rozwiń zwiń

Wilkołactwo

Okładka książki Wilkołactwo
Leszek Paweł Słupecki Wydawnictwo: Wydawnictwo Iskry Seria: Czarna Seria [ISKRY] językoznawstwo, nauka o literaturze
188 str. 3 godz. 8 min.
Kategoria:
językoznawstwo, nauka o literaturze
Format:
papier
Seria:
Czarna Seria [ISKRY]
Data wydania:
1987-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1987-01-01
Liczba stron:
188
Czas czytania
3 godz. 8 min.
Język:
polski
ISBN:
8320709490
Średnia ocen

                7,7 7,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Wilkołactwo w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Wilkołactwo

Średnia ocen
7,7 / 10
51 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
57
33

Na półkach: , ,

Lektura naukowa podana w lekko strawny sposób.Niezbędnik każdego fascynata lykantropii.Nie powiem aby temat był tu wyczerpany,ale podstawy dotyczące legend,podań,wierzeń są jak najbardziej ujęte w tej publikacji.Jak uważano że wygląda ten mityczny stwór,kiedyś,jak go przedstawiają dziś w masowej kulturze.

Lektura naukowa podana w lekko strawny sposób.Niezbędnik każdego fascynata lykantropii.Nie powiem aby temat był tu wyczerpany,ale podstawy dotyczące legend,podań,wierzeń są jak najbardziej ujęte w tej publikacji.Jak uważano że wygląda ten mityczny stwór,kiedyś,jak go przedstawiają dziś w masowej kulturze.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

227 użytkowników ma tytuł Wilkołactwo na półkach głównych
  • 156
  • 68
  • 3
30 użytkowników ma tytuł Wilkołactwo na półkach dodatkowych
  • 22
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Wilkołactwo

