-
Artykuły
Czytamy w weekend. 10 kwietnia 2026
LubimyCzytać436 -
Artykuły
Nadciąga Gwiazdozbiór Kryminalny!
LubimyCzytać8 -
Artykuły
Wiosna z książką – kwietniowe premiery, które warto poznać
LubimyCzytać16 -
Artykuły
"Dom bestii" - jak ofiara zamienia się w kata. Akcja recenzencka do nowej książki Katarzyny Bondy!
LubimyCzytać13
forum Oficjalne Akcje i konkursy
[Zakończony] Zaufać czy nie zaufać? - wygraj książkę "Reguła nr 1".
Simona Brenner jest archeolożką i złodziejką. W dzień bada starożytną biżuterię, a nocą ją kradnie. W obu tych dziedzinach jest bezkonkurencyjna. Ktoś wciągnął Simonę w makabryczną grę. Kazał jej odszukać i ukraść złote runo, najcenniejszą na świecie złotą sztabę, która… nie istnieje. Ale kiedy dookoła niej giną ludzie, Simona zaczyna podejrzewać, że mit o złotym runie jest prawdą. W tej sytuacji najgorsze, co może się wydarzyć, to pozbawiony skrupułów przeciwnik, wyrachowany, piekielnie inteligentny i doskonale ukryty.
W poszukiwaniu skarbu Simona musi zaryzykować i obdarzyć kogoś zaufaniem, chociaż najważniejszą regułą dobrej złodziejki jest poleganie wyłącznie na sobie. Czy Wy też musieliście kiedyś się przełamać, by otworzyć się na drugiego człowieka, czy jednak ławo zawierzacie ludziom? Jakie macie reguły?
Czekamy na teksty o długości nieprzekraczającej 1500 znaków ze spacjami.
Nagrody
Autorzy pięciu najciekawszych tekstów otrzymają egzemplarz książki.
Reguła nr 1
Autor : Marta Guzowska
Regulamin
- Konkurs trwa od 3 października do 10 października włącznie. W konkursie mogą wziąć udział jedynie osoby posiadające adres korespondencyjny w Polsce.
- Odpowiedzi muszą być napisane samodzielnie. Kopiowanie części lub fragmentów tekstów, recenzji innych osób jest zabronione. Teksty nie mogą przekraczać 1500 znaków ze spacjami.
- Każdy użytkownik może zgłosić tylko jedną pracę.
- Zwycięzców wybiera administracja serwisu lubimyczytać.pl. Decyzja jest nieodwołalna.
- Dane adresowe zostaną wykorzystane przez serwis lubimyczytać.pl i Wydawnictwo Marginesy.
- Adres zwycięzcy powinien zostać nadesłany do dwóch tygodniu od daty ogłoszenia wyników konkursu. Po tym terminie administracja lubimyczytać.pl dopuszcza wybór kolejnego laureata lub nieprzyznanie nagrody.
odpowiedzi [54]
Konkurs został zakończony. Za wszystkie odpowiedzi dziękujemy!
Wybraliśmy zwycięskie prace:
Martensia
Agnieszka
Smerfetka11
chojnak
alexoxo_aoi
Serdecznie gratulujemy! Z laureatami skontaktujemy się bezpośrednio.
Konkurs został zakończony. Za wszystkie odpowiedzi dziękujemy!
Wybraliśmy zwycięskie prace:
Martensia
Agnieszka
Smerfetka11
chojnak
alexoxo_aoi
Serdecznie gratulujemy! Z laureatami skontaktujemy się bezpośrednio.
Dla mnie niezmiennie cenna jest rada z utworu Jacka Kaczmarskiego: "I pamiętaj, bo dana ci pamięć, nie kłam sobie, a nikt ci nie skłamie".
Pewnie jestem naiwny, ale wierzę ludziom, staram się być wobec nich szczery, bo jestem szczery wobec siebie. Wtedy łatwiej się na kogoś otworzyć. A że raz czy drugi się sparzę, bo ktoś nadużyje mojego zaufania...? Trudno, nie można wszystkiego przewidzieć. Gorzej jednak zamknąć się na wszystkich i zostać odludkiem, który narzeka do odbicia w lustrze...
Dla mnie niezmiennie cenna jest rada z utworu Jacka Kaczmarskiego: "I pamiętaj, bo dana ci pamięć, nie kłam sobie, a nikt ci nie skłamie".
Pewnie jestem naiwny, ale wierzę ludziom, staram się być wobec nich szczery, bo jestem szczery wobec siebie. Wtedy łatwiej się na kogoś otworzyć. A że raz czy drugi się sparzę, bo ktoś nadużyje mojego zaufania...? Trudno, nie można...
