rozwiń zwiń

W świecie jurt i szamanów

Okładka książki W świecie jurt i szamanów
Bolesław A. Uryn Wydawnictwo: Muza literatura podróżnicza
336 str. 5 godz. 36 min.
Kategoria:
literatura podróżnicza
Format:
papier
Data wydania:
2013-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2013-01-01
Liczba stron:
336
Czas czytania
5 godz. 36 min.
Język:
polski
ISBN:
9788377583104
Średnia ocen

                6,8 6,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup W świecie jurt i szamanów w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

W świecie jurt i szamanów



książek na półce przeczytane 3125 napisanych opinii 916

Oceny książki W świecie jurt i szamanów

Średnia ocen
6,8 / 10
56 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
258
23

Na półkach: ,

Kompleksowa prezentacja Mongolii obfitująca w informacje na temat kultury, religii, przyrody i historii tego kraju, która zaskakuje szczegółowością opisów. Nawet małe jeziora zostały wymierzone :) (podano ich długość, szerokość i głębokość). Kilka stron zajął sam opis procesu tworzenia, udoskonalania i użycia mongolskiego łuku. Książka zawiera też sporo ciekawostek np. o tym, że na pustyni Gobi, mimo wysokich temperatur, nie czuje się gorąca, a mimo suszy należy spodziewać się ogromnej liczby komarów. I o tym jak autor oraz jego towarzysze podróży czasami sami stawali się ciekawostkami :)

Bolesław Uryn dzieląc się swoją wiedzą i doświadczeniami, zachęca do poznania tego przyrodniczego raju. A gdyby ktoś martwił brakiem hoteli, w książce znajdzie też dokładny opis budowy jurty.

Kompleksowa prezentacja Mongolii obfitująca w informacje na temat kultury, religii, przyrody i historii tego kraju, która zaskakuje szczegółowością opisów. Nawet małe jeziora zostały wymierzone :) (podano ich długość, szerokość i głębokość). Kilka stron zajął sam opis procesu tworzenia, udoskonalania i użycia mongolskiego łuku. Książka zawiera też sporo ciekawostek np. o...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

190 użytkowników ma tytuł W świecie jurt i szamanów na półkach głównych
  • 116
  • 69
  • 5
46 użytkowników ma tytuł W świecie jurt i szamanów na półkach dodatkowych
  • 28
  • 5
  • 4
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2

