W kręgu Crome

Okładka książki W kręgu Crome
Aldous Huxley Wydawnictwo: Świat Książki literatura piękna
240 str. 4 godz. 0 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Data wydania:
2021-11-24
Data 1. wyd. pol.:
2021-11-24
Liczba stron:
240
Czas czytania
4 godz. 0 min.
Język:
polski
ISBN:
9788381394680
Średnia ocen

                6,3 6,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup W kręgu Crome w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki W kręgu Crome

Średnia ocen
6,3 / 10
39 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
255
104

Na półkach:

Debiut Huxleya, nie mam porównania, więc być może nie mogę ocenić tej książki odpowiednio sprawiedliwie, gdyż to również mój "debiut" zapoznawania się z jego twórczością.

Jest to tzw. "powieść idei", fabularnie dość mało intrygująca, za to proponująca czytelnikowi wiele, mniej i bardziej "fantastycznych", odrealnionych, dość oryginalnych, teorii. Bohaterowie, czyli sama śmietanka towarzyska spotykająca się w urokliwej posiadłości, w starym dworze Crome, są wzorowani na postaciach prawdziwych, co w wydaniu (wyżej ukazanym) Świata Książki zostało wyjaśnione dość skrupulatnie, przez tłumacza. Od razu chcę wspomnieć o bardzo niewygodnym usytuowaniu przypisów, na samym końcu powieści, przez co podczas czytania należy najlepiej zaopatrzyć się w dwie zakładki czy mały papierowy znacznik/ karteczkę samoprzylepną, bo zagłębianie się w treść powieści stale przerywa wertowanie książki "z początku do końca", gdzie umieszczono prawie 200, mniej i bardziej ciekawych i potrzebnych, przypisów.

Sam główny bohater (inspirowany postacią ponoć samego Huxleya) to niepoprawny marzyciel, romantyk, delikatna i wrażliwa dusza. Dennis nie ma wiele do zaoferowania, nie wiedzie mu się w pisaniu, poszukuje wciąż weny, natchnienia, które mimo burzliwych uczuć, które nim targają, jakoś nie przychodzi. Dialogi są (jak to sugeruje recenzja książki, na tyłach wspomnianego wydania) całkiem błyskotliwe, zawierają pewne "złote myśli", hipotezy i idee dziś już nie tak bardzo szokujące, jak mogły być w opisywanych czasach, czyli po zakończeniu I wojny światowej. Rozpieszczeni, bogaci, beztroscy bohaterowie spędzają dnie na egzystencjonalnych dywagacjach, poruszając tematy związane z naturą człowieka, jego popędami, marzeniami, przyszłością.

Ciekawa jest teoria wysnuta przez bohatera-filozofa "świata racjonalnego" i podziału społeczeństwa na trzy kategorie ludzi (tych zarządzających innymi, tych wykonawców planu swoich przewodników, i zwykłe, niewiele znaczące- stado, czyli pozostałych, pospolity ogół).

Są też pewne nawiązania do "Nowego wspaniałego świata", czyli bodajże najbardziej znanej powieści Huxleya. Wizja przyszłości, innego świata, pewnej dystopii.

Nie wiem, czy polecam (?). Być może dla samych dialogów, być może dla zwolenników samego autora. Nie jest to książka wybitna, ale stanowi z pewnością wprowadzenie do literackiego świata wykreowanego przez Huxleya w jego późniejszej twórczości.

Debiut Huxleya, nie mam porównania, więc być może nie mogę ocenić tej książki odpowiednio sprawiedliwie, gdyż to również mój "debiut" zapoznawania się z jego twórczością.

Jest to tzw. "powieść idei", fabularnie dość mało intrygująca, za to proponująca czytelnikowi wiele, mniej i bardziej "fantastycznych", odrealnionych, dość oryginalnych, teorii. Bohaterowie, czyli sama...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

149 użytkowników ma tytuł W kręgu Crome na półkach głównych
  • 104
  • 45
37 użytkowników ma tytuł W kręgu Crome na półkach dodatkowych
  • 27
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Aldous Huxley
Aldous Huxley
Angielski powieściopisarz, nowelista, eseista, poeta. Jego ojcem był Leonard Huxley, pisarz i wydawca, a dziadkiem, Thomas Huxley, znany biolog i eseista. Matka zmarła w 1908 roku, kiedy Huxley był w wieku 13 lat. Wstępną edukację odbył w domu rodzinnym, a następnie w ekskluzywnej szkole średniej Eton College. Studiował medycynę i filozofię w Oksfordzie. W roku 1911 przerwał naukę, z powodu zagrożenia ślepotą, a nawet nauczył się alfabetu Braille'a. Po dwóch latach mógł kontynuować studia w Oksfordzie, lecz dopiero w roku 1935 odzyskał pełnię wzroku. Także z powodu postępującej ślepoty nie uczestniczył w I wojnie światowej, lecz pracował w administracji państwowej. Po zakończeniu wojny poświęcił się pisarstwu. W roku 1919 związał się z pismem Athenaeum, a następnie został krytykiem teatralnym w Westminster Gazzette. W latach 20. XX wieku wiele podróżował, przez 7 lat mieszkał we Włoszech (1923-1930), potem na południu Francji, w Ameryce Środkowej, w końcu w roku 1937 osiadł w Kalifornii. Początkowo zajmował się poezją wydając większą ilość tomików poetyckich, z czasem jednak jego zainteresowania skierowały się w kierunku prozy. Jego pierwsza powieść wydana w roku 1921 Crome Yellow, została dobrze przyjęta przez krytykę. Kreśli karykaturalny obraz obyczajowy postaci z angielskiej inteligencji ówczesnych czasów, zgromadzonych na letni wypoczynek w wiejskiej posiadłości. Huxley w błyskotliwy i ironiczny sposób uwiecznił swoich gospodarzy z Garsington Manor, gdzie przebywał w czasie wojny. Był propagatorem użytkowania środków psychoaktywnych, z których dwóm: meskalinie i LSD-25, poświęcił wiele czasu bezpośrednich badań. Tuż przed śmiercią, na jego własne życzenie żona podała mu domięśniowo 200 mikrogramów LSD-25 w dwóch dawkach po 100 µg. Powieść, która przysporzyła Huxleyowi największej sławy to antyutopia Nowy, wspaniały świat. Pod koniec życia napisał, jakby w opozycji do niej, powieść Wyspa, prezentującą świat idealny. Największą popularność w filozofii, zwłaszcza wśród naśladowców z nurtu New Age, zdobyło pojęcie filozofii wieczystej opracowane w książce pod tym samym tytułem.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Nazwij to snem Henry Roth
Nazwij to snem
Henry Roth
Henry Roth napisał „Nazwij to snem” w latach 30. dwudziestego wieku. Powieść, zyskała większą popularność na rynku amerykańskim dopiero po trzydziestu latach, a następnie znów została zapomniana. Nie bez powodu znalazła się wśród książek wybranych do publikacji przez ArtRage w ramach serii Cymelia, chociaż nie jestem zwolenniczką nazywania arcydziełem każdego tekstu o wartościach artystycznych, a tak właśnie są reklamowane. Wśród opublikowanych w ramach Cymelii, są pozycje naprawdę wyjątkowe, niedoceniane i zasługujące na przypomnienie, a może wręcz odkrycie. Arcydzieło to jednak coś więcej. Można dyskutować na temat utworów, które spełniają warunki przynależności do arcydzieł. Niekwestionowane to Odyseja, Iliada, twórczość Williama Shakespeare'a, Tołstoja. „Nazwij to snem” to z pewnością bardzo dobra, a jak na czasy jej powstania, wręcz nowatorska powieść o traumatycznym dzieciństwie. Sposobem w jaki Roth opisał przeżycia kilkuletniego Dawida z pewnością wyprzedził swoje czasy, kiedy psychologia dziecięca dopiero zaczynała się rozwijać. To również wnikliwy obraz początków wielkiej żydowskiej emigracji i życia tej mniejszości w Nowym Jorku, w okresie poprzedzającym lata Wielkiego Kryzysu. Krótki zarys fabuły. Razem z największą falą uchodźców, wśród nich europejskich Żydów, do Nowego Jorku przybywa sprowadzona przez męża z Austro-Węgier Gienia z ich synem Dawidem. Jest rok 1907. Ojciec nie widział jeszcze syna, ale już nie żywi do niego żadnych cieplejszych uczuć. Jest żydowskim emigrantem, człowiekiem pełnym sprzeczności, apodyktycznym, porywczym, złośliwym - trudnym mężem, okrutnym ojcem. Opiekuńcza, czuła i kochająca matka stara się wynagrodzić chłopcu brak ojcowskiej uwagi. Żydowska diaspora w Nowym Jorku klepie biedę w ubogich czynszówkach emigranckiej dzielnicy – rodzaju getta dla pogardzanej przez inne mniejszości grupy społecznej. Matka chłopca porozumiewa się tylko w języku jidysz, prowadzi dom, gotuje, opiekuje się chłopcem. Niezależnie od miejsca i czasu potrzeby dziecka są takie same. To poczucie bezpieczeństwa, miłości, zaufania i własnej wartości. Wobec ich braku, Dawid, mimo starań matki, nie ma szans na normalne dzieciństwo. Jego życie wypełnione jest lękiem: przed ojcem, utratą matczynej opieki, kolegami, obcą okolicą, niezrozumiałą religią, rabinem, otoczoną tajemnicami przeszłością. Przypomina koszmarny sen o dzieciństwie: „Można to właściwie nazwać snem. Bo tylko tuż przed snem uszy zyskują moc powtórnego przywołania przeraźliwego wrzasku, ochrypłego głosu, krzyku strachu, dźwięku dzwonu, ciężkiego oddechu, ryku tłumu i wszystkich dźwięków, które fermentowały w kadziach ciszy i przeszłości” Powieść ma wiele walorów, wśród nich są żywe dialogi, psychologiczna prawda wielu (nawet drugoplanowych) postaci, niezwykłe wewnętrzne monologi dziecka. Ma świetne sceny i trzymające w napięciu fragmenty, ale są w niej również rozdziały które powodowały zawieszenie akcji. Doceniam ciekawą formę i wartości kulturowe. To było ciekawe, ale jednak dość męczące doświadczenie. O ile mogę się emocjonalnie odseparować od przeżyć ludzi dorosłych, to wobec cierpienia osamotnionego w brutalnej rzeczywistości dziecka trudno pozostać obojętnym, chociaż nadmierna empatia dla postaci literackiej żyjącej sto lat temu na innym kontynencie wydaje się irracjonalna.
Iksja - awatar Iksja
oceniła na 7 25 dni temu
Nowele i opowiadania Herman Melville
Nowele i opowiadania
Herman Melville
Ach Hermanie, jakim cennym stałeś się dla mnie odkryciem, Ty dla mnie piszesz, tak w sercu, duszy czuję; ukazały się palce ręki ludzkiej i pisały za świecznikiem na wapnie ściany królewskiego pałacu. Twój styl doskonały jest taki, jak rześki wietrzyk w upale na rowerze przez Mierzeję, do ukochanej piosenki z ukochaną taniec, jak nocne pływanie pod gwiazdami, spacery po lesie z małymi bratankami, skrzydeł ptasich muskanie. Kim jest Bartleby? Pewnego ranka stanął nieruchomo w progu biura. Kopista - figura Chrystusowa? Brat najmniejszy? A może nie. Blady jak popiersie Cycerona, pracuje z początku niczym maszyna i nagle się zacina. I tylko wolałby nie, co powoduje tąpnięcia w rzeczywistości, świat jego szefa się przemienia, ten zaczyna odczuwać melancholię jak nigdy wcześniej, rozważa drugiego człowieka - kapitalista dostrzega brata; „Krążyły wokół mnie przeczucia dziwnych odkryć” Nawiedził go kopista jak duch jakiś. Nie zdecyduje, żeby nie, zdecydował, żeby tak, ale wolałby nie. Nie może ani powiedzieć, ani zrobić nic więcej, jeśli Bóg, jeśli Inny, będzie nadal prowadził go ku...Ech! On śpi, prawda? Bartleby! Poznaję pana - rzekł - i nie mam panu nic do powiedzenia. Wiem gdzie jestem. Pracował wcześniej w Biurze Martwych (niedoręczonych) listów i w listach świat mógł przejrzeć. Doskonałe...A potem Kukuryku czyli pianie szlachetnego koguta zwanego Beneventano i wychodzi chłop wczesnym rankiem we wsi i nic mu się świat nie podoba, snuje jakieś smętne gadki jak to teraz źle, wypadki kolejowe itp. I nagle rozlega się taaakie pianie koguta gdzieś w dolinie, że spojrzenie subito diametralnie mu się odmienia, świat lśni piękna blaskiem i potem szuka tego koguta, bo chce go mieć, a nie jest to sprawa prosta, bo wzgórza niosą ten ożywczy dźwięk, trzeba duży obszar obejść:)...dalej przepiękne opisy Wysp Zaklętych, czyli Galapagos, co tam sobie żyje w tym popiele, kto bowiem stopę raz już tam postawił, zdjąć jej nie zdoła, a pozostanie skazany na wieczne w oślep wędrowanie, a skała Rodondo, co z dala wygląda jak czarowna fregata, z bliższa, jak olbrzymi żagiel, bo cała w guanie, tam wiele półek i na każdej siedzi inny gatun; pingwiny, pelikany, goony, sieweczki, nurzyki, kurki Maryi Panny, demoniczny hałas, jedyne miejsce wytchnienia na bezkresnym oceanie; na wyspie Norfolk okrutna historia się wydarzyła, a bohaterką Hunilla, Indianka z Paity w Peru, umocniona przez swą niedolę, gdy wokół tylko niegasnące fale...Dwie świątynie i mistyczne chwile na wieży w kościele, gotyckie witraże bogato barwione wschodami zachodami słońca, solarnymi tęczami, księżycowymi, spadającymi gwiazdami...Tartar panien, fabryka papieru leżąca w Ciemnicy Diabła, opisy przyrody jak jakaś potężna symfonia i lodowate piekło wszędzie, a przy rzędach pustych stołów siedziały rzędami dziewczęta o pustych twarzach; w pustych dłoniach trzymały puste białe teczki i z pustym wzrokiem składały puste białe kartki (...) a przed oczami - zdało mi się, że widzę na tych wirujących walcach papierni przesuwające się w powolnym pochodzie, przyklejone do bladej napływającej masy, jeszcze bledsze oblicza wszystkich bladych dziewcząt, które ujrzałem tego ciężkiego dnia...i fantastyczna, magiczna, cudowna Dzwonnica, którą zbudował Wielki Bannadonna, jak wieża Babel; ambicja wprawia świat w stan iście apoplektycznego napięcia, a gdzie apopleksja, tam atak i upadek...genialne Benito Cereno wreszcie; co tam się dzieje na "Świętego Dominika" pokładzie, obrazy żywe, jakie napięcie, gra pozorów czy faktyczne nieszczęście? Kosmiczne pisanie Hermanie. Wszędzie niemo, cicho; wszędzie szaro. Ocean, choć ufałdowany w długie pasma fal, jakby znieruchomiał, a powierzchnia lśniła niczym ołów, ostygły i stężały w kowalskiej formie. Niebo zdało się obleczone w szarą opończę. Stadka niespokojnych szarych ptaków, rozproszone wśród stadek mgieł równie niespokojnych i szarych, jakby im pokrewnych, w nerwowym locie muskały niemal wodę niby jaskółki nad łąką przed nadejściem burzy: cienie już obecne, co zwiastują nadejście cieni znacznie głębszych... I Weranda, a z niej widok na istny raj, krainę baśni, gdzie na wzgórzu wśród pradawnych lasów pod dziewiczym sierpem księżyca tańczą wróżki, a tęcza opierając się swym dalszym końcem na srebrzystej poziomkowej polanie sprawia, iż rozkwitają kwiaty. Nie powiem więcej, musicie to cudo przeczytać nim otworzą się przed wami posępne Szeolu bramy. A, i Skrzypek niezwykły tam też się schował, uważajcie, bo kupicie skrzypki i zaczniecie pobierać gry nauki, życie zaczniecie od nowa. I wiele innych znakomitych. Ja i mój komin na koniec jeszcze wspomnę, wyborne czytanie, kto humor posiada i Słowo kocha - ileż stałego lądu zaanektowano tu pod komin, i jakiż ciężar dla ziemi! W istocie, ów tęgi handlarz, sędziwy Atlas, dlatego tylko mógł mężnie prostować się pod swym pradawnym brzemieniem, że ja i mój komin nie stanowiliśmy części tego ostatniego - niech owego Henryka VIII wśród kominów koniecznie zapozna. Jak pisał Wielki Herman niech się przekona. Kukuryku i papa.
Yulquen - awatar Yulquen
ocenił na 10 1 rok temu
Niewidzialny człowiek Ralph Ellison
Niewidzialny człowiek
Ralph Ellison
O tej książce można by napisać osobną książkę, co pewnie zresztą zostało już uczynione. Wzniosłe i błyskotliwe arcydzieło, pełne symboliki (czerń-biel, światło, imię, słowo), nie będące tylko powieścią o rasizmie, ale egzystencjalną przypowieścią o niewidzialności człowieka w społeczeństwie, które woli widzieć etykietki zamiast osób, o poszukiwaniu własnej indywidualności i tożsamości, notorycznie i z uporem odmawianej. Główny bohater – czarnoskóry młody mężczyzna bez imienia – jest stale redukowany do roli przedstawiciela jakiejś zbiorowości. Nieważne, czy jest studentem, robotnikiem czy aktywistą – wszędzie próbuje się go zaszufladkować, by pasował do jakiejś narracji, nie pozwala się mu być po prostu sobą. I co gorsza robią to nie tylko biali, ale również inni przedstawiciele tej samej co on rasy. Powieść pełna jest biblijnej stylistyki, kafkowskiego absurdu i gorzkiej ironii. Każda część tej książki pyta o sens bycia sobą w świecie pełnym fałszu. Poruszający jest wątek Trueblooda – ukazujący, jak biali darczyńcy nagradzają czarnego mężczyznę za potwierdzanie ich najgorszych stereotypów. Tak samo obraz Bractwa – ideologicznej maszynerii, która używa narratora jak pionka, a potem bezceremonialnie go porzuca. To książka o poszukiwaniu tożsamości, o godności i o tym, że niekiedy trzeba zejść do podziemia, dosłownie i metaforycznie, by wreszcie stać się sobą.
mamaracucha - awatar mamaracucha
oceniła na 10 11 miesięcy temu
Kochanka Wittgensteina David Markson
Kochanka Wittgensteina
David Markson
Trochę przypadkowo w tym miesiącu postanowiłam zerknąć na #MiędzyMaraton u @chrzanizm i tak się akurat złożyło, że „Kochankę Wittgensteina” miałam dodaną na Legimi, więc uznałam, że to jest mój znak, aby po nią sięgnąć. I już od pierwszej strony wiedziałam, że to jest powieść 𝘵𝘰𝘵𝘢𝘭𝘯𝘢. Że ma w sobie to coś, co od zeszłego roku urzeka mnie w prozie eksperymentalnej. Lubię połączenie ciekawostek i wiedzy z elementami filozofii, lubię też płynący strumień świadomości. Jednak to, co wyróżnia pozostałe książki tego typu zamknięte jest w formie, z jaką się mierzymy. Otóż Kate, nasza główna bohaterka, pisze na maszynie, lecz robi to w sposób świetnie odzwierciedlający gonitwę myśli; i tu podkreślam, wielowątkowość i nielinearność miesza się tu z fałszywymi anegdotami i informacjami. Rzadko dostajemy fakty na temat jej życia, częściej wracamy do jednej i tej samej historii, która podobno spotkała Botticelli, gdy ten starał się o pracę u samego papieża. A może to był Michał Anioł? Nie, teraz jak o tym myślę to na pewno był Giotto. I w takiej formie, często powracające motywy przeplatają się ze sobą, serwując nam cały listy utworów operowych, nazw obrazów, fragmentów żywotów malarzy (sama Kate była w końcu w życiu 𝘱𝘳𝘻𝘦𝘥 malarką), a prawdy o nich dowiadujemy się dopiero googlując sobie prawidłowe odpowiedzi. Ale czym właściwie są te „prawidłowe odpowiedzi” w świecie, w którym nikt inny nie może ich zweryfikować? O, bo tu łapiemy kolejne sedno powieści; Kate jest ostatnią kobietą na ziemi, ostatnią istotą. Poznajemy ją już na etapie, gdy przestała szukać innych ludzi czy stworzeń, pogodziła się ze swoją sytuacją. Czasem opowiada nam o swoich przygodach, których doświadczyła podróżując po świecie, o tym, jak być-może-na-pewno widziała kota w Koloseum, ale samych faktów wyjaśniających jak doszło do tego, że świat przerodził się w postapokaliptyczną rzeczywistość mamy niewiele. Zawsze z przyjemnością próbuję zgadywać, co kryje się za myślami nierzetelnych narratorów, których stan psychiczny również nie jest rzeczą pewną. Jeśli też to lubicie, może to być coś dla was!
tylkotrocheczytam - awatar tylkotrocheczytam
ocenił na 9 1 rok temu
Bogowie łakną krwi Anatole France
Bogowie łakną krwi
Anatole France
Wypuszczone przez Anatola France'a potwory rewolucji francuskiej po dziś dzień stanowią interesujący temat do rozważania kondycji moralnej ludzkości w chwilach wielkich społecznych przełomów. To zawsze ciekawy test człowieczeństwa, który wielokrotnie odczytywany, może zaświadczyć o umiejętności rozróżniania odcieni dobra i zła we Francji pod koniec XVIII wieku. Chociaż France bardziej mi się kojarzy z próbami zalewania świata światłem wiedzy, to opisywany przez niego fanatyzm jest głównym motywem jego powieści. Jak to zwykle wtedy bywa, ofiar nie brakuje. W patriotycznym olśnieniu rodzą się demony, gady stają się wyroczniami sprawiedliwości a złaknieni krwi bogowie rewolucji odrąbują na ostrzu gilotyny podnoszące się głowy hydry starego porządku. Terror narasta i warto wtedy zagłębić się w te emocjonujące wydarzenia sprzed ponad dwustu lat. Wielu śmiałków chciało się postawić ponad ludzkością i ferować wyroki a przy okazji zdobyć wielką mądrość o której wspomina Anatol France. Z jej wysokości łatwiej zachować surowość a nawet rzucać czerwone goździki dla tych, których ogarnął szał zakrywający cały wszechświat. Przypadkiem się w tej książce stało, że szczycący się świadectwem prawomyślności młody i biedny malarz mógł do woli interpretować pojęcie kary i na nowo kształtować jej wręcz religijne i mistyczne znaczenie. Co jednak dla niego należało do sfery absolutnej pewności, to dla innych nie musiało oznaczać wydumanych pojęć rewolucyjnej metafizyki. Radość wyznawcy Ewarysta Gamelina nie przekładała się na służbę interesom ogółu. Anatol France napisał swoje dzieło z niezwykłą lekkością a na dodatek włożył w nie cały wrodzony dar posługiwania się ironią. Przebija przez nie cnota rozumu i umiejętność podpatrywania sumień. Chociaż pod jego piórem to krwiożercza gilotyna ostatecznie ratuje całą sytuację, nie sposób odmówić tej powieści pewnej radości z dokonania się tego, o czym spragniony sprawiedliwości czytelnik marzy podczas jej czytania. Gwałtowność i niepewność opisywanych czasów dodatkowo podnosi wartość książki France'a. Trybunał Rewolucyjny przeraża a podeptane Tablice Praw Człowieka zasmucają. Ten francuski pisarz nie mógł dobrać lepszych narzędzi do zbudowania atmosfery marnej sprawiedliwości i płaskiej równości. Ciekawym dla mnie eksperymentem było tłumaczenie przez France'a snu życia, jakim dla wielu ludzi tamtego okresu były wydarzenia rewolucji francuskiej. Ponieważ jeśli by pozostawić na boku zbrodnie znieprawionych umysłów, to dla bohaterów jego książki były to czasy zapowiadające ogólną szczęśliwość a przynajmniej dające nadzieję na poprawę statusu ekonomicznego biedoty. Pewne jest też dla mnie, że samą szlachetnością pisana powieść nie byłaby tak atrakcyjna dla spragnionych emocji czytelników. Dlatego jej często ukazujące się surowe usposobienie również dla mnie było tą szczyptą czytelniczej przyprawy, tak bardzo pożądanej w omijanej współcześnie klasyce. Nie życzyłem sobie związanej z rozmyślaniem samej intelektualnej zabawy, ciekawiła mnie również nosząca znamiona sensacji akcja. Polecam wszystkim tę powieść, poczytajcie o ludziach wiecznie tkwiących w marzeniu nawet wtedy, kiedy przychodzi im poznać krwawą rzeczywistość.
czytający - awatar czytający
ocenił na 10 4 miesiące temu

Cytaty z książki W kręgu Crome

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki W kręgu Crome