rozwiń zwiń

Opinie użytkownika

Filtruj:
Wybierz
Sortuj:
Wybierz

Na półkach:

Jedna (nie)zwykła księgarnio-kawiarnia, do której trafić mogą jedynie ci, którzy naprawdę tego potrzebują.
Jedna trójkolorowa kotka, która wiernie towarzyszy właścicielce sklepu.
I jedno kwitnące drzewo wiśni, które staje się niemym świadkiem poruszających wydarzeń…

Muszę przyznać, że wciąż jestem pod wrażeniem, jak książka licząca stosunkowo tak NIEWIELE stron potrafi wywołać aż tak WIELE emocji. I to takich, które zostają z czytelnikiem jeszcze długo po odłożeniu jej na półkę…

„Znikająca księgarnia pod Kwitnącą Wiśnią” to kwintesencja japońskiej literatury, która skutecznie udowadnia, że prawdziwa siła tkwi w prostocie. Bo choć nie znajdziecie tu podniosłego tonu oraz skomplikowanych literackich zabiegów, powieść ta niesie ze sobą coś o wiele cenniejszego - zarówno ogrom refleksji, jak i wiele znaczeń ukrytych między wierszami.

Wraz z czwórką bohaterów, którzy zmieniają się równolegle z porami roku, współodczuwamy ich tęsknoty, poczucie winy, niezrozumienie i głęboko zakorzeniony smutek. A jednak mimo tej melancholii, która momentami bywa przytłaczająca, gdzieś w tle tli się nadzieja. Nadzieja, pokrzepienie i odrobina… magii, która nadaje tej powieści niepowtarzalnej lekkości. Takuya Asakura w niezwykle subtelny sposób pokazuje, że czasami wystarczy jedna, napisana jakby specjalnie dla nas opowieść, która pozwoli nam wreszcie ruszyć naprzód. Która będzie niczym plaster na złamane serce.

Sięgnijcie po egzemplarz tej dotykającej najczulszych strun powieści i wraz z bohaterami przenieście się na krótką chwilę do księgarni pod Kwitnącą Wiśnią. Mam przeczucie, że będziecie chcieli do niej jeszcze kiedyś wrócić…

Jedna (nie)zwykła księgarnio-kawiarnia, do której trafić mogą jedynie ci, którzy naprawdę tego potrzebują.
Jedna trójkolorowa kotka, która wiernie towarzyszy właścicielce sklepu.
I jedno kwitnące drzewo wiśni, które staje się niemym świadkiem poruszających wydarzeń…

Muszę przyznać, że wciąż jestem pod wrażeniem, jak książka licząca stosunkowo tak NIEWIELE stron potrafi...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Jedna długo wyczekiwana pora roku, która w końcu przynosi oddech ulgi.
Jedna wiedźma, która jako jedyna zdaje się być w stanie pomóc posłańcom z grodu.
I jedna podróż, która okazuje się o wiele bardziej skomplikowana, niż mogliby początkowo zakładać… Czy ostatecznie zakończy się ona powodzeniem? I szczęśliwym powrotem wszystkich jej uczestników?

To już trzeci, a tym samym ostatni tom cyklu „Widunka”. I chociaż żal mi rozstawać się z bohaterami sagi, która okazała się istnym powiewem świeżości na naszym wydawniczym rynku, to muszę przyznać jedno - odkładam ją na półkę w pełni usatysfakcjonowana ukazaną w niej historią!

„Wiatr nad Wiklińcem” zapewnia przede wszystkim idealny balans pomiędzy dynamiczną, niepozwalającą na chociażby chwilowy oddech akcją, a emocjonalnymi, zmuszającymi do refleksji fragmentami. Z zapartym tchem śledziłam burzliwe losy bohaterów, którzy zmuszeni byli do podejmowania odważnych, czasami wykraczających poza przyjęte normy decyzji. Jednocześnie mogłam obserwować, jak wraz z nimi dojrzewają, zmieniają sztywne poglądy i otwierają się na nowe relacje. Poza tym powieść ta w przejmujący sposób ukazuje, jak wielką siłę niesie za sobą prawdziwa, niezłomna wspólnota oraz jak ważne jest wsłuchiwanie się w swój własny wewnętrzny głos - nawet, a może szczególnie wtedy, gdy podpowiada nam wbrew głosom innych.

Jeśli macie za sobą poprzednie części, zapewne nie muszę namawiać Was do lektury tomu wieńczącego tę serię. Jeśli jednak nie… to serdecznie zapraszam Was do tętniącego słowiańskim klimatem Wiklińca - obiecuję, że nie pożałujecie tej wyprawy!

Jedna długo wyczekiwana pora roku, która w końcu przynosi oddech ulgi.
Jedna wiedźma, która jako jedyna zdaje się być w stanie pomóc posłańcom z grodu.
I jedna podróż, która okazuje się o wiele bardziej skomplikowana, niż mogliby początkowo zakładać… Czy ostatecznie zakończy się ona powodzeniem? I szczęśliwym powrotem wszystkich jej uczestników?

To już trzeci, a tym samym...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Trzy kobiety, które dzielą pokolenia.
Trzy serca, które znów pragną zabić szybciej.
I kilka skomplikowanych relacji, które będą wymagać nieco odwagi oraz ponownego zaufania… tylko czy aby na pewno nie jest na to za późno?

Na wstępie przyznam, że nie miałam jeszcze(!) okazji zapoznać się z poprzednim tomem tej serii, ale całe szczęście bez większych problemów odnalazłam się nie tylko w samej fabule, ale i we wzajemnych powiązaniach bohaterów. Niemniej „Do trzech razy miłość” już wylądowała na mojej wirtualnej półce - jestem ogromnie ciekawa, jak to wszystko się zaczęło!