Tagi i tematy do książki W świecie jurt i szamanów

Inne książki autora

Bolesław A. Uryn
Bolesław A. Uryn
Bolesław A. Uryn, doktor nauk przyrodniczych jest pisarzem, niezależnym reporterem i fotografikiem. Propagator survivalu „z ludzką twarzą” współpracuje z niemiecką JEROME Survival Akadamie. Z zamiłowania podróżnik i wędkarz, publikuje swoje teksty i zdjęcia w miesięcznikach geograficznych, turystycznych, wędkarskich, przyrodniczych, survivalowych i wojskowych. Autor licznych prac z zakresu rybactwa. Już od 14 lat jeździ do Mongolii i – w świecie jurt – jest nazywany „Boleebaatar”.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Dobra krew. W krainie reniferów, bogów i ludzi Magdalena Skopek
Dobra krew. W krainie reniferów, bogów i ludzi
Magdalena Skopek
„W przekrojonym na pół, leżącym na trawie wypatroszonym zwierzęciu krew zbiera się jak w wielkiej wazie. To takie nienieckie 'wino'.” Brutalne? Nie dla nich, nie dla Nieńców - mieszkańców północnej Syberii. „Dobra krew” to fascynująca relacja z podróży Magdaleny Skopek. Autorka zdecydowała się spędzić kilka miesięcy w jednym z najbardziej surowych rejonów świata – tundrze jamalskiej. To osobisty dziennik konfrontacji z ekstremalnymi warunkami, odmienną kulturą i samą sobą. Autorka nie jest jedynie obserwatorką – zamieszkuje czum (tradycyjny namiot), uczy się języka, je surowe mięso i walczy zarówno z mrozem, wiatrem, jak i z komarami. Jej relacja jest pełna szczegółów, które wciągają czytelnika w egzotyczny świat, ale też zmuszają do refleksji nad tym, czym jest cywilizacja, przetrwanie i człowieczeństwo. Autorka pokazuje prawdziwe życie na tundrze, jego brutalność, surowe prawa natury, ale też niezwykłą gościnność i duchowość Nieńców. „Dobra krew” to również opowieść o zanikającej kulturze, o świecie, który znika pod naporem cywilizacji i zmian klimatycznych. Polecam 😊 „A ja myślę o wielkich ekspedycjach: wyprawy dorosłych, silnych mężczyzn, przygotowania, treningi, oprawa medialna. Śmieszne to trochę. Te największe wyczyny zdarzają się gdzieś z boku, bez kamer, sponsorów i widzów, jakby przypadkiem.” ​
Edyta Kyzioł - awatar Edyta Kyzioł
ocenił na 8 11 miesięcy temu
Dzikie wybrzeże. Podróż skrajem Ameryki Południowej John Gimlette
Dzikie wybrzeże. Podróż skrajem Ameryki Południowej
John Gimlette
Parafrazując mickiewiczowskie „Dziady cz. III” mógłbym zakrzyknąć: O Gujanie, dalibógże! mniej wiem niż o Chinach. :-) Istotnie, na tle innych państw Ameryki Południowej niewiele wiadomo o Gujanie, Surinamie oraz Gujanie Francuskiej. Ta część kontynentu w pełni zasługuje na miano Dzikiego Wybrzeża. Nasza przeciętna wiedza na temat tego zakątka świata sprowadza się zapewne do trzech tematów. W przypadku Gujany (Brytyjskiej) działalność „wielebnego Jonesa” oraz tragiczny los sekty „Świątynia Ludu” w dn. 18.11.1978 r. – opis tych wydarzeń sporządzony przez Autora jest naprawdę poruszający. Surinam: jako była kolonia holenderska, która odzyskała niepodległość dopiero w dn. 25.11.1975 r. wydaje się najspokojniejsza i jako taka stanowi kolebkę wielu światowej klasy holenderskich piłkarzy. Ale pod względem politycznym było (jest) to bardzo niespokojne państwo, zwłaszcza w latach 80-tych ubiegłego stulecia. Wreszcie Gujana Francuska – dla młodszych czytelników miejsce, gdzie znajduje się „Europejskie Centrum Lotów Kosmicznych” i skąd wysyłana jest zdecydowana większość satelitów komercyjnych. Dla starszych z kolei – symbol jednego z najcięższych francuskich ośrodków więziennych umiejscowionych na Wyspach Diabelskich (zwanych paradoksalnie Iles de Salut), które zakończyły działalność w 1946 roku. Odbycie wyroku w bardzo ciężkich warunkach klimatycznych nie oznaczała powrotu do Francji, o nie…. Książka zaskoczyła mnie niezwykle plastycznym i barwnym językiem. Czytając kolejne strony dosłownie czułem jak w bardzo mroczne terytoria wkraczam, jak wiele miejsc oznaczonych jest ludzkim