dziewczynka i pilot na półkach dodatkowych
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Mały Książę. Dziewczynka i pilot

Inne książki autora

Okładka książki Podwórkowe przygody Mikołajka Valérie Latour-Burney, Emmanuelle Lepetit, praca zbiorowa
Ocena 7,9
Podwórkowe przygody Mikołajka Valérie Latour-Burney, Emmanuelle Lepetit, praca zbiorowa
Okładka książki Rodzinne przygody Mikołajka Valérie Latour-Burney, Emmanuelle Lepetit, praca zbiorowa
Ocena 7,4
Rodzinne przygody Mikołajka Valérie Latour-Burney, Emmanuelle Lepetit, praca zbiorowa
Okładka książki Szkolne przygody Mikołajka Valérie Latour-Burney, praca zbiorowa
Ocena 8,2
Szkolne przygody Mikołajka Valérie Latour-Burney, praca zbiorowa

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Królewna Lenka ma zmartwienie Aneta Krella-Moch
Królewna Lenka ma zmartwienie
Aneta Krella-Moch
"Królewna Lenka ma zmartwienie" to cieniutka książeczka, z miękką okładką, ale za to z pięknymi, kolorowymi ilustracjami i ciekawą historią. Jak tylko przeczytałam ją córce, ta od razu zabrała się za rysowanie :) wzorując się na ilustracjach z tej książki. Pewnego dnia rodzice powiedzieli Lence, że będzie miała brata. Po ich minie królewna widziała, że oczekują od niej radości z tego powodu. Tymczasem ona nie wiedziała czy cieszyć się, czy wręcz przeciwnie. Uciekła więc z zamku i zatrzymała się w odosobnionym miejscu, by sprawę przemyśleć. Doszła do wniosku, że jak pojawi się brat, to rodzice przestaną ją kochać. Tymczasem odnalazł ją syn strażnika. Lenka podzieliła się z nim swoim zmartwieniem. Reakcja chłopca nie była taka, jakiej oczekiwała. On bardzo by chciał mieć młodszego brata. Lenka po rozmowie z kolegą również doszła do wniosku, że to jednak fajnie jest być starszą siostrą. "Królewna Lenka ma zmartwienie" pokazuje przede wszystkim sytuację dziecka, które nie cieszy się z przyjścia na świat młodszego rodzeństwa. Książka ta w swej treści zawiera wyjaśnienie najważniejszej dla dziecka sprawy: miłości rodziców. Mówi ona wprost, że w sercu rodziców jest wystarczająco dużo miejsca, żeby kochać wszystkie swoje dzieci. Ponadto książka "Królewna Lenka ma zmartwienie" pokazuje zalety bycia starszą siostrą, czy też bratem. Można przecież młodsze rodzeństwo wszystkiego nauczyć, można się wspólnie bawić, a przy okazji teraz to te młodsze dziecko będzie tym pouczanym na każdym kroku. W książeczce "Królewna Lenka ma zmartwienie" nie znajdziecie natomiast treści ilustrujących sytuację, kiedy bycie starszą siostrą bywa trudne. Biorąc pod uwagę fakt, że książka jest o dziecku niecieszącym się z rodzeństwa, myślę, że to bardzo dobry pomysł, aby o problemach, które mogą się pojawić nie wspominać w tej samej opowieści. "Królewna Lenka ma zmartwienie" to książeczka na niezmiennie aktualny temat pojawienia się nowego członka rodziny. Pozycja ta jest króciutka, ale w bezpośredni sposób wyjaśnia to, co może okazać się największym zmartwieniem starszego rodzeństwa i zwraca również uwagę na zalety posiadania młodszego rodzeństwa. Ze względu na prostą i krótką historię polecam tę książeczkę głównie młodszym dzieciom. Dla starszych, potrafiących wysłuchać dłuższe opowiadanie polecam książkę "Tekla i płaczący braciszek". Ilustracje możecie obejrzeć na moim blogu, serdecznie zapraszam http://yllla-cowgowiepiszczy.blogspot.com/2015/10/krolewna-lenka-ma-zmartwienie-krella.html
