-
Artykuły
Wiosna z książką – kwietniowe premiery, które warto poznać
LubimyCzytać5 -
Artykuły
"Dom bestii" - jak ofiara zamienia się w kata. Akcja recenzencka do nowej książki Katarzyny Bondy!
LubimyCzytać7 -
Artykuły
Umrę, jeśli tego nie polubisz - weź udział w konkursie i wygraj wspomnienia influencerki
LubimyCzytać20 -
Artykuły
Dlaczego poziom czytelnictwa w Polsce nie rośnie? Raport Biblioteki Narodowej
Iza Sadowska86
Biblioteczka
To książka idealna na aktualną pogodę, jeszcze trochę letnią, a już zapowiadającą jesień. Niesie ze sobą nadzieję i przypomina, że życie można zmienić w każdym wieku.
Poznajemy tu Teresę, weterynarkę o wielkim sercu, która opiekuje się synem, a jednocześnie wciąż pozostaje w kontakcie z byłym mężem, Wojtkiem, bawidamkiem, trochę wiecznym Piotrusiem Panem, który wciąż nie do końca wie, czego chce od życia.
Pojawia się też Roman, architekt, który przyjeżdża do małej wioski, by odkryć swoją przeszłość i odnaleźć drogę do przyszłości. Jego obecność okazuje się przełomowa nie tylko dla niego samego, ale także dla Teresy.
Nie brak tu również wątków rodzinnych: teściowie Teresy obchodzą pięćdziesięciolecie małżeństwa, które z pozoru wygląda na idealne. Jednak za fasadą kryją się niewypowiedziane żale i dawne napięcia. Do tego ich syn Wojtek wikła się w nową relację, choć nie do końca jest gotów na życie, jakiego oczekuje jego partnerka.
Książkę czyta się szybko, lekko, niemal jednym tchem. Postacie są wyraziste i od samego początku wyraźnie zarysowane, choć zakończenie można było przewidzieć, to jednak pozostaje niedosyt, jakby autorka zostawił furtkę do kolejnego tomu.
Mimo tego „Z głową w chmurach” to powieść, po którą warto sięgnąć, szczególnie w spokojny dzień, gdy szukamy lekkiej, a jednocześnie pełnej emocji historii.
To książka idealna na aktualną pogodę, jeszcze trochę letnią, a już zapowiadającą jesień. Niesie ze sobą nadzieję i przypomina, że życie można zmienić w każdym wieku.
Poznajemy tu Teresę, weterynarkę o wielkim sercu, która opiekuje się synem, a jednocześnie wciąż pozostaje w kontakcie z byłym mężem, Wojtkiem, bawidamkiem, trochę wiecznym Piotrusiem Panem, który wciąż nie...
„Czas zmian” to drugi tom sagi, ale jeśli, tak jak ja, zaczniecie lekturę od tej części, zdecydowanie polecam najpierw sięgnąć po tom pierwszy. Na początku łatwo się pogubić w mnogości bohaterów i wątków. Na szczęście autorka zadbała o czytelników, na wstępie znajdziemy krótkie przypomnienie postaci oraz ich przeszłość, co pomaga się odnaleźć w fabule.
Książka rozgrywa się na dwóch płaszczyznach czasowych – najpierw w roku 1900, a później w 1926. Dzięki temu historia nabiera głębi, a my możemy obserwować, jak zmienia się życie bohaterów i ich otoczenie.
W eleganckim domu towarowym losy bohaterów przeplatają się niczym w kalejdoskopie. Eliza, ambitna i pracowita, pnie się po szczeblach kariery, lecz jej życie uczuciowe staje się coraz bardziej skomplikowane. Malwina, doświadczona przez zdradę narzeczonego, staje przed trudnym zadaniem odbudowania swojego życia. Tymczasem ambitny zastępca dyrektora wprowadza zmiany, które budzą sprzeciw Marcina Barańskiego, a w tle pojawiają się intrygi, kradzieże i zemsta.
