Punisher: Witaj ponownie, Frank część 1

Okładka książki Punisher: Witaj ponownie, Frank część 1
Garth EnnisSteve Dillon Wydawnictwo: Hachette Polska Cykl: Wielka Kolekcja Komiksów Marvela (tom 15) Seria: Wielka Kolekcja Komiksów Marvela komiksy
144 str. 2 godz. 24 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Cykl:
Wielka Kolekcja Komiksów Marvela (tom 15)
Seria:
Wielka Kolekcja Komiksów Marvela
Tytuł oryginału:
Punisher, Welcome Back, Frank pt.1
Data wydania:
2013-06-01
Data 1. wyd. pol.:
2006-01-01
Liczba stron:
144
Czas czytania
2 godz. 24 min.
Język:
polski
ISBN:
9788377391990
Tłumacz:
Robert P. Lipski
Średnia ocen

                7,2 7,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Punisher: Witaj ponownie, Frank część 1 w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Punisher: Witaj ponownie, Frank część 1

Średnia ocen
7,2 / 10
152 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
2505
1563

Na półkach: ,

Jakoś bardziej podobały mi się przygody Pogromcy, publikowane w latach 90. XX wieku. Nawet graficznie miały jakiś fajniejszy klimat.

Tutaj jest niby wszystko, do czego seria zdążyła czytelnika przyzwyczaić, ale wyszło, moim zdaniem, aż na wyrost. Krwawe jatki, strzelaniny, wybuchy, sam Pogromca, który momentami zdaje się mieć nadludzkie moce. Niby co rusz obrywa tak, że prawie żegna się z życie, a już za moment nawet siniaków nie widać... Ja wiem, to jest specyfika tego gatunku, ale jednak...

No i cały wątek z Ruskiem - zwłaszcza, gdy doszło do przerobienia go na cycatego humanoida - był po prostu absurdalny...

Jakoś bardziej podobały mi się przygody Pogromcy, publikowane w latach 90. XX wieku. Nawet graficznie miały jakiś fajniejszy klimat.

Tutaj jest niby wszystko, do czego seria zdążyła czytelnika przyzwyczaić, ale wyszło, moim zdaniem, aż na wyrost. Krwawe jatki, strzelaniny, wybuchy, sam Pogromca, który momentami zdaje się mieć nadludzkie moce. Niby co rusz obrywa tak, że...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

280 użytkowników ma tytuł Punisher: Witaj ponownie, Frank część 1 na półkach głównych
  • 201
  • 79
167 użytkowników ma tytuł Punisher: Witaj ponownie, Frank część 1 na półkach dodatkowych
  • 81
  • 47
  • 11
  • 10
  • 6
  • 5
  • 4
  • 3

