Zmierzch

Okładka książki Zmierzch
Osamu Dazai Wydawnictwo: Tajfuny literatura piękna
152 str. 2 godz. 32 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Tytuł oryginału:
斜陽
Data wydania:
2019-02-22
Data 1. wyd. pol.:
2002-01-01
Data 1. wydania:
1968-01-17
Liczba stron:
152
Czas czytania
2 godz. 32 min.
Język:
polski
ISBN:
9788395243301
Tłumacz:
Mikołaj Melanowicz

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Zmierzch w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Zmierzch

Średnia ocen
7,2 / 10
1829 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
155
54

Na półkach:

Zmierzch czasów, okres przejściowy. Jedni chcą żyć, drudzy pragną prawa do śmierci.
"Przeżyć. Przeżyć. Ach, jak wielkie to zadanie, nie do zniesienia, zapierające dech w piersi."
Z książek Osamu zapamiętuję przede wszystkim emocje towarzyszące zarówno bohaterom, jak i mi samej.

Zmierzch czasów, okres przejściowy. Jedni chcą żyć, drudzy pragną prawa do śmierci.
"Przeżyć. Przeżyć. Ach, jak wielkie to zadanie, nie do zniesienia, zapierające dech w piersi."
Z książek Osamu zapamiętuję przede wszystkim emocje towarzyszące zarówno bohaterom, jak i mi samej.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

4735 użytkowników ma tytuł Zmierzch na półkach głównych
  • 2 465
  • 2 209
  • 61
860 użytkowników ma tytuł Zmierzch na półkach dodatkowych
  • 544
  • 63
  • 62
  • 57
  • 52
  • 41
  • 41

Inne książki autora

Osamu Dazai
Osamu Dazai
Prozaik japoński, przedstawiciel nurtu dekadenckiego. Był autorem pesymistycznych utworów, w których poruszał problemy zubożałej arystokracji i inteligencji japońskiej. Do najbardziej znanych jego dzieł należy powieść Shayō (Zmierzch 1947) oraz opowiadania: Omoide (Wspomnienia, 1933), Dōke-no hana (Błazeńskie kwiaty, 1935) i Ningen shikkaku (Zatracenie, 1948). Osamu Dazai przyszedł na świat jako Shūji Tsushima w wiosce Kanagi. Obecnie jest to część miasta Goshogawara, w regionie Tōhoku, w prefekturze Aomori. Ojciec był majętnym właścicielem ziemskim, przez kilka lat zasiadał w Izbie Parów (Kizokuin, tłum. także jako Izba Arystokracji, istniała w latach 1890-1947) w japońskim parlamencie. Shūji po ukończeniu liceum kontynuował edukację na wydziale romanistyki na Uniwersytecie Tokijskim. Spotkał tam pisarza Masujiego Ibuse, który stał się jego mistrzem. Od tego czasu zainteresował się nielegalnym ruchem lewicowym, ale pod presją rodziny wycofał się z działalności politycznej. Sam szybko zraził się do działaczy lewicy ze względu na ustawiczne wypominanie mu pochodzenia klasowego. Na żądanie władz złożył deklarację lojalności i przywiązania do obowiązującej ideologii. Studiów nie ukończył, obracał się w kręgu artystycznej cyganerii, miał liczne związki z kobietami, w większości krótkotrwałe, a w kilku przypadkach zakończone wspólnymi próbami samobójczymi. Podjęta 13 czerwca 1948 roku, wspólnie z Tomie Yamazaki, zakończyła jego życie. Dzieła autorstwa Osamu Dazaia naznaczone są dramatycznymi osobistymi doświadczeniami. Pisarz w trakcie tworzenia swoich utworów chętnie korzystał z elementów własnej biografii. Dazai uważany jest za jednego z czołowych przedstawicieli gatunku określanego mianem shishōsetsu lub watakushi-shōsetsu (私小説), czyli „powieści o sobie”. W samej Japonii postać Osamu Dazaia, jego życie i twórczość są, mimo upływu czasu, wciąż obecne w społecznej świadomości. Postacie z jego prozy, ich dylematy i rozterki stanowią ważny punkt odniesienia dla części społeczeństwa, w tym wchodzących w dorosłość kolejnych pokoleń młodzieży. O niesłabnącej popularności jego literackiego dorobku, zwłaszcza powieści Zmierzch i Zatracenie, świadczą liczne wznowienia oraz liczba sprzedanych egzemplarzy książki.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Układ(a)ne Aoko Matsuda