Muszę przyznać, że ta powieść wymagała ode mnie skupienia, mnogość wydarzeń, szybkie tempo akcji i dwie przestrzenie czasowe sprawiają, że nie da się jej czytać „od niechcenia”, szczególnie jak nie czytało się tomu pierwszego. To nie jest książka lekka, plażowa, raczej idealna na długie, jesienne wieczory. Choć nie mogę powiedzieć, że mnie zachwyciła, to jednak uważam, że warto po nią sięgnąć. Daje wciągający obraz świata pełnego zmian, emocji i dramatów, które pokazują, jak kruche bywają marzenia.
„Czas zmian” to drugi tom sagi, ale jeśli, tak jak ja, zaczniecie lekturę od tej części, zdecydowanie polecam najpierw sięgnąć po tom pierwszy. Na początku łatwo się pogubić w mnogości bohaterów i wątków. Na szczęście autorka zadbała o czytelników, na wstępie znajdziemy krótkie przypomnienie postaci oraz ich przeszłość, co pomaga się odnaleźć w fabule.
Książka rozgrywa się...
Choć to literatura faktu, czyta się ją jak fascynującą powieść. Od pierwszych stron miałam wrażenie, że wchodzę w barwną opowieść o świecie dziennikarzy, redaktorów i wielkich tekstów, które zmieniały bieg historii. Michał Choiński potrafił nadać faktom lekkości narracji i sprawił, że trudno było oderwać się od tej książki.
Dzięki niej dowiedziałam się, jak narodził się „The New Yorker”, jak wybierano redaktorów naczelnych, jak można było zostać jego dziennikarzem i dlaczego magazyn tak mocno wpłynął na kształt światowego dziennikarstwa. To właśnie tutaj pojawiły się przełomowe teksty – od reportażu Hiroszima, który poruszył opinię publiczną na całym świecie, po teksty Hanny Arendt i głośny materiał o Harveyu Weinsteinie, który stał się początkiem ruchu #MeToo.
Z książki dowiedziałam się też, że to właśnie z komiksów Charlesa Addamsa narodziła się słynna Rodzina Addamsów, a okładki „The New Yorkera” stały się ikoną popkultury – zdobiły nawet ściany Białego Domu.
Całość została napisana lekko, ciekawie, bez przytłaczania datami i faktami, choć nie zabrakło ważnych szczegółów, które sprawiają, że lektura jest nie tylko przyjemna, ale też bardzo wartościowa. Autor potrafi wciągnąć czytelnika i pokazać, dlaczego ten magazyn był w pewnym sensie „współczesnym internetem” swoich czasów, miejscem, gdzie komentowano świat, wyznaczano trendy i kształtowano opinię publiczną.
Michał Choiński w piękny sposób udowadnia, że można napisać biografię pisma tak, by czytało się ją jednym tchem. Ja byłam zachwycona – i polecam ją każdemu, kto lubi dobrą literaturę faktu, interesuje się dziennikarstwem, historią mediów albo po prostu chce przeczytać coś mądrego i dobrze napisanego.
Choć to literatura faktu, czyta się ją jak fascynującą powieść. Od pierwszych stron miałam wrażenie, że wchodzę w barwną opowieść o świecie dziennikarzy, redaktorów i wielkich tekstów, które zmieniały bieg historii. Michał Choiński potrafił nadać faktom lekkości narracji i sprawił, że trudno było oderwać się od tej książki.
Dzięki niej dowiedziałam się, jak narodził się...
To nie jest kolejny suchy poradnik, to realne wsparcie, które daje nadzieję i wskazuje drogę.
Książka, która porusza temat coraz bardziej powszechny, a mianowicie, wypalenie zawodowe. Marta Młyńska w swoim poradniku pokazuje, czym tak naprawdę jest to zjawisko i jak się przed nim chronić.
