Konkursy LubimyCzytać.pl
Oficjalna grupa serwisu LubimyCzytać.pl. W grupie tej przeprowadzamy rozmaite książkowe konkursy z bardzo ciekawymi nagrodami. Aby uczestniczyć w konkursach LubimyCzytać.pl trzeba być zapisanym do tej grupy.
850880 czytelników
1866 dyskusji
117967 wypowiedziPokaż ostatnią
[Zakończony] Panie władzo, to nie ja! - wygraj książkę "Wtyczka".

Panie władzo, to nie ja! - wygraj książkę "Wtyczka".

Wzorowa studentka Sarie Holland zostaje zatrzymana przez policję, kiedy wyświadcza przysługę swojemu chłopakowi. Podrzuca go pod jakiś podejrzany adres na przedmieściach Filadelfii. Okazuje się, że policja urządziła tam zasadzkę. Chłopak ucieka z samochodu, nie oglądając się na Sarie, a dziewczyna zostaje z przesyłką narkotyków. Sarie nie chce go wydać, ale też nie uśmiecha się jej przyszłość w więzieniu, dlatego zgadza się na współpracę z policją. Zostaje OZI (osobowe źródło informacji - w terminologii policyjnej tajny współpracownik).

Sarie przypadkowo wplątuje się w sprawę handlu narkotykami. Opiszcie sytuację, w której - w wyniku dziwnego splotu wydarzeń - zostajecie posądzeni o, no cóź, zachowanie niezgodne z prawem. Nie szczędźcie humoru! :)

Czekamy na teksty o długości nieprzekraczającej 1500 znaków ze spacjami.

Nagrody

Autorzy pięciu najciekawszych tekstów otrzymają egzemplarz książki.

Wtyczka - Jacek Skowroński

Wtyczka

Autor: Duane Swierczynski

Wzorowa studentka Sarie Holland zostaje zatrzymana przez policję, kiedy wyświadcza przysługę swojemu chłopakowi. Podrzuca go pod jakiś podejrzany adres na przedmieściach Filadelfii. Okazuje się, że policja urządziła tam zasadzkę. Chłopak ucieka z samochodu, nie oglądając się na Sarie, a dziewczyna zostaje z przesyłką narkotyków. Sarie nie chce go wydać, ale też nie uśmiecha się jej przyszłość w więzieniu, dlatego zgadza się na współpracę z policją. Zostaje OZI (osobowe źródło informacji - w terminologii policyjnej tajny współpracownik).

