-
Artykuły
Czytamy w weekend. 17 kwietnia 2026
LubimyCzytać313 -
Artykuły
"Malarz" Piotra Chomczyńskiego - mamy dla Was 30 egzemplarzy książki
LubimyCzytać4 -
Artykuły
Wiosenne porządki w księgarni Matras. Setki hitów już od 5 złotych!
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Jak dobrze znasz Katarzynę Bondę? Alfabet pisarki.
LubimyCzytać12
Biblioteczka
2015-06-29
Najbardziej znana i najbardziej lubiana seria o czarodziejach, jaką widział świat. Młody chłopak o imieniu Harry, który stracił rodziców w wypadku, jednocześnie zostając skazanym na łaskę okropnej ciotki i jej gburowatego męża, dokładnie w swoje jedenaste urodziny (tj. 31 lipca) dowiaduje się, że posiada magiczne moce. Wyrusza do Szkoły Magii i Czarodziejstwa Hogwart, aby rozpocząć nowe życie wśród ludzi takich, jak on. Problem tkwi w tym, że nikt nie jest taki, jak on, bowiem to właśnie na niego "poluje" potężny czarnoksiężnik - Lord Voldemort. Czy Harry'emu uda się wygrać walkę dobra ze złem?
Boże, jak ja uwielbiam tę książkę. Ta historia towarzyszy mi odkąd pamiętam - na początku w postaci filmów, później postanowiłam zagłębić się w nią bardziej i sięgnęłam po papierową wersję. Naprawdę nie wiem, co mam tu napisać, bo powieść jest tak fantastyczna, że ciężko znaleźć w niej jakiekolwiek minusy. Przynajmniej dla mnie. Polecam każdemu! :))
Najbardziej znana i najbardziej lubiana seria o czarodziejach, jaką widział świat. Młody chłopak o imieniu Harry, który stracił rodziców w wypadku, jednocześnie zostając skazanym na łaskę okropnej ciotki i jej gburowatego męża, dokładnie w swoje jedenaste urodziny (tj. 31 lipca) dowiaduje się, że posiada magiczne moce. Wyrusza do Szkoły Magii i Czarodziejstwa Hogwart, aby...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2013-11-01
Kilka lat zastanawiałam się, czy ją przeczytać. Ilekroć szukałam jakiejś pozycji w internecie, zawsze kończyłam czytając o Uprowadzonej. W końcu się przemogłam i ją kupiłam.
Z początku nie byłam do niej przekonana. Gemma wydawała mi się naburmuszoną smarkulą, która ma wszystko, a i tak narzeka. No i niesamowicie nierozważnie się zachowała, ufając obcemu mężczyźnie. Dopiero po kilkunastu pierwszych stronach powoli zaczęłam się wkręcać i teraz mogę powiedzieć, że jestem nieodwołalnie zakochana.
Zacznijmy może od okładki, która jest dyskusyjnym tematem. Wobec niej są tylko dwie opcje; podoba Ci się lub Cię odpycha. Osobiście nie narzekam na to, jak wygląda, choć nie do końca pasuje do tematyki książki, a te kajdanki przywodzą mi na myśl jakieś wizje erotyczne kobiety pokroju Bridget Jones, ale podsumowując; nie jest aż tak okropna, jak wiele osób twierdzi. Przynajmniej dla mnie.
Myślę, że w kwestii wyglądu książki jej najmocniejszą stroną jest druk, który niesamowicie ułatwia czytanie. Litery się nie zlewają; są przejrzyste i odpowiedniego rozmiaru. Naprawdę wygodnie się ją czytało, choć to na pewno też kwestia świetnej fabuły, do której właśnie przechodzę :)
Tak jak na tyle okładki jest napisane; ta historia mogła się zdarzyć każdemu. I jest to w istocie prawda, bo co rusz słychać o jakimś porwaniu; głównie takich młodych dziewczyn, jak Gemma. Po prostu siedzisz sobie w knajpce, popijasz kawkę z obcym panem, obraz znika i kiedy go odzyskujesz, jesteś w całkiem innym miejscu. I to jeszcze jakim! Naprawdę wciągająca powieść i można powiedzieć, że niesie za sobą ostrzeżenie.