Po lekturze „Do trzech razy serce” muszę natomiast oddać Krystynie Mirek jedno - nikt tak jak ona nie pisze o różnych obliczach miłości! Zarówno o tej młodzieńczej, pełnej skrajnych emocji, jak i tej dojrzalszej, naznaczonej niepewnością oraz lękiem. Autorka w przejmujący sposób uzmysławia, jak ważne jest słuchanie własnego głosu serca. Nawet, a może szczególnie wtedy, gdy wymaga to od nas odrobiny ryzyka oraz wyjścia poza własną strefę komfortu.

Ponadto w powieści tej nie zabrakło także szczerej platonicznej relacji, która jest w życiu równie istotna, co ta romantyczna, oraz siły rodzinnych więzi, zdolnych unieść naprawdę wiele. A wszystko to na tle małego miasteczka, które być może jest miejscem nieuniknionych plotek, ale jednocześnie daje pewne poczucie przynależności.

Zanurzcie się w tej poruszającej wielopokoleniowej powieści i wraz z jej bohaterkami przeżyjcie ich burzliwe losy - a później przekażcie tę lekturę mamie oraz babci. Obiecuję, że żadna z Was nie pożałuje!

Trzy kobiety, które dzielą pokolenia.
Trzy serca, które znów pragną zabić szybciej.
I kilka skomplikowanych relacji, które będą wymagać nieco odwagi oraz ponownego zaufania… tylko czy aby na pewno nie jest na to za późno?

Na wstępie przyznam, że nie miałam jeszcze(!) okazji zapoznać się z poprzednim tomem tej serii, ale całe szczęście bez większych problemów odnalazłam się...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Jeden przestępca, który po przeszło dekadzie postanawia powrócić do miasta.
Jedna z trudem walcząca o przetrwanie kobieta, na której spoczywa odpowiedzialność za całą jej rodzinę.
I jeden prosty układ, który miał przynieść im obojgu obopólne korzyści. Tyle że wszystko komplikuje się w momencie, gdy w grę zaczynają wchodzić prawdziwe uczucia…

Przyznam, że do tej pory nie miałam jeszcze okazji zapoznać się z twórczością autorki (choć słyszałam o niej wiele dobrego!), ale obok tej pozycji, która przyciąga wzrok klimatyczną okładką, nie mogłam przejść obojętnie!

Ewa Popławska zabiera nas wprost na dawne gdańskie uliczki, plastycznym piórem wprawnie odmalowując przed nami jego zimowe oblicze - wręcz czujemy na twarzy to szczypiące, mroźne powietrze! Równie surowi wydają się także wykreowani przez nią bohaterowie, którzy być może nie wzbudzają w czytelniku zbytniej sympatii, ale z pewnością nie można odmówić im jednego - są po prostu do bólu autentyczni w swoich wadach. Mimo to wraz z upływającymi stronami coraz mocniej kibicowałam tytułowej Adeli. Nie tylko w walce o lepsze jutro dla niej oraz jej bliskich, ale i w tym, by przy tej emocjonalnej huśtawce nie zapomniała o swojej głęboko zakorzenionej intuicji oraz przekonaniach. To, co jednak najbardziej ujęło mnie w tej historii, to zupełnie nieoczywiste dla tego gatunku zakończenie. Takie, które nie tylko zaskakuje, ale i zmusza do głębszej refleksji - naprawdę kawał dobrej roboty!

Przenieście się na moment do spowitego zimową aurą Gdańska i potowarzyszcie Adeli w jej burzliwych losach - obiecuję, że nie pożałujecie!

Jeden przestępca, który po przeszło dekadzie postanawia powrócić do miasta.
Jedna z trudem walcząca o przetrwanie kobieta, na której spoczywa odpowiedzialność za całą jej rodzinę.
I jeden prosty układ, który miał przynieść im obojgu obopólne korzyści. Tyle że wszystko komplikuje się w momencie, gdy w grę zaczynają wchodzić prawdziwe uczucia…

Przyznam, że do tej pory nie...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Jedna lotnicza katastrofa.
Dwadzieścia dziewięć ofiar śmiertelnych.
Szesnastu cudem ocalałych.
I dłużące się w nieskończoność siedemdziesiąt dwa dni, które przyszło im przeżyć w istnym piekle na ziemi…

Do dziś dobrze pamiętam, jak dobre dwie dekady temu wraz z kuzynostwem obejrzeliśmy „Alive, dramat w Andach”. Mam też już za sobą seans „Śnieżnego bractwa” - filmu, który stosunkowo niedawno pojawił się na platformie Netflix. Muszę jednak przyznać, że żaden z nich nie wywarł na mnie aż tak dużego wrażenia, jak powyższa książka…

Pablo Vierci z ogromnym wyczuciem i dbałością o najdrobniejsze szczegóły przedstawia nam losy tych, którzy tamtego tragicznego październikowego dnia uszli z życiem. To dogłębnie poruszająca historia walki nie tylko z potężnym, kompletnie nieprzewidywalnym żywiołem, ale przede wszystkim… z samym sobą. Z doskwierającym fizycznym wycieńczeniem, narastającym głodem, ale i psychiką, która ostatecznie okazała się równie (o ile nawet nie bardziej…) istotna do przetrwania.

Przez ponad pół tysiąca stron wraz z ocalałymi współodczuwamy obezwładniający lęk, przeżywamy chwile zwątpienia oraz mierzymy się z piekielnie trudnymi moralnymi dylematami. I jednocześnie widzimy, jak pomimo stopniowo gasnącej w nich iskry nadziei, wciąż towarzyszy im ogromna wola walki. Ponadto autor ukazuje, jak wielkie piętno tamtejsze wydarzenia odcisnęły na dalszym życiu całej szesnastki - życiu, które nigdy już nie było takie samo jak „przed”.

„Śnieżne bractwo” to jedna z tych książek, która skutecznie udowadnia, że czasami rzeczywistość potrafi pochłonąć bardziej niż fikcja - dajcie jej szansę, a obiecuję, że nie pożałujecie!