Układ(a)ne
Aoko Matsuda
5/5 (lubimyczytać: 8/10) Z początku nie byłam przekonana. Ba, po pierwszej połowie pierwszego rozdziału przewidywałam, że będzie to najgorsza książka od Tajfunów i moje pierwsze rozczarowanie tym domem wydawniczym. Zaczęłam ją latem, skończywszy na pierwszym (najdłuższym notabene) rozdziale-opowiadaniu, odłożyłam ją i nie ruszałam aż do teraz. Na dniach uporałam się jednak z „The Factory” Oyamady i wciąż głodna biurowych perypetii sięgnęłam po nią ponownie. Nie wiem, czy to kwestia miejsca i pory, podejścia czy wyłącznie mojego stanu, ale tym razem „Układ(a)ne” była przyjemnością. Rozważania na temat miejsca kobiet w kapitalistycznym i męskocentrycznym świecie, na temat tego, w jaki sposób patriarchalna struktura niszczy wszystkich swoich członków – pracowników, kochanków, przyjaciół, mniejszości. Na temat tego, jak bardzo podobni jesteśmy do siebie i jak wiele naszych doświadczeń jest doświadczeniem zbiorowym – a przede wszystkim na temat tego, jak wiele tych doświadczeń nie powinno mieć miejsca, ale ich zakorzenienie w kulturze jest zbyt mocne, aby je wyplenić. Dodatkowy, miły akcent to subtelne nawiązania do Heideggera i Latoura – szacunek do rzeczy, do nienaruszalnych sieci zależności między materialnym i niematerialnym. Możliwe, że trochę to wyolbrzymiam i przemawia teraz wyłącznie moje zboczenie akademicko-zawodowe, ale było to moje pierwsze skojarzenie. Aż do ostatniej kartki ocena rosła w moich oczach, najpierw od wyrozumiałej dwójki, przez trójkę i czwórkę, aż do dosadnych pięciu gwiazdek. Naprawdę warto.
cacthecreator - awatar cacthecreator
ocenił na 8 2 lata temu
Wyznanie maski Yukio Mishima
Wyznanie maski
Yukio Mishima
ciało i wojna, jaźń i nieświadomość, psycho-hormonalny rozwój jednostki oraz imperium - intymna spowiedź młodego chłopaka dorastającego w Japonii w czasie wojny (dobrze obeznanego z kulturą i sztuką zachodnią), pełna szoku, niepokoju, wstydu, fascynacji, lęku i pragnienia... chłodna sado-masochistyczna autoanaliza z elementami shishōsetsu (powieść o sobie), popularnej i najbardziej reprezentatywnej formy prozatorskiej nowoczesnej literatury japońskiej, stypulującej absolutną szczerość oraz jedność osoby autora i narratora... debiut prozatorski... *** "Oto jak [Mishima] pisał w „Notatkach do Wyznania maski”, które zostały opublikowane przy okazji pierwszego wydania tego utworu w lipcu 1949 roku: Książka ta jest ostatnim listem pożegnalnym, który chcę pozostawić śmierci. To w jej świecie żyłem do tej pory. Napisanie tej książki jest dla mnie odwrotnością samobójstwa. Gdy puści się od tyłu film, w którym samobójca rzuca się ze skały, wskakuje on z niesłychaną szybkością w górę i na powrót ożywa. Celem, który sobie postawiłem podczas jej pisania, był właśnie taki powrót do życia." "Pierwsze lata powojenne zaznaczyły się w życiu młodego człowieka, jakim był wtedy Mishima, poczuciem beznadziei i całkowitą utratą wiary w siebie i własną przyszłość. Jego marzenia o tragicznej śmierci na polu walki i zapisaniu się w historii jako przedwcześnie zmarły geniusz literacki, podobny do podziwianego przez niego francuskiego pisarza Raymonda Radigueta, legły w gruzach. Musiał zaakceptować fakt, że sprzeniewierzył się swoim ambicjom, nie wyprowadzając z błędu lekarza wojskowego, który mylnie rozpoznał jego przeziębienie jako gruźlicę. W rezultacie w ostatnich miesiącach wojny został zwolniony z obowiązku służby wojskowej, która w tamtym czasie równała się wyrokowi śmierci. A to przecież śmierć była przedmiotem jego fascynacji, towarzyszyła mu podczas wojny w codziennym życiu i to ona stanowiła temat jego utworów z tamtych czasów. Młody Mishima, choć z ulgą przyjął zakończenie wojny, zawiedziony był również, po bezwarunkowej kapitulacji Japonii we wrześniu 