Sztuczny Murzyn

Okładka książki Sztuczny Murzyn
Flannery O'Connor Wydawnictwo: Vadium literatura piękna
72 str. 1 godz. 12 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Data wydania:
1992-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1992-01-01
Liczba stron:
72
Czas czytania
1 godz. 12 min.
Język:
polski
ISBN:
8385240063
Tłumacz:
Maria Skibniewska
Średnia ocen

                7,6 7,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Sztuczny Murzyn w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Sztuczny Murzyn

Średnia ocen
7,6 / 10
14 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
732
235

Na półkach: , ,

Uwielbiam te książeczki z serii "Biały Kruk". Pozwalają poznać twórczość słynnych pisarzy przy pomocy krótkiej, zwięzłej przyswajalnej formy; wystarczającej jednak, by zauważyć ich indywidualny sznyt. Ciepłe opowiadania Flannery O'Connor, dotykające także poważniejszych spraw, jak np. społeczność klasowa amerykańskiego Południa, świetnie czyta się w tramwaju i do poduszki. Przy ostatnim można się nieźle wzruszyć, a i problem osamotnionego dziecka jak najbardziej aktualny. Warto zajrzeć.

Uwielbiam te książeczki z serii "Biały Kruk". Pozwalają poznać twórczość słynnych pisarzy przy pomocy krótkiej, zwięzłej przyswajalnej formy; wystarczającej jednak, by zauważyć ich indywidualny sznyt. Ciepłe opowiadania Flannery O'Connor, dotykające także poważniejszych spraw, jak np. społeczność klasowa amerykańskiego Południa, świetnie czyta się w tramwaju i do poduszki....

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

59 użytkowników ma tytuł Sztuczny Murzyn na półkach głównych
  • 39
  • 20
18 użytkowników ma tytuł Sztuczny Murzyn na półkach dodatkowych
  • 10
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Sztuczny Murzyn

Inne książki autora

Okładka książki Misterium i maniery. Pisma przygodne w wyborze i opracowaniu Sally i Roberta Fitzgeraldów Robert Fitzgerald, Sally Fitzgerald, Flannery O'Connor
Ocena 6,9
Misterium i maniery. Pisma przygodne w wyborze i opracowaniu Sally i Roberta Fitzgeraldów Robert Fitzgerald, Sally Fitzgerald, Flannery O'Connor
Okładka książki The Dark Descent Robert Aickman, Clive Barker, Ambrose Bierce, Michael Bishop, Algernon Blackwood, Robert Bloch, Ray Bradbury, Ramsey Campbell, Robert W. Chambers, Lucy Clifford, John Collier, Philip K. Dick, Charles Dickens, Thomas M. Disch, Harlan Ellison, Dennis Etchison, William Faulkner, Charles L. Grant, Nathaniel Hawthorne, Shirley Jackson, Henry James, Montague Rhodes James, Stephen King, Russell Kirk, Joseph Sheridan Le Fanu, Tanith Lee, Fritz Leiber, H.P. Lovecraft, Richard Matheson, Edith Nesbit, Fitz-James O'Brien, Flannery O'Connor, Joyce Carol Oates, George Oliver Onions, Charlotte Perkins Gilman, Edgar Allan Poe, Joanna Russ, Michael Shea, Robert Smythe Hichens, Theodore Sturgeon, Iwan Turgieniew, Karl Edward Wagner, Manly Wade Wellman, Edith Wharton, Gene Wolfe, Walter de la Mare
Ocena 7,3