cierpieniem, jak nieprzychylna dla człowieka jest tutaj przyroda. A wszelkie dowody ludzkiej działalności są pochłaniane żarłocznie przez naturę. Czujemy, jak jest duszno i parno, jak nocą grają cykady, jak trzeba uważać na każdy krok i na każdą nieznaną roślinę. Losy kolonistów wszelkiej maści mieszają się z życiem niewolników oraz ludzi sprowadzonych do pracy między innymi z Indii. Autorowi udało się wpleść do swojej opowieści elementy humorystyczne, ciekawie opowiedzieć o historii ekspansji państw kolonialnych. Mimo znacznych rozmiarów, książka wcale nie jest nużąca, a podróż przez ponad 500 stron jest bardzo emocjonująca. Jedyne, co nadaje się do udoskonalenia: odrobinę większy druk oraz wprowadzenie trochę dokładniejszych i szczegółowszych mapek obrazujących kolejne etapy podróży. Bardzo mocne 8,91/10
Kedar - awatar Kedar
ocenił na 8 3 lata temu
Pieśń Aborygenki. Podróż w głąb duszy Australii Ros Moriarty
Pieśń Aborygenki. Podróż w głąb duszy Australii
Ros Moriarty
„Pieśń Aborygenki” Ros Moriarty to wstrząsający reportaż o tzw. skradzionych pokoleniach w Australii. Mowa o dzieciach z „mieszanych” związków, odbieranych w świetle prawa, a raczej bezprawia. Aż trudno uwierzyć, że ten haniebny proceder trwał do połowy lat 70. minionego wieku! Autorka urodziła się na Tasmanii. Wyszła za mąż za mężczyznę, którego matka była Aborygenką, a ojciec „białym” mężczyzną. Gdy zostawił on żonę i syna, chłopiec został zabrany ze szkoły bez wiedzy matki i umieszczony w oddalonej o tysiące kilometrów szkole z internatem. Miał zaledwie pięć lat. Dopiero dziesięć lat później zrozpaczona i zdeterminowana matka odnalazła go, chociaż nie od razu odzyskała. Ta opowieść to tylko kropla w morzu podobnych dramatów. John Moriarty urasta tu jednak do rangi bolesnego symbolu, szacuje się bowiem, że około 200 tysięcy dzieci odebrano rodzinom, a następnie „cywilizowano” w placówkach prowadzonych przez Kościół i świeckie władze. Ślad po wielu dzieciach zaginął… Autorka w przejmujący sposób opisała losy swojego małżonka, przeplatając jego perypetie opowieścią o pobycie w Australii podczas którego miała okazję wziąć udział w tradycyjnym, trwającym tydzień ceremoniale kobiecym w głębi buszu. Nie pozwolono jej zdradzić tajników obrzędu, co Ros Moriarty uszanowała. Wzruszająco i barwnie opisała jednak życie kobiet z Borroloola, regionu, w którym panuje nędza, lecz nadal kultywowane są duchowe tradycje powoli odchodzące w zapomnienie. Nieraz w książce zderzają się dwa światy – nowoczesnej Australii i tej „zacofanej”, rdzennej, traktowanej jako gorszy sort. Autorka podkreśla, że rasizm panuje nadal, nawet na początku XXI wieku. Niejednokrotnie spotkała się, nawet w środowisku ludzi wykształconych, z uprzedzeniami wobec swojego męża jako „mieszańca”. Okazuje się bowiem, że określenie „Aborygen” wciąż źle się kojarzy, mimo postępu cywilizacyjnego i licznych kampanii społecznych. Czyta się tę książkę ze ściśniętym sercem, ale i zainteresowaniem, gdyż Ros Moriarty bardzo ciekawie pisze o rdzennej kulturze aborygeńskiej, a także o historii swojej rodziny.
allison - awatar allison
ocenił na 7 7 miesięcy temu
Pistacja w Krainie Smoków. Chiny inaczej Małgorzata Błońska
Pistacja w Krainie Smoków. Chiny inaczej
Małgorzata Błońska Adrian Chimiak
,,Pistacja w krainie smoków” wciągnęła mnie od pierwszych stron. A to za sprawą opisu jedzenia chińskich ,,specjałów”. Przeżyliśmy ten sam szok kulturowy, co autorka, jedząc larwy i koniki polne na patykach (całkiem smaczne). A danie, które na obrazku w menu wyglądało smacznie, na talerzu okazało się jelitem grubym i smakowało tak jak brzmi- okropnie! Autorka mieszka i pracuje w Chinach od 5 lat. Jej subiektywne spostrzeżenia na temat Kraju Środka i jego mieszkańców są bardzo trafne. Byliśmy krótko, ale kilka rzeczy zdecydowanie mogę potwierdzić. Resztę dostrzega się pewnie dopiero stając się ,,lokalsem”, natomiast uważam, że książka