Zatruty bluszcz

Okładka książki Zatruty bluszcz
Barbara Nawrocka-Dońska Wydawnictwo: Czytelnik kryminał, sensacja, thriller
147 str. 2 godz. 27 min.
Kategoria:
kryminał, sensacja, thriller
Format:
papier
Data wydania:
1977-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1977-01-01
Liczba stron:
147
Czas czytania
2 godz. 27 min.
Język:
polski
Średnia ocen

                5,5 5,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Zatruty bluszcz w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Zatruty bluszcz

Średnia ocen
5,5 / 10
30 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
501
229

Na półkach: , , ,

Mimo, że jest trup, mimo, że książka jest z serii Z jamnikiem, mimo, że jest nieustępliwy kapitan MO, to Zatruty bluszcz absolutnie nie jest kryminałem.
To zaskakująco dobrze napisany obyczaj o samotności, miłości. potrzebie bliskości i strachu przed przemijaniem. Autorka skupiła się przede wszystkim na emocjach, psychologii postaci i relacjach międzyludzkich niż na samym śledztwie.

(mogło mi się ponastawiać przecinków ciut za dużo)

Mimo, że jest trup, mimo, że książka jest z serii Z jamnikiem, mimo, że jest nieustępliwy kapitan MO, to Zatruty bluszcz absolutnie nie jest kryminałem.
To zaskakująco dobrze napisany obyczaj o samotności, miłości. potrzebie bliskości i strachu przed przemijaniem. Autorka skupiła się przede wszystkim na emocjach, psychologii postaci i relacjach międzyludzkich niż na samym...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

68 użytkowników ma tytuł Zatruty bluszcz na półkach głównych
  • 49
  • 19
19 użytkowników ma tytuł Zatruty bluszcz na półkach dodatkowych
  • 8
  • 3
  • 3
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Zatruty bluszcz

Inne książki autora

Barbara Nawrocka-Dońska
Barbara Nawrocka-Dońska
Barbara Nawrocka-Dońska (ur. jako Barbara Bodzińska) - polska pisarka i dziennikarka. Rodowita warszawianka. Absolwentka UW (prawo). W czasie II wojny światowej działała w AK. Brała również udział w powstaniu warszawskim. Pracowała w takich dziennikach i tygodnikach jak: "Trybuna Ludu", "Trybuna Mazowiecka" i "Po Prostu". Członkini Związku Literatów Polskich i Stowarzyszenie Dziennikarzy Rzeczypospolitej Polskiej. Autorka około 30 książek. Odznaczona Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski i Złotym Krzyżem Zasługi. Wybrane książki: "Dwie miłości" (PIW, 1956), "Tajemnicza katarynka" (Iskry, 1968), "Ślubna suknia" (Wydawnictwo "Pojezierze" Olsztyn, 1977), "Wino Argonautów" (KIW, 1984), "Białe i czarne" (Wydawnictwo Spółdzielcze 1987). Dwukrotnie zamężna: 1. Ryszard Doński (do 06.03.1973, jego śmierć), córka Małgorzata Joanna; 2. Nawrocki, syn Jacek.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Sekret Julii Zygmunt Zeydler-Zborowski
Sekret Julii
Zygmunt Zeydler-Zborowski
Sekret „Kobry” Polski kryminał w amerykańskim stylu? I to w roku 1981? Aż nie chce się wierzyć. A jednak… Seria z „Kluczykiem” wydała „Sekret Julii” Zygmunta Zeydlera Zborowskiego. Książka zaczęła się jak owe amerykańskie filmy, według schematu. Każdy rozdział to przedstawienie osoby, która weźmie udział w akcji. Pierwsza, druga, trzecia… Ba, jedna nawet przebywa we Włoszech. Wiemy doskonale, że wszyscy spotkają się przy nieboszczyku, wszak kryminał na tym polega. Słowem zaczyna się fajnie. Potem akcja się rozkręca. Czytelnik już wie, że ten z tym to tu i tam, a tamta z tamtym będzie gdzieś tu. Zaczyna się gubić, bo za dużo osób, za dużo się dzieje. Trzeba przerzucić kilka stron, może nawet wrócić do tych Włoch. Ale dobrze. Tak ma być. Sprawa zagmatwana. Milicja też tak ma. Szuka zabójcy. A może trzech. Bo w końcu jak można zabić człowieka: posypując jedzenie