Inne książki autora

Okładka książki Chrzest Mieszka I i chrystianizacja państwa Piastów Marek Cetwiński, Józef Dobosz, Darius von Güttner-Sporzyński, Jarosław Jarzewicz, Hanna Kóčka-Krenz, Marzena Matla, Maciej Michalski, Grzegorz Pac, Marcin Rafał Pauk, Krzysztof Polek, Maksymilian Sas, Dariusz Andrzej Sikorski, Leszek Paweł Słupecki, Jerzy Strzelczyk, László Tapolcai, Przemysław Urbańczyk, Vratislav Vaníček
Ocena 7,9
Chrzest Mieszka I i chrystianizacja państwa Piastów Marek Cetwiński, Józef Dobosz, Darius von Güttner-Sporzyński, Jarosław Jarzewicz, Hanna Kóčka-Krenz, Marzena Matla, Maciej Michalski, Grzegorz Pac, Marcin Rafał Pauk, Krzysztof Polek, Maksymilian Sas, Dariusz Andrzej Sikorski, Leszek Paweł Słupecki, Jerzy Strzelczyk, László Tapolcai, Przemysław Urbańczyk, Vratislav Vaníček
Okładka książki Kościoły w dobie chrystianizacji Tadeusz Baranowski, Felix Biermann, Michał Brzostowicz, Marek Cetwiński, Marek Dworaczyk, Wojciech Filipowiak, Hanna Kóčka-Krenz, Marcin Majewski, Ulrich Müller, Marian Rębkowski, Stanisław Rosik, Fred Ruchhóft, Leszek Paweł Słupecki, Jerzy Strzelczyk, Przemysław Urbańczyk
Ocena 7,8
Kościoły w dobie chrystianizacji Tadeusz Baranowski, Felix Biermann, Michał Brzostowicz, Marek Cetwiński, Marek Dworaczyk, Wojciech Filipowiak, Hanna Kóčka-Krenz, Marcin Majewski, Ulrich Müller, Marian Rębkowski, Stanisław Rosik, Fred Ruchhóft, Leszek Paweł Słupecki, Jerzy Strzelczyk, Przemysław Urbańczyk
Okładka książki Chrystianizacja Europy. Kościół na przełomie I i II tysiąclecia Marek Cetwiński, Józef Dobosz, Maria Dzielska, Kazimierz Ilski, Adam Krawiec, Jan Prostko-Prostyński, Stanisław Rosik, Maciej Salamon, Maksymilian Sas, Dariusz Andrzej Sikorski, Leszek Paweł Słupecki, Jerzy Strzelczyk
Ocena 6,9
Chrystianizacja Europy. Kościół na przełomie I i II tysiąclecia Marek Cetwiński, Józef Dobosz, Maria Dzielska, Kazimierz Ilski, Adam Krawiec, Jan Prostko-Prostyński, Stanisław Rosik, Maciej Salamon, Maksymilian Sas, Dariusz Andrzej Sikorski, Leszek Paweł Słupecki, Jerzy Strzelczyk
Leszek Paweł Słupecki
Leszek Paweł Słupecki
Leszek Paweł Słupecki (ur. 1956) – polski historyk, specjalizujący się w historii i archeologii średniowiecza, historii religii pogańskich oraz skandynawistyce; nauczyciel akademicki związany z uczelniami w Siedlcach i Rzeszowie. Urodził się w 1956 roku. Po ukończeniu kolejno szkoły podstawowej i średniej podjął studia z zakresu historii, które ukończył magisterium. W 1990 roku w Instytucie Historii Kultury Materialnej Polskiej Akademii Nauk uzyskał stopień naukowy doktora nauk humanistycznych w zakresie historii o specjalności archiwistyka na podstawie pracy pt. "Organizacja przestrzeni sakralnej u Słowian zachodnich w okresie wczesnego średniowiecza przed przyjęciem chrześcijaństwa", której promotorem był prof. Stanisław Tabaczyński. W 1999 roku w tej samej placówce naukowo-badawczej otrzymał stopień naukowy doktora habilitowanego nauk humanistycznych w zakresie historii o specjalności historia średniowiecza na podstawie rozprawy nt. "Wyrocznie i wróżby pogańskich Skandynawów. Studium do dziejów idei przeznaczenia u ludów indoeuropejskich". Zawodowo związany był początkowo z Instytutem Archeologii i Etnologii PAN, na którym uzyskał wszystkie stopnie naukowe, a następnie Instytutem Historii na Wydziale Humanistycznym Akademii Podlaskiej, przekształconej w Uniwersytet Przyrodniczo-Humanistyczny w Siedlcach. Obecnie jest profesorem zwyczajnym i kierownikiem Zakładu Historii Średniowiecznej i Nordystyki na Uniwersytecie Rzeszowskim. W 2005 roku prezydent Polski Aleksander Kwaśniewski nadał mu tytuł profesora nauk humanistycznych. Publikacje: Wilkołactwo, Warszawa 1987. Wojownicy i wilkołaki, Warszawa 1994. Slavonic pagan sanctuaries, Warsaw 1994. Wyrocznie i wróżby pogańskich Skandynawów: studium do dziejów idei przeznaczenia u ludów indoeuropejskich, Warszawa 1998. Mitologia skandynawska w epoce wikingów, Kraków 2003, 2006. Posłowie: A. Gieysztor, Mitologia Słowian, wstęp K. Modzelewski, posł. L.P. Słupecki, Warszawa 2006. Redakcje: Bogowie i ich ludy : religie pogańskie a procesy tworzenia się tożsamości kulturowej, etnicznej, plemiennej i narodowej w średniowieczu: II Kongres Mediewistów Polskich, Lublin, 19-21 września 2005 roku, red. L. P. Słupecki, Wrocław 2008. Between Paganism and Christianity in the North, red. L. P. Słupecki, J. Morawiec, Rzeszów 2009.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Celtowie. Dzieje Dáithí Ó Hógáin