1945 roku, wyrzeczeniem się boskości przez cesarza, za którego jeszcze tak niedawno ginęli żołnierze. Dla byłego ucznia Szkoły Arystokratów (Gakushūin), do której uczęszczały dzieci z rodzin należący do wyższych sfer (babka Mishimy ze strony ojca pochodziła z wysokiej arystokracji samurajskiej), i późniejszego studenta wydziału prawa Cesarskiego Uniwersytetu Tokijskiego stanowiło to duże rozczarowanie. (Wyraził je dobitnie wiele lat później w utworze Eirei no koe — Głosy umarłych bohaterów, 1966). Wszystko, w co do tej pory wierzył, co tworzył, co kształtowało go jako człowieka i pisarza, po wojnie stało się nieaktualne, anachroniczne, a nawet zakazane. Pisarze romantyczni, wielbiący klasyczną literaturę japońską i opiewający piękno literatury narodowej, którzy go promowali i byli dla niego dotychczas wielkimi autorytetami, po wojnie zostali uznani za wrogów tworzącego się pod okupacją amerykańską demokratycznego państwa. Mishima jako młodziutki twórca opowiadań o takim właśnie charakterze, sławiących piękno Japonii i kult cesarza, znalazł się na bezdrożu. Wprawdzie poparcie Kawabaty Yasunariego, uznanego już wtedy w kręgach literackich, było dla niego przepustką do odradzającego się po wojnie świata literatury, musiał jednak na nowo udowodnić swoją wartość jako pisarz nowych czasów." [fragment posłowia] *** Patriotism (1966), reż. Yukio Mishima porucznik Shinji Takeyama oraz jego żona Reiko popełniają rytualne samobójstwo - seppuku - ponieważ mąż nie wypełnił swoich obowiązków względem państwa - odmowa przez oficera, egzekucji uczestników Niniroku Jiken z lutego 1936... jedyny film w reżyserii autora (również autora scenariusza)... *** Mishima: A Life in Four Chapters (1985), reż. Paul Schrader fabularyzowany w czterech częściach zapis życia Yukio Mishimy - trzy spośród epizodów równolegle do wydarzeń z życia Mishimy przedstawiają jego powieści: - Złota pagoda (Kinkaku-ji) - Dom Kyoko (Kyōko no Ie) - Uciekające konie (Honba) epizod czwarty przedstawia zdarzenia, które miały miejsce dnia 25 listopada 1970 roku (dzień w którym Mishima popełnił rytualne samobójstwo)...
MrOrinow - awatar MrOrinow
ocenił na 8 13 dni temu
Owoce wiśni Osamu Dazai
Owoce wiśni
Osamu Dazai
To moja druga styczność z twórczością Dazai'a. Po "Zatraceniu", które wyrzuciło mnie z butów mieszaniną frustracji, złości i żalu jednocześnie, muszę przyznać, że Osamu Dazai miał wyjątkowy talent do zarówno solidnego wpieniania czytelnika, ale także budowania w nim wzruszenia, poczucia melancholii, choć przede wszystkim też znużenia. Być może nawet w niektórych z jego opowiadań dotarłam do granic swojej wrażliwości. A może to kwestia tego, że w życiu też nie miałam łatwo i obserwowanie kajania się narratora, którym bądź co bądź jest jakimś mniej lub bardziej podkręconym lutrem dla postaci autora, w którymś momencie przekroczyło znaną mi definicje wyrozumiałości. Nie mniej, szczerze uwielbiam za to Dazaia. Uwielbiam jego twórczość za kalejdoskop emocji, jakie jego utwory wywołują. I tak, są monotonne, traktują większości o tym samym, ale dzięki temu; dzięki tej intymności emocjonalnej, pozwalają dostrzec nas, ludzi, jako między innymi bardzo krnąbrne jednostki z zapędami do wpadania wciąż w te same bolączki, pomimo świadomości działań, jakich się podejmujemy. Osamu Dazai miał po prostu niebywały talent do obrazowania tego, co wszystkich nas w sobie denerwuje, załamuje i doprowadza nieraz do łez. Nie powiem jednak, że wszystkie opowiadania z tego zbioru przypadły mi do gustu. Moimi faworytem na pewni jest: "Sto widoków Fuji", które w moim odczuciu kreuje obraz narratora, jako człowieka innego niż wszyscy, bo analizującego krajobraz sławnej góry z kątów niekorzystnych. Trawionego poczuciem wyższości względem tych, który dostrzegają w