Jedna lotnicza katastrofa.
Dwadzieścia dziewięć ofiar śmiertelnych.
Szesnastu cudem ocalałych.
I dłużące się w nieskończoność siedemdziesiąt dwa dni, które przyszło im przeżyć w istnym piekle na ziemi…

Do dziś dobrze pamiętam, jak dobre dwie dekady temu wraz z kuzynostwem obejrzeliśmy „Alive, dramat w Andach”. Mam też już za sobą seans „Śnieżnego bractwa” - filmu, który...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Dwie siostry.
Jeden szpital psychiatryczny.
I niezliczone mroczne tajemnice, które skrywają w sobie jego mury.
Morgan, decydując się odkryć przyczynę śmierci Hadleigh, nie zdaje sobie jeszcze sprawy, jak wiele będzie ją to kosztować - być może nawet utratę… samej siebie.

„Najlepszy horror 2024 roku” - cóż, nie przeczytałam ich aż tyle, by móc z czystym sumieniem to potwierdzić, ale wiem jedno: to jedna z najbardziej pokręconych i nieoczywistych powieści psychologicznych, z jakimi KIEDYKOLWIEK przyszło mi się spotkać.

„Odkupienie Morgan Bright” od pierwszych stron oblepia nas gęstym, onirycznym klimatem, który dodatkowo podbija towarzyszące lekturze poczucie paranoi. Granica między tym, co realne, a tym, co urojone, zaciera się z każdą kolejną stroną - i trzeba przyznać, że Chris Panatier niezwykle skutecznie robi czytelnikowi papkę z mózgu. Gdy już nawet wydaje nam się, że „coś” wiemy, on z szyderczym uśmiechem na ustach udowadnia nam, że jest zupełnie inaczej. Co więcej, utrzymuje to aż do samego, fenomenalnego w swojej nieszablonowości finału.

I chociaż historia ta to jedynie piekielnie emocjonalna, wywołująca ciarki na skórze literacka fikcja, to jednak porusza ona do bólu rzeczywiste problemy. Mocno wybrzmiewają tu prawa kobiet, a raczej brak ich poszanowania. Żałoba, która kroczy za bohaterką niczym cień. I poczucie winy, którego nie da się niczym odkupić…

To jak, przekroczycie próg Szpitala Psychiatrycznego Hollyhock i wraz z Morgan podejmiecie się tej szaleńczej gry o własne życie? Obiecuję, że nie pożałujecie!

Dwie siostry.
Jeden szpital psychiatryczny.
I niezliczone mroczne tajemnice, które skrywają w sobie jego mury.
Morgan, decydując się odkryć przyczynę śmierci Hadleigh, nie zdaje sobie jeszcze sprawy, jak wiele będzie ją to kosztować - być może nawet utratę… samej siebie.

„Najlepszy horror 2024 roku” - cóż, nie przeczytałam ich aż tyle, by móc z czystym sumieniem to...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Jeden tajemniczy artysta, który swoimi dziełami zdobi mury bostońskich budynków.
Jedna aspirująca dziennikarka, która pragnie stworzyć swój pierwszy głośny artykuł.
I jeden lokalny nauczyciel malarstwa, który zostaje wplątany w poszukiwania.
Czy Willow ostatecznie uda się dociec prawdy i odkryć prawdziwą tożsamość skrywającego się pod pseudonimem „Monet” artysty?

To już drugi tom serii „On The Inside”, której poprzednią część miałam okazję nadrobić w ramach naszej sierpniowej akcji czytajmypopolsku. I, tak jak się spodziewałam, kontynuacja okazała się równie dobra!

„Keep me in” to powieść, która już od pierwszych stron przenosi nas do świata nasyconego barwami oraz szeroko rozumianą sztuką. Natalia Fromuth w pełen emocji sposób ukazała, jak podczas pogoni za artykułem Willow zdobyła coś o wiele cenniejszego - piękną relację, początkowo pełną nierozumienia i nieufności, która stopniowo przekształciła się w coś o wiele głębszego.

Cóż, jeśli sięgać po młodzieżówki, to właśnie takie - poruszające oraz skłaniające do wielu refleksji. Powieść ta dosadnie uzmysławia, że pozory potrafią mylić, a my nigdy nie wiemy, z czym tak naprawdę mierzy się drugi człowiek. Uświadamia też, że czasami wystarczy wiara tej jednej, ale właściwej osoby, byśmy odważyli się sięgnąć po swoje marzenia.

Przenieście się na moment do tętniącego życiem Bostonu i dołączcie do Willow w jej dziennikarskim śledztwie - obiecuję, że będzie warto!

Jeden tajemniczy artysta, który swoimi dziełami zdobi mury bostońskich budynków.
Jedna aspirująca dziennikarka, która pragnie stworzyć swój pierwszy głośny artykuł.
I jeden lokalny nauczyciel malarstwa, który zostaje wplątany w poszukiwania.
Czy Willow ostatecznie uda się dociec prawdy i odkryć prawdziwą tożsamość skrywającego się pod pseudonimem „Monet” artysty?

To już...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Jedna noworoczna wróżba, która staje się początkiem wielkich życiowych zmian.
Jedno śledztwo w sprawie zaginionej kobiety, które okazuje się zaledwie początkiem krwawej spirali.
I jeden rok, który zakończy się nieuniknioną konfrontacją. Tylko kto wyjdzie z niej… żywy?

Tak jak wspomniałam, miałam już wcześniej styczność z historiami spod pióra autora, ale sięgając po jego najnowszą powieść nie przypuszczałam, że przebije ona moją ukochaną „Krwawnicę”, która przez długi czas była moim numerem jeden. A właśnie tak się stało!

