-
Artykuły
Dlaczego poziom czytelnictwa w Polsce nie rośnie? Raport Biblioteki Narodowej
Iza Sadowska5 -
Artykuły
Wakacje pełne magii - weź udział w akcji recenzenckiej i przenieś się do magicznego świata
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Czytamy w święta. 3 kwietnia 2026
LubimyCzytać378 -
Artykuły
Weź udział w konkursie i wygraj pakiet książek Callie Hart!
LubimyCzytać37
Biblioteczka
„Broszka ze szmaragdową chmurką” to pierwsza część sagi o rodzinie Lubawskich, od pokoleń wykonujących zawód złotników.
Konkretna historia ma swój początek w 1970 roku, kiedy Edward Lubawski podczas remontu kamienicy odnajduje ukryty sejf, a w nim najprawdziwszy skarb wraz z listem. Znalazca mógł zatrzymać wszystko, oprócz jednego depozytu - broszki z pięknymi szmaragdami. Po nią miał się kiedyś ktoś zgłosić…
Pół wieku później toczy się właściwa akcja i wtedy poznajemy całą rodzinę, nadal mieszkającą w maleńkiej Jaskółce na Pomorzu Zachodnim. Nazwisko „Lubawscy” niezmiennie wiele znaczy w branży i kojarzy się z uczciwością, solidnością, tradycją.
Nie chcę zdradzić treści, ale przedstawię Wam dwie postacie, które z pewnością pokochacie, bo nie można inaczej:
Konstancja Lubawska ma wielkie serce i ogromną wrażliwość, lubi przedmioty z duszą, umie połączyć nostalgię z biznesem. Jako złotniczka wykazuje się ogromną kreatywnością, jest doskonałym fachowcem. To cudowna dziewczyna z pasją do zawodu, pełen empatii człowiek, jednak szczęście w miłości konsekwentnie ją omija.
Józek to najprawdziwszy góral. Taki z gęstą czupryną, muskularnymi ramionami i sympatycznym uśmiechem. Facet trochę nie z tego świata, który potrafi rzucić wszystko, pożyczyć kamper i wyjechać szukać przypadkowo spotkanej dziewczyny na drugim końcu Polski - aż do Jaskółki… To mężczyzna marzeń - lojalny, wesoły, z zasadami - gotowy uratować kundelka i porzucić wszelkie plany na widok potrzebującego pomocy staruszka…
Niestety pokochał burmistrzównę Zosię, a nie Kostkę.
Zachwyciła mnie ta książka, wzruszyła, chwilami rozczuliła. Agnieszka Zakrzewska snuje opowieść z ogromnym wdziękiem, przywraca wiarę w ludzi i dobro. Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że jest osobą, która kocha kwiaty, zwierzęta i ceni pyszne jedzenie (jej opisy jałowcowej, kaw i herbat pobudzają ślinianki).
Polecam Wam tę cudowną powieść - spotkacie tu zwykłe życie, poczytacie o ciężkich czasach, prawdziwych relacjach, tajemnicach, których nie brakuje w żadnej rodzinie, potknięciach i błędach, ale też będziecie mieli możliwość poczuć ciepło i serdeczność.
„Broszka ze szmaragdową chmurką” to pierwsza część sagi o rodzinie Lubawskich, od pokoleń wykonujących zawód złotników.
Konkretna historia ma swój początek w 1970 roku, kiedy Edward Lubawski podczas remontu kamienicy odnajduje ukryty sejf, a w nim najprawdziwszy skarb wraz z listem. Znalazca mógł zatrzymać wszystko, oprócz jednego depozytu - broszki z pięknymi szmaragdami....
Ósmy tom cyklu z Jakubem Kanią opiera się na kilku płaszczyznach czasowych, dzięki którym poznajemy historię rodziny Kopczyńskich - cenionych w branży właścicieli prestiżowego domu pogrzebowego.
Gdy w niejasnych okolicznościach ginie Marek Kopczyński, Kuba Kania - główny detektyw Towarzystwa Ubezpieczeń Hathor - podejmuje się próby sprawdzenia, czy nie doszło do oszustwa. W końcu wysoka polisa musi zostać wypłacona, ale ciała, rzekomo zamordowanego mężczyzny, nikt nie widział. Dlaczego wyszedł ze swojego przyjęcia urodzinowego, zostawił posprzątany dom, hasła do kont… i rozpłynął się w powietrzu? Biorąc pod uwagę, że posiadał ogromną wiedzę dotyczącą procesu umierania, trudno nie podejrzewać go o upozorowanie własnej śmierci…
Centralnym motywem spajającym kilka wątków jest tafefobia, czyli paniczny lęk przed pochowaniem żywcem. Autor przywołuje między innymi postać Władysława Reymonta - noblisty i spirytysty - którego ta obsesja prześladowała przez lata. Analizuje, jak irracjonalny strach może zdominować życie nawet wybitnego umysłu, doprowadzając do kryzysu psychicznego.
Powieść zagląda za kulisy współczesnego biznesu pogrzebowego. Problematyka krąży wokół etyki i chciwości. Okazuje się, że nawet na śmierci można się wzbogacić, jeżeli jest się wystarczająco bezwzględnym. Jakub, jak zwykle, chce przede wszystkim dotrzeć do prawdy i nie może zrozumieć dlaczego policja mu to utrudnia, utajniając sprawę śmierci Kopczyńskiego.
Autor łączy trudne tematy - śmierć, strach, korupcję - ze swoim charakterystycznym humorem. Czytając tę zdumiewającą, trzymającą w napięciu powieść nie mogę przestać dziwić się Jego ogromnej wiedzy. Mam wrażenie, że zna się na wszystkim - od najpiękniejszych odmian gerber, przez symptomy porażenia przysennego czy mechanizm bezpiecznej trumny po postać ostatniego polskiego skryby.
A wszystko czyta się niezwykle lekko, zatapiając myśli w eleganckim, konkretnym, bardzo plastycznym sposobie snucia opowieści…
Ósmy tom cyklu z Jakubem Kanią opiera się na kilku płaszczyznach czasowych, dzięki którym poznajemy historię rodziny Kopczyńskich - cenionych w branży właścicieli prestiżowego domu pogrzebowego.
Gdy w niejasnych okolicznościach ginie Marek Kopczyński, Kuba Kania - główny detektyw Towarzystwa Ubezpieczeń Hathor - podejmuje się próby sprawdzenia, czy nie doszło do oszustwa....
Aurielle von Auspeck, pomimo trwającej wojny, wiedzie luksusowe, wygodne życie w berlińskim zamku. Jej matka była Francuzką, a ojciec Niemcem. Po ich śmierci centrum jej świata stał się mąż Gregor oraz dwójka dzieci, tworząc cudowną rodzinę. Mężczyzna - niemiecki pułkownik w stanie spoczynku, należy do Kręgu z Krzyżowej – grupy konserwatywnych arystokratów, uważających Hitlera za szaleńca, ale stara się, by żona nie odczuwała skutków wojny. Dużo podróżują, między innymi do Francji, nie odmawiając sobie zakupów i przyjęć.
