-
Artykuły
Jak dobrze znasz Katarzynę Bondę? Alfabet pisarki.
LubimyCzytać2 -
Artykuły
Milion euro dla pisarki i burza w branży. Nagroda „Aena de Narrativa“ rozpala emocje
LubimyCzytać11 -
Artykuły
„Kawa z Mistrzem Zbrodni” – wygraj spotkanie z Wojciechem Chmielarzem z okazji Światowego Dnia Książki
LubimyCzytać21 -
Artykuły
"Przejścia. Którędy do miłości" Natalii de Barbaro. Mamy dla Was 40 egzemplarzy książki!
LubimyCzytać3
forum Oficjalne Akcje i konkursy
[Zakończony] Względność czasu - wygraj książkę "40 godzin".
Względność czasu - wygraj książkę "40 godzin".
Gdy w stolicy Niemiec trwają obchody dorocznych Ekumenicznych Dni Kościoła, policja otrzymuje anonimowy telefon i filmik, na którym ktoś torturuje mężczyznę. Funkcjonariusze mają czterdzieści godzin na znalezienie ofiary. Jeśli nie zdążą, nie tylko mężczyzna zginie, ale cały Berlin stanie w ogniu. Rozpoczyna się wyścig z czasem i pogoń za zamachowcem. Emocjonujący thriller, w którym godziny zamieniają się w sekundy, a realizm opisanych zdarzeń wywołuje ciarki.
Odczuwanie upływu czasu jest bardzo względne. Mogłoby się zdawać, że niemal dwa dni to całkiem sporo, ale dla funkcjonariuszy z powieści Katrin Lange presja wykonania zadania w czterdzieści godzin to ogromny stres i wysiłek. Na czym najszybciej, a na czym najwolniej upływa Wam czas? Utrudnienie – w swoich odpowiedziach nie możecie wspominać o czytaniu książek. Zakładamy, że ta czynność wymyka się wszelkim prawom fizyki :)
Czekamy na teksty o długości nieprzekraczającej 1500 znaków ze spacjami.
Nagrody
Autorzy pięciu najciekawszych tekstów otrzymają egzemplarz książki.
Regulamin
- Konkurs trwa od 1 listopada do 8 listopada włącznie. W konkursie mogą wziąć udział jedynie osoby posiadające adres korespondencyjny w Polsce.
- Odpowiedzi muszą być napisane samodzielnie. Kopiowanie części lub fragmentów tekstów, recenzji innych osób jest zabronione. Teksty nie mogą przekraczać 1500 znaków ze spacjami.
- Każdy użytkownik może zgłosić tylko jedną pracę.
- Zwycięzców wybiera administracja serwisu lubimyczytać.pl. Decyzja jest nieodwołalna.
- Dane adresowe zostaną wykorzystane przez serwis lubimyczytać.pl i Wydawnictwo Media Rodzina.
- Adres zwycięzcy powinien zostać nadesłany do dwóch tygodniu od daty ogłoszenia wyników konkursu. Po tym terminie administracja lubimyczytać.pl dopuszcza wybór kolejnego laureata lub nieprzyznanie nagrody.
| Nagrody ufundowało wydawnictwo: | |
![]() |
|
odpowiedzi [83]
Konkurs został zakończony. Za wszystkie odpowiedzi dziękujemy!
Wybraliśmy zwycięskie prace:
nevtelen
Marek
Lucy44
Oleńka
JoannaNatalia
Serdecznie gratulujemy! Z laureatami skontaktujemy się bezpośrednio.
Konkurs został zakończony. Za wszystkie odpowiedzi dziękujemy!
Wybraliśmy zwycięskie prace:
nevtelen
Marek
Lucy44
Oleńka
JoannaNatalia
Serdecznie gratulujemy! Z laureatami skontaktujemy się bezpośrednio.
Najszybciej? Na niczym i na wszystkim jednocześnie. Nie da się podjąć jednoznacznej decyzji, na życiu! Na okresie szczęśliwym, na oczekiwaniu ważnych dealine'ów, na zakochaniu, na stresie, na używkach i na kacu. Czas postrzegany z perspektywy zawsze pędzi. Nie ma na to rady, że myśląc o czasie możemy rozważać tylko minione doświadczenia, w końcu przyszłość pozostaje nieodkryta. Czas płynący wolno? W moim świecie coś takiego nie istnieje.
Najszybciej? Na niczym i na wszystkim jednocześnie. Nie da się podjąć jednoznacznej decyzji, na życiu! Na okresie szczęśliwym, na oczekiwaniu ważnych dealine'ów, na zakochaniu, na stresie, na używkach i na kacu. Czas postrzegany z perspektywy zawsze pędzi. Nie ma na to rady, że myśląc o czasie możemy rozważać tylko minione doświadczenia, w końcu przyszłość pozostaje...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Mam generalny problem z czasem. Przeszkadza mi w obowiązkach, jakoś nie potrafimy się dogadać… Zauważyłem dwie główne zasady. Obie są związane z pracą lub czynnościami, na które niekoniecznie mam ochotę. Tak zwane ,,zbieranie się’’ wprowadza mnie w stan pewnego rodzaju ,,chronostazy’’. Nawet jeżeli mam wykonać najprostszą czynność, a nie mam wcale na to ochoty, wskazówka zaczyna być leniwa. Przeżywane męki są owszem, bardzo żywe i szybkie, ale same rozpoczęcie pracy wydaje się oddalać. Zawsze kojarzyło mi się to z przyciąganiem czarnej dziury. Przedmiot już się przesunął, ale czas zatrzymał się w miejscu, dlatego wydaje się, że nic się nie dzieje. Takie złudzenie, że ,,niby nic jeszcze nie zrobiłem’’, ale jednak ,,wszystko załatwione’’. Ostatnio miałem przeczytać parę stron i czas znowu zaczął płatać figle. Wszystkie czynność, a było ich całkiem sporo, wykonałem błyskawicznie. Wszystko pracowało na podwyższonych obrotach, ale gdy pomyślałem o niechcianej lekturze…Einstein jednak się nie myli!