„Rok zmian” to thriller psychologiczny, który zaskakuje swoim nieoczywistym schematem - tożsamość mordercy mamy bowiem zaserwowaną niemalże na srebrnej tacy już na samym początku. I chociaż wydawać by się mogło, że pozbawi to całą akcję jakiegokolwiek napięcia, stało się wręcz odwrotnie! Mieczysław Gorzka z ogromną gracją wzniósł klasyczną zabawę „w kotka i myszkę” na zupełnie inny poziom, pozwalając czytelnikowi śledzić zarówno przebieg śledztwa, jak i równolegle poznawać motywacje samego mordercy. Ponadto autor na kartach tej powieści dosadnie ukazuje, jak nieprzepracowane przed laty traumy rzucają cień na naszą teraźniejszość oraz że czasami sami nie wiemy, do czego tak naprawdę jesteśmy zdolni, dopóki nie zostaniemy postawieni na krawędzi. A samo zakończenie? To trzymający w napięciu do ostatniego zdania majstersztyk!

Zanurzcie się na moment w tej zawiłej, niepozwalającej na chociażby chwilowy oddech intrydze, a obiecuję, że nie pożałujecie - to lektura wręcz stworzona na chylący się ku końcowi „rok”.

Jedna noworoczna wróżba, która staje się początkiem wielkich życiowych zmian.
Jedno śledztwo w sprawie zaginionej kobiety, które okazuje się zaledwie początkiem krwawej spirali.
I jeden rok, który zakończy się nieuniknioną konfrontacją. Tylko kto wyjdzie z niej… żywy?

Tak jak wspomniałam, miałam już wcześniej styczność z historiami spod pióra autora, ale sięgając po jego...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Jedna etnolożka, która postanawia wrócić w rodzinne strony.
Jeden dziurawy płot, który staje się początkiem niespodziewanej relacji.
I liczne wróżby, które tej zimy nabierają zupełnie innego znaczenia…

Zdaję sobie sprawę, że ta skąpana w mroźnej aurze okładka wygląda dość niepozornie, ale uwierzcie mi - skrywa kawał poruszającej historii!

„Wróżby to rzecz zimowa” udowadnia, że prawdziwa siła tkwi w prostocie - że nie potrzeba podniosłych słów, zawiłej fabuły czy dynamicznej akcji, by kompletnie porwać czytelnika. Wystarczą do bólu autentyczni bohaterowie, skomplikowane międzyludzkie relacje, skrajne emocje oraz… wróg, która czyha tuż za rogiem.

Powieść ta w bezkompromisowy (choć niepozbawiony nuty humoru!) sposób obrazuje rzeczywistość ludzi mieszkających w kraju objętym wojną. Tam, gdzie niepewność przeplata się z nadzieją. Gdzie powiadomienia o promocjach mieszają się z tymi dotyczącymi alarmów przeciwlotniczych. Gdzie świąteczne ozdoby migoczą wyłącznie wtedy, gdy akurat nie ma przerwy w dostawie prądu. Ponadto Eugenia Kuzniecowa skutecznie sprawia, że nie sposób nie zżyć się z bohaterami. Wraz z nimi przeżywamy ich moralne dylematy, współodczuwamy zarówno ich lęk, jak i rosnącą wolę walki. W pewien sposób stajemy się częścią tej do bólu refleksyjnej, zmuszającej do docenienia każdego dnia historii - i to jest w niej najpiękniejsze.

Przenieście się na moment do niewielkiej ukraińskiej wsi i wraz z Janą zasiądźcie przy stole jej sąsiadów - gwarantuję, że długo nie zapomnicie spędzonych z nimi zimowych wieczorów!

Jedna etnolożka, która postanawia wrócić w rodzinne strony.
Jeden dziurawy płot, który staje się początkiem niespodziewanej relacji.
I liczne wróżby, które tej zimy nabierają zupełnie innego znaczenia…

Zdaję sobie sprawę, że ta skąpana w mroźnej aurze okładka wygląda dość niepozornie, ale uwierzcie mi - skrywa kawał poruszającej historii!

„Wróżby to rzecz zimowa”...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Jedna głośna eksplozja, która pewnej nocy budzi całe miasteczko.
Jedna młoda dziennikarka, której ciało zostaje odnalezione na wysypisku.
I jedno śledztwo, które przybiera zupełnie nieoczekiwany obrót…

To już ósmy tom kryminalnej serii Millennium, bijącej rekordy popularności w Szwecji. I choć do tej pory nie miałam przyjemności zapoznać się z poprzednimi częściami, a odnalezienie się we wzajemnych powiązaniach bohaterów wymagało ode mnie nieco zaangażowania, to, gdy już wgryzłam się w tę historię… nie mogłam się od niej oderwać!

Jestem oddaną miłośniczką skandynawskich kryminałów, a „Rysie pazury” są ich czystą kwintesencją. W powieści tej dynamiczna akcja ustępuje miejsca skrupulatnie tkanej historii, a spokojne tempo idealnie współgra z gęstą, surową aurą, która otula czytelnika od pierwszej strony. Karin Smirnoff porusza wiele różnych wątków - od skorumpowania władz, przez wyraźnie wybrzmiewającą przemoc wobec kobiet, po brudne interesy - a przy tym nie zapomina o rozbudowanej warstwie obyczajowej. Wraz z bohaterami, którzy bezsprzecznie tworzą trzon tej powieści, przeżywamy ich moralne dylematy, chwile zwątpienia i wspólnie brniemy do mocnego, będącego idealnym zwieńczeniem całości, zakończenia. Jednocześnie autorka zmusza nas do refleksji nad jednym, podstawowym pytaniem: czy walka o prawdę zawsze warta jest najwyższej ceny?

Przenieście się na moment do niemalże odizolowanego od świata Gasskas i wraz z Mikaelem oraz Lisbeth rozpocznijcie zawiłe śledztwo - jestem przekonana, że nie pożałujecie!