niej piękno widziane tylko z tych kilku szczególnych miejsc. Hipokryzja płynąca z tego tytułu rozczula mnie do głębi. Chociaż nie wiem czy będzie dostrzegana w pełni przy jednorazowym zanurzeniu się tylko w to opowiadanie. Ostatni utwór natomiast, który z przyczyn zdecydowanie tragicznych nie został ukończony jest tym szczególnie ciekawy, że w zasadzie wyłamywał się już z ram poprzednich koncepcji. I chyba właśnie dlatego tak bardzo zapadł mi w pamięć. Nie tyle, że był ostatni, ale że przekazywał wizję zmiany nastawienia narratora. Cóż, fakt, że nie został nigdy ukończony w jeszcze bardziej dojmujący sposób przedstawia nieprostoliniową i niepłaską emocjonalność każdego z nas. Pewnie wrócę do tego zbioru, a wtedy też ta opinia wzbogaci się w kolejne, może trochę zbyt pompatyczne linijki tekstu. :)
Lonia - awatar Lonia
oceniła na 7 1 miesiąc temu
Opowiadania japońskie Ryūnosuke Akutagawa
Opowiadania japońskie
Ryūnosuke Akutagawa Atsushi Nakajima
Ryūnosuke Akutagawa i Atsushi Nakajima to duet, jaki w opowiadaniach wyraźnie czerpie z dawnych Chin przez pryzmat Japonii pierwszej połowy dwudziestego wieku, a to w towarzystwie naleciałości kultury zachodniej. Powstaje dzięki temu połączenie, jakie wydaje się nietypowe, a jednak odbija podejście do świata ludzi późnego okresu Meiji. Ludzi, którzy otworzyli się na inne kultury i brali z nich pełnymi garściami. I tak powstały teksty, gdzie pojawia się przewrotne podejście do chrześcijaństwa, a swoje nauki głosi Konfucjusz, który zderza się z chińską polityką oraz mentalnością prostych ludzi. Swoje miejsce mają demony, czarnoksiężnik czy człowiek, który zamienia się w zwierzę. Jest zabawnie, nieco ironicznie, a przede wszystkim — z przewrotnym morałem. Humor Nakajimy jest nieco ciężki i gesty, podczas gdy ten Akutagawy cechuje zawadiacki błysk, a ich style mogą próbować się zacierać, ale dla mnie granica od początku była widoczna. Obaj autorzy przypadli mi do gustu, a choć ich opowiadania nie są czymś, co emocjonalnie mnie zaangażowało czy estetycznie zachwyciło, to myślę o nich z ogromną sympatią. Szczególnie o zderzeniu wielkich idei z rzeczywistością, jaka okazuje się być ich pozbawiona. Lub o determinacji, jaka popycha na przód, ale nie pozwala już zawrócić i tak aż do częściowego zatracenia. To dwa przewijające się w różnych formach motywy, jakie najmocniej się wyróżniają i z którymi ten niewielki zbiorek będzie już mi się kojarzył. przekł. Krzysztof Szpilman
Czytajacamewa - awatar Czytajacamewa
oceniła na 7 2 lata temu
Ministerstwo moralnej paniki Amanda Lee Koe
Ministerstwo moralnej paniki
Amanda Lee Koe
To zbiór, który całkowicie mnie w sobie rozkochał i utwierdził w tym, że ja uwielbiam DOBRE krótkie formy. Choć opowiadania bywają trudnym gatunkiem, tutaj każde z nich trzyma niesamowity poziom, tworząc spójną i magnetyczną całość. Jestem tymi tekstami absolutnie oczarowana i choć nie potrafię być w tym zachwycie obiektywna, to z pełnym przekonaniem mówię Wam: TO TRZEBA PRZECZYTAĆ! To, co uderzyło mnie najmocniej, to niesamowita uniwersalność tych treści, bo pod płaszczem singapurskiej egzotyki kryją się lęki i pragnienia, które dotyczą każdego z nas. Amanda pisze pięknym, wyrazistym językiem o sprawach, które często wolimy przemilczeć, jak przedmiotowe traktowanie drugiego człowieka, pułapki współczesnego zakłamania czy bolesne próby kupowania bliskości. Autorka bezlitośnie obnaża fakt, że w świecie opętanym sukcesem i sterylnością, to właśnie nasze błędy, pęknięcia i te "drobne śmierci" poniesione w imię miłości są najbardziej autentycznym dowodem naszego człowieczeństwa. Znalazłam w tej książce poruszające przemyślenia o tym, jak historia potrafi przemielić jednostkę, traktując ją jedynie jako narzędzie, oraz niezwykle ważną dla mnie lekcję o