Diabeł zza okna

Okładka książki Diabeł zza okna
Anna Musiałowicz Wydawnictwo: Dom Horroru horror
126 str. 2 godz. 6 min.
Kategoria:
horror
Format:
papier
Data wydania:
2020-03-29
Data 1. wyd. pol.:
2020-03-29
Liczba stron:
126
Czas czytania
2 godz. 6 min.
Język:
polski
ISBN:
9788366518124
Średnia ocen

                7,0 7,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Diabeł zza okna w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Wyróżniona opinia i

Diabeł zza okna



książek na półce przeczytane 1374 napisanych opinii 411

Oceny książki Diabeł zza okna

Średnia ocen
7,0 / 10
358 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
523
345

Na półkach: , ,

Wiejskie legendy, opowieści przekazywane przez pokolenia...Czy można im wierzyć? Asia spędza wakacje u babci i dziadka na wsi. Pewnego dnia widzi za oknem samego diabła! Kto uwierzy małej dziewczynce? Jednak kiedy we wsi wydarzy się wypadek ludzie zaczną przypominać sobie inne, podobne zdarzenia. Ile prawdy kryje się w wiejskich legendach? Czy to faktycznie był diabeł? I czy kot rzeczywiście ma 9 żyć?
Diabeł zza okna, to świetna historia, z dusznym, letnim a momentami mrocznym klimatem, ciekawą fabułą i zagadką. Bohaterowie wykreowani są ciekawie i realistycznie, więc łatwo uwierzyć w ich zachowania czy intencje. Jest tajemniczo, czasem zabawnie i bardzo ciekawie. Scena na polu...! Autorka naprawdę potrafi opisać sceny w klimacie horroru! Diabeł zza okna to idealna lektura szczególnie na duszne lato. Bardzo polecam!

Wiejskie legendy, opowieści przekazywane przez pokolenia...Czy można im wierzyć? Asia spędza wakacje u babci i dziadka na wsi. Pewnego dnia widzi za oknem samego diabła! Kto uwierzy małej dziewczynce? Jednak kiedy we wsi wydarzy się wypadek ludzie zaczną przypominać sobie inne, podobne zdarzenia. Ile prawdy kryje się w wiejskich legendach? Czy to faktycznie był diabeł? I...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

696 użytkowników ma tytuł Diabeł zza okna na półkach głównych
  • 405
  • 285
  • 6
114 użytkowników ma tytuł Diabeł zza okna na półkach dodatkowych
  • 51
  • 15
  • 13
  • 12
  • 10
  • 7
  • 6

Inne książki autora

Okładka książki Scary100challenge3 Dagmara Adwentowska, Sylwia Błach, Maciej Ciembroniewicz, Wojciech Czapiewski, Asia Czarymary, Monika Drozd-Rybińska, Natalia Głowacka, Norbert Góra, Artur Grzelak, Wojciech Gunia, Paweł Jackiewicz, Dariusz Jakubik, Karolina Mangusta Kaczkowska, Grzegorz Kałużny, Maciej Klimek, Jarosław Klonowski, Aleksandra Knap, Paweł Kozera, Krzysztof Kraiński, Tobiasz Kruk, Alicja M. Kubiak, Kazimierz Kyrcz jr, Małgorzata Lewandowska, Jakub Luberda, Dariusz Ludwinek, Krzysztof Maciejewski, Kornel Mikołajczyk, Anna Musiałowicz, R.A. Olek, Jarosław Adam Pankowski, Marta Płaza, D.A. Recki, Krzysztof Rewiuk, Mateusz Romański, Jacek Rybiński, Urszula Skorodziłło, Ignacy Stankiewicz, Michał J. Walczak, Adam Wieczorek, Kacper Witek, Hubert Wojciechowski, Flora Woźnica, Kasia Zaleska
Ocena 8,6
Scary100challenge3 Dagmara Adwentowska, Sylwia Błach, Maciej Ciembroniewicz, Wojciech Czapiewski, Asia Czarymary, Monika Drozd-Rybińska, Natalia Głowacka, Norbert Góra, Artur Grzelak, Wojciech Gunia, Paweł Jackiewicz, Dariusz Jakubik, Karolina Mangusta Kaczkowska, Grzegorz Kałużny, Maciej Klimek, Jarosław Klonowski, Aleksandra Knap, Paweł Kozera, Krzysztof Kraiński, Tobiasz Kruk, Alicja M. Kubiak, Kazimierz Kyrcz jr, Małgorzata Lewandowska, Jakub Luberda, Dariusz Ludwinek, Krzysztof Maciejewski, Kornel Mikołajczyk, Anna Musiałowicz, R.A. Olek, Jarosław Adam Pankowski, Marta Płaza, D.A. Recki, Krzysztof Rewiuk, Mateusz Romański, Jacek Rybiński, Urszula Skorodziłło, Ignacy Stankiewicz, Michał J. Walczak, Adam Wieczorek, Kacper Witek, Hubert Wojciechowski, Flora Woźnica, Kasia Zaleska