Autorka w bardzo przystępny sposób, a przy tym w atrakcyjnej, graficznie dopracowanej formie, prowadzi nas krok po kroku przez temat wypalenia zawodowego. Wyjaśnia:
czym jest wypalenie i jak je rozpoznać, jakie są jego objawy fizyczne, emocjonalne i poznawcze, co może je powodować i dlaczego nie zawsze winny jest szef, jaki związek ma perfekcjonizm z wypaleniem, i co najważniejsze jak zadbać o siebie, gdy dostrzeżemy u siebie pierwsze symptomy.
Bardzo cenne jest to, że Marta Młyńska pisze nie tylko jako edukatorka, ale też jako osoba, która sama otarła się o wypalenie i postanowiła postawić wszystko na jedną kartę. Dzięki temu jej wskazówki są autentyczne i poparte doświadczeniem, a nie tylko teorią.
Choć książka skierowana jest głównie do kobiet, uważam, że niejeden mężczyzna również znalazłby w niej coś dla siebie. To nie tylko lektura dla osób, które już odczuwają skutki wypalenia, ale także dla tych, które chcą go uniknąć. Działa więc i terapeutycznie, i prewencyjnie.
Ja osobiście tę książkę bardzo polecam, nie tylko moim pacjentom, ale także bliskim, którym chciałabym pomóc dostrzec, że coś jest nie tak. Bo czasem właśnie wartościowa książka jest najlepszym pretekstem do rozmowy i zadbania o siebie.
To nie jest kolejny suchy poradnik, to realne wsparcie, które daje nadzieję i wskazuje drogę.
Książka, która porusza temat coraz bardziej powszechny, a mianowicie, wypalenie zawodowe. Marta Młyńska w swoim poradniku pokazuje, czym tak naprawdę jest to zjawisko i jak się przed nim chronić.
Autorka w bardzo przystępny sposób, a przy tym w atrakcyjnej, graficznie...
Autorkę znana jest z takich książek jak „Matka siedzi z tyłu. Opowieści z d**y wzięte” oraz „Matki przodem. Jak wylądowałyśmy w ciemnej d***e”. Chronologia nie jest tu jednak obowiązkowa, choć opowiada o tych samych bohaterkach, to każda część może być samodzielnym bytem, co nie zmienia faktu, że wszystkie książki są warte uwagi.
Znów spotykamy Joannę, jej męża Wojtka, dwójkę dzieci oraz paczkę przyjaciółek, które delikatnie mówiąc potrafią rozkręcić każdą sytuację. To zbiór opowiadań, w których każda historia jest osobnym, przezabawnym epizodem pełnym rodzinnego chaosu, absurdu codzienności i błyskotliwych komentarzy na temat współczesnego świata.
Nie pamiętam, kiedy ostatnio tyle razy wybuchałam śmiechem podczas lektury. Zazwyczaj zdarza mi się co najwyżej uśmiechnąć, a tutaj miałam niepohamowane ataki śmiechu na 90% książki! I właśnie za to Mokosa-Rykalska ma u mnie ogromny plus, bo potrafi poprawić humor w najgorszy dzień.
To idealna książka dla wszystkich, którzy lubią patrzeć na życie z przymrużeniem oka i potrzebują oderwania od codzienności. Każdy rozdział to nowa przygoda, nowa dawka absurdu i refleksji, a ja czuję się z tymi bohaterami jak w domu.
Tak jak już wspominałam książek nie trzeba czytać po kolei, można śmiało sięgnąć po którąkolwiek część i dobrze się bawić. Ale ostrzegam! Wciąga tak, że po jednej historii od razu chce się kolejnej.
Ja już nie mogę doczekać się następnej książki autorki
Autorkę znana jest z takich książek jak „Matka siedzi z tyłu. Opowieści z d**y wzięte” oraz „Matki przodem. Jak wylądowałyśmy w ciemnej d***e”. Chronologia nie jest tu jednak obowiązkowa, choć opowiada o tych samych bohaterkach, to każda część może być samodzielnym bytem, co nie zmienia faktu, że wszystkie książki są warte uwagi.