The Dark Descent Robert Aickman, Clive Barker, Ambrose Bierce, Michael Bishop, Algernon Blackwood, Robert Bloch, Ray Bradbury, Ramsey Campbell, Robert W. Chambers, Lucy Clifford, John Collier, Philip K. Dick, Charles Dickens, Thomas M. Disch, Harlan Ellison, Dennis Etchison, William Faulkner, Charles L. Grant, Nathaniel Hawthorne, Shirley Jackson, Henry James, Montague Rhodes James, Stephen King, Russell Kirk, Joseph Sheridan Le Fanu, Tanith Lee, Fritz Leiber, H.P. Lovecraft, Richard Matheson, Edith Nesbit, Fitz-James O'Brien, Flannery O'Connor, Joyce Carol Oates, George Oliver Onions, Charlotte Perkins Gilman, Edgar Allan Poe, Joanna Russ, Michael Shea, Robert Smythe Hichens, Theodore Sturgeon, Iwan Turgieniew, Karl Edward Wagner, Manly Wade Wellman, Edith Wharton, Gene Wolfe, Walter de la Mare
Flannery O'Connor
Flannery O'Connor
Mary Flannery O'Connor – powieściopisarka i nowelistka amerykańska. Ukończyła anglistykę i socjologię w stanowym college'u dla kobiet. Cierpiała na toczeń rumieniowaty, przez co od 1951 roku przebywała na farmie czekając na śmierć. Jej hobby była hodowla pawi. Była żarliwą katoliczką na terenach zamieszkanych głównie przez protestantów. Nigdy nie wyszła za mąż, za to dużo korespondowała, była zżyta z matką (która zmarła w 1997 roku). Ukończyła ponad 30 opowiadań i dwie powieści. Była typową pisarką z południa USA, co oznaczało regionalną scenerię i groteskowych bohaterów, postaci z moralną skazą i sprawy rasowe.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Trudno o dobrego człowieka Flannery O'Connor
Trudno o dobrego człowieka
Flannery O'Connor
Flannery O’Connor „Trudno O Dobrego Człowieka” 7/10 (tytułowe 10/10!) Flannery O’Connor - jedna z mistrzyń samego Stephena Kinga („Trudno O Dobrego Człowieka” jest na jego liście poleceń w „Danse Macabre”), to autorka w Polsce mniej znana (choć ostatnio wyszedł prawie kompletny zbiór jej opowiadań), a bardzo niesłusznie, bo jej twórczość jest uznawana za kanon nowoczesnej literatury amerykańskiej. O’Connor tworzyła tzw. „southern gothic” - w jej wydaniu nie można tego oczywiście traktować jako gatunkowego „horroru”, ale istotnym tematem, przewijającym się przez jej opowiadania jest mrok przyczajony w duszy człowieka, a czasem pojawia się w nich krwawa plama okrucieństwa i przemocy. Najbliżej będzie jej do Shirley Jackson (z tomu „Loteria”), ale w niektórych momentach zachwyceni będą fani Cormaca McCarthy’ego, a nawet Jacka Ketchuma (!). („Trudno O Dobrego Człowieka”). Trudno O Dobrego Człowieka 10/10 Amerykańska rodzina wybiera się na wakacje na Florydę. Mąż, żona, troje dzieci i babcia. Babcia narzeka, że wyjeżdżają na Florydę, wolałaby Tennessee, stara się zniechęcić syna strasząc go, że właśnie na Florydzie uciekł z więzienia groźny morderca, Niezgoda (Misfit). Nikogo jednak nie obchodzą jej opowieści. W drodze kobieta zaczyna namawiać do krótkiego objazdu, by pokazać dzieciom starą posiadłość. Mimo niechęci syna, wykorzystując zainteresowanie wnuków, udaje jej się namówić wszystkich do skrętu w polną drogę. Droga jest długa, ciężka, terenowa, wściekłość syna narasta, i w pewnym momencie babcia ze zgrozą uświadamia sobie, że wszystko pomyliła, a dom znajduje się w innym stanie. Zanim jednak zdąży komukolwiek przekazać tę wiadomość, dochodzi do wypadku - auto spada do rowu. Oszołomieni pasażerowie wychodzą z przewróconego samochodu, żona w szoku trzyma się za złamany obojczyk. Puste, zakurzone pole, wokół nikogo, znikąd pomocy. Wkrótce jednak na drodze pojawia się inne auto. Kiedy wszyscy oddychają z ulgą, wysiadają z niego trzej mężczyźni a babcia z narastającą zgrozą rozpoznaje w jednym z nich Niezgodę, takiego samego, jak na