Waza króla Priama

Okładka książki Waza króla Priama
Barbara Gordon Wydawnictwo: Saga Egmont kryminał, sensacja, thriller
230 str. 3 godz. 50 min.
Kategoria:
kryminał, sensacja, thriller
Format:
papier
Data wydania:
2020-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2020-01-01
Liczba stron:
230
Czas czytania
3 godz. 50 min.
Język:
polski
ISBN:
9788726191905
Średnia ocen

                6,1 6,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Waza króla Priama w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Waza króla Priama

Średnia ocen
6,1 / 10
18 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
40
33

Na półkach:

Jedna z lepiej napisanych książek z gatunku kryminału milicyjnego, jakie miałam okazję czytać. Nie tylko dlatego, że jest pozbawiona grubociosanej propagandy tak powszechnej w utworach tego typu, równiez dlatego, że czytelnik ma okazję pogłębić wiedzę na temat starożytności. Podoba mi się tempo akcji tej książki, trochę przerysowany świat (jak zwykle u Gordonowej), a przede wszystkim fakt umieszczenia intrygi w hoteliku odciętym od świata, co - jak zauważyli inni - nasuwa skojarzenia z utworami A.Christie. Na minus dałabym jedynie, że książka jest chwilami przegadana i zawiła (zbyt dużo bohaterów) przez co jej lektura jest chwilami męcząca.

Jedna z lepiej napisanych książek z gatunku kryminału milicyjnego, jakie miałam okazję czytać. Nie tylko dlatego, że jest pozbawiona grubociosanej propagandy tak powszechnej w utworach tego typu, równiez dlatego, że czytelnik ma okazję pogłębić wiedzę na temat starożytności. Podoba mi się tempo akcji tej książki, trochę przerysowany świat (jak zwykle u Gordonowej), a...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

91 użytkowników ma tytuł Waza króla Priama na półkach głównych
  • 74
  • 17
28 użytkowników ma tytuł Waza króla Priama na półkach dodatkowych
  • 15
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Waza króla Priama