Początek powieści to właśnie oszałamiający, niemal filmowy obraz okupowanego Paryża z 1944 roku. Atmosfera luksusu w hotelu Ritz, wystawne bankiety i piękne suknie Arielle tworzą złudne poczucie bezpieczeństwa. Jednak ten elegancki świat kruszy się w jednej chwili, gdy wojna brutalnie wdziera się w życie bohaterki. Śmierć jej męża po nieudanym zamachu na Hitlera w Wilczym Szańcu staje się katalizatorem dramatycznej przemiany. Z kobiety żyjącej w bogactwie, Arielle staje się uciekinierką, która pod fałszywym nazwiskiem musi szukać schronienia w Normandii, tracąc kontakt z dziećmi.
Atutem książki jest tło historyczne i to, jak autorka ukazała codzienność zarówno w Berlinie końca wojny, jak i w okupowanej Francji. Normandia pod ostrzałem aliantów, objęta działalnością ruchu oporu to smutny przykład skutków wojny. To właśnie tam poznajemy Sébastiena - człowieka złamanego stratą bliskich, w którym Arielle odnalazła bratnią duszę. Ich relacja została przedstawiona jako subtelna więź rodząca się z lęku, wspólnej walki i niegasnącej nadziei.
W „Daleko od domu” Danielle Steel po raz kolejny udowodniła, że jest mistrzynią w splataniu bolesnej historii z najgłębszymi ludzkimi odczuciami. Spodziewałam się emocji, ale i tego, że zostaną one obudzone taktownie. Steel połączyła tu dwa skrajnie różne światy, tworząc przejmujący obraz życia w cieniu wielkiej historii, pokazując jak polityka łamie zwykłe życia. Kto szukałby tutaj brutalności i drastyczności, będzie zawiedziony, jednak wzruszenie i refleksja nad światem i człowieczeństwem - gwarantowane u każdego.
Aurielle von Auspeck, pomimo trwającej wojny, wiedzie luksusowe, wygodne życie w berlińskim zamku. Jej matka była Francuzką, a ojciec Niemcem. Po ich śmierci centrum jej świata stał się mąż Gregor oraz dwójka dzieci, tworząc cudowną rodzinę. Mężczyzna - niemiecki pułkownik w stanie spoczynku, należy do Kręgu z Krzyżowej – grupy konserwatywnych arystokratów, uważających...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
Uraz jest kontynuacją Długu, drugą częścią Śląskiej Serii Kryminalnej KOZAK i WOLF.
Komisarz Przemysław Wilczyński (WOLF) został przeniesiony dyscyplinarnie z Warszawy do KMP w Rybniku. Odlicza dni do końca kary, ale naczelnik wydziału do końca deleguje go do kolejnych zadań. Tym razem ma przyjrzeć się zwłokom znalezionym na skraju lasu. Sprawa jest dziwnie podobna do innej, prowadzonej rok wcześniej, kiedy również odkryto ciało grzybiarza… Wkrótce dochodzi do kolejnych makabrycznych wydarzeń.
W śledztwo angażują się kolejni funkcjonariusze – Adam Kozakiewicz vel KOZAK oraz Kinga Wieczorek, rodowita Rybniczanka.
Okazuje się, że trzy miejsca zbrodni w promieniu kilku kilometrów łączy jeden prawdopodobny sprawca oraz sposób uśmiercania. Poza tym wszystko jest niejasne i niejednoznaczne. Nie udaje się znaleźć niczego sensownego. Morderca ma totalną przewagę, biorąc pod uwagę przestrzeń, w jakiej działa. Niesamowity wysyp grzybów sprawia, że nie sposób powstrzymać ludzi przed penetrowaniem lasów, nie odstraszają ich nawet ostrzeżenia przed atakiem nożownika.
W międzyczasie w Rybniku zostaje odnalezione ciało osiemnastoletniego samobójcy. Policjanci muszą również wyjaśnić okoliczności tego zdarzenia. Od razu zwracają uwagę na ślady walki na ciele chłopca i dziwne zachowanie ojca.
Atmosfera na komendzie nie sprzyja spokojnej pracy. Ogrom emocji, nerwowość, odgórne naciski, brak proceduralnych możliwości wpływają na tempo pracy, a każdy policjant ma przecież własne życie i osobiste problemy.
Tymczasem, na zasadzie retrospekcji, poznajemy smutną historię Bliźniaka, chłopca, któremu los nie szczędził przykrości i trudów. A fakt, że w dzieciństwie stał się świadkiem morderstwa, na zawsze ukształtował i pokrzywił psychikę.
Łatwo się domyślić, że ta historia jest powiązana z aktualnym dochodzeniem, wciągając i angażując coraz bardziej.
Podoba mi się sposób prowadzenia narracji. Jest dosyć specyficzny - niby surowy, ale budzący emocje. Przypomina program dokumentalny, z reporterskim zacięciem, przedstawiający trudną pracę śledczych, mozolne dochodzenie do prawdy. A wstawki ślonskiej godki mają moc przenoszenia w przestrzeni.
Uraz jest kontynuacją Długu, drugą częścią Śląskiej Serii Kryminalnej KOZAK i WOLF.
Komisarz Przemysław Wilczyński (WOLF) został przeniesiony dyscyplinarnie z Warszawy do KMP w Rybniku. Odlicza dni do końca kary, ale naczelnik wydziału do końca deleguje go do kolejnych zadań. Tym razem ma przyjrzeć się zwłokom znalezionym na skraju lasu. Sprawa jest dziwnie podobna do...
Połknęłam w jeden wieczór.
Chyba potrzebowałam historii, która tak mnie pochłonie, że zapomnę o całym świecie…
Kayla to kobieta z tajemnicą… i niewyobrażalnymi problemami. Ma ogromne długi do spłacenia, została zwolniona z pracy i aktualnie szuka inspiracji, bo jest w trakcie pisania pierwszej powieści. W takich okolicznościach w jednej z restauracji dochodzi do spięcia z przystojnym arogantem…
Holly osiągnęła sukces w świecie filmu, jest „dzieckiem szczęścia”, jednak jej niezrealizowanym marzeniem jest zostać pisarką, a ona lubi postawić na swoim…
Amanda to Królowa Skandali, uznana autorka wielu bestsellerowych powieści. Niestety, chociaż podziwiana i sławna, wcale nie jest szczęśliwa, na dodatek bezskutecznie walczy z opuszczająca ją weną...
Te trzy kobiety łączy nie tylko nagląca potrzeba wydania bestsellera, ale przede wszystkim to, że ich życie z bliska wygląda zupełnie inaczej, niż wszystkim się wydaje. Każda ma problemy, każda dźwiga ciężki bagaż doświadczeń.
W pierwszym tomie na pierwszy plan wysuwa się postać Kayli oraz tajemniczego i wpływowego Patricka Carrery. To dziedzic fortuny, bogaty, pewny siebie, nieprzyzwoicie przystojny, odrobinę bezczelny. Jednak wraz z rozwojem sytuacji, okazuje się rycerskim wrażliwcem, gotowym wiele poświęcić dla kogoś, kto właśnie stał się dla niego ważny.
