Ulica Nadbrzeżna

Okładka książki Ulica Nadbrzeżna autorstwa John Steinbeck
Okładka książki Ulica Nadbrzeżna autorstwa John Steinbeck
John Steinbeck Wydawnictwo: ALFA Seria: Biblioteka Dzieł Wyborowych [Alfa] klasyka
210 str. 3 godz. 30 min.
Kategoria:
klasyka
Format:
papier
Seria:
Biblioteka Dzieł Wyborowych [Alfa]
Tytuł oryginału:
Cannery Row (1945)
Data wydania:
1995-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1995-01-01
Liczba stron:
210
Czas czytania
3 godz. 30 min.
Język:
polski
ISBN:
837001920X
Tłumacz:
Adam Kaska
"Ulica Nadbrzeżna" to druga (po "Tortilla Flat") powieść Johna Steinbecka o Paisanos, ubogiej dzielnicy portowego miasta Monterey. Bohaterami są włóczędzy, właściciel małego sklepiku, doktor z laboratorium biologicznego i dziewczęta z domu publicznego. Akcja nie jest najważniejsza; autor maluje poezję biednej ulicy, gdzie śmietniska i place zarosłe chwastami graniczą z fabryką i knajpą, chwyta "żywcem poemat, smród i ogłuszający hałas, feerię świateł, manię i sen.

Jak sam mówił: "Jest to rzecz nostalgiczna, napisana dla grupy żołnierzy, którzy mi powiedzieli: »Napisz coś śmiesznego, co nie dotyczy wojny. Napisz coś dla nas do czytania - dosyć już mamy wojny.«"
Średnia ocen
6,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Posłuchaj fragmentu
00:00 /00:00
Reklama

Kup Ulica Nadbrzeżna w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Ulica Nadbrzeżna



1312 1115

Oceny książki Ulica Nadbrzeżna

Średnia ocen
6,8 / 10
25 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Ulica Nadbrzeżna

avatar
299
116

Na półkach:

Uwielbiam tego autora i wszystko, co napisze!

Uwielbiam tego autora i wszystko, co napisze!

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1529
1504

Na półkach:

W tej obszernej noweli Steinbecka świat jest o wiele brutalniejszy, a ludzie bardziej bezwzględni, niż w poprzedniej jego mojej książce “Tortilla Flat”, również dziejącej się w kalifornijskim Monterey.

W świecie przedstawionym generalnie nie jest zbyt przyjemnie, bo to jednak dość bezwzględna Ameryka lat 20. To kraj, który, owszem, stwarza szansę zaradnym, przedsiębiorczym, energicznym, z kapitałem przynajmniej kulturowym, ale nie bardzo dba o tych, którzy z różnych przyczyn takich możliwości nie mają, by już nie mówić o tych wymagających społecznego wsparcia.

Taka oto główna diagnoza wrażliwego Autora:
“- Cechy, jakie podziwiamy w ludziach – uprzejmość i szlachetność, otwartość uczciwość, mądrość i uczucie – są w naszym systemie charakterystycznymi cechami porażki. A te cechy, którymi pogardzamy – chamstwo chciwość, zachłanność, podłość, egoizm – są cechami powodzenia. Ludzie podziwiają pierwsze, ale lubią osiągnięcia drugich”.

Pojawiają się też pytania o cenę mitu o harówce dającej profity: “Jaka jest korzyść dla człowieka, gdy zdobędzie cały świat, jeśli przypłaci swój majątek wrzodem na żołądku, impotencją czy gruźlicą?”.

Bohaterem zbiorowym jest tytułowa ulica, żadna pryncypalna czy główny deptak kalifornijskiego miasta. Raczej taka, na którą nie zachodzą ci, którzy nie muszą. To ta “gorsza” strona miasta, przy której sklepiki imigrantów, dom publiczny i inne takie różności….

“Syreny wyją znowu, i ociekający tłuszczem, śmierdzący, zmęczeni Włosi, Chińczycy i Polacy, mężczyźni i kobiety, wyłażą z hal i wloką się pod górę do miasta, a ulica Nadbrzeżna znowu staje się sobą – spokojna i czarodziejska”.

