rozwiń zwiń

Urodziny świata

Okładka książki Urodziny świata
Ursula K. Le Guin Wydawnictwo: Prószyński i S-ka Seria: Nowa Fantastyka [Seria książek] fantasy, science fiction
352 str. 5 godz. 52 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Seria:
Nowa Fantastyka [Seria książek]
Tytuł oryginału:
The Birthday of the World and Other Stories
Data wydania:
2003-01-14
Data 1. wyd. pol.:
2003-01-14
Liczba stron:
352
Czas czytania
5 godz. 52 min.
Język:
polski
ISBN:
8373372865
Tłumacz:
Paulina Braiter
Średnia ocen

                6,7 6,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Urodziny świata w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Urodziny świata



książek na półce przeczytane 1221 napisanych opinii 713

Oceny książki Urodziny świata

Średnia ocen
6,7 / 10
110 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
16
16

Na półkach:

„Urodziny świata” to zbiór opowiadań umieszczonych przede wszystkim na światach powiązanych z uniwersum Hain, których motywem przewodnim jest ludzka seksualność. W związku z tym sądzę, że najsensowniej będzie omówić je wszystkie po kolei, dodając moją opinię i wrażenia o nich (możliwe delikatne spoilery).

Dojrzewanie w Karhidzie – opowiadanie rozgrywające się na mojej ulubionej planecie uniwersum Hain, śnieżnym Gethen, i dotyczy, jak sam tytuł wskazuje, dojrzewania nastolatka na niej. A ponieważ biologia Getheńczyków jest bardzo… specyficzna, stała się ona tematem całego opowiadania. Przyznaję, że bez znajomości "Lewej Ręki Ciemności" byłoby to bardzo trudne do zrozumienia opowiadanie, nawet wręcz niemożliwe, i taki czytelnik nie wyniósłby z niego nic, może poza samym opisem orgii. Pochodzi z niego jedno z moich ulubionych zdań wszech czasów, i to opisujące nie mniej, nie więcej, tylko kobiecy orgazm: "I spadałam w górę, w górę, przez złote światło". Jeśli kiedykolwiek będę potrafiła uchwycić istotę rzeczy w tak mistrzowski i precyzyjny sposób jak Le Guin, będę mogła uznać się za szczęśliwego człowieka i spełnioną pisarkę.

Kwestia Seggri – drugie opowiadanie ze zbioru zdecydowanie jest moim ulubionym. Jest najbardziej wstrząsające i najwięcej dało mi do myślenia. Tym razem rozgrywa się na planecie Seggri, na której w wyniku manipulacji genetycznej sprzed wielu tysięcy lat nastąpiła znacząca dysproporcja płciowa na rzecz kobiet. Innym słowy, na jednego mężczyznę przypada tam kilkanaście osób płci żeńskiej. Na całe opowiadanie składają się raporty, dzienniki, pamiętniki, a nawet opowiadania wewnątrz opowiadania opisujące, jakie społeczeństwo wykształciło się w tak ekstremalnych uwarunkowaniach genetycznych. A wykształciło się społeczeństwo skrajnie matriarchalne, w którym na każdym polu – od naukowego po artystyczny – dominują kobiety, a rzadcy mężczyźni zostali sprowadzeni do roli, brzydko mówiąc, buhajów rozpłodowych. Są oni trzymani w specjalnych enklawach, gdzie ich jedyną szansą na pięcie się po drabinie społecznej jest udział w brutalnym sporcie (przypominającym nieco z opisu futbol amerykański), a jedyną nagrodą – lepsza opinia wśród kobiet jako „rozpłodowiec”, czym zajmują się w specjalnych domach publicznych. Oczywiście jako mężczyźni nie mogą brać udziału w wychowaniu swoich dzieci, a w języku mieszkańców Seggri nie istnieją nawet słowa na męża i ojca. Życie tych mężczyzn, którzy nie odnajdują się w brutalnym świecie machowskich samców jest z góry skazane na porażkę. Wszyscy bowiem wiedzą, że mężczyźni są „za głupi”, aby zajmować się w życiu czymkolwiek innym, jak na przykład sztuką czy technologią (#DoesThisRemindYouOfAnything). "Będę kobietą, nikt się nie dowie, obetnę włosy, nikt się nie dowie…"

Niechciana miłość oraz Górskie ścieżki – kolejne dwa opowiadania grupuję razem ze względu na to samo miejsce akcji oraz podobną tematykę. Dzieją się one w społeczeństwie, w którym małżeństwa zawierane są pomiędzy czwórką ludzi: dwójką mężczyzn oraz dwójką kobiet. Każda z osób małżeństwa może uprawiać seks z jedną osobą z własnej oraz przeciwnej płci, zaś z jednym członkiem małżeństwa nie wolno jej uprawiać seksu wcale, jest bowiem dla niej kimś w rodzaju brata lub siostry. Ten nadmiernie skomplikowany mechanizm społeczny nazywany jest sedoretu. Jeśli ktoś uważa, że znalezienie jednego odpowiedniego małżonka jest wystarczająco trudne niech pomyśli, jakim wyzwaniem musi być odnalezienie trzech żyjących w zgodzie współmałżonków! Wbrew temu co by się mogło wydawać, są to jedyne opowiadania w zbiorze mające lżejszy charakter, a nawet coś na kształt szczęśliwego zakończenia.

