Twarzodbanie

Okładka książki Twarzodbanie
Ela Żywiczyńska Wydawnictwo: Shouting Match Media poradniki
196 str. 3 godz. 16 min.
Kategoria:
poradniki
Format:
e-book
Data wydania:
2025-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2025-01-01
Liczba stron:
196
Czas czytania
3 godz. 16 min.
Język:
polski
ISBN:
9788011063078
Średnia ocen

                10,0 10,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Twarzodbanie w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Twarzodbanie

Średnia ocen
10,0 / 10
2 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
1619
1588

Na półkach: ,

Najlepsza książka o pielęgnacji jaką czytałam. Teraz bym sobie życzyła takiej samej o ciałodbaniu i włosodbaniu. Czytało się niezwykle przyjemnie, ebook wydany jest minimalistycznie, ale ciekawie, "inaczej", podoba mi się dobór kolorów (nie ma ich wiele), łamanie. Bardzo, bardzo, bardzo doceniam styl, nie jest napuszony, ale nie jest też przaśny, autorka znalazła złoty środek.

Czytam wszystko co tylko wychodzi na rynku, na polskim wszystko, na zagranicznym prawie wszystko, pewnie umyka mi tylko to, co jest słabo rozreklamowane. W związku z tym, mało jest treści pielęgnacyjnych, które potrafią mnie zaskoczyć. No proszę, absolutny sztos się trafił. Chociaż znając autorkę, wiedziałam, że tak będzie, po prostu.

Wygrała mnie tym, że napisała o pomijanym, zapomnianym, nieznanym fakcie - to promieniowanie UVB odpowiada za starzenie się skóry, nie wspomniała o tym, że bardziej albo że całkowicie (o tym wiem od Lab Muffin na jutubie, dr chemii), ale w ogóle wspomniała. I to jest dla mnie coś wow, bo kompletnie nikt nigdy. A wiadomo to od tylu lat... Zawsze wszyscy trąbią UVB Cię poparzy, UVA postarzy. A guzik.

Takich smaczków jest tutaj mnóstwo, rzekłabym, że to 200 stron smaczków i naprawdę, to jest książka innowacyjna. Parafina, skąd się wzięło to paplanie, że jest szkodliwa -> mianowicie ta cała skala komedogenności, którą sobie można wsadzić, chyba, że kogoś interesuje komedogenność w kontekście króliczych uszu, a to wtedy to ok, pardą.

Bardzo mnie cieszy wytłumaczenie dlaczego naturalne kosmetyki nie są najlepsze na świecie i co mają wspólnego z marketingiem strachu, że chemia z laboratorium jest super. Przy tym jednocześnie autorka nie odradza tych naturalnych, co jest zapewne bardziej odpowiednim i obiektywnym podejściem niż moje, ale sama tyle z nimi przeszłam, a do tego jeszcze ideologicznie - nie będę tego wspierać.
Polecane przez Żywiczyńską kosmetyki są naprawdę zróżnicowane, cenowo, składowo, ideologicznie. Większość jest dla mnie super, są to przede wszystkim dermokosmetyki (tak, wiem, że termin taki nie jest prawnie wyodrębniony, mam na myśli głównie kosmetyki bez zapachu, bez olejów, bez silnych alergenów, itd.), ale i inne, całkiem dla mnie akceptowalne cuda, poczytałam, zrobiłam listy, zakupiłam, zakupować będę, bo zwyczajnie jej ufam.

Kolejny ogromny plus za wytłumaczenie czytelniczkom, jak to jest z tym analizowaniem składów. Że większość internetowych analiz o kant dupy rozbić. A czemu to już nie zdradzę, zapraszam do książki. Skóra nie oddycha. Jak to?! No, ponownie, przeczytacie w książce.

Same peany tutaj rzucam, no, są jakieś małe minusy, ale one nie wpływają na ocenę całości. Są jakieś literówki, jest 100 gram zamiast 100 gramów, ale właśnie ta książka jest idealnym przykładem tego, że jak jest treść super, to inne rzeczy mają mniejsze znaczenie. Brakło mi informacji o aplikowaniu SPF, od lat mnie to tak stresuje, że szok. Pracuję zdalnie, siedzę sobie przy oknie, ale jednak na piętrze, czasem używam rolet, no jak żyć? Jakiś lekarz powie, że codziennie, w domu też, to walę spf 50, potem jakiś powie, że to głupota, że sobie szkodzę i wysuszam/zapycham skórę. I nie wiem. I bym chciała się dowiedzieć, brakło mi tej informacji w książce.
Trochę przestrzelona informacja o depilacji laserowej zamiast golenia twarzy nożykiem. Jasnego meszku z twarzy się nie usunie (raczej) laserem, poza tym nie można go chyba stosować powyżej oczu. Tak, na czole też są włoski i meszek:) Można zamiast nożyków zaproponować chociażby nitkowanie, sama kilka lat chadzam, polecam.
Mój osobisty nie-lajk to micelarny nie-lajk, ale to chyba musiałabym każdej książce i każdemu twórcy taki dać. Chodzi mi o płyn micelarny. Mam dermatologa, który wyleczył mnie z trądziku, a nawet dwóch. Mam dwóch lekarzy medycyny estetycznej, z których usług korzystam. Wszystkie te 4 osoby mówią, że płynu micelarnego nie trzeba zmywać, żadnego. Nawet jeśli producenci piszą inaczej. Mnie się sprawdza, ale nie chcę z tego robić dowodu anegdotycznego. Zastanawiam się tylko, czemu środowisko kosmetologów tak mocno forsuje zmywanie micela, a lekarskie odwrotnie? Anyways, ja nie zmywam i MYJĘ buziaczka tylko micelem. Autorka zaznacza, że micel nie służy do mycia, tylko demakijażu. No, rozumiem, ok, spoko. Nie jestem ja specjalistą, ale 4 lekarzy mi powiedziało, że służy. I se tak myję. Tylko micelem, rano i wieczorem. Od kilku lat. Lepszej skóry nie miałam nigdy w życiu. Może to przypadek, who knows.

Książka rewelacyjna. Wprowadza do tematu, co to w ogóle skóra, naskórek, bariera, jak się z nią obchodzić, co to mikrobiom. Przyjemnie się przez nią płynie, a to dzięki wyjątkowo dobremu stylowi autorki. Pielęgnacja opisana doskonale, mnogość przykładów kosmetyków, opisy typów skór, popularnych problemów. Dowiedziałam się super dużo hiper turbo nowych rzeczy. Miodzio.

Najlepsza książka o pielęgnacji jaką czytałam. Teraz bym sobie życzyła takiej samej o ciałodbaniu i włosodbaniu. Czytało się niezwykle przyjemnie, ebook wydany jest minimalistycznie, ale ciekawie, "inaczej", podoba mi się dobór kolorów (nie ma ich wiele), łamanie. Bardzo, bardzo, bardzo doceniam styl, nie jest napuszony, ale nie jest też przaśny, autorka znalazła złoty...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

4 użytkowników ma tytuł Twarzodbanie na półkach dodatkowych
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Twarzodbanie

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Cytaty z książki Twarzodbanie

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Twarzodbanie