Celtowie. Dzieje
Dáithí Ó Hógáin
Książkę bardzo dobrze się czyta, nie wiem czy to zasługa autora czy tłumacza, ale narracja jest płynna i zwarta. Po za pewnymi wyjątkami kiedy autor zasypuje naraz czytelnika duża ilością szczegółowych nazw plemion (opisy mogą mieć stronę), książka w czytaniu jest bardzo przyjemna. Po za częścią stylistyczną olbrzymi walor tej pozycji to spójność przekazu i wartka nieprzekombinowana narracja historyczna. Kolejny olbrzymi plus to wartość historyczna, ponieważ autor świetnie uchwycił kluczowe momenty, najpierw w ekspansji Celtów, a później w podboju ich przez Rzymian. Pokazany jest rozwój ekspansji Celtów na tereny Europy i Azji Mniejszej, na tle historii Starożytnej Grecji, Rzymu, czy Kartaginy. W oparciu o teksty źródłowe tych starych cywilizacji autor nakreśla wzajemne relacje jakie kształtowały się pomiędzy ówczesnymi potęgami Moza Śródziemnego a Celtami. Swoja drogą to bardzo zastawiające jaki wpływ (pośredni i bezpośredni) mieli np. na Grecję/Macedonię tuż przed wyprawą na Persję. Zastanawiające jest to jak wielu najemników w armii Aleksandra mogło być pochodzenia Celtyckiego. Z książki można się dowiedzieć również jak wpływali Celtowie na wojny Punickie czy ogólnie ekspansje Rzymu. Książka świetnie opisuje relacje świata Celtów z Europy zachodnio-środkowej z Państwami basenu Moza Śródziemnego (można powiedzieć że odczarowuje z mroków historii tą część Europy), jest to bardzo ważny element układanki historycznej bo bez tego nie da się rozumieć np. m. in. potęgi Rzymu, czy starożytnej Grecji. Osobiście zainteresowały mnie bardzo dwa aspekty tej książki. Pierwszy to taki że Celtowie już 300-400 lat p.n.e. byli żołnierzami zaciężnymi w armiach greckich, np. w Ptolemejskim Egipcie, co Świadczy że ten starożytny Świat bym "mniejszy" i miał więcej relacji niż nam się obecnie wydaje, czyli był bardziej globalny niż mamy o nim wyobrażenie. A drugi aspekt to brutalność z jaką Rzym podbiał kolejne obszary zamieszkane przez Celtów (najpierw w płn. Italii, później w Hiszpanii, Francji , Alp i Bałkanów). Ta brutalność mogła by być w dzisiejszych czasach uznana jako eksterminacja. Patrząc z tej perspektywy nie jest zaskoczeniem, że bunty niewolników rożnych narodowości były na porządku dziennym w całym Cesarstwie Rzymskim, a Chrześcijaństwo miało bardzo podatny grunt dla swojego rozwoju. Podsumowując książka ciekawa i po za małymi wyjątkami czyta się szybko i płynnie, dodatkowo świetnie uzupełnia wiedzę o starożytności, gł. w relacjach Rzymskich i Greckich ze Światem Europejskich Celtów. Bez historii ludów podbitych w tym i Celtów nie da się zrozumieć w pełni historii Imperium Rzymskiego. Jedyny minus, to to że Autor nie skupia się szerzej na aspektach społecznych i ekonomicznych, ale po za tym jest to bardzo dobra książka, dająca w miarę szeroki ogląd sytuacji Celtów i ich relacji z innymi państwami/plemionami.
Wiesław - awatar Wiesław
ocenił na 8 5 lat temu
Bestiariusz germański: Olbrzymy, potwory i święte zwierzęta Artur Szrejter
Bestiariusz germański: Olbrzymy, potwory i święte zwierzęta
Artur Szrejter
O Bestiariuszu… będzie krótko… Przede wszystkim jest to uzupełnienie Demonologii… (lub na odwrót, jak kto woli). Tak jak zaznaczyłam przy okazji recenzji „rejestru” Duchów, demonów i czarownic… stwory, czy jakby je nie nazwać, mniej lub bardziej przypominały istoty humanoidalne, natomiast w przypadku Bestiariusza… autor skupił się na stworzeniach, które do istot humanoidalnych nie należały – potwory, olbrzymy oraz święte zwierzęta. Artur Szrejter w przypadku tejże książki również posłużył się stylem popularnym, momentami również felietonowym. I o ile Demonologię… chwilami czytało mi się dość „ciężko”, tak Bestiariusz… przerobiłam