Czytając Uprowadzoną odczuwałam to wszystko wraz z Gemmą. Cierpiałam, płakałam i uśmiechałam się. Od samego początku ta książka wzbudzała we mnie przeróżne uczucia, ale największe pojawiły się oczywiście na sam koniec, kiedy to następuje coś w rodzaju zwrotu akcji. Przyznam, że jestem okropnie zawiedziona tym zakończeniem, bo wolałabym nieco inne rozwiązanie i kiedy czytałam ostatnie strony, non stop powtarzałam w myślach "czemu? czemu? czemu? czemu?". Temu. Lucy Christopher nie ogląda filmów romantycznych i odbiło się to w Uprowadzonej.
W podsumowaniu pragnę tylko napisać, że wszystkim serdecznie polecam tę historię i ostrzegam, że na końcu można uronić kilka łez, ale głównie dlatego, że książka się kończy. Wciąga tak bardzo, że trudno się oderwać, a później przestać o niej myśleć. Po prostu arcydzieło!
Kilka lat zastanawiałam się, czy ją przeczytać. Ilekroć szukałam jakiejś pozycji w internecie, zawsze kończyłam czytając o Uprowadzonej. W końcu się przemogłam i ją kupiłam.
Z początku nie byłam do niej przekonana. Gemma wydawała mi się naburmuszoną smarkulą, która ma wszystko, a i tak narzeka. No i niesamowicie nierozważnie się zachowała, ufając obcemu mężczyźnie....
Całkiem odrębna od filmu, jedynie kilka momentów jest do siebie podobnych. Mimo to wspaniała, wzruszająca i potwierdzająca powiedzenie, że "przeciwieństwa się przyciągają". Polecam!
Całkiem odrębna od filmu, jedynie kilka momentów jest do siebie podobnych. Mimo to wspaniała, wzruszająca i potwierdzająca powiedzenie, że "przeciwieństwa się przyciągają". Polecam!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
Nawet nie wiem, od czego zacząć. Nie znam słów, które byłyby w stanie oddać piękno tej książki. Biorąc się za nią, nie spodziewałam się słabej powieści, ale nie sądziłam, że okaże się aż tak cudowna. Każdy element wnosił do niej coś nowego - nawet wątek gry w piłkę nożną na ulicy. Dosłownie śmiałam się i płakałam na zmianę! :)
Mimo że jest to książka głównie o dziecku, nie zabrakło też i dojrzałych tematów, takich jak okrucieństwo, wojna czy nawet rodząca się miłość. Ukazuje jak wielką siłę ma przyjaźń i jak wiele można zrobić dla osób, które się kocha. "Złodziejkę książek" polecam dosłownie każdemu! Zastrzegam jednak, że nie jest to historia dobra na zrelaksowanie się czy odmóżdżenie. Czytając ją, człowiekowi nasuwają się przeróżne myśli. Od zawsze wiedziałam, że wojna była tragiczna, ale dopiero "Złodziejka" pokazała mi jak bardzo. Teraz postrzegam to całkowicie inaczej. Widząc weterana wojennego nie myślę o tym, w JAKI SPOSÓB przeżył wojnę (ukrył się czy dzielnie walczył i po prostu miał szczęście), ale o tym, JAK to zrobił. Ile musiał wycierpieć, żeby znaleźć się w tym miejscu, w którym go widzę. Markus Zusak zdecydowanie zmienił część mojego życia. Czy na lepsze? Na pewno na swojej półce zyskałam niesamowitą książkę, co jest niezaprzeczalnym plusem tego wszystkiego.
Co do samego wydania książki, to jest ono bardzo wygodne. Druk jest bardzo przyjemny dla oka, duży i łatwo się czyta, pomimo grubości i wielkości powieści. Ledwo się obejrzymy, a już jesteśmy na końcu lektury. Naprawdę super! :)
Podsumowując, "Złodziejka książek" to historia, którą powinien przeczytać każdy. Ukazuje temat, który niby nas nie dotyczy, ale dotyczył naszych dziadków czy pradziadków. Nie każdy ma tyle szczęścia i może posłuchać o tamtych czasach z ust osoby, która się tam znajdowała. Mnie ten zaszczyt dostąpił, jednak nie zmienia to faktu, że książkę czytałam z zapartym tchem. Jak najbardziej polecam!
Nawet nie wiem, od czego zacząć. Nie znam słów, które byłyby w stanie oddać piękno tej książki. Biorąc się za nią, nie spodziewałam się słabej powieści, ale nie sądziłam, że okaże się aż tak cudowna. Każdy element wnosił do niej coś nowego - nawet wątek gry w piłkę nożną na ulicy. Dosłownie śmiałam się i płakałam na zmianę! :)
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMimo że jest to książka głównie o dziecku, nie...