W życiu najbardziej zawiodłam się na jednym mężczyźnie i jednocześnie temu jedynemu mężczyźnie najwięcej w życiu zawdzięczam - mojemu mężowi... Jesteśmy ze sobą prawie 13 lat - mój pierwszy chłopak, miałam jeszcze 15 lat gdy go poznałam - szaleńcza i ślepa miłość - przez pierwsze 9 miesięcy był jednocześnie ze mną i z inną - jak mogłam nic nie zauważyć? Widziałam,że coś nie tak, przeczuwałam że dzieje się coś złego ale wypierałam to ze swojej świadomości, sama sobie po swojemu tłumaczyłam jego dziwne zachowania - w końcu był tym jedynym... Każde kłamstwo prędzej czy późnej wychodzi na jaw... on sam zaczął się w tym wszystkim gubić a ja zaczynałam go sprawdzać... Ostatecznie wybrał mnie - tamta chciała o niego walczyć a ja patrzyłam na niego jak na wariata, zaczynałam się go bać... Przyjaciółka namówiła mnie jednak żebym była z nim chociaż chwilę żeby pokazać tamtej że wybrał mnie - głupie ale taki był tok myślenia mnie jako nastolatki i stało się - zakochałam się w nim po raz drugi - każdego dnia o mnie zabiegał - o tym można by napisać książkę... Na początku najbliżsi patrzyli na mnie jak na wariatkę ale potem sami się do niego przekonali... Teraz jest moim mężem i gdyby nie on nie przetrwałabym najgorszych momentów w moim życiu, tak wiele mu zawdzięczam - nie jestem łatwowierna, jak się zawiodę bardzo ciężko odbudowuje zaufanie - zrażam się, ale wszystko można naprawić, wszystko jest możliwe jeśli tylko się tego bardzo chce.
W życiu najbardziej zawiodłam się na jednym mężczyźnie i jednocześnie temu jedynemu mężczyźnie najwięcej w życiu zawdzięczam - mojemu mężowi... Jesteśmy ze sobą prawie 13 lat - mój pierwszy chłopak, miałam jeszcze 15 lat gdy go poznałam - szaleńcza i ślepa miłość - przez pierwsze 9 miesięcy był jednocześnie ze mną i z inną - jak mogłam nic nie zauważyć? Widziałam,że coś nie...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejCiężko jest zaufać innym ludziom, kiedy w przeszłości zostało się za dużo razy zranionym. Ludziom ufam w pewnym stopniu nie mówię wszystkim moich tajemnic. Ludzie zazwyczaj wiedzą o mnie bardzo mało, bo niestety nie mam 100% zaufania do innych ludzi nawet jak chodzą ze mną do szkoły przez ileś lat. Zawsze we mnie zostaje taka cząstka nie pewności a może coś wygada. Zaufanie jest łatwo jest stracić, ale go odzyskać jest bardzo ciężko. Moją regułą jest nie ufanie każdemu tylko osobom, które już zostały sprawdzone, albo wiem że mogę im zaufać.
Ciężko jest zaufać innym ludziom, kiedy w przeszłości zostało się za dużo razy zranionym. Ludziom ufam w pewnym stopniu nie mówię wszystkim moich tajemnic. Ludzie zazwyczaj wiedzą o mnie bardzo mało, bo niestety nie mam 100% zaufania do innych ludzi nawet jak chodzą ze mną do szkoły przez ileś lat. Zawsze we mnie zostaje taka cząstka nie pewności a może coś wygada. Zaufanie...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejZaufanie. O tak, to bardzo skomplikowana sprawa! Odrobinę zaufania ofiaruję każdemu, bo myślę, że też taka jest ludzka natura- otwarta. Jeśli jednak chodzi o poważniejsze sprawy, warto się dokładniej zastanowić zanim się komuś bardziej zaufa. A moją regułą, której staram się trzymać jest miarkowanie zaufania, z każdym dniem odrobinę więcej. W moim przypadku działa, więc może warto spróbować? ;)
Zaufanie. O tak, to bardzo skomplikowana sprawa! Odrobinę zaufania ofiaruję każdemu, bo myślę, że też taka jest ludzka natura- otwarta. Jeśli jednak chodzi o poważniejsze sprawy, warto się dokładniej zastanowić zanim się komuś bardziej zaufa. A moją regułą, której staram się trzymać jest miarkowanie zaufania, z każdym dniem odrobinę więcej. W moim przypadku działa, więc...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejKażdego człowieka inaczej się traktuje. Jedni wzbudzają od razu zaufanie, do innych trzeba się przekonać. Ja nie ufam ludziom od pierwszego momentu. Muszę ich poznać i rozgryźć. Mimo to zakładam maskę, która pomaga mi dać wrażenie innym osobom, że im ufam. Ale tak naprawdę przychodzi to z czasem. Niestety zdarza się że bardzo zawodzi.