Inne książki autora

Barbara Gordon
Barbara Gordon
Larysa Mitzner, później Larysa Zajączkowska-Mitzner, pseud. Barbara Gordon, Maria Trzcińska (ur. 7 sierpnia 1918 w Kijowie, zm. 29 grudnia 1987) – polska pisarka pochodzenia ukraińskiego. Urodziła się w Kijowie, dzieciństwo spędziła w Łodzi. W czasie okupacji przebywała w Warszawie. Po II wojnie światowej pracowała w Wydziale Prasowym Urzędu Rady Ministrów, w redakcjach "Życia Warszawy", "Robotnika" i "Przyjaźni". Od 1956 roku pod pseudonimem "Barbara Gordon" pisała powieści kryminalne i obyczajowe. Jako tłumaczka literatury rosyjskiej współpracowała z wydawnictwami tzw. drugiego obiegu. Matka publicysty i eseisty Piotra Mitznera
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Pięć butelek sherry i bukiet róż Jonathan Trench
Pięć butelek sherry i bukiet róż
Jonathan Trench
W opinii na LC wyczytałem, że książka „Pięć butelek sherry i bukiet róż”, Johnatana Trench, zdaniem jednej z szanownych czytelniczek, jest w jej odbiorze teatralna (sceniczna) - z czym całkowicie się zgadzam. Faktycznie, wyczuwałem tu scenerię ograniczoną, jak w teatrze, gdzie widz jest świadom świata zamkniętego w czterech ścianach, ściśle wokół odtwarzanej w danej chwili sceny. Ma się odczucie pustego miasta, bez ludzi w tle, bez gwaru i zgiełku ulic, tylko aktorzy, inscenizacja, jak w teatrze. Autor prowadzi bardzo grzeczną, dystyngowaną, powściągliwą narrację w stylu Agaty Christie i ma się wrażenie, że wydarzenia rozgrywają się w XIX wieku a nie w latach 70 XX wieku. Nie wprowadza natomiast, atmosfery niebezpieczeństwa, przemocy, lęku, dreszczu emocji, lecz raczej ciekawości. Bohater musi zdać się na logiczną dedukcję a nie brutalną konfrontację ciała i siłę ognia. Czytelnik niech nie spodziewa się zaskakujących zwrotów akcji, tylko wręcz „matematycznego” procesu odkrywania prawdy. Czy to coś złego? Wręcz przeciwnie. Opowieść była interesująca, a ta teatralność może być przez wielu postrzegana jako atut, szczególnie przez miłośników klasycznych zagadek detektywistycznych. Nadal żywych tego rodzaju opowieści. Być może przeżywających renesans, jak obserwuję i co uważam za słuszne. Co więcej, to właśnie dzięki wpływowi takich wczesnych form literatury, możliwa była ewolucja sensacyjnego gatunku, która doprowadziła do powstania współczesnych thrillerów.
Sylwek - awatar Sylwek
ocenił na 6 1 rok temu
Msza za mordercę Jeremi Bożkowski
Msza za mordercę
Jeremi Bożkowski
Kryminał z czasów późnego Peerelu (wydany w 1988 roku), w stylu biurowych historii Joanny Chmielewskiej (gdzie biurem była pracownia projektowa) czy – współcześnie – Marty Kisiel (wydawnictwo książkowe). U Bożkowskiego (a faktycznie u Bożeny Ciecierskiej-Więcko, która przybrała taki pseudonim literacki) akcja rozgrywa się w redakcji dwóch gazet: „Zewu Nauki” i „Czynów Stal”, dzielących tak piętro pewnego budynku, jak i mieszczącą się tamże toaletę. W gabinecie jednego z dwóch naczelnych dochodzi do morderstwa, którego sprawcę próbują odnaleźć działający równolegle, jednak niekoniecznie wspólnie i w porozumieniu, porucznik Karbolek oraz sierżant Fidybus, obaj na milicyjnych etatach. Z założenia miała to być, jak się wydaje, historia śmieszna, co sugerują choćby nazwiska poszczególnych bohaterów. Pojawiają się tu bowiem Maciej Świerzop (z zamiłowania poeta), Napoleon Gnyś, Bolo Cynk, Gloria Przeciek czy wreszcie ksiądz Stanisław Przeogromny (postury raczej mikrej). Są też młodzi bohaterowie, którzy wprowadzają sporo zamieszania (wspomniany Bolo, który mimo 15 lat ma już na swoim koncie pobyt w poprawczaku, a obecnie pracuje jako redakcyjny goniec, tudzież – doraźnie – sprzątacz oraz dwunastoletnia Felicja Gwizdek – córka jednego z redaktorów – rezolutna i samodzielna w stopniu, którego dzisiejsze dwunastolatki