Zabić prezydenta

Okładka książki Zabić prezydenta
Brian Haig Wydawnictwo: Albatros Cykl: Sean Drummond (tom 5) kryminał, sensacja, thriller
416 str. 6 godz. 56 min.
Kategoria:
kryminał, sensacja, thriller
Format:
papier
Cykl:
Sean Drummond (tom 5)
Tytuł oryginału:
The President's Assassin
Data wydania:
2007-09-14
Data 1. wyd. pol.:
2007-09-14
Liczba stron:
416
Czas czytania
6 godz. 56 min.
Język:
polski
ISBN:
9788373595606
Tłumacz:
Zbigniew Kościuk
Średnia ocen

                7,1 7,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Zabić prezydenta w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Zabić prezydenta

Średnia ocen
7,1 / 10
130 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
200
14

Na półkach: , ,

Książka niezwykle ciekawe, ukazująca prowadzone dochodzenie w sprawie morderstw na wysokich urzędnikach w Stanach Zjednoczonych. Wkrótce okazuje się, że realnym celem jest prezydent. Podstawowym pytaniem jest kto to robi i dlaczego. W związku z tym czy możemy ufać każdemu? Musicie to przeczytać, gdyż akcja jest wartka a i ona często ma zaskakujące zwroty akcji i nie wszystko jest takie jakie jest na pierwszy rzut oka.

Książka niezwykle ciekawe, ukazująca prowadzone dochodzenie w sprawie morderstw na wysokich urzędnikach w Stanach Zjednoczonych. Wkrótce okazuje się, że realnym celem jest prezydent. Podstawowym pytaniem jest kto to robi i dlaczego. W związku z tym czy możemy ufać każdemu? Musicie to przeczytać, gdyż akcja jest wartka a i ona często ma zaskakujące zwroty akcji i nie...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

238 użytkowników ma tytuł Zabić prezydenta na półkach głównych
  • 173
  • 65
51 użytkowników ma tytuł Zabić prezydenta na półkach dodatkowych
  • 34
  • 6
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Zabić prezydenta