Każdego człowieka inaczej się traktuje. Jedni wzbudzają od razu zaufanie, do innych trzeba się przekonać. Ja nie ufam ludziom od pierwszego momentu. Muszę ich poznać i rozgryźć. Mimo to zakładam maskę, która pomaga mi dać wrażenie innym osobom, że im ufam. Ale tak naprawdę przychodzi to z czasem. Niestety zdarza się że bardzo zawodzi.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamNajgorzej jest chyba powiedzieć, że nie ufa się samemu sobie, bo w zdaniu tym wyraża się nie tylko brak zaufania do siebie, ale i do świata. To jak cichy synonim poddania się, zawierzenia swojej osoby kompletnej izolacji w zamian za obietnicę spokoju. I bynajmniej nie ma w tym nic poetyckiego, a przynajmniej nie dumnego, jak to miało miejsce w przypadku postaci reprezentujących romantyczną alienację. Nie ufać niczemu : sobie, rodzinie, ludziom, a nawet religii, to jak przyzwolenie światu na zniszczenie twojej osoby, lub - co gorsza - przyznanie się do swojej porażki. Z reguły nie ufam ludziom. Chciałabym móc zrzucić winę na tatę, za którego przykładem niejako wyzbyłam się wszelkich uczuć, popadając w absolutną apatię. Chciałabym. Naprawdę. Ale nie mogę, bo zaufanie nie jest dziedziczone, nie jest cechą dominującą, ani nawet recesywną. Zaufania się uczymy. To nawet nie jest już tak, że kocham, ufam, ale sprawdzam. U mnie miłość nie idzie w parze z zaufaniem. Ironia kryje się w tym, że to, co miało mnie niejako chronić, przyczynia się ostatecznie do mojego cierpienia, zostawiając mnie zupełnie samą. W takich chwilach cieszę się tylko, że zanim okryłam się tą nienawistną aurą, to zdołałam jeszcze wpuścić do siebie moją mamę - osobę, której ufam bardziej niż samej sobie.
Najgorzej jest chyba powiedzieć, że nie ufa się samemu sobie, bo w zdaniu tym wyraża się nie tylko brak zaufania do siebie, ale i do świata. To jak cichy synonim poddania się, zawierzenia swojej osoby kompletnej izolacji w zamian za obietnicę spokoju. I bynajmniej nie ma w tym nic poetyckiego, a przynajmniej nie dumnego, jak to miało miejsce w przypadku postaci...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejWydaje mi się, że wszystko zależy od wieku i doświadczenia. Będąc u progu dorosłego życia myślałam, że wszyscy ludzie są dobrzy, pomocni, zawsze mówią prawdę itp. Szybko zdobywali moje zaufanie. Otwierałam się przed nimi i mówiłam o wszystkim. Jednak raz, drugi, trzeci, czwarty itd. Okazało się, że jednak nie wszyscy są tacy wspaniali, nie mówili prawdy, a wręcz przeciwnie kłamali w żywe oczy, wyjawiali moje sekrety itp. Teraz z biegiem lat jestem ostrożna. Nie ufam od razu, nie mówię wszystkiego. Staram się kogoś na początek dobrze poznać. Oczywiście, nie zamykam się na ludzi i każdemu daję szansę, ale najpierw trzymam dystans. Pełne zaufanie mam do bliskich i grona zaprzyjaźnionych mi osób.
Wydaje mi się, że wszystko zależy od wieku i doświadczenia. Będąc u progu dorosłego życia myślałam, że wszyscy ludzie są dobrzy, pomocni, zawsze mówią prawdę itp. Szybko zdobywali moje zaufanie. Otwierałam się przed nimi i mówiłam o wszystkim. Jednak raz, drugi, trzeci, czwarty itd. Okazało się, że jednak nie wszyscy są tacy wspaniali, nie mówili prawdy, a wręcz przeciwnie...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejZawsze wychodziłam z założenia, że każdemu należy dać szansę i nie oceniać nikogo po pierwszym spotkaniu. Każdy z nas w danej sytuacji zakłada przysłowiową "maskę" i to, że w danej sytuacji osoba zachowała się tak, a nie inaczej; nie oznacza jeszcze, że w momencie, gdy będę w potrzebie ta osoba wyciągnie do mnie pomocną dłoń. Niestety trochę to naiwne z mojej strony, bo więcej na takim zaufaniu się zawiodłam niż zyskałam. Przez kilka sytuacji w moim życiu w których ludzie dotkliwie mnie zawiedli zostałam się z ograniczonym zaufaniem do wszystkich. Nie otworzę się przed co dopiero poznaną osobą, a żeby nabrać chociaż odrobiny zaufania potrzebuję naprawdę sporo czasu. Dużo jest prawdy w powodzeniu: "Licz na siebie". Zresztą kto oglądał "Dr.House" ten wie, że wszyscy kłamią ;) Może ja również i wszystko to co napisałam wcale nie jest prawdą ?
Zawsze wychodziłam z założenia, że każdemu należy dać szansę i nie oceniać nikogo po pierwszym spotkaniu. Każdy z nas w danej sytuacji zakłada przysłowiową "maskę" i to, że w danej sytuacji osoba zachowała się tak, a nie inaczej; nie oznacza jeszcze, że w momencie, gdy będę w potrzebie ta osoba wyciągnie do mnie pomocną dłoń. Niestety trochę to naiwne z mojej strony, bo...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Nie mam reguł. Mam intuicję.
Wiem, którym ludziom mogę zaufać, a którym nie powinnam. Niektórzy przez wiele lat znajomości nie wzbudzili we mnie przekonania, że są tego zaufania godni. Innym potrafię opowiedzieć o ważnych dla mnie sprawach już po 5 minutach od spotkania.
Póki co zawsze wygrywam. Może kiedyś przegram i wtedy intuicja przestanie mi wystarczać. Wtedy wprowadzę reguły.
Nie mam reguł. Mam intuicję.