mogłyby jej tylko pozazdrościć) oraz wrogie elementy, ostatecznie zaskakująco jednak niegroźne. Z punktu widzenia literackiego „Msza za mordercę” jest udana w stopniu raczej niewielkim. Za dużo tu chaosu, wątków, to co miało być śmieszne, śmieszy umiarkowanie a zagadka morderstwa nie jest specjalnie frapująca. Współcześnie czyta się to jednak znakomicie jako świadectwo epoki, czasów, których wielu nie tylko nie pamięta, ale nie miało szans doświadczyć (akcja, jak sądzę, dzieje się w drugiej połowie lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku). Pal sześć archaiczny styl pracy redaktorów gazet, jak również jeszcze bardziej archaiczny proces druku (choć sama pracowałam w mediach doby przedcyfrowej, montując materiały radiowe przy pomocy żyletki, musiałam sprawdzić w słowniku kim, do diabła, był metrampaż?!), ale te składkowe pół literka, obalane w godzinach pracy tak przez pracowników umysłowych, jak i fizycznych! Te dzieci puszczane samopas i odszczekujące się dorosłym, jak również wprowadzające z premedytacją w błąd organy ścigania! Te liczne i niedziwiące nikogo romanse, w godzinach pracy i poza nimi, będące czymś tak naturalnym jak to, że w segregatorze w gabinecie naczelnego przechowuje się kaszankę! Wyraźnie widać też w książce oznaki zbliżającego się przełomu, choć raczej przeczuwanego niż pewnego. Autorka zmarła na początku lutego 1986 roku, być może dlatego nie bała się wprowadzić do „Mszy…” szeregu odważnych, jak na owe czasy, wątków. Jednym z bohaterów jest tu robotnik skazany po poznańskich protestach w 1956 roku, który wyrasta na postać tragiczną. Wspomniany wcześniej ksiądz (a była to grupa zawodowa mocno w tamtych czasach inwigilowana i nielubiana przez władzę) jest bohaterem zdecydowanie pozytywnym, podczas gdy w szeregach milicji roi się (choć zdecydowanie w tle) od czarnych charakterów. I tylko żal, że wypowiedziane przez jednego z bohaterów zdanie: „Każdy fach, gdzie łatwo pokazać siłę, szybko może świnię zrobić z człowieka”, jest nadal, mimo zmiany ustroju i upływu czasu, tak boleśnie aktualne.
momarta - awatar momarta
oceniła na 6 3 miesiące temu
Kłopoty ze spadkiem Antoni Marczyński
Kłopoty ze spadkiem
Antoni Marczyński
Bardzo sympatyczna komedia kryminalna. Co z tego, zapytacie - przecież dużo jest takich w Polsce. Ale niekoniecznie z lat 50., a to z tego właśnie okresu są "Kłopoty ze spadkiem", więc mamy tutaj Milicję Obywatelską. A do tego klimatu starego domu i walkę o spadek. Klasyka, jakby tak pomyśleć. Ale jaka pożądana! Jak w każdej książce z tego nurtu, mamy tutaj szybkie dialogi, żarty słowne (lub narracyjne, ale tutaj akurat ukryte są w dialogach) dość czarno-białych bohaterów, prędki rozwój wypadków i zagadkę bardziej niż śledztwo. I z tego ta ksiażka wywiązuje się bardzo dobrze - rzeczywiście aż do końca nie wiadomo, jakie będzie rozwiązanie, a śmiechu też trochę jest. To przede wszystkim powieść oparta na dialogach, do tego nierzadko pisanych w starym stylu (w końcu ta książka nie powstała dzisiaj). Piszę o tym, bo wiem, że niektórzy oczekują dowcipów już u narratora - tutaj tego nie ma. I jest jeszcze jedna rzecz, która może przytłoczyć - nawał bohaterów już od początku. To jeden z tych tytułów, w których autor na początku daje słowniczek bohaterów, przez co czuje się usprawiedliwiony tym, że dosłownie od pierwszego rozdziału dostajemy prawie wszystkie imiona i koligacje rodzinne do zapamiętania, co trochę odstrasza. Bywają też nielogiczne wnioski, ale tu akurat może być mojego braku nadążania. Tym niemniej, ta książka ma klimat i dobrze się ją czyta. A nawet powiedzmy, że dam nieco wyższą ocenę niż zwykle, przez wzgląd na to, że wówczas ten nurt nie był aż tak popularny.
SceNtriC - awatar SceNtriC
ocenił na 8 7 miesięcy temu
Pensjonat na Strandvägen Jerzy Edigey