Tagi i tematy do książki Punisher: Witaj ponownie, Frank część 1

Inne książki autora

Okładka książki Punisher Max, tom 11 Jacen Burrows, Garth Ennis
Ocena 8,0
Punisher Max, tom 11 Jacen Burrows, Garth Ennis
Okładka książki Fury Max - Tom 2 Garth Ennis, Goran Parlov
Ocena 7,4
Fury Max - Tom 2 Garth Ennis, Goran Parlov
Okładka książki Darkness tom 1 Joe Benitez, Keu Cha, Garth Ennis, Brian Haberlin, Scott Lobdell, Whilce Portacio, Marc Silvestri, Michael Turner
Ocena 7,1
Darkness tom 1 Joe Benitez, Keu Cha, Garth Ennis, Brian Haberlin, Scott Lobdell, Whilce Portacio, Marc Silvestri, Michael Turner
Okładka książki Darkness tom 2 Joe Benitez, Keu Cha, Garth Ennis, Brian Haberlin, Scott Lobdell, Whilce Portacio, Marc Silvestri, Michael Turner
Ocena 7,1
Darkness tom 2 Joe Benitez, Keu Cha, Garth Ennis, Brian Haberlin, Scott Lobdell, Whilce Portacio, Marc Silvestri, Michael Turner
Okładka książki Fury Max - Tom 1 Garth Ennis, Darick Robertson
Ocena 7,1
Fury Max - Tom 1 Garth Ennis, Darick Robertson
Okładka książki Rogue Trooper. Blighty Valley Garth Ennis, Patrick Goddard
Ocena 5,3
Rogue Trooper. Blighty Valley Garth Ennis, Patrick Goddard
Okładka książki Marvel Zombies: Czerń, biel i krew Allen Ashley, Garth Ennis, Alex Segura, Gail Simone, Rachael Stott, praca zbiorowa
Ocena 7,1
Marvel Zombies: Czerń, biel i krew Allen Ashley, Garth Ennis, Alex Segura, Gail Simone, Rachael Stott, praca zbiorowa
Garth Ennis
Garth Ennis
Garth Ennis (ur. 16 stycznia 1970) - irlandzki twórca komiksów, najlepiej znany ze swych prac dla wydawnictwa DC / Vertigo gdzie tworzył serię Kaznodzieja. Uznanie przyniosła mu też praca nad serią Punisher, oraz takimi komiksami jak Hellblazer, autorski Hitman, Judge Dredd, The Authority i wiele innych. Jego prace odznaczają się czarnym humorem, przerysowaną przemocą, sprzeciwem wobec zorganizowanej religii, obrazoburczością i eksploracją wątków o zabarwieniu homoseksualnym.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Marvels Alex Ross
Marvels
Alex Ross Kurt Busiek
ZŁOTA ERA CUDÓW Są takie komiksy, których nikomu nie trzeba przedstawiać, polecać, zachwalać i „Marvels” bez dwóch zdań do nich należy. To małe arcydzieło (magazyn "Wizard" umieścił go na ósmym miejscu listy najlepszych komiksów w dziejach, Marvel - również na ósmym - swojej listy największych komiksów z okazji 75-lecia istnienia wydawcy, a i rzecz znalazła się w książce „1001 Comics You Must Read Before You Die"), wznawiane coraz tu i tam, także na polskim rynku, zachwycające i urzekające. Stworzone jeszcze przed bardzo do niego podobnym „Kingdome Come”, które zasiliło szeregi najwybitniejszych dzieł konkurencyjnego DC Comics, mimo niemal trzydziestu lat od premiery, nieprzerwanie zachwyca i pozostaje imponująco ambitnym projektem komiksowym, który jednocześnie polecić można i znawcom uniwersum (tym o wiele bardziej, wiadomo), i komiksowym laikom. A że teraz wraca w nowym wydaniu (uzupełnionym o masę dodatków: poprzednie wydanie miało jakieś 220 stron, to ponad 500, z nowym epilogiem etc.), warto przypomnieć sobie o tej historii (ja wracam do wcześniejszego wydania, bo uwielbiam tę okładkę, ot co) i zapomnieć, że współdzieli ona tytuł z kinowym "hitem", z którym nie ma nic wspólnego. Rok 1939. Naukowiec tworzy pierwszą Ludzką Pochodnię. Cudu tego świadkami są – choć z początkowym wyśmiewaniem całej sytuacji – dziennikarze i fotografowie, a wśród nich Phil Sheldon, młody, butny, ambitny autor zdjęć, który chciałby pokazać, na co go stać. To on od tej chwili stanie się naszymi oczami, przewodnikiem po złotej erze cudów, która właśnie się zaczyna. Niezwykłych ludzi przybywa, przybywa też również niezwykłych, a zarazem i groźnych wydarzeń. Piękna i tragedii. A Phil jest wszędzie tam, gdzie wydarzają się najważniejsze z nich, od lat 30. do 70. XX wieku, ukazując nam jak rodziło się i rozwijało uniwersum Marvela… https://ksiazkarniablog.blogspot.com/2024/05/marvels-kurt-busiek-alex-ross.html