To nie jest klasyczna powieść o pisaniu książek. To raczej dynamiczna historia obyczajowa z mocno zarysowanym wątkiem kryminalnym. Pojawia się motyw prania brudnych pieniędzy, mafia, zdrada, okrutna mistyfikacja. W każdym razie czyta się ją z zapartym tchem.
Nie mogę doczekać się kontynuacji! Czy Patricowi i Kayli się uda? Kto okaże się lojalnym przyjacielem, a kto bezwzględnym przestępcom? Czy imperium rodziny Carrerów właśnie spektakularnie upada?
Połknęłam w jeden wieczór.
Chyba potrzebowałam historii, która tak mnie pochłonie, że zapomnę o całym świecie…
Kayla to kobieta z tajemnicą… i niewyobrażalnymi problemami. Ma ogromne długi do spłacenia, została zwolniona z pracy i aktualnie szuka inspiracji, bo jest w trakcie pisania pierwszej powieści. W takich okolicznościach w jednej z restauracji dochodzi do spięcia z...
„Noc trzydziesta” to drugi tom cyklu „Zalesie”, kontynuacja kryminału „Nic takiego”.
Nie mogę zdradzić treści, ale historia zaczyna się oczywiście od zwłok… i to nie jednych! Niestety ginie zakochana para z okładki.
Śledztwo prowadzi ta sama grupa śledczych.
Znowu więc spotykamy się z podkomisarz Michaliną Murawską i coraz więcej dowiadujemy się o jej zagadkowej przeszłości.
Obserwujemy rozwój jej przyjaźni z podkomisarz Kają Dalke i nadal nie możemy się nadziwić temu, że wygląd jarmarcznej wróżki kryje tak niezwykłą inteligencję.
Prokuratora Grzegorza Halę niezmiennie prześladują obsesyjne myśli o czystości i wszechobecnych bakteriach, ale jednocześnie nie przeszkadza mu to w pełni angażować się w dochodzenie.
Oliwia Bacewicz - celebrytka i dziennikarka śledcza - wciąż śledzi policyjne działania i stara wyszukiwać smaczne kąski, które pozwolą zdobyć jej więcej rozgłosu.
Do tego grona dołącza Iwo Wilkowski - ojciec syna Michaliny, a jednocześnie znakomity profiler policyjny. Czy ktoś potrafiący rozgryźć najgroźniejszych przestępców, może jednocześnie sam zachowywać się podejrzanie?
Katarzyna Puzyńska stworzyła świetną kryminalną historię, w której nic nie jest jednoznaczne, motywy okazują się względne, a nawet najsympatyczniejsze postacie nie są czarno-białe. Skomplikowane relacje, rodzinne tajemnice, niedokończone sprawy sprzed trzydziestu lat, wietnamska mafia, tajemniczy Chińczyk – sprawiają, że trudno przestać przewracać kartki i dążyć do rozwiązania sprawy. Trudno też przestać myśleć o tym, że miłość czy zemsta to emocje, które zawsze będą źródłem refleksji nad moralnością. Uczucia te mogą prowadzić zarówno do pozytywnych, jak i negatywnych konsekwencji…
Powieść czytało mi się świetnie, chyba jeszcze lepiej niż pierwszą część. I znowu, po odwróceniu ostatniej strony, pozostałam w zawieszeniu – co schował przed matką Sebastian????
„Noc trzydziesta” to drugi tom cyklu „Zalesie”, kontynuacja kryminału „Nic takiego”.
Nie mogę zdradzić treści, ale historia zaczyna się oczywiście od zwłok… i to nie jednych! Niestety ginie zakochana para z okładki.
Śledztwo prowadzi ta sama grupa śledczych.
Znowu więc spotykamy się z podkomisarz Michaliną Murawską i coraz więcej dowiadujemy się o jej zagadkowej...
Mira od dziecka słyszy, że kobiety w jej rodzinie są naznaczone czymś w rodzaju klątwy. Gdy porzuca ją narzeczony i zmuszona jest wrócić do rodzinnego domu, powoli zaczyna dopuszczać myśl, że taka dawka nieszczęść, to rzeczywiście jakiś zły urok… Nie udało jej się założyć rodziny, nie ma planów na przyszłość. Pokornie godzi się na swój los - nie potrafi przeciwstawić się szefowej, która wykorzystuje ją do granic możliwości, nieustannie nęka i zastrasza. Na szczęście może liczyć na przyjaciółkę, która namawia ją, by chociaż częściowo wykorzystała urlop i wyjechała na kilka dni w góry.
Babcia Miry, na wieść o planowanej podróży, prosi dziewczynę o przysługę - odebranie z wiejskiej biblioteki pamiętnika i fotografii Elizy Wolskiej - cudem odnalezionych pamiątek rodzinnych. Wprawdzie Mira nie rozumie do końca potrzeby rozgrzebywania historii przodków, ale z miłości do babci zgadza się wstąpić do Dworzyc. I ta decyzja okazuje się jedną z najważniejszych, skutkujących promykiem nadziei na zmianę losu…
Rozdziały, składające się na tytułowy pamiętnik, przedstawiają niesamowitą opowieść, tym wartościowszą, że niezwykle prawdziwą. Ta sentymentalna podróż w przeszłość, to jednocześnie ogrom wiedzy o życiu ziemiaństwa w XX w. oraz intrygująca historia z rodzinną tajemnicą w tle.
Izabela M. Krasińska tworzy powieści, które są bliskie codziennemu doświadczeniu wielu kobiet, dotyczące uniwersalnych problemów - nieudanych małżeństw, złamanych serc, rodzinnych relacji, mobbingu w pracy. Można w nich odnaleźć fragment własnego życia. Ale nawet, gdy fabuła dotyka bolesnych kwestii, w finale zazwyczaj pojawia się światełko w tunelu. To sprawia, że lektura działa pokrzepiająco i motywuje do zmian.
Mira od dziecka słyszy, że kobiety w jej rodzinie są naznaczone czymś w rodzaju klątwy. Gdy porzuca ją narzeczony i zmuszona jest wrócić do rodzinnego domu, powoli zaczyna dopuszczać myśl, że taka dawka nieszczęść, to rzeczywiście jakiś zły urok… Nie udało jej się założyć rodziny, nie ma planów na przyszłość. Pokornie godzi się na swój los - nie potrafi przeciwstawić się...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
Wyobraźcie sobie raj na ziemi - Leanachan - cisza, pustka, leśne dukty ciągnące się kilometrami, świergot ptaków. To tutaj przyjeżdża Duncan Reid z synkiem, by ich suczka Meg mogła się wybiegać. W czasie jednej z takich wypraw retrieverka ucieka między drzewa, a gdy ojciec wyrusza na jej poszukiwania – znika Connor. Wkrótce ktoś na progu domu zostawia misia i zdjęcie…
Jack Logan jest starszym inspektorem, pracuje w wydziale specjalnym, angażując się z całą mocą w śledztwa dotyczące gwałtów, zabójstw, uprowadzeń. Kilka lat wcześniej udało mu się zamknąć sprawę Szeptacza – człowieka, który porywał i mordował chłopców.