Inne książki autora

Brian Haig
Brian Haig
Brian Haig - (ur. 1953) pisarz amerykański, twórca powieści sensacyjno - prawniczych. Wschodząca gwiazda amerykańskiej powieści sensacyjno-prawniczej, autor nazywany „Johnem Grishamem w mundurze wojskowym", choć bliżej mu do innego popularnego pisarza - Nelsona DeMille’a. Syn Alexandra Haiga, byłego sekretarza stanu w administracji prezydenta Regana. Ukończył Uniwersytet Georgetown oraz West Point, służył jako oficer m.in. w Niemczech. Pisać zaczął po przejściu odejściu z wojska w stopniu pułkownika. Debiutował błyskotliwym, nasyconym specyficznym poczuciem humoru thrillerem Tajna sankcja (2001), w którym po raz pierwszy pojawia się bohater wszystkich jego książek, major Sean Drummond - niezwykle inteligentny, lekko cyniczny młody oficer o kpiącym sposobie bycia i niewyparzonym języku, członek korpusu prawniczego JAG. Prawa filmowe do tej i następnych powieści Haiga — Mortal Allies (2002), The Kingmaker (2003) oraz Private Sector (2003), porównywane do głośnej Firmy - zakupiła firma producencka Nicholasa Cage'a, a on sam przymierza się do zagrania roli Drummonda.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Paranoja Joseph Finder
Paranoja
Joseph Finder
Joseph Finder, amerykański autor thrillerów politycznych i korporacyjnych, kryminałów i książek sensacyjnych. Tak naprawdę trudno go łączyć z jednym określonym gatunkiem literackim. Zadebiutował powieścią „Moscow Club” w 1991 roku, gdy był jeszcze na studiach. Opisywał w niej wyimaginowany zamach na Michaiła Gorbaczowa zorganizowany przez KGB i co ciekawe, zamach taki się dokonał pół roku po wydaniu powieści. Książkę przetłumaczono na 30 języków, stała się bestsellerem i przyniosła autorowi światowy rozgłos. „Paranoja” wydana w 2004 roku należy do gatunku thrillerów korporacyjnych. Znakomita, trzymająca w napięciu historia. Adam Cassidy, młody pracownik wielkiej korporacji elektronicznej Wyatt Telecommunications defrauduje fundusze firmy i aby uniknąć odsiadki, godzi się na propozycję szefa by zatrudnić się w konkurencyjnej firmie Trion Systems i wykradać dla niego poufne informacje. Z każdym kolejnym dniem pracy w nowej firmie zaczynają dręczyć go coraz większe wyrzuty sumienia, zwłaszcza że zdobywa tu coraz wyższą pozycję. Znakomite tempo, pełna zwrotów i nieoczywista akcja, świetni bohaterowie i zakończenie, które kompletnie zaskakuje. Jest tu również sporo humoru i groteski, gdy Joseph Finder opisuje korporacyjny świat Ameryki i bezwzględnej walki o rynki zbytu. W roku 2013 na podstawie powieści powstał film w reżyserii Roberta Luketic’a z gwiazdorską obsadą. Zagrali tu m.in. Liam Hemsworth, Gary Oldman i Harrison Ford. Polecam.
Sławek - awatar Sławek
ocenił na 8 4 lata temu
Spisek Brian Haig
Spisek
Brian Haig
Dobrych kilka lat temu przeczytałem powieść Tajna sankcja mało u nas popularnego amerykańskiego autora, analityka wojskowego i byłego oficera armii USA, Briana Haiga. Książka, otwierająca cykl z byłym komandosem, obecnie wojskowym prawnikiem, Seanem Drummondem jako protagonistą, niezwykle przypadła mi do gustu i wystawiłem jej bardzo dobrą recenzję. Postanowiłem zaczekać na drugą powieść serii i tak czekałem, czekałem, czekałem... aż zapomniałem. Minęło ponad pięć lat, w końcu sobie przypomniałem; patrzę, i co widzę? Jest już trzecia powieść cyklu i czwarta, a drugiej jak nie było, tak nie ma! Cóż, Polska to nie jest kraj, który można zrozumieć, to stan umysłu, czyli Zulu-gula. Przekonawszy się o tym po raz kolejny, tym razem na przykładzie naszej polityki wydawniczej, postanowiłem nie czekać na upragniony odcinek drugi i przejść od razu do trzeciego, którym jest