zdjęciu w gazecie… + „Trudno O Dobrego Człowieka” rzekomo ma być religijnym moralitetem, traktującym o „łasce pańskiej” która spływa w finale na zbrodniarza - ale niech mnie kule biją, jeśli jego przekaz ma cokolwiek wspólnego z pochwałą Boga Miłosiernego, już raczej przypomina on budzące grozę makabreski starotestamentowe. To absolutnie przerażający southern gothic, opowiadanie najczarniejsze z czarnych, mroczne niczym powieści McCarthy’ego, pełne narastającej grozy eksplodującej w drastycznym, ketchumowskim finale, pełnym nie nadziei zbawienia a nihilizmu, drwiny z losu ludzkiego i gniewnej zadumy nad „wolą Boga”. Co ciekawe, „Trudno” rozpoczyna się niczym komedia i przez dłuższy czas skrzy się zgryźliwym poczuciem humoru. Jednak końcowe, mrożące krew w żyłach sceny zetrą uśmiech z twarzy czytelnika. 10/10 - absolutny niezbędnik dla fana literackiego horroru. + Mrok, zbrodnia i śmierć pojawiają się również w „Widok Na Las” - dziadek jest zakochany bez pamięci w swojej wnusi, ale reszty rodziny - swej córki, jej męża i pozostałych dzieci specjalnie nie lubi. Dziwnym nie jest, zważywszy, że zięć to gbur i, jak się okazuje, sadysta regularnie bijący swą córeczkę. Co dziwne, wydaje się, że ta bardziej szanuje ojca - przemocowca niż dziadziusia gotowego położyć jej wszystko u stóp. Kiedy pewnego dnia dziadek na złość zięciowi i córce postanawia sprzedać przydomowy trawnik pod stację benzynową, ukochana wnusia stanowczo dołącza do potępienia tej decyzji. Gdy doprowadzony do szału jej niegrzecznością dziadek postanawia, śladem ojca, wlepić niesfornej dziewczynce parę pasów, dochodzi do dramatu… O’Connor bawi się z czytelnikiem, zwodzi jego emocje - początkowo dziadek (taki amerykański Maciej Boryna) wydaje się, mimo swego zmierzłego charakteru, bohaterem pozytywnym, zwłaszcza na tle odrażającego, sadystycznego taty dziewczynki, w finale jednak wszystko staje na głowie a czytającego wali w twarz erupcja nagłej makabry. 9/10 - genialne + Starotestamentowym okrucieństwem przepełniona jest również „Rzeka”. Nowoczesne małżeństwo, postępowe, niewierzące i w tym braku wiary wychowujące jedynego syna. Opiekunka, gorliwa chrześcijanka, pewnego dnia zabiera małego na chrzest w wodach rzeki. Dzień później, po awanturze między nie interesującymi się nim rodzicami, samotny chłopiec wychodzi, by w wodach rzeki poszukać Królestwa Chrystusowego. Nie bardzo wiadomo, czy opowiadanie ma wzmóc wyrzuty sumienia u „nowoczesnych niewiernych” czy raczej zaszokować „boskim” sadyzmem? Mocna lektura - 7/10. + Z postępakami w ogóle O’Connor się nie patyczkuje. Oto „Kulawi Będą Pierwsi” - owdowiały opiekun społeczny za punkt honoru stawia sobie „wyprowadzenie na ludzi” czarnego sieroty z poprawczaka. Przyjmuje go do domu, hołubi (lekceważy i zaniedbuje przy tym własnego syna) nie spotyka się jednak z wdzięcznością. W swym „postępowym” szale jest jednak skoncentrowany wyłącznie na sobie, nadęty własną „prawością” i „szlachetnością” nie zwraca zupełnie uwagi na to, jak jest odbierany przez obu chłopców, nie zauważa ich potrzeb emocjonalnych, co doprowadzi do kapitalnego, mrocznego finału (8/10). + Innym „postępakiem” jest nowoczesny syn towarzyszący swej „tępej”, konserwatywnej matce podczas jazdy autobusem. Kobieta jest jawną i obrzydliwą rasistką, czemu daje wyraz w wygłaszanych poglądach