Znów spotykamy Joannę, jej męża Wojtka,...
https://czytomania.wordpress.com/2025/08/24/traumaplay-innowacyjne-podejscie-do-terapii-dzieciecej/
„Wielkie problemy małych ludzi” autorstwa Paris Goodyer-Brown to książka, która od razu przykuła moją uwagę. Jako psycholog wiem, jak trudna bywa praca z dziećmi z ADHD, zaburzeniami lękowymi, złością, traumami czy zaburzeniami opozycyjno-buntowniczymi. Jednocześnie ta praca daje ogromną satysfakcję, zarówno z widocznej poprawy funkcjonowania dzieci, jak i z odciążenia, które odczuwają rodzice. Dlatego tak bardzo cieszy mnie powstawanie książek, które nie tylko porządkują wiedzę, ale przede wszystkim proponują konkretne narzędzia terapeutyczne.
Paris Goodyer-Brown przygotowała publikację w pełni praktyczną. Do książki dołączony jest kod QR z dostępem do pliku PDF zawierającego wszystkie ćwiczenia w formie gotowej do wydruku, dzięki czemu nie musimy niszczyć książki.
Autorka skupia się przede wszystkim na pracy z dziećmi doświadczającymi:
zaburzeń pourazowych (PTSD),
ADHD i deficytów uwagi,
zaburzeń opozycyjno-buntowniczych,
zaburzeń lękowych,
zaburzeń ze spektrum autyzmu,
trudności w przetwarzaniu sensorycznym,
labilności emocjonalnej.
Kluczowym elementem książki jest model TraumaPlay – siedmiostopniowy, elastyczny program leczenia traumy i wspierania autoregulacji u dzieci. Kolejne etapy obejmują m.in. wzmacnianie poczucia bezpieczeństwa, rozwijanie strategii adaptacyjnych, łagodzenie reakcji fizjologicznych, pracę nad kompetencjami emocjonalnymi, stopniową ekspozycję w zabawie, a także budowanie pozytywnego obrazu siebie po traumie.
Każdy rozdział zawiera nie tylko część teoretyczną, ale także konkretne interwencje terapeutyczne, ćwiczenia, scenariusze i przykłady aktywności.
Rozdział 1 – planowanie terapii i ustalanie celów.
Rozdział 2 – techniki wzmacniające poczucie bezpieczeństwa fizycznego i psychicznego.
Rozdział 3 – praca z narracją i przywiązaniem.
Rozdział 4 – psychoedukacyjne aktywności w formie zabaw.
Rozdział 5 – interwencje wspierające samoregulację, oparte na uważności i pracy z oddechem.
Rozdział 6 – ćwiczenia rozwijające kontrolę impulsów i koncentrację.
Rozdział 7 – rozwijanie kompetencji emocjonalnych i poszerzanie słownictwa emocji.
Rozdział 8 – interwencje wzmacniające umiejętności społeczne i samoocenę.
Rozdział 9 – elementy terapii poznawczo-behawioralnej, korekta zniekształconych wzorców myślenia.
Rozdział 10 – praca z narracją rodzinną i wspieranie rodziców w roli „strażników historii dziecka”.
Rozdział 11 – podkreślenie znaczenia zakończenia terapii jako doświadczenia korygującego i budującego poczucie bezpieczeństwa.
Całość została przygotowana bardzo przejrzyście, z myślą o praktycznym wykorzystaniu w gabinecie. Książka nie tylko ułatwia planowanie terapii, ale także daje gotowe narzędzia, które realnie wspierają dzieci i ich rodziny.