Doświadczam także bolesnego przyspieszenia czasu. Budzę się w nocy, mam jeszcze trzy godziny do pobudki, więc kładę się spać. Po sekundzie budzik dzwoni ponownie! Jak to możliwe? Gdy nie potrafię zasnąć, minuty lecą jak godziny a gdy chcę spać, zjawisko się odwraca. Widocznie trzeba się przyzwyczaić… Teraz czas też przyspieszył! Ledwie zacząłem pisać a już trzeba iść spać!
Mam generalny problem z czasem. Przeszkadza mi w obowiązkach, jakoś nie potrafimy się dogadać… Zauważyłem dwie główne zasady. Obie są związane z pracą lub czynnościami, na które niekoniecznie mam ochotę. Tak zwane ,,zbieranie się’’ wprowadza mnie w stan pewnego rodzaju ,,chronostazy’’. Nawet jeżeli mam wykonać najprostszą czynność, a nie mam wcale na to ochoty, wskazówka...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejWpatruję się w sufit i liczę kwadratowe kasetony, z których się składa. Słyszę przez otwarte okno każde przejeżdżające auto, każde śmiejące się dziecko idące na chodniku i każdy poryw wiatru. Patrzę na zegarek i o dziwo widzę, że jest godzina 10:35. Myślę sobie: TO NIE JEST MOŻLIWE- przecież dziesięć minut temu zegarek wskazywał 10:34. Czas jest pojęciem względnym szczególnie gdy student bierze udział w wykładzie, który go kompletnie nie interesuje a prowadzony jest przez wykładowcę, który w żaden sposób swoimi umiejętnościami retoryki nie potrafi przykuć uwagi słuchacza. To właśnie wtedy chwila dłuży się dla mnie w nieskończoność i wydaje mi się, że czas na złość zwalnia. Zdecydowanie mogę powiedzieć coś zupełnie innego o dniach, które spędzam w moim domu rodzinnym. Nie mogę sobie na to zbyt często pozwolić ponieważ studiuję i mieszkam za granicą. Każdy weekend, jaki uda mi się przeznaczyć na wyjazd do domu mija dla mnie jak godzina zegarowa. Rozkoszuje się czasem, który mogę spędzić z moim młodszym rodzeństwem przyglądając się ile już urośli od czasu, gdy ich ostatnio widziałam i za każdym razem bawiąc się z nimi żałuję, że czas nie może się wtedy zatrzymać. Właśnie wtedy, gdy jestem tak szczęśliwa płynie on zbyt szybko.
Wpatruję się w sufit i liczę kwadratowe kasetony, z których się składa. Słyszę przez otwarte okno każde przejeżdżające auto, każde śmiejące się dziecko idące na chodniku i każdy poryw wiatru. Patrzę na zegarek i o dziwo widzę, że jest godzina 10:35. Myślę sobie: TO NIE JEST MOŻLIWE- przecież dziesięć minut temu zegarek wskazywał 10:34. Czas jest pojęciem względnym...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Czas płynnie nie ubłagalnie zdecydowanie gdy chcemy coś odwlec, np. kolejny poniedziałek za każdym razem przychodzi coraz szybciej. Piątek piąteczek piątunio i nagle znów poniedziałxon.
Czas ciągnie się niemiłosiernie, gdy Pani wybiera osobę do odpowiedzi. Czuć wtedy narastające napięcie w klasie, wstrzymywane przez uczniów oddechy, w klasie panuje całkowita cisza, która w rzeczywistości trwa zaledwie parę sekund, ale dla uczniów jest to wieczność.
Czas płynnie nie ubłagalnie zdecydowanie gdy chcemy coś odwlec, np. kolejny poniedziałek za każdym razem przychodzi coraz szybciej. Piątek piąteczek piątunio i nagle znów poniedziałxon.
Czas ciągnie się niemiłosiernie, gdy Pani wybiera osobę do odpowiedzi. Czuć wtedy narastające napięcie w klasie, wstrzymywane przez uczniów oddechy, w klasie panuje całkowita cisza, która w...
Kiedy najwolniej mija czas? Jak się jest w pracy.
Kiedy najszybciej mija czas? Kiedy jest to czas wolny.
A potem znów do pracy i tak w kółko.
Kiedy najwolniej mija czas? Jak się jest w pracy.
Kiedy najszybciej mija czas? Kiedy jest to czas wolny.
A potem znów do pracy i tak w kółko.
Gdy człowiek cierpi, czas mija wolno. Gdy zaś robi coś, co sprawia mu przyjemność, czas przelatuje w okamgnieniu przez palce. Tak było i jest, jak wiadomo los lubi być ironiczny. Choć wstyd przyznać, kiedyś miałam problemy z prawidłowym odżywianiem i to właśnie głód był moim najczęstszym cierpieniem. Gdzieś słyszałam, że każda minuta spędzona w czyśćcu trwa sto ziemskich lat – poniekąd tak się właśnie czułam, wpatrując się we wskazówki zegara. Wieczność.
Za to najszybciej upływał czas, kiedy było mi dane spotkać swojego brata. Zawsze mieliśmy zbyt wiele do powiedzenia sobie nawzajem, żeby zmieściło się to podczas naszych nielicznych spotkań...