I od razu trafiamy na pełne empatii spojrzenie Autora: “Jej mieszkańcy to jak się ktoś kiedyś wyraził, +"dziwki, alfonsi, szulerzy, i skurwysyny+. Gdyby ten ktoś spojrzał z innej strony, powiedziałby może +święte kobiety, aniołowie, męczennicy i zacni ludzie+, i też miałby słuszność”.

Mamy tu lekką idealizację tych, którzy być może w pełni na nią nie zasługują, bo mało kto jest grzecznym chłopcem czy “porządną” dziewczyną. Każdy jednak opisany jest bez oceniania - tej zmory nie tylko małych miasteczek - za to nie bez swoistej czułości. Tak czy inaczej, to mocny kawałek realistycznej prozy na temat wykluczonych - jednego z głównych tematów Steinbecka w tym czasie.

Najjaśniejszą postacią jest ewidentnie Doktor, który nie jest może formalnie lekarzem, ale pomaga wszystkim potrzebującym . “Gdy jakiś przypadek przerastał jego siły, telefonował do miejscowych lekarzy, i czasami rzeczywiście któryś przychodził, jeśli sprawa wyglądała poważnie. Ale dla rodzin wszystko było poważne”.

Opiekuje się on lekko niepełnosprawnym chłopcem, synem pracownicy seksualnej, ale do czasu…..

“– Frankie... Nie powinieneś był tego zrobić – powiedział Doktor. Ciężki kamień przytłaczał mu serce.
– Nie moglibyście go zwolnić za moim poręczeniem?
- Wątpię czy sędzia się na to zgodzi – powiedział komendant. – Otrzymaliśmy wyniki badań psychiatrycznych. Wie pan co z nim jest?
- Tak. Wiem - powiedział Doktor.
- I wie pan, co się może stać, gdy on będzie starszy?
– Wiem – potwierdził doktor, a kamień przytłaczał jego serce straszliwym ciężarem.
– Lekarz uważa, że najlepiej będzie oddać go do zakładu”.

Ulubionym zajęciem Doktora jest łapanie ośmiornic, gdzie np. takie cudowne zdania wybitnego stylisty: “Wre skrzętne, rozkoszne i mordercze życie. Tu jakiś krab wyrywa nogę swemu bratu. Ukwiały rozwijają się jak słodkie i wspaniałe kwiaty, zapraszając każde zmęczone czy wystraszone stworzenie, by spoczęło w ich ramionach, a gdy jakiś krabik czy inny głuptasek zalewowy da się skusić temu zielono-purpurowemu zaproszeniu, płatki zwijają się, kłujące komórki wystrzelają tysiące narkotycznych igieł w łup, który staje się słaby i jakby senny, podczas gdy żrące soki trawienne rozpuszczają jego ciało”.

“Doktor miał pewną cechę, której nie mógł się pozbyć. Gdy ktoś zadał pytanie, Doktorowi zdawało się, że chce znać odpowiedź. Przynajmniej Doktor tak zawsze robił. On sam nigdy nie pytał, jeśli nie pragnął wiedzieć, i nie mógł pojąć ludzi, którzy pytają, a nie są ciekawi odpowiedzi. Patrzył na siebie jak na krystaliczne jezioro rozsądku, a na swoje życie – jak na mętne szkło zapoznanych cnót”.

Obiektywizm cechuje nawet opis trzęsącej okolicą ferajny Macka (specjalność: wymuszenia, szantaże, tzw. “opieka” sklepików czy małych biznesów): “Mack i chłopaki unikają pułapki, obchodzą truciznę, wymijają sidła, zaś pokolenie zapędzonych w pułapkę, zatrutych, uwikłanych w sidła ludzi wymyśla im i nazywa ich nicponiami, zakałami społeczeństwa, łobuzami, złodziejami, łajdakami, włóczęgami”.

“Ojciec nasz, który jest w naturze, który obdarował życiem kojota, pospolitego brązowego szczura, wróbla, muchę domową i mola, musi żywić ogromną i przemożną miłość do nicponi, zakał społeczeństwa i włóczęgów, Macka i chłopaków”.

“Potrafi zabić wszystko z potrzeby, ale nawet nie zrani czyjegoś uczucia dla przyjemności”

Książka niestety ma wszystkie wady swojego czasu co do stosunku do kobiet: wyższościowego jeśli nie pogardliwo-dyskryminującego. Ale zdarzy się i takie zdanie: “Próbowała wszelkich sposobów zarabiania pieniędzy – papierowe kwiaty, hodowla pieczarek, króliki na mięso i futra – natomiast jej małżonek ze swojego leżaka pomagał jej radami, rozważaniami i krytyką”.