Moim zdaniem to pozycja obowiązkowa dla każdego psychologa, terapeuty czy pedagoga pracującego z dziećmi. To książka, która nie tylko dostarcza wiedzy, ale też pokazuje, jak tę wiedzę przełożyć na codzienną praktykę – a to w pracy terapeutycznej jest bezcenne.
https://czytomania.wordpress.com/2025/08/24/traumaplay-innowacyjne-podejscie-do-terapii-dzieciecej/
https://czytomania.wordpress.com/2025/08/24/traumaplay-innowacyjne-podejscie-do-terapii-dzieciecej/
„Wielkie problemy małych ludzi” autorstwa Paris Goodyer-Brown to książka, która od razu przykuła moją uwagę. Jako psycholog wiem, jak trudna bywa praca z dziećmi z ADHD, zaburzeniami lękowymi, złością, traumami czy zaburzeniami opozycyjno-buntowniczymi. Jednocześnie ta praca...
https://czytomania.wordpress.com/2025/08/15/the-wrong-bride-romans-pelen-napiecia-i-zaskoczen/
Dlaczego ta książka wywołała we mnie tak skrajne emocje? Zacznę od tego, co mnie irytowało. Środek powieści to pasmo scen intymnych, może i pobudzających wyobraźnię, ale czasami wchodzących w miejsce, gdzie wolałabym zobaczyć rozwój emocjonalny postaci. Momentami miałam wrażenie, że to soft wersja „50 twarzy Greya”. Dodatkowo zachowanie Aresa, zwłaszcza przejęcie agencji modelingowej, gdzie pracowała Raven i unieważnienie wszystkich jej kontraktów, było dla mnie trudne do zaakceptowania. Współczesne czytelniczki raczej nie szukają historii o całkowitej uległości kobiety, a tu chwilami czułam się, jakby cofnęła się do średniowiecza, w którym zadaniem kobiety jest siedzenie domu.
Ale są też plusy, które powstrzymały mnie przed zostawieniem książki. Podobało mi się rozpisanie głównej bohaterki, może nie w 100% idealne, ale jednak. Raven przeszła przemianę, z dziewczyny podporządkowanej rodzinie stała się kobietą świadomą własnej wartości. Pierwsza i trzecia część książki to prawdziwy rollercoaster wydarzeń z kilkoma zwrotami akcji, których zupełnie się nie spodziewałam. Mimo początkowej niechęci, finał wzbudził we mnie ciekawość, co wydarzy się w kolejnych tomach. Drugi ma pojawić się we wrześniu i na pewno po niego sięgnę.
https://czytomania.wordpress.com/2025/08/15/the-wrong-bride-romans-pelen-napiecia-i-zaskoczen/
https://czytomania.wordpress.com/2025/08/15/the-wrong-bride-romans-pelen-napiecia-i-zaskoczen/
Dlaczego ta książka wywołała we mnie tak skrajne emocje? Zacznę od tego, co mnie irytowało. Środek powieści to pasmo scen intymnych, może i pobudzających wyobraźnię, ale czasami wchodzących w miejsce, gdzie wolałabym zobaczyć rozwój emocjonalny postaci. Momentami miałam wrażenie,...
https://czytomania.wordpress.com/
Moje wrażenie: czytam dwie zupełnie różne historie, w których tylko imiona bohaterów się zgadzają. Satsuma zostaje odnaleziona znacznie szybciej, niż można się spodziewać, a główny wątek to poszukiwania Brendana. I to właśnie ta rozbieżność między opisem a faktyczną fabułą sprawiła, że odkładałam tę książkę aż cztery razy.
Ponieważ ani razu się nie uśmiechnęłam (a miało być zabawnie), pominę wątek humoru i skupię się na bohaterach. Niestety, między postaciami nie czułam żadnej chemii. Wszyscy byli dla mnie mało przystępni i dość płascy. Jedyny wątek, który naprawdę mnie zainteresował, to trudna relacja głównego bohatera z matką – ale to za mało, aby obronić całość.
W materiałach promocyjnych sugeruje się, że książka ma element kryminalny. Moim zdaniem jest to duże nadużycie. Potencjał był, ale został mocno zmarnowany, a wątek kryminalny potraktowano po macoszemu. Dało się to zupełnie lepiej rozpisać.