Okładka książki Bękart: antologia Studia Grozy Sylwia Błach, Jarosław Dobrowolski, Wojciech Gunia, Maciej Klimek, Jarosław Klonowski, Aleksandra Knap, Joanna Kotala, Małgorzata Lewandowska, Marcin Majchrzak, Tomek Miłowicki, Anna Musiałowicz, Jacek Pelczar, Radosław Rogowski, Łukasz Rzadkowski, Magdalena Anna Sakowska, Tomasz Siwiec, Agata Suchocka, Maciej Szymczak, Joanna Trzaska, Zuzanna Wrona
Ocena 7,5
Bękart: antologia Studia Grozy Sylwia Błach, Jarosław Dobrowolski, Wojciech Gunia, Maciej Klimek, Jarosław Klonowski, Aleksandra Knap, Joanna Kotala, Małgorzata Lewandowska, Marcin Majchrzak, Tomek Miłowicki, Anna Musiałowicz, Jacek Pelczar, Radosław Rogowski, Łukasz Rzadkowski, Magdalena Anna Sakowska, Tomasz Siwiec, Agata Suchocka, Maciej Szymczak, Joanna Trzaska, Zuzanna Wrona
Okładka książki Grozownia 2024 Dagmara Adwentowska, Aleksandra Bednarska, Norbert Góra, Michał Górzyna, Łukasz Gwiżdż, Dawid Kain, Maciej Klimek, Jarosław Klonowski, Aleksandra Knap, Małgorzata Lewandowska, Dariusz Ludwinek, Anna Musiałowicz, Tadeusz Oszubski, Joanna Pypłacz, D.A. Recki, Łukasz Rzadkowski, Tomasz Siwiec, Maciej Szymczak
Ocena 8,8
Grozownia 2024 Dagmara Adwentowska, Aleksandra Bednarska, Norbert Góra, Michał Górzyna, Łukasz Gwiżdż, Dawid Kain, Maciej Klimek, Jarosław Klonowski, Aleksandra Knap, Małgorzata Lewandowska, Dariusz Ludwinek, Anna Musiałowicz, Tadeusz Oszubski, Joanna Pypłacz, D.A. Recki, Łukasz Rzadkowski, Tomasz Siwiec, Maciej Szymczak
Anna Musiałowicz
Anna Musiałowicz
Z wykształcenia pedagog-resocjalizator. Z natury włóczykij. Z zamiłowania pisarka. W chwilach wolnych nawiedza zamki, grywa w szachy. Jest współtwórczynią projektu Anushka&Betushka, zajmującego się malowaniem na odzieży. Ma milion pomysłów na sekundę, które przekuwa w działanie. Natomiast przede wszystkim nie odrywa się od książek. Zadebiutowała w 2016 r. i od tego czasu opublikowała kilkadziesiąt opowiadań. Jej pierwsza powieść "Diabeł zza okna" (2020), była nominowana w plebiscycie Lubimyczytac.pl na KSIĄŻKĘ ROKU, w kategorii horror. Kolejna - "Kuklany las" (2021), wyróżniona w plebiscycie „Brakująca litera” na POLSKĄ KSIĄŻKĘ ROKU 2021, to groza z rodzaju baśniowej, subtelnie i konsekwentnie wzbudzająca uczucie surrealistycznego niepokoju. W najnowszej powieści "Śnieg jeszcze czysty" (2022), autorka główną bohaterką czyni słowiańską wieś, daleką od wyobrażeń o sielskości, pełną demonów i przesądów, pokutujących wciąż w naszym społeczeństwie.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Powrót Wojciech Gunia
Powrót
Wojciech Gunia
Ależ to było wyzwanie ! Tyleż momentów skrajnego zachwytu, co chwil zwątpienia, ogromny podziw i pojawiające się czasami znaki zapytania - czy na pewno jestem odpowiednim adresatem takiej prozy. Żeby było jasne na samym początku - "Powrót" to literatura wybitna, nie tylko jako literatura grozy (weird) ale tak w ogóle - przez tak zwane Wielkie L. Porusza ona najgłębsze struny w duszy człowieka, szuka odpowiedzi na największe pytania (a może tylko je stawia). To przeżycie, które pozostanie na długo z czytelnikiem i liczę, że wręcz będzie dojrzewało z upływem czasu. "Powrót" potrafi zachwycić zarówno treścią, jak i formą. Pomysły Autora są niezwykle świeże i nowatorskie. Jasne, w tle poszczególnych opowiadań pojawiają się tropy oczywiste i przez samego Gunię jawnie podsuwane - Kafka, Schulz, Grabiński, Ligotti czy Danielewski - ale umiejętne czerpanie z tradycji weird fiction w niczym nie umniejsza oryginalności "Powrotu". Również forma budzi podziw - tak misternych zdań, tak wspaniałej polszczyzny - z szacunkiem do innych współcześnie piszących doskonałych twórców, dawno nie czytałem (może ostatnio Lem ?). Warto czytać sobie na głos, dla czystego piękna frazy. Wielkie wrażenie wywiera ekstremalnie konsekwentna "scenografia" tej