z zapartym tchem… Obraz germańskich wierzeń folklorystycznych, jak dowiecie się z lektury Mitologii…, itd. jest barwny, ciekawy, momentami zaskakujący… Każdy znajdzie w nim coś, co go zainteresuje (mnie szczególnie zaintrygowała trollica z dużym biustem, który przerzucała na plecy – nie będę wyjaśniać dlaczego :P) W niektóre ze stworów wierzy się (lokalnie) nawet współcześnie… Przykład potwora z Loch Ness będzie tu chyba pasował idealnie… Tak jak w Demonologii… tak i w Bestiariuszu… znajdziecie bogate opisy stworzeń, tłumaczenia/objaśnienia imion a także obszar i czas występowania. Do niektórych definicji autor dodał grafiki z wyobrażeniami stworzeń – szczerze? Szkoda, że tak mało… Zdecydowanie wolałabym „zobaczyć” kilkanaście dodatkowych rysunków/grafik. Oczywiście, książka zawiera bogatą bibliografię, dzięki której, ktoś chcący zagłębić się w temat, będzie miał ułatwione zadanie… Kolejnym „oczywiście” jest, a raczej są, tablice pokrewieństwa pomiędzy tymi bestiami, choć jak sam autor zaznacza, nie można mieć stuprocentowej pewności, ze względu na liczne luki w przekazach i aktualnych zbiorach (jakie przetrwały i jakie znaleziono) traktujących o mitologii i wierzeniach germańskich… Podsumowując… Jeśli macie w planach sięgnąć (jako pierwsze) po Bestiariusz… zaopatrzcie się od razu w Demonologie…, a najlepiej również w Mitologię germańską… Wkroczycie w nowy, dla mnie dotychczas praktycznie nie znany, świat bogów, olbrzymów, istot tych pozytywnych jak i negatywnych, w przystępny i ciekawy sposób przedstawiony przez autora… i być może zachęci Was to do zgłębiania wiedzy na ten temat… Ja z pewnością, mając możliwość, uzupełnię biblioteczkę o książki dotyczące wierzeń germańskich… Artur Szrejter mnie do tego zmotywował… Gorąco polecam!
Mich3le - awatar Mich3le
ocenił na 7 9 lat temu
Demonologia germańska. Duchy, demony i czarownice Artur Szrejter
Demonologia germańska. Duchy, demony i czarownice
Artur Szrejter
Książka trudniejsza w odbiorze od wcześniejszej "Mitologii germańskiej" tego samego autora, a to dlatego, że nie stanowi, jak tamta, zboru mitów i opowieści, ale prezentuje w formie leksykonu wiedzę o występujących w wierzeniach starogermańskich postaciach antropomorficznych lecz nie zaliczanych do boskiego panteonu. Autor podjął się trudnego zadania uporządkowania przebogatego uniwersum demonów, duchów i wszelkich innych postaci, często tożsamych ze sobą ale występujących pod bardzo licznymi nazwami. Skrupulatne opisy genealogii niektórych z tych stworów, pokrewieństwa z innymi oraz ewolucji nazewnictwa mogą być chwilami nużące, trudno jednak zaprzeczyć, że jest to kopalnia wiedzy o istotach, w które wierzyli przodkowie Niemców, Skandynawów, Anglików czy Holendrów. Szczególnie ciekawe są informacje o śladach niektórych z tych wierzeń oraz starych obrzędów, adaptowanych i przekształcanych w czasach chrześcijańskich, a w efekcie w jakimś stopniu, choć w zmienionym kształcie, przetrwałych do dzisiaj. Dużym plusem jest omówienie najważniejszych świąt i związanych z nimi zwyczajów w kalendarzu germańskim. Choć nie czyta się jej jednym tchem, książka jest bardzo ciekawą i pouczającą wycieczką w przeszłość, w fascynujący a nieistniejący już świat, w którym człowiekowi w jego ziemskiej wędrówce, na każdym kroku i w każdym momencie życia towarzyszyły rozmaite istoty, na których życzliwość trzeba było sobie zasłużyć, a ich gniewu należało się strzec. Gdy w ten sposób o tym pomyśleć, człowiek współczesny wydaje się straszliwie samotny i zdany wyłącznie na siebie.
Meowth - awatar Meowth
ocenił na 7 8 lat temu
Wojownicy i wilkołaki Leszek Paweł Słupecki
Wojownicy i wilkołaki
Leszek Paweł Słupecki