Wiem, którym ludziom mogę zaufać, a którym nie powinnam. Niektórzy przez wiele lat znajomości nie wzbudzili we mnie przekonania, że są tego zaufania godni. Innym potrafię opowiedzieć o ważnych dla mnie sprawach już po 5 minutach od spotkania.
Póki co zawsze wygrywam. Może kiedyś przegram i wtedy intuicja przestanie mi wystarczać. Wtedy...
Myślę, że nam miłośnikom literatury bardzo łatwo jest komuś zaufać. Dlaczego? Odpowiedź jest niezwykle prosta. Czerpiemy z doświadczeń naszych bohaterów. Nawet najbardziej dramatyczni, gdy upadają, sięgają dna, spotykają kogoś kto wyciąga pomocną dłoń, okazuje zrozumienie, zachęca do zaufania. Przecież po to czytamy, by mieć nadzieję. By wierzyć, że świat mimo całego okrucieństwa, jest miejscem przyjaznym, gdzie można budować relacje oparte na zaufaniu. Trzeba tylko uwierzyć w dobro drugiego człowieka. Jednak często zostajemy oszukani, stąd za dozą zaufania musi kryć się... przezorność. Moja mama mówi:"przezorny zawsze ubezpieczony" i oczywiście jak to mama- zawsze ma racje. Dzielmy się ufnością po troszku, nie traćmy czujności. Jeśli dana osoba jest warta naszej uwagi, zasłuży na zaufanie, jeśli nie oszczędzimy sobie cierpienia i rozczarowania.
Myślę, że nam miłośnikom literatury bardzo łatwo jest komuś zaufać. Dlaczego? Odpowiedź jest niezwykle prosta. Czerpiemy z doświadczeń naszych bohaterów. Nawet najbardziej dramatyczni, gdy upadają, sięgają dna, spotykają kogoś kto wyciąga pomocną dłoń, okazuje zrozumienie, zachęca do zaufania. Przecież po to czytamy, by mieć nadzieję. By wierzyć, że świat mimo całego...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejPoznawanie ludzi to zdecydowanie najlepsza rzecz w naszym życiu! Sam poznałem już wielu znajomych spośród licznych miast i krajów. Dzięki mojej otwartości na innych miałem okazję doświadczyć wielu przygód, ale również otrzymać bezinteresowną pomoc. Żyjąc samotnie z dala od kraju, rodziny i znajomych musiałem często zmierzyć się z różnymi problemami. Zdaje sobie sprawę, że bez poznanych przeze mnie ludzi byłoby to niemożliwe. Moim zdaniem izolacja na innych prowadzi nas do poczucia osamotnienia, co jest drogą do poważniejszych problemów jak coraz bardziej powszechna w społeczeństwie depresja. Sami nie jesteśmy w stanie rozwiązać wszystkiego, co nam dokucza. Wielkim darem przyjaźni z drugim człowiekiem jest przede wszystkim rozmowa. To ona powinna być fundamentem każdej relacji, a jej brak prowadzi do wszelkich nieporozumień. Ważne jest, żeby wypowiadać własne zdanie, ale równie istotne jest słuchanie drugiej osoby. W relacji z człowiekiem musimy umieć dać i brać to, co on nam daje. Czasem trudno jest zaufać nowej osobie ze względu na nasze złe doświadczenia z przyszłości, ale jeżeli będziemy zakładać, że każdy jest taki sam to nigdy nie poznamy dobrego przyjaciela. Kredyt zaufania to gest, na który niektórzy nie potrafią sobie pozwolić, szczególnie na początku znajomości. Ale czy nie powinniśmy spróbować wpuścić drugiej osoby małymi kroczkami do naszego życia? Przyjaźń to wielka siła, która pomoże nam przetrwać trudne chwile!
Poznawanie ludzi to zdecydowanie najlepsza rzecz w naszym życiu! Sam poznałem już wielu znajomych spośród licznych miast i krajów. Dzięki mojej otwartości na innych miałem okazję doświadczyć wielu przygód, ale również otrzymać bezinteresowną pomoc. Żyjąc samotnie z dala od kraju, rodziny i znajomych musiałem często zmierzyć się z różnymi problemami. Zdaje sobie sprawę, że...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
zaufanie - najtrudniejsza ale i najważniejsza sprawa przy każdej relacji.
Nie jest łatwo i nie ufam wszystkim, bo inaczej to zaufanie nie miałoby sensu.
Kocham ludzi, ale zawszę daję ludziom tylko jedną szanse na taką prawdziwą i najsilniejszą relacje: przyjaźń, super koleżeństwo. Nie jest tak, że jeżeli zawiodą to zrywam z nimi kontakt (chyba że okazują się złymi ludźmi). Ale schodzimy z tej drabiny niżej.
Tylko z jedną osobą, tą ukochaną jesteśmy w stanie wejść na tej drabinie aż do gwiazd i tylko ta osoba może liczyć na bezgraniczne zaufanie.
Czy jest to proste? Nigdy w życiu. Ale wszystko wykute w trudzie i znoju ma swoją niezwykłą wartość.
zaufanie - najtrudniejsza ale i najważniejsza sprawa przy każdej relacji.
Nie jest łatwo i nie ufam wszystkim, bo inaczej to zaufanie nie miałoby sensu.