dużą ilość środka nasennego; może tak normalnie – arszenikiem; a może tradycyjnie – sztyletem w serce? Silny środek nasenny można znaleźć w każdej aptece lub poprosić znajomą pielęgniarkę, by przyniosła ze szpitala. Arszenik? Gdzie jest arszenik w 1981 rok? Mówią, że w trutce na szczury. Sztylet oczywiście znajduje się w domu zamordowanego. Pojawia się też blondynka. Jedna i ta sama, czy kilka kobiet z utlenionymi włosami? Statystyki mówią, że ludzi o blond włosach jest mniej niż o innych barwach. Stąd też niezwykła popularność koloru. Zanim wymyślono różne inne farbidła do włosów, kobiety używały wody utlenionej pod różną nazwą. W naszym kryminale nie wiemy czy chodzi o blondynkę naturalną, czy tlenioną. A wziął ktoś pod uwagę, że może to była peruka? W każdym razie zagadka goni zagadkę. Jest jeszcze artykuł w prasie, nauczyciel angielskiego, zdjęcie ze zdjęcia, książka typu „biały kruk” i sporo innych gadżetów. I w sumie jak na taką ilość, książka zbyt krótka. Autor jednej z recenzji zasugerował, iż pisarz po prostu spieszył się z oddaniem kryminału do druku i końcówkę olał. Nie przeczę. Tak mogło być. W latach PRL-u serie kryminalistyczne z „Kluczykiem”, „Jamnikiem”, „Ewa wzywa 07” drukowano na lichym papierze i drukowano tego sporo. Tego typu teksty były „czytadłami” zabieranymi ze sobą w podróż pociągiem i nie było to Pendolino. Autorzy byli znani. Pisali więc dużo, bo wiedzieli, że wszystko się sprzeda. Taki Zeydler napisał łącznie ponad 60 powieści pod swoim nazwiskiem oraz pseudonimem, opowiadań drukowanych w „Ewie…” oraz na łamach prasy. Czas więc gonił, trzeba było pisać. W sumie „Sekret Julii” da się czytać. Miłośnicy zbrodni w starym stylu będą zadowoleni. Aha, ciekawostka… Autor zagadek kryminalnych był współtwórcą słynnej „Kobry”, telewizyjnego teatru sensacji, do którego wzdychają najstarsi widzowie. A kobra, która wije się na początku, ma twarz właśnie Zborowskiego i mruga do nas jego okiem…
gks - awatar gks
ocenił na 6 10 miesięcy temu
Nawet umarli kłamią Zygmunt Zeydler-Zborowski
Nawet umarli kłamią
Zygmunt Zeydler-Zborowski
Franek Kociuba w akcji. Młody milicjant, który w powieści "Czerwona nitka" pomógł majorowi Downarowi w rozwiązaniu skomplikowanej zagadki kryminalnej, zaczyna pracę w Warszawie. Skończył właśnie szkołę oficerską, i zaczyna układać sobie życie w stolicy. Narzeczona została na wsi, ale jak w tej Warszawie się już Franuś zaaklimatyzuje to ją ścignie do siebie i wtedy przyjdzie czas na ślub i perspektywiczną rodzinę socjalistyczną, bo wiadomo że dla dobrego milicjanta znajdzie się mieszkanie. Ale na razie niepewny swoich śledczych umiejętności Kociuba jest na skraju depresji bo nowe środowisko i trudne zadania, czyli przytłacza go skomplikowana rzeczywistość. Na szczęście kryminał sam się o niego upomina i nie daje mu wpaść w rozpacz. Właścicielka mieszkania w którym wynajmuje pokój ma córkę. A ta córka ma narzeczonego... Franek nie powiedział że pracuje w milicji i pewnie dlatego młodzi zapraszają go na wspólną imprezę. No i zaczyna się historia w której młodzież bananowa dobrze się bawi i wydaje pieniądze lekką ręka, a tymczasem w kraju wcale nie jest tak dobrze żeby żyć ponad stan. Więc tam gdzie ludziom żyje się zbyt łatwo musi pojawić się przestępstwo. Na szczęście Milicja Obywatelska w postaci podporucznika Kociuby ma na wszystko oko. A na podporucznika Franka Kociubę ma oko major Downar, więc nie ma obawy, żeby młody i zdolny oficer popełnił jakiś błąd. Jak zwykle u Zeydlera Zborowskiego ciekawa opowieść osadzona w realiach późnego Gomułki, odkrywająca świat który już dawno odszedł nie pozostawiając po sobie śladów, za wyjątkiem tych zapisanych na kartach powieści.