Sekundy się rozciągają lub kurczą, zależnie od tego jak dany człowiek je sobie wyobrazi. Czasu zawsze będzie zbyt mało albo zbyt wiele – nie powiem tu nic odkrywczego, ale według mnie należy się cieszyć każdą chwilą, bo te przyjemne będą miłymi wspomnieniami, a bolesne przestrogą na przyszłość.
Gdy człowiek cierpi, czas mija wolno. Gdy zaś robi coś, co sprawia mu przyjemność, czas przelatuje w okamgnieniu przez palce. Tak było i jest, jak wiadomo los lubi być ironiczny. Choć wstyd przyznać, kiedyś miałam problemy z prawidłowym odżywianiem i to właśnie głód był moim najczęstszym cierpieniem. Gdzieś słyszałam, że każda minuta spędzona w czyśćcu trwa sto ziemskich...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Czas zdecydowanie za szybko płynie, kiedy rano zadzwoni budzik i dosłownie na sekundę zamykamy oczy a tu buch..15 minut minęło ;< Poranki zlatują tak szybko,że zawsze trzeba zrezygnować a to z kawy a to ze sniadania..w porywach do rezygnacji z makijażu.
Kiedy najwolniej?
Najwolniej czas płynie,kiedy student siedzi na wykładzie:P Tam dochodzi do załamania czasoprzestrzeni. Zamykamy oczy na godzinę a minęło 5 sekund. Całkiem odwrotnie do poranków :P
Czas zdecydowanie za szybko płynie, kiedy rano zadzwoni budzik i dosłownie na sekundę zamykamy oczy a tu buch..15 minut minęło ;< Poranki zlatują tak szybko,że zawsze trzeba zrezygnować a to z kawy a to ze sniadania..w porywach do rezygnacji z makijażu.
Kiedy najwolniej?
Najwolniej czas płynie,kiedy student siedzi na wykładzie:P Tam dochodzi do załamania...
Przez dwa dni zawsze rozmyślam na książką , którą właśnie przeczytałam nie mogę czytać książki bo potrzebuję czasu ma przemyślenie jej .
Pomiędzy tym wszystkim szukam nowych książek , które mogą mnie tak samo poruszyć .
Przez dwa dni zawsze rozmyślam na książką , którą właśnie przeczytałam nie mogę czytać książki bo potrzebuję czasu ma przemyślenie jej .
Pomiędzy tym wszystkim szukam nowych książek , które mogą mnie tak samo poruszyć .
Budzik niecierpliwie dzwoni o 4:25. Uchylam oko i ciężką jak ołów ręką włączam drzemkę. Jeszcze pięć minutek. Nie minie jednak ani sekunda, a już dzwoni ponownie - 4:30. Jakaś magiczna siła dodaje mi motywacji, by wstać. Siadam na łóżku, zakładam na siebie ubrania, zarzucam torbę na ramię i biegnę na przystanek autobusowy. O tej porze, na szczęście, nie ma jeszcze korków. Wbiegam do szatni, zakładam strój i punkt 5:30 stoję już na słupku. Gotowa do nadludzkich wysiłków. Gotowa na skok do lodowatej wody. Gotowa na najdłuższe dwie godziny w moim życiu.
Po treningu szybki prysznic, przegryzane w busie śniadanie i stawienie się w szkole o 8:00 na pierwszej lekcji. Trochę odpoczynku, jakaś niezapowiedziana kartkówka, sprawdzian, obiad w pobliskim barze - byle szybko, bo już o 16:00 kolejne dwie godziny treningu. Ten sam nadludzki wysiłek, tak samo wolno płynący czas. 18:40 - wreszcie w domu. Szybkie odrabianie lekcji i jakże upragniony sen.
Dzień w dzień, miesiąc po miesiącu, rok po roku. Ciągle to samo. Po co? Po to, żeby w którąś sobotę, na zawodach, przeżyć najszybciej mijający czas w życiu. Po to, by w 20 sekundach sprintu pokazać efekty swoich kilkuletnich treningów. Mgnienie oka, sekundy, setne. Tak! 2. miejsce na MP. Niedziela pełna świętowania i regeneracji. A od poniedziałku powrót do rzeczywistości. Jeszcze mocniej, jeszcze więcej, jeszcze lepiej. Gotowa pokonać swoje słabości. Gotowa na 1. miejsce.
Budzik niecierpliwie dzwoni o 4:25. Uchylam oko i ciężką jak ołów ręką włączam drzemkę. Jeszcze pięć minutek. Nie minie jednak ani sekunda, a już dzwoni ponownie - 4:30. Jakaś magiczna siła dodaje mi motywacji, by wstać. Siadam na łóżku, zakładam na siebie ubrania, zarzucam torbę na ramię i biegnę na przystanek autobusowy. O tej porze, na szczęście, nie ma jeszcze korków....
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Czas – słowo tak krótkie a znaczy tak wiele
Każdy z nas odczuwa go na własnym ciele
Najszybciej czas gdy biegam mi upływa
Bo wówczas me ciało po prostu się rozpływa
Bieganie od codziennej gonitwy daje mi wytchnienie
I dzięki niemu spełniam swoje dziecięce marzenie
Najwolniej czas upływa podczas „nicnierobienia”
choć czasem każdy w nas ma w sobie lenia
ale ile można leżeć, siedzieć i nic nie robić
przecież to mogłoby człowieka dobić ;-)
Czas – słowo tak krótkie a znaczy tak wiele
Każdy z nas odczuwa go na własnym ciele
Najszybciej czas gdy biegam mi upływa
Bo wówczas me ciało po prostu się rozpływa
Bieganie od codziennej gonitwy daje mi wytchnienie
I dzięki niemu spełniam swoje dziecięce marzenie
Najwolniej czas upływa podczas „nicnierobienia”
choć czasem każdy w nas ma w sobie lenia
ale ile można leżeć,...