Spisek. Bill Morrison, amerykański generał i ostatnio attache wojskowy w Moskwie, którego karierę można było dotąd z powodzeniem określać jako błyskotliwą, nagle zostaje aresztowany pod zarzutem zdrady, zabójstw i mnóstwa innych pomniejszych przestępstw. Obrony zdrajcy, na prośbę jego żony, również pracownika amerykańskiego wywiadu, podejmuje się jej były kochanek, czyli znany nam już główny bohater całego cyklu powieściowego, Sean Drummond. Oskarżenie ma do pomocy cały aparat wywiadu i kontrwywiadu USA, ma także za sobą przewagę czasu, gdyż do momentu aresztowania gromadziło dowody, które do siedziby obrony teraz trzeba będzie dowodzić ciężarówkami, a obrońcy tak będzie brakować do pomocy ludzi, którym by mógł zaufać, że na swojego asystenta będzie musiał zatrudnić cywilną prawniczkę wziętą dosłownie z ulicy. Oczywiście będzie ona piękna, bystra i tak dalej, podobnie zresztą jak żona oskarżonego, co już na kilometr pachnie kłopotami. Czy Drummond ma jakiekolwiek szanse, by ze swym nielicznym zespołem stawić czoła machinie amerykańskich tajnych służb i prawnikowi oskarżenia, na którego wybrano laureata Nagrody Kata, takiego prawniczego Top Gun, majora Eddiego Goldena, który na dodatek podebrał Seanowi do swego zespołu najlepszą do takiej sprawy asystentkę, Karen Zbrovnię, gwiazdę korpusu JAG? Tego oczywiście nie zdradzę. Nadmienię tylko, że walka odbędzie się nie tylko na papiery, dowody i poszlaki, ale również na broń palną i białą. Będzie się działo i w Stanach, i w Moskwie, a Drummond będzie musiał zaryzykować nie tylko swoją karierę, ale i głowę. Do książki podszedłem uwzględniając wrażenia z Tajnej sankcji, a więc z oczekiwaniem na naprawdę dobry kawał beletrestyki. W pierwszej chwili doznałem jednak szoku - powieść niemal rozpoczyna się żenującą wpadką – scena rozmowy przez telefon płynnie przechodzi w rozmowę oko w oko, tak jakby autor zapomniał, o czym pisał. Na szczęście to jedyny, choć bardzo zastanawiający błąd, który zauważyłem w powieści. Gdzie korekta? Fabuła nie jest przesadnie rozbudowana, i całe szczęście, gdyż sama intryga jest dość skomplikowana i mam wrażenie, że może być trudna do ogarnięcia dla niezbyt uważnych czytelników, choć bez przesady. Akcja będzie, a jakże, i romanse też, czyli dla każdego coś miłego. Całość okraszona bardzo dobrym warsztatem literackim, znajomością realiów, specyficznym wojskowym humorem. Postać głównego bohatera może nieco sztampowa, ale przekonująca, sympatyczna, spójna psychologicznie. Czego można więcej chcieć? No właśnie. Gdyby chodziło tylko o to, o czym już wspomniałem, byłaby to piątka (w starej skali ocen) w swojej klasie, czyli na styku powieści prawniczej, szpiegowskiej, sensacyjnej i thrillera. Jest jednak coś jeszcze, co sprawia, że jest to pozycja z całkiem innej półki. Dotychczas uważałem, że głównie fantastyka jest gatunkiem, gdzie można pisać o rzeczach jak najbardziej realnych, prawdziwych, o których nie można opowiedzieć jako o rzeczywistych, z powodu cenzury, obawy przed pozwem, zemstą, czy z innych przyczyn. Tutaj powraca sprawa założeń fabuły powieści, a dokładniej sedna intrygi, wokół wszystko zbudowano. Polski tytuł Spisek jest fałszywy i szkodliwy, gdyż sugeruje, że mamy do czynienia z kolejną spiskową teorią dziejów. Tymczasem tytuł oryginału The Kingmaker odnosi się do rzeczy jak najbardziej rzeczywistej. W historii nawet najwięksi władcy, którzy od początku panowania startowali z silnej pozycji, musieli walczyć o utrzymanie swej niezależności od różnych, jak byśmy to dziś określili, grup nacisku. Często też walkę tę przegrywali i stawali się w mniejszym lub większym stopniu narzędziami w rękach