„Kompleks Satsumy” wrzucam do kategorii: przeczytałam, żebyście Wy nie musieli. Nie mogę jej polecić – chyba że ktoś chce się sam przekonać, czy będzie równie rozczarowany jak ja.
https://czytomania.wordpress.com/
Moje wrażenie: czytam dwie zupełnie różne historie, w których tylko imiona bohaterów się zgadzają. Satsuma zostaje odnaleziona znacznie szybciej, niż można się spodziewać, a główny wątek to poszukiwania Brendana. I to właśnie ta rozbieżność między opisem a faktyczną fabułą sprawiła, że odkładałam tę książkę aż cztery razy.
Ponieważ ani...
https://czytomania.wordpress.com/2025/07/27/ostatni-list-od-kochanka-emocjonalna-podroz-przez-czas-i-serce/
Nie wiem, jak Wy, ale ja szybciej wybieram książkę na urlop niż samo miejsce, do którego się wybiorę. W tym roku padło na powieść Jojo Moyes Ostatni list od kochanka. I powiem Wam jedno – to była prawdziwa emocjonalna podróż!
Główną bohaterką współczesnej części historii jest Ellie – początkująca dziennikarka, która przypadkowo natrafia na ślad wielkiej, zakazanej miłości sprzed lat. W jej ręce trafiają listy – pełne tęsknoty, namiętności i bólu. Ellie nie potrafi przejść obok nich obojętnie, a jej zawodowa ciekawość szybko przeradza się w osobistą potrzebę poznania prawdy o Jennifer i Anthonym – parze kochanków z lat 50.
Historia toczy się na dwóch płaszczyznach czasowych – współczesność i połowa XX wieku. Choć większość wydarzeń rozgrywa się w przeszłości, autorka pięknie pokazuje, jak wydarzenia sprzed lat wpływają na decyzje i życie współczesnych bohaterów. To także przypomnienie, że możemy – i powinniśmy – uczyć się na błędach innych.
Kocham styl Jojo Moyes – za to, jak pokazuje siłę kobiet, ich emocje, determinację i walkę o szczęście. Tak było i tym razem. Choć początek książki mnie zaintrygował, później fabuła nieco zwolniła i... przyznam szczerze, na moment musiałam sobie zrobić przerwę. Jednak kiedy akcja w końcu się rozwinęła – nie mogłam się oderwać! A każda przerwa w czytaniu wywoływała we mnie złość.
Co ciekawe – mimo że Ellie miała być tą bliższą mi czasowo bohaterką, to to właśnie Jennifer skradła moje serce. Bardziej rezonowała ze mną pod względem charakteru i decyzji, które podejmowała.
https://czytomania.wordpress.com/2025/07/27/ostatni-list-od-kochanka-emocjonalna-podroz-przez-czas-i-serce/
https://czytomania.wordpress.com/2025/07/27/ostatni-list-od-kochanka-emocjonalna-podroz-przez-czas-i-serce/
Nie wiem, jak Wy, ale ja szybciej wybieram książkę na urlop niż samo miejsce, do którego się wybiorę. W tym roku padło na powieść Jojo Moyes Ostatni list od kochanka. I powiem Wam jedno – to była prawdziwa emocjonalna podróż!
Główną bohaterką współczesnej części...
Na przestrzeni niespełna doby jesteśmy świadkami odkrywania najciemniejszych zakamarków ludzkiej psychiki traum, porażek i desperackiej walki o zachowanie dobrego imienia. Bohaterowie Żulczyka nie są czarno-biali, daleko im do idealizowanych postaci. To ludzie poranieni, pogubieni, momentami bezwzględni, a przez to niezwykle prawdziwi.
https://czytomania.wordpress.com/2025/10/05/kandydat-refleksyjny-thriller-polityczny-od-zulczyka/
Na przestrzeni niespełna doby jesteśmy świadkami odkrywania najciemniejszych zakamarków ludzkiej psychiki traum, porażek i desperackiej walki o zachowanie dobrego imienia. Bohaterowie Żulczyka nie są czarno-biali, daleko im do idealizowanych postaci. To ludzie poranieni, pogubieni, momentami bezwzględni, a przez to niezwykle...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to