Pensjonat na Strandvägen
Jerzy Edigey
Astrid Brands prowadzi swój pensjonat ręką żelazną, a reguły są proste: pensjonariusze mają mieć spokój, ciszę, intymność, no i muszą być dość majętni. Tutaj nie ma miejsca na szaloną zabawę czy skandale. Chętnych nie brakuje, choć przed sezonem jest to akurat kilka osób. Jedną z nich jest lekarz policyjny i jednocześnie narrator opowieści. Pensjonariuszką jest też Maria Jansson, Szwedka polskiego pochodzenia, legenda szwedzkiego biznesu. To ona złamie zasady pani Brands pozwalając się zamordować w swoim pokoju. Śledztwo – co nie uchodzi uwadze narratora – prowadzi młody, niedoświadczony oficer. Póki co ma on jedynie mnóstwo domysłów, które niczego nie wyjaśniają i sprzecznych teorii, które podsuwa mu wybitny dziennikarz i wspomniany lekarz. Naciski „z góry” na szybkie odnalezienie sprawcy nie pomagają, a kiedy okazuje się, że sprawca nie powiedział ostatniego słowa wydaje się, że śledczy jest już na prostej drodze do spektakularnej porażki. Choć ofiar przybywa, śledczy nie wydaje się być przytłoczony, wkrótce okaże się, że wcale nie jest takim żółtodziobem na jakiego wygląda... Ciekawy kryminał w dość przewrotnej formie napisany. Autor od razu sprawę podaje nam na tacy strzegąc jednocześnie sposobu jego wykrycia, a poczynania śledczego wcale nie są oczywiste. Choć akcja toczy się w środowisku hermetycznym (skromna grupa świadków i zamknięty obszar działania) nie przytłacza monotonią. Kilka zwrotów akcji ma kosmetyczny wydźwięk, bo sprawca to „pewniak”, to jednocześnie plus i minus dramaturgiczny. Samym Szwedą też się „przykleiło”: ich święte oburzenie, że w tak cywilizowanym kraju zabójstwa mógł dokonać tylko dziki imigrant na co, co i rusz, zwracają uwagę oficjele, paradoksalnie przypomina współczesną Polskę z tym histerycznym przekonaniem o wspaniałości nieskończonej.
Krzysiek Czyżowski - awatar Krzysiek Czyżowski
ocenił na 6 2 miesiące temu
Czarny koń zabija nocą Jacek Roy
Czarny koń zabija nocą
Jacek Roy
W świnoujskim pensjonacie "Rybitwa" ma miejsce tajemnicze morderstwo kobiety. Zostaje ona uduszona szalikiem, gdy śpi obok męża. Dokładnie rok później w tej samej willi zbiera się dokładnie ta sama ekipa, co zeszłego lata i dochodzi do kolejnego zamachu. W czasie śledztwa wychodzi na jaw organizacja turnieju szachowego oraz jego stawka, która jest zdecydowanie wyższa niż butelka koniaku. O co naprawdę toczy się gra? Jakie powiązania łączą jej uczestników? Nie jest to typowy dla czasów PRL-u kryminał, gdyż dochodzenie prowadzą nie milicjanci, a naukowiec bawiący się w detektywa oraz działający na rzecz ówczesnych organów ścigania, o wdzięcznym imieniu Arystoteles. Nie ma tutaj również zamiennego dla tamtego okresu wychwalania pracy MO. Narracja została poprowadzona dwutorowo: pierwszoosobowo - z perspektywy majora nadzorującego śledztwo oraz trzecioosobowo, kiedy mamy już do czynienia z działaniami wyżej wspomnianego Arta Baxa. Autor przedstawia dość ciekawą intrygę, w której krew nie leje się strumieniami, a akcja nie pędzi na łeb na szyję. Powoli, tak jak po nitce do kłębka, docieramy do rozwiązania zagadki i poznania osoby zabójcy. Bohaterowie tworzą nietuzinkowy zlepek postaci, które zostały dość dobrze zarysowane. Zakończenie zaskakuje i powinno w pełni usatysfakcjonować czytelnika. Widać, że pisarz jest ogromnym miłośnikiem szachów oraz wiele o nich wie. Poświęca tej grze sporo miejsca w fabułę, a robi to w interesujący i nienużący sposób. Porównuje szachy do wojny pełnej podstępów, pułapek czy bezpardonowych bitew, ukazując tym samym ich trudność, ale też i piękno. To znakomita propozycja nie tylko dla miłośników kryminałów rodem z PRL-u czy szachowych rozgrywek. Z pewnością wielbiciele cosy crime i ciekawie uplecionych intryga znajdą w niej coś dla siebie.