Kocham ludzi, ale zawszę daję ludziom tylko jedną szanse na taką prawdziwą i najsilniejszą relacje: przyjaźń, super koleżeństwo. Nie jest tak, że jeżeli zawiodą to zrywam z nimi kontakt (chyba że okazują się złymi...
Oczywiście, że musiałem! I to w dodatku przed moją narzeczoną!
Spotkaliśmy się ponad 4 lata temu i w zasadzie byłem wtedy osobą, która widziała przed sobą ogromną barierę utrudniającą rozmowy z innymi ludźmi. Nie ukrywam, że gdy udało mi się z nią porozmawiać i (o mało mi serce nie pękło z powodu tak szybkiego bicia) łatwo jej zaufałem. Było to z dnia na dzień, gdzie ja nigdy nikomu nie ufałem nawet w 1%! Nawet swojej mamie, z którą praktycznie nie rozmawiałem. Na szczęście nie przejechałem się na tym. Jaką regułą się wtedy kierowałem? "Zrób to, zanim pojawi się myśl, czy warto."
Oczywiście, że musiałem! I to w dodatku przed moją narzeczoną!
Spotkaliśmy się ponad 4 lata temu i w zasadzie byłem wtedy osobą, która widziała przed sobą ogromną barierę utrudniającą rozmowy z innymi ludźmi. Nie ukrywam, że gdy udało mi się z nią porozmawiać i (o mało mi serce nie pękło z powodu tak szybkiego bicia) łatwo jej zaufałem. Było to z dnia na dzień, gdzie ja...
Nie ufam prawie nikomu. Na zaufanie trzeba zapracować, a wielu ludzi nie lubi ciężkiej pracy... Zaufać komuś to jak przeskoczyć nad przepaścią.
Nie mówię ludziom o sobie. Jeśli już to ogólniki, historie zabawne i niezobowiązujące. Lubię słuchać i obserwować.
Zaufanie do innych buduję stopniowo i powoli. Nie z tych wielkich, głośnych, pompatycznych czynów, ale z tych niewielkich gestów.
Z pamięci o głupotach. Z dobrego słowa. Ze szczerego serca. Małego poświęcenia. Ustąpienia miejsca staruszce w autobusie. Podniesienia upuszczonego przedmiotu. Z wolnego spaceru. Miłego uśmiechu. Nieznacznego spojrzenia. Z danego czasu i wyciągniętej dłoni.
Małe gesty mówią najwięcej o człowieku. Drobne sytuacje decydują, czy mogę im zaufać. Nie szukam tymczasowych znajomości, a towarzyszy na całe życie. Nie mogę zrobić tego pochopnie ani byle jak...
Nie ufam prawie nikomu. Na zaufanie trzeba zapracować, a wielu ludzi nie lubi ciężkiej pracy... Zaufać komuś to jak przeskoczyć nad przepaścią.
Nie mówię ludziom o sobie. Jeśli już to ogólniki, historie zabawne i niezobowiązujące. Lubię słuchać i obserwować.
Zaufanie do innych buduję stopniowo i powoli. Nie z tych wielkich, głośnych, pompatycznych czynów, ale z tych...
Podstawową regułą, której warto się trzymać, to ufać wyłącznie samemu sobie. Może się nam wydawać, że poznaliśmy kogoś na wylot i jesteśmy pewni jego reakcji i zachowań, jednak tak naprawdę nie mamy dostępu do jego prawdziwych myśli i zamiarów, a więc nigdy nikogo nie możemy być do końca pewni. Obdarzam zaufaniem ludzi tylko do pewnego stopnia, jednak nigdy nie wierzę im ślepo. Lepiej zachować dystans i liczyć na samego siebie.
Podstawową regułą, której warto się trzymać, to ufać wyłącznie samemu sobie. Może się nam wydawać, że poznaliśmy kogoś na wylot i jesteśmy pewni jego reakcji i zachowań, jednak tak naprawdę nie mamy dostępu do jego prawdziwych myśli i zamiarów, a więc nigdy nikogo nie możemy być do końca pewni. Obdarzam zaufaniem ludzi tylko do pewnego stopnia, jednak nigdy nie wierzę im...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Mnóstwo razy komuś ufałem, a szybko się zawodziłem.
Oto moje reguły:
1.( najważniejsza) Jeżeli chcesz zawiązywać przyjaźnie-
a) zacznij od przyjaźni "na odległość", czyli spotykaj się z nim bardzo rzadko i niewiele mów im o sobie.
b) Jeżeli będzie wydawał się fajny, zacznij się do niego zbliżać, ale pamiętaj! na razie tylko wydaje się miły, więc nadal trzymaj go na odległość
c) Jeśli nadal nic nie będzie się złego dziać, możesz mu zaufać, lecz twoje największe zaufanie zdobędzie za kilka lat.
2. Nie pożyczaj nikomu pieniędzy ( przez łamanie tej reguły straciłem już około 24 zł).
3. Nie kłam
4. Nie zwracaj uwagi na komentarze dotyczące ciebie
5. Zawsze umiej się z siebie śmiać
6. Nigdy nie myśl " muszę to wygrać", "nie poradzę sobie" i "przestanę grać bo przegram", żyj na typie " wygram to wygram, przegram to przegram, mam to gdzieś"
7. Żyj dzisiaj, jakby nie miało być jutra 😉
Mnóstwo razy komuś ufałem, a szybko się zawodziłem.