yllla - awatar yllla
oceniła na610 lat temu
Królewna Lenka ma katar Aneta Krella-Moch
Królewna Lenka ma katar
Aneta Krella-Moch
Książeczki z przygodami królewny Lenki należą do jednych z ulubionych mojej córki. Miałyśmy już okazję przeczytać o tym, jak to główna bohaterka ratowała Pana Ciekawskiego, przeganiała strachy, albo też czekała na wróżkę. Ku naszej radości Wydawnictwo Skrzat wypuściło na rynek kolejną część serii pt "Królewna Lenka ma katar". Książeczka szybciutko dołączyła do naszej małej kolekcji. Wieczorem, przed snem, usiadłyśmy we dwie nad książeczką, aby przekonać się, co tym razem spotkało tę małą i sympatyczną dziewczynkę. W Pięknej i Rozległej Krainie od kilku dni pogoda nie dopisuje. Ciągle leje, mży, siąpi. Słoneczko skryło się za chmurami, a wiatr hula w najlepsze. Lenka bardzo chciałaby wyjść na dwór i się pobawić. Dlatego też mimo paskudnej pogody postanowiła iść na spacer. Nie pytając nikogo o zgodę ubiera płaszczyk, zakłada kalosze, do rączki bierze parasolkę i wychodzi z pałacu. Wszędzie, gdzie okiem sięgnąć, są kałuże, mniejsze i większe, a zimny wiatr przenika jej płaszczyk. Spacerując królewna spotyka ogrodnika, który mówi jej, że w taką pogodę lepiej nie wychodzić z domu, bo można złapać wirusa. Tylko jak wygląda ten cały wirus? Czy jest groźny? Królewna uznaje, że nie ma potrzeby wracać do pałacu, bo ona przecież nie zamierza szukać żadnego wirusa, a tym bardziej go łapać. Ale już wkrótce przekona się, że to on ją znajdzie. W nosku zacznie ją dziwnie łaskotać i... a psik! Pojawi się katar! Jak sobie z nim radzić? Co należy zrobić, aby pozbyć się uciążliwego wirusa? Na całe szczęście Lenka ma wiernego przyjaciela, który będzie blisko niej podczas choroby. Razem zastanawiać się będą, czy wirus przypomina zielonego wielorękiego stworka. A może jest ogrem bądź brzydką czarownicą? Co mi się podoba w książeczkach z serii o królewnie Lence? Przede wszystkim to, że każda historia opowiada o sprawach bliskich każdemu dziecku, dzięki czemu łatwiej jest mu utożsamić się z główną bohaterką. Poza tym są pięknie wydane. Tekst jest odpowiedniej wielkości, nie męczy oczu i daje możliwość dzieciom próbowania własnych sił w samodzielnym czytaniu. Ilustracje autorstwa pani Anety są duże, szczegółowe i bardzo kolorowe. Idealnie oddają wszystko to, o czym w danym momencie czytamy. Sama historia napisana jest w sposób ciekawy, przykuwający uwagę dziecka, z humorem, a zarazem prosto, dzięki czemu jest ona łatwa w odbiorze już dla najmłodszych dzieci. Z powodzeniem można ją czytać trzylatkom. Książeczkę polecam wszystkim małym Czytelnikom, nie tylko dziewczynkom, bowiem książeczka spodobać może się również chłopcom, zwłaszcza że jednym z bohaterów jest syn strażnika towarzyszący Lence w jej przygodach. Moja ocena: 5/6 recenzja z mojej strony: http://magicznyswiatksiazki.pl/krolewna-lenka-ma-katar-aneta-krella-moch-recenzja-456/