Regulamin
  • Konkurs trwa 21 czerwca do 28 czerwca włącznie. W konkursie mogą wziąć udział jedynie osoby posiadające adres korespondencyjny w Polsce i posiadające konto na portalu lubimyczytać.pl.
  • Prace zamieszczane na serwerze portalu powinny spełniać następujące wymagania: Maksymalna waga ilustracji - 100 KB. Maksymalna szerokość - 300 px. Format pliku graficznego: .jpeg. Wymagania nie dotyczą grafik pochodzących z serwerów zewnętrznych
  • Odpowiedzi muszą być napisane samodzielnie. Kopiowanie części lub fragmentów tekstów, recenzji innych osób jest zabronione. Teksty nie mogą przekraczać 1500 znaków ze spacjami.
  • Każdy użytkownik może zgłosić tylko jedną pracę.
  • Zwycięzców wybiera administracja serwisu lubimyczytać.pl. Decyzja jest nieodwołalna.
  • Dane osobowe uczestnika (imię, nazwisko, adres korespondencyjny i numer telefonu) przetwarzane będą przez administratora serwisu lubimyczytać.pl w celu przeprowadzania konkursu, wysyłki nagród oraz analizy i statystyki . Dane osobowe zwycięzcy mogą zostać przekazane w celu wysyłki nagrody partnerowi konkursu - Wydawnictwo RM. Więcej informacji o przetwarzaniu Twoich danych osobowych znajdziesz w naszej Polityce prywatności.
  • Adres i numer telefonu zwycięzcy powinien zostać nadesłany do dwóch tygodniu od daty ogłoszenia wyników konkursu. Po tym terminie administracja lubimyczytać.pl dopuszcza wybór kolejnego laureata lub nieprzyznanie nagrody.
liczba postów na stronie: 
książek: 1871
LubimyCzytać
21-06-2018 16:18
Wtyczka Wtyczka
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 125
Happy
21-06-2018 17:28
-Tylko pamiętaj. Mów tak jakby oni tego chcieli. Graj trochę na zwłokę, bo jeżeli opowiesz im wszystko od początku do końca od razu, to uznają że sprzedajesz im jakąś denną historyjkę, czyli tak zwane "wciskanie kitu".
Denny stał oparty o ścianę z wyraźnym zaniepokojeniem.
-Mam już po dziurki w nosie tego waszego prawniczego paplania.- byłam naprawdę nieźle wkurzona- Powiem to, co wiem i sobie pójdę. Nie będę grała na czas, bo nie jest mi to na rękę. Za kilka dni kończy mi się urlop. Miałam jechać na wakacje do jasnej....!
-Pani Brick?-odezwał się głos zza drzwi sali, więc tylko rzuciłam swojemu prawnikowi niszczące spojrzenie i weszłam do środka, dalej ubrana w hawajski naszyjnik. Nie traciłam nadziei.
-Rozprawa numer 465.
Po długim wstępie i podaniu zarzutu nareszcie mogłam mówić.
-Proszę pokazać dowód zbrodni.- powiedziała najpierw sędzia, a do sali zostały wniesione te długie, przeklęte grabie.
-Proszę przedstawić nam swoją wersję wydarzeń.
Zignorowałam gestykulację Dennyego.
-Wie wysoki sąd, chciałam tylko wysiąść z samochodu kiedy stałam w korku. W środku nie dało się wytrzymać, a klimatyzację mi padła. Nasza policja jest tak wspaniała, że czekaliśmy na nią całą godzinę!- to ostatnie zdanie jednak zachowałam dla siebie- Nie znałam przyczyny korku więc postanowiłam kupić sobie coś do picia. Na podwórku przy restauracji zobaczyłam klowna. Uznałam, że chyba wraca z zabawy. Uśmiechnął się, dał mi grabie i powiedział „Proszę potrzymaj na chwilę”. Wtedy przyjechali i mnie zgarnęli.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 0
Edyta
21-06-2018 18:49
Od miłości do nienawiści krótka droga, a zdradzona kobieta często chce się zemścić. Dzieje się też tak gdy dociera do niej, że mężczyzna, którego obdarzyła uczuciem nigdy jej nie kochał. Wyobrażam sobie, że się zakochałam w takim właśnie policjancie. Nie wiem dokładnie, ale wydaje mi się, że policjanci są funkcjonariuszami państwowymi i za ich obrażanie grozi artykuł, ale kobieta w emocjach o tym nie myśli, a zemsta zawsze tak samo smakuje. Przy czym jednak nie jestem zdolna do rękoczynów. Myślę jednak, że policjanci nie powinni mieć np. kont na Facebooku, czy w ogóle nie powinni za bardzo udzielać się w Internecie gdyż to niebezpieczne ze względu na charakter ich pracy i przypuśćmy, że ten policjant miałby takie konto to mogłabym zadzwonić na policję i o tym poinformować.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 985
zlatawiecz
21-06-2018 21:07
Jadą zwykłą, mało uczęszczaną drogą...
Samochód za nimi, siedzi na ogonku.
Więc on przyspiesza
Drugi robi to samo
jeszcze mocniej dociska gaz
Tamten to samo...
I nagle wyciąga na dach syrenę...

A ona:
- Tak, Panie Władzo! Proszę go ukarać! Ja mu przecież mówiłam żeby nie jechał tak szybko, a mu uciekać się zachciało, a ja nawet teraz na buty nie będę miała!

Pan Władza przerażony, na kierowcę spojrzał ze współczuciem i wypuścił.