prozy - słowo "szary" odmieniane jest przez wszystkie przypadki setki chyba razy, wszędzie panuje półmrok, snują się mgły, ze ścian ponurych budynków odpada tynk (lub lamperia),ich okna są ślepe, mury robaczywe, podłogi wnętrz gnijące. No i wszędzie jest nieodmiennie zimno. Ciemnej szarości krajobrazu nie ożywiają nawet plamy krwi w technikolorze. To świadomy zabieg stylistyczny, przypominający trochę mi trochę samego Ligottiego z "Teatro". Co ciekawe, "starzy" mistrzowie weird fiction osiągali zbliżony efekt niejako mimochodem - to, co współcześnie jest w sferze formy utworu, świadomej stylizacji, onegdaj było elementem samej opowieści. Skąd zatem "wyzwanie" ? Skąd, niekiedy, opadające mnie wątpliwości ?Nie zaprzeczę - pojawiały mi się podczas lektury czasami problemy. Na pewno nie jest "Powrót" lekturą łatwą i przyjemną. Również w dosłownym tego słowa znaczeniu - opowiadania z "Powrotu" czyta się powoli, niekiedy z wysiłkiem (czasami oko musi zawrócić, by objąć sens co dłuższego zdania),walcząc z ogromną erudycją Autora (trudne słowa, daleko rozbudowane frazy). Tak, że kompulsywne czytanie gdzie popadnie, przy śniadaniu, w autobusie czy jakoś tak - raczej odpada. Gęsta proza Guni to Zazdrosna Kochanka - nie pozwala się dzielić uwagą czytelnika, żąda jej w całości, żąda skupienia i wyciszenia. Dlatego "Powrót" stanowić będzie spore wyzwanie dla tych, którzy w literaturze grozy szukają bądź to eskapistycznej krwawej zabawy bądź rozlewnych kingopodobnych baśni dla dorosłych. Porównałbym "Powrót" do wyrafinowanego obiadu w trzygwiazdkowej restauracji dla koneserów. A czasami człowiek nad taką rafinację przedkłada zwykłego schaboszczaka.... W początkowych opowiadaniach "Powrotu" nastrój niepokoju i nierzeczywistości zastępuje czy dominuje nad "prawdziwą" grozą. Tak jest w lekko inspirowanym "Procesem" "Wezwaniu, w odrobinę "danielewskim" "Domu" czy intrygującej "Wojnie". Pierwszy sztos to wspaniałe opowiadanie "Bardzo Długo Była Ciemność" - gdzie pierwsza część niezwykle koresponduje z obecnym problemem uchodźców, druga zaś, znowu korzystająca z tradycji Kafki, koncentruje się na metaforze władzy symbolizowanej przez Zamek. Groza (za to od razu wysokooktanowa) pojawia się wraz z tytułowym "Powrotem", aczkolwiek, obok fragmentów najlepszych były w tym opowiadaniu i trudniej strawne strony. Po świetnej makabresce "Ostrza" (jedynym przebłysku, jakby-humoru w książce) przychodzi seria najbardziej udanych, najlepiej wymyślonych opowieści - "Spisek", "Ojciec" i "Zachwyt" to, naturalnie uwzględniając wysiłek włożony w ich lekturę - niesamowite, odkrywcze pomysły, konsekwentna i naprawdę mocna groza, głębsze treści i pytania ukryte za efektownymi rozwiązaniami fabularnymi. Ostatnie opowiadanie jako jedyne wydało mi się całkowicie przeszarżowane i obniżyło moją prywatną ocenę "Powrotu" aż o punkt. Właśnie - jak ocenić "Powrót" ? Czy w ogóle mam prawo ? Skoro mam świadomość, że rodzące się czasami wątpliwości to głównie wina mojego nieprzygotowania, pośpiechu, kiepskiego smaku ? Uczciwie oceniając "Powrót" muszę - jak na luksusowych koniakach - zapisać V.S.O.P. Lektura obowiązkowa dla każdego fana wyrafinowanej prozy, dla fana weird fiction, dla szukającego Czegoś Więcej fana horroru. Aczkolwiek wahałbym się przed bezrefleksyjnym polecaniem jej każdemu - "Powrót" wymaga raczej ostrzeżenia, bo nie każdemu będzie musiał przypaść do gustu Moja prywatna ocena chwieje się pomiędzy 7 a 8/10. Nie do końca dorosłem do aż tak wymagającej literatury, czasami Podziw (a nawet Zmieszanie) brały przewagę nad Zachwytem. Z wtedy, kiedy udawało mi się "dostroić" do fali, na której nadaje Autor, wrażenie było porażające. Myślę, że za parę miesięcy, ta ocena jeszcze wzrośnie, bo "Powrót' to literatura wgryzająca się w czytelnika na trwałe.