Wkp - awatar Wkp
ocenił na 8 1 rok temu
The Amazing Spider-Man: Ostatnie łowy Kravena Bob McLeod
The Amazing Spider-Man: Ostatnie łowy Kravena
Bob McLeod J. M. DeMatteis Mike Zeck Bob Sharen
„Kraven’s Last Hunt” to jedno z najwybitniejszych dzieł komiksowych nie tylko w ramach uniwersum Marvela, ale i szeroko rozumianej literatury graficznej. Opublikowana po raz pierwszy w 1987 roku sześcioczęściowa opowieść autorstwa J.M. DeMatteisa (scenariusz) i Mike’a Zecka (rysunki), zilustrowana przez Boba McLeoda i pokolorowana z niebywałą wrażliwością przez Boba Sharen’a, stanowi kamień milowy w narracyjnej i estetycznej ewolucji komiksu superbohaterskiego. „Ostatnie łowy Kravena” to mroczna medytacja nad kondycją ludzką, narracja egzystencjalna, w której superbohater jest raczej soczewką refleksji niż obiektem młodzieńczej fascynacji. Nie sposób nie rozpocząć tej analizy od samej konstrukcji narracyjnej, która wyłamuje się ze schematów. DeMatteis, posługując się strukturą wewnętrznych monologów i kontrapunktem głosu Kravena oraz Spider-Mana, tworzy dualistyczną strukturę dusz – metaforyczny dialog życia i śmierci, światła i mroku, porządku i chaosu. Kraven, rosyjski arystokrata, uosabia dekadencki resentyment – tęsknotę za światem, który odszedł, oraz desperacką potrzebę przezwyciężenia własnej nieadekwatności wobec nowoczesności. Jego decyzja, by „zastąpić” Spider-Mana i udowodnić swoją wyższość, nie jest wyrazem megalomanii, lecz tragicznego romantyzmu, który na poziomie literackim przywołuje konotacje z Raskolnikowem Dostojewskiego i Konradem z „Dziadów”. Szczególne uznanie należy się językowi, którym DeMatteis operuje w tej opowieści. Jest on gęsty, introspektywny, niekiedy wręcz poetycki – co w medium komiksowym, często zdominowanym przez dialogi użytkowe i ekspozycyjne, jawi się jako twórcza rewolucja. Wewnętrzne monologi Kravena przypominają strumień świadomości – pulsujący, nerwowy, pełen obsesyjnych repetycji i apollińskiej logiki próbującej okiełznać dionizyjskie wnętrze. To język człowieka, który przestał wierzyć w sens, a mimo to pragnie go ostatni raz dotknąć poprzez symboliczny akt dominacji i śmierci. Z kolei Spider-Man, choć przez dużą część historii nieobecny fizycznie – pogrzebany żywcem przez swojego oprawcę – funkcjonuje jako obecność niemal mistyczna. Jego powrót ze śmierci to nie tylko fizyczne wydostanie się z grobu, ale także metaforyczne zmartwychwstanie ducha, który nie pozwala się złamać. Jest to jeden z najbardziej wymownych momentów w całym kanonie Marvela – akt nie tyle triumfu nad wrogiem, ile nad samym zwątpieniem. Zmartwychwstanie Petera Parkera to mit w czystej postaci – heroiczna apoteoza człowieczeństwa, które mimo słabości i cierpienia odnajduje sens w dalszym działaniu. Warto także zatrzymać się przy rysunkach Mike’a Zecka. Jego kreska, twarda, realistyczna, ostra, współgra z psychologicznym ciężarem opowieści. Nie ma tu miejsca na pastelowe