Ryszard Ćwirlej - awatar Ryszard Ćwirlej
ocenił na 7 2 lata temu
Droga bez powrotu Albert Wojt
Droga bez powrotu
Albert Wojt
Powieść milicyjna stała się jedna z odmian powieści kryminalnej XX wieku, publikowana w latach 1955–1991 w krajach komunistycznych Europy Środkowo-Wschodniej. Dochodzenie prowadzone przez milicjanta / adwokata / sędziego w sprawie przestępstwa kryminalnego / zbrodni, by ukazać jego schemat / działanie , przyczyny i okoliczności. Reżim komunistyczny, ideologia, koloryt socrealizmu, propaganda, walka z kapitalizmem, inicjatywą prywatną , przedstawicielami średniego aparatu państwowego. Powieść milicyjna była odpowiedzią na światowe klasyki kryminalne i kapitalistyczne twórczości Agaty Christie, Edgara Wallace’a. Przedstawiciele gatunki i prekursorzy: 1. Tadeusz Kostecki vel Krystyn T. Wand, W. T. Christine 2. Andrzej Piwowarczyk 3. Adam Bahdaj vel Dominik Damian 4. Anna Kłodzińska vel Stanisław Załęski i Mierzański 5. Jerzy Korycki vel Jerzy Edigey 6. Aleksander Minkowski vel Marcin Dor, Alex Hunte 7. Zbigniew Safjan vel Andrzej Zbych 8. Helena Sekuła vel Helena Turbacz 9. Maciej Słomczyński vel Kazimierz Kwaśniewski 10. Krzysztof Teodor Toeplitz vel Krzysztof Deuter 11. Andrzej Wydrzyński vel Artur Morena 12. Zygmunt Zeydler-Zborowski. 13.Albert Wojt vel Wojciech Sadrakuła Albert Wojt to pseudonim literacki Wojciecha Sadrakuły. Od około 1976 roku, przez 40 lat pracował jako prokurator. W latach 1981-1990 był radcą prawnym. Jest autorem 14 kryminałów. Żoliborz to jedna z dzielnic Warszawy, i miejsce akcji większości książek z porucznikiem Michałem Mazurkiem Alberta Wojta. "Joli Bord" z francuskiego znaczy "Piękny Brzeg". Malowniczo położona dawna posiadłość pijarów nad Wisłą w XVIII wieku, spolszczyła "Joli Bord" - Żoliborz stając się synonimem zielonej, inteligenckiej dzielnicy z willową zabudową i artystyczną atmosferą, o której śpiewał Muniek Staszczyk i wiersz napisał Konstanty Ildefons Gałczyński. "(...)Na bu­do­wie trasy Armii Kra­jo­wej zna­leź­li­śmy ładną skrzy­necz­kę ze sre­brzy­sty­mi dru­ci­ka­mi – Ma­zu­rek po­now­nie się­gnął do szafy pan­cer­nej. – Nie­ja­ki Ity­dus bez skru­pu­łów po­wie­dział, kto przy­niósł mu tę skrzy­necz­kę i usi­ło­wał sprze­dać stop wol­fra­mo­wy jako sre­bro.(...) "(...)Naj­waż­niej­sze, że nie dał się pan mu oma­mić. Z tej drogi na­praw­dę już nie ma po­wro­tu.