Galfryd - awatar Galfryd
ocenił na 7 1 rok temu
Umarli nie wracają Bartłomiej Fitas
Umarli nie wracają
Bartłomiej Fitas
17-letni syn Darii i Sławka umiera na raka. Pewnego dnia odwiedza ich starsza kobieta, która twierdzi, że Artur do nich powróci... Michał budzi się z olbrzymim kacem po zakrapianej imprezie, po której zaczyna słyszeć głos i widzi jaśniejącą postać... To wydarzenie rozpoczyna serię niewyjaśnionych śmierci nastolatków i młodych mężczyzn w małym, spokojnym miasteczku. Co łączy pogrążonych w rozpaczy rodziców i zupełnie obcych im chłopaków? O tym wszystkim przeczytacie na stronach „Umarli nie wracają”. Jest to książka z typu „ciężko się czytających”. Nie dlatego, że jest słaba, źle napisana. Nie. Wręcz przeciwnie. Czyta się ją ciężko, bo jest potwornie emocjonalna, tak bardzo, że wwierca się w głowę i nie daje o sobie zapomnieć. I mimo, że to świetnie napisany horror, mocno trzymający w napięciu a co najważniejsze nie „obrzydliwy”, to śmiem twierdzić, że sporo osób, szczególnie rodziców, nie zwróci uwagi na przemoc i okrucieństwo, tylko skupi się na tym, co przeżywają główni bohaterowie. Ta książka jest przesycona złością, niezrozumieniem i zwykłym ludzkim bólem. Te wszystkie uczucia aż uderzają w czytelnika. Na zmianę jest mu smutno, czuje wściekłość, żal. Dawno nie miałam takich odczuć po jakimkolwiek tytule. I po jej lekturze w głowie mam tylko jedno - uważaj o czym marzysz, bo marzenia niespodziewanie mogą się spełnić.
Joanna - awatar Joanna
oceniła na 10 3 lata temu
Wszystkie grzechy Korporacji Somnium Dawid Kain
Wszystkie grzechy Korporacji Somnium
Dawid Kain
Z natury jesteśmy istotami funkcjonującymi w ruchu, choć bywa, że wykonanie najprostszego kroku urasta do rangi przytłaczającego wysiłku. Zdarzają się takie momenty lekturowe, w których oddech staje się pusty, a kolejne dni nabierają innego ciężaru. „Korporacja Somium” wskazuje, jak łatwo rozmijamy się z własnymi potrzebami, pielęgnując marzenia o rzeczach, których nie ma i być nie może. Na końcu pozostajemy jak drożdże pracujące w swoich resztkach, nieświadome efektów, jakie ostatecznie wytwarzają. Z naszych działań nie pozostaje nic poza tym, co zawłaszcza Somium. Korporacja przetwarza nasze teksty we własną świadomość; to nie odbicie jakiejkolwiek duszy, lecz konstrukcja filtrująca zapożyczone osobowości. W tym pościgu za złudnymi marzeniami zawsze staczamy się na margines. Najczęściej pragniemy jedynie poczucia znaczenia i jakiegoś miejsca, do którego można wrócić. Jednak czy to jeszcze możliwe? Przechodzimy przez fragmenty duszy odebrane przez technologię. A ta ostatnia przekształciła je, zhybrydyzowała i zwróciła w formie, którą sami sobie wypracowaliśmy. Bo na koniec nawet nasz oddech jest tylko produktem. Kain operuje obrazami nieśmiertelności, pamięci i literatury, miejscami przywołując symbolikę niemal biblijną. A przynajmniej wysoce religijną. Któż nie chce zostać unieśmiertelnionym. Obrazy symboliczne śledzą bohaterów, nadając narracji uporczywy, podszyty lękiem rytm. To wizje symboliki prześladują nas, kroczą za nami i sprawiają, że nie oglądamy się przez ramię. Ten zbiór opiera się na zasadzie niedopowiedzenia, które wzmacnia jego intensywność. „Somium” pełni tu rolę korporacyjnego hegemona, kontrolującego zarówno przestrzeń, jak i świadomość bohaterów. Podobnie wygląda kwestia fabuły, jej urywanie i skupienie wyłącznie na jednym elemencie potęguje efekt grozy, który w innym przypadku nie osiągnąłby tak dużego stężenia. Mocnym punktem tomu pozostaje pierwszoosobowa narracja, prowadzona przez postacie rozchwiane, niepewne i wyczulone na najmniejsze rysy rzeczywistości.