Nieco o niezmiennej naturze ludzkiej: “Łatwo mówić: +Czas wszystko wyleczy+, +ludzie zapomną+ i tym podobne truizmy, jeśli człowiek sam nie jest zamieszany w daną sprawę, ale jak jest zamieszany, wtedy czas stoi w miejscu, ludzie nie zapominają, a człowiek znajduje się w środku czegoś, co się nie zmienia”.

I jeszcze o domu uciech, opisanym bez “oburzu”, niczym u Hrabala (który notabene co rusz przychodzi mi na myśl podczas lektury…).

“Przy lewej granicy placu mieści się wysoce moralny i dostojny burdel Dory Flood – przyzwoity, czysty, uczciwy, staromodny zakład rozrywkowy, gdzie mężczyzna może wypić kufel piwa z przyjaciółkami. Nie jest to żadna tania i wulgarna nocna spelunka, ale dzielny cnotliwy klub, założony, prowadzony i kierowany przez Dorę, która to, madama i panna od 50 lat, potrafiła przez stałe praktykowanie właściwego jej taktu i uczciwości, dobroczynności i pewnego realizmu zjednać sobie respekt ludzi inteligentnych, wykształconych i miłych. I z tego samego powodu jest nienawidzona przez ograniczone i lubieżne społeczeństwo zamężnych dziewic, których małżonkowie szanują dom, ale nie lubią go zbytnio”.

“Występując przeciwko prawu, a przynajmniej przeciwko literze prawa, musi dwa razy więcej szanować prawo niż ktokolwiek inny. U Dory nie może być pijaków, bijatyk ani wulgarności, bo ją zamkną. Ponadto ponieważ prowadzi nielegalny interes, musi szczególną uwagę zwracać na filantropię. Z Dory każdy doi forsę Jeśli policja urządza zabawę na fundusz emerytalny i każe daje dolara, Dora musi dać 50 dolarów. (...) I ze wszystkim jest tak samo: Czerwony Krzyż, fundusz opieki społecznej, harcerze – zawsze listę ofiar rozpoczynają nieopiewane przez nikogo, niesławne, bezwstydnie brudne pieniądze grzechu”.

Inne cytaty:

“Raz tylko przez pomyłkę kasę zamknięto i nikt nie znał szyfru zamka. A w szafie pozostała otwarta puszka sardynek i kawałek sera roquefort. Zanim specjalista, który ustawiał zamek, nadesłał szyfr, w kasie zrobiło się małe zamieszanie. (...) Po wspomnianych kłopotach z kasą ogniotrwałą zabroniono trzymać w niej jedzenie. Przechowuje się je w szafach na akta”.

“Mówią, że szkoły poprawcze uczą występku i kryminalizmu, widać jednak Magda źle uważał na lekcjach. Wyszedł ze szkoły poprawczej tak nieświadom występku i kryminalizmu, jak ułamków i pisemnego dzielenia”.

- Co tu było? - spytał. Mack wbił oczy w podłogę, a kropla krwi spadła mu z ust do piwa. Poruszył znowu wargami.
– Ja i chłopaki chcieliśmy urządzić panu przyjęcie. Myśleliśmy, że wróci pan do domu w nocy. Doktor kiwnął głową.
– Widzę - powiedział.
– I jakoś wszystko wymknęło nam się z rąk – ciągnął dalej Mack. – Przepraszam, ale nie mogę powiedzieć nic na swoje usprawiedliwienie.

“Serce miał równie rozbite jak usta. (...) Przypominał sobie wszystko, cokolwiek złego w życiu zrobił, i wyglądało na to, że nigdy nie zrobił nic dobrego”.

“Wdał się w bójkę z jakimś żołnierzem i świadomie ją przegrał. Przez to poczuł się trochę lepiej, ponieważ pobił go człowiek, którego mógłby rozłożyć jedną ręką”.

“Nareszcie zrobił się jakiś wyłom w ścianie zła”.

“Ktoś powinien napisać uczoną rozprawę o moralnym, fizycznym i estetycznym wpływie modelu T Forda na naród amerykański. Dwa pokolenia Amerykanów wiedziały więcej o fordowskim zaworze wlotowym niż o clitoris, o planetarnym systemie przekładni niż o planetach w ogóle”.