przygotuje czytelnika lepiej na chińską obyczajowość, niż zwykły przewodnik. Ta książka to kompendium wiedzy z codziennego życia młodej Polki, która próbuje ,,rozgryźć” tak odmienną i różnorodną mentalność. Każdy rozdział to krótki opis osobistego doświadczenia. Dowiadujemy się sporo o zwyczajach kulinarnych, bezpieczeństwie, chińskich toaletach i pracy w korporacjach. Poznajemy, jak wygląda chiński ślub, czy rzeczywiście Chińczycy wszędzie plują i wiele innych tematów związanych z życiem codziennym autorki. Styl pisania Pani Małgorzata ma lekki i czyta się przyjemnie. Opowiadane historie nie nużą, za to często są zabawne i skłaniające do refleksji. Nie zgadzam się z opinią, że autorka tylko narzeka na Polskę i Polaków wywyższając Chińczyków. Po pierwsze w wielu przypadkach ma rację, a po drugie na Chiny i Chińczyków też narzeka, jak coś jej się zwyczajnie nie podoba. Ma do tego prawo, bo to subiektywna opowieść o kraju, zarówno tym ojczystym, jak i tym z wyboru. Generalnie jednak książka ma bardzo pozytywny wydźwięk i zdecydowanie zachęca do wyjazdu i sprawdzenia, czy tak jest w rzeczywistości, jak opisane przez ,,Pistację”.
alfi78 - awatar alfi78
ocenił na 8 5 miesięcy temu
W syberyjskich lasach Sylvain Tesson
W syberyjskich lasach
Sylvain Tesson
OCENA - 7/10 BARDZO DOBRA Książka jak dla mnie o dwóch obliczach, dlatego mam sporą trudność w jednoznacznej ocenie zawartej w niej treści. Mają inspiracją, że sięgnąłem po nią był sam tytuł „W SYBERYJSKICH LASACH”. Liczyłem, że takiej klasy podróżnik, obieżyświat jak Sylvain Tesson zabierze mnie na ekstremalną przygodę po Syberii oraz jednocześnie zdradzi tajemnice i sekrety jednego z najpiękniejszych miejsc na świecie. Tak się jednak nie stało, ponieważ za dużo w treści jest rozważań filozoficznych oraz osobistych przemysleń nad sensem istnienia, życia, samotności. Z pewnością do takich kalkulacji skłoniła go izolacja na jaką sam się zdecydował wiodąc życie pustelnika, eremity w chatce nad przebiegiem Bajkału oraz zbiór lektur, które zabrał ze sobą, aby zabić nudę gdyby go dopadła. Z drugiej zaś strony patrząc mamy w tej książce kontakt z naturą, opisy przyrody, obserwacje zwierząt, zapach lasu, tajgi, przejrzystą wodę, niczym nie zmącone powietrze, którym oddycha pełną piersią ciesząc się z osamotnia oraz z tego, że jest z dala od ludzi i miejskiego zgiełku. Ta część robi wrażanie i jest kuszącą propozycją dla wszystkich tych, którzy chcieliby pojechać nad Bajkał i poczuć na własnej skórze tą niczym niezmąconą ciszę w otoczeniu nieskalanej ludzką ręką natury. Ta opowieść jest takim wewnętrznym oczyszczeniem autora, wyhamowaniem, spowolnieniem w pewnym sensie własnego życia, a kontakt z naturą z dala od ludzkich skupisk, hałasu na to niewątpliwie pozwala. Rozumiem samą ideę takiego przedsięwzięcia oraz czemu ona ma służyć. Niemal każdy z nas potrzebuje takiej refleksji ona przychodzi w różnym czasie u każdego z nas nieraz samoistnie wymusza to życie. Warto się nad tym zastanowić i takie motto przyświeca tej książce. Jak słusznie zauważa autor, jesteśmy nastawieni na konsumpcjonizm, gromadzeniu niezliczonej ilości dóbr, w pogoni za pieniądzem, tylko na co to wszystko moi drodzy. Sebastian Karpiel Bułecka z Zakopawer cudownie podsuwał to w piosence : „PÓJDĘ BOSO” Nieużyty frak Dziurawy płaszcz Znoszony but Zapomniany szal Zaszył się w kąt Niemodny już Każda rzecz O czymś śni Odstawiona Jeszcze chce Modna być Zanim cicho skona I dopiero gdy zawoła Bóg To pożegnam wszystkie te rzeczy i znów Pójdę boso Pójdę boso Pójdę boso Pójdę boso I dopiero gdy zawoła Bóg To pożegnam wszystkie te rzeczy i znów Pójdę boso Pójdę boso Pójdę boso Pójdę boso Zagubiony gdzieś Parasol, z nim Czekam na deszcz Zegar nie wie jak Bez moich rąk Ma życie wieść W wielki stos Piętrzą się Odłożone Każda chce Żeby ją Wziąć na druga stronę…. W tych słowach jest sama prawda i nic tego nie zmieni. Pozdrawiam. Jack_