i zachowaniach, a postępowy i nowoczesny syn zaciska z wściekłości zęby, strofuje matkę a przy tym rozpamiętuje swe rozliczne „krzywdy”. Na koniec opowiadania jednak to on okazuje się jednak naprawdę zły - to on jest nieczuły i niewdzięczny, Za karę zostanie sam bez szansy okupienia swych krzywd. (Dość podobnie ukształtowany jest „Dreszcz”). + Dusznym klimatem amerykańskiego południa, obłudy przesycone są dwa inne opowiadania. (w obu pojawia się figura Złowrogiego Przybysza, gotowego zniszczyć szarą codzienność). W „Ocalisz Życie, Może Swoje Własne” matka za wszelką cenę chce znaleźć męża dla swej ociężałej umysłowo dziewczyny, gotowa jest za to dużo zapłacić, kupujący jednak okaże się dużego kalibru niegodziwcem. W „Poczciwi Wiejscy Ludzie” jest trochę na odwrót. Postępowa, wykształcona (tyle, że nieatrakcyjna i kaleka), ateistyczna dziewczyna początkowo lekceważy wędrownego sprzedawcę Biblii, którego, jako tytułowego „poczciwego wiejskiego człowieka” polubiła jej matka. Niemniej krew nie woda - chłopak jest chłopak, a dziewczyna dziewczyną - wkrótce więc dwoje młodzi spotkają się tete a tete. Tym razem nie ma makabrycznego finału, otrzymujemy za to jeszcze jedno wejrzenie wgłąb mroku, spoczywającego na dnie ludzkiej duszy. + Z innych opowiadań warto jeszcze zwrócić uwagę na przewrotny „Przybytek Ducha Świętego” - wychowywane w pobożności dziewczęta przeżyją szok, kiedy odwiedzając prowincjonalny wędrowny lunapark natrafią - jako atrakcję - na pokaz….hermafrodyty (sic!), i „Sztuczny Murzyn”, jeszcze jeden gorzki moralitet, w którym opisując wyprawę do miasta dziadka ze swym wnukiem, w scenie rodem z biblijnego zaparcia się św. Piotra O’Connor ujawni ludzką słabość - obłudę i tchórzostwo w obliczu zagrożenia. + Co charakterystyczne, Flannery O’Connor była gorliwą katoliczką, kwestia wiary i roli człowieka wobec Boga stanowi istotę, sedno przekazu zawartego w jej opowiadaniach, ale zaiste, nie są to komunały wygłaszane przez znudzonych kapelonków na niedzielnych kazaniach, nie są to puste, obrane z treści zaklęcia hierarchów czy innych „zawodowych katolików”. O, jeśli uznać twórczość O’Connor za naznaczoną religijnością, to nie ma tu banalnych recept i komunałów, za to pełno znaków zapytania i wyzwań stawianych wierze, a wszystko to z literacką i psychologiczną maestrią. O taką ewangelizację chodzi! Tytułowe opowiadanie to dla fanów grozy „must read”, bezwzględny kanon, pozostałe już niekonieczne - ale lektura Flannery O’Connor będzie dla wszystkich fanów amerykańskiej prozy, dla fanów Stephena Kinga, ale i dla fanów literackiego weirdu znakomitą przygodą (nb. rzadko zdarza się autor, który łączy w sobie narracyjność Kinga i dziwaczność weird fiction. Flannery O’Connor, obok np. Shirley Jackson, ma taką umiejętność). PS. Jasne, że punktem wyjścia było Danse Macabre, ale sam King to byłoby za mało, jeszcze by ta O’Connor latami na półce leżała, gdyby nie Olga Kowalska z Wielkiego Buka, która mi na pilną konieczność lektury „Trudno…” zwróciła uwagę. 100 razy tak! - Dzięki Olga! PPS. Jest dostępne nowe wydanie - prawie kompletny zbiór opowiadań O’Connor - i najprawdopodobniej po niego sięgnie osoba, która dziś chciałaby poznać jej twórczość, ja jednak czytałem stare, jeszcze PRLowskie wydanie, zawierające wybór najbardziej znanych i znaczących jej dokonań.