Klaudiusz Książki-Koniecznej - awatar Klaudiusz Książki-Koniecznej
ocenił na 9 4 miesiące temu
Kuklany las Anna Musiałowicz
Kuklany las
Anna Musiałowicz
o powiecie na baśń grozy? A może zawsze w baśniach jest dużo mroku? Ja chyba właśnie przez czytanie baśni polubiłam thrillery i książki grozy, bo przecież Baśnie Braci Grimm to nie jest przyjemna lektura. Taką dla mnie baśnią jest #kuklanylas Anny Musiałowicz. Już sam tytuł wymyślony przez syna autorki jest taki metafizyczny. Tu wszystko jest wieloznaczne, realność miesza się z czymś magicznym, tworząc mroczny, duszny i bardzo refleksyjny klimat. Chłopiec, który po wycieczce do lasu, bardziej przypomina kukłę niż żywe dziecko. Matka, która niby zauważa inność dziecka, ale nie reaguje. Mężczyzna, który dobrze znał las, nagle się w nim gubi i zachowuje irracjonalnie. Kobieta, która obserwuje swoje sąsiadki i choć widzi ich biedę, ułomność, chorobę, to lubi tylko ich podglądać i nie reagować. Duch lasu, który pcha ludzi ku złu. Lalki, które wyłaniają się z różnych zakątków lasu. Dziewczyna, która choć już dorosła, w środku jest dzieckiem. Stara matka, która negocjuje ze śmiercią, bo boi się zostawić chore dziecko. Alkohol, który jak eliksir zła, pcha ludzi ku przemocy. Choć to objętościowo krótka powieść, całkowicie osacza czytelnika. Jest duszna, lepka i przerażająca. W „Kuklanym lesie” nie straszy tania magia. Przeraża nasza ludzka ułomność. Przeraża społeczna znieczulica. Uderza nas w twarz to wygodne, codzienne przekonanie: „po co reagować?”, „lepiej się nie wtrącać”, „przejdźmy obok”. Książka Anny Musiałowicz brutalnie przypomina, że odwrócenie wzroku nie zmazuje z nas winy i odpowiedzialności za zło, które dzieje się tuż za naszą ścianą.
smolkosia - awatar smolkosia
oceniła na 8 1 miesiąc temu
Dom wszystkich snów Wojciech Gunia
Dom wszystkich snów
Wojciech Gunia
Są pisarze fabuł i pisarze nastroju. Dla tych z pierwszej grupy (Dan Brown, Lee Child, Alistair MacLean), czymś najistotniejszym wydaje się być konstruowanie intryg, intensyfikowanie wrażeń i dbałość o dowiezienie historii do satysfakcjonującego końca. Ci z drugiej grupy (Bruno Schulz, Virginia Woolf, Stefan Grabiński) stawiają na nastrój, poezję i subtelną melodykę, którą da się wysłyszeć w samym słowie. Budując ten prosty podział na prozę reaktywną i kontemplacyjną nie mam innego wyjścia, jak tylko zakwalifikować Wojciecha Gunię do tej drugiej grupy, a przynajmniej tak wynika z tego, co zaproponował w zbiorze opowiadań „Dom wszystkich snów”. A tutaj rzeczy dzieją się nienachalnie; drepczą raczej w kółko, niż zmierzają do konkretnego celu (którego w niektórych opowieściach trudno nawet szukać). To raczej scenki rodzajowe, do których z bliżej nie znanego nam powodu dostaliśmy dostęp, krótkie wyimki z życia, okraszone całym bogactwem myśli i wrażeń. Bohaterowie są raczej wyśnieni, niż wykreowani, skierowani do wewnątrz, kontemplujący siebie. Świat dookolny jest co najwyżej pretekstem do wciąż zadawanych pytań egzystencjalnych. To zaburzenie proporcji pomiędzy zewnętrzem a wewnętrzem sprawia, że i my jesteśmy raczej w głowie bohatera; w jego myślach, rozważaniach, wyobrażeniach dotyczących tego, co by było gdyby, jak to gdyby by pachniało, jaki wywierało wpływ, niż w konkrecie przygody/akcji. Teksty są spokojne, oniryczne, pełne subtelnych filozoficznych rozważań. Autor raczej wodzi nas za nos, podpuszcza, podrzuca fałszywe tropy i kto wie, może nawet i śmieje z naszej naiwności, ale nigdy nie uważa nas za głupców. Teksty stoją słowem i to jest główny atut tego zbioru. Polecam wszystkim ceniącym nieśpieszność i meandry.
Norbert Budzyński - pisarz - awatar Norbert Budzyński - pisarz
ocenił na 7 16 dni temu
Miasto piekielne Edward Lee
Miasto piekielne
Edward Lee
"Miasto piekielne" Edward Lee Nie było przerażenia ani ekstremy, za to poczułam pewien intrygujący niepokój, który przyciągał bardziej swoją odmiennością niż atmosferą grozy. Główna bohaterka, Cassie, po traumatycznym doświadczeniu samobójstwa bliźniaczki przeniosła się z ojcem do starego domu na odludziu. I oczywiście, jak to często bywa w literaturze, dom skrywał tajemnicę. Było tam przejście do samego piekła - miasta zwanego Mefistopolis. Autor zbudował piekielne miasto w nietypowy sposób, rezygnując z obrazów siarki i mrocznych czeluści, jak to nam się zwykle wydaje. Zamiast tego metropolia pełna była wieżowców, fabryk i zatłoczonych ulic; zorganizowana na sposób nowoczesnej administracji, ale z demonami w roli surowych strażników porządku. Zresztą dziwnych stworzeń było tam mnóstwo. Główna bohaterka wraz z poznanymi "wygnanymi duszami" wkroczyła do tej piekielnej metropolii, by odnaleźć swoją siostrę, która po śmierci tam właśnie się znalazła. Podróż ta była bardzo surrealistyczna. Znalazłam tu raczej powierzchowne, przerysowane obrazy piekielnych rytuałów i brutalnych realiów. Miały wywoływać szok. Ale niestety nie u mnie. Myślę, że jest to bardziej historia o podróży po surrealistycznym świecie, w którym Cassie spotyka demony i „ucieka” przed Lucyferem, niż opowieść, która miałaby głębiej przerazić. Dla mnie była to lekka, osobliwa rozrywka, z lekką nutą mroku.