Oto moje reguły:
1.( najważniejsza) Jeżeli chcesz zawiązywać przyjaźnie-
a) zacznij od przyjaźni "na odległość", czyli spotykaj się z nim bardzo rzadko i niewiele mów im o sobie.
b) Jeżeli będzie wydawał się fajny, zacznij się do niego zbliżać, ale pamiętaj! na razie tylko wydaje się miły, więc nadal trzymaj go na...
Jestem kobietą bardzo nie ufną, musi upłynąć sporo czasu abym komuś zaufała i mu się zwierzyła jednak kilka miesięcy pierwszy raz zrobiłam wyjątek, zaufałam wyjątkowemu mężczyźnie, zwierzałam mu się z największych tajemnic - teraz wiem,że warto dzięki temu narodziło się niezwykłe uczucie a wraz z nim nasze dziecko,które za kilka miesięcy przyjdzie na świat.
Jestem kobietą bardzo nie ufną, musi upłynąć sporo czasu abym komuś zaufała i mu się zwierzyła jednak kilka miesięcy pierwszy raz zrobiłam wyjątek, zaufałam wyjątkowemu mężczyźnie, zwierzałam mu się z największych tajemnic - teraz wiem,że warto dzięki temu narodziło się niezwykłe uczucie a wraz z nim nasze dziecko,które za kilka miesięcy przyjdzie na świat.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Może to co teraz napiszę zabrzmi ekscentrycznie, ale ja nie lubię ludzi, nie ufam im. Dawniej było inaczej, ale tyle razy zawiodłam się na znajomych, że w którymś momencie powiedziałam dość. I tak żyję sobie do dzisiaj w swojej niechęci do poznawania nowych osobników. Niestety życie nauczyło mnie, że nie można nikomu ufać, nawet bliskim. Wiadomo, że muszę rozmawiać z innymi, bo nie da się żyć inaczej, ale robię to z dystansem, stosując zasadę bardzo ograniczonego zaufania. I o dziwo to się sprawdza, jestem spokojniejsza i szczęśliwsza, nikt mnie nie wykorzystuje, nikt nie żeruje na mojej dobroduszności i naiwności (wcześniej wierzyłam, że ludzie są dobrzy i mają tylko i wyłącznie dobre intencje). A i fałszywych przyjaciół w moim życiu brak.
Reguł jest pięć
1) nie ufaj nikomu,
2) nie wierz we wszystko, co ci mówią i ty też nie mów za wiele, zwłaszcza o sobie, im mniej wiedzą tym lepiej,
3) z rezerwą podchodź do tego co usłyszysz,
4) jeżeli nie musisz, nie pomagaj nikomu, zwłaszcza nie pomagaj bezinteresownie, bo ludzie to wykorzystują, ale nikt nie potrafi tego docenić, nie mówiąc już o tym, że nikt ci nie pomoże, jak ty znajdziesz się w patowej sytuacji,
5) żyj dniem dzisiejszym i nie oglądaj się na innych :D
Może to co teraz napiszę zabrzmi ekscentrycznie, ale ja nie lubię ludzi, nie ufam im. Dawniej było inaczej, ale tyle razy zawiodłam się na znajomych, że w którymś momencie powiedziałam dość. I tak żyję sobie do dzisiaj w swojej niechęci do poznawania nowych osobników. Niestety życie nauczyło mnie, że nie można nikomu ufać, nawet bliskim. Wiadomo, że muszę rozmawiać z...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejTak naprawdę każdy z nas ma kontakt z innymi ludźmi niemalże codziennie. Ekspedientka w sklepie, kelner, kierowca autobusu - mamy z nimi styczność każdego dnia. Codziennie od kilku lat możemy mijać na ulicy jedną i tą samą osobę, ale czy bylibyśmy w stanie jej zaufać? Każdy z nas zapewne odpowie nie - ale dlaczego, skoro znamy się z nią już od kilku lat? A przyjaciel, którego poznaliśmy miesiąc temu, ale czujemy się z nim niesamowicie związani emocjonalnie - dlaczego wie o nas wszystko? Tak naprawdę nie potrafię odpowiedzieć na pytanie, czy zwierzam się łatwo. Mogę znać kogoś dziesięć lat i nie powiedzieć mu niczego, a mogę znać go dwie godziny i już opisać mu całą swoją biografię. Wszytsko zależy tylko od tego,jakie podejście ma dana osoba do mnie. Czy warto jest jej zaufać, czy może nie?