Galfryd - awatar Galfryd
ocenił na 7 3 lata temu
Powiedz mi, jak dawno odszedł pociąg James Baldwin
Powiedz mi, jak dawno odszedł pociąg
James Baldwin
W „Powiedz mi..." Baldwin bawi się czasem i przeszłością tak samo, jak pamięć potrafi bawić się z nami w berka. Pretekstem do snucia wspomnień i powrotu do młodości jest najzwyklejszy zawał serca. Niespodziana przypadłość dopada słynnego Leo Proudhammera, czarnoskórego aktora, podczas ostatniego aktu sztuki. Wielbiony za swój talent czterdziestolatek odwieziony zostaje do szpitala. Tam, otoczony wianuszkiem najbliższych, ma czas, by ponownie przeżyć swoje życie: od dzieciństwa chłopca z Harlemu, przez rasizm, naukę bycia aktorem i mężczyzną, po dorosłość i ciągłe borykanie się z niesprawiedliwością białych, których nienawidzi. To wciągająca opowieść o dojrzewaniu ale i walce z uprzedzeniami – jest ich tak wiele, że doszedłem do przekonania, że nasz świat stoi na fundamentach z nich zbudowanych. Doświadczający agresji ze strony bladoskórych obcych i pogardy najbliższych z uwagi na wybory, jakie podjął, Leo uczy się, czym jest Duma i jak żyć, by jego nazwisko nabrało znaczenia, stało się prawdą. Ciekawe są wątki dwuznacznej bliskości z bratem (i ścieżki życiowej Kaleba), Barbary, z którą Leo nawiąże romans oraz odkrywania, że jest w nim także drugie oblicze, serce przepełnione ogniem skierowanym ku mężczyznom. Do tego Nowy York lat czterdziestych, jeszcze nie taki liberalny, pełen jednak dziwaków i upadłych gwiazd kina. Całość przypomina sztukę teatralną, tak samo zresztą jak życie, które wypełnia ciągła gra, oczekiwanie na oklaski, akceptację i pozbycie się pustego gniewu. Jest w prozie Baldwina coś zaskakującego, jakaś świeżość spojrzenia i obserwacji. Potrafi zaskoczyć spostrzeżeniem, jak wtedy, gdy na wieść o zakończeniu wojny i zrzuceniu bomb atomowych Leo stwierdza, że nie spadły one na Niemców dlatego, że ci, w przeciwieństwie do „żółtobrzuchych <Japońców>”, są biali. Cel wybrany z uwagi na kolor skóry. Czarni będą następni. Powrót do prozy Baldwina był otrzeźwiający i orzeźwiający. Plus jedyne wydanie z 1971.
Marcin Masłowski - awatar Marcin Masłowski
ocenił na 7 9 miesięcy temu
Azyl Patrick McGrath
Azyl
Patrick McGrath
Za parę złotych zdobyłam „Azyl” autorstwa Patricka McGratha, powieść, na kanwie której powstał film Asylum, który obejrzałam w wielkim zaciekawieniem. . To historia miłości, która przekracza granice rozsądku, moralności i społecznych norm, prowadząc bohaterów w rejony nieodwracalnych decyzji. Stella, żona lekarza Maxa, pracującego w szpitalu psychiatrycznym, wiedzie pozornie uporządkowane życie. Jest jednak w tym świecie kimś na wpół przezroczystym, uwięziona w roli żony i matki, emocjonalnie niespełniona, stłumiona, pozbawiona własnej tożsamości. Wszystko zmienia się, gdy poznaje Edgara, jednego z pacjentów. Mrocznego, tajemniczego, obciążonego przeszłą zbrodnią mężczyznę, który działa na nią jak hipnotyczny sen. Fascynacja szybko przeradza się w namiętność, a ta w obsesję, w której pożądanie nieustannie sąsiaduje z grozą i niepokojem. Momentem przełomowym jest ucieczka z domu i wspólne zamieszkanie Stelli z Edgarem. Jest to gest ostateczny, symboliczna ucieczka od dotychczasowego życia. Stella opuszcza męża i syna, zrywając z bezpieczeństwem, stabilnością i społecznymi konwenansami. To nie tylko akt miłości, lecz także desperacka próba wyrwania się z duszącej codzienności. Nowe mieszkanie, zamiast azylu, staje się jednak przestrzenią narastającego napięcia, lęku i psychicznego rozkładu. Im dalej w tę relację, tym wyraźniej widać, że Stella nie tyle wybiera Edgara, co ucieka od samej siebie i własnego niespełnienia. McGrath z chirurgiczną precyzją pokazuje, jak cienka jest granica między miłością a autodestrukcją. Stella stopniowo traci czujność i wewnętrzną równowagę, a rozsądek znika w cieniu obsesyjnego pożądania. Autor nie moralizuje, lecz chłodno i bezlitośnie odsłania mechanizmy psychologiczne rządzące bohaterami, prowadząc ich ku nieuchronnym konsekwencjom. „Azyl” to powieść mroczna, intensywna i psychologicznie głęboka. Lektura dla tych, którzy lubią zaglądać w najciemniejsze zakamarki ludzkiej duszy. Tam, gdzie miłość nie zna granic… i gdzie zawsze trzeba za nią zapłacić wysoką cenę.