Jedna głośna eksplozja, która pewnej nocy budzi całe miasteczko.
Jedna młoda dziennikarka, której ciało zostaje odnalezione na wysypisku.
I jedno śledztwo, które przybiera zupełnie nieoczekiwany obrót…

To już ósmy tom kryminalnej serii Millennium, bijącej rekordy popularności w Szwecji. I choć do tej pory nie miałam przyjemności zapoznać się z poprzednimi częściami, a...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Ona wciąż stara się znaleźć swoje miejsce w bezdusznym świecie modelingu, który nie jest dla niej łaskawy.
On od lat mierzy się z twórczą blokadą twórczą, która nie pozwala mu realizować nowych projektów.
Aż poznaje JĄ. Jego natchnienie. Jego muzę. Jego… nową asystentkę.

„Artful” to już czwarty, a tym samym ostatni tom sensualnej serii spod pióra Leny M. Bielskiej. I mimo iż wcześniej nie byłam wielką miłośniczką motywu age-gap, to ten cykl kompletnie mi go odczarował - a to już chyba mówi samo za siebie!

W części tej, poza samą znaczną różnicą wieku, pojawia się również wątek szef&pracownica, a konkretnie projektant&muza. Przyznam, że początkowo nie byłam przekonana do tego pomysłu (jak sam główny bohater wspomina, brzmi to dość patetycznie), ale po lekturze kompletnie zmieniłam zdanie - ileż tam było chemii! I to takiej ze smakiem, z odpowiednią dozą pikanterii, stopniowo przekształcającej się w o wiele głębsze uczucie. Jak to w twórczości autorki bywa, nie zabrakło również odrobiny humoru, który zapewniały nam postaci drugoplanowe, oraz trudniejszych tematów, takich jak toksyczne relacje z bliskimi czy brak wiary we własne możliwości. Lena M. Bielska w piękny sposób ukazała, że czasami wystarczy wsparcie tej jednej, właściwej osoby, byśmy w pełni rozwinęli podcinane dotąd przez innych skrzydła.

Jeśli czytaliście już poprzednie tomy, zapewne nie muszę zachęcać Was do lektury „Artful”. Jeśli jednak nie… koniecznie sięgnijcie po tę serię - gwarantuję, że nie pożałujecie!

Ona wciąż stara się znaleźć swoje miejsce w bezdusznym świecie modelingu, który nie jest dla niej łaskawy.
On od lat mierzy się z twórczą blokadą twórczą, która nie pozwala mu realizować nowych projektów.
Aż poznaje JĄ. Jego natchnienie. Jego muzę. Jego… nową asystentkę.

„Artful” to już czwarty, a tym samym ostatni tom sensualnej serii spod pióra Leny M. Bielskiej. I mimo...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Jedno bezwładne ciało młodej, nieznanej nikomu kobiety, odnalezione na kolejowych torach.
Jeden nowoprzybyły, miastowy milicjant, który rozpoczyna zawiłe śledztwo.
I jedna niewielka wieś, która skrywa wielkie tajemnice. Co się stanie, gdy po wielu latach zaczną one stopniowo wypływać na wierzch?

„Wiara” to rasowy małomiasteczkowy kryminał, który poza samą sprawą zagadkowego morderstwa intryguje również porządnie rozbudowaną warstwą psychologiczną oraz skomplikowaną siatką międzyludzkich relacji. W brutalny sposób obnaża realia polskiej wsi sprzed kilku dekad, przede wszystkim skupiając uwagę na jej niezaprzeczalnej hermetyczności. Zmowa milczenia, przykurzone kłamstwa, obojętne odwracanie wzroku - a wszystko to osnute gęstym, wręcz oblepiającym klimatem, który nie pozwala o sobie zapomnieć.

Autorka na kartach tej refleksyjnej powieści dobitnie uzmysławia, że upływ czasu nie jest w stanie przypudrować dawnych (nie)zapomnianych krzyw. Co więcej… czasami jedynie je uwypukla, wyczekując, aż dojdzie do tragicznej w skutkach eksplozji. To jedna z tych historii, które dosłownie wbijają w fotel. Które wywołują uczucie przeszywającego ciało dyskomfortu, ale jednocześnie nie sposób się od nich oderwać. Które wśród pozornej ciszy, krzyczą najmocniej.

Przenieście się na moment do podbeskidzkiej Rokitnicy i dajcie się pochłonąć brudnym sekretom, skrzętnie skrywanym przez jej mieszkańców - gwarantuję, że nie pożałujecie!

Jedno bezwładne ciało młodej, nieznanej nikomu kobiety, odnalezione na kolejowych torach.
Jeden nowoprzybyły, miastowy milicjant, który rozpoczyna zawiłe śledztwo.
I jedna niewielka wieś, która skrywa wielkie tajemnice. Co się stanie, gdy po wielu latach zaczną one stopniowo wypływać na wierzch?

„Wiara” to rasowy małomiasteczkowy kryminał, który poza samą sprawą...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Jedno niespodziewane samobójstwo młodej matki.
Jeden nowoprzybyły na niewielką prowincję policjant.
I czyste zło, które z każdym kolejnym dniem przybiera na sile. Czy komisarz Sokołowski zdąży je ujarzmić, nim dojdzie do kolejnej tragedii? I jak wiele tajemnic będzie musiał ujawnić, by dociec prawdy?

W przeszłości miałam już niejednokrotnie przyjemność sięgnąć po twórczość Piotra Kościelnego, więc wiedziałam, że czeka mnie kawał mocnej, wzbudzającej ogrom emocji lektury - i ani trochę się nie myliłam!

To, co dość wyraźnie wyróżnia kryminały autora na tle pozostałych przedstawicieli tego gatunku, to umiejętne wplatanie w historię wątków społecznych. Powieści spod jego pióra są nie tylko bezkompromisowe i odarte z jakichkolwiek upiększeń, ale i skutecznie poruszają ważne tematy. „Bezsilna”, mimo iż nie jest naszpikowana ogromnym napięciem ani nagłymi zwrotami akcji, mami czymś zupełnie innym - pozornie spokojnym, małomiasteczkowym klimatem, w którym (nie)wysłuchane ludzkie dramaty wybrzmiewają jeszcze mocniej. Hermetyczne środowisko jest idealnym tłem do ukazania, jak samotni i nierozumiani bywamy wśród tłumu, a także z jaką łatwością odwracamy wzrok, gdy ktoś usiłuje poprosić o pomoc.