kolory czy bajkowe uproszczenia. Sceny są ciemne, nasycone cieniem i deszczem – urbanistyczne piekło Nowego Jorku zamienia się w przestrzeń symboliczną, naznaczoną niemal biblijnym cierpieniem i katharsis. Zeck perfekcyjnie oddaje emocje twarzy, gestów, spojrzeń – szczególnie w portretach Kravena, który na przestrzeni komiksu przechodzi drogę od pychy do pokory, od furii do ciszy, od życia do śmierci. Nie sposób nie dostrzec też kulturowych odniesień, jakie niesie „Kraven’s Last Hunt”. To opowieść, która mogłaby z powodzeniem funkcjonować poza komiksem – jako dramat teatralny lub powieść psychologiczna. Ma w sobie ducha egzystencjalizmu Camusa i Sartre’a, romantycznego rozdarcia Byrona, i modernistycznej rozpaczy Eliota. Jednocześnie, dzięki medium komiksowemu, zyskuje ona dodatkową warstwę semiotyczną – obrazy, które nie tylko ilustrują, ale komentują, polemizują i wzmacniają tekst. Komiks staje się tu formą totalną – integrującą słowo i obraz w jednolitą strukturę artystyczną. Kraven jako postać zasługuje na osobne studium. Jego samobójstwo – decyzja o odebraniu sobie życia po „zwycięstwie” – to jeden z najbardziej przejmujących momentów w historii Marvela. W przeciwieństwie do wielu antagonistów, którzy kończą swoje historie w huku i krzyku, Kraven odchodzi w milczeniu, z godnością, którą sam sobie przyznaje. To śmierć bardziej antyczna niż współczesna – przypomina samobójstwa bohaterów Sofoklesa czy Seneki, którzy poprzez akt ostateczny pragną zachować kontrolę nad własnym losem i nadać mu sens. To także akt odkupienia – Kraven, który przez całe życie łowił, sam staje się ofiarą. Z perspektywy porównawczej, „Kraven’s Last Hunt” czerpie również z estetyki komiksów DC – zwłaszcza tych spod znaku Batmana, gdzie psychologizacja, mrok i motywy śmierci są dominujące. Nieprzypadkowo DeMatteis planował pierwotnie tę historię właśnie dla Batmana. Przeniesienie jej do świata Spider-Mana okazało się jednak zabiegiem genialnym – to właśnie dysonans między lekkim, młodzieńczym tonem większości opowieści o Człowieku-Pająku a ciężarem tej konkretnej historii sprawia, że „Ostatnie łowy Kravena” tak głęboko zapadają w pamięć. Jest to jakby interludium śmierci w symfonii życia – mroczny poemat wpisany w kolorową mitologię. Ostatecznie „Kraven’s Last Hunt” to komiks, który redefiniuje pojęcie superbohatera. To nie tylko opowieść o walce dobra ze złem, ale filozoficzna przypowieść o tożsamości, granicach człowieczeństwa, potrzebie sensu i cenie, jaką płacimy za własne ideały. Dla filologa i miłośnika literatury, to dzieło pełne tropów, symboli i archetypów. Dla fana komiksów – niezapomniana opowieść o jednym z najbardziej dramatycznych momentów w historii Marvela. Dla intelektualisty – potwierdzenie, że komiks może być sztuką najwyższych lotów, zdolną do przekraczania gatunkowych i kulturowych granic. Kraven nie jest już tylko łowcą. Jest tragicznym bohaterem. A Spider-Man nie jest tylko herosem. Jest symbolem nadziei, która nie umiera nawet wtedy, gdy zostaje pogrzebana. Takie komiksy jak „Kraven’s Last Hunt” dowodzą, że opowieść obrazkowa może być równie wyrafinowana, głęboka i przejmująca jak największe dzieła literatury pięknej. To arcydzieło, które nie tylko zasługuje na uwagę, ale i na kontemplację. Prawdopodobnie najlepsza rzecz od Marvela.
Bratyslawski - awatar Bratyslawski
ocenił na 10 8 miesięcy temu
Kapitan Ameryka: Nowy Porządek John Cassaday
Kapitan Ameryka: Nowy Porządek