Jack_ Mc_sky - awatar Jack_ Mc_sky
ocenił na 7 3 lata temu
Pojechane podróże. Szalone wyprawy Trzech Żywiołów Piotr Trybalski
Pojechane podróże. Szalone wyprawy Trzech Żywiołów
Piotr Trybalski Anna Czerwińska Jarek Sępek Ryszard Czajkowski Marek Tomalik Robert "Robb" Maciąg Marta Owczarek Tomasz Grzywaczewski Andrzej Mazurkiewicz Marcin Obałek Mikołaj Golachowski Arek Ziemba Katarzyna Gembalik Mikołaj Książek Jarosław Kuźniar Katarzyna Mazurkiewicz Claudia Cardenas Dominik Bac Piotr Ganczarski Bartek Skowroński Jacek Szymczak
Było kolorowo, pięknie i zachwycająco nie tylko dzięki opowieściom dyktowanym sercem i pasją, ale i ich licznym ilustracjom tak, jak tylko potrafi być książka o podróżach wydana w formie albumowej, na kredowym papierze, z dołączoną płytą zawierającą 4 filmy je dokumentujące. I chociaż przy tytule tej książki umieściłam tylko jedno nazwisko redaktora, który, zebrawszy te wszystkie pojechanie i szalone wyprawy, pomysłowo ją opracował, to tak naprawdę autorów jest 21, w pełni zaprezentowanych na okładkowych skrzydełkach. To są właśnie wszyscy uczestnicy 17 relacji z podróży do miejsc ludnych w Maroku i bezludnych w Australii, gorących jak Indie i zimnych jak Antarktyka, wiejskich na Madagaskarze i miejskich w Kathmandu, położonych wysoko w górach Kolumbii i ukrytych w głębinach wielkiego błękitu mórz i oceanów. A wszystkie tak różnorodne, wielobarwne, wyjątkowe, jedyne w swoim rodzaju tak, jak tylko potrafi być planeta Ziemia. W tym zachwycie wszystkimi nie miałam jednak problemu, od czego zacząć, a ponieważ formuła publikacji nie narzucała mi kolejności, otworzyłam ją najpierw na stronie 118. Dlaczego, napiszę później, bo to trochę dłuższa historia, a przecież czeka jeszcze pozostałych 16 opowieści, które łączyło jedno – podróżnicza pasja, a wszystko pozostałe było tak odmienne i indywidualne, jak potrafi być sam człowiek. Sposób narracji od ogromnego luzu i stoickiego spokoju miłośników motocykli nawet w obliczu legendarnego ducha górskiego, których nic nie dziwiło i nie zaskakiwało, poprzez przekazywaną miłość, serdeczność i zachwyt dla mieszkańców Madagaskaru, atmosferę niebezpieczeństwa stwarzaną przez lodowe przepaście Antarktyki, kruchy lód na rzecznym szlaku w Czadarze, wojnę w Kongu czy spotkanie z maoistami w Himalajach, aż po kuchenne smaki świata, które zawsze ostatecznie przypominały kurczaka czy zachwyt australijską naturą przypominającą pradawne czasy sprzed tysięcy lat. A każdy z autorów wspomnień przemieszczający się na ulubionych i odmiennych środkach transportu. Zarówno tych tradycyjnych jak własne nogi, samochód, samolot, motocykl, łódka czy rower, jak i mniej tradycyjnych jak koń, i bardzo nietradycyjnych, jak pakistańska ciężarówka, która w nocy świeciła niczym choinka, a także bardzo niekonwencjonalny, jak poczciwy, polski traktor. Można więc podróżować na wszystkim, co tylko myśl podsunie, by dotrzeć tam, gdzie serce dyktowało, przygoda wzywała, zrządził przypadek i sprzyjające okoliczności lub przewidywał plan lub program. Do krajów czasami niebezpiecznych, również tych zniszczonych przez człowieka, gdzie cywilizacja afiszowała się workami foliowymi roznoszonymi przez wiatr, czasami do miejsc nieistniejących, które pozostały już tylko na fotografii tak , jak krater wulkanu Merapi na Jawie,a czasami do krainy jak z bajki, której krajobraz, jak napisał autor - "powalił nas na kolana". Zamarzyło mi się być chociaż raz, przez moment, częścią tego Korytarza Wachańskiego i poczuć to samo albo poczuć jedność z dzikim światem zwierząt tak ufnych, bo jeszcze nieznających drapieżnej, ludzkiej natury. Jedna ze scen jest dla mnie symbolem przesłania prostego przekazu, że żyjemy w ziemskim raju, w którym dzikie zwierzę może przytulić się do największego drapieżnika – człowieka, jeśli tylko mu na to pozwolimy, jeśli tylko damy sobie taką szansę. Zwiedzanie, bo tylko tak mogę określić moją przygodę z tą