(...) Rasowy kryminał z wątkiem sensacyjno - polityczno - przestępczo - korupcyjno - propagandowym. Wielowarstwowość zagadnień i galeria postaci od notabli po przestępcze grupy. Warto zwrócić uwagę na pasera Itydusa, szarmanckiego, dystyngowanego znawcy swej profesji, dzieł sztuki i obrotu i znajomości prawa, spotkania z MO to przyjemność i współpraca. Warszawskie więzienie i bunt z ucieczką bohaterów - Zaliwski, Kielecki i Jóźwiak, którzy niebawem włamują się do magazynu Zakładów Elektronicznych licząc na łup w postaci złoto i srebro, lecz znaleźli tylko bezużyteczny drut wolframowy... a cenne metale już ktoś ukradł... Kolejni bohaterowie to kadra kierownictwa Zakładów Elektronicznych - Trepanowicz, Grzebieniowski, Demski, Pawlak i dyrektor naczelny Walendowski. Kulturalni notable prowadzą życie na wysokim poziomie, hobby w kole myśliwskim, rauty, wyjazdy na weekendy do willi lub daczy, spotkania towarzyskie we własnym gronie i przestępczość gospodarcza w "białych rękawiczkach" korupcja. Zwłoki prokuratora Mikulskiego i związkowa Adama Trychnera. Wartka akcja i trio operacyjno - śledczy SB kapitan Jodecki kontra MO porucznik Mazurek i chorąży Pozorski pędzacych polonezem, fiatem czy nyską. Książka wydana w 1985 roku.
Edyta Zawiła - awatar Edyta Zawiła
oceniła na 6 2 miesiące temu
Czarny koń zabija nocą Jacek Roy
Czarny koń zabija nocą
Jacek Roy
W świnoujskim pensjonacie "Rybitwa" ma miejsce tajemnicze morderstwo kobiety. Zostaje ona uduszona szalikiem, gdy śpi obok męża. Dokładnie rok później w tej samej willi zbiera się dokładnie ta sama ekipa, co zeszłego lata i dochodzi do kolejnego zamachu. W czasie śledztwa wychodzi na jaw organizacja turnieju szachowego oraz jego stawka, która jest zdecydowanie wyższa niż butelka koniaku. O co naprawdę toczy się gra? Jakie powiązania łączą jej uczestników? Nie jest to typowy dla czasów PRL-u kryminał, gdyż dochodzenie prowadzą nie milicjanci, a naukowiec bawiący się w detektywa oraz działający na rzecz ówczesnych organów ścigania, o wdzięcznym imieniu Arystoteles. Nie ma tutaj również zamiennego dla tamtego okresu wychwalania pracy MO. Narracja została poprowadzona dwutorowo: pierwszoosobowo - z perspektywy majora nadzorującego śledztwo oraz trzecioosobowo, kiedy mamy już do czynienia z działaniami wyżej wspomnianego Arta Baxa. Autor przedstawia dość ciekawą intrygę, w której krew nie leje się strumieniami, a akcja nie pędzi na łeb na szyję. Powoli, tak jak po nitce do kłębka, docieramy do rozwiązania zagadki i poznania osoby zabójcy. Bohaterowie tworzą nietuzinkowy zlepek postaci, które zostały dość dobrze zarysowane. Zakończenie zaskakuje i powinno w pełni usatysfakcjonować czytelnika. Widać, że pisarz jest ogromnym miłośnikiem szachów oraz wiele o nich wie. Poświęca tej grze sporo miejsca w fabułę, a robi to w interesujący i nienużący sposób. Porównuje szachy do wojny pełnej podstępów, pułapek czy bezpardonowych bitew, ukazując tym samym ich trudność, ale też i piękno. To znakomita propozycja nie tylko dla miłośników kryminałów rodem z PRL-u czy szachowych rozgrywek. Z pewnością wielbiciele cosy crime i ciekawie uplecionych intryga znajdą w niej coś dla siebie.