We wstępie do niniejszej pozycji jej autor: ceniony mediewista, archeolog i historyk religii Leszek Paweł Słupecki zwraca uwagę na niezaprzeczalną atrakcyjność motywu likantropii, która wydaje się nie słabnąć na przestrzeni wieków. Przyznaję, że również ja od wczesnego dzieciństwa przejawiałem mocną fascynację wszelkimi mitologicznymi stworzeniami, ze szczególnym uwzględnieniem, a wręcz zamiłowaniem do wilkołaków. Sprowadzało się to nawet do pragnienia stania się jednym z nich, ale bez bolesnej i przymusowej przemiany podczas pełni księżyca i wiążącej się z nią utratą człowieczeństwa i samokontroli. Lata minęły, ale moje zainteresowanie tematem nie przeminęło. Czekałem tylko na odpowiedni moment, żeby zapoznać się z omawianą książką. Okazja nadarzyła się w lutym, kiedy w ramach zgłębiania tematu dowiedziałem się, że dla naszych słowiańskich przodków był to wilczy miesiąc, co wiąże się z faktem, że właśnie w jego połowie przypada jedyna w ciągu roku ruja u wilczych samic. Ponadto piętnastego dnia tego miesiąca Rzymianie i Rzymianki świętowali i świętowały Luperkalia. Była to uroczystość obchodzona na cześć wilczycy, która wykarmiła Romulusa i Remusa, a swoją nazwę wzięła od Luperkusa: wilczo-koźlego Boga, utożsamianego z Faunem, który chronił stada przed tymi drapieżnymi przodkami psów. Powracając do Słowian należy jeszcze zaznaczyć, że w strachu przed wilkami zamiast ich zwyczajowej nazwy stosowano zamienniki takie jak „luty” lub „luty zwierz”, aby zgodnie ze staropolskim przysłowiem nie wywołać ich przypadkiem z lasu. Książkę tak jak sobie postanowiłem udało mi się całą ukończyć w Luperkalia, mogę więc przystąpić do recenzji. „Wojownicy i Wilkołaki” to kompletne omówienie zjawiska "likantropii", z jakim mamy do czynienia w języku polskim, przy czym autor stosuje aparat badawczy przynależny do antropologii kulturowej. Dla mnie jest to największa zaleta tej książki, ponieważ nie mamy w niej do czynienia z popkulturowym streszczeniem najsłynniejszych horrorów o wilkołakach. Zamiast tego autor opisuje wszystkie zachowane przekazy na temat tych istot, jakimi dysponujemy, zaczynając od tych najstarszych, czyli tradycji antycznej. W następnej kolejności analizuje motyw likantropów w legendach średniowiecznych i sagach skandynawskich, po traktaty demonologiczne i zachowane podania z kultury ludowej. Bardzo ciekawy jest rozdział dotyczący pochodzenia terminu „wilkołak” oraz tego jak ten fascynujący potwór jest nazywany w różnych językach. Równie intrygujące jest omówienie innych kultur, które posiadają bardzo podobne przekazy na temat zmieniania się ludzi w drapieżne zwierzę, ale z racji zamieszkania na innej szerokości geograficznej, w której naturalnie nie żyją wilki zamiast likantropa mamy transformację w tygrysa, lamparta, lwa, hienę, kojota, a nawet aligatora. Najlepsza część książki to jej zakończenie, w której autor rekapituluje najważniejsze zachowane informacje na temat wilkołaków i na ich podstawie dostarcza najbardziej przekonującego wytłumaczenia powstania zjawiska likantropii, które wiąże z okresem rozpadu wspólnoty rodowo-plemiennej i powstaniem protopaństw, co prowadziło jednocześnie do tworzenia się tajemnych bractw młodych wojowników identyfikujących się z najbardziej rozpowszechnionymi drapieżnikami działającymi w watahach, czyli wilkami. To antropologiczne wyjaśnienie modelu likantropicznego, jego treści, sensu i znaczenia dla społeczeństw pierwotnych to dla mnie największa zaleta tej publikacji. Cały wywód układa się w logiczną i spójną całość, dzięki czemu lepiej rozumiem wszystkie elementy składowe wilkołaczego motywu i podobnie jak autor preferuję ten klucz interpretacyjny zamiast próby wytłumaczenia źródła wilkołactwa w chorobie psychicznej. Natomiast największa wada omawianej pozycji jest też paradoksalnie jedną z jej największych zalet, ponieważ w czasie lektury autor chcąc jak najbardziej wyczerpać temat przytacza tyle opisów dotyczących zjawiska likantropii, które są na tyle do siebie podobne, że w pewnym momencie czytanie staje się momentami nużące. Nie umniejsza jednak to wiele tej pracy, ponieważ większość książki jest napisana bardzo przystępnym stylem i w moim przypadku udało mi się ją przeczytać w ciągu jednego dnia. Podsumowując "Wojownicy i wilkołaki" to kompleksowa i naukowa analiza zjawiska likantropii. Ponadto jest to najlepsza pozycja na ten temat, z jaką do tej pory miałem styczność. Lektura obowiązkowa dla wszystkich miłośników tych fascynujących i przerażających stworów, w moim przypadku byłem bardzo usatysfakcjonowany tym, czego się dowiedziałem, ponieważ znacząco wzbogaciłem swoją wiedzę na ten temat. (Przeczytałem i posiadam Wydanie IV, Wydawnictwo Replika, Warszawa, 2023)