John Cassaday John Ney Rieber
6/10 – DOBRY FABUŁA - 5/10 Scenariusz: John Ney Rieber Komiks napisany ku pokrzepieniu serc, odwołujący się bezpośrednio do wydarzeń z 11 września 2001 roku i ataków terrorystycznych na World Trade Center. „Nowy porządek” sięga pełnymi garściami do zasobów słynnego amerykańskiego patriotyzmu, eksplorując jednak ten temat w dość nachalnym stylu. Niestety nie obyło się bez sporej dawki pretensjonalności oraz budzącego lekkie zażenowanie patosu. Być może Amerykanie potrzebują swego rodzaju terapii, pozwalającej odbudować poczucie wspólnoty oraz podkreślić świadomość narodowej dumy. Jestem w stanie to zrozumieć. Niewykluczone, że gdyby coś takiego wydarzyło się w Polsce, miałbym podobne odczucia. Tego nie wiem. Wiem jedynie, że można było osiągnąć cel bez wykorzystywania taniej propagandy oraz sztucznych emocji, które wylewają się z kart tego komiksu w nadmiernych ilościach. Wymownym było już samo wykorzystanie w tej historii Kapitana Ameryki – komiksowego symbolu cnót wszelakich z wyidealizowaną miłością do ojczyzny na czele. Wzięcie na tapet innego herosa nie miałoby na pewno takiej siły wyrazu, z drugiej strony być może jednak nie poruszyłoby aż takich pokładów wspomnianego patosu. Mimo, że w tym akurat względzie Rieber poszedł po linii najmniejszego oporu, to trudno mieć do niego o to jakiekolwiek pretensje. Trzeba też obiektywnie przyznać, że sama historia (gdy już przymknąć oko na całą tę pompatyczną otoczkę) jest stosunkowo sprawnie opowiedziana. Co prawda trochę rwana fabularnie, ale nadal całkiem intrygująca. Na album ten składają się dwie połączone ze sobą historie, których punktami kulminacyjnymi są bezpośrednie pojedynki Kapitana Ameryki z dowodzącymi grupami zamachowców bossami (format przypominający troszkę platformowe gry komputerowe). Postać finalnego łotra wzorowana była na legendarnych islamskich asasynach i mam wrażenie, że jej potencjał nie został do końca wykorzystany. Moim zdaniem Rieber zbyt mocno zanonimizował tę postać. Z jednej strony rozumiem zamysł scenarzysty, polegający na chęci pozostawienia ostatecznego zła niedookreślonym, z drugiej jednak zabieg ten zdewaluował w moim przekonaniu bardzo istotny aspekt osobistego i emocjonalnego podłoża motywacji kierujących terrorystą. ILUSTRACJE - 7/10 Szkic: John Cassaday Tusz: John Cassaday, Richard Starkings Kolor: Dave Stewart Jestem coraz większym fanem twórczości Johna Cassaday’a, a pracą nad „Nowym porządkiem” amerykański rysownik złapał u mnie kilka kolejnych punktów. Największą siłą ilustracji do tego albumu jest ich pozorna prostota oraz znakomite wręcz kadrowanie. Na osobną pochwałę zasługuje wizualizacja zgliszcz Centerville – małego miasteczka będącego celem ataku grupy zamachowców oraz areną pojedynku Kapitana Ameryki z ich przywódcą Fajsalem Al-Tarikiem. WYDANIE – 7/10 W bonusach warto przede wszystkim zwrócić uwagę na dwa ciekawe teksty znajdujące się na końcu albumu. W pierwszym z nich John Ney Rieber opowiada o wpływie zamachów z 11 września na swoją twórczość, a także o powiązanej z tym wydarzeniem genezie „Nowego porządku”. Scenarzysta czyni bardzo szczere wyznanie na temat przesłania jakie miał nieść za sobą ten album, oraz poczucia porażki wynikającego z uzyskania niewystarczających efektów swoich starań. „Początki Kapitana Ameryki” opisują już genezę samego herosa. Z tego artykułu można dowiedzieć się między innymi czemu oryginalnie prostokątna tarcza