ewelina_read - awatar ewelina_read
ocenił na 7 11 miesięcy temu
Piękna kobieta w obłoku spalin Jeremi Bożkowski
Piękna kobieta w obłoku spalin
Jeremi Bożkowski
Pamiętacie kryminały z jamnikiem? Lubicie niebanalne komedie kryminalne? To Wam się spodoba! Na ostatniej Aferze Kryminalnej Alek Rogoziński polecił leciwą książkę, której akcja toczy się w latach osiemdziesiątych. Z ciekawości zaczęłam szukać i znalazłam audiobook. Co za gratka! Malwina Kalecka odnosi ogromne sukcesy, ugania się za nią tabun przystojniaków i jest przez wszystkich lubiana. No, przynajmniej w jej własnych opowieściach, którymi zamęcza każdego, kto się nawinie. Jest modelową egocentryczką, która wszystko wie, wie najlepiej, wszystko potrafi i ma zdanie na każdy temat. A na dodatek opowiada tylko o sobie i to bez przerwy. Słowem kobita nie do zniesienia. Kiedy odwiedza przyjaciółkę, gospodarz zamyka się na długie godziny w łazience pod pretekstem malowana, przepychania wanny czy czegokolwiek. Monologi Malwiny sprawiają, że czytelnik ma ochotę babsko udusić. Nie trzeba długo czekać, bo ktoś zamyka jej buzię definitywnie… A kto? Podejrzanych jest wielu, a sprawę prowadzą PRL-owscy milicjanci sierżant Fidybus i porucznik Karbolek. Ten drugi przy pomocy mamusi. Bohaterów jest wielu, większość podejrzana, ale każda osoba jest nietuzinkowa i zaplątana w życiorys Malwiny niekoniecznie z chęci przyjaźnienia się z nią i każda ma swój powód, by pozbyć się Kaleckiej. Oprócz malowniczej plejady potencjalnych zbrodniarzy świetne wrażenie zrobił na mnie przezabawny język i humor sytuacyjny, który nieraz przyprawił mnie o salwy śmiechu, chichoty i rżenia. Polecam. Bardzo polecam, zwłaszcza na poprawę humoru w jesienny wieczór.
Sylwia_J - awatar Sylwia_J
ocenił na 6 2 lata temu
Pomysł za siedem milionów Jerzy Edigey
Pomysł za siedem milionów
Jerzy Edigey
Trochę przez przypadek trafiła w moje ręce książka „Pomysł za siedem milionów” pana Jerzego Edigeya, lecz był to bardzo szczęśliwy przypadek. Autor jest dzisiaj chyba lekko zapomniany, a szkoda, bo miał dobre pióro. Na drodze pomiędzy Warszawą a Nadarzynem dochodzi do zuchwałej kradzieży: samochód transportujący owe tytułowe siedem milionów na wypłaty dla pracowników fabryki w Nadarzynie zostaje zatrzymany przez patrol milicyjny i pod pozorem kontroli pojazdu milicjant zajmuje miejsce kierowcy, by po chwili odjechać w siną dal z torbą pełną pieniędzy na siedzeniu. Sprawa nabiera rozgłosu i do jej rozwikłania zostaje oddelegowany major Janusz Kaczanowski, doświadczony śledczy, lecz jednocześnie zatwardziały kawaler i wielbiciel płci pięknej w jednym. Śledztwo choć jest zakrojone na szeroką skalę szybko staje w martwym punkcie, bo potencjalnych podejrzanych są setki, a śladów prowadzących do prawdziwych sprawców jest jak na lekarstwo. Milicja pracowicie i drobiazgowo sprawdza każdy trop, odwala kawał roboty w każdym możliwym obszarze (a nie jest to łatwe, biorąc pod uwagę, że nie były to czasy Internetu, komórek, różnych baz danych dostępnych po kilku kliknięciach, czy nawet powszechnej dostępności telefonów) , ale największym sprzymierzeńcem milicji okazuje się czas i niecierpliwość złodziei, którzy po okresie przyczajenia się, wreszcie chcą zacząć wydawać skradzioną kasę i nacieszyć się odrobiną luksusu, jaką mogą za nią kupić. Oczywiście, jest to luksus na miarę PRL-u, czyli np. używane BMW, dżinsy z Pewex-u, czy ciuchy z komisu. Dzisiaj może brzmi to zabawnie, ale chyba dla mnie te realia codziennego życia (a także sposoby radzenia sobie z brakami systemu zaopatrzenia w dobra wszelkiego rodzaju) stanowią największą trakcję książki. Fajna lektura.
Elżbieta - awatar Elżbieta
oceniła na 7 3 miesiące temu
Urlop z mordercą Zofia Kaczorowska
Urlop z mordercą