ewelina_read - awatar ewelina_read
ocenił na 7 11 miesięcy temu
Pensjonat na Strandvägen Jerzy Edigey
Pensjonat na Strandvägen
Jerzy Edigey
Astrid Brands prowadzi swój pensjonat ręką żelazną, a reguły są proste: pensjonariusze mają mieć spokój, ciszę, intymność, no i muszą być dość majętni. Tutaj nie ma miejsca na szaloną zabawę czy skandale. Chętnych nie brakuje, choć przed sezonem jest to akurat kilka osób. Jedną z nich jest lekarz policyjny i jednocześnie narrator opowieści. Pensjonariuszką jest też Maria Jansson, Szwedka polskiego pochodzenia, legenda szwedzkiego biznesu. To ona złamie zasady pani Brands pozwalając się zamordować w swoim pokoju. Śledztwo – co nie uchodzi uwadze narratora – prowadzi młody, niedoświadczony oficer. Póki co ma on jedynie mnóstwo domysłów, które niczego nie wyjaśniają i sprzecznych teorii, które podsuwa mu wybitny dziennikarz i wspomniany lekarz. Naciski „z góry” na szybkie odnalezienie sprawcy nie pomagają, a kiedy okazuje się, że sprawca nie powiedział ostatniego słowa wydaje się, że śledczy jest już na prostej drodze do spektakularnej porażki. Choć ofiar przybywa, śledczy nie wydaje się być przytłoczony, wkrótce okaże się, że wcale nie jest takim żółtodziobem na jakiego wygląda... Ciekawy kryminał w dość przewrotnej formie napisany. Autor od razu sprawę podaje nam na tacy strzegąc jednocześnie sposobu jego wykrycia, a poczynania śledczego wcale nie są oczywiste. Choć akcja toczy się w środowisku hermetycznym (skromna grupa świadków i zamknięty obszar działania) nie przytłacza monotonią. Kilka zwrotów akcji ma kosmetyczny wydźwięk, bo sprawca to „pewniak”, to jednocześnie plus i minus dramaturgiczny. Samym Szwedą też się „przykleiło”: ich święte oburzenie, że w tak cywilizowanym kraju zabójstwa mógł dokonać tylko dziki imigrant na co, co i rusz, zwracają uwagę oficjele, paradoksalnie przypomina współczesną Polskę z tym histerycznym przekonaniem o wspaniałości nieskończonej.
Krzysiek Czyżowski - awatar Krzysiek Czyżowski
ocenił na 6 2 miesiące temu
Urlop z mordercą Zofia Kaczorowska
Urlop z mordercą
Zofia Kaczorowska
Jest to ciekawa i urocza na swój sposób powieść sensacyjna, którą czytałam po raz pierwszy w 1989 roku. Język i styl, wyjątkowo strawne. Akcja wartka, rozgrywająca się na kilku płaszczyznach. Główna bohaterka - Idalia Czerska - jest już nie najmłodsza, pracuje w firmie produkującej podzespoły elektroniczne i ma przeszłość. Od Powstania Warszawskiego mija 25 lat. Rzecz zaczyna się prozaicznie. Stopniowo dowiadujemy się jednak o dziwnych zbiegach okoliczności i dochodzimy do przełomu – tj. śmierci Marzeny Trudzik. Dalej następuje szereg absurdalnych przypadków. Dochodzi także do prób mobbingu, do rozmaitych reperkusji oraz nagłego awansu głównej bohaterki. Dodatkowo ciekawie przedstawiono relacje interpersonalne w pracy oraz stosunki Idy z jej córką Moniką. Dość naturalnie ukazana jest tu także osoba jej byłego męża Wiktora Monczarowskiego, a także irytującej ciotki. Jak się okaże, pożyczone poncho od zaginionej pani Teresy nie będzie bez znaczenia w sprawie, i tajemnicza postać magistra Kozłowskiego także. Dalsze przypadki będą jeszcze bardziej zaskakujące… Powieść jest na pewno dużo lepsza niż średnia treść tekstów książek Joanny Chmielewskiej. Całość w niezamierzony sposób ma luźne powiązanie z tym, co miało miejsce w firmie RAWAR, a potem RADWAR, ale także w zakładach Cemi, Lamina, Cerad, Telpod, Tonsil, Polfer, Tewa i CEMAT oraz w Centrum CNPME, no może bez pirotechniki i akcji antyterrorystów. Nadal polecam!