Tak naprawdę każdy z nas ma kontakt z innymi ludźmi niemalże codziennie. Ekspedientka w sklepie, kelner, kierowca autobusu - mamy z nimi styczność każdego dnia. Codziennie od kilku lat możemy mijać na ulicy jedną i tą samą osobę, ale czy bylibyśmy w stanie jej zaufać? Każdy z nas zapewne odpowie nie - ale dlaczego, skoro znamy się z nią już od kilku lat? A przyjaciel,...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejMam trudność, żeby od razu komuś zaufać i otworzyć się przed nim. Zazwyczaj potrzebuję spędzić z taką osobą trochę czasu, zanim zdecyduję się na dopuszczenie jej do swojego prywatnego świata. Jest to na pewno w małym stopniu mania prześladowcza, efekt zbyt wielu przeczytanych kryminałów, ale także ostrożność wynikająca z przykrych doświadczeń. Najważniejszym testem, jakiemu poddaje nowo poznane osoby, jest obserwacja ich zachowania wobec innych. Sprawdzam ich reakcje na sytuacje stresujące, niecodzienne i na to, jacy są w stosunku do innych w zwykłych, codziennych sytuacjach.
Mam trudność, żeby od razu komuś zaufać i otworzyć się przed nim. Zazwyczaj potrzebuję spędzić z taką osobą trochę czasu, zanim zdecyduję się na dopuszczenie jej do swojego prywatnego świata. Jest to na pewno w małym stopniu mania prześladowcza, efekt zbyt wielu przeczytanych kryminałów, ale także ostrożność wynikająca z przykrych doświadczeń. Najważniejszym testem, jakiemu...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Czasami wystarczy dobrze słuchać, żeby ktoś Ci zaufał.
Czasami wystarzcy odpowiednio sie zachowywać, aby wzbudzać zaufanie.
Tylko kogo obchodziłyby moje problemy?
Właściwie wszyscy słuchają i zapominają.
Gdy problem jest palący i wpływający na przyszłość swoją, cudzą w jakimś stopniu, to wtedy trzeba sprawdzić, czy ktoś pamięta co mówiło mu się wcześniej. Czy pamięta te błahe rzeczy, którymi się wzracałeś. Jeśli tak, to temu komuś naprawdę na Tobie zależy i można mu zaufać.
Czasami wystarczy dobrze słuchać, żeby ktoś Ci zaufał.
Czasami wystarzcy odpowiednio sie zachowywać, aby wzbudzać zaufanie.
Tylko kogo obchodziłyby moje problemy?
Właściwie wszyscy słuchają i zapominają.
Gdy problem jest palący i wpływający na przyszłość swoją, cudzą w jakimś stopniu, to wtedy trzeba sprawdzić, czy ktoś pamięta co mówiło mu się wcześniej. Czy pamięta te...
Nie ufaj, nie kochaj, nie zazdrość, nie udawaj, bądź sobą, nie kłam. to moje zasady. Oczywiście zdarza mi się je łamać, bo czasami nie mamy w pływu na to co się dzieje i co czuje nasze serce. Jednak czasami sama łamie te zasady i by mieć przyjaciół, zaczynam ufać innym.
Nie ufaj, nie kochaj, nie zazdrość, nie udawaj, bądź sobą, nie kłam. to moje zasady. Oczywiście zdarza mi się je łamać, bo czasami nie mamy w pływu na to co się dzieje i co czuje nasze serce. Jednak czasami sama łamie te zasady i by mieć przyjaciół, zaczynam ufać innym.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Jestem jedną z osób, które przy poznaniu nowej osoby obdarzają ją kredytem zaufania. To właśnie ta osoba decyduje, czy to zaufanie zostanie utrzymane, czy naruszone. I muszę przyznać, że nie raz i nie dwa razy ,,przejechałam'' się na osobach, które uważałam za najlepszych przyjaciół i które sprawiły mi ogromną przykrość, sprawiły, że zaufanie nie zostało naderwane, a całkowicie uleciało.
Mimo wszystko nie żałuję, dzięki temu nadal mam przy sobie najbliższych, najuczciwszych, dzięki którym osoby wspomniane wyżej mniej mnie ranią.
Jestem jedną z osób, które przy poznaniu nowej osoby obdarzają ją kredytem zaufania. To właśnie ta osoba decyduje, czy to zaufanie zostanie utrzymane, czy naruszone. I muszę przyznać, że nie raz i nie dwa razy ,,przejechałam'' się na osobach, które uważałam za najlepszych przyjaciół i które sprawiły mi ogromną przykrość, sprawiły, że zaufanie nie zostało naderwane, a...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejW zasadzie to smutne, ale tak wiele razy zdarzyło mi się, że osoba której zaufałam nie była tego warta. Chyba każda taka okazja wpływała na kolejną warstwę takiego cienkiego pancerzyka ochronnego, który skrupulatnie narastał przez lata. Te wszystkie doświadczenia sprawiły, że jestem otwarta, ale ostrożna i pomijając mamę, w 100% zaufać mogę mężowi, mojemu przyjacielowi na dobre i na złe. Pozytywne w tym wszystkim jest to, że mam regułę, aby nie odpłacać tym samym i jeśli ktoś pomimo swojego błędu względem mnie obdarzy mnie zaufaniem, to może czuć się pewny. Ale ja wiem, że w drugą stronę już nie zaufam.