Samotność – drugie najlepsze opowiadanie ze zbioru. Rozgrywa się na pewnej prymitywnej planecie, na której w wyniku katastrofy technologicznej sprzed tysiącleci ludzkość cofnęła się w rozwoju do czasów prehistorycznych. W obawie przed powtórzeniem się tragedii, wszyscy dorośli ludzie żyją samotnie, niemal nie komunikując się ze sobą. Jedynym nośnikiem informacji są dzieci, którym dorośli przekazują wiedzę na temat otaczającego ich świata. Wiedząc o tym, pewna ambitna etnolożka z Ekumeny postanawia wykorzystać do badań antropologicznych dwójkę swoich małoletnich dzieci, z którymi zamieszkuje pośród niczego nieświadomych „dzikusów”. Nastoletni chłopak, pamiętający środowisko z jakiego się wywodzi, zbiera wśród rówieśników materiał do badań zachowując przy tym emocjonalny dystans. Jednak dla kilkuletniej córki etnolożki jej nowe otoczenie nie jest zwykłym eksperymentem naukowym, lecz staje się prawdziwym domem oraz istotnym czynnikiem kształtującym całą jej osobowość oraz przyszłość. Wychowanej na myśleniu magicznym i mieszkającej w chatce z błota dziewczynie trudno jest przestawić się w dorosłym życiu na latanie promem kosmicznym oraz podróże międzyplanetarne, co staje się przyczyną konfliktu z jej światłą i wykształconą matką, niepotrafiącą zrozumieć, dlaczego jej córka woli życie pośród brudnych i „prymitywnych” ludzi.

Dawna muzyka i niewolnica – najtrudniejsze dla mnie opowiadanie ze zbioru, jego akcja bowiem rozgrywa się na tej planecie z cyklu haińskiego, o której powieści jeszcze nie czytałam. W związku z czym początkowo ciężko było mi się połapać w skomplikowanym systemie społeczno-politycznym panującym na tej planecie. Z tego co zrozumiałam, panuje na niej system kastowy dzielący ludzi na panów i niewolników. Jakiś czas temu nastąpił bunt niewolników, doprowadzający całą planetę do podziału na dwie strefy wpływów – rząd „legalny”, hołdujący dawnym wierzeniom i tradycjom oraz rząd wyzwoleńczy, dążący do zniesienia niewolnictwa. Coś w rodzaju wojny secesyjnej, tylko na skalę globalną. Głównym bohaterem opowiadania jest wysłannik Ekumeny, obecnie uwięziony na planecie w wyniku działań wojennych rządu legalnego. Choć oficjalnie zobowiązany jest do zachowania neutralności w sporze, w rzeczywistości popiera on równościowe idee rządu wyzwoleńczego. Jednego dnia zostaje porwany przez agentów rządu legalnego i wywieziony na zniszczony teren dawnego dworku pewnych możnych państwa, zabitych w wyniku powstania niewolników. „Legaliści” torturami próbują go nakłonić do przekonania neutralnej Ekumeny do oficjalnego poparcia ich rządu. W przeciwnym razie grożą użyciem podczas wojny broni atomowej, co oczywiście będzie miało katastrofalne skutki dla całej planety. Jednocześnie główny bohater podczas swojego uwięzienia zaprzyjaźnia się z grupą trzymanych tam niewolników, w szczególności z pewną młodą dziewczyną z małym dzieckiem. Trudne opowiadanie, nie tylko ze względu na skomplikowane polityczne tło, ale przede wszystkim ładunek emocjonalny, jaki za sobą niesie.