samotności, która nie musi być ciężarem, a może stać się przestrzenią wolności i nauki kochania samej siebie. Całość jest napisana z taką odwagą i brakiem taryfy ulgowej, że momentami czułam się bardziej uczestniczką tych intymnych dramatów niż tylko ich czytelniczką. Tu zdecydowanie nie jest cukierkowo. Szczególnie teraz, w okresie walentynkowym, te historie działają ze zdwojoną siłą, bo odzierają tę miłość z przesłodzonego lukru i pokazują jej surowe, czasem brudne, ale przez to prawdziwe oblicze. To literatura "dzika", ale przede wszystkim uzależniająca, która nie daje o sobie zapomnieć długo po odłożeniu książki na półkę. Myślę, że autentycznie was poruszy i zmusi do spojrzenia pod powierzchnię codzienności. Bo tam kryje się szaleńczy mrok.
Babi - awatar Babi
ocenił na 8 2 miesiące temu
N.P. Banana Yoshimoto
N.P.
Banana Yoshimoto
Po prostu utonąłem w tej historii. Zapisała się ona w mojej głowie jako klucz otwierający drzwi do poczucia sentymentu – czyli czegoś, co stało się dla mnie już czymś coraz bardziej wygasłym. Ta książka sprawiła, że powróciły do mnie moje własne urywki z żywota, do których byłem kiedyś przywiązany, ale nie wiedzieć czemu gdzieś po drodze zatraconych, tak jakby nie były wcale wartościowe. Aktualnie już nie czuję się tak pusty: wszystko do mnie powróciło i to zdwojoną mocą. Dlatego też nie chciałem jej kończyć. Niestety w przyszłości ten proces znowu zajdzie, teraz jednak niewzbogacony o tę pozycję wystarczy, że ponownie po nią sięgnę i znowuż obudzę w sobie te nostalgiczne nuty. Życie z tym wydaje się o wiele przyjemniejsze. Myślę, że to, co napisałem, jest taką swoistą bazą niniejszej książki, jednakowoż dla każdego może mieć ona po trochu inny wydźwięk ze względu na mnogość osobistych doświadczeń. Cieszę się, gdyż dla mnie akurat taki. A czym właściwie jest ta historia, która zdołała mnie tak sobą zaabsorbować? Można by rzec, iż w zasadzie jedną z wielu letnich przygód, które przeminą i już nigdy nie wrócą, zostawiając w ludzkich sercach błogą radość pomimo dosadnego uzmysłowienia owe straty. Przynajmniej dla mnie i Kazami – japonki, którą los postanowił silnie związać z książką pewnego ekscentrycznego, obecnie zmarłego japońskiego prozaika, który wydał w Ameryce pewny fikcyjny bestseller; zbiór opowiadań; tytułowe NP. Jest ono czymś, co ukształtowało poniekąd relacje i związało protagonistkę z dziećmi pisarza oraz przy okazji (tak mi się wydaje) taką zmyłką Banany Yoshimoto, co do dalszego biegu wydarzeń. Naprawdę ogromnym zaskoczeniem było to jaki kierunek obrała całość. Chyba mało kto mógł się tego spodziewać po takim początku. Powieść wydawała mi czasem taką w pewnej mierze sielanką. I tak owszem było. Miejscami jedynie wybijało się tylko drugie, osobliwe dno, które wolałem wyprzeć ze świadomości, bo było świadectwem wewnętrznych rozterek, towarzyszących prawdopodobnie każdemu człowiekowi nawet w czasie takiego euforycznego parcia do przodu jak np. w tym przypadku. Kazami zdaje się podeszła do tego trochę niczym ja: wyparła przedstawione drobne niuanse zachodzące wokół niej. Nie wiem do końca czy to był poważny błąd. Być może tak, natomiast jedno jest pewne: ta przebijająca się, negatywna atmosfera musiała swego czasu się uwolnić, dając o sobie znać na dłużej niż 5 minut. Traktuję więc tę książkę w charakterze takiej prozy życia wypełnionej raz komedią, a innym razem zaś dramatem. Postawa głównej bohaterki w zakończeniu wobec tego, co się wydarzyło, jest zapewne sposobem podchodzenia do pewnych spraw, jaki autorka chciałaby, żeby ludzie sobie przysposobili. W każdym razie doceniam za wyraziste postacie, senny i na pewien sposób melancholijny styl pisania Banany wraz z tym, co chciałem przekazać w pierwszym akapicie. Nie rozczarowałem się pod żadnym pozorem.