xymena_araszkiewicz - awatar xymena_araszkiewicz
ocenił na 8 3 lata temu
Barakuda Helena Sekuła
Barakuda
Helena Sekuła
Podczas remontu w mojej bibliotece, w najdalszym zakamarku najstarszej szafy znalazłam kilka skarbów - książek dla dorosłych, które trafiły tam jako dary lub w zamian za zagubione książki. Większość tytułów i autorów zupełnie mi nieznana. Zabrałam się więc do nadrabiania zaległości. I od razu trafiłam na zupełnie nieoczekiwaną perełkę. Książka Heleny Sekuły po raz pierwszy została wydana w 1984 roku. Napisana z rozmachem "Barakuda" zaskakuje nowoczesną narracją, pięknym językiem i barwnością opisów. Cały pomysł opiera się na ciągłej mistyfikacji, płynnym przechodzeniu z jednego przebrania w kolejne, z jednego miejsca w kolejne (akcja rozgrywa się w Polsce, Francji, Austrii, USA) i na przeskakiwaniu w czasie, czego odbiciem w formie jest prowadzenie narracji z kilku punktów widzenia - każdy rozdział opowiada inny bohater, znający tylko wycinek rzeczywistości, która dopiero na końcu łączy się w całość. Myślałam, że przeczytam przeciętny kryminał, a znalazłam polifoniczną powieść awanturniczą. Niesłychane! W "Barakudzie" nie ma detektywa, nie ma typowej zagadki, choć książka zaczyna się od morderstwa. Książka, co nie znaczy akcja, bo jak napisałam wyżej, przeskakujemy w czasie i przestrzeni. Nietypowa, nowoczesna forma podkreśla ten kalejdoskop czasu, miejsc i postaci. Dawno nie czytałam czegoś tak ściśle tworzącego całość formy i treści. Kapitalne, bo polifoniczność zwykle kojarzyłam z powieścią psychologiczną, a okazuje się, że w powieści sensacyjnej ta forma sprawdza się fantastycznie. Fabuła "Barakudy" opowiada o losach rodziny Stunningtonów, bogatych Amerykanach, mających polskie korzenie, a właściwie jej najmłodszego członka, szukającego prawdy o swoim pochodzeniu. W te poszukiwania wplątuje się kilka przypadkowych i kilka nieprzypadkowych postaci, niektóre pomagają, inne przeszkadzają w odkryciu prawdy. A jaką rolę w tym zamieszaniu odegra tytułowa Barakuda? I kim jest? Pojawia się na samym początku i znika, żeby odnaleźć się w zupełnie innym miejscu i czasie. Zagadkowa postać o wielu twarzach. I tej jednej prawdziwej. Ciekawą formę, ciekawą treść na szczęście podkreśla bardzo dobry styl i bogaty, barwny język Heleny Sekuły, dzięki czemu całość jest naprawdę wyjątkową literacką przygodą. Jak to się stało, że dotychczas nie trafiłam na tę autorkę? Nie wiem. Ale warto było!