Urodziny świata – wszyscy znamy z historii powszechnej biografie ludzi „naznaczonych przez Boga” – królów, monarchów, cesarzy. A co by było, gdyby to zwykły człowiek został uznany za samego Boga? Na pewnej bezimiennej planecie za Boga zawsze uznawana jest para ludzi – kobieta i mężczyzna, małżeństwo i rodzeństwo jednocześnie. Ona i on, zawsze stanowią razem jednego Boga. Ich słowo stanowi świętość, a najbliższe otoczenie darzone jest bezwzględnym szacunkiem. Dzieci Boga – córka i syn – po śmierci jednej z Jego połów zawierają ślub, stając się nowym Bogiem. Gdy z jakiegokolwiek powodu jest to niemożliwe, boskim małżonkiem staje się wówczas potomek najbliższego krewnego Boga, nie jest to jednak zbyt dobrze postrzegane przez społeczeństwo i stanowi absolutną ostateczność. Narratorką opowiadania jest Ze, jedyna córka obecnego Boga. Jej przeznaczeniem jest wyjść w przyszłości za młodszego brata i zostanie Bogiem. Z kolei jej starszy brat został przeznaczony do służby wojskowej jako ktoś w rodzaju „gniewnej ręki Boga”. Na pewno nie wynikną z tego powodu żadne kłopoty w przyszłości. Jednego roku, podczas uroczystości „Urodzin świata” (czyli po prostu odpowiednika Sylwestra) następuje przełom wcześniej niespotykany w spokojnym i uporządkowanym życiu społeczeństwa. Oto bowiem Bóg podczas rytualnej przepowiedni na nowy rok zapowiada nie tylko koniec całego świata takiego jaki znają, ale może i nawet śmierć samej koncepcji Boga! Tylko czy życie bez Boga jest wciąż możliwe dla Jego wiernych? I co z osobami, które całe życie były przygotowywane do objęcia tej roli? Stosunkowo krótkie (niewiele ponad 30 stron) opowiadanie oparte na suspensie, którego oczywiście nie będę zdradzać.

Raje utracone – najdłuższe, ponad stu stronicowe opowiadanie ze zbioru, nowela wręcz. Ogromny statek kosmiczny „Odkrywca”, mogący pomieścić kilka tysięcy ludzi, przemierza przestrzeń kosmiczną z Ziemi ku „Nowej Ziemi” – nieznanej planecie o parametrach dających nadzieję na możliwość osiedlenia się. Zadaniem mieszkańców „Odkrywcy” jest zbadanie nowej planety oraz przesłanie informacji zwrotnej do Ziemi odnośnie panujących na niej warunków. Sześć pokoleń przeminie, nim statek dotrze do celu. Opowiadanie śledzi losy przedostatniego pokolenia, którego potomkowie zostaną pierwszymi osadnikami „Nowej Ziemi”. Pokolenie zerowe, ziemskie, które przygotowało „Odkrywcę” do lotu dbając o to, aby jego mieszkańcom nie zabrakło na pokładzie niczego – od jedzenia i rozrywek aż po system rzeczywistości wirtualnej, pokazującej życie na Ziemi – nie przewidziało jednak jednego. A mianowicie tego, że życie w sterylnym, pozbawionym wszelkich niebezpieczeństw i poczucia dyskomfortu środowisku okaże się tak przyjemne, że jego mieszkańcy wcale nie będą mieli ochoty na jego opuszczenie na rzecz życia na niebezpiecznej, nieprzewidywalnej planecie – tym bardziej, że będąc którymś pokoleniem z kolei nie znają oni rzeczywistości innej od gładkich i wąskich korytarzy statku kosmicznego. Pośród niewielkiej, kilkutysięcznej społeczności wytwarza się sekta religijna głosząca potrzebę porzucenia dotychczasowego celu oraz kontynuacji dalszej podróży w stanie Błogości, jaki gwarantują jedynie warunki panujące na „Odkrywcy”. Aniołowie, jak nazywają siebie członkowie sekty, usilnie ignorują fakt, że zapasów dostępnych na statku starczy im zaledwie na 12 pokoleń. Tymczasem okazuje się, że w wyniku niespodziewanego skoku przyspieszenia „Odkrywca” wyląduje na „Nowej Ziemi” o dobre czterdzieści lat za wcześnie. Pokolenie, które miało spędzić całą egzystencję w bezpiecznym wnętrzu statku, nagle staje przed najtrudniejszym wyborem w swoim życiu – pomiędzy znanym i łatwym, czy trudnym i nieznanym? Opowiadanie interesujące przede wszystkim dzięki opisowi swoistego „mikrokosmosu” społecznego jaki wykształcił się na zamkniętej przestrzeni, coraz bardziej oddalającego się (nie tylko fizycznie) od swoich ziemskich korzeni.

„Urodziny świata” to zbiór opowiadań umieszczonych przede wszystkim na światach powiązanych z uniwersum Hain, których motywem przewodnim jest ludzka seksualność. W związku z tym sądzę, że najsensowniej będzie omówić je wszystkie po kolei, dodając moją opinię i wrażenia o nich (możliwe delikatne spoilery).