Teraz temat powraca, zostaje porwane kolejne dziecko, a okoliczności wyraźnie wskazują na tego samego sprawcę. Logan jest jednak pewien, że Owen Petrie (Szeptacz) nie mógł tego zrobić, ponieważ przebywa odosobniony w szpitalu.
Czy to naśladowca? Tylko skąd znałby wszystkie szczegóły śledztwa?
Wszyscy są świadomi, że liczy się każda chwila. Ale nie mają wiele - odcisk buta i prawdopodobny warkot motocykla, słyszany przez staruszka.
Grupa dochodzeniowa robi, co może. Przeszkadzają im natarczywi reporterzy, nie pozwalając skupić się na pracy. Szczególnie uciążliwy jest Ken Henderson, znany Loganowi od dawna…
W tym kryminale obok brutalności i mroku pojawia się spora dawka ironii oraz świetnie zarysowane postacie. Moją ulubioną jest oczywiście Jack - trochę surowy, ale sprawiedliwy, zaangażowany, z ironicznym poczuciem humoru. Taki przykład brutala o złotym sercu…
Sama historia poprowadzona jest świetnie - dynamicznie, autentycznie, z dużą dawką napięcia… i poczucia humoru. Powieść czyta się po prostu świetnie, zgadzam się ze sformułowaniem na okładce - jest nie do odłożenia!
Wyobraźcie sobie raj na ziemi - Leanachan - cisza, pustka, leśne dukty ciągnące się kilometrami, świergot ptaków. To tutaj przyjeżdża Duncan Reid z synkiem, by ich suczka Meg mogła się wybiegać. W czasie jednej z takich wypraw retrieverka ucieka między drzewa, a gdy ojciec wyrusza na jej poszukiwania – znika Connor. Wkrótce ktoś na progu domu zostawia misia i zdjęcie…
Jack...
Problem hejtu, poruszony przez Nataszę Sochę w powieści, to jeden z najbardziej destrukcyjnych mechanizmów współczesnych relacji społecznych. Zgadzam się ze wszystkimi uwagami na ten temat.
Historia Heleny pokazuje, że ofiarą nienawiści w sieci może stać się każdy. Dziewczyna jest zwykłą nastolatką, trochę wycofaną, odrobinę samotną, uzdolnioną plastycznie. Niczym się nie wyróżnia, nie jest krzykliwa czy napastliwa, ale na jej drodze pojawił się ktoś, kogo drażni fakt, że ma szczęśliwy dom, kochających rodziców i przyjaciółkę. Czasami zawiść to plenne ziarno…
W tym przypadku atak nie wynika z realnej winy czy cech nastolatki, ale z wewnętrznych deficytów agresora, dodatkowo poczucie anonimowości i brak natychmiastowej reakcji ofiary tylko nakręcają skalę nienawiści. Wszyscy wiemy, że Internet zdejmuje hamulce moralne, które zwykle działają w kontakcie twarzą w twarz.
Książka "Hejterka" pełni funkcję przestrogi z kilku kluczowych powodów: pokazuje perspektywę ofiary, demaskuje mechanizm „spirali nienawiści”, przełamuje tabu wstydu, wskazuje na skutki.
Uważam, że w dzisiejszych czasach, gdy nasze życie w dużej mierze przeniosło się do sieci, edukacja o higienie cyfrowej i odporności psychicznej jest równie ważna jak nauka czytania czy pisania. A pokazanie realnych konsekwencji tego niszczycielskiego zjawiska, jest zarówno ostrzeżeniem, jak i lekcją empatii.
Powieść czyta się bardzo szybko, czcionka nie męczy oczu, a tak piękne wydanie z barwionymi brzegami przyjemnie wziąć do ręki.
Problem hejtu, poruszony przez Nataszę Sochę w powieści, to jeden z najbardziej destrukcyjnych mechanizmów współczesnych relacji społecznych. Zgadzam się ze wszystkimi uwagami na ten temat.
Historia Heleny pokazuje, że ofiarą nienawiści w sieci może stać się każdy. Dziewczyna jest zwykłą nastolatką, trochę wycofaną, odrobinę samotną, uzdolnioną plastycznie. Niczym się nie...
Magnolie zdobią okładkę „Sekretnej miłości” Krystyny Mirek i z pewnością nie zostały wybrane przypadkowo…
Magnolia to symbol czystości, szlachetności oraz trwałego piękna i siły. W kulturze azjatyckiej oznacza miłość, harmonię i kobiecość, podczas gdy na Zachodzie kojarzona jest z elegancją i wytrwałością.
Hania pochodzi z chłopskiej rodziny, jest mądra, rozsądna i piękna, ale szczęście nie jest jej przeznaczone, bo pokochała syna dziedzica. Radosław odwzajemnia jej uczucie z mocą, jednak wie, że bezwzględny ojciec szybciej zniszczyłby dziewczynę niż zgodził się na taki mezalians.
Współcześnie poprowadzona jest historia Natalii i Michała. Ona jest córką bogatego przedsiębiorcy, a on szoferem w firmie, który wozi ją do pracy. Dla niej chwile w samochodzie są jedynymi przyjemnymi w ciągu dnia. Nieustanna krytyka i presja, jaką wywiera na nią wymagający ojciec, nie pozwala jej na radość z życia. To Michał uświadamia dziewczynie, że musi zacząć stawiać granice… Sami sprawdźcie czy uda im się kontynuować znajomość.
Wniosek nasuwa się sam - niezależnie od czasów różnice w statusie społecznym zawsze będą komplikacją w związkach, szczególnie wtedy, gdy priorytetem jest majątek i nieskazitelny wizerunek.
Krystyna Mirek, jak zwykle, z wyczuciem i empatią prowadzi historię, w której każdy znajdzie coś dla siebie. Przypomina, że trzeba myśleć o sobie i swoich potrzebach, nie zgadzać się na wykorzystywanie i manipulację. Odcięcie toksycznych relacji jest trudne, ale należy próbować - szczerze rozmawiać, wyjaśniać niedopowiedzenia, a czasami nawet postawić krok nad przepaścią… i zacząć wszystko od nowa.
Polecam tę piękną, wzruszającą historię, która dla wielu osób w trudnej sytuacji może mieć nawet terapeutyczny wydźwięk.
Magnolie zdobią okładkę „Sekretnej miłości” Krystyny Mirek i z pewnością nie zostały wybrane przypadkowo…
Magnolia to symbol czystości, szlachetności oraz trwałego piękna i siły. W kulturze azjatyckiej oznacza miłość, harmonię i kobiecość, podczas gdy na Zachodzie kojarzona jest z elegancją i wytrwałością.
Hania pochodzi z chłopskiej rodziny, jest mądra, rozsądna i...