Agnieszka_Sz - awatar Agnieszka_Sz
ocenił na 6 1 rok temu
Żertwa. Antologia słowiańskiego horroru Dawid Kain
Żertwa. Antologia słowiańskiego horroru
Dawid Kain Kazimierz Kyrcz jr Michał Stonawski Tomasz Krzywik Wojciech Gunia Maciej Kaźmierczak Marek Zychla Dagmara Adwentowska Piotr Borowiec Agnieszka Kwiatkowska Mariusz Wojteczek Maciej Szymczak Artur Grzelak Jakub Bielawski Radosław Jarosiński Anna Maria Wybraniec Bartłomiej Fitas
Antologie słowiańskiej grozy to już stały obraz, taka trochę „świecka tradycja” polskiego fandomu fantastycznego. Wydana przez Wydawnictwo IX „Żertwa” to kolejny tytuł z tej rodziny. Tom gromadzi same tęgie pióra polskiego horroru - w efekcie wyszedł zbiór udany, pełen dobrych, ciekawych tekstów, balansujących - co wynika z samego tematu - pomiędzy grozą a fantasy, a jako że wydawnictwo też przyłożyło się do roboty, to i od strony edycyjnej i redakcyjnej jest pozytywnie (no, z małymi wyjątkami, o których dalej). Jak to zwykle bywa z antologiami, teksty lepsze przeplatane są tymi mniej udanymi, a może inaczej - różni czytelnicy mają różne temperamenty i oczekiwania, zatem podobać im się będą różne opowiadania dla siebie. Poniższy moja osobista perspektywa : Zacznę od trzech najlepszych (kolejność zgodna z książkową) : Michał Stonawski - Lalunia Mroczna opowieść o dziewczęcym domu poprawczym, do którego trafia obdarzona tajemniczą siłą, umiejętnością kontaktowania się z siłami przyrody dziewczyna. W ośrodku panują klimaty znane z filmów Jesusa Franco - przemoc, lesbijski seks, lubieżni opiekunowie, „fala” wśród więźniarek (opowiadanie nie unika najbardziej drastycznych opisów - scena gwałtu jest wyjątkowo dosłowna i sugestywna). Tycmzasem w pobliskim małym kościółku, jak głosi legenda, straszy Czarna Dama… Na końcu czeka na czytelników efektowny lynchowski twist, i mimo tego, że sam finał wydaje się nieco niedopracowany i chaotyczny (w sumie nie do końca wiadomo, co się wydarzyło),to i tak ogólne wrażenie pozostaje wyborne. Lalunia” to naprawdę wspaniałe opowiadanie, wspaniale przede wszystkim napisane. Przez tekst leci się jak na magicznym dywanie, szybko, wygodnie, elegancko. Łatwość umiejętnego opowiadania to gigantyczna umiejętność Stonawskiego. Byłoby wspaniale, by, obok „okołowarrenowskich” docu-horrorów, które przyniosły mu popularność, znalazł czasami czas na fikcję, szkoda bowiem takiego pióra tylko na reportaże. Dodatkowe kudosy za świetnie dobraną lokalizację opowiadania - krakowskie Podgórze i wzgórze Lasoty z austriackim fortem i kościołem św. Bartłomieja to znakomita sceneria tej mrocznej historii (Paweł Majka doceni, mimo pewnej umowności lokalną topografię). Jakub Bielawski - Na Zażar Bielawski to już klasa sama w sobie - w „Zażarze” powraca do swoich ulubionych klimatów i tematów - wczesne lata powojenne, emigranci ze wschodu usiłują zbudować nową rzeczywistość w poniemieckiej wsi leżącej u stóp mrocznych Gór Sowich, tymczasem między domy wkrada się śmierć. Ojciec zmarłego chłopca zwraca się z prośbą o wyjaśnienie tragedii do okolicznego nauczyciela. Ten w trakcie badań natyka się na dziwny zwrot - „na zażar”, rodem z ludowej piosenki o jakichś „nocnicach”. Być może przybyła ze wschodu staruszka, „wiedząca”, będzie mu mogła pomóc? Znakomite, bardzo straszące, mocno słowiańskie, do tego doskonale, pięknym językiem napisane - mogłoby stanowić szczególny dodatek do powieści „Dunkel” (opisuje zbliżony okres historyczny) . Piotr Borowiec - Tylko Trzy Noce Zadręczany przez koszmarną żonę- jędzę, zamieniającą mu życie w piekło mężczyzna w końcu nie wytrzymuje i w chwili gniewu chce uderzyć kobietę. Trzeba pecha, że trafiona w ramię kobieta spada ze schodów i ginie. Sprawca wzywa na