Dojrzewanie w Karhidzie – opowiadanie rozgrywające się na mojej...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

298 użytkowników ma tytuł Urodziny świata na półkach głównych
  • 166
  • 130
  • 2
62 użytkowników ma tytuł Urodziny świata na półkach dodatkowych
  • 40
  • 7
  • 5
  • 3
  • 3
  • 2
  • 2

Tagi i tematy do książki Urodziny świata

Inne książki autora

Okładka książki Czarnoksiężnik z Archipelagu. Powieść graficzna Fred Fordham, Ursula K. Le Guin
Ocena 7,9
Czarnoksiężnik z Archipelagu. Powieść graficzna Fred Fordham, Ursula K. Le Guin
Okładka książki Mistrzowie opowieści o morzu. Z głębin do brzegu Hans Christian Andersen, Alhierd Bacharewicz, Wolfgang Bauer, Lucia Berlin, Italo Calvino, Rimantas Černiauskas, Petros Charis, Chen Chuncheng, Thórdís Helgadóttir, Tove Jansson, Konstandinos Kawafis, Andrus Kivirähk, Mychajło Kociubynski, Yanick Lahens, Ursula K. Le Guin, Clarice Lispector, Luigi Malerba, Peter Mickwitz, Sharon Millar, Edo Popović, Mercè Rodoreda, Maria Elizabeth Rothmann, Judith Schalansky, Adania Shibli, William Somerset Maugham, Tomas Tranströmer, John Updike, Deborah Vogel
Ocena 6,7
Mistrzowie opowieści o morzu. Z głębin do brzegu Hans Christian Andersen, Alhierd Bacharewicz, Wolfgang Bauer, Lucia Berlin, Italo Calvino, Rimantas Černiauskas, Petros Charis, Chen Chuncheng, Thórdís Helgadóttir, Tove Jansson, Konstandinos Kawafis, Andrus Kivirähk, Mychajło Kociubynski, Yanick Lahens, Ursula K. Le Guin, Clarice Lispector, Luigi Malerba, Peter Mickwitz, Sharon Millar, Edo Popović, Mercè Rodoreda, Maria Elizabeth Rothmann, Judith Schalansky, Adania Shibli, William Somerset Maugham, Tomas Tranströmer, John Updike, Deborah Vogel
Ursula K. Le Guin
Ursula K. Le Guin
Amerykańska pisarka, autorka książek SF i fantasy, z których wiele weszło do klasyki gatunku. Stworzyła cykle Ziemiomorze i Ekumena. Wielokrotnie wyróżniana nagrodami Hugo i Nebula. Wyraźnie widoczne w jej twórczości było zainteresowanie antropologią kulturową. Le Guin nie ukrywała swoich fascynacji ideą anarchistyczną, co przejawia się również w jej dziełach. Spośród opublikowanych przez nią książek do kręgu utopii społecznej można zaliczyć przede wszystkim opowiadania: Ci, którzy odchodzą z Omelas, Dzień przed rewolucją oraz powieści Wracać wciąż do domu i najsłynniejszą, Wydziedziczeni (nagrody w 1975: Nebula, Hugo). Urodziła się w Berkeley w Kalifornii, jako córka antropologa Alfreda L. Kroebera i pisarki Theodory Kroeber. W 1901 jej ojciec zdobył doktorat w dziedzinie antropologii w Stanach Zjednoczonych na Uniwersytecie Columbia; objął także drugie stanowisko na Uniwersytecie Kalifornijskim w Berkeley. Theodora Kroeber była autorką biografii swojego męża, Alfred Kroeber: A Personal Configuration, która jest również dobrym źródłem wiedzy o młodych latach Ursuli, a także na temat motywów biograficznych występujących w jej późniejszych dziełach oraz o jej zainteresowaniach antropologią społeczną. W 1951 otrzymała stopień licencjata (będąc członkiem Phi Beta Kappa Society) w Radcliffe College, a w 1952 dyplom magistra na Uniwersytecie Columbia. Później studiowała we Francji, gdzie poznała męża, historyka Charlesa Le Guina. Pobrali się w 1953. Le Guin interesowała się literaturą od wczesnej młodości. W wieku jedenastu lat posłała swoje pierwsze opowiadanie do magazynu „Astounding Science Fiction”, jednak zostało ono odrzucone. Jej najwcześniejsze utwory, z których kilka w przetworzonej formie znalazło się w Opowieściach orsiniańskich (Orsinian Tales), oraz Malafrena były niefantastycznymi opowieściami o fikcyjnych krainach wyobraźni. Na początku lat 60. powróciła do swych wczesnych zainteresowań fantastyką naukową i zaczęła regularnie pisać i publikować. Pierwszym jej szeroko znanym utworem stała się powieść Lewa ręka ciemności (The Left Hand of Darkness), która w 1970 otrzymała nagrody Hugo i Nebula. W późniejszych latach Le Guin interesowała się również filmem