Mahtias TheMightyLibrarian - awatar Mahtias TheMightyLibrarian
ocenił na 8 1 miesiąc temu
Od Valinoru do Mordoru: Świat mitu a religia w dziele Tolkiena Andrzej Szyjewski
Od Valinoru do Mordoru: Świat mitu a religia w dziele Tolkiena
Andrzej Szyjewski
Świetna analiza mitologii Tolkiena zarówno pod kątem jej źródeł - czyli wszelakich rzeczywistych europejskich mitów i eposów - oraz celu, którym było przywrócenie sacrum człowiekowi nowoczesnemu i ponowoczesnemu. Szyjewski śledzi również to, jak Tolkien rozwijał swój świat, stopniowo coraz bardziej podporządkowując go swoim koncepcjom filozoficznym i religijnym. Bardzo trafne są uwagi o antytolkienowskiej w gruncie rzeczy podbudowie dużej części popularnego fantasy, w którym magia jest de facto nauką czy techniką i nie ma już w sobie pierwiastka oczarowania ani inności - sama to zauważyłam, próbując bez powodzenia przeczytać "Smoczy tron" Williamsa. Interesujące jest także spostrzeżenie, że ożywienie mitu we "Władcy pierścieni" jest skuteczne dlatego, że wychodzimy z punktu widzenia bohatera "ironicznego", szarego człowieka, bliższego czytelnikowi i dopiero wchodzącego w kontekst heroiczny. Na ogół jest bardzo naukowo i dostojnie, ale w paru miejscach Szyjewskiemu jakby się ulewa jadu na temat popularnego fantasy i efekt jest zabawny: "Warto tu wskazać, że w oryginale Morgoth mówi: 'I am (...) who made it', a nie: 'created it' i jest to dla Tolkiena zasadnicza różnica. Różnica, jaka zachodzi między stwórcą-artysta a wytwórcą-rzemieślnikiem, między Trylogią a sto trzydziestym szóśtym tomem z serii Forgotten Realms czy Dragonlance albo rąbankami wiedźmina Geralta w stylizowanej na fantasy (post)nowoczesności" (s. 136).
OZM - awatar OZM
ocenił na 8 9 miesięcy temu
Wielka księga demonów polskich. Leksykon i antologia demonologii ludowej Barbara Podgórska
Wielka księga demonów polskich. Leksykon i antologia demonologii ludowej
Barbara Podgórska Adam Podgórski
Zauroczył mnie wstęp autorów, którzy postanowili skorzystać nie tylko z popularnych i naukowych źródeł, ale także z pisarzy, poetów i fantastów. Niestety, nie zauważyłem tego w praktyce. Największym mankamentem jest jednak to, że całość sprawia wrażenie nieopracowanych notatek i fragmentów, wielokrotnie się powtarzających. Rzeczowe opisy zdarzają się bardzo rzadko, a przeważają wyrwane, surowe fragmenty oraz "zeznania świadków". Najbardziej denerwowało mnie czytanie po dziesięć razy tego samego. Przykładowo: Upiór -> upier, upir upirz, upierzyca, upiorzyca, ąpir, bezkost, dydul, łap, łupior, łupi, łupir, łupirz, marcholt, marchołt, marchułt, martwiec, mrec, niełop, opi, poczwara grobowa, strzyga, strzygoń, wampir, wampirz, wąpir, wąpierz, wąpirz, wąpiór, wąpior, wampierz, wampirzyca, wąpierz, wieszczy, wieszczyca, wpyr, wupi, wypiór, żywy trup - niemal każde z tych haseł, ujęte jest razem i osobno, a przy wielu powtarzane są dokładnie te same informacje obok unikalnych fragmentów, które właściwie dodają coś innego do wszystkich pozostałych haseł i wzajemnie je poszerzając. Kolejny przykład: lelek i Lelek traktowany jest jako osobne hasło, już pomijając to, że lelek ma 4 pozycje oraz osobnym hasłem są także lelki w liczbie mnogiej. Ogółem ponownie kończymy w miejscu, w którym większość demonów wyglądała tak samo, robiła to samo, tak samo powstawała i tak samo z nimi walczono, z tym że w jednej wsi na dane zjawisko mówili rusałka, a w innej wodna pani, w kolejnej brzeginia, a na wschodzie wiła itp itd. Zdecydowanie wolę bardziej literackie opisy rozbudzające wyobraźnię, także o wiele lepszym wyborem będzie "Bestiariusz Słowiański" Zycha i Vargasa albo książki o mitologii słowiańskiej. (Prostując zamieszczone tu komentarze - ta książka nie opisuje "wszystkich bóstw słowiańskich", a ledwo zahacza o najbardziej znane.)
Graven - awatar Graven
ocenił na 6 5 lat temu

Cytaty z książki Wilkołactwo

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Wilkołactwo