Amarisa - awatar Amarisa
oceniła na711 lat temu
Szczęśliwi czas liczą! czyli to i owo o czasie i zegarach Marcin Pałasz
Szczęśliwi czas liczą! czyli to i owo o czasie i zegarach
Marcin Pałasz
Co wspólnego ma słońce z obiadem? Wbrew pozorom, bardzo dużo. Przekonuje się o tym Antek, który śmiał się z młodszej siostry, która porę obiadu określiła za pomocą położenia słońca względem rosnącej w pobliżu sosny. Przysłuchujący się dyskusji rodzeństwa rodzice stają po stronie kilkuletniej Tosi, a cała sytuacja daje impuls do rozmów o mierzeniu czasu, o tym, jak robiono to w przeszłości, a jak obecnie. Korzystając z pięknej pogody, z pomocą taty, dzieci konstruują na plaży prosty zegar słoneczny, a także piaskowy. W kolejnych dniach dzieci poznają zawiłości kwadransów, określania godzin w systemie dwunasto- i dwudziestoczterogodzinnym. Zmiana pogody (jak to nad polskim morzem bywa) nie gasi entuzjazmu taty - pokazuje on dzieciom własnoręcznie wykonany budzik, a efekty tego eksperymentu długo będą pamiętane nie tylko przez Antka i Tosię, ale również przez ich gospodarzy :) W książkach Marcina Pałasza nigdy nie brakuje humoru - tak jest i tym razem. Wyjątkowe szczęście Antka do bliskich spotkań z mewami wywołuje niepowstrzymany uśmiech na twarzy czytelnika. Rozmowy rodzeństwa pełne są przekomarzanek, ale również ciepła i sympatii. Ilustracje Artura Nowickiego podkreślają urok tej wakacyjnej (choć edukacyjnej) książeczki. Książka pana Pałasza to znakomita pomoc do nauki określania czasu - przyda się zarówno na samym początku przygody z zegarkiem, jak i wtedy, gdy potrzebujemy poćwiczyć te wszystkie "wpół do", "za kwadrans", czy "dziesięć po". Autor kapitalnie również pokazuje, jak zwykłe sytuacje mogą stać się okazją do nauki poprzez kreatywną zabawę. Wystarczy chcieć. :)
Aine - awatar Aine
ocenił na79 lat temu
Zwierzaki rozrabiaki Katarzyna Zychla
Zwierzaki rozrabiaki
Katarzyna Zychla
Katarzyna Zychla to autorka znana z serii o sympatycznym hipopotamie Maksie i jego siostrzyczce Zuzi, którą prezentowałam Wam na swoim blogu. Pisarka ma na swoim koncie też zbiór różnych historii z morałem - ,,Zwierzaki rozrabiaki". Książka to kilkanaście dość długich opowiadań, przeznaczonych do samodzielnego czytania. Bohaterami są różne zwierzęta, które zmagają się z różnymi trudnościami lub mają jakieś kłopoty. Najczęściej jest to coś, co robią wbrew woli rodziców - mały dzik udał się na wyprawę w nieznaną część lasu, co źle się dla niego skończyło, mały nietoperz nie posłuchał opiekunów i omal nie stracił życia, mały byczek zgubił latawiec dzieci, a koźlątko przewróciło płot, niszcząc kapustę. Książka