Maria Górska - awatar Maria Górska
oceniła na 8 1 rok temu
Skazałeś ją na śmierć Władysław Krupiński
Skazałeś ją na śmierć
Władysław Krupiński
- Mamo, kryminała! - powiedziałem z poważnym tonem. Po jakimś czasie mama dała mi pewną książkę, którą wyjęła ze swojej małej domowej księgarni. Była ona dosyć mała i pod względem wielkości, jak i pod względem grubości. Została wydana w 1984 roku i kosztowała jakoś 60 złoty na tamte czasy. Wiem to wszystko, bo tak pisało na tylnej stronie książki. "Dzikie białko" trochę mnie odstraszyło od czytania kryminałów, ale czemu miałem na jednej pozycji zaprzestać wgłębiania się w tajemnicze historie morderstw? Dałem jeszcze jedną szansę i owa szansa została doskonale wykorzystana. Pomogła przy tym książka Władysława Krupińskiego "Skazałeś ją na śmierć". Czasy PRL-u. Kapitan Mirski od jakiegoś czasu jest na wybrzeżu. Hans Jurgen, pomocnik maszynisty statku, zaginął w tajemniczych okolicznościach. Ostatni raz widziano Go z pewną kobietą. Maria Olimpska, bo tak nazywała się ta pani, znika również bez śladu. Kapitan Mirski rozpoczyna śledztwo z nadzieją na szybki koniec postępowania. Jak to powiedział sam kapitan: śledztwo niby takie proste, a rozwiązanie zagadki jest bardzo trudne. Może dokładnie tak nie powiedział, ale coś podobnego do tego, co napisałem. I rzeczywiście tak było. Wszystko zaczęło się mieszać i coraz cięższe stawało się wyjaśnianie sprawy zaginięcia dwóch osób. Po kilku tygodniach w oddalonym od wybrzeża o kilkaset kilometrów lesie, odnaleziono ciało kobiety, a zaraz potem na terenie budowy maszyn zostały znalezione szczątki mężczyzny w marynarce. Podejrzenie pada na inżyniera, który jest zatrudniony w miejscu, gdzie znaleziono szczątki mężczyzny. Kapitan Mirski od samego początku ma ciężki orzech do zgryzienia i mimo pomocy sporej ilości osób oraz wielu nowych poszlak ma problem z wyjaśnieniem tej zagadki. Czy i w jaki sposób należy wiązać śmierci dwóch osób? Czy byli to zaginięci Hans Jurgen oraz Maria Olimpska? Czy uda się Mirskiemu rozwikłać się tę skomplikowaną zagadkę? "Skazałeś ją na śmierć" to bardzo dobry kryminał, który napisany jest bardzo prostym językiem. Mówię to szczerze, bo przeczytałem ją w około godziny, no może troszeczkę ponad. Ale nie ma się co dziwić, ponieważ ma zaledwie 137 stron, lecz Władysław Krupiński napisał tak przejrzyście tę książkę, że czułem się, jakbym przeczytał długą powieść. Od samego początku autor wciągnął nas w tajemniczą historię zaginięcia Hans'a Jurgen'a. Niby wszystko wydaje się proste po pewnym czasie, ale zakończenie wszystkie przypuszczenia bierze w łeb. Jest to interesująca książka, która potrafi trzymać w napięciu. Obroty wydarzeń oraz nowe poszlaki, które z mozolnym trudem zostają zdobyte przez kapitana Mirskiego pozwalają, żeby czytelnik mógł sam poprowadzić swoje śledztwo. Nie jestem wielkim specem od kryminałów, bo to jest moja druga książka z tej kategorii, ale historia przeżyta w powieści Władysława Krupińskiego bardzo zmieniła mój pogląd co do tego typu książek. Dzikie białko nie spełniło moich oczekiwań i nie czułem żadnej grozy, ani gęsiej skórki podczas czytania. "Skazałeś ją na śmierć" wywarło na mnie ogromne wrażenie i do tej pory czuje emocje, które miałem podczas czytania. Także wielki ukłon dla pisarza, bo nigdy w życiu nie czytałem tak krótkiej książki, która jest prosto napisana i potrafi mnie tak wciągnąć. Autor nie rozpisywał się zbytnio z opisami i szedł do sedna od początku, bez żadnych ceregieli. Chwała mu za to!
Sarenkasarna - awatar Sarenkasarna
oceniła na 7 14 lat temu

Cytaty z książki Zatruty bluszcz

Więcej
Barbara Nawrocka-Dońska Zatruty bluszcz Zobacz więcej
Więcej