Zofia Kaczorowska
Jest to ciekawa i urocza na swój sposób powieść sensacyjna, którą czytałam po raz pierwszy w 1989 roku. Język i styl, wyjątkowo strawne. Akcja wartka, rozgrywająca się na kilku płaszczyznach. Główna bohaterka - Idalia Czerska - jest już nie najmłodsza, pracuje w firmie produkującej podzespoły elektroniczne i ma przeszłość. Od Powstania Warszawskiego mija 25 lat. Rzecz zaczyna się prozaicznie. Stopniowo dowiadujemy się jednak o dziwnych zbiegach okoliczności i dochodzimy do przełomu – tj. śmierci Marzeny Trudzik. Dalej następuje szereg absurdalnych przypadków. Dochodzi także do prób mobbingu, do rozmaitych reperkusji oraz nagłego awansu głównej bohaterki. Dodatkowo ciekawie przedstawiono relacje interpersonalne w pracy oraz stosunki Idy z jej córką Moniką. Dość naturalnie ukazana jest tu także osoba jej byłego męża Wiktora Monczarowskiego, a także irytującej ciotki. Jak się okaże, pożyczone poncho od zaginionej pani Teresy nie będzie bez znaczenia w sprawie, i tajemnicza postać magistra Kozłowskiego także. Dalsze przypadki będą jeszcze bardziej zaskakujące… Powieść jest na pewno dużo lepsza niż średnia treść tekstów książek Joanny Chmielewskiej. Całość w niezamierzony sposób ma luźne powiązanie z tym, co miało miejsce w firmie RAWAR, a potem RADWAR, ale także w zakładach Cemi, Lamina, Cerad, Telpod, Tonsil, Polfer, Tewa i CEMAT oraz w Centrum CNPME, no może bez pirotechniki i akcji antyterrorystów. Nadal polecam!
xymena_araszkiewicz - awatar xymena_araszkiewicz
ocenił na 8 3 lata temu
Zbrodniarz i panna Maciej Słomczyński
Zbrodniarz i panna
Maciej Słomczyński
Lubicie czytać kryminały? Ale takie nie za ciężkie, w lekkim, odrobinę humorystycznym stylu? Takie kryminały idealne na lato? Takie w stylu lat 60-tych XX wieku? Jeśli lubicie takie - to mam dla Was coś extra! Dwa tytuły nie za duże objętościowo, ale za to bardzo bogate w treść. Bawiłam się przy nich pierwszorzędnie! ▼ Książka "Zbrodniarz i panna" doczekała się ekranizacji z udziałem genialnych aktorów: Ewy Krzyżewskiej, Zbigniewa Cybulskiego i Adama Pawlikowskiego. Lektura ta oddaje doskonale ducha epoki czasów PRL-u, ukazuje zmiany, jakie zaszły w naszym kraju, zarówno polityczne, jak i światopoglądowe, a także pod względem kulturowym. Gdy go czytałam, przyszedł mi na myśl - "Pan Samochodzik" - czyli morderstwo i szukanie złoczyńcy, szkoda tylko że nie było szukania skarbów... W "Zbrodniarzu i pannie" poczytamy o śledztwie w nadmorskim kurorcie. Małgorzata, jako jedyny świadek napadu, ma rozpoznać mordercę. Prowadzący dochodzenie kapitan Ziętek zabiera ją do popularnego kurortu, w którym prawdopodobnie przebywa zbrodniarz, gdzie udają parę wczasowiczów. Przestępca rozszyfrowuje jednak plany milicji i ucieka... Mimo opieki Ziętka dziewczyna znajduje się śmiertelnym niebezpieczeństwie... Akcja "Śmierci i Kowalskiego" rozgrywa się w Trójmieście, gdzie od pewnego czasu powtarzają się tajemnicze morderstwa taksówkarzy. Sprawa jest tym bardziej niepokojąca, że można mówić już o serii podobnych przypadków. Każda z ofiar była widziana po raz ostatni w tym samym miejscu - w okolicach dworca w Gdyni. Kierujący śledztwem porucznik Szymański podejrzewa, że w zabójstwa zamieszany jest Kowalski, którego zmiennik dopiero co zginął... *** Obydwa tytuły to rozrywka na najwyższym poziomie! Obydwa tytuły okraszone wyjątkowym i niepowtarzalnym klimatem minionej epoki PRL.... Obydwa tytuły cały czas trzymają czytelnika w mocnym napięciu, tak, że trudno odłożyć jest książkę choćby na chwilę... Zdecydowanie polecam! Do wakacyjnego plecaka jak znalazł. Letni must-have
Zaczytana_Charlotta_ - awatar Zaczytana_Charlotta_
ocenił na 10 8 miesięcy temu

Cytaty z książki Waza króla Priama

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Waza króla Priama