Gdybym-wiedziała - awatar Gdybym-wiedziała
oceniła na 8 11 miesięcy temu
Wykształcona Amerykanka John Cheever
Wykształcona Amerykanka
John Cheever
Na kanwie nowych wydań Cheevera sięgnąłem do tego, który przez wiele lat był chyba jedynym wyborem jego opowiadań. A jest do czego sięgać. Kluczowym motywem twórczości Cheevera jest samotność. To niesamowite, że pośrodku amerykańskich suburbiów, zamieszkanych przez wścibskie sąsiadki i ich zblazowanych mężów, bohaterowie ostatecznie muszą stawać w nierównej walce przede wszystkim sami ze sobą. Ich niespełnione marzenia i pragnienia znajdują ujście w skrajnie samolubnych działaniach. Przez to z nieznośną samotnością łączy się erozja instytucji rodziny i więzi międzyludzkich. W trzech opowiadaniach z czterech dochodzi do zdrady małżeńskiej. Z różnych powodów – od kompleksów na tle inteligencji i zmniejszonego poczucia własnej wartości, do prozaicznego przełamania małżeńskiej rutyny. W twórczości Cheevera nie doświadczymy relacji typowo przyjacielskich – wszelkie spotkania między bohaterami mają na celu pokazanie klasowego statusu i zdobycie przynależności. Autor przypomina więc o podstawowej prawdzie egzystencjalnej – nawet w amerykańskim tyglu kulturowym człowiek zawsze pozostanie samotny. Szczególnie w społeczeństwie premiującym indywidualizm i zamiatanie własnych problemów pod dywan. Poczucie beznadziejności płynące z „Wykształconej Amerykanki” miesza się jednak z absurdem, gdy na przykład zarzewiem zdrady małżeńskiej w jednym z opowiadań staje się klucz do schronu atomowego. Czytelnik staje po uprzywilejowanej stronie i łatwo przychodzi mu ocenianie często prozaicznych albo nawet wprost wyolbrzymionych problemów bohaterów. W istocie jednak Cheever z wyjątkową zręcznością gra na fobiach i kompleksach Amerykanów. Wydaje się, jakby wszystkie postacie śniły na jawie w ramach eskapizmu od rzeczywistości, czego najjaskrawszym przykładem jest „Pływak”. Amerykańska obietnica wspaniałego życia otrzymuje tym samym surową ocenę. Siła Cheevera tkwi w pisaniu o zanikającej klasie środka. Jakby swoją twórczością chciał przypomnieć, że ci ludzie wciąż żyją i marzą... i wciąż się zawodzą.