możnowładców, szarych eminencji czy różnych układów politycznych. O tych słabych nawet nie ma co wspominać. Wielu z nich zostało osadzonych na tronach przez różnych kingmakerów, którzy potem aż do końca ich panowania pociągali za sznurki, niczym u marionetki w koronie, po czym tworzyli sobie nowego władcę. W ostatnich stuleciach, wraz z koncentracją kapitału, wzrostem jego wirtualności, gwałtownym rozwojem stojących ponad prawem tajnych służb i komplikacją światowej sceny politycznej, globalizacją i innymi procesami, nastąpiło drastyczne zmniejszenie realnej władzy osób i organów oficjalnie ją posiadających. W literaturze pięknej początki tego procesu niezmiernie obrazowo opisał choćby Umberto Eco w Cmentarzu w Pradze. Stan obecny jest tak odległy od tego, co funkcjonuje w powszechnej świadomości społecznej, że większość wprost nie może i nie chce uwierzyć w rzeczywistość taką, jaką jest. Brian Haig w lekkiej formie rozrywkowej, w założeniach intrygi, przemycił nam bardzo oryginalną wariację na temat obecnego stanu światowych tajnych służb, która pomimo pewnego pierwiastka fikcji, jest jak najwierniejszym odbiciem rzeczywistości. Nie każdemu chce się czytać poważne, udokumentowane opracowania w rodzaju Wielkich kłamstw Ameryki Diany West; ludzie w ogóle w większości nie lubią sobie łamać głowy i komplikować światopoglądu, a co za tym idzie życia. Wolą widzieć walkę wywiadów taką, jak w Stawce większej niż życie, niż zastanowić się, na przykład, jak to możliwe, że w Polsce listy agentów UB i SB są kilometrowej długości, a szpiegów służb zagranicznych jak na lekarstwo. I nikt nie pyta, kto pracował dla Stasi, że o Wielkim Czerwonym Bracie, czy obecnej Rosji, nie wspomnę. A trzeba zaznaczyć, że pomiędzy poziomem celów i środków polskiego wywiadu oraz kontrwywiadu, a celami i środkami służb głównych światowych graczy, jest mniej więcej taka różnica, jak między ich PKB. Do tego dochodzą jeszcze tradycje, zaszłości historyczne i wiele innych czynników. Uwzględniając tę wartość dodaną do tradycyjnej powieści, Spisek staje się powieścią must read, która może czytelnikom, którzy się dotąd w ogóle tym nie interesowali, otworzyć oczy na takie sprawy jak niezależność niepodległych państw, na „upadek” Rosji i wiele innych rzeczy. I zachęcić do sięgnięcia choćby po wspomniane już Wielkie kłamstwa Ameryki, bo w świecie tajnych służb nic nie jest takim, jakim się wydaje. Spisek Briana Haiga polecam gorąco i z pełnym przekonaniem. Zapraszam do lektury Wasz Andrew źródło i miejsce do pogadania : https://klub-aa.blogspot.com/2017/09/dugie-rece-moskwy-czyli-spisek-briana.html
Andrew Vysotsky - awatar Andrew Vysotsky
ocenił na 8 8 lat temu
Krytyczny moment David Baldacci
Krytyczny moment
David Baldacci
Jako czytadło książka może być, zresztą ten autor zawsze gwarantuje jakąś emocjonującą fabułę. Na dodatek mamy to, co lubię czyli happy end przy pomocy terapii ołowiem, a nie usilne próby uregulowania sprawiedliwości przy pomocy Nadzwyczajnej Kasty, co zawsze w realnym życiu, w przypadku naćpanych mamoną popaprańców, jest działaniem iluzorycznym, a zatem nieskutecznym. Do plusów należy obecność w fabule kobiety, która przeciętnemu gamoniowi, takiemu jak ja, mogłaby urwać głowę i to niechcący. Kręcą mnie takie kobiety. Plusem jest także niezłe tempo opowieści okupione jednak pewnymi niestarannościami fabuły: nasi detektywi są nadmiernie domyślni, nawet tam, gdzie wydaje się to absolutnie nieprawdopodobne. Z drugiej strony od czasu do czasu dają się zaskoczyć, jak gamonie i tam brakuje im domyślności, zaś psychopatom zbywa na NADSPRYTNOŚCI, co bywa irytujące w takich książkach. Nieco żenujące