pomoc swego przyjaciela, policjanta. Ten pomaga ukryć ślady zbrodni i pozoruje wypadek. Dla całej okolicy śmierć kobiety jest wielką ulgą - tragicznie zmarła była bowiem jędzą nie tylko w przenośni, ale i naprawdę. Dokładniej była „bisurkanią”, łemkowską wiedźmą i nie cieszyła się ona dobrą sławą ani sympatią. Wiecznie wściekła, zgorzkniała, nienawidząca całego świata, była, nie bez podstawy, posądzana o wyrządzenie wielu nieszczęść. Kiedy wiedźma umiera, zaświaty nie przyjmują tego spokojnie. By uniknąć koszmaru, zemsty piekieł, trzeba nad jej grobem przez trzy dni odprawiać rytuał… Przedłużające się milczenie twórcze Piotra Borowca to duża szkoda dla polskiego horroru, Borowiec bowiem to świetny pisarz, umiejętnie łączący współczesność z motywami, wątkami i klimatem wywodzącym się z klasycznej grozy. Tym razem zabawił się formułą arcysławnego gogolowskiego „Wija”, ozdabiając to słowiańskimi wierzeniami ludowymi, klimatem wschodniej Polski i dużą dawką grozy. Wspaniałe! Te trzy teksty najbardziej się wyróżniają, ale bardzo dobrych opowiadań w „Żertwie” jest naturalnie dużo więcej, a wśród nich : Dagmara Adwentowska - „Pani Piękna Jak Księżyc” - znakomita klimatyczna mieszanka horroru i fantasy - pogańska kochanka księcia Mieszka, walcząc o jego względy z przybyłą z Czech Dobrawą gotowa jest do skorzystania z mrocznej słowiańskiej magii, Agnieszka Kwiatkowska - „Panienka Z Okienka” - dziennikarka na tropie ciekawego tematu, położona na uboczu wieś, tajemniczy dom na skraju lasu i dziewczyna w oknie próbująca, niczym lovecraftowski Erich Zann, powstrzymać koszmary lęgnące się w mrocznym borze. Wojciech Gunia - „W Dół Rzeki” - pięknie napisany, przejmujący moralitet; ludzkie okrucieństwo wobec oskarżonej o czary dziewczyny zostaje surowo ukarane przez mszczącą się przyrodę. I jeszcze, last but not least, Mariusz Wojteczek - „Gdybym Tylko Mogła Latać”. Inspirowana obrazem Jakuba Różalskiego historia nadprzyrodzonego romansu wiejskiej dziewczyny z leśną demonicą (samowiłą). Na plus ciekawy pomysł osadzenia historii w czasach PRL. Wśród pozostałych opowiadań znajdziemy jeszcze m.in. Annę Marię Wybraniec - „Czerwona Grządka, Białe Kurczątka” - jak zwykle zachwycającą pięknem polszczyzny magiczną opowieść rustykalną opisującą losy pewnej studentki przygotowującej na wsi pracę dyplomową, Marka Zychlę - „Zawżdy Zwyciężny”, z zabawnym opowiadaniem fantasy, w którym znany już czytelnikom Wi@rus (taki neo-wiedźmin ze spuchniętymi od wdeptywania Złego w ziemię stopami) pokonuje zarażający mieszkańcom pewnego osiedla spisek dwu nieśmiertelnych guślarzy, czy Artura Grzelaka - „Brnąc Przez Kosodrzewiny” - ponownie bardziej fantasy niż groza; zagubiony górski wędrowiec błąka się wśród mgieł i kosodrzewiny otoczony prastarą słowiańską magią. Nieco mniej do mnie przemówiły : Bartłomiej Fitas - „Kondukt Chorych Dusz” (trochę jak tytuł doom metalowej płyty). Stylizowany na dawną, klasyczną grozę, ociekający wręcz Lovecraftem tekst, w którym zaintrygowany listem przyjaciela narrator przybywa do odległej wioski, by tam przekonać się, panujący na miejscu mór zaraz rozprzestrzeni się po całym świecie. Niestety, „Kondukt” napisany jest niezgrabnie, męcząco, chwilami wręcz irytujący czytelnika swoistą nieporadnością narracji i dziwacznymi sytuacjami/zdaniami/zwrotami (a zestawienie szorstkiego tekstu Fitasa z poetyckim pięknem języka AnMariWybraniec - oba opowiadania sąsiadują ze sobą - zakrawa na złośliwość wydawcy…). O ile w debiutanckiej „Potępionej” ta surowość warsztatowa autora rekompensowana była wyobraźnią i energiczną fabułą, o tyle w „Kondukcie” tego zabrakło. Już lepiej jeszcze raz przeczytać „Maskę Czerwonego Moru”. PS. Ale cieszę