Tho_Grim - awatar Tho_Grim
ocenił na 8 4 lata temu
Koła zębate. Wybór opowiadań Ryūnosuke Akutagawa
Koła zębate. Wybór opowiadań
Ryūnosuke Akutagawa
Otaczał mnie smutek jaki niesie z sobą dżdżysty świt. Ach, drga powietrze. Że mieszkam poza grobem, to tyle tylko. Nic więcej nie mogę powiedzieć. Wysokie łodygi tataraku chwiały się na wietrze jak podczas gwałtownej burzy, z kolbami, na końcu których zawisło miedziane słońce. Jechałem rowerem przez wąwóz w górach skąpanych w porannym blasku gwiazdy. Żuraw który żyje tysiąc lat, symbol niezliczonych radości. Nad głową przesuwały się obrazy barwnych liści drzew, w bezruchu pozostawało chłodne jesienne niebo, po którym przepływały chmury. Tu i ówdzie migotały wodospady. Na tafli stawu odbijał się okrągły wzgórek - czystym, nieruchomym, jak oko Boga. Kropla rosy - w niej zatrzymał się czas. Niebo ciemnieje od wspomnień. W sinawym powietrzu rysują się granatowym odcieniem gęste gałęzie. Promienie słońca padające na sosnowy lasek stopniowo nabrały złocistej poświaty wieczora. Pora wracać. Zstępuje mgła. Kępki sosen odsłaniają gdzieniegdzie skrawki nieba - welony fuksji - i wydzielają delikatny zapach żywicy. Ognie na grobach, i nam przyjdzie iść drogą przez nie wskazaną. W oddali błyska światło okien. Księżyc świeci nad smukłą wierzbą płaczącą rosnącą pośrodku ogrodu. Dzwon zadzwonił wieczorem. Jakby sen. Czas wyjąć z szafy drogocenny shamisen. Struny chłodne jak woda w studni - dźwięk drży. Tam w oddali na północnym zboczu gór niewyraźnie połyskuje śnieg - śpiewa instrument - ostre wierzchołki obnażonych z liści buków zdają się boleśnie dziurawić niebo. Aż w końcu widać już jedynie rozległe zimowe pola, na których kruki szukają pożywienia.
Yulquen - awatar Yulquen
ocenił na 9 5 miesięcy temu
Dziennik szalonego starca Jun'ichirō Tanizaki
Dziennik szalonego starca
Jun'ichirō Tanizaki
Po książkach „Pochwała cienia” i „Klucz” Jun’ichirō Tanizaki przyszedł czas na trzecią powieść tego wybitnego zmarłego prawie sześćdziesiąt lat temu Japończyka. Ostatnia powieść Tanizakiego pt. „Dziennik szalonego starca” w tym wydaniu debiutowała na polskim rynku dzięki nakładowi @państwowyinstytutwydawniczy w 2018 roku. Przy czym światową premierę miał w roku 1961. Dzięki wznowieniom Wydawcy twórczość azjatycka jest dostępna szerszemu gronu czytelników w ramach Serii „Proza Dalekiego Wschodu” w biblioteczce Legimi. Można ją wiec czytać bez limitu😁. To dziennik siedemdziesięciosiedmioletniego mężczyzny, Utsugi Tokusuke mieszkającego w Tokio, w bogatym domu, zafascynowanego swą synową Satsuko. Czytelnik poznaje poszczególne dni piszącego od 16 czerwca 1960 roku do stycznia 1961 roku, gdy już Utsugi nie może pisać, a opisy o jego aktualnym stanie zdrowia fizycznego i psychicznego przekazywane są przez jego osobistą pielęgniarkę Sasaki, z karty chorobowej prowadzonej przez doktora Katsumi, czy notatek starszej córki Itsuko. Czytelnik dowiaduje się o pragnieniach schorowanego staruszka, borykaniu się przez niego z chorobą, poszczególnymi terapiami i o relacjach panujących w jego rodzinie, nierównych relacjach. Całość wzbogacona jest wspomnieniami z lat wcześniejszych, w tym z domu rodzinnego. Jun’ichirō