Łucja i Mateusz są pracownikami kancelarii komorniczej. Ich ostatnie zlecenie nie zostaje jednak zrealizowane, można je określić „nieudanym doręczeniem”. Jak zwykle - pojechali w teren, jednak na miejscu okazało się, że nikt nie odpowiada na nawoływania, a drzwi są niedomknięte… Adresat przesyłki leży natomiast zmasakrowany na podłodze. Co mogło się wydarzyć w niewielkim, spokojnym Malanowie?
Mateusz jest byłym policjantem, od razu zwraca uwagę na brak oznak walki i niezwykłą brutalność sprawcy. Instynkt podpowiada mu, że będzie to bardzo trudna sprawa…
Śledztwo prowadzi para policjantów - Maja Lewandowska i Antoni Szymański. Tę dwójkę łączy nie tylko praca, ale i siła przyjaźni, lojalności oraz wspólna wrażliwość. Wiele razem przeżyli, jednak tym razem oboje przeraziła ekstremalna przemoc, skala nienawiści. W zadanych precyzyjnie, na zimno ciosach wyczuwają niewyobrażalne pragnienie unicestwienia, fanatyzm… lub zemstę. Z pewnością psychopatyczne tendencje. Kto i dlaczego potraktował tak samotnego Henryka Zielińskiego? I gdzie jest jego brat, Aleksander, który zamierzał procesować się z nim o spadek po matce?
Nic w śledztwie nie jest łatwe. Pojawiają się nowe tropy, mylące dowody, fałszywe ślady. Ktoś jest bardzo zdeterminowany i chce zaszkodzić dochodzeniu. Częściowo się to udaje.
W powieści zagadka kryminalna przeplata się z problemami osobistymi bohaterów, więc jest życiowo, wciągająco i emocjonalnie. Blurb zapowiada, że akcja będzie się opierać o tajemnice, przeszłość i sprawiedliwość, kolejne wątki bliskie każdemu. Debiut uważam za ciekawy i godny uwagi, a otwarte zakończenie wyraźnie zapowiada kontynuację.
Łucja i Mateusz są pracownikami kancelarii komorniczej. Ich ostatnie zlecenie nie zostaje jednak zrealizowane, można je określić „nieudanym doręczeniem”. Jak zwykle - pojechali w teren, jednak na miejscu okazało się, że nikt nie odpowiada na nawoływania, a drzwi są niedomknięte… Adresat przesyłki leży natomiast zmasakrowany na podłodze. Co mogło się wydarzyć w niewielkim,...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
Betty to dziewczyna z prowincji, która przyjeżdża do Sztokholmu lat 30. XX wieku, by zacząć pracę pomocy domowej w mieszkaniu doktorstwa Molanderów. Jej naiwność, pracowitość i marzenia o edukacji sprawiają, że łatwo się z nią utożsamić. Jest uroczą, śliczną bohaterką. Młodziutką, a jednak nad wiek odpowiedzialną, potrafiącą pysznie gotować i starannie dbać o dom. Jej mama może być dumna z tego, jak wychowała swoje dziecko. Dziewczyna jest skromna, inteligentna, a jednocześnie ambitna i świadoma swojej pozycji w społeczeństwie. Jest kochającą siostrą i oddaną córką.
Akcja toczy się w przededniu II wojny światowej. Autorka świetnie oddaje narastający niepokój w Europie, łącząc go z osobistymi dramatami bohaterki. Temat nazizmu wybrzmiewa subtelnie, ale wymownie.
Autorka wykonała tytaniczny research. Opisy pracy służącej, ówczesnej mody, jedzenia i konwenansów społecznych są doskonałe. To wręcz „zmysłowa” lektura - czuć zapach pasty do podłóg, solonych śledzi, smak kawy… Ta historia to literacka podróż w czasie, która pozwala poczuć codzienność tamtej epoki i nastroje społeczne, a nie tylko śledzić wielkie wydarzenia polityczne.
Pojawia się oczywiście wątek miłosny, jest skomplikowany i daleki od przesłodzonych romansów. A to, jak poukładało się życie osobiste dziewczyny, to doskonały przykład tego, że niczego nie można przewidzieć i zaplanować…
Muszę przyznać, że pokochałam Betty przede wszystkim za miłość do książek. Pozwalają one przetrwać trudne chwile w nowym środowisku. Czytanie to dla niej wytchnienie od ciężkiej pracy fizycznej i pomost między światami, to właśnie zamiłowanie do lektury łączy ją z Martinem Fischerem, profesorem literatury. Książki stają się ich wspólnym językiem, pozwalając przełamać bariery klasowe. Betty nie chce być „tylko” służącą. Dzięki literaturze kształtuje swój intelekt, uczy się krytycznego myślenia i zaczyna marzyć o życiu wykraczającym poza polerowanie sreber. Z każdą przeczytaną pozycją zmienia się jej sposób postrzegania świata, kradnie więc dla książek każdą chwilę i zarywa noce.
Katarina Widholm pisze niezwykle lekko, klarownie, rezygnując ze zbędnych ozdobników. A czyta się wspaniale i uważnie, by nie przeoczyć żadnego słowa.
Betty to dziewczyna z prowincji, która przyjeżdża do Sztokholmu lat 30. XX wieku, by zacząć pracę pomocy domowej w mieszkaniu doktorstwa Molanderów. Jej naiwność, pracowitość i marzenia o edukacji sprawiają, że łatwo się z nią utożsamić. Jest uroczą, śliczną bohaterką. Młodziutką, a jednak nad wiek odpowiedzialną, potrafiącą pysznie gotować i starannie dbać o dom. Jej mama...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
To był straszny dzień.
Największa taka polska katastrofa.
28 stycznia 2006 roku.
65 ofiar i dwa żywe gołębie pod gruzem.
Ta historia łamie serce i wprawia w osłupienie.. Jak mogło do tego dojść?
20 lat od tragedii, zawalenia się hali Międzynarodowych Targów Katowickich, Katarzyna Polanowska pisze powieść „Gołębiarka”. Fabuła książki jest fikcją literacką, bardzo prawdopodobną historią dziewczyny, która przeżyła, ale straciła całą rodzinę. Klara nie wyobraża sobie dalszego życia bez nich. Jej świat się skończył. Nie chce jej się żyć. Uważa, że to, co ją spotkało jest zwyczajnie niesprawiedliwe. Jako osoba niepełnoletnia nie może pozostać nawet w dotychczasowym mieszkaniu…
Autorka z empatią, ogromnym wyczuciem przedstawia stan żałoby. Łatwo sobie wyobrazić, że to jedno z najbardziej bolesnych doświadczeń. W obliczu śmierci ukochanych osób odczuwamy głęboki smutek, pustkę i rozpacz. Zmaganie się z nimi jest procesem wymagającym czasu i wsparcia. Na szczęście dla Klary, może liczyć na nieznaną właściwie, ale zaangażowaną, rodzinę mamy. Wuj okazuje się szlachetnym człowiekiem, pełnym wyczucia i dobrych intencji. Dzięki takiej opiece, dziewczyna powoli dochodzi do siebie w jego majątku na Mazurach. Pozostali domownicy również okazują wiele serca, jedynie Fryderyk - zapracowany student – wydaje się nie do końca zadowolony z jej obecności…
Po wielu kryzysach, wydaje się, że Klara zaczyna oswajać się z sytuacją, ale czy na pewno można poradzić sobie z takim bólem?
