-
Artykuły
Czytamy w weekend. 10 kwietnia 2026
LubimyCzytać349 -
Artykuły
Nadciąga Gwiazdozbiór Kryminalny!
LubimyCzytać7 -
Artykuły
Wiosna z książką – kwietniowe premiery, które warto poznać
LubimyCzytać13 -
Artykuły
"Dom bestii" - jak ofiara zamienia się w kata. Akcja recenzencka do nowej książki Katarzyny Bondy!
LubimyCzytać12
Biblioteczka
2019-03-02
2018-11-18
"-Można zniszczyć człowieka, Karolino, ale zniszczyć jego historię jest dużo trudniej. Nikt nie jest tak naprawdę utracony, póki istnieje jego historia."
"Lalkarz z Krakowa", czyli historia która zdecydowanie chwyciła mnie za serce, doprowadzając do chwil,gdy uśmiech i wzruszenie samo pojawiało się na twarzy, ale dając również momenty, kiedy łzy smutku wyznaczały ślad na policzku. Bo zdecydowanie nie jest to zwykła książka, taka jakich wiele.
Jak już po tytule możemy się zorientować - większość akcji dzieje się w Krakowie. Główny bohater, czyli tytułowy Lalkarz, prowadzi nieduży sklep z zabawkami. Pewnego dnia - gdy w jego dłoniach pojawia się lalka, będąca wspomnieniem z dzieciństwa - orientuje się, że stworzył zabawkę ożywioną - Karolinę. Lalkę, która potrafiła mówić i wpłynąć na dotychczasowe życie twórcy zabawek.
Co się stanie, gdy koszmar wojny zawita w murach Krakowa, a samo miasto stanie się stolicą Generalnego Gubernatorstwa? Czy Lalkarz i Karolina zdołają ocalić to, co najważniejsze?
Niesamowite, jak w niedużej książce, bo na niecałych 300 stronach, umieszczono to, co w życiu człowieka powinno być najważniejsze oraz to, o czym nigdy nie powinniśmy zapomnieć - o piekle Holokaustu, o historii II wojny światowej, o obozach koncentracyjnych. O murach krakowskiego Getta.O wszystkich ludziach, których życie w brutalny sposób zostało wywrócone do góry nogami. O piekle wojny, która była jeszcze niecałe 100 lat temu. I o przyjaźni, która jest najważniejszą relacją w życiu ludzkim.
Zdecydowanie warto przeczytać i znaleźć się w świecie brutalnej wojny i magii, której wtedy zabrakło.
"-Można zniszczyć człowieka, Karolino, ale zniszczyć jego historię jest dużo trudniej. Nikt nie jest tak naprawdę utracony, póki istnieje jego historia."
"Lalkarz z Krakowa", czyli historia która zdecydowanie chwyciła mnie za serce, doprowadzając do chwil,gdy uśmiech i wzruszenie samo pojawiało się na twarzy, ale dając również momenty, kiedy łzy smutku wyznaczały ślad na...
Michał Gołkowski powrócił z kolejną częścią przygód Zahreda, który tym razem odradza się w Egipcie. Ponownie dostaje się na szczyt, tuż po obaleniu dotychczasowego władcy. Każde jego słowo jest wręcz spijane z ust i nie ma nikogo, kto mógłby chcieć przeszkodzić mu w doskonale przygotowanych planach. Ale czy na pewno?
Ponownie dostajemy dobrą książkę, niemalże 700 stron, pełnych opisów, dialogów, barwnych postaci i - bo jakby tego było mało!- nawiązania do historii, kultury i wierzeń egipskich. Bo czy było coś ważniejszego dla Egipcjan od bogów i systemów irygacyjnych?
Michał Gołkowski powrócił z kolejną częścią przygód Zahreda, który tym razem odradza się w Egipcie. Ponownie dostaje się na szczyt, tuż po obaleniu dotychczasowego władcy. Każde jego słowo jest wręcz spijane z ust i nie ma nikogo, kto mógłby chcieć przeszkodzić mu w doskonale przygotowanych planach. Ale czy na pewno?
Ponownie dostajemy dobrą książkę, niemalże 700 stron,...
2018-08-19
2018-08-19
2018-08-19
"Dziennik" Anne Frank, to zapiski prowadzone od 12 czerwca 1942 do 1 sierpnia 1944 roku przez 13letnią dziewczynkę. Książka jest jedną z najsłynniejszych, jeśli chodzi o tematykę II wojny światowej i historii narodu żydowskiego w tym okresie. Spodziewałam się po niej wiele. Może zbyt wiele.