W tej obszernej noweli Steinbecka świat jest o wiele brutalniejszy, a ludzie bardziej bezwzględni, niż w poprzedniej jego mojej książce “Tortilla Flat”, również dziejącej się w kalifornijskim Monterey.

W świecie przedstawionym generalnie nie jest zbyt przyjemnie, bo to jednak dość bezwzględna Ameryka lat 20. To kraj, który, owszem, stwarza szansę zaradnym,...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
786
611

Na półkach: ,

Czasem dobrze sięgnąć po lekturę któregoś z ulubionych pisarzy i można to zrobić na dwa sposoby: bądź to ponownie przeczytać znane już dzieło, bądź sięgnąć po coś dotychczas nieczytanego. Jestem ze Steinbeckiem w tej szczęśliwej sytuacji, że mam jeszcze co poznawać od nowa.
Dostajemy tu opis pewnego miejsca w pewnej nadmorskiej miejscowości wraz - to zwłaszcza - z mieszkańcami i bywalcami tego miejsca. Kilka drobnych zdarzeń dziejących się w krótkim czasie powieściowym jest w sumie pretekstem właśnie do ukazania wachlarza zatomizowanych postaci. Te zaś krążą w trójkącie miejsc: dom-melina, burdelik, interesujący zakład oceanograficzno-produkcyjny.
Przygląda się Autor swym bohaterom z dużą uwagą, a opisuje ich z ogromną sympatią i ciepłem. Ta sympatia do poszczególnych postaci i nam - czytelnikom - się udziela, choć relatywnie rzec by trzeba, że stanowią oni niemal bez wyjątku margines zdrowego społeczeństwa. Stary dobry, dawno już miniony świat Ameryki prostych ludzi; jakże odmiennych od dzisiejszych wyborców Trumpa. To czasy, którym Steinbeck przyglądał się już od lat młodzieńczych i których przemiany tak doskonale dokumentował.
Prosta opowieść, prosta literatura, a jakoś “siadająca” w człowieku. Wzbudzająca jakiś sentyment za nie własną historią. Cieszę się, że Steinbeck był dość płodnym pisarzem i coś mi jeszcze do przeczytania pozostało…

Czasem dobrze sięgnąć po lekturę któregoś z ulubionych pisarzy i można to zrobić na dwa sposoby: bądź to ponownie przeczytać znane już dzieło, bądź sięgnąć po coś dotychczas nieczytanego. Jestem ze Steinbeckiem w tej szczęśliwej sytuacji, że mam jeszcze co poznawać od nowa.
Dostajemy tu opis pewnego miejsca w pewnej nadmorskiej miejscowości wraz - to zwłaszcza - z...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

851 użytkowników ma tytuł Ulica Nadbrzeżna na półkach głównych
  • 531
  • 313
  • 7
97 użytkowników ma tytuł Ulica Nadbrzeżna na półkach dodatkowych
  • 52
  • 16
  • 8
  • 7
  • 5
  • 5
  • 4