Metakonteksty - awatar Metakonteksty
ocenił na 7 2 miesiące temu
Chłopak rzeźnika Patrick McCabe
Chłopak rzeźnika
Patrick McCabe
Moja lektura maturalna oraz ulubiona książka - mam wielkie szczęście, że uczyłem się na Wyspach gdzie książka jest podstawą. Jest to nietypowa książka która jedynie podkreśla geniusz autora - sam Stephen King jest nią oczarowany i czytał ją jednym tchem. Jak widać młody Frankie przeżył w swoim życiu niezliczoną ilość traumy (chociaż to straszne niedopowiedzenia i błache użycie języka)... jest świadkiem samobójstwa matki, popada w ogromną obsesję, która nakłania go do wybryków oraz nieuzasadnionego zachowania wobec pewnej rodziny, zostaje aresztowany i wysłany do ośrodka wychowawczego, prowadzonego przez księży, w którym spędza wiele lat i zostaje wielokrotnie molestowany seksualnie... Chłopiec boryka się z monstrualną schizofrenią, socjopatią, zaburzeniem osobowości, prawdopodobnie rozdwojeniem jaźni itepe... Jak zauważyliście, książka jest pisana jednym tchem... jest pisana tak, ponieważ okazuje nam dokładny proces myślenia owego chłopca, który pomimo wieku zatrzymał się w rozwoju na fazie obsesji i wiecznej niezrozumianej przez niego nienawiści. Bystrość chłopca jednak sprawia, że czytelnikowi pęka serce... On wiedział, że jego matka się powiesiła na kablu chociaż wmówiono mu co innego... Kiedy jego ojciec zginął, siedział przy jego zwłokach i traktował go jak żywego nie rozumiejąc straszliwości tego co się wokół niego działo..Kiedy był gwałcony przez księdza, wiedział o tym, jednak geniusz McCabe'a opisał to infantylnymi (w kontekście czarnego humoru) słowami.... Książka, która zapiera dech w piersi i na pewno wyciśnie łzy.... przy tym bardzo ciężka pomimo prostego języka... bardzo ciężka, polecam dla ludzi dojrzalszych bądź inteligentnych.
Bartosz - awatar Bartosz
ocenił na 10 11 lat temu
Rzeczywista Saul Bellow
Rzeczywista
Saul Bellow
Saul Bellow jest autorem kilkunastu powieści oraz licznych nowel i opowiadań. Jako jedyny powieściopisarz trzykrotnie otrzymał National Book Award. W 1975 roku zdobył Nagrodę Pulitzera za powieść "Dar Humboldta". Rok później przyznano mu literacką Nagrodę Nobla za "połączenie w swej twórczości zrozumienia ludzkiej psychiki i subtelnej analizy współczesnej kultury". W 1990 roku Saul Bellow został uhonorowany National Book Foundation Medal za wybitny wkład w rozwój literatury amerykańskiej. Liczne wyróżnienia wywarły na mnie ogromne wrażenie i postanowiłam przekonać się o wartości jego pisarstwa. W tym celu sięgnęłam po "Rzeczywistą"... Bohaterem powieści jest Harry Trellman, starzejący się biznesmen w chwili obecnej handlujący antykami po renowacji. Jako dziecko umieszczony w sierocińcu, chociaż jego rodzice żyli. Matka cierpiała na chorobę stawów i jeździła od jednego sanatorium do drugiego, za które płaciła jej rodzina, a ojciec był zwykłym stolarzem nie potrafiącym zapewnić żonie i synowi luksusowych warunków bytowych. Harry zrobił karierę na Dalekim Wschodzie, co zapewniło mu dochody do końca życia, ale wrócił do Chicago, gdzie ma niedokończoną sprawę uczuciową w postaci Amy Wustrin, jego miłości z czasów liceum. Ich drogi rozeszły się z powodu braku pewności siebie bohatera, który nie potrafił wtedy zawalczyć o ukochaną. Więcej szczęścia w tej kwestii miał jego przyjaciel Jay, niesamowity kobieciarz i flirciarz, który bez najmniejszego problemu poderwał Amy i został jej mężem. Teraz są po rozwodzie, Jay zmarł niedawno. Czy Harry wykorzysta sprzyjające mu okoliczności? A może znów zabraknie mu odwagi? Akcja powieści stopniowo nabiera tempa, przyspiesza w sposób harmonijny. Ciekawie