została wydana w dużym formacie, w sztywnej oprawie. Ma dużą czcionkę, dzięki czemu małe dzieci mogą czytać ją samodzielnie. Historie są ciekawe i czyta się je szybko i ze sporym zainteresowaniem. Jedyne, co mi przeszkadzało w tym zbiorze to to, że gdy maluchy zrobiły coś źle prawie w żadnym wypadku nie zostało to wyjaśnione za pomocą rozmowy, tylko jakiejś bliżej niekreślonej kary. ,,Zwierzaki rozrabiaki" to bardzo ładnie wydany zbiór, które może nie jest obowiązkową publikacją w biblioteczce malucha, ale na pewno cieszy oko. Cieszę się, że skusiłam się na ten zbiór, gdyż w przyszłości na pewno będę do niego często wracać. Moja ocena: 5/6
Kiti - awatar Kiti
ocenił na810 lat temu
Bogaś z Zielonej Łąki Ingrida Vizbaraite
Bogaś z Zielonej Łąki
Ingrida Vizbaraite
Na mnie ta książeczka podziałała jak balsam, bo historia opowiedziana przez autorkę tchnie delikatnością i czułością. Czytałam ją z namaszczeniem i wzruszeniem, bo to czarowna książka a w niej wszystko jest czarowne: główni bohaterowie, towarzysze, sceneria i sama historia oczywiście. Obrazy, które ma się przed oczami podczas czytania wciągają i choć czasami mogą wydawać się trochę mroczne, to zawsze kryją jakąś niespodziewaną dobroć. Już dawno żadna książka dla dzieci tak na mnie nie podziałała, nawet nie umiem powiedzieć w czym tkwi jej rozbrajająca moc. A o czym rzecz cała? A otóż i ona: mały rycerzyk Bogaś i jego konik Rogaś żyli sobie na łące otoczeni przyjaciółmi i pięknem krajobrazu. Dbali o mieszkańców doglądając każdego z osobna wedle jego potrzeb, oglądali obłoczki, rozmawiali, żyli spokojnie i przyjemnie. Aż pewnego dnia Bogaś zobaczył okrągły jak piłeczka obłoczek, który niejako zaczął go prześladować, widział go na jawie i we śnie. Przestał dbać o łąkę i jej mieszkańców, schudł i zachowywał się niezdarnie.Wreszcie podjął decyzję o wyjeździe w poszukiwaniu obłoczka. To była bardzo bohaterska decyzja rycerzyka, bo dotąd nie opuszczał swojej łąki. Jadąc i jadąc i ... dojechali do ciemnej puszczy, przerażeni ale nie zrażeni jechali dalej aż dojechali do jasnej polany. Tam zobaczyli namiot w którym rozparty na krzaczkach borówek siedzial skarabeusz - dostawszy od niego tajemnicze informacje ruszyli w dalszą drogę. Dojechali do bagien, gdzie uratowali muchę z macek rosiczki. Długo jeszcze trwała ich podróż zanim ujrzeli kaktusowy gaj z przepowiedni skarabeusza, w środku którego ujrzeli obłoczek.... Czy uda im się wrócić na łąkę? Tak, ale jak przeczytajcie, zachęcam.... Może komuś z Was wydać się ta wzmianka o głównym nurcie książeczki spłaszczona i mało porywająca, ale nie dajcie się zwieść mojej pisaninie. Z książeczki płynie dużo dobra i ciepła, tkliwości i serdeczności. Autorka przypomina, że wygląd zewnętrzny bywa złudny, a odpychające z zewnątrz bywa przepiękne w środku i trzeba czasu aby sie o tym dowiedzieć. Zresztą ogólny przekaz jest prosty, że dobro daje dobro i odpłaca dobrem a cierpliwość przynosi zaskakujące rezultaty.