Ta powieść pokazuje, że należy docenić to, co mamy. Nauczyć cieszyć się drobnostkami… Książka może stać się pewną formą terapii dla kogoś, kto właśnie kogoś stracił…
Autorka zapowiada ciąg dalszy. Czekam więc z niecierpliwością na kontynuację historii Klary.
To był straszny dzień.
Największa taka polska katastrofa.
28 stycznia 2006 roku.
65 ofiar i dwa żywe gołębie pod gruzem.
Ta historia łamie serce i wprawia w osłupienie.. Jak mogło do tego dojść?
20 lat od tragedii, zawalenia się hali Międzynarodowych Targów Katowickich, Katarzyna Polanowska pisze powieść „Gołębiarka”. Fabuła książki jest fikcją literacką, bardzo...
Cezary przeżywa trudny czas. Żona, z którą od dawna się nie dogadywał, ginie w wypadku. Postanawia więc zamknąć pewien etap i powrócić z Londynu do Czarnego. W małym miasteczku, które uważał za dom w licealnych czasach, chce zapomnieć, zaleczyć rany, wyciszyć tęsknoty. W walizce i plecaku mieści swój dobytek, ale okrągła sumka na koncie zapewnia komfort. Dawni przyjaciele pomagają mu znaleźć pracę i mieszkanie.
Czy życie po przeprowadzce może się cudownie odmienić?
Na pewno wszystko jest inne niż to, co pamiętał. Wszędzie jest blisko, całość wydaje się mniejsza, wiele twarzy zaledwie kojarzy. Czeka go też kilka niespodzianek…
Już pierwszego dnia, w hotelowej restauracji słyszy intrygującą rozmowę o ciele bez dłoni, a podczas spaceru nad rzekę na własne oczy widzi okaleczone zwłoki. Tym samym zostaje wrzucony w sam środek kryminalnego śledztwa. Budzi się w nim żyłka domorosłego detektywa, czym niezmiernie zaczyna irytować nowego znajomego - komisarza Grykę. Mimo to, ich relacja powoli zaczyna przekształcać się w męską przyjaźń.
Czarek jest dobrym człowiekiem, świetnym nauczycielem, z zaangażowaniem pełni funkcję wychowawcy, interesuje się problemami swoich uczniów. Jego szczególną uwagę zwraca Stina, wycofana dziewczyna, zdająca się kryć w sobie jakąś zagadkę. Intuicja go nie myli, a poobgryzane paznokcie nastolatki to początek góry lodowej…
Kolejny raz przekonujemy się, że „tuż obok” i „tak blisko”, dzieją się zaskakujące sprawy, ukrywają okropne sekrety i buzują nieposkromione emocje.
Coś, co wyróżnia tę powieść to ciepło i serdeczność. Sposób, w jaki Autorka opisuje relacje międzyludzkie - rodzinne, przyjacielskie, miłosne - jest po prostu urzekający. Agnieszka Olejnik ma doskonały zmysł obserwacji. To niesamowite, jak w wielu reakcjach, odruchach odnalazłam siebie. Zgadzam się, że właściwie każdy dochodzi do momentu, w którym zaczyna tęsknić za stabilizacją, poczuciem celu i zapuszczeniem korzeni. Człowiek potrzebuje należeć do społeczności, mieć takie miejsce, w którym chciałby się zestarzeć. Potrzebuje również bliskości, a miłość może nadejść i zaskoczyć w każdym momencie.
Cezary przeżywa trudny czas. Żona, z którą od dawna się nie dogadywał, ginie w wypadku. Postanawia więc zamknąć pewien etap i powrócić z Londynu do Czarnego. W małym miasteczku, które uważał za dom w licealnych czasach, chce zapomnieć, zaleczyć rany, wyciszyć tęsknoty. W walizce i plecaku mieści swój dobytek, ale okrągła sumka na koncie zapewnia komfort. Dawni przyjaciele...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
Klimat cichej wsi, małej społeczności, odrobina tajemnicy i intrygi, a przede wszystkim serdeczność w przedstawianiu postaci i ogromne ciepło, jakim tchnie narracja – sprawiają, że powieść staje się cudowną odskocznią od codzienności, a nawet nostalgiczną podróżą do nastoletnich lat…
Martyna traci pracę, jest wściekła, czuje się bezsilna i niesprawiedliwie potraktowana, pozostaje właściwie bez środków do życia. Wprawdzie sama przyznaje, że nie myślała o oszczędzaniu i sama jest sobie winna, ale to przecież niczego nie zmienia…
Jednocześnie ma dużo szczęścia, bo odziedziczyła po dziadkach gospodarstwo na Zamojszczyźnie, położone wśród pól i otoczone sadem. Dziewczyna nie lubi się nad sobą użalać, podejmuje decyzję o sprzedaży domku i szybko chce sfinalizować transakcję. Posesja okazuje się zaniedbana, jak to bywa z opuszczonymi, niezamieszkanymi miejscami. Jednak w obecnej sytuacji walka z chwastami, porządkowanie rzeczy i sprzątanie budynków wydaje jej się doskonałą terapią…
Już pierwszy dzień przypomniał jej, jak cudownie spędzała wakacyjny czas u dziadków, jak miło było zamienić wieczny pośpiech, szum miasta na świergot ptaków, kąpiele w jeziorze i orzeźwiające powiewy wiatru. Ta błogość jednak nie potrwała długo, bo wydarzyło się coś, co zupełnie wytrąciło ją z równowagi…
Została zaatakowana przez nietoperza! Przewrażliwienie i panika zmusiły ją do szybkiej reakcji - wizyty w przychodni i zaszczepienia się przeciwko wściekliźnie. Jakież było jej zdziwienie, gdy specjalistą od takich przypadków okazał się Hubert – nastoletnia miłość i jednocześnie największe sercowe rozczarowanie…
Cudownie się czytało o ich perypetiach, ileż ciepła, humoru, sympatii czuć w przekomarzaniach tej dwójki. Wspomnienia i teraźniejszość plączą się ze sobą, wywołując jednocześnie obawę i nadzieję, ujawniając sekrety, traumy i prawdę o przeszłości. Ta para bohaterów jest już dojrzała, ale na zasadzie retrospekcji i dwuplanowej narracji poznajemy historię ich wcześniejszej relacji i zaczynamy rozumieć punkty widzenia. Na jaw wychodzi trochę niedopowiedzeń, błędów młodości… i duża tajemnica. A jednocześnie ze wzruszeniem stajemy się świadkami budzącego się na nowo uczucia…
Klimat cichej wsi, małej społeczności, odrobina tajemnicy i intrygi, a przede wszystkim serdeczność w przedstawianiu postaci i ogromne ciepło, jakim tchnie narracja – sprawiają, że powieść staje się cudowną odskocznią od codzienności, a nawet nostalgiczną podróżą do nastoletnich lat…
Martyna traci pracę, jest wściekła, czuje się bezsilna i niesprawiedliwie potraktowana,...
