rozwiń zwiń

Opinie użytkownika

Filtruj:
Wybierz
Sortuj:
Wybierz

Na półkach:

Dawno nie czytałam książki, w której główna bohaterka byłaby po prostu okropnie głupia i niemożliwa do polubienia. Sam pomysł na świat w książce jest super - Polska, która nie przyjęła chrztu i którą zamieszkują postaci z mitologii słowiańskiej. Ale tym, co dostajemy jest zwykłe romansidło, sztuczne dialogi, sztampowe opisy, niczym nie zaskakująca fabuła, całkowity brak emocji, infantylne postaci. Wszystko jest podane kawa na ławę, zero niuansów. Miałam nadzieję na czytelniczą przygodę z całą serią, a ledwo dobrnęłam do końca pierwszej części.

Dawno nie czytałam książki, w której główna bohaterka byłaby po prostu okropnie głupia i niemożliwa do polubienia. Sam pomysł na świat w książce jest super - Polska, która nie przyjęła chrztu i którą zamieszkują postaci z mitologii słowiańskiej. Ale tym, co dostajemy jest zwykłe romansidło, sztuczne dialogi, sztampowe opisy, niczym nie zaskakująca fabuła, całkowity brak...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Rzadko kiedy jakaś książka potrafi mnie tak zirytować i rozczarować jak ta. Odradzam lekturę wszystkim, którzy nie mają ochoty na spędzenie ponad 300 stron z niesympatycznym bubkiem o wątpliwym poczuciu humoru. Od początku wiedziałam, że nie jest to książka typu przewodnik z przydatnymi informacji, nie tego też oczekiwałam. Ale obawiam się, że jeśli dla kogoś będzie to jedyna pozycja w temacie camino de Santiago, może mieć nieco zniekształcony obraz. Ludzie wybierają się na camino z wielu powodów, nie tylko religijnych, natomiast autor tej książki sprawia wrażenie, jakby wybrał się w nią tylko po to, by powyszydzać trudne warunki w schroniskach i chodzenie pieszo. Sama nie wiem, czy gorsze były fragmenty z absolutnie nieśmiesznymi żartami, czy może jednak te, gdzie Kerkeling starał się wygłaszać swoje pseudomądre prawdy o życiu i śmierci. No cóż, oszukała mnie zachęcająca okładka - chciałam poznać camino oczami kogoś, kto z przekonaniem wędruje żółto-zielonymi ścieżkami północnej Hiszpanii. Tymczasem przemęczyłam się z kolesiem z kryzysem wieku średniego, który chyba ćwierć trasy przejeżdża autobusem, w międzyczasie czyniąc płytkie uwagi i jeszcze bardziej płytkie dowcipy na temat otaczającej go rzeczywistości.

Rzadko kiedy jakaś książka potrafi mnie tak zirytować i rozczarować jak ta. Odradzam lekturę wszystkim, którzy nie mają ochoty na spędzenie ponad 300 stron z niesympatycznym bubkiem o wątpliwym poczuciu humoru. Od początku wiedziałam, że nie jest to książka typu przewodnik z przydatnymi informacji, nie tego też oczekiwałam. Ale obawiam się, że jeśli dla kogoś będzie to...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Kolejna książka pani Julity Bator może nie jest już tak rewolucyjna, jak pierwsza, ale i nie o to w niej chodzi. Tym razem mamy do czynienia ze zbiorem przepisów z krótkimi komentarzami. Przepisy na to, jak zdrowo żyć i jak przygotowywać większość rzeczy w domu. Wiadomo, że ciężko jest codziennie piec chleb i wyciskać mleko z migdałów, ale wierzę, że każdy, kto zastosuje się do choć jednej rady pani Bator, wyjdzie na tym na dobre. Ja zaczęłam zmieniać swoje nastawienie – i co za tym idzie, życie – już dwa lata temu. Zaczęło się od kosmetyków – wymiana na te jak najbardziej naturalne i nietestowane na zwierzętach. A potem jedzenie – też jak najbardziej naturalne. Pośrednim skutkiem tego było też moje przejście na wegetarianizm. I zaręczam, stare, wyświechtane powiedzenie jest absolutnie prawdziwe: w zdrowym ciele zdrowy duch!

Kolejna książka pani Julity Bator może nie jest już tak rewolucyjna, jak pierwsza, ale i nie o to w niej chodzi. Tym razem mamy do czynienia ze zbiorem przepisów z krótkimi komentarzami. Przepisy na to, jak zdrowo żyć i jak przygotowywać większość rzeczy w domu. Wiadomo, że ciężko jest codziennie piec chleb i wyciskać mleko z migdałów, ale wierzę, że każdy, kto zastosuje...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

To moja pierwsza recenzja na tym portalu, bo po raz pierwszy poczułam tak silną potrzebę polecenia książki każdemu, komu tylko się da. Wśród znajomych prawdopodobnie wychodzę już na wariatkę, bo ciągle mówię im tylko o tym. Nie chodzi o to, że pani Bator pierwsza mówi o szkodliwych konserwantach, zagęszczaczach i innych śmieciach goszczących w naszych codziennych pokarmach. Chodzi o to, że robi to tak skrupulatnie i dogłębnie, nie poprzestając na głoszeniu teorii, ale podając przykłady, przepisy, dokładnie wypisując wszystkie niemile widziane składniki, proponując zamienniki dla naszych przyzwyczajeń żywieniowych. Dzięki temu, że wszystkie te informacje znajdują się w jednej, zwięzłej i ciekawie napisanej książce, nie trzeba wszystkiego szukać w odmętach internetu. Fajnie by było, gdyby coraz więcej ludzi stawało się świadomymi konsumentami, gdybyśmy przestali wierzyć reklamom, które promują wielkie koncerny, gdybyśmy nie wrzucali rzeczy do koszyka bezmyślnie i z przyzwyczajenia. Naprawdę gorąco polecam!

To moja pierwsza recenzja na tym portalu, bo po raz pierwszy poczułam tak silną potrzebę polecenia książki każdemu, komu tylko się da. Wśród znajomych prawdopodobnie wychodzę już na wariatkę, bo ciągle mówię im tylko o tym. Nie chodzi o to, że pani Bator pierwsza mówi o szkodliwych konserwantach, zagęszczaczach i innych śmieciach goszczących w naszych codziennych pokarmach....

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to