Tytułowa bezsilność odnosi się zarówno do punktu, w którym tracimy resztki nadziei i decydujemy się podjąć radykalne kroki, jak i do zupełnie innej perspektywy. Do braku reakcji oraz przemilczenia. Tyle że wówczas nie jesteśmy bezsilni - jesteśmy bezduszni.

Ta historia niejednokrotnie kłuje i uwiera, ale jest warta każdej przeczytanej strony - bardzo polecam!

Jedno niespodziewane samobójstwo młodej matki.
Jeden nowoprzybyły na niewielką prowincję policjant.
I czyste zło, które z każdym kolejnym dniem przybiera na sile. Czy komisarz Sokołowski zdąży je ujarzmić, nim dojdzie do kolejnej tragedii? I jak wiele tajemnic będzie musiał ujawnić, by dociec prawdy?

W przeszłości miałam już niejednokrotnie przyjemność sięgnąć po twórczość...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Jeden stojący na skraju, przykurzony upływem czasu dom, gęstwina rzucających swoje długie cienie drzew oraz biegnące między nimi slalomem liczne ścieżki. To właśnie tam, w mrocznej głębi lasu, skrywają się wszystkie tajemnice…
Czy niewyjaśnione przed laty zaginięcie Alicji wreszcie doczeka się rozwikłania? I jak wiele sekretów będzie musiało zostać odgrzebanych, aby prawda ujrzała światło dzienne?

Jak już wyżej wspomniałam, nie miałam wcześniej okazji zapoznać się z twórczością autorki, więc tak naprawdę nie wiedziałam, czego mogę się spodziewać. Na pewno jednak nie oczekiwałam TAKIEJ historii!

„Październikowa rdza” wyłamuje się poza wszelkie gatunkowe ramy, niosąc za sobą literacki powiew świeżości. Od samego barwnego pióra autorki zaczynając, przez zgrabnie nakreśloną fabułę, na porządnej kreacji bohaterów kończąc. To, jak Agnieszka Kuchmister żongluje przeskokami czasowymi oraz spaja ze sobą na pozór zupełnie niepowiązane wątki, ostatecznie tworząc misterną, spójną układankę… to po prostu mistrzostwo.

I ten obłędny klimat! Gęsty, duszny, wręcz oblepiający, idealnie współgrający z zaserwowanym tu małomiasteczkowym motywem. Ta historia nie tylko piekielnie wciąga, ale i sprawia, że - niczym sam las - stajemy się jej integralną częścią. Śledzimy zawiłe losy bohaterów, współodczuwamy ich miłosne zawody, doświadczamy z nimi odrobiny magii. Po prostu nią żyjemy.

Odważcie się przekroczyć linię dolnośląskiego lasu i zanurzcie się w tej piekielnie nietuzinkowej powieści - gwarantuję, że czegoś takiego jeszcze nie czytaliście! 🌔🐦‍⬛

Jeden stojący na skraju, przykurzony upływem czasu dom, gęstwina rzucających swoje długie cienie drzew oraz biegnące między nimi slalomem liczne ścieżki. To właśnie tam, w mrocznej głębi lasu, skrywają się wszystkie tajemnice…
Czy niewyjaśnione przed laty zaginięcie Alicji wreszcie doczeka się rozwikłania? I jak wiele sekretów będzie musiało zostać odgrzebanych, aby prawda...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Jedna policjantka, której rany psychiczne wciąż się nie zabliźniły.
Jedna niezdrowa obsesja, która z każdym dniem zdaje się jedynie przybierać na sile.
I jedno starcie, do którego prędzej czy później będzie musiało dojść.
Czy Julia będzie w stanie odciąć grubą kreską bolesne wspomnienia? Czy piętno, którym została brutalnie naznaczona, w końcu zacznie blaknąć?

To drugi tom cyklu z Julią Marzewską oraz Marcinem Rau w roli głównej, który już na samym wstępie zaskakuje mocną, działającą na wyobraźnię sceną - niczym uchwycony filmowy kadr! I tak też zaczyna się prawdziwa, niepozwalająca choćby na chwilę oddechu jazda bez trzymanki, która trwa aż do ostatniej strony. Cóż, Krystian Stolarz nie bawi się w żadne upiększenia i serwuje nam kawał nieprzypudrowanego, odartego z choćby odrobiny subtelności kryminału. I wychodzi mu to fenomenalnie!

„Ogar” to powieść napędzana nieposkromioną żądzą zemsty, która ściera się z ludzką namiętnością (i to zaserwowaną z jakim smakiem!). Stolarz wprawnie łączy pościg za wyłamującym się poza wszelkie schematy mordercą z rozbudowaną warstwą emocjonalną, która jest równie intensywna, co samo śledztwo. Ponadto autor nie stroni także od mocniejszych tematów, dosadnie ukazując, jak na człowieka wpływają nie tylko nieprzepracowane traumy, lecz generalnie praca w dochodzeniówce - oraz to, jak trudno jest oddzielić ją od życia prywatnego. I czy w ogóle jest to możliwe?

To jak, odważcie się wziąć udział w tej mrocznej, psychologicznej grze, w której zasady pisane są dopiero w trakcie jej trwania? Gwarantuję, że nie pożałujecie!

Jedna policjantka, której rany psychiczne wciąż się nie zabliźniły.
Jedna niezdrowa obsesja, która z każdym dniem zdaje się jedynie przybierać na sile.
I jedno starcie, do którego prędzej czy później będzie musiało dojść.
Czy Julia będzie w stanie odciąć grubą kreską bolesne wspomnienia? Czy piętno, którym została brutalnie naznaczona, w końcu zacznie blaknąć?