Z roku na rok czas zdaje się pędzić coraz szybciej. A przecież w kalendarzu jest go tyle samo co zawsze. Czas płynie mi bardzo szybko, gdy spotykam się z przyjaciółmi. Czas spędzony w miłym towarzystwie sprawia, że nawet nie zauważam upływu czasu. Jest to zarówno spotkanie w realu jak również wirtualnie. Podobnie wtedy, gdy bardzo się spieszę i muszę przygotować jakiś projekt oraz zmieścić się w wyznaczonym czasie. Analogiczna sytuacja jest również w czasie wakacji. Pierwsze 3 dni: nowe krajobrazy, zapachy, ludzie itp. Tyle spotyka mnie atrakcji, że czas pędzi w zawrotnym tempie. Natomiast czas najwolniej płynie mi wtedy, gdy czekam na przystanku autobusowym lub na dworcu. Mam wrażenie, że czas się zatrzymał. Wydaje mi się, że ten autobus lub pociąg nigdy nie nadjedzie. Co chwilę spoglądam na zegarek, a wskazówki przesuwają się bardzo leniwie. Także po paru dniach pobytu na urlopie w tym samym miejscu, kiedy już wszystko zobaczyłam i wszystkim się zachwyciłam, wydaje mi się, że minęły wieki od momentu, kiedy pakowałam walizki.
Z roku na rok czas zdaje się pędzić coraz szybciej. A przecież w kalendarzu jest go tyle samo co zawsze. Czas płynie mi bardzo szybko, gdy spotykam się z przyjaciółmi. Czas spędzony w miłym towarzystwie sprawia, że nawet nie zauważam upływu czasu. Jest to zarówno spotkanie w realu jak również wirtualnie. Podobnie wtedy, gdy bardzo się spieszę i muszę przygotować jakiś...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
CZAS SIĘ WLECZE gdy tęsknię za Ukochanym. I wtedy choćbym miała wolne i mogła poświęcić go na przyjemności, to czas "wpada w smołę" i potwornie się wlecze. Ja nie znalazłam jeszcze na to wyjścia :)
A KIEDY MIJA NIEWIADOMO KIEDY...tego uczucia doświadczyłam na swoim weselu. Adrenalina, masa spraw i obowiązków, ogromna radość... i po wszystkim. Chciałoby się to wszystko przeżyć jeszcze raz, na spokojniej, aby nasycić się każdym momentem i zapisać go w pamięci, ale to niemożliwe. I zostają tylko piękne wspomnienia, film, fotografie i niedosyt... ale taki niedosyt wywołuje ciepło w sercu :)
CZAS SIĘ WLECZE gdy tęsknię za Ukochanym. I wtedy choćbym miała wolne i mogła poświęcić go na przyjemności, to czas "wpada w smołę" i potwornie się wlecze. Ja nie znalazłam jeszcze na to wyjścia :)
A KIEDY MIJA NIEWIADOMO KIEDY...tego uczucia doświadczyłam na swoim weselu. Adrenalina, masa spraw i obowiązków, ogromna radość... i po wszystkim. Chciałoby się to wszystko...
Czas najwolniej płynie na medytacji, kiedy próbuję wejść w głęboki relaks, a moje myśli uciekają gdzieś daleko. Kiedy jednak je okiełznam i wejdę w pewien stan głębokiego odprężenia, wtedy znika poczucie sekund, minut i godzin. Nagle zostaje wyrwany ze strefy pozaczasowej.
Czas najwolniej płynie na medytacji, kiedy próbuję wejść w głęboki relaks, a moje myśli uciekają gdzieś daleko. Kiedy jednak je okiełznam i wejdę w pewien stan głębokiego odprężenia, wtedy znika poczucie sekund, minut i godzin. Nagle zostaje wyrwany ze strefy pozaczasowej.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Najszybciej czas ucieka w dobrym towarzystwie, podczas:
a) urodzinowej imprezy, bo przygotowań której nie musiałam kiwnąć palcem,
b) świąt spędzanych u rodziny, nie mylić z teściami,
c) randki z własnym mężem, tej rzadkiej chwili graniczącej ze spotkaniem fauna podczas grzybobrania
d) kawusi i ciasteczek z przyjaciółką - nie dość, że czasoprzestrzeń sie zagina, to i ciastka jakoś za szybko znikają.
Takich okazji jest wiele, jeśli tylko jest to czas spędzony z kimś kto na nas dobrze wpływa, wskazówki zegara nagle jakoś dostają małpiego rozumu i wpadają w szaleńczy pościg.
Co smutne, wskazówki nie wykazują takiego temperamentu, kiedy przychodzi mi zetknąć się w pracy z klientem, który:
a) nie myje zębów,
b) sądzi, że swąd potu to najlepsze feromony,
c) wietrzy odzież zamiast ją chociażby sporadycznie wyprać.
Żeby było zabawniej, właśnie ten klient zawsze ma akurat najwięcej pytań w zanadrzu, najwięcej rodzinnych zdjęć w portfelu do pokazania oraz najwięcej anegdotek do opowiedzenia. A co ja, biedny żuczek, mogę zrobić? Biorę to wszystko dzielnie na klatę (i nos) i dyskretnie ponaglam wzrokiem ślimaczące się wskazówki. Nie muszę nawet zbytnio się za nimi rozglądać, bo tak się składa, że od kilku lat pracuję w... sklepie z zegarkami!
Najszybciej czas ucieka w dobrym towarzystwie, podczas:
a) urodzinowej imprezy, bo przygotowań której nie musiałam kiwnąć palcem,
b) świąt spędzanych u rodziny, nie mylić z teściami,
c) randki z własnym mężem, tej rzadkiej chwili graniczącej ze spotkaniem fauna podczas grzybobrania
d) kawusi i ciasteczek z przyjaciółką - nie dość, że czasoprzestrzeń sie zagina, to i...
Najszybciej i najwolniej upływa mi czas z moją córeczką. Gdy wymyslamy i wykonujemy różne zadania, budujemy domki z kartonu, z koralików wyczarowujemy bransoletki, biegamy od placu zabaw do placu zabaw, gotujemy - to czas mija jak z bicza strzelił. Mam wrażenie, że coś zaczynamy i już mija 3h. Gdy jednak przychodzi wieczór i kładę córę spać, czas zaczyna wlec się ślimak. Wskazówki się przesuwają, a córka nic (tzn. nie śpi), mijają kolejne minuty i pojawiają się prośby: picie, siusiu, przytulenie; mijają kolejne: ona zaczyna opowiadać, co dziś było fajnego, mijają następne, które mój umysł już przestaje (ze zmęczenia) zauważać.... aż w końcu budzę się z rozmazanym makijażem, odciśniętą na twarzy poduszką i zegarkiem wskazującym północ i czas znowu przyśpiesza. Ledwo się wykąpię, ogarnę i jest 2 w nocy...
Najszybciej i najwolniej upływa mi czas z moją córeczką. Gdy wymyslamy i wykonujemy różne zadania, budujemy domki z kartonu, z koralików wyczarowujemy bransoletki, biegamy od placu zabaw do placu zabaw, gotujemy - to czas mija jak z bicza strzelił. Mam wrażenie, że coś zaczynamy i już mija 3h. Gdy jednak przychodzi wieczór i kładę córę spać, czas zaczyna wlec się ślimak....
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Serwusik!
Króciutko:
1. Najszybciej - podczas pracy
2. Najwolniej - podczas ... pracy!
Oczywiście wszystko uzależnione jest od jej rodzaju.
Serwusik!
Króciutko:
1. Najszybciej - podczas pracy
2. Najwolniej - podczas ... pracy!
Oczywiście wszystko uzależnione jest od jej rodzaju.
Najszybciej? Gdy idę do przyjaciółki na kawę i mówię do chłopaka żeby przyjechał do mnie za godzinę. On przyjeżdża po dwóch i jeszcze musi czekać obdarowany herbatą, ciastkiem i obłożony zabawkami przez jej syna, aby się mu nie nudziło ;)
Najwolniej płynie mi czas gdy na coś czekam. Szczególnie gdy jest to kolejka w urzędzie. Nie da się ukryć że w naszym kraju panuje ogromna biurokracja a załatwienie najdrobniejszych spraw wiąże się z odstaniem w kilku kolejkach, bo trzeba pójść po odpowiedni druk, pieczątkę, kupić znaczek etc... Ach, znaczki... i od razu na myśl przyszła mi Poczta Polska na której czuję się jak w poprzednim ustroju politycznym.
N i e k o ń c z ą c e - s i ę - k o l e j k i - w - u r z ę d a c h - i - p a n i - w - o k i e n k u - s t u k a j ą c a - j e d n y m - p a l c e m - w - k l a w i a t u r ę - k o m p u t e r a . . .
Najszybciej? Gdy idę do przyjaciółki na kawę i mówię do chłopaka żeby przyjechał do mnie za godzinę. On przyjeżdża po dwóch i jeszcze musi czekać obdarowany herbatą, ciastkiem i obłożony zabawkami przez jej syna, aby się mu nie nudziło ;)
Najwolniej płynie mi czas gdy na coś czekam. Szczególnie gdy jest to kolejka w urzędzie. Nie da się ukryć że w naszym kraju panuje...
Najszybciej czas upływa mi na przerwie w pracy. Wydaje się, że 30 minut to sporo czasu, ale kiedy idę na przerwę ten czas zawsze przyspiesza i to co miało być 30 minutowym odpoczynkiem nagle wydaje się minąć w 5 minut. CO się tyczy najwolniej upływających minut to spędzam je najczęściej na przystanku. Zadziwiające jak potrafią się ciągnąć minuty, kiedy człowiek wraca zmęczony z pracy i jest uzależniony od tego wspaniałego wynalazku zwanego komunikacją miejską. Sama jazda autobusem nie dłuży mi się nigdy, ale stanie na nieosłoniętym kawałku udeptanej ziemi niezależnie od pogody zawsze. Pewnie nie byłaby to jakaś specjalna katorga, gdyby się miało towarzystwo. I nieważne czy jest ciepło, zimno czy pada deszcz czy świeci słońce, zawsze kiedy tak czekam niezmiennie żałuję, że nie pojechałam do pracy moją "żabką".
Najszybciej czas upływa mi na przerwie w pracy. Wydaje się, że 30 minut to sporo czasu, ale kiedy idę na przerwę ten czas zawsze przyspiesza i to co miało być 30 minutowym odpoczynkiem nagle wydaje się minąć w 5 minut. CO się tyczy najwolniej upływających minut to spędzam je najczęściej na przystanku. Zadziwiające jak potrafią się ciągnąć minuty, kiedy człowiek wraca...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejCzas tak naprawdę jest determinantą naszego życia. Często dostosowujemy je do upływu czasu np. na konkretną godzinę mamy umówione spotkanie lub o danej porze mamy być w pracy, w szkole. Czasami człowiek wśród tego pośpiechu potrzebuje na chwilę zatrzymać się. Wtedy mamy wrażenie, że czas bardzo wolno płynie. Ja odnoszę je szczególnie wtedy, kiedy jestem na spacerze lub usiądę w ciszy przy kominku i pogrążę się we wspomnieniach. Także wtedy, kiedy spędzam czas z ukochaną osobą i czas nie odgrywa żadnej roli. Właśnie wtedy, kiedy nie jest on istotny płynie najwolniej. Natomiast najszybciej płynie jak się spieszę, jak niecierpliwie zerkam na zegarek z obawą, że nie zdążę na autobus lub na uczelnię.Czyli po prostu wtedy, kiedy determinuje nam nasz dzień.
Czas tak naprawdę jest determinantą naszego życia. Często dostosowujemy je do upływu czasu np. na konkretną godzinę mamy umówione spotkanie lub o danej porze mamy być w pracy, w szkole. Czasami człowiek wśród tego pośpiechu potrzebuje na chwilę zatrzymać się. Wtedy mamy wrażenie, że czas bardzo wolno płynie. Ja odnoszę je szczególnie wtedy, kiedy jestem na spacerze lub...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Najszybciej czas upływa przed wyjściem do pracy.
obudzić się, wstać, wziąć prysznic, zrobić śniadanie, zjeść śniadanie, umyć zęby, wysuszyć włosy, uczesać włosy, zrobić makijaż, ubrać się, ściągnąć ubranie bo nie pasuje do siebie, ubrać inne ubranie, ściągnąć ubranie bo nie pasuje do mnie, ubrać się i pogodzić się z myślą, że lepiej nie będzie, uczesać się jeszcze raz, spakować wszystkie papiery i laptopa do dobry, uświadomić sobie, że nie umyło się naczyń, zwątpić w sens swojego życia, ubrać płaszcz i buty, ściągnąć płaszcz bo nie pasuje do butów, założyć inny. Wyjść. Specjalnie wstajesz dwie godziny wcześniej aby zdążyć a i tak się spóźnisz. Nawet w 40 nie wystarczy.
Najwolniej czas upływa w pracy.
8 godzin urasta to 40. Jeżeli nie lubi się swojej pracy to czas ciągnie się nie miłosiernie. Każda minuta staje się wydłuuuuużona, niekończąąąca się. Tylko się myśli o powrocie do domu, do książek, albo o alternatywny źródle utrzymania - sprzedawanie kolorowych drinków na plaży na Bahamach, przystojnym i umięśnionym surferom. No i jest jeszcze Demogorgon z koszmarów, Dementor w ludzkiej skórze, przeniknięta złem do szpiku kości, o duszy czarniejszej niż smoła, o ile w ogóle takową posiada, czasami odnosisz nawet wrażenie, że pisze poradnik dla takich jak on pt; "Jak zepsuć innym dzień. 1001 sposobów opracowanych przez Joffreya Baratheona". Tytułujący siebie "szefem". To on kupuje zegary, w których wskazówki chodzą wolniej, dzwoni do ciebie o 3 nad ranem żeby zapytać czy jesteś gotowy do przedstawienia projektu, o którym zapomniałeś i przy każdym spotkaniu informuje, że "jak nie weźmiesz się do roboty to cię wyleje". I tak codziennie do 65 roku życia z możliwością wybrania 26 dni urlopu na rok.
Najszybciej czas upływa przed wyjściem do pracy.
obudzić się, wstać, wziąć prysznic, zrobić śniadanie, zjeść śniadanie, umyć zęby, wysuszyć włosy, uczesać włosy, zrobić makijaż, ubrać się, ściągnąć ubranie bo nie pasuje do siebie, ubrać inne ubranie, ściągnąć ubranie bo nie pasuje do mnie, ubrać się i pogodzić się z myślą, że lepiej nie będzie, uczesać się jeszcze raz,...
Czas wymyka mi się spod kontroli, gdy pogrążam się w mojej pasji... Wszystko przestaje się liczyć, a ja oddaję się jej całkowicie. To wspaniałe uczucie, jakby cały ten świat, problemy były w zupełnie innej, odległej galaktyce, a ja uciekam od nich i z każdą chwilą jestem coraz dalej. Robię wszystko co w mojej mocy, by każdego dnia stawać się lepszą, bo to właśnie moja pasja nauczyła mnie, że limity nie istnieją, a jedyne co mnie ogranicza, to wyobraźnia. Czasem pochłania mnie ona do tego stopnia, że brak mi aż tchu i właśnie wtedy... muszę się wynurzyć z wody i wziąć głęboki oddech. Pływanie i nurkowanie sprawia, że odpływam, ale czas jest w tym znacznie szybszy!
Czas niestety ma to do siebie, że gdy wychodzę z wody, on robi to także ze mną, a godzina kolejnego treningu chyba gdzieś błądzi powoli i każe na siebie długo czekać. Często jestem zła, gdy nie może nadejść, ale za to gdy się pojawia, wynagradza mi to w najpiękniejszy możliwy sposób!
Czas wymyka mi się spod kontroli, gdy pogrążam się w mojej pasji... Wszystko przestaje się liczyć, a ja oddaję się jej całkowicie. To wspaniałe uczucie, jakby cały ten świat, problemy były w zupełnie innej, odległej galaktyce, a ja uciekam od nich i z każdą chwilą jestem coraz dalej. Robię wszystko co w mojej mocy, by każdego dnia stawać się lepszą, bo to właśnie moja pasja...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Wszystko, co dobre, szybko się kończy, więc najszybciej czas upływa mi na przyjemnościach. Czas szybko upływa mi, zwłaszcza kiedy mam urlop lub przerwę świąteczną. Zanim się obejrzę, już trzeba wracać do szarej rzeczywistości. Czas szybko płynie też, kiedy czytam ciekawą książkę lub oglądam w kinie, długo wyczekiwany film. Wtedy mam wrażenie, że czas pędzi jak szalony.
Najwolniej czas upływa paradoksalnie, kiedy w pracy mam luźniejszy dzień i mam mniej zajęć. Jednak najwolniej czas płynie, kiedy mam jakieś zmartwienia lub czymś się denerwuję, wtedy mam wrażenie, że czas stoi w miejscu.
Wszystko, co dobre, szybko się kończy, więc najszybciej czas upływa mi na przyjemnościach. Czas szybko upływa mi, zwłaszcza kiedy mam urlop lub przerwę świąteczną. Zanim się obejrzę, już trzeba wracać do szarej rzeczywistości. Czas szybko płynie też, kiedy czytam ciekawą książkę lub oglądam w kinie, długo wyczekiwany film. Wtedy mam wrażenie, że czas pędzi jak szalony.
...
W moim domu, stoi wysoki, drewniany zegar, wybijający co pół godziny tradycyjne "bim-bam". Staram się nie zwracać na niego uwagi i czasem nawet mi się to udaje, jednak jest tak głośny, że jego świdrujący dźwięk potrafi mnie znaleźć w najdalszym zakątku domu.
Pracuję na etacie, a dodatkowo, po powrocie, jeszcze na pół etatu w domu. Daje to łącznie wynik 12 godzin dziennie w pracy. Kiedy zasiadam do komputera, czas wlecze się nieubłaganie. Nawet kiedy zerkam na zegar w rogu ekranu i widzę, że jest przysłowiowe "przed wpół do..." to próżno wyczekiwać bicia antycznego zegara. Nawet te kilka minut zawsze trwa nieskończenie długo. Do następnego gongu potrafię nawet zapomnieć o zegarze i jego irytującym dźwięku.
Za to gdy nadchodzi koniec pracy, wtedy podstępne pudło kompletnie zmienia dynamikę pracy i bije raz za razem. Niesamowite jest to, że potrafię pomiędzy jednym a drugim sygnałem, które powinno dzielić całe pół godziny, zrobić tak niewiele. Ledwo przebrzmi głęboki dźwięk zegara, praktycznie natychmiast słychać go ponownie.
Przekonywałam już rodzinę, że należy go oddać do naprawy, jednak nikt mi nie wierzy. Tak naprawdę poczciwy antyk działa bez zarzutu, a mi tylko się wydaje, że to nadprzyrodzone siły okradają mnie z tej resztki dnia, jaka pozostaje mi po pracy.
W moim domu, stoi wysoki, drewniany zegar, wybijający co pół godziny tradycyjne "bim-bam". Staram się nie zwracać na niego uwagi i czasem nawet mi się to udaje, jednak jest tak głośny, że jego świdrujący dźwięk potrafi mnie znaleźć w najdalszym zakątku domu.
Pracuję na etacie, a dodatkowo, po powrocie, jeszcze na pół etatu w domu. Daje to łącznie wynik 12 godzin dziennie w...
NAJSZYBCIEJ:
Kiedy wyłączę pierwszy budzik w telefonie zwiastujący tragiczny moment wybudzania się o 6 rano, a potem leżę kolejne 10 minut z zamkniętymi oczami myśląc "jeszcze chwila" nim zacznie się kolejny bezczelny alarm. Ta krótka 10 minutowa drzemka mija tak szybko że mam wrażenie, iż nie zdążyłam nawet porządnie zamknąć oczu, a już trzeba wstać.
NAJWOLNIEJ:
Gdy ten sam czas (10 minut) dzieli mnie od wyjścia z pracy. Nawet kiedy próbuję wykonać ten sam trik i zamknę na chwilę oczy to po otwarciu ich okazuje się, że minęło niewiele ponad 30 sekund....I gdzie tu sprawiedliwość?? :P
NAJSZYBCIEJ:
Kiedy wyłączę pierwszy budzik w telefonie zwiastujący tragiczny moment wybudzania się o 6 rano, a potem leżę kolejne 10 minut z zamkniętymi oczami myśląc "jeszcze chwila" nim zacznie się kolejny bezczelny alarm. Ta krótka 10 minutowa drzemka mija tak szybko że mam wrażenie, iż nie zdążyłam nawet porządnie zamknąć oczu, a już trzeba wstać.
NAJWOLNIEJ:
Gdy ten...
Najszybciej czas upływa mi na urlopie - dopiero co jedziemy nad Bałtyk w nasze miejsce, nim się obejrzę a tu już droga powrotna i z żalem patrzę na samochody jadące w przeciwnym kierunku. I drugi przypadek, gdy czas biegnie jak szalony, to jakikolwiek wolny czas spędzony z moim mężczyzną zwłaszcza, że mamy go mało.
Najwolniej czas płynie mi wtedy, gdy obudzę się o 3-4 nad ranem i nie mogę zasnąć i tak przewracam się z boku na bok do tej 6 słysząc tykanie zegara. Mam wtedy wrażenie, że każdą minutę, sekundę odmierza głośno i dokładnie.
Najszybciej czas upływa mi na urlopie - dopiero co jedziemy nad Bałtyk w nasze miejsce, nim się obejrzę a tu już droga powrotna i z żalem patrzę na samochody jadące w przeciwnym kierunku. I drugi przypadek, gdy czas biegnie jak szalony, to jakikolwiek wolny czas spędzony z moim mężczyzną zwłaszcza, że mamy go mało.
Najwolniej czas płynie mi wtedy, gdy obudzę się o 3-4 nad...
Chyba każdemu czas upływa najwolniej na tym, co go nudzi i nie "wciąga", albo kiedy nie ma co robić. Ja kocham swoją pracę (z książkami!), ale czasem właśnie w niej czas mi się dłuży... Kiedy biblioteka świeci pustkami, kiedy nie mam akurat żadnych nowych książek do opracowania, kiedy się źle czuję... Wtedy odliczam nieludzko ciągnące się minuty i godziny do zakończenia pracy. Na szczęście takich chwil jest mało :).
Z kolei czas szybko płynie jak się człowiek czymś zajmie, jak robi coś co go interesuje. I tu znów praca: jak jest dużo czytelników i każdy coś chce, jak mam stosy nowych książek do opracowania, jak mam nowy pomysł, projekt... Czas zbyt szybko mija mi też jak się spotykam z przyjaciółkami na ploteczki :). Albo kiedy gotuję dla najbliższych, gdy spędzam czas z rodziną, jestem na długo wyczekiwanym urlopie...
Oczywiście czas upływa najszybciej przy czytaniu książek, ale o tym miałam nie pisać... :)
Chyba każdemu czas upływa najwolniej na tym, co go nudzi i nie "wciąga", albo kiedy nie ma co robić. Ja kocham swoją pracę (z książkami!), ale czasem właśnie w niej czas mi się dłuży... Kiedy biblioteka świeci pustkami, kiedy nie mam akurat żadnych nowych książek do opracowania, kiedy się źle czuję... Wtedy odliczam nieludzko ciągnące się minuty i godziny do zakończenia...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejCzym jest życie? Jaki jest sens życia? Gdzie jest człowiek, w tym całym zabieganym świecie? Obecnie nie mamy czasu na wiele, żyjemy według ściśle określonych zasad. A zegar liczy kolejne sekundy, minuty, godziny, lata. Czy zrobiłeś coś ze swoim życiem? Zmieniłeś je na lepsze. Odpowiedź na to pytanie pozostawiam tobie. Od najmłodszych lat słyszymy: musisz się uczyć, iść na studia, założyć rodzice, znaleźć dobrą prace. Spełniamy powyższe kryteria, początkowo nawet nie zdajemy sobie sprawy, że nie chcemy tak żyć. Stwierdzenia tego typu sprawiają, że nasze życie zaczyna być niewłaściwe. Jest tak ulotne. Nie zdajemy sobie z tego sprawy, ale tak naprawdę możemy umrzeć w każdej chwili. Ciężko zachorować. Być ofiarą wypadku. Nasze życie jest efemeryczne, a mimo to nie potrafimy naprawdę żyć. Każdy z nas ma momenty, kiedy czuję, że jest szczęśliwy, że czas który ma jest właściwie wykorzystywany. Niestety z przykrością muszę stwierdzić, że więcej jest momentów w których marnujemy dany nam czas. Nasze żyje jest ulotne i zdecydowanie za krótkie, aby robić rzeczy które uszczęśliwiają innych zamiast nas samych. Czas upłynie, a my albo pozostaniemy w miejscu gdzie czas płynie wolno i bez większego sensu, albo udamy się w poszukiwaniu siebie, gdzie czas nie ma definicji. Dlatego idźmy za głosem serca i róbmy to co sami uważamy za najlepsze, ponieważ życie do dar i nie możesz go zmarnować.
Czym jest życie? Jaki jest sens życia? Gdzie jest człowiek, w tym całym zabieganym świecie? Obecnie nie mamy czasu na wiele, żyjemy według ściśle określonych zasad. A zegar liczy kolejne sekundy, minuty, godziny, lata. Czy zrobiłeś coś ze swoim życiem? Zmieniłeś je na lepsze. Odpowiedź na to pytanie pozostawiam tobie. Od najmłodszych lat słyszymy: musisz się uczyć, iść na...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejCzas najszybciej upływa, gdy jestem z bliskimi osobami. A najwolniej w nocy, gdy się martwię czymś.
Czas najszybciej upływa, gdy jestem z bliskimi osobami. A najwolniej w nocy, gdy się martwię czymś.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Najwolniej ciągnie się dla mnie czas od poniedziałku do piątku, jak jest 8.00 rano, a co zerknę na zegarek to te wskazówki się nie przesuwają do tej 16.00, jak czekam w kolejce do lekarza oraz jak czekam na pociąg, który ma być za 5 minut to te 5 minut trwa dla mnie 60 minut :) a! i jeszcze czekanie tydzień na ulubiony odcinek serialu !
Najszybciej płynie w weekend, często mam wrażenie, że go wcale nie było... Szybko też mi czas ucieka jak oglądam ulubiony serial, kończy się za szybko a ja chcę wiedzieć co dalej... ;)
Najwolniej ciągnie się dla mnie czas od poniedziałku do piątku, jak jest 8.00 rano, a co zerknę na zegarek to te wskazówki się nie przesuwają do tej 16.00, jak czekam w kolejce do lekarza oraz jak czekam na pociąg, który ma być za 5 minut to te 5 minut trwa dla mnie 60 minut :) a! i jeszcze czekanie tydzień na ulubiony odcinek serialu !
Najszybciej płynie w weekend, często...