książką, zaczęłam jednak od wyjątkowej dla mnie wyprawy, o czym wspomniałam na początku. Wyprawy, z powodu której sięgnęłam po tę pozycję. To opowieść Tomasza Grzywaczewskiego, który z dwoma towarzyszącymi mu kolegami, pod wpływem przeczytanej książki "Długi marsz" Sławomira Rawicza, wybrał się szlakiem jej bohatera Witolda Glińskiego. W podobne mapki podróży, pozwalające mi na śledzenie szlaku, wyposażony był każdy rozdział. To dzięki tej wyprawie wzruszyłam się, słysząc niezwykłe pożegnanie polskiej ekipy, z ust rodowitego Jakuta, wypowiadane płynną polszczyzną – "Jeszcze Polska nie zginęła, chłopcy!!!" To tak, jakbym odebrała ustny list przekazany za pośrednictwem tubylców od tych wszystkich Polaków skazanych, wywiezionych i zamordowanych w łagrach sowieckich. Chciało mi się odpowiedzieć – Nie zginęła, jesteśmy, trwamy i nie oddamy! Może usłyszą… Wróciłam do rzeczywistości z innego wymiaru, w którym dzięki różnorodności osobowości autorów i ich sposobu patrzenia na świat, jego przyglądaniu się i pojmowaniu, mogłam nie tylko dotrzeć tam, dokąd nigdy nie wybrałabym się (chociażby na dno morza), ale i zachwycić się, zadumać i po prostu wzruszyć. Ta cząstka świata zamknięta między okładkami to pokłosie Festiwalu Podróżników Trzy Żywioły, który premierę miał w 2004 roku, skupiający znanych i mniej znanych, zawodowców i początkujących globtroterów, chcących podzielić się swoimi przeżyciami na krańcach świata. Autor opracowania miał więc w czym wybierać, by podzielić się z tym ze mną, zapowiadając kontynuację tej formy pokazywania świata. Jego młodszym bratem są Trzy Żywioły Festiwal Filmów Świata prezentujący filmy dokumentalne z wypraw. Cztery z nich dołączono do książki na płycie CD, wśród których jest "Długi marsz 70 lat później". To książka, która inspiruje do ruszenia się z domu, kusząc pięknem widoków i mamiąc radością kontaktu z odmiennym sposobem myślenia ludzi z różnych krajów. Pozwala również uwierzyć, że wędrować każdy może, przestrzegając przed nieodłącznym niebezpieczeństwem i ryzykiem czekającym na podróżniczych żółtodziobów, ale przede wszystkim ukazuje spektrum możliwości, otwierając szeroko bramę świata na oścież. naostrzuksiazki.pl
Maria Akida - awatar Maria Akida
oceniła na 7 4 lata temu
Indie. Miliony zbuntowanych V.S. Naipaul
Indie. Miliony zbuntowanych
V.S. Naipaul
"W Indiach religia przenika każdą strefę życia". Szukasz książki o Indiach? To nie jest książka dla Ciebie. Będzie dla Ciebie, jeśli szukasz reportażu o Hindusach oraz Hinduskach. Brytyjski noblista, Naipaul, nie poczęstował publiki suchym reportażem - wszystko dzięki ogromnemu dorobkowi w obszarze literatury pięknej. Wykwintne, wyważone opisy przeplatają się z informacjami pobranymi z pierwszej ręki. Od ludzi. Dla ludzi. Dzięki temu poznajemy mężczyzn, którzy żenią się z córkami swoich sióstr. Wchodzimy do mieszkania o powierzchni 10 metrów kwadratowych, które jest zamieszkiwane przez 9 osób. Zaglądamy do kuchni, w których nie pije się kawy ze względu na jej pobudzające właściwości. Zerkamy do salonu, w których muzułmanie nie oglądają telewizji, bo uznają, że to niezgodne z ich religią. Aż w końcu próbujemy odetchnąć na ogrodzie świeżym powietrzem, gdzie widzimy, że wycinane są kolejne drzewa ze względu na przeludnienie. Ale czy w Indiach da się odetchnąć świeżym powietrzem? Czy można posłuchać własnych myśli będąc w miejscu publicznym? Książka jest dobra - nie jest szczególnie zła, lecz nie zapada wybitnie w pamięci. Czy jest dłuższa, niż powinna być? Tak, ale to wynik subtelnej mieszanki reportażu z dziełem literatury pięknej. Kobiety w Indiach są szczególnie pokrzywdzone i niesłuchane - mogłoby pojawić się więcej wątków na ich temat. Dlatego wystawiam 6 gwiazdek.
WeronikaOlimpia - awatar WeronikaOlimpia
oceniła na 6 1 rok temu

Cytaty z książki W świecie jurt i szamanów

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki W świecie jurt i szamanów