protagonisty musiała zostać przeprojektowana i ma teraz okrągły kształt. Galeria okładek natomiast to dość szumna nazwa dla zaledwie jednej ilustracji przedstawiającej ikoniczny portret Kapitana Ameryki autorstwa Johna Cassaday’a, stworzony na potrzeby okładki 133 zeszytu (numer specjalny wydany rok po wydarzeniach z 11 września) magazynu komiksowego Wizard. Dodatki: • Wstęp autorstwa Marco M. Lupoi’ego – dyrektora wydawniczego Panini (Europa) • Galeria okładek wydań zeszytowych • Artykuł „Scenarzysta – John Ney Rieber o 11 września i Nowym porządku” • Galeria okładek – Kapitan Ameryka • Artykuł „Początki – Kapitan Ameryka” Szczegóły wydania: • Wydawca: Hachette Polska • Wydawca oryginalny: Marvel Comics • Cykl: Wielka Kolekcja Komiksów Marvela • Seria: - • Data wydania: 20 sierpień 2013 • Tłumacz: Jacek Drewnowski • Format: 170 x 260 mm • Liczba stron: 168 • Okładka: Twarda • Papier: Kredowy • Druk: Kolor • ISBN-13: 978-83-7739-768-8 • Cena okładkowa: 39,99 zł Zawartość: • Captain America vol.4 #1 – „Enemy, part 1: Dust” (czerwiec 2002) • Captain America vol.4 #2 – „Enemy, part 2: One Nation” (lipiec 2002) • Captain America vol.4 #3 – „Enemy, part 3: Soft Targets” (sierpień 2002) • Captain America vol.4 #4 – „Warlords, part 1” (wrzesień 2002) • Captain America vol.4 #5 – „Warlords, part 2: Above the Law” (październik 2002) • Captain America vol.4 #6 – „Warlords, part 3” (grudzień 2002) PODSUMOWANIE Doszedłem do wniosku, iż nawet jeśli uważam, że w „Nowym porządku” jest zdecydowanie zbyt wiele patosu oraz sztucznych emocji, to dla amerykańskiego fana komiksu z gatunku superhero, był to album bardzo potrzebny. Czasem bowiem taka przerysowana emanacja patriotyzmu może być najlepszym remedium na traumę. Lekiem pozwalającym chociaż na chwilę załagodzić ból, zjednoczyć przy tym niemal całe społeczeństwo i pozwolić tym ludziom poczuć znowu jakże ważną dla nich narodową dumę. W związku z faktem, że ja nie jestem Amerykaninem i wydarzenia za 11 września (jakkolwiek straszne i wstrząsające) nie dotknęły mnie osobiście tak bardzo jak obywateli Stanów Zjednoczonych, nie mogłem poczuć tej historii aż tak intensywnie. Nie znaczy to jednak, że innym czytelnikom się to nie uda. Jestem skłonny polecić ten album, ale głównie ze względu na bardzo fajną oprawę graficzną autorstwa Johna Cassaday’a (rysunki) oraz Dave’a Stewarta (kolory). Chociażby właśnie dla świetnych ilustracji warto przeczytać ten komiks. A nuż przy okazji opowieść ta wywoła w kimś jakieś głębsze emocje? I tego właśnie wypada mi chyba życzyć tym wszystkim, którym w ręce wpadnie ten komiks.
Bastard - awatar Bastard
ocenił na 6 5 lat temu
Avengers: Impas Dan Jurgens
Avengers: Impas
Dan Jurgens Alan Davis Geoff Johns Ivan Reis Mike Grell Gary Frank
AVENGERS I PROBLEMY Geoff Johns nie jest autorem, którego kojarzymy z Marvelem. Jeśli już myślimy o jego pracach, widzimy eventy DC, widzimy filmy kinowe z DCEU i właściwie każdą ważniejszą postać tego giganta w jego interpretacji. Ale dla konkurencji też działał, przez chwilę, ale pozostawiając po sobie dość znaczący run. No i jedna opowieść z niego znalazła się właśnie w tym tomie WKKM. Pominięto to i owo, bo ta historia (a raczej te historie, bo pożeniono tu tytułowy „Impas” z przekrojem runy Johnsa) działa się w sumie na przestrzeni czasu, ale fajnie wyszło to wszystko. Status Avengers zmienił się, jak nigdy dotąd. Społeczność narodowa uznała ich za swoiste samodzielne