i muzyką. Współpracowała przy filmowej adaptacji (1980) swojej książki Jesteśmy snem (The Lathe of Heaven, 1971) pod oryginalnym tytułem powieści. W 1985 współpracowała z angielskim kompozytorem awangardowym Davidem Bedfordem nad librettem do space opery Rigel 9. Od 1958 mieszkała Portlandzie w stanie Oregon, gdzie zmarła. Miała troje dzieci i czworo wnucząt. Pradziadkiem Ursuli Le Guin był Ludwik Stanisław Kraków, który wyemigrował do Stanów Zjednoczonych po powstaniu styczniowym. Jego matką, a praprababką pisarki była Paulina Krakowowa (z domu Radziejowska), pisarka, nauczycielka, redaktorka czasopisma „Pierwiosnek”. W prawie wszystkich utworach naukowofantastycznych Le Guin widać silny wpływ nauk społecznych, głównie socjologii i antropologii kulturowej, co lokuje je w subkategorii znanej jako soft science fiction. Autorka często używa motywu kultur pozaziemskich, by wypowiedzieć komunikat o kulturze ludzkiej w ogólności. Przykładem jest zagłębienie się w istotę tożsamości płciowej poprzez użycie motywu androginicznej rasy w powieści Lewa ręka ciemności (The Left Hand of Darkness). Takie zabiegi pozwalają umieścić jej prace w kategoriach feministycznej fantastyki naukowej. Jej prace również często posiadają przesłania ekologiczne. Z drugiej strony nie brak opisów zwykłych czynności i spraw codziennego życia. Na przykład w powieści Tehanu centrum historii stanowią postacie zaprzątnięte codziennymi sprawami opieki nad zwierzętami, pielęgnowania ogrodów czy wykonywania obowiązków domowych. Podczas gdy Le Guin często używa szerokiej perspektywy patrzenia na tematy polityczne czy kulturalne, pisała też rzeczy osadzone raczej bliżej domu. Wiele z jej krótkich opowiadań osadzonych jest w naszym świecie, w teraźniejszości lub bliskiej przyszłości. Niektóre utwory naukowofantastyczne, w tym powieści Wydziedziczeni (The Dispossessed) i Lewa ręka ciemności, należą do cyklu haińskiego (Hainish Cycle), którego bohaterowie żyją w odległej przyszłości, gdzie kilkadziesiąt planet zostało luźno powiązanych w Ligę Wszystkich Światów, a później w Ekumenę. Wiele z tych utworów mówi o następstwach kontaktu pomiędzy różnymi od siebie światami i kulturami. Powieści Lewa ręka ciemności lub Opowiadanie świata (The Telling) opowiadają o tym, co się dzieje, gdy wysłannicy Ekumeny (znani jako „mobile”) przybywają na odległe planety i wywołują tam kulturowy szok. W odróżnieniu od sporej części głównego nurtu hard science fiction żadna z opisywanych przez autorkę cywilizacji nie posiada realnej możliwości podróżowania z prędkością większą od światła, gdyż żywe organizmy nie mogą jej przetrwać. Le Guin wymyśliła ansibl – urządzenie umożliwiające natychmiastową komunikację na dowolną odległość. Ów termin i pomysł wszedł do kanonu techniki fantastycznej i był później zapożyczany przez kilku innych znanych autorów.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Zobaczyć Lankmar i umrzeć Fritz Leiber
Zobaczyć Lankmar i umrzeć
Fritz Leiber
Wieloletnim miłośnikom fantastyki, a dokładniej fantasy, Fritza Leibera raczej nie trzeba przedstawiać, ale wiele osób, które z tym gatunkiem miało pobieżny kontakt, nie słyszało o tym autorze. Tymczasem to jeden z pionierów literatury spod znaku miecza i magii. Jego dwóch najważniejszych bohaterów – Fafryd (ang. Fafhrd) i Szary Kocur (ang. Gray Mouser) – po raz pierwszy pojawiło się w sierpniu 1939 r. w magazynie „Unknown” w opowiadaniu „Two Sought Adventure” (dzisiaj znanym jako „The Jewels In The Forest”, u nas zaś jako „Klejnoty w lesie”), a więc zaledwie dwa lata po tym, jak J.R.R. Tolkien wyciągnął z nory Bilbo Bagginsa i wydelegował go w niebezpieczną wyprawę na wschód. Zestawienie z „Hobbitem” jest dość istotne, bo choć jego główny bohater został zatrudniony przez krasnoludów jako włamywacz i de facto złodziej, to sama powieść ma baśniowy charakter i uznawana jest za utwór dla dzieci (jasne!), tymczasem w Leiberowskim świecie awanturników i złodziei, Nehwon, dobro i zło są mniej uchwytne, czy też może należałoby powiedzieć – zło jest łatwo uchwytne, a żeby znaleźć dobro, trzeba się porządnie napocić. W Polsce cykl przygód Fafryda i Szarego Kocura wydał w sześciu tomach Solaris. Omawiane tu „Zobaczyć Lankmar i umrzeć”, pierwsze z serii, jest połączeniem dwóch angielskich zbiorów: „Swords and Deviltry” (1970) i „Swords Against Death” (1970), w których znajdowało się 13 opowiadań i autorska przedmowa. Znaną przestrogę „nie oceniaj książki po okładce” można ilustrować przykładem polskiego wydania pierwszego tomu. Wygenerowana grafika przywodzi na myśl gry komputerowe z przełomu wieków i zwiastuje raczej trywialną rozrywkę. W istocie jest inaczej, bo choć dzisiaj – z perspektywy lat – koncept dwóch wolnych duchów, różniących się charakterem i wyglądem, wędrujących przez świat i wychodzących cało z każdej opresji może wydawać się wtórny i banalny, to jednak właśnie Leiber był pionierem tego typu fantastyki, co więcej, jest jeszcze strona formalna, świadcząca o całkiem sporym talencie pisarskim. Naturalnie ocenianie strony formalnej na podstawie przekładu nie daje stuprocentowej gwarancji słuszności, ale zamaszysty, barwny styl to raczej nie inwencja tłumacza. Wśród 13 opowiadań znajdujemy origin stories bohaterów („Kobiety ze śnieżnego klanu” i „Jądro nienawiści”), o wiele bardziej „psychologiczne” od pozostałych, poniekąd traktujące o dojrzewaniu Fafryda i Szarego Kocura, następnie mamy zaś tytułowe „Zobaczyć Lankmar i umrzeć”, w którym obaj mężczyźni po raz pierwszy się spotykają i zawiązują przyjaźń, w czym niebagatelną rolę odgrywa traumatyczne, formujące ich na lata doświadczenie. W kolejnym opowiadaniu, krótkim „Zaklętym kole”, gdzie wyruszają razem w świat, możemy przeczytać następujące słowa, całkiem zgrabnie ujmujące charakter dwójki bohaterów i szerzej – samych opowiadań: „Doszły im nowe blizny i kwalifikacje, mieli więcej litości i zrozumienia dla ludzi. Brali świat na pół poważnie, ale też potrafili pokłonić się przed jego tajemnicami. Wewnętrzne udręki czasem kwitowali śmiechem, a czasem nieprzeniknioną miną. Fafryd skrywał w sobie barbarzyńską naturę, Kocur – podłe pochodzenie. Na zewnątrz bywali weseli, beztroscy i zrównoważeni, lecz serca nadal krwawiły, duchy Wlany i Iwrian nawiedzały ich w snach i na jawie. Nie utrzymywali więc zażyłych stosunków z kobietami, bo już te powierzchowne przynosiły im więcej zgryzoty niż radości. Ich przyjaźń stała się twarda jak skała, silna jak żelazo, lecz woleli się zamykać przed innymi ludźmi. Jeśli mowa o nastrojach, to najczęściej popadali w melancholię, którą nieraz ukrywali nawet przed sobą nawzajem”*. Niektórzy zarzucają Leiberowi, że poza origin stories bohaterowie ulegają petryfikacji – że już nie ewoluują. Nie wiem, jak wygląda to w kolejnych tomach, mogę oceniać tylko na podstawie tego, niemniej za kluczowe uznaję wydarzenie z „Zobaczyć Lankmar i umrzeć”, które Fafryda i Szarego Kocura pozostawia w stanie półdojrzałości. To, co wyprowadziło ich bowiem w stronę dorosłości w origin stories, zostało im nagle odebrane na wczesnym etapie życia i koniec końców nie pozwoliło się w pełni uformować, stąd awanturnictwo i nonszalancja, stąd też pewna prostolinijność obu postaci i nieustanna pogoń za przygodą w późniejszych opowiadaniach. A w tych, jak napisałem, co prawda rozwiązania mają podobny schemat (jeden ratuje drugiego, a walki mają dość oczywisty finał), ale sam opis historii, a także kreacje miejsc i antagonistów mają swój urok, są plastyczne i intrygujące. Leiber umiał też połączyć zawadiactwo i dezynwolturę bohaterów z delikatną aurą dekadencji i melancholii – bo chociaż Newhon to świat występny, rozpustny i pełen egoizmu, to zło nie jest ukazane w sposób naturalistyczny (mimo że makabra jest obecna), ale raczej bliski powieści łotrzykowskiej. To, a także wspomniany barwny język, sprawia, że znaczenie Leibera nie ogranicza się do dzierżenia palmy pierwszeństwa w ramach gatunku, a jego opowiadania wykraczają poza „generyczne” fantasy. * F. Leiber, „Zaklęte koło” [w:] „Zobaczyć Lankmar i umrzeć”, tłum. D. Kopociński, Olsztyn 2004, s. 209.
Bezecny_pełzacz - awatar Bezecny_pełzacz
ocenił na 9 2 lata temu
Planeta wygnania Ursula K. Le Guin
Planeta wygnania
Ursula K. Le Guin
Wpadła mi w ręce raczej cienka książeczka, autorki, której książek dotychczas nie czytałem, owszem kojarzę, że to znana autorka książek fantasy, no i warto było spróbować. Koncepcja dosyć oryginalna, bo autorka weszła na rewir science fiction. Czy ta próba była udana? Dobre pytanie. Myślę, że jednak nie, bo ten koncept sf jest tutaj mocno naciągany, acz widać, że motywy fantasy są bardzo udane i książka jest dobra. Motyw wygląda na klasyczne fantasy, gdzieś na planecie mamy plemiona, osiadłe od niezbyt długiego czasu, no i mamy dzikie plemię ghalów, które podąża z północy na południe, z powodu zimy, i zdobywa po drodze miasta, żeby zdobyć zapasy, żeby przeżyć. Pytania są jak sobie poradzą i kto przeżyje to zamieszanie. Krótko mówiąc cały motyw fantastyczny, może nie jest jakiś rewelacyjny, ale poprawny. Ale motyw sf to w ogóle jest nie wiadomo skąd wzięty i po co, tzn. da się do tego dorobić nawet parę fajnych ideologii, bo są książki o różnych Uniach Kosmicznych i tam mamy z grubsza opisane jak to się kręci, opisany system zdobywania planet o słabszych rozwojach cywilizacji. Znakomicie daje radę książka Davida Webera „Alternatywa Ekskalibura” i to na tyle, że pomaga zrozumieć tą książkę o co może chodzić, bo autorka niewiele się wysila, pozostawia miejsce na domysły i spekulacje. Co czasem może być trudne dla czytelnika. No ale to kwestia gustu. Podsumowanie siłą rzeczy jest odrobinę sprzeczne, bo książka zawiera dziwne koncepcje, a z drugiej strony czyta się ją całkiem przyjemnie, jest dosyć przystępna. Więc to wszystko zależy od tego czego się od takiej książki oczekuje. W okolicach przeciętnej można ją ocenić i polecić. Warto przeczytać.
Krzysztof Baliński - awatar Krzysztof Baliński
ocenił na 6 10 miesięcy temu
Grendel John Gardner (USA)
Grendel
John Gardner (USA)
Książka, która zostawiła we mnie dosyć dużo przemyśleń. Niekoniecznie pozytywnych, ale nie odbierajcie tego jako wada. Po prostu ciężko tryskać humorem np. po rozdziale ze smokiem. Dla osób, które lubią sobie pofilozofować myślę, że to naprawdę świetna pozycja. Sama postać Grendela wprawia w dość mocny dysonans, bo nie da się mu przypiąć jednoznacznej łatki zły/dobry, potwór/ofiara. Grendel po prostu nie radzi sobie z otaczającym go światem i sam ze sobą. To czyni go zaskakująco ludzkim jak na potwora 😉 Przyznaję, że poemat "Beowulf" nie był mi wcześniej znany, więc mogłem nie wyłapać wielu nawiązań. To słowo kojarzyło mi się jedynie z nazwą gry, w którą nawet nie grałem, więc byłem kompletnym ignorantem w tym temacie. Jeśli czyta to inny "ignorant" - nie zniechęcaj się, naprawdę warto dać szansę powieści Gardnera. Jeśli miałbym się czegoś koniecznie czepiać to dwie kwestie: - troszkę nie podobało mi się zakończenie, ale nie będę tutaj spoilerować. Po prostu miałem inne oczekiwania. Taki to już los czytelnika heh - miejscami język utrudniał mi czerpać przyjemność z czytania. Z tego powodu dosyć długo zajęło mi skończenie książki. 1/3 przeczytałem szybko, lecz później się zawiesiłem. Dopiero lot samolotem mnie zmotywował do dokończenia. Natomiast jak widać po mojej ocenie, nie była to aż taka męczarnia jak mogło zabrzmieć.
modr7evv - awatar modr7evv
ocenił na 7 1 miesiąc temu
Harfista na wietrze Patricia A. McKillip
Harfista na wietrze
Patricia A. McKillip