zawiązana intryga została doprowadzona do pomyślnego finału. Książka o lekkim zabarwieniu erotycznym, ale Autor nie przekroczył granic dobrego smaku. Podał przykłady pewnego trójkąta, zagmatwanych relacji byłych żon i mężów. Wierność w związku wydaje się być deficytowym towarem. Bohaterowie stworzeni na potrzeby powieści są realni i można się z nimi utożsamiać, mają wyraźne cechy charakterystyczne dopracowane w najdrobniejszych szczegółach. Bellow poradził sobie świetnie z podjętym tematem. Uważam, że zasłużył w pełni na liczne nagrody i wyróżnienia, które stały się jego udziałem. Został doceniony za całokształt twórczości. "Rzeczywista" to wielowarstwowa opowieść o skomplikowanych uczuciach, którą czyta się niespodziewanie łatwo i szybko ze względu na niedużą objętość. Jednak udało się Autorowi zamieścić mnóstwo informacji, różnorodność postaci oraz intrygującą akcję. Harry spotkał kilka lat wcześniej Amy i nie rozpoznał jej, zmęczonej życiem, o szarej twarzy. Było to bolesne zderzenie marzeń z rzeczywistością. Jak poradzi sobie ze zmianami, którym uległa ukochana? Bohater zdecydował się zrobić kolejny krok w kierunku przyszłości, ale wybrał co najmniej dziwne miejsce na oświadczyny. Wszystkich zainteresowanych poznaniem odpowiedzi na powyższe pytania zapraszam do lektury. Polecam serdecznie! Moja ocena: 5/5
Aneczka - awatar Aneczka
oceniła na 8 12 lat temu
Serce to samotny myśliwy Carson McCullers
Serce to samotny myśliwy
Carson McCullers
Jak wygląda prawda o nas samych? Rodzimy się w samotności, żyjemy samotnie i umieramy sami. Pomimo tego, że wokół każdego z nas możemy znaleźć kochające i wspierające osoby, pomimo, że sami jesteśmy przekonani, że otacza nas wiele przychylnych nam ludzi, jeżeli głębiej się nad tym zastanowimy, okazuje się, że nasza samotność jest najzupełniej naturalnym i normalnym stanem. Nie ma w tym nic złego, że wybieramy życie w pojedynkę, nawet mając partnera/kę, dzieci czy ukochane zwierzęta. Zdrowy egoizm nie jest niczym złym. Dbanie o własny dobrostan też nie przekreśla nas jako istoty ludzkie. Najgorsze, co możemy zrobić to wisieć na kimś, być uzależnionym od innych, od ich komplementów, mniej lub bardziej trafionych porad czy pieniędzy. John Singer będąc obarczonym problemami innych, stając się ich niemym powiernikiem, pomimo, że sam się o to nie prosił, ani o przyznanie mu takiej dość uciążliwej roli, będąc mocno skonfundowany zaistniałą sytuacją, sam mierzy się z własnymi demonami. Nikt z odwiedzających go, nie proponuje mu, aby się wyżalił, nikt nawet nie pomyślał, żeby mu ulżyć w jego cierpieniu, bo go nie widział, albo nie chciał zauważyć skupiając się na sobie i swoich udrękach. Czy mamy prawo, aby tak oceniać bohaterów, jako samolubnych zapatrzonych w siebie egoistów? I tak i nie. Ludzi, których spotykamy na kartach tej jakże mocno zapadającej w serce powieści, trudno winić o ich krótkowzroczność, gdyż sami borykają się z wieloma dramatami i w pewien sposób są ograniczeni środowiskiem, prostym światem, z którego się wywodzą. Trudno im wyjrzeć dalej, niż poza czubek własnego nosa, bo sami są dość mocno poharatani przez życie. Urzekająca jest głęboka dojrzałość i przenikliwość młodej autorki, której ogromne pokłady empatii, zrozumienia, ale też sprzeciwu wobec niesprawiedliwości zostały mocno zaakcentowane w tej powieści. Brak tu jakiegoś pełnego domknięcia, ale to tylko silniej pobudza czytelnika do refleksji nad sobą i swoją egzystencją. Gorąco polecam
kasiaman55 - awatar kasiaman55
ocenił na 7 7 dni temu

Cytaty z książki Sztuczny Murzyn

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Sztuczny Murzyn