są także sceny, w których psychopata wygłasza przemowy niczym Edward Gierek bądź Władysław Gomułka przed laty, zamiast nacisnąć spust. Do minusów zaliczam więc każde takie poprowadzenie fabuły, które prowadzi do: - choćby chwilowego ujęcia naszych bohaterów; - trzymania tychże na końcu lufy jakiejś broni palnej; - wszelkie długie przemowy psychopatów z ofiarą na muszce; - inne sytuacje, z których wynika, że w realnym życiu kariera naszych ulubieńców musiałaby się zakończyć i tylko nie wiadomo dlaczego psychopata nie dokonuje egzekucji, kiedy może to zrobić. Prawdziwa postać policjanta czy śledczego w prawdziwym życiu nie mogłaby sobie pozwolić na znalezienie się w podobnie absurdalnych sytuacjach, zwłaszcza wielokrotnie, bo czyste prawdopodobieństwo wskazuje na to, że któraś z tych sytuacji musiałaby prędzej czy później doprowadzić do pożegnania się kogoś takiego z życiem. Autor zapewne ma na swoje usprawiedliwienie chęć podniesienia napięcia i emocji, ale ja uważam, że stawianie głównych bohaterów okresowo w pozycji katastrofalnej świadczy o braku pomysłu na poprowadzenie fabuły „czysto”, z osiągnięciem wysokiego napięcia w inny, racjonalny sposób. Ogólnie - cóż, czytadło na odmóżdżenie można polecić.
veinylover - awatar veinylover
ocenił na 6 1 rok temu
Pojutrze Allan Folsom
Pojutrze
Allan Folsom
Nie mogę powiedzieć, że spotkało mnie rozczarowanie, bo niczego błyskotliwego się nie spodziewałem. Książkę ściągnąłem z półki, opisanej jako "Sensacyjne", chcąc sobie zapewnić lekką lekturę na majówkę. Ku mojemu zaskoczeniu, powieść była całkiem niezła, znacznie lepsza niż się spodziewałem. Atutem jest dobrze przygotowane tło, dokładne opisy miejsc i sytuacji, co sprawia, że czytelnik "widzi" te miejsca w wyobraźni i sprawia to wrażenie solidnie wykonanej roboty. Akcja przeprowadzona jest dobrze - nie błyskotliwie, ale dobrze. Zwalnia, gdy bohater jest zmęczony i targają nim niepewności, przyspiesza, gdy trzeba działać szybko. Postaci są wyraziste, przynajmniej te najważniejsze - poboczne mogą się czytelnikowi mylić, ale nic to nie szkodzi, bo wkrótce i tak będą martwe. To właśnie jest słaby punkt książki - trupów więcej niż w Hiroszimie. Autor tak szafuje tu ludzkim życiem, że po pewnym czasie gdy tylko pojawia się nowa postać, możemy być pewni, że końcowej strony nie dożyje. Niepotrzebnie też wpleciono tu wątek miłosny, który spłyca powieść i czyni ją przewidywalną. Prawa fizyki traktowane są tu dość dowolnie. Wspomnę tylko o cięciu skalpelem w temperaturach bliskich zeru bezwzględnemu. Tak, jakby w takich temperaturach cokolwiek można było uciąć. Urąbać, ukruszyć, rozbić - jak najbardziej - ale uciąć? I to jeszcze tak precyzyjnie? Już w minus 70 st. Celsjusza większość przedmiotów robi się krucha jak szkło. Akcja rozwija się dość długo. Niepotrzebnie długo. Gdy dochodzi do kulminacji, czytelnik zaczyna się trochę gubić, ale to uwaga na plus - bowiem podobnie gubią się śledczy. Zakończenie trudne do przewidzenia, co też jest zaletą, ale co znajduje się w tajemniczym pakunku, średnio inteligentny czytelnik domyśli się od razu - nie trzeba było zwlekać z tym do ostatniego słowa. Ostatniego - dosłownie! W sumie, nie była to lektura na dwa wieczory, jak się spodziewałem. Trochę wysiłku jednak kosztowało przebrnięcie przez zagmatwaną akcję. Jeśli ktoś to lubi - polecam. Ale moim zdaniem, to po prostu niedoskonałość formy. Treść na czwórkę, forma na trójkę. Wychodzi ocena przeciętna. Dodatkowa gwiazdka za oryginalny pomysł.
Nitager - awatar Nitager
ocenił na 6 7 lat temu

Cytaty z książki Zabić prezydenta

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Zabić prezydenta