„Harfista na wietrze” to powieść, która ma w sobie dużo uroku i kilka naprawdę ciekawych pomysłów, ale w praktyce działa bardziej jak przyjemna, niż porywająca lektura. Pomysł świata i roli, jaką w nim pełni harfa — oraz muzyka w ogóle — jest interesujący i daje książce charakteru, jednak ta atmosfera nie zawsze przekłada się na tempo akcji czy emocjonalne zaangażowanie czytelnika. Największym atutem książki jest jej klimat. Opisy podróży, krajobrazów i muzycznych chwil z pewnością mają swój urok — momentami narracja potrafi naprawdę zanurzyć czytelnika w subtelne, liryczne obrazy i dać poczucie, że świat przedstawiony jest czymś więcej niż tylko tłem dla fabuły. To sprawia, że lektura bywa momentami po prostu przyjemna i ładnie napisana. Z drugiej strony tempo narracji bywa nierówne. Dużo czasu spędzamy na opisach, przemyśleniach bohatera i jego wewnętrznych zmaganiach, co może być dla niektórych bardzo klimatyczne, ale mnie miejscami trochę męczyło. Akcja zdaje się toczyć powoli, a prawdziwe zwroty wydarzeń pojawiają się raczej rzadko — przez co książka momentami traci impet i nie angażuje tak bardzo, jak by mogła. Bohaterowie są sympatyczni i mają swoje charakterystyczne cechy, ale nie wszyscy z nich rozwijają się w fabule w sposób, który głębiej zapada w pamięć. Relacje między postaciami bywają interesujące, jednak często brakowało mi w nich większej iskry albo wyraźniejszego dramatyzmu — takie momenty, które mogłyby naprawdę poruszyć, były rzadkie i przytłumione ogólnym spokojem narracji. Styl autora jest zdecydowanie jednym z mocniejszych elementów tej powieści — ładny, malowniczy język pomaga poczuć klimat świata i lepiej zrozumieć emocje harfisty. Jednocześnie miejscami ten sam styl sprawia, że całość staje się zbyt ozdobna i lekkie fragmenty przekształcają się w nieco zbyt rozwlekłe opisy. Podsumowując, „Harfista na wietrze” to książka z przyjemnym klimatem i wieloma ładnymi momentami, ale jednocześnie taką, którą czyta się raczej spokojnie niż z zapartym tchem. Ma swoje mocne strony — barwne obrazy, subtelne fragmenty muzyczne i sympatycznego bohatera — jednak brakuje jej tego „czegoś”, co sprawiłoby, że zapada w pamięć na długo po odłożeniu książki. Dlatego oceniam ją na 7/10 — dobra i pełna uroku lektura, ale nie do końca poruszająca albo porywająca, którą poleciłabym przede wszystkim osobom lubiącym klimatyczną, spokojną fantasy z muzycznym akcentem.
Samanta_Eko - awatar Samanta_Eko
ocenił na 7 1 miesiąc temu
Wędrowiec Fritz Leiber
Wędrowiec
Fritz Leiber
Fritz Leiber, uznany mistrz science fiction i fantasy, w "Wędrowcu" stworzył niezwykłą opowieść, która zachwyca rozmachem i głębią. To nie tylko klasyczna powieść z gatunku science fiction, ale także fascynująca podróż przez filozoficzne rozważania o naturze wszechświata i ludzkiej egzystencji. Akcja książki rozpoczyna się, gdy tajemniczy obiekt - tytułowy Wędrowiec - pojawia się nagle w pobliżu Ziemi, wywołując chaos i panikę. Historia jest opowiadana z perspektywy różnych postaci, zarówno ludzi, jak i istot pozaziemskich, co nadaje jej wielowymiarowości i pozwala czytelnikowi spojrzeć na wydarzenia z różnych perspektyw. Leiber doskonale buduje napięcie, łącząc wątki katastroficzne z intymnymi historiami bohaterów. Jego narracja jest barwna i pełna detali, co sprawia, że świat przedstawiony wydaje się niezwykle realistyczny. Jednocześnie autor zadaje pytania o granice ludzkiej wiedzy, miejsce człowieka we wszechświecie i relacje między różnymi formami życia. "Wędrowiec" to książka, która łączy w sobie wartką akcję, emocje i intelektualne wyzwania. Leiber udowadnia, że literatura science fiction może być czymś więcej niż tylko rozrywką – jest tu przestrzeń na głębokie refleksje i poruszające obrazy. Polecam tę powieść zarówno miłośnikom klasycznej fantastyki naukowej, jak i tym, którzy szukają książki skłaniającej do myślenia. "Wędrowiec" to prawdziwa perełka, która z pewnością zapadnie w pamięć na długo. Nie przegapcie tej niezwykłej przygody!
Lucyferus - awatar Lucyferus
ocenił na 7 1 rok temu

Cytaty z książki Urodziny świata

Więcej
Ursula K. Le Guin Urodziny świata Zobacz więcej
Ursula K. Le Guin Urodziny świata Zobacz więcej
Ursula K. Le Guin Urodziny świata Zobacz więcej
Więcej