Agnieszka - awatar Agnieszka
oceniła na88 lat temu
Miasteczko szeptów Vincent Zabus
Miasteczko szeptów
Vincent Zabus Renaud Collin
Czy piękne miasteczko może być bardzo ponurym miejscem? Najwyraźniej tak, skoro właśnie w takim mieszka mała Alicja. Urokliwe uliczki i schludne domki same nie mają szans zrobić dobrego wrażenia, gdy brakuje im najważniejszego: tętniącej życiem atmosfery. Bynajmniej nie jest to miasteczko wyludnione. Mieszkają tutaj psy – ale takie, które nie szczekają, można spotkać i koty – które mruczą tak cichutko, że prawie w ogóle, można nawet wybrać się na tutejszą imprezę aby posłuchać orkiestry – która nie wydaje z siebie dźwięków - nikogo to jednak nie dziwi, nawet tutejsze gdzie gitary nie mają strun. Wokoło panuje tak wszechogarniająca cisza, że chmury upodobały sobie tutejsze niebo, jako miejsce odpoczynku. A najgorsze, że zmęczeni szeptaniem mieszkańcy przestali ze sobą rozmawiać. Nikt się tutaj nie uśmiecha, a uczucia, które powinny zostać wyśpiewane, na zawsze stają się niewyznaną miłością. Do uszu przypadkowego wędrowca nie dotrze stąd przyjazny gwar - nikt nie śpiewa, nie nuci, nie nawołuje. Pewnie więc nikt się w te okolice raczej nie zapuszcza, tylko woli ominąć je szerokim łukiem. Jak się łatwo domyślacie: przekleństwem tego tajemniczego miejsca jest cisza. W miasteczku obowiązuje bezwzględny zakaz hałasowania. Niestety nikt nie pamięta jednak skąd się wziął i dlaczego tak restrykcyjnie trzeba go przestrzegać. http://alicyawkrainieslow2.blogspot.com/2015/12/muzyka-agodzi-obyczaje-miasteczko.html
Alicya Oss - awatar Alicya Oss
ocenił na810 lat temu
Nieśmiałek Sylwia Chutnik
Nieśmiałek
Sylwia Chutnik
malewielkieksiazki.blogspot.com Wśród swoich "kolegów" z Poczytajek Pomagajek, wypada troszkę...nieśmiało. Małomówny bohater, zalękniony i pełen obaw o to, co powiedzą inni. To odczytujemy od razu. Mamy opowiadanie, w którym Nieśmiałek przedstawia nam kilka dni swojego życia, głównie w szkole. Koledzy przestali go zapraszać do zabaw na przerwie, bo nie reagował na ich słowa. Dlaczego? Wstydził się, nie odzywał i tylko na nich patrzył. Nieśmiałek był w szkole bardzo cichy i wręcz niezauważalny ale, gdy rozmawiał z mieszkającą piętro niżej małą Zosią, to podobno buzia mu się nie zamykała. Było tyle do opowiadania. Sąsiadom natomiast wydawało się, że chłopczyk nie mówi od urodzenia, bo zawsze mijał ich w milczeniu. Ciekawy przypadek z tego Nieśmiałka. Poczytajka wypełniła swoje zadanie, bo poznaliśmy wstydliwego i małomównego bohatera całkiem dobrze. Przeczytaliśmy o tym, jak pewnego dnia pani od matematyki wezwała go do tablicy i tam niestety, nieśmiały uczeń nie potrafił wykonać zadania, które rozwiązywane na kartce, szło mu świetnie. Nauczycielka podczas przerwy dostrzegła tę kartkę z poprawnym wyliczeniem i zostawiła Nieśmiałkowi wiadomość, że od tej pory może tylko pisać zadania, nie musi odpowiadać przy tablicy. I tutaj miała zadziałać Pomagajka, ale czy to naprawdę skuteczna rada? Pewnie doraźnie tak, a dokładniej; sprawdzi się na lekcjach matematyki, ale co na innych? Tego nie wiemy... Podobno Nieśmiałek po przeczytaniu wiadomości od pani matematyczki, nabrał pewności siebie i powiedział "dzień dobry" swoim sąsiadom. Podobno kartka, napisana przez panią nauczycielkę, stała się dla niego czarodziejska, a następny dzień w szkole wydał się wspaniały. Zatem, oby więcej takich kartek, dla wszystkich nieśmiałków świata, bo przecież mają nam tyle do powiedzenia...