Tagi i tematy do książki Ulica Nadbrzeżna

Inne książki autora

John Steinbeck
John Steinbeck
Amerykański pisarz i dziennikarz, laureat nagrody Nobla w dziedzinie literatury z 1962. Jedyny syn księgowego Johna Ernsta Steinbecka seniora i nauczycielki Olivii Hamilton. W latach 1919–1925 uczęszczał na Uniwersytet Stanforda, studiów nie zakończył jednak uzyskaniem dyplomu. Podejmował wiele prac dorywczych, m.in. jako malarz, pomocnik stolarza czy fizyczny pracownik na ranczo. Przebywanie wśród robotników oraz przywiązanie do rodzinnej Kalifornii ukształtowało charakterystyczną tematykę, nastrojowość i ton jego utworów. Dopiero czwarta książka – Tortilla Flat wydana w 1935 roku, przyniosła mu uznanie i rozgłos. Następnie pojawiły się W niepewnym boju (1936) – utwór opowiadający o strajku kalifornijskich zbieraczy jabłek, Myszy i ludzie (1937) oraz zbiór opowiadań Długa dolina (1938). Największym sukcesem tego okresu okazała się jednak powieść Grona gniewu (1939) – ponura, poruszająca historia o tułaczce oklahomskich farmerów poszukujących pracy podczas wielkiego kryzysu. Późniejsze utwory Steinbecka nie spotykały się już z tak powszechnym uznaniem. W następstwie spadku popularności pisarz poszerzył horyzont tematyczny, pisząc powieść wojenną Księżyc zaszedł (1942),marynistyczną Morze Korteza (1941),a także dzienniki. Później ukazała się jeszcze opowieść komiczna Krótkie panowanie Pepina IV (1957) oraz opowieść o Nowej Anglii Zima naszej goryczy (1961). Powrót do dawnej tematyki kalifornijskiej w Ulicy Nadbrzeżnej, został przez krytyków odnotowany jako obniżenie poziomu twórczości autora. W 1962 Steinbeck otrzymał Literacką Nagrodę Nobla. Wydarzenie to pobudziło jednak głosy krytyków. Utwory Steinbecka cieszyły się w Ameryce i Anglii popularnością w powszechnym odbiorze, natomiast wśród elity (naukowców, wykładowców uniwersyteckich i intelektualistów) nie zyskiwały wysokiej oceny. Krytycy podkreślali sentymentalność i bardzo prosty sposób postrzegania przez pisarza problemów społecznych, a także brak wyrafinowanego języka. Zarzuty te mają szczególnie odniesienie do późniejszych utworów, odsuwając uwagę od uznanych dzieł z wcześniejszego okresu. W czasie kiedy wielu Amerykanów odwracało się od swojego kraju jako źródła inspiracji, Steinbeck pozostał wierny Kalifornii, sympatyzując także z trudną sytuacją tamtejszej wiejskiej biedoty. Pisarz unikał również modnego wówczas eksperymentowania i kultywował tradycyjny styl narracji. W rezultacie w twórczości Steinbecka mamy do czynienia z dokładnym i aktualnym realizmem, ponadczasowymi motywami ludzkiej godności i cierpienia. Uznawany za jednego z najwybitniejszych amerykańskich twórców powieści protestu społecznego.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Gubernator Robert Penn Warren
Gubernator
Robert Penn Warren
Robert Penn Warren, amerykański pisarz, poeta i krytyk literacki, jeden z wielkich pisarzy amerykańskiego Południa, trzykrotny zdobywca Nagrody Pulitzera po raz pierwszy sięgnął po tę nagrodę w roku 1947 a otrzymał ją za powieść „Gubernator” /tyt. oryg. „All the King's Men”/. Uznana za jedną z najlepszych powieści politycznych ukazujących pogmatwane mechanizmy władzy, kilkadziesiąt lat od publikacji weszła na stałe do kanonu literatury amerykańskiej i światowej, została wybrana jedną ze stu najlepszych powieści magazynu Time, doczekała się kilkukrotnej ekranizacji a jej nakład liczony jest w milionach egzemplarzy na całym świecie. Jak wygląda powieść po niemal osiemdziesięciu latach od swojej premiery? Powieść, która w swojej początkowej wersji miała być sztuką teatralną zaczęła powstawać pod koniec lata 1939 roku w Europie. Warren przebywał wówczas na stypendium Guggenheima we Włoszech, gdy Europa szykowała się do wojny i w jakimś pewnie stopniu uległ fascynacji ambicjom ówczesnych polityków europejskich próbując przenieść je na grunt amerykański. W połowie 1941 roku, za namową jednego z krytyków literackich zarzucił pomysł pisania sztuki, która w zasadzie była już niemal gotowa i jak stwierdził: cyt.: „Odkładam ją na półkę, a jutro rano zaczynam ją pisać na nowo w formie powieści”. Powszechnie uważa się, że powieść została luźno zainspirowana prawdziwą historią senatora USA Huey'a P. Longa, który został zamordowany w 1935 roku. Opowiada historię charyzmatycznego, populistycznego gubernatora Williego Starka w czasach Wielkiego Kryzysu na głębokim Południu, prawdopodobnie w Luizjanie, choć nazwa stanu w ostateczności nie pada. Narrator