„Fala” zakończyła się zaginięciem Marii i porwaniem Olgi. Ten tom wyjaśnia, co stało się z kobietami. Ich sprawa w dziwny sposób łączy się z morderstwami dwóch kobiet. Kto za to odpowiada, czy uda się ukarać winnych? Cała grupa dochodzeniowo-śledcza staje na głowie, by rozwiązać zagadkę. Ale tym razem jest wyjątkowo trudno…
Dobry kryminał to nie tylko zagadka, ale przede wszystkim precyzyjna konstrukcja, która trzyma w napięciu do ostatniej strony. W nowej części serii z Olgą Balicką zgadza się wszystko:
Jest dobre otwarcie – pani komisarz zostaje porwana i pobita…
Jest tempo i rytm – akcja po prostu pędzi…
Zagadka jest logiczna, ale nieoczywista, a kilka zwrotów akcji i fałszywych tropów niezwykle pobudza ciekawość…
Finał satysfakcjonuje, bo zgadzacie się, że nie ma nic gorszego, gdy morderca pojawia się „znikąd”… Tutaj jest logicznym następstwem wcześniejszych wydarzeń.
Bardzo podobała mi się ta część, chociaż z powodu niektórych wątków aż boli serce, tyle jest zła i niesprawiedliwości na świeci. Chociaż chcielibyśmy zapobiec temu, to nic nie możemy zrobić… Olga nieustannie próbuje, jej nieustępliwość, hart ducha są godne podziwu, a ślepa furia, której czasami ulega, jak najbardziej zrozumiała…
Powieść można czytać niezależnie od serii, z pewnością spodoba się fanom kryminałów!
„Fala” zakończyła się zaginięciem Marii i porwaniem Olgi. Ten tom wyjaśnia, co stało się z kobietami. Ich sprawa w dziwny sposób łączy się z morderstwami dwóch kobiet. Kto za to odpowiada, czy uda się ukarać winnych? Cała grupa dochodzeniowo-śledcza staje na głowie, by rozwiązać zagadkę. Ale tym razem jest wyjątkowo trudno…
Dobry kryminał to nie tylko zagadka, ale przede...
Ta powieść daje możliwość dołączenia do rodziny Duszów. Razem z jej członkami dorastamy, przeżywamy pierwsze miłości, zawody, rozczarowania, rozwijamy pasje. Bardzo łatwo weszłam w kontynuację „Śladem fal”, umierałam z ciekawości, co się stało z Kazikiem i jakie listy ukrywała Celina…
Już wcześniej ujęły mnie szczególnie postacie kobiece i teraz również one stały się filarem całej opowieści.
Elżbieta robi karierę, ale czuje się rozdarta między rozpaczą za dawną miłością a nadzieją na nowe życie z Arturem.
Gabrysię prześladuje pech, nieustannie trafia na niewłaściwe osoby, popełnia błędy, potyka się… Ciągle musi zaczynać od nowa, ale jest niezłomna, podnosi się i próbuje.
Irena, chociaż inteligentna, dumna, pracowita, nie potrafi przeciwstawić się teściowej. Dla dobra rodziny i spokoju Jurka na każdym kroku jej ulega, akceptując poniżanie i manipulacje. Jak długo wytrzyma?
Każda z nich marzy o szczęściu, o miłości. Każda ma własne zmartwienia i zgryzoty. Jest w tym coś tak bliskiego, swojskiego, że razem z nimi przeżywałam zarówno chwile pełne uniesienia, jak i nerwy, wstyd, rozczarowania czy dziką rozpacz.
To nie tylko opowieść o historii jednej rodziny. To także refleksja o tym, jak radzić sobie z trudnościami, jak odnaleźć w sobie siłę i determinację, by iść dalej. To pochwała szczerych relacji, możliwości oparcia w bliskich, nie tylko w sytuacjach kryzysowych, ale też w zmaganiu się z codziennością.
Tytuł ma oczywiście symboliczne znaczenie. Gra w bierki wymaga niezwykłej precyzji, ostrożności, cierpliwości i delikatności w działaniu. Podobnie, jak w życiu, najmniejszy błąd niweczy cały wysiłek, może wywołać lawinę negatywnych konsekwencji.
Czytajcie, bo naprawdę warto. Po to, by przypomnieć sobie, jak trudne było życie w Polsce w latach 1952-1968, by uświadomić sobie, że czasami nie wszystko zależy od nas, by zobaczyć z boku, że często mylimy prawdziwe uczucie z wyobrażeniem o nim… ale mamy prawo do tych błędów, w końcu każdy gra w bierki ze swoim przeznaczeniem na własny rachunek.
Ta powieść daje możliwość dołączenia do rodziny Duszów. Razem z jej członkami dorastamy, przeżywamy pierwsze miłości, zawody, rozczarowania, rozwijamy pasje. Bardzo łatwo weszłam w kontynuację „Śladem fal”, umierałam z ciekawości, co się stało z Kazikiem i jakie listy ukrywała Celina…
Już wcześniej ujęły mnie szczególnie postacie kobiece i teraz również one stały się...
Na subantarktycznej wyspie Shearwater, będącej domem dla fok, pingwinów i morskich ptaków, od ośmiu lat mieszka rodzina Saltów, opiekująca się stacją badawczą. Wkrótce muszą opuścić to miejsce, ale na razie stracili łączność i cierpliwie czekają na okręt zaopatrzeniowy, który ma się pojawić za kilka tygodni.
Dominik Salt został zatrudniony jako dozorca wszystkich zabudowań na tym skrawku lądu, również Światowego Banku Nasion, którego celem jest ocalenie ludzkości, gdyby zaszła potrzeba odbudowy źródeł pożywienia. Z powodu gwałtownego podnoszenia się poziomu wody wyspa zaczyna znikać, robi się niebezpiecznie.
Jak się żyje ojcu z trójką dzieci w takim odcięciu od świata? Tysiąc pięćset kilometrów od stałego lądu?
Fen jest siedemnastolatką, świetnie nurkuje, właściwie nie schodzi z plaży, opiekując się fokami. W latarni morskiej mieszka reszta. O rok starszy Raff jest ogromnym wsparciem dla ojca, a najmłodszy Orly, niezwykle inteligentny jak na swój wiek, pasjonat botaniki, kocha to miejsce najbardziej.
Codzienną rutynę, wypełnioną prostymi zadaniami, jedzeniem mrożonek, nauką, czytaniem i nieustannym naprawianiem czegoś, przerywa sztormowa noc, w czasie której Fen wyławia z oceanu ranną kobietę. Kim jest Rowan, po co przybyła w to dzikie, mroczne miejsce?