Historia, którą poznajemy to nic innego jak zapiski z życia w ukryciu młodej dziewczyny. Przepełnione emocjami, życiem rodzinnym i problemami z jakimi zmaga się człowiek będący nastolatkiem. Owszem, mamy tu wspomnienia z wojny - ukrywanie się, problem z dostawą jedzenia, naloty, życie w ciągłym strachu. Jednak na ten moment jest dużo więcej książek z tych czasów, o wiele lepszych historycznie.
Nie jest to zła książka, ale dla wymagającego (szczególnie historycznie) czytelnika może okazać się zbyt... nudna?
"Dziennik" Anne Frank, to zapiski prowadzone od 12 czerwca 1942 do 1 sierpnia 1944 roku przez 13letnią dziewczynkę. Książka jest jedną z najsłynniejszych, jeśli chodzi o tematykę II wojny światowej i historii narodu żydowskiego w tym okresie. Spodziewałam się po niej wiele. Może zbyt wiele.
Historia, którą poznajemy to nic innego jak zapiski z życia w ukryciu młodej...
2018-07
Na "Spiżowy Gniew" czekałam z niecierpliwością. Po przygodzie z "Komornikiem" długo nie mogłam się pozbierać - dosłownie pokochałam tą trylogię i cierpiałam na "książkowego kaca" po jej przeczytaniu.
W końcu znalazłam czas, aby sięgnąć po kolejną historię spod pióra Michała Gołkowskiego. Już sam opis umieszczony z tyłu okładki sprawiał, że chciało się ją przeczytać, a w momencie gdy pierwsze przeczytane przeze mnie zdanie brzmiało "Na początku były larwy, pełzające wewnątrz nagiej czaszki", to już wiedziałam, że będzie to kolejna dobra przygoda. I nie myliłam się.
Główny bohater - Zahred pojawił się w życiu mieszkańców Hatwaretu zupełnie znikąd. Nikt nie mógł spodziewać się, że jeden człowiek mógłby tak wiele namieszać ich życiu. A jednak, pozory lubią mylić. I tu rozpoczyna się prawdziwa akcja w wykreowanym przez Gołkowskiego w świecie. Mamy elementu historii, mamy fantastykę, mamy krwawą akcję, nawet znalazło się miejsce na miłość. Czego można chcieć więcej?
Porównując poprzednie powieści - autor dokonał ogromnego "progresu" w swoim stylu pisania, porównują chociażby do "Ołowianego Świtu" czy "Błota" - pierwszej części Stalowych Szczurów.
Kiedy powieść ma 598 stron, a ja kończę ją w dwa dni, to znaczy jedno - już nie mogę się doczekać i chcę kolejnej części :)
Na "Spiżowy Gniew" czekałam z niecierpliwością. Po przygodzie z "Komornikiem" długo nie mogłam się pozbierać - dosłownie pokochałam tą trylogię i cierpiałam na "książkowego kaca" po jej przeczytaniu.
W końcu znalazłam czas, aby sięgnąć po kolejną historię spod pióra Michała Gołkowskiego. Już sam opis umieszczony z tyłu okładki sprawiał, że chciało się ją przeczytać, a w...
2018-06
2016-12-26
"Ślady", to książka złożona z wielu historii ludzi. Łączy ich tylko jedno - wszyscy w jakiś sposób spokrewnieni są z Tadeuszem Markiewiczem. Pomimo śmierci, pozostaje obecny w życiach pozostałych bohaterów, szukających odpowiedzi, która będzie dotyczyła sensu życia. Wszyscy wyczuwają nadchodzącą śmierć. Jedni żałują, boją się. Inni zaś, witają ją z uśmiechem na twarzach. Świadomi bądź nie, wspominają minione życie. Ukazują nam - czytelnikom, prawdę, której sami boimy się spojrzeć w oczy. To wszystko sprawia, że pomimo chęci czytania dalej, musimy przerwać. Żeby wszystko przemyśleć. Zastanowić się, ile tak naprawdę warte jest nasze życie oraz czy kiedykolwiek będziemy żałować tego co było.
Autor miesza ze sobą różne gatunki - tym samym stworzył książkę, która jest w stanie zaspokoić większość czytelniczych gustów. Niesamowite, ile jesteśmy w stanie wynieść, z jednej (niepozornej) książki.
"Ślady", to książka złożona z wielu historii ludzi. Łączy ich tylko jedno - wszyscy w jakiś sposób spokrewnieni są z Tadeuszem Markiewiczem. Pomimo śmierci, pozostaje obecny w życiach pozostałych bohaterów, szukających odpowiedzi, która będzie dotyczyła sensu życia. Wszyscy wyczuwają nadchodzącą śmierć. Jedni żałują, boją się. Inni zaś, witają ją z uśmiechem na twarzach....