(epizod z życia blondynki)
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 130
JINXX
22-06-2018 11:08
Jedna z najgorszych sytuacji w moim życiu... Zacznijmy od tego że nie znoszę złodziejstwa w sklepach, zresztą żadnego złodziejstwa.
Pewnego dnia całkiem nieświadomy swojego głupiego czynu (była 7 rano) zakupiłem w supermarkecie napój, lecz nie po to przybyłem, miałem kupić owoce dla mojej siostry.
Jest bardzo wybredna, dlatego musiałem iść do drugiego supermarketu, bo w poprzednim nie było.
Spokojnie ruszyłem do innego sklepu, ale przedtem przypomnę, że to była TA SAMA marka sklepu.
Popijając swój napój zostałem oskarżony o to, że go UKRADŁEM. Próbowałem wytłumaczyć, że owy produkt zakupiłem w innym sklepie.
Cholera, wyrzuciłem paragon!!!!!
NIGDY tego nie róbcie.
Oczywiście skończyło się na porozumieniu i musiałem zapłacić drugi raz za napój.
Nigdy więcej nie zrobię takiej głupoty.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 47
anin
22-06-2018 14:41
- Panie Władzo! Tam skręciła, na moim rowerze! - usłyszałam z oddali pełen rozpaczy głos.
Takie czasy, że coraz częściej pozbawieni moralności ludzie wyciągają ręce po nie swoje.
"Szybciej pedałuj - ganię sama siebie. – zaraz będziesz spóźniona".
Nawet nie zauważyłam kiedy drogę przeciął mi radiowóz, z impetem zatrzymując się na środku chodnika. Na szczęście zdążyłam zahamować, tylko z koszyka wypadła moja torebka rozsypując całą zawartość.
- O! Dokumenciki same przyszły - powiedział policjant z sarkastycznym uśmiechem. - Chyba jakieś doświadczenie mają.
- A mają - odpowiedziałam. - Codziennie wyskakują na drogę i tańczą. Tak je nauczyłam.
- A kraść kto panią nauczył? - dążył.
- Kraść? Nikt! - krzyknęłam oburzona.
- Czyli szkoła własna. - mruknął pod nosem.
- Ale o co chodzi?! Za chwilę się spóźnię do pracy!
- Jaka praca?! Za chwilę dostanie Pani kwaterę na komisariacie. Dziś ma Pani urlop. Taki prezent od komendanta.
- Chyba coś się Panu pomyliło! Proszę mnie przepuścić, spieszę się!
- Ho ho, jaka bojowa! I może jeszcze kradzionym rowerem chce odjechać? - z radiowozu wychylił się drugi funkcjonariusz. Zza jego ramienia wystawały wystraszone oczy młodej kobiety.
- Panowie, przepraszam - powiedziała. - Ten rower jest identyczny jak mój. Tylko koszyk jakby bardziej w amarantowy wpada. Puśćcie tą panią.
- Amara... co? - policjanci spojrzeli na siebie. - A już czułem zapach hot-doga z cpn-u.
- Niech pan sobie przerwę zrobi. Taki prezent od komendanta - powiedziałam i odjechałam.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 813
Anksunamun
22-06-2018 16:04
Moja odpowiedź niestety będzie pozbawiona humoru. Sytuacja, w której zostałam posądzona o działanie niezgodne z prawem zakładu pracy, w którym byłam zatrudniona, miała miejsce na jednej ze zmian. Dziewczyna, która była bardzo leniwa, a przez to nielubiana przez cały zespół, miała dosypać kaw do dyspenserów. Niedługo potem zostałam wezwana na miejsce zdarzenia i pokazano mi, jak wyraźnie w przezroczystych pojemnikach odcinają się od siebie dwie warstwy różnych ziaren. Ku mojemu oburzeniu, to mnie oskarżono o tę pomyłkę, i zasugerowano, że muszę być bardzo głupia, skoro nie odróżniam rodzajów kaw. Okazało się, że to ta leniwa dziewczyna zwaliła swoją winę na mnie. Nie pozwolono mi jednak się wytłumaczyć i potem traktowano mnie z dystansem i brakiem zaufania, zlecając najnudniejsze zajęcia w zakładzie. Ten pracodawca był jednym z najgorszych, z jakimi miałam do czynienia.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 203
smoku4737
22-06-2018 19:45
Przedostatni przystanek na naszej trasie do Orly Ville, do domu. Najmniejsza stacja metra z jednym wyjściem. Idziemy w górę z kuzynem i wujkiem, on nieco przed nami. Nagle zatrzymuje się, macha do nas. Kompletnie nie mamy pojęcia o co chodzi, ale chwilę później mój kuzyn zawraca i mówi "Chodź". Jako ostatnia zauważam, że stoi przed nami grupka kontrolerów biletów, a tak się składa, że dwa dni temu wujek nonszalancko stwierdził, że "Nie mamy czasu na kupowanie biletów. Tutaj i tak nigdy nie sprawdzają". A tu kuku. Idziemy z kuzynem szybkim krokiem, przebijamy się przez tłum ludzi. Rzucamy się w oczy. Jedno wyjście, wszyscy idą w górę i tylko my schodzimy. Jeden z kontrolerów krzyczy za nami "Mademoiselle!". Udajemy, że nie słyszymy, ale facet w końcu nas dogania i musimy się zatrzymać. Mówi do nas po francusku, nie rozumiemy. Po angielsku, udajemy, że nie rozumiemy. Wzruszamy ramionami. Wujek dwa dni temu mówił, że "Jakby jednak jakaś kontrola była to jesteście idiotami. Nic nie wiecie, nic nie rozumiecie." Taktyka. Mówi do nas trochę na migi, trochę wolniej, prosi o dokumenty. Niby żadnych nie mamy. Prosi o bilet. Co? Po krótkim jednostronnym dialogu stwierdza, znów na migi "Okej, zamiast 50 euro od osoby, zapłacicie 50 za was dwóch. Lub wzywam policję." Jak tylko słyszymy "policja" rezygnujemy z dalszej gry i płacimy mandat.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 20
Lancasterka
22-06-2018 21:10
Biegnę. Przeklinam się za to, że zachciało mi się chudnąć w środku lata. W końcu po latach na kanapie i oglądania komedii romantycznych z pudełkiem lodów trzeba się rozruszać. I słyszę:
- Zatrzymaj się!
Widzę mężczyznę. Nie zwalniam. Facet nie poddaje się i rusza w moją stronę. Szybko analizuję sytuację. Nie wygląda na to, że ma dobre zamiary. Udaję, że nie słyszę. Ale on przyspiesza kroku. Przypominam sobie historie o gwałcicielach i złodziejach. Ścigamy się między budynkami, z wycieńczenia szumi mi w głowie, ale wciąż słyszę wrzaski wariata.
- Zatrzymajcie ją! – krzyczy. Zastanawiam się, czemu tak woła. Od kiedy przestępcy zwracają na siebie uwagę? Zwalniam i w biegu odwracam się, żeby ocenić sytuację. Okazuje się to jednak złym wyjściem, bo potykam się i ląduję na tyłku. Mężczyzna po kilku sekundach jest już przy mnie i wyciąga kajdanki.
- O co ci chodzi?! – jestem w szoku.
- Komisarz Wiśniewski, jest pani aresztowana pod zarzutem kradzieży – tłumaczy zadowolony.
- Nic nie ukradłam... - tłumaczę się zła.
- Tak? - szydzi ze mnie - To czemu uciekasz?
- A czemu mnie gonisz? - wściekam się. Patrzy na mnie jak na wariatkę.
- Bo uciekasz. Niewinni nie uciekają przed policją – mówi – Dostałem zgłoszenie, grubsza, wybiegła ze sklepu na rogu Mickiewicza.
Wkurzam się. To dziwne, że w chwili aresztowania da się myśleć tylko o swojej wadze. Lądujemy na komisariacie i oglądamy nagrania z monitoringu. A ja zapominam o urazie, gdy widzę zawstydzenie policjanta w cywilu.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 22
Alinea
23-06-2018 00:23
Pamiętam taka sytuację aż zbyt dobrze, ponieważ była ona jednocześnie chyba najbardziej żenującą w moim życiu.
Wieczór. Stoję grzecznie na przystanku, zero ludzi dookoła, za plecami trawnik. Nogi po chodząco-stojącej pracy bolą mnie niemiłosiernie, a na domiar złego mój autobus nie raczył się zjawić i muszę czekać kolejne pół godziny na następny. Szukam sposobu, jak ulżyć zmęczonym mięśniom. Drepczę sobie w miejscu, przestępuję z nogi na nogę, chodzę w tę i z powrotem. W końcu się poddaję, nie wytrzymam dłużej! Kucam, opierając brodę na rękach a łokcie na kolanach. Mało dostojna pozycja, ale jak to się mówi, tonący brzytwy się chwyta. Patrzę przed siebie i już po chwili mój zmęczony umysł odpływa gdzieś daleko.
- Co pani robi?! - krzyczy ktoś z daleka, o mało nie wywołując u mnie zawału serca.
Rozglądam się przestraszona, a tu leci do mnie dwóch policjantów. O co im chodzi? Zanim dobiegli, zdążyło mnie olśnić. Na swoje nieszczęście mam na sobie beżowe leginsy, które z daleka wyglądają jakby ich nie było. Do tego odpowiednia, bo kucająca pozycja i... Cóż, chyba nie muszę dopowiadać, o co mnie posądzono. Niby nieporozumienie, ale myślałam, że zapadnę się pod ziemię!
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie
Moderatorzy
Książki w tej dyskusji
zgłoś błąd zgłoś błąd