Przestrzeń opisana przez Autorkę jest przepiękna! Pomimo surowości i poczucia zagrożenia, trudno nie dostrzec również jej kruchości. Wręcz słychać ryk wzburzonego oceanu, wiatr zwalający z nóg, czuć powietrze przesycone solą, i kępy srebrzystych traw ocierające się o ciało. Brak słońca, skalistość klifów wynagradzają parsknięcia uchatek, nieśmiałość pingwinów białobrewych czy zabawne pomarańczowe brwi krótkoczubych. Beczące szczenięta fok są po prostu rozczulające.
Powieść mnie zachwyciła - sensualnością języka, ciekawą intrygą, umiejętnością oddania emocji bohaterów. Autorka pisze o świecie w obliczu katastrofy ekologicznej, o ludziach zdolnych niszczyć wszystko, po to, by się wzbogacić. W tej historii można odnaleźć własne lęki dotyczące ginących gatunków. Niezwykła wyspa jest właściwie jednym z bohaterów – godnym miłości, zagrożonym, bezbronnym wobec żywiołu.
Na subantarktycznej wyspie Shearwater, będącej domem dla fok, pingwinów i morskich ptaków, od ośmiu lat mieszka rodzina Saltów, opiekująca się stacją badawczą. Wkrótce muszą opuścić to miejsce, ale na razie stracili łączność i cierpliwie czekają na okręt zaopatrzeniowy, który ma się pojawić za kilka tygodni.
Dominik Salt został zatrudniony jako dozorca wszystkich zabudowań...
Dawno już nie czytałam powieści o tak nieszablonowej i niebanalnej miłości, o tak skomplikowanej relacji między mężczyzną a kobietą…
Adam Jabłoński przyjeżdża do Wolnego Miasta Gdańska, wynajmuje pokój w Hotelu Continental… i planuje zemstę. Jest człowiekiem chłodnym, pełnym dystansu, ale niezwykle intrygującym, roztaczającym uwodzicielską aurę.
Adela Kramer mieszka z chorą mamą i siostrą. Po śmierci ojca prowadzi dom, stara się utrzymać rodzinę, kombinuje i oszczędza, jak może. Twardo stąpa po ziemi, nie buja w obłokach, jest zahartowana i pracowita. Nie może jednak znaleźć stałej pracy, brakuje jedzenia, opału i lekarstw…
Nawiązują relację, opartą na pewnej wymianie. Ona zapewnia mu miłe chwile, on płaci jej guldenami. Przez jakiś czas ten układ dobrze funkcjonuje, do momentu, gdy kobieta nie zaczyna się zakochiwać.
Niestety, Adam ma tajemnice i burzliwą przeszłość, co wpływa na ich „związek”. Ciągle pozostaje zimny, jak lód, chociaż stara się wykrzesać jakieś cieplejsze uczucia.
Sami musicie doczytać, jak skończy się ta historia. Emocji na pewno nie zabraknie, a zakończenie jest naprawdę zaskakujące.
Akcja powieści toczy się na przełomie 1929/1930 roku. Nie jest to najszczęśliwszy czas dla Gdańska. Panuje bieda, we znaki daje się kryzys gospodarczy, rośnie bezrobocie. W wielokulturowym społeczeństwie narastają konflikty, świat przestępczy pozwala sobie na coraz więcej. Łatwo sobie wyobrazić, że przetrwanie staje się coraz trudniejsze, szczególnie dla samotnej kobiety.
Ewa Popławska ma wyjątkowy styl pisania - zdystansowany, odrobinę szorstki, chwilami beznamiętny, a jednak czuć wrażliwość i empatię. Podoba mi się efekt - obiektywizm i rzeczowość, z jakim została przedstawiona historia Adeli. Jestem ciekawa czy w podobnej konwencji utrzymane są inne Jej książki…
Dawno już nie czytałam powieści o tak nieszablonowej i niebanalnej miłości, o tak skomplikowanej relacji między mężczyzną a kobietą…
Adam Jabłoński przyjeżdża do Wolnego Miasta Gdańska, wynajmuje pokój w Hotelu Continental… i planuje zemstę. Jest człowiekiem chłodnym, pełnym dystansu, ale niezwykle intrygującym, roztaczającym uwodzicielską aurę.
Adela Kramer mieszka z...
Aneta ma męża i córkę, a także koszmarne wspomnienia… Nic w jej życiu nie jest takie, na jakie wygląda z daleka. Właściwie, to nie może sobie przypomnieć, kiedy ostatnio czuła się szczęśliwa.
Gdy Patrycja dorasta i wyprowadza się z domu, postanawia zacząć wszystko od początku, pakuje się, wybiera pieniądze ze wspólnego konta (sprawiedliwie dzieląc dotychczasowy dorobek) i wyjeżdża nad morze, planując zakup małego mieszkania.
Zaprzyjaźnia się z Moniką, która jest dla niej symbolem nowego życia, energii i pasji. Dzięki tej dziewczynie, jej radosnemu usposobieniu, zaczyna patrzeć na świat optymistyczniej.
Niestety, sprawy szybko przybierają zły obrót, w pobliskim apartamentowcu zostaje zamordowana kobieta, podejrzanym staje się nowy sąsiad Anety, a mąż nie chce pokornie zgodzić się na tak drastyczne zmiany… Znowu nad jej głowę nadciągają burzowe chmury, bardzo trudno o ten wymarzony spokój.
Pod wpływem stresu, kobieta zaczyna przypominać sobie tkwiące głęboko wspomnienia. Bardzo chce ostatecznie rozstrzygnąć bolesne sprawy z Robertem, wyjaśnić traumatyczne zdarzenia. Dzięki temu poznajemy coraz lepiej jej historię. Czy uda jej się poukładać życie na nowo?
Dawno już nie spotkałam tak smutnej i samotnej osoby. Dobrze, że na jej drodze stanęli tacy mężczyźni jak Bożydar czy Maksymilian. Tylko czy ich intencje na pewno są czyste, czy to kolejna gra z tą doświadczoną przez życie kobietą?
Trzeba przyznać, że Katarzyna Wolwowicz potrafi stopniować napięcie i knuć intrygi w taki sposób, że każdy trop okazuje się pomyłką. Odnoszę wrażenie, że traktuje gatunek thrillera jako narzędzie do analizy ludzkiej natury, czyniąc go jednocześnie rozrywką z dreszczykiem. Bo rzeczywiście, czy jest ktoś tylko dobry lub tylko zły, lub ktoś taki, kto nie popełnia błędów? Czy można kogoś poznać naprawdę?
Ech… samo życie…
Aneta ma męża i córkę, a także koszmarne wspomnienia… Nic w jej życiu nie jest takie, na jakie wygląda z daleka. Właściwie, to nie może sobie przypomnieć, kiedy ostatnio czuła się szczęśliwa.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGdy Patrycja dorasta i wyprowadza się z domu, postanawia zacząć wszystko od początku, pakuje się, wybiera pieniądze ze wspólnego konta (sprawiedliwie dzieląc dotychczasowy dorobek) i...