powieści, Jack Burden, młody dziennikarz przypadkowo wiąże swój los z niedoświadczonym i naiwnym politykiem, który zostaje cynicznie i instrumentalnie wykorzystany przez starych politycznych wygów. Gdy Willie Stark dociera w swojej działalności politycznej niemal do granicy przepaści, dostrzega, że by odnieść sukces, musi obiecać wyborcom, to czego oczekują. Tak rodzi się polityk, który w imię osiągania celów nie zawaha się przed wykorzystaniem wszelkich możliwych środków. Ale nie jest to powieść wyłącznie o polityce. To powieść o poszukiwaniu własnego ja, o wytyczaniu, dość elastycznych granic wartości etycznych, które jesteśmy w stanie akceptować by osiągać zakładane cele. Dla obserwatorów bieżących scen politycznych i ich uczestników, granice i metody opisywane przez Warren’a osiemdziesiąt lat temu mogą jedynie wywołać lekki uśmiech, bo zostały one wręcz diametralnie zmienione i przesunięte przez współczesnych polityków. To co kiedyś powodowało polityczne trzęsienia ziemi dziś jest uznawane za normalność. Znakomita i ponadczasowa historia.
Sławek - awatar Sławek
ocenił na81 rok temu
Dzikie palmy William Faulkner
Dzikie palmy
William Faulkner
Taka trochę hybrydowa książka. Składa się z dwóch równolegle prowadzonych nowel. Pierwszej, ,,Dzikie palmy” o kochankach. Drugiej, dużo gorszej, ,,Stary” o więźniu. Tak szczerze, to sięgnąłem tylko dlatego, że czytał ją bohater filmu ,,Perfect days” Wima Wendersa, na którym byłem w kinie. Pomyślałem, że może było w tym jakieś ,,drugie dno”. Nawiązując do kochanków, lektura traktuje o mężatce (toksycznej moim zdaniem),która robi sobie przerwę od męża i małoletnich córek na młodego, niedoświadczonego (trochę bez charakteru) lekarza. Moim zdaniem, historia ta zaczyna się bardzo płasko. Nie oceniam bohaterów, nie oceniam logiki, bo uczucia i romanse logiczne nie są. Historie, gdzie wszyscy pukają się matce po głowie, a ona przekornie zostawia rodzinę dla jakiegoś, prawie nieznanego, mężczyzny - zdarzają się. Bo ,,się zakochała”, bo ,,jutra nie ma”, bo ,,ona chce żyć” i inne pseudo mądrości na krótki dystans. Zgodzimy się wszyscy, że one (te historie) rozgrywają się na EMOCJACH. I początku tego uczucia autor nam po prostu nie pokazał. Schadzka wypada blado, decyzja o opuszczeniu rodziny jest z kapelusza. Akcja ,,Dzikich palm" rozkręca się w podróży. Para Wpada na ,,świetny” pomysł, że jak będą zmieniać miejsca zamieszkania, to nie dopadnie ich rutyna…. I tu książka porusza. Nieraz chciałem potrząsnąć bohaterem i wykrzyczeć mu ,,Człowieku, zwariowałeś? Nic dobrego z tego nie będzie! Nie widzisz jak ona się do Ciebie odnosi? Wracaj do szpitala!”. Książka pięknie ukazuje obraz USA z czasów Roosevelta (1938 r.). Nowy Orlean, wybrzeże Zatoki Meksykańskiej, Chicago, dzikie wybrzeże jeziora Michigan, kopalnie w Utah (polskie wątki). Foulkner wykazał się dużą mądrością życiową, ukazując, bez ocen, tragizm, związku opartego wyłącznie na emocjach, w kontrze do prozy życia. Przyznam jednak, że lektura wypada blado (zwłaszcza przez początek) przy ,,Annie Kareninie” Tołstoja, która ma dość podobny ,,szkielet” fabuły. Książka zasługuje na ocenę 7/10, ale obniżam, bo lektura ,,Starego”, drugiej nowelki nie porywa. Jest chaotyczna, nudna i tak szczerze to zmęczyła mnie na tyle, że jej nie dokończyłem. Za bardzo byłem ciekawy ,,Dzikich palm”.
wiciu - awatar wiciu
ocenił na64 miesiące temu
Rytuały morza William Golding
Rytuały morza
William Golding
Jeśli chcielibyśmy zareklamować Williama Goldinga powieścią inną niż „Władca much”, to „Rytuały morza” są strzałem w dziesiątkę. Ta nagrodzona Bookerem książka łączy w sobie elementy przygodowe (marynistyczne) z wątkiem na poły kryminalnym (śmierć i zaimprowizowane śledztwo),a dzięki pierwszoosobowej narracji i sporej dawce humoru autor jawi się nam momentami jako całkiem niezły stendaper. Wszystko to w nietypowym już dzisiaj klimacie przełomu XVIII i XIX wieku. Powieść ma formę dziennika czy raczej luźnych zapisków prowadzonych przez dwie osoby: Edmunda Talbota, będącego główną postacią i narratorem, oraz (w niewielkiej części) wielebnego Colley’a – postać kluczową dla wydarzeń mających miejsce na statku. Ich relacje i punkty widzenia różnią się, a obserwowanie, jak obaj panowie opisują poszczególne zdarzenia i osoby oraz jak ich zapiski „zazębiają się” – stanowi główną atrakcję książki. Co prawda, mam wątpliwości, czy Golding zazębił je w stu procentach właściwie pod względem chronologii wydarzeń, ale zabrakło mi determinacji, by