się, że w swej ostrej krytyce jestem odosobniony (sporej części czytelników z LC opowiadanie się podobało). i Maciek Kazmierczak - „Świat Się Zmienia”. Romans człowieka z leśną boginką nie może prowadzić do niczego dobrego. On ją namawia do porzucenia swego życia, ale okazuje się łasy na podszepty pięknych rusałek. Niestety, małe rozczarowanie. Pal sześć, że raczej fantasy niż horror (to dotyczy wielu innych opowiadań zbioru),ale fabuła niezbyt mnie przekonała a zezłościł, podobnie jak u Fitasa, niezbyt przekonujący styl (tutaj chyba nawet redakcja nieco przyspała, bo parokrotnie tekst wręcz „grzęźnie” a trafić można nawet na kwiatek w rodzaju „ponad nimi widniał szeroki choć wąski balkon”). Również w przypadku Kaźmierczaka uważam, że lepiej wypada w większej formie (np. Weirdowy „Wszechmocny”). + Na koniec chwila osobistego „się krygowania”. Lista autorów, których prawie wszystkich mam przyjemność i zaszczyt znać osobiście, wydawnictwo, któremu życzę jak najlepiej i chcę wspierać - oczywiste było, że „Żertwę” kupię w dniu jej premiery. Gorzej jednak z upublicznianiem wrażeń z lektury - z tychże samych względów. Czytelnikiem jestem kapryśnym, łatwo mnie zachwycić, ale i łatwo wkurzyć czy zniechęcić a ostrze krytyki niełacne jest oszczędzać znajomych czy kolegów. Jakby było overall kiepsko, to zmięte w ustach przekleństwa schowałbym chyba do laptopowej szuflady. Na szczęście „Żertwa” okazała się zbiorem nad wyraz udanym pełnym ciekawych, świeżych, efektownych tekstów. Jej lektura przyniosła mi dużą frajdę, którą chętnie dzielę się z fanami polskiej grozy w niniejszym raporcie czytelniczym.
Galfryd - awatar Galfryd
ocenił na 6 1 rok temu
Kantata Klaudia Zacharska
Kantata
Klaudia Zacharska
" [...] Wspo­mnie­nia, które przez całe lata trzy­ma­ła pod klu­czem, przy­pu­ści­ły gwał­tow­ny szturm na jej świa­do­mość i mu­sia­ła wy­ko­rzy­stać całą siłę woli, by po­now­nie za­mknąć je w klat­ce na dnie mózgu. [...]" Czy śnią wam się  koszmary, po których nie możecie dojść do siebie? "Kantata" Klaudii Zacharska to dobry rockowy horror. Można się bać. Dla lepszych wrażeń i emocji tę powieść radzę czytać lub słuchać po zapadnięciu zmroku. Tutaj zło czyha na każdym kroku. Uważajcie na meble, bo lubią się przemieszczać. Postacie tutaj występujące mają wizje — halucynacje, które mnie osobiście przerażały. Chyba o to autorce chodziło. Poproszę o więcej takich historii. "Kantatę" polecam starszej młodzieży i osobom dorosłym. Czy zawsze powrót w rodzinne strony jest miły i satysfakcjonujący? Klaudia Zacharska przedstawiła nam alternatywne rozwiązanie. Kinga — tytułowa Kantata, będzie musiała zmierzyć się z własnymi demonami głęboko skrywanymi. Jest wokalistką i gitarzystką rockowej kapeli oraz młodszą siostrą Karoliny, która chce zaadoptować małą dziewczynkę o imieniu Maja. Czy dojdzie do wyczekiwanej adopcji? Czy obie siostry będą zadowolone z nowego członka rodziny? Powiem wam tylko tyle, że Majka, to wyjątkowa dziewczynka. "Kantata", to wciągająca historia, która łapie czytelnika w swoje szpony i nie puszcza po jej zakończeniu. Dziękuję pewnej bookstagramerce, za to, że dzięki niej trafiłam na tę wyjątkową opowieść. Od razu wam powiem, że to nie jest taki typowy horror. On ma swoją głębię, która prosi o odkrycie. Czy jesteście gotowi na nadejście rockowej dziewczyny — Kantaty i zmierzenie się z jej demonami? Jeżeli cenicie sobie powieści debiutantów, to śmiało sięgnijcie po "Kantatę".
mommy_and_books - awatar mommy_and_books
ocenił na 8 6 miesięcy temu

Cytaty z książki Diabeł zza okna

Więcej
Anna Musiałowicz Diabeł zza okna Zobacz więcej
Anna Musiałowicz Diabeł zza okna Zobacz więcej
Anna Musiałowicz Diabeł zza okna Zobacz więcej
Więcej