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2016-07-01
Narrator "Maszynopisu z Kawonu", przeżywa uczuciowe rozterki, od skrajności w skrajność. Najważniejsze dla niego są: muzyka - pianino, książki oraz miłość -"życiowa" partnerka. Po drodze ku zrozumieniu i odnalezieniu własnego "ja" spotyka ludzi, którzy otwierają mu oczy na wiele kwestii dotyczących życia codziennego.
"Każdy zbłąkany, wyróżniający się nasz atom zasługuje, by być hołubiony i pielęgnowany w skryciu przed pazurami zazdrosnego świata. Bowiem to jest właściwy budulec naszego serca, który potrzebuje ciepłego brzmienia fletu o poranku, przytulonego kocyka z mżawki barwnej i estetycznego muśnięcia, nawet w takie paskudne dni jak dziś, gdy deszcz i szaruga pragną wypłukać z człowieka całą motywację."
Niebanalna książka, dla inteligentnych ludzi. Nie, to że ktoś skończył studia, nie oznacza że jest inteligentny. Bez obrazy dla nikogo oczywiście, ale prawda czasem bywa brutalna. Naukowe terminy, wiersze... to wszystko sprawia, że na pozór łatwa lektura może dla kogoś stać się karkołomną pracą. Nie sięgajcie "Maszynopis z Kawonu" jeśli chcecie się odmóżdżyć. Po przeczytaniu jej, będzie wręcz przeciwnie. Zaczniecie dostrzegać - dotychczas - nieistotne szczegóły, wasze życie ulegnie zmianie. Nie każdy, będzie w stanie to dostrzec, bo nie każdy szuka piękna w czytanych przez siebie poezjach. Owszem, książka ta nie jest bez skazy. Bywają brutalnie szczere momenty, ukazujące prawdę życia. Zdarzają się również opisy godne "Grey'a". Autor, nie mydli nam oczu zakłamaną "prawdą", z której korzystają inni pisarze. Dobitna szczerość, może co poniektórym z was się nie spodobać.
"Obok kominów sączących mgławiczne dymy widniał szyld z napisem "Kawon - ośrodek dla obłąkanych i umysłowo chorych"."
Narrator "Maszynopisu z Kawonu", przeżywa uczuciowe rozterki, od skrajności w skrajność. Najważniejsze dla niego są: muzyka - pianino, książki oraz miłość -"życiowa" partnerka. Po drodze ku zrozumieniu i odnalezieniu własnego "ja" spotyka ludzi, którzy otwierają mu oczy na wiele kwestii dotyczących życia codziennego.
"Każdy zbłąkany, wyróżniający się nasz atom zasługuje,...
"Pielęgniarki", to dobra lektura, choć na pewno nie lekka. Bywają w niej momenty przyjemne, pełne radości. Ale też takie, które zeszklą człowiekowi oczy. Bo - przynajmniej ja- nie jestem w stanie przejść obojętnie wobec jakiegokolwiek cierpienia - nawet tego opisanego na kartkach papieru.
Autorka, uświadamia jak niezbędny jest dla nas zawód pielęgniarek. Wykonywana przez nie praca, jest często niedoceniania przez społeczeństwo, władzę, pacjentów. Co rusz słyszymy o kolejnych protestach, w których domagają się zwiększenia swojej płacy. Niektórych może to oburzyć. Jednak, czy praca, najczęściej w ciężkich warunkach psychicznych, kiedy czas staje się najważniejszy, a czasem i ogromnym wysiłku fizycznym, nie jest warta wszystkiego?
Christie Watson przedstawia nam pielęgniarki, w ich naturalnym środowisku. Ukazuje, jak ważna jest ich praca, dla zdrowia psychicznego i fizycznego pacjenta. Przedstawia, jak istotne jest ich odpowiednie zachowanie, okazywana empatia, w której bardzo często ukrywają przemęczenie, brak snu, kilkanaście godzin na nogach, w stresie. Niejednokrotnie bez chwili wytchnienia. Wbrew zasadom higieny pracy. Tylko po to, by ratować ludzkie życie.
Zdecydowanie warto przeczytać. I na nowo spojrzeć na wykonywaną przez wielu ludzi na świecie niełatwą profesję.
Pełna opinia na: https://jakaczuszka.blogspot.com/2019/03/ch-watson-pielegniarki.html
"Pielęgniarki", to dobra lektura, choć na pewno nie lekka. Bywają w niej momenty przyjemne, pełne radości. Ale też takie, które zeszklą człowiekowi oczy. Bo - przynajmniej ja- nie jestem w stanie przejść obojętnie wobec jakiegokolwiek cierpienia - nawet tego opisanego na kartkach papieru.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAutorka, uświadamia jak niezbędny jest dla nas zawód pielęgniarek. Wykonywana przez...