W zasadzie to smutne, ale tak wiele razy zdarzyło mi się, że osoba której zaufałam nie była tego warta. Chyba każda taka okazja wpływała na kolejną warstwę takiego cienkiego pancerzyka ochronnego, który skrupulatnie narastał przez lata. Te wszystkie doświadczenia sprawiły, że jestem otwarta, ale ostrożna i pomijając mamę, w 100% zaufać mogę mężowi, mojemu przyjacielowi na...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejZaufanie przychodzi mi bardzo cieżko. Trzeba zdobywać je miesiącami o czym wiedzą moi przyjaciele, moj chłopak i moja rodzina. Ale jak już zaufam to na 100 % więc zdrada bardzo boli.
Zaufanie przychodzi mi bardzo cieżko. Trzeba zdobywać je miesiącami o czym wiedzą moi przyjaciele, moj chłopak i moja rodzina. Ale jak już zaufam to na 100 % więc zdrada bardzo boli.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamZanim cokolwiek opowiem nowopoznanej osobie bacznie ją obserwuję - nie wystawiam od razu plakietki. jednakże kiedyś podczas wylotu do Norwegii kiedy zgubił się mój bagaż musiałam zaufać zupełnie obcej osobie, która pożyczyła mi chociażby kurtkę ( moja została w bagażu a było nieziemsko zimno)oraz pomogła mi napisać reklamację. Na szczęście Beata okazała się wspaniałą osobą, którą odwiedzam do tej pory właśnie w Norwegii.
Zanim cokolwiek opowiem nowopoznanej osobie bacznie ją obserwuję - nie wystawiam od razu plakietki. jednakże kiedyś podczas wylotu do Norwegii kiedy zgubił się mój bagaż musiałam zaufać zupełnie obcej osobie, która pożyczyła mi chociażby kurtkę ( moja została w bagażu a było nieziemsko zimno)oraz pomogła mi napisać reklamację. Na szczęście Beata okazała się wspaniałą osobą,...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Ja mam kilka zasad :
1.Zawsze być sobą ☺
2.Nigdy się nie poddawać 😐
3.Umieć popełniać błędy😣
4.Potrafić przyjmować krytykę😕
5.Umieć przegrywać 😄
6.Pomagać innym😊
Takie mam zasady.
Ja mam kilka zasad :
1.Zawsze być sobą ☺
2.Nigdy się nie poddawać 😐
3.Umieć popełniać błędy😣
4.Potrafić przyjmować krytykę😕
5.Umieć przegrywać 😄
6.Pomagać innym😊
Takie mam zasady.
Od dziecka byłam bardzo zamknięta w sobie. W toku życiowych doświadczeń utwierdzałam się w przekonaniu, że bliskość rani, dlatego też w którymś momencie przestałam wierzyć w przyjaźń. Obwarowałam się twierdzą chłodnego spojrzenia i nie dopuszczałam do siebie ludzi, z góry zakładając, że mogą mnie wykorzystać lub zranić. Uważałam, że im mniej o mnie wiedzą, tym bardziej jestem "bezpieczna". Na mojej drodze jednak pojawiła się pewna kobieta, która pokazała mi, że tak naprawdę wszystko zależy ode mnie. Powiedziała mi, że jeśli otworzę się na ludzi, oni zaczną się otwierać na mnie. Że jeśli będą o mnie wiedzieć dużo, nie będą mieli broni na mnie, bo bolesne wystrzały słów biorą się z niewiedzy. Poradziła, bym częściej się uśmiechała. Zaczęłam powoli próbować i... zyskałam coś niesamowitego. Ludzką życzliwość. I uwierzyłam po latach, że każdy człowiek jest z natury dobry.
Od dziecka byłam bardzo zamknięta w sobie. W toku życiowych doświadczeń utwierdzałam się w przekonaniu, że bliskość rani, dlatego też w którymś momencie przestałam wierzyć w przyjaźń. Obwarowałam się twierdzą chłodnego spojrzenia i nie dopuszczałam do siebie ludzi, z góry zakładając, że mogą mnie wykorzystać lub zranić. Uważałam, że im mniej o mnie wiedzą, tym bardziej...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejSmutne jest to, że życie raczej nie uczy zaufania do ludzi. Dlatego zaufanie buduje się często długo i mozolnie. Dla mnie zawsze zaufanie drugiemu człowiekowi jest przekroczeniem pewnych granic, przekroczeniem siebie i - szczególnie na początku - ogromnym strachem, że się zawiodę po raz kolejny. I choć może śmiesznie zabrzmi, jest tak również z drobnymi rzeczami. Dlatego właśnie stykam się z tym codziennie. Rok temu jednak zaryzykowałam ogromnie i tego nie żałuję - zaufałam rodzinie, pochodzącej z Iranu, która mieszka w USA. Dzięki temu mogłam przeżyć swoja niemal roczną przygodę życia mieszkając u nich w stanie Kalifornia i doświadczając życia i kultury amerykańskiej.
Smutne jest to, że życie raczej nie uczy zaufania do ludzi. Dlatego zaufanie buduje się często długo i mozolnie. Dla mnie zawsze zaufanie drugiemu człowiekowi jest przekroczeniem pewnych granic, przekroczeniem siebie i - szczególnie na początku - ogromnym strachem, że się zawiodę po raz kolejny. I choć może śmiesznie zabrzmi, jest tak również z drobnymi rzeczami. Dlatego...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej