Ach Hermanie, jakim cennym stałeś się dla mnie odkryciem, Ty dla mnie piszesz, tak w sercu, duszy czuję; ukazały się palce ręki ludzkiej i pisały za świecznikiem na wapnie ściany królewskiego pałacu. Twój styl doskonały jest taki, jak rześki wietrzyk w upale na rowerze przez Mierzeję, do ukochanej piosenki z ukochaną taniec, jak nocne pływanie pod gwiazdami, spacery po lesie z małymi bratankami, skrzydeł ptasich muskanie. Kim jest Bartleby? Pewnego ranka stanął nieruchomo w progu biura. Kopista - figura Chrystusowa? Brat najmniejszy? A może nie. Blady jak popiersie Cycerona, pracuje z początku niczym maszyna i nagle się zacina. I tylko wolałby nie, co powoduje tąpnięcia w rzeczywistości, świat jego szefa się przemienia, ten zaczyna odczuwać melancholię jak nigdy wcześniej, rozważa drugiego człowieka - kapitalista dostrzega brata; „Krążyły wokół mnie przeczucia dziwnych odkryć” Nawiedził go kopista jak duch jakiś. Nie zdecyduje, żeby nie, zdecydował, żeby tak, ale wolałby nie. Nie może ani powiedzieć, ani zrobić nic więcej, jeśli Bóg, jeśli Inny, będzie nadal prowadził go ku...Ech! On śpi, prawda? Bartleby! Poznaję pana - rzekł - i nie mam panu nic do powiedzenia. Wiem gdzie jestem. Pracował wcześniej w Biurze Martwych (niedoręczonych) listów i w listach świat mógł przejrzeć. Doskonałe...A potem Kukuryku czyli pianie szlachetnego koguta zwanego Beneventano i wychodzi chłop wczesnym rankiem we wsi i nic mu się świat nie podoba, snuje jakieś smętne gadki jak to teraz źle, wypadki kolejowe itp. I nagle rozlega się taaakie pianie koguta gdzieś w dolinie, że spojrzenie subito diametralnie mu się odmienia, świat lśni piękna blaskiem i potem szuka tego koguta, bo chce go mieć, a nie jest to sprawa prosta, bo wzgórza niosą ten ożywczy dźwięk, trzeba duży obszar obejść:)...dalej przepiękne opisy Wysp Zaklętych, czyli Galapagos, co tam sobie żyje w tym popiele, kto bowiem stopę raz już tam postawił, zdjąć jej nie zdoła, a pozostanie skazany na wieczne w oślep wędrowanie, a skała Rodondo, co z dala wygląda jak czarowna fregata, z bliższa, jak olbrzymi żagiel, bo cała w guanie, tam wiele półek i na każdej siedzi inny gatun; pingwiny, pelikany, goony, sieweczki, nurzyki, kurki Maryi Panny, demoniczny hałas, jedyne miejsce wytchnienia na bezkresnym oceanie; na wyspie Norfolk okrutna historia się wydarzyła, a bohaterką Hunilla, Indianka z Paity w Peru, umocniona przez swą niedolę, gdy wokół tylko niegasnące fale...Dwie świątynie i mistyczne chwile na wieży w kościele, gotyckie witraże bogato barwione wschodami zachodami słońca, solarnymi tęczami, księżycowymi, spadającymi gwiazdami...Tartar panien, fabryka papieru leżąca w Ciemnicy Diabła, opisy przyrody jak jakaś potężna symfonia i lodowate piekło wszędzie, a przy rzędach pustych stołów siedziały rzędami dziewczęta o pustych twarzach; w pustych dłoniach trzymały puste białe teczki i z pustym wzrokiem składały puste białe kartki (...) a przed oczami - zdało mi się, że widzę na tych wirujących walcach papierni przesuwające się w powolnym pochodzie, przyklejone do bladej napływającej masy, jeszcze bledsze oblicza wszystkich bladych dziewcząt, które ujrzałem tego ciężkiego dnia...i fantastyczna, magiczna, cudowna Dzwonnica, którą zbudował Wielki Bannadonna, jak wieża Babel; ambicja wprawia świat w stan iście apoplektycznego napięcia, a gdzie apopleksja, tam atak i upadek...genialne Benito Cereno wreszcie; co tam się dzieje na "Świętego Dominika" pokładzie, obrazy żywe, jakie napięcie, gra pozorów czy faktyczne nieszczęście? Kosmiczne pisanie Hermanie. Wszędzie niemo, cicho; wszędzie szaro. Ocean, choć ufałdowany w długie pasma fal, jakby znieruchomiał, a powierzchnia lśniła niczym ołów, ostygły i stężały w kowalskiej formie. Niebo zdało się obleczone w szarą opończę. Stadka niespokojnych szarych ptaków, rozproszone wśród stadek mgieł równie niespokojnych i szarych, jakby im pokrewnych, w nerwowym locie muskały niemal wodę niby jaskółki nad łąką przed nadejściem burzy: cienie już obecne, co zwiastują nadejście cieni znacznie głębszych... I Weranda, a z niej widok na istny raj, krainę baśni, gdzie na wzgórzu wśród pradawnych lasów pod dziewiczym sierpem księżyca tańczą wróżki, a tęcza opierając się swym dalszym końcem na srebrzystej poziomkowej polanie sprawia, iż rozkwitają kwiaty. Nie powiem więcej, musicie to cudo przeczytać nim otworzą się przed wami posępne Szeolu bramy. A, i Skrzypek niezwykły tam też się schował, uważajcie, bo kupicie skrzypki i zaczniecie pobierać gry nauki, życie zaczniecie od nowa. I wiele innych znakomitych. Ja i mój komin na koniec jeszcze wspomnę, wyborne czytanie, kto humor posiada i Słowo kocha - ileż stałego lądu zaanektowano tu pod komin, i jakiż ciężar dla ziemi! W istocie, ów tęgi handlarz, sędziwy Atlas, dlatego tylko mógł mężnie prostować się pod swym pradawnym brzemieniem, że ja i mój komin nie stanowiliśmy części tego ostatniego - niech owego Henryka VIII wśród kominów koniecznie zapozna. Jak pisał Wielki Herman niech się przekona. Kukuryku i papa.
Opinia
Debiut Huxleya, nie mam porównania, więc być może nie mogę ocenić tej książki odpowiednio sprawiedliwie, gdyż to również mój "debiut" zapoznawania się z jego twórczością.
Jest to tzw. "powieść idei", fabularnie dość mało intrygująca, za to proponująca czytelnikowi wiele, mniej i bardziej "fantastycznych", odrealnionych, dość oryginalnych, teorii. Bohaterowie, czyli sama śmietanka towarzyska spotykająca się w urokliwej posiadłości, w starym dworze Crome, są wzorowani na postaciach prawdziwych, co w wydaniu (wyżej ukazanym) Świata Książki zostało wyjaśnione dość skrupulatnie, przez tłumacza. Od razu chcę wspomnieć o bardzo niewygodnym usytuowaniu przypisów, na samym końcu powieści, przez co podczas czytania należy najlepiej zaopatrzyć się w dwie zakładki czy mały papierowy znacznik/ karteczkę samoprzylepną, bo zagłębianie się w treść powieści stale przerywa wertowanie książki "z początku do końca", gdzie umieszczono prawie 200, mniej i bardziej ciekawych i potrzebnych, przypisów.
Sam główny bohater (inspirowany postacią ponoć samego Huxleya) to niepoprawny marzyciel, romantyk, delikatna i wrażliwa dusza. Dennis nie ma wiele do zaoferowania, nie wiedzie mu się w pisaniu, poszukuje wciąż weny, natchnienia, które mimo burzliwych uczuć, które nim targają, jakoś nie przychodzi. Dialogi są (jak to sugeruje recenzja książki, na tyłach wspomnianego wydania) całkiem błyskotliwe, zawierają pewne "złote myśli", hipotezy i idee dziś już nie tak bardzo szokujące, jak mogły być w opisywanych czasach, czyli po zakończeniu I wojny światowej. Rozpieszczeni, bogaci, beztroscy bohaterowie spędzają dnie na egzystencjonalnych dywagacjach, poruszając tematy związane z naturą człowieka, jego popędami, marzeniami, przyszłością.
Ciekawa jest teoria wysnuta przez bohatera-filozofa "świata racjonalnego" i podziału społeczeństwa na trzy kategorie ludzi (tych zarządzających innymi, tych wykonawców planu swoich przewodników, i zwykłe, niewiele znaczące- stado, czyli pozostałych, pospolity ogół).
Są też pewne nawiązania do "Nowego wspaniałego świata", czyli bodajże najbardziej znanej powieści Huxleya. Wizja przyszłości, innego świata, pewnej dystopii.
Nie wiem, czy polecam (?). Być może dla samych dialogów, być może dla zwolenników samego autora. Nie jest to książka wybitna, ale stanowi z pewnością wprowadzenie do literackiego świata wykreowanego przez Huxleya w jego późniejszej twórczości.
Debiut Huxleya, nie mam porównania, więc być może nie mogę ocenić tej książki odpowiednio sprawiedliwie, gdyż to również mój "debiut" zapoznawania się z jego twórczością.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJest to tzw. "powieść idei", fabularnie dość mało intrygująca, za to proponująca czytelnikowi wiele, mniej i bardziej "fantastycznych", odrealnionych, dość oryginalnych, teorii. Bohaterowie, czyli sama...