To drugi tom...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Jeden emerytowany policjant, wiodący spokojne życie w sielskim miasteczku.
Jedna prywatna agentka, napędzana nieustanną adrenaliną.
I jedno morderstwo, do którego dochodzi w najmniej spodziewanym miejscu - na iddylicznej wyspie.
Czy Amy i Steve, tworzący dość nieoczywisty duet śledczych, zdołają ułożyć wszystkie elementy zawiłej układanki? I odkryć tożsamość mordercy, nim ten uderzy w ich kierunku?

Richard Osman oczarował mnie cyklem „Czwartkowy Klub Zbrodni” (który wczoraj doczekał się netflixowej ekranizacji!), więc nie byłabym sobą, gdybym nie sięgnęła po jego najnowszą powieść. I co tu dużo mówić… ależ to było dobre!

„Wyjaśniamy morderstwa” to piekielnie błyskotliwy kryminał, który poza samą skrupulatnie skonstruowaną intrygą oferuje przede wszystkim kawał pierwszorzędnej rozrywki. Jak to w przypadku Osmana bywa, nie zabrakło tu rozbrajającego, lekko przekornego humoru, dzięki któremu niemal bez przerwy uśmiechałam się pod nosem (no dobra, zdarzyło mi się też parsknąć w głos!).

No i Ci bohaterowie! Nie ma co ukrywać, iż to właśnie oni są głównym trzonem tej burzliwej historii. Różnorodni, charakterni, pokornie akceptujący swoje wady oraz liczne niedoskonałości, co czyni ich jeszcze bardziej sympatycznymi. Szczerze mówiąc, już tęsknię za Stevem i jego niechęcią do cukinii, którą w pełni podzielam - całkowicie skradł moje serce!

To jak, macie ochotę na podróż dookoła świata z wyczuwalnym oddechem mordercy na karku? Obiecuję, że będziecie się wybronie bawić!

Jeden emerytowany policjant, wiodący spokojne życie w sielskim miasteczku.
Jedna prywatna agentka, napędzana nieustanną adrenaliną.
I jedno morderstwo, do którego dochodzi w najmniej spodziewanym miejscu - na iddylicznej wyspie.
Czy Amy i Steve, tworzący dość nieoczywisty duet śledczych, zdołają ułożyć wszystkie elementy zawiłej układanki? I odkryć tożsamość mordercy, nim...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Jedna fotografia z 1946 roku.
Jedna skrzętnie skrywana tajemnica.
Jeden pozbawiony życia kolekcjoner.
I liczne pytania, które wciąż pozostają bez odpowiedzi.
Czy Okońskiemu uda się dotrzeć do jądra prawdy? I odkryć, co przed dekadami wydarzyło się w pobliżu niewielkiego Suchania?

„Zaszłość” to już trzeci tom kryminalnej serii z podkomisarzem Jackiem Okońskim w roli głównej. Przyznaję bez bicia - nie miałam wcześniej okazji sięgnąć po poprzednie części, ale w niedalekiej przyszłości się to zmieni, gdyż zarówno seryjniak Jigsaw, jak i śledczy okazali się piekielnie intrygujący.

A sama historia? Ileż tu się działo! Trup od pierwszych stron ściele się gęsto, zawiłe wątki nie pozwalają na chociażby chwilowy oddech, a tajemnica skarbu - będąca główną osią - dodaje całości odrobiny napięcia. Rafał Glina wciąga czytelnika w zgrabnie wymyśloną rozgrywkę, w której liczy się dosłownie każda sekunda, a teraźniejszość nieustannie przeplata się z przeszłością. No i te opisy! Plastyczne pióro autora skutecznie działa na wyobraźnię, sprawiając, że poszczególne zbrodnie wyświetlają się w naszej głowie niczym najlepsze filmowe klatki.

Choć „Zaszłość” to powieść dynamiczna i do bólu angażująca, to jednocześnie przemycone w tle wojenne wstawki zmuszają do zatrzymania i głębszych refleksji. Historia ta dosadnie uzmysławia, że upływ czasu nie jest w stanie przypudrować dawnych win - one wciąż gniją pod powierzchnią. Naprawdę kawał porządnej roboty!

Przenieście się na chwilę do niewielkiego miasteczka i wraz z Okońskim spróbujcie odkryć jego mroczne oblicze - nie pożałujecie!

Jedna fotografia z 1946 roku.
Jedna skrzętnie skrywana tajemnica.
Jeden pozbawiony życia kolekcjoner.
I liczne pytania, które wciąż pozostają bez odpowiedzi.
Czy Okońskiemu uda się dotrzeć do jądra prawdy? I odkryć, co przed dekadami wydarzyło się w pobliżu niewielkiego Suchania?

„Zaszłość” to już trzeci tom kryminalnej serii z podkomisarzem Jackiem Okońskim w roli...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

On jest graczem NHL, który popularność zyskał dzięki plotkarskim portalom, a nie dobrej passie na lodzie.
Ona jest piekielnie uzdolnioną baletnicą, która nie może odnaleźć się w świecie rządzonym przez wirtualne serduszka.
I chociaż układ miał być prosty - wzajemna wizerunkowa pomoc - to wszystko komplikuje się w chwili, gdy do głosu zaczynają dochodzić prawdziwe uczucia…

Do dziś dobrze pamiętam, jak wielkie wrażenie zrobił na mnie tytuł „Collide”, więc z niecierpliwością wyczekiwałam kolejnego tomu serii „Off the Ice” - i powiem Wam, że w niczym nie ustępuje on poprzednikowi!

„Spiral” to zderzenie dwóch, zdawać by się mogło, zupełnie innych, a jednak odnajdujących wspólny mianownik światów - brutalnego hokeja i delikatnego baletu. Równie kontrastowi są także główni bohaterowie - on jest otwarty, niemalże z sercem na dłoni, a ona - nieco wycofana i do bólu niezależna. Poza tym znajdziemy tu takie motywy jak fake dating, black cat&golden retriever, found family, slow burn czy grumpy&sunshine… i chociaż zdawać by się mogło, że to zbyt wiele jak na jeden romans, to nic bardziej mylnego! Bal Khabra zgrabnie je ze sobie łączy, nie zapominając przy tym ani o nucie humoru, ani o odrobinie (wyczekiwanej!) pikanterii, ani o mocniejszej tematyce. W poruszający sposób ukazuje bowiem skomplikowane relacje z rodzicami, życie pod nieustanną presją, jasne i ciemne strony sławy oraz bezduszne realia baletu. Cóż, ta historia to po prostu pełen pakiet!

Dla miłośniczek kipiących od emocji romansów sportowych - pozycja obowiązkowa!

On jest graczem NHL, który popularność zyskał dzięki plotkarskim portalom, a nie dobrej passie na lodzie.
Ona jest piekielnie uzdolnioną baletnicą, która nie może odnaleźć się w świecie rządzonym przez wirtualne serduszka.
I chociaż układ miał być prosty - wzajemna wizerunkowa pomoc - to wszystko komplikuje się w chwili, gdy do głosu zaczynają dochodzić prawdziwe...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Jeden biznesmen, który ginie bez śladu.
Jedna noc, która kompletnie wyparowała z jej pamięci.
I mnożące się liczne pytania, które pozostają bez odpowiedzi.
Czy Diana, wraz z interesującym się tą sprawą dziennikarzem, dotrze do prawdy? I odkryje własne wspomnienia, które skrywa gęsta mgła niepamięci?

„Niepamieć” to pisarski debiut spod pióra autorki i, szczerze mówiąc, gdybym przed lekturą o tym nie wiedziała, byłabym przekonana, że ma ona już na koncie kilka powieści - kompletnie nie było to odczuwalne!

I chociaż początkowo dość trudno było mi się wgryźć w zawiłą fabułę (a po przeczytaniu całości myślę, że spokojnie można by ją okroić o jakieś sto stron - dodałoby akcji nieco dynamizmu), to gdy już wsiąknęłam w tę historię, naprawdę świetnie się bawiłam!

Margareta Wysocka serwuje nam bowiem książkę, w której nic nie jest takie, jakim początkowo się wydaje, a ilość mylnych tropów i ślepych zaułków skutecznie mąci w głowie. To historia utkana z licznych intryg, brudnych interesów oraz (nie)moralnych dylematów, a w ich tle mocno wybrzmiewa motyw zemsty.

No i sama Diana - ależ ja lubię takie bohaterki! Nieposkromione, buntownicze i twardo stąpające po ziemi, ale jednocześnie posiadające tę drugą, wrażliwszą stronę. Wręcz nie sposób nie kibicować jej zarówno w samym śledztwie, jak i w sferze prywatnej, która dodała tej powieści odrobiny lekkości.

Cóż, Margareta Wysocka z przytupem wkracza na naszą kryminalną scenę - w przyszłości z pewnością będę wypatrywać kolejnych historii spod jej pióra, a Wy, czytajcie!

Jeden biznesmen, który ginie bez śladu.
Jedna noc, która kompletnie wyparowała z jej pamięci.
I mnożące się liczne pytania, które pozostają bez odpowiedzi.
Czy Diana, wraz z interesującym się tą sprawą dziennikarzem, dotrze do prawdy? I odkryje własne wspomnienia, które skrywa gęsta mgła niepamięci?

„Niepamieć” to pisarski debiut spod pióra autorki i, szczerze mówiąc,...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Jedna weranda, będąca przed laty miejscem spotkań.
Jeden przepis, przywołujący zakurzone wspomnienia.
I jedno uczucie, które znów zaczyna tlić się żywym ogniem.
Czy Berenika w końcu poczuje, że to jej miejsce na ziemi? I czy w Starych Lipach odnajdzie to, czego najbardziej jej brakowało?

Cóż, Aga Sotor zdecydowanie potrafi budować napięcie - do dziś pamiętam, z jakim rozżaleniem przewróciłam ostatnią stronę pierwszego tomu (znajomość obowiązkowa!). Pozostawił on za sobą wiele pytań bez odpowiedzi, ale powiem Wam jedno. Warto było czekać!

„Wieczory na werandzie” to powieść, która od pierwszych zdań czaruje sielskim klimatem, a z jej kartek wręcz wydobywa się zapach świeżo upieczonego jabłecznika. Autorka, poprzez plastyczne opisy, przenosi nas do miejsca, w którym czas płynie wolniej, a międzyludzkie relacje nie zanikają tak, jak w wielkomiejskiej anonimowości.

Historia ta w poruszający sposób ukazuje motyw drugiej szansy podarowanej dawnej miłości, która po latach nabiera zupełnie innych barw. Jest dojrzalsza. Nieco pewniejsza. Ale równie piękna. Odnajdziemy tu także nieoczywiste międzypokoleniowe przyjaźnie, które są równie (o ile nie bardziej!) istotne i z których czerpać może każda ze stron - zresztą, nie sposób nie polubić tych charakternych kobiet! Poza tym powieść ta dosadnie uzmysławia, że czasami warto zaryzykować i porzucić niemalże wszystko, by odnaleźć… samą siebie.

Jeśli macie już za sobą lekturę pierwszej części, zapewne nie muszę namawiać Was do sięgnięcia po kontynuację. Jeśli jednak nie, to wybierzcie się wraz z Bereniką do Starych Lip - jestem przekonana, że ta błoga aura Was oczaruje!

Jedna weranda, będąca przed laty miejscem spotkań.
Jeden przepis, przywołujący zakurzone wspomnienia.
I jedno uczucie, które znów zaczyna tlić się żywym ogniem.
Czy Berenika w końcu poczuje, że to jej miejsce na ziemi? I czy w Starych Lipach odnajdzie to, czego najbardziej jej brakowało?

Cóż, Aga Sotor zdecydowanie potrafi budować napięcie - do dziś pamiętam, z jakim...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to