swoje podejrzenia poprzeć dowodami. Konkretniejszym kamyczkiem, jaki wrzucę do ogródka noblisty, jest moje przeświadczenie, że opisanie kapitana statku jako tyrana nie znajduje odzwierciedlenia w fabule powieści. Owszem, kapitan Anderson jest surowy i zasadniczy, ale taka – jak sądzę – była większość ówczesnych dowódców, a on sam mógł „przegiąć pałę” zdecydowanie bardziej. Nie jestem też przekonany do końcowego (zaskakującego!) wniosku, do jakiego doszedł Talbot. Oparł się on bowiem na wypowiedzi jednego z majtków, która mogła odnosić się do innego wydarzenia, a mianowicie do rozmowy z kapitanem. Do plusów książki należy zaliczyć jej niewielkie rozmiary. Dzięki nim obawy, że forma dziennika i związana z nią skrupulatność opisów znużą czytelnika – są niepotrzebne. Zresztą zapiski prowadzone przez Talbota są mocno pobieżne. To pokazuje, z jak dużym wyczuciem Golding zbudował swoją powieść, której ciąg zdarzeń nie jest przecież szczególnie porywający. Co do przesłania utworu, to jest ono proste: pisarz przestrzega nas przed pochopnym ocenianiem i szufladkowaniem drugiego człowieka. Zestawienie relacji dwóch bardzo dobrze skonstruowanych postaci posłużyło tutaj znakomicie. Reasumując: różnorodność elementów, ich właściwy dobór i takież proporcje, a także konfrontacja stosunkowo niewielkiej grupy ludzi na zamkniętej przestrzeni – to recepta na sukces i wysoką ocenę na LC. Pozdrawiam 8/10
Łukasz - awatar Łukasz
ocenił na81 rok temu
Dramat na polowaniu Anton Czechow
Dramat na polowaniu
Anton Czechow
Dla leniuchów - 7,5 / 10. Bardzo dobra rzecz. *** Anton Czechow ma na swoim koncie wiele sztuk teatralnych, kilkaset opowiadań i - uwaga - tylko jedną powieść! Muszę uczciwie przyznać, że owa powieść Czechowa to dramat. "Dramat na polowaniu" w zasadzie, bo tak brzmi jej pełny tytuł. Jest to quasi-kryminał, z tym że napisany przez mistrza pióra, a nie manufakturę Remigiusza Mroza. Czechow nie był jednak dumny z faktu, że go napisał. Gdyby żył dzisiaj, zapewne wydałby to pod pseudonimem i nie chwalił się okładką na Instastories. Bo czy to wypada poniżać się pisaniem kryminału i schlebiać gustom mas? Czy jego powoli kształtująca się reputacja na tym nie ucierpi? Pytanie zasadne, bo książkę drukowało w odcinkach czasopismo o dość dyskusyjnej reputacji. A sam autor musiał się nieźle napocić (czytaj: nażebrać),by otrzymać należne mu wynagrodzenie. Wszystko to powodowało, że Czechow najzwyczajniej w świecie wstydził się tej książki. Mało tego: uważał ją za najsłabszą rzecz, jaką napisał. Ewidentnie się mylił. Miała być parodia i ośmieszenie kryminału, a wyszła zgrabna, pełnokrwista powieść. Szkatułkowa fabuła w wielkim skrócie: do redakcji jednej z moskiewskich gazet niejaki Kamyszew przynosi rękopis kryminału, który chciałby wydać. Redaktor jest, lekko mówiąc, sceptycznie nastawiony. Rozpoczyna lekturę, której treść kompletnie go zaskoczy… Fabuła momentami przypomina pomysły Agathy Christie, z dwoma różnicami: większą głębią postaci oraz starannie naszkicowanym tłem społecznym. "Dramat na polowaniu" ukazał się w 1884 roku, zaś pierwsza książka Christie trzydzieści sześć lat później. Co znajdziemy u Czechowa? Dramy i łzy jak na streamach Szymona Hołowni, skoki adrenaliny większe niż cła Trumpa na Europę. Bawiłem się świetnie; lubię bardzo czechowskie poczucie humoru, którego jest tu od groma. Są śmieszne zwierzęta (gadająca papuga),śmieszni ludzie (na to zawsze można liczyć),ale też i zabawne didaskalia: "Spojrzeliśmy raz jeszcze na karciarza Franza i wyszliśmy z altanki. Stąd udaliśmy się do wiodącej na pole furtki ogrodowej. Furtki w powieściach z reguły odgrywają doniosłą rolę. Jeżeli państwo sami tego nie zauważyliście, zapytajcie mojego Polikarpa, który pochłonął w swym życiu mnóstwo strasznych i niestrasznych powieści, i on na pewno potwierdzi ten błahy, a jednak charakterystyczny fakt". Nawiasem mówiąc, przewrotnie naszkicowana postać służącego Polikarpa to kolejny diamencik, ale nie będę zdradzać więcej. To była świetna lektura, a Czechow powinien się wstydzić, że się tej książki wstydził. Zasłużone 7,5. "Samobójcą nazywa się człowieka, który pod wpływem cierpień fizycznych lub psychicznych pakuje sobie kulę w łeb; dla tych, którzy dają upust swym nikczemnym, pustoszącym duszę namiętnościom w święte dni wiosny i młodości, nie ma nazwy w języku ludzkim. Po kuli następuje spokój mogiły, po straconej młodości - lata smutku i dręczących wspomnień".
MilczenieLiter - awatar MilczenieLiter
ocenił na81 rok temu

Cytaty z książki Ulica Nadbrzeżna

Więcej

Znajdą się oczywiście tacy, którzy powiedzą, że to wszystko blaga, ale przecież nie każda historyjka musi być nieprawdziwa tylko dlatego, że nigdy się nie wydarzyła.

Znajdą się oczywiście tacy, którzy powiedzą, że to wszystko blaga, ale przecież nie każda historyjka musi być nieprawdziwa tylko dlatego, że...

Rozwiń
John Steinbeck Ulica Nadbrzeżna Zobacz więcej

- Co tu było? - spytał. Mack wbił oczy w podłogę, a kropla krwi spadła mu z ust do piwa. Poruszył znowu wargami.
– Ja i chłopaki chcieliśmy urządzić panu przyjęcie. Myśleliśmy, że wróci pan do domu w nocy. Doktor kiwnął głową.
– Widzę- powiedział.
– I jakoś wszystko wymknęło nam się z rąk – ciągnął dalej Mack. – Przepraszam, ale nie mogę powiedzieć nic na swoje usprawiedliwienie.

- Co tu było? - spytał. Mack wbił oczy w podłogę, a kropla krwi spadła mu z ust do piwa. Poruszył znowu wargami.
– Ja i chłopaki chci...

Rozwiń
John Steinbeck Ulica Nadbrzeżna Zobacz więcej

Cechy, jakie podziwiamy w ludziach – uprzejmość i szlachetność, otwartość uczciwość, mądrość i uczucie – są w naszym systemie charakterystycznymi cechami porażki. A te cechy, którymi pogardzamy – chamstwo chciwość, zachłanność, podłość, egoizm – są cechami powodzenia. Ludzie podziwiają pierwsze, ale lubią osiągnięcia drugich.

Cechy, jakie podziwiamy w ludziach – uprzejmość i szlachetność, otwartość uczciwość, mądrość i uczucie – są w naszym systemie charakterystyc...

Rozwiń
John Steinbeck Ulica Nadbrzeżna Zobacz więcej
Więcej