Ida - awatar Ida
oceniła na78 lat temu
Rekwizytor Otto Vincent Zabus
Rekwizytor Otto
Vincent Zabus Renaud Collin
"Błądzi człowiek, póki dąży" /Johan Wolfgang Goethe/ Powszechnie wiadomo, że ten kto nie ma w sobie dosyć odwagi by wyruszyć w świat i stawić czoła niebezpieczeństwom będzie wiódł jałowe życie. Leo mimo traumatycznych przeżyć, których zdążył w swoim krótkim życiu doświadczyć, odważył się podążyć za marzeniem i odmienił swój smutny los. Z jego postępowania wynika dla małego czytelnika bardzo wartościowa lekcja: nie ważne, co złego nas do tej pory spotkało i ile sami wyrządziliśmy zła, nigdy nie jest za późno na to, by zawalczyć o siebie. Jak już wspomniałam Leo nie miał łatwego życia. Jego tata zniknął jeszcze zanim się urodził. Później musiał bezsilnie patrzeć na to jak umiera jego mama. Gdy został na świecie całkiem sam, umieszczono go w sierocińcu. W tym przesiąkniętym smutkiem miejscu nikt go nie polubił. Odreagowując swój ból, smutek, gniew i żal na wszystkich wokoło, zraził do siebie otoczenie. Złe emocje tak bardzo nim zawładnęły, że odebrały mu nawet głos. Przestał w ogóle mówić. Wydawałoby się, że jeśli nikt się nim nie zaopiekuje, nie pomoże mu, to już nic dobrego z niego nie wyrośnie. Autor książeczki pokazał nam jednak, że wcale nie musi tak być. Chłopiec jeśli zechce, dzięki marzeniu do którego zacznie nieprzerwanie i uparcie dążyć, może uratować się sam. I tak się właśnie dzieje. A marzenie Leo jest wyjątkowe: pragnie on zostać pomocnikiem rekwizytora. Co ciekawe, nie chodzi wcale o zwykłego rekwizytora. Otto do którego się włamuje jest rekwizytorem Krainy Baśni! Mimo początkowej niechęci z czasem mężczyzna odkrywa, że nie przeszkadza mu wcale towarzystwo milczącego chłopca. Leo godzinami, z zachwytem w oczach, przygląda się jego pracy. Mężczyzna nie wie, że chłopiec zmaga się bezskutecznie z własną słabością: chciałby poprosić by wziął go za pomocnika, niestety nie może wydać z siebie żadnego dźwięku. Leo nie poddaje się jednak i gdy tylko nadarza się okazja, wyrusza potajemnie na wyprawę z rekwizytorem. W Krainie Baśni kilkukrotnie zaskakuje towarzysza swoją odwagą, a gdy stary rekwizytor popada w tarapaty, chłopiec by go uratować odblokowuje się i odzyskuje głos. Otto jest do tego stopnia zachwycony swoim towarzyszem, że sam proponuje mu, by pracował wraz z nim. Książeczka nie obfituje w tekst, przemawia do czytelnika głównie obrazami. Stanowią one punkt wyjścia do stworzenia dodatkowych wątków i poszerzenia objętościowo całej historii. Nie mam wątpliwości, że bezgraniczna dziecięca wyobraźnia opowie nam o wielu przygodach, które przeżyli Leo i Otto, wędrując po Krainie Obfitości i Wraku Trójzębu, o których nie wspomniał nam autor. Ilustracje o których mowa są „żywe”, barwne i mocno nasycone. Kilka z nich może nawet przerazić, np. atak diabła podkreślony czerwonymi i czarnymi kolorami jest niezwykle niepokojący, zwłaszcza, że ten spuszcza rekwizytorowi niezłe manto. Podobnie jednak jak w Miasteczku szeptów i tutaj delikatna, miękka kreska łagodzi groźny przekaz. Przygody chłopca na pewno zaskarbią sobie dziecięcą sympatię. Ucieleśnia on bowiem jeden z podstawowych lęków naszych małych czytelników: paraliżujący wręcz strach przed odrzuceniem i samotnością. Co ważniejsze uczy także, że nigdy nie jest za późno na to by odmienić swój los na lepsze. Leo, mimo że początkowo się zagubił i pozwolił by stłamsiły go złe emocje, udowodnił, że dziecko może samo znaleźć wyjście z przykrej sytuacji. Musi tylko odkryć w sobie chęć i siłę by to zrobić. http://alicya.pl/rekwizytor-otto/
Alicya Oss - awatar Alicya Oss
ocenił na710 lat temu

Cytaty z książki Mały Książę. Dziewczynka i pilot

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Mały Książę. Dziewczynka i pilot