Tanizaki zachwycił mnie tym utworem. Cudownie odzwierciedlił perypetie starszego człowieka u schyłku swego życia. Człowieka nadal szukającego podniet, mimo chorób, mimo braku potencji, mimo wieku. Z części Życie i twórczość Jun’ichirō Tanizakiego zamieszczonej na końcu książki, napisanej przez Mikołaja Melanowicza nie dowiedziałam się w jakim stopniu ten dziennik jest autobiograficzny. Ze względu na wiek pisarza w chwili jego publikacji istnieje domniemanie, że Tanizaki czerpał z własnych doświadczeń. Podejrzewam, że dywagacje na temat teatru „Daiichi”, shimpa czy kabuki, spektakli, przywoływanych aktorów grających kobiety i nie tylko pochodzą z własnych doświadczeń autora. Możliwe, że nie wszystkie😉. „(…) Nie interesują mnie oni, dopóki nie przebiorą się za kobietę i nie staną na scenie. Ale jak się nad tym dłużej zastanawiam, to przypominam sobie jedno zdarzenie, które mogłoby świadczyć, że skłonności homoseksualnie nie są mi całkiem obce. (…) Dlaczego więc, teraz gdy doszedłem do wieku siedemdziesięciu siedmiu lat i straciłem wszystkie męskie możliwości, zacząłem nagle odczuwać pociąg nie do ładnych dziewcząt w spodniach, lecz do chłopców w stroju dziewczyn?...” - „Dziennik szalonego starca” Jun'ichirō Tanizaki. Podobało mi się, jak autor przedstawił chorobliwe zainteresowanie bohatera swą synową. Świetnie odzwierciedlił nierówność w traktowaniu i samą niechęć do własnej żony czy starszej córki. Jego stosunek do wnuków również był konsekwentny i adekwatny jak na jego postać. Świetnie, trochę ze zwadą zobrazował niechęć swej żony do synowej, żony najstarszego syna. Sama narracja jest poprowadzona w bardzo umiejętny sposób. Bohater sam siebie gani, tłumaczy czytelnikowi, obnaża swoje słabości, lęki i niepokoje. Bardzo podobały mi się fragmenty o śmierci z jego perspektywy. „(…) ostatnio nie ma jednego nawet dnia, bym nie myślał o śmierci. Co więcej, u mnie to nie jest sprawa ostatnich dni. Ciągle się już od dosyć dawna, od lat dwudziestych mojego życia, najmniej…” - „Dziennik szalonego starca” Jun'ichirō Tanizaki. W następnych wpisach dziennika autor wskazuje kolejne miesiące i dni miesiąca. Idealnie Tanizaki zakończył powieść wpisami trzech innych bohaterów, którzy jakby klamrą zamykają historię Utsugi Tokusuke opisując jego postępującą ułomność, nowe medyczne zdarzenia i coraz słabszą konstrukcję psychiczną, która uniemożliwiała mu kontynuować własne wpisy. Nie spodziewałam się tak dobrego zakończenia tej historii. Lubię prozę Jun'ichirō Tanizaki bez dwóch zdań. Podoba mi się sposób konstruowania bohaterów, skomplikowanych jak na japońskie standardy. Umiłowałam sobie szczerość, bezpośredniość narracji w książkach powstałych ponad sześćdziesiąt lat temu, w całkiem innej kulturze. Uwielbiam jego prostolinijny i bezpośredni język. Dla mnie „Dziennik szalonego starca” to kolejna udana książka tego autora. Polecam! Książkę wydał Państwowy Instytut Wydawniczy, a ja z tą publikacją zaznajomiłam się dzięki Legimi.
SłonecznaStronaŻycia - awatar SłonecznaStronaŻycia
oceniła na 8 1 rok temu

Cytaty z książki Zmierzch

Więcej
Osamu Dazai Zmierzch Zobacz więcej
Osamu Dazai Zmierzch Zobacz więcej
Osamu Dazai Zmierzch Zobacz więcej
Więcej