państwo, ale nie każdemu podoba się taki stan rzeczy. A tymczasem Avengers zmagają się z osobistymi problemami. Vision się zmienił, tak samo, jak jego relacja z Wandą. Scott stara się walczyć w sądzie o opiekę nad córką. Itp. Itd. A to dopiero początek. Kiedy w Slokovii władza zaczyna mordować wyznawców Thora, bóg piorunów postanawia wkroczyć do akcji. Jednak jego działania mogą przysporzyć Avengers wiele kłopotów i zdestabilizować i tak trudną sytuację w regionie. Iron Man będzie musiał spróbować go powtrzymać, a co za tym idzie także ryzyko trzeciej wojny światowej… http://ksiazkarniablog.blogspot.com/2023/09/avengers-impas-geoff-johns-dan-jurgens.html
Wkp - awatar Wkp
ocenił na 7 2 lata temu
Hulk: Niemy krzyk Peter David
Hulk: Niemy krzyk
Peter David Dale Keown Bob McLeod Glynis Wein
HULK: ROZDARTY Peter David umarł. Nie ma go. Już nam nie napisze takich przygód Szmaragdowego, jak ta. Szkoda, bo chyba nie znam lepszego runu z tą postacią. I szkoda, że ten nad Wisłą wyszedł jedynie w formie pokawałkowanej i fragmentarycznej. A co do niniejszego komiksu... W sumie wybór historii z tego tomu można uznać za dość kontrowersyjny. Bo czemu akurat te, a nie inne, skoro Peter David w swoim runie miał niejedną bardziej znaną i cenioną fabułę, choćby „Ground Zero” z rysunkami Todda McFarlane’a albo – wydane potem po polsku – „Koniec” czy „Future Imperfect”. A tu tymczasem zdecydowano się na „Niemy krzyk” (tak, jakby bo w tym tomie zebrane są zeszyty 370-377, podczas gdy opowieść „Silent Screams” pojawia się w numerze 369), czyli rzecz, która pochodzi właściwie z samego środka jego pracy nad serią. Więc może nie jest najbardziej znana ani najlepsza, ale pokazuje nam w pełni ukształtowany styl scenarzysty i dość wyrazisty przekrój tego, jak ta jego praca wyglądała. No i ma swoją wagę, bo jednak dociera do punktu, do jakiego dążył scenarzysta od początku swojej pracy nad serią. Bruce Baner poszukuje swoje żony. Szary Hulk natomiast ponownie łączy siły z resztą Defenders by pokonać wroga z innego wymiaru. To jednak zaledwie początek, bo kolejni wrogowie i kolejne wyzwania już czekają na niego! https://ksiazkarniablog.blogspot.com/2025/05/hulk-niemy-krzyk-peter-david-dale-keown.html
Wkp - awatar Wkp
ocenił na 7 10 miesięcy temu
Kapitan Ameryka: Zimowy Żołnierz część 1 Steve Epting
Kapitan Ameryka: Zimowy Żołnierz część 1
Steve Epting Tom Palmer Ed Brubaker Michael Lark John Paul Leon
"Kapitan Ameryka: Zimowy Żołnierz część 1" autorstwa Eda Brubakera, Steve'a Eptinga i innych. to historia, która wciąga czytelnika w mroczny świat szpiegowskich intryg i zdrad. W "Kapitanie Ameryka: Zimowym Żołnierzu" Kapitan Ameryka staje w obliczu tajemniczego i niebezpiecznego przeciwnika, znanego jako Zimowy Żołnierz. Wraz z oddanymi towarzyszami, Kapitan Ameryka musi odkryć prawdę o tożsamości i motywach tej enigmatycznej postaci, której przeszłość jest powiązana z jego własnym lojalnym przyjacielem. Scenariusz Eda Brubakera zachwyca swoją głębią i intrygą. Wprowadza on czytelnika w świat szpiegowskich machinacji, pełen zaskakujących zwrotów akcji i emocjonalnych momentów. Komiks utrzymuje napięcie na wysokim poziomie, a tajemnice powoli są odkrywane, co skłania czytelnika do pragnienia więcej. Ilustracje autorstwa Steve'a Eptinga i innych artystów są przemyślane i dopasowane do tonu historii. Wizualnie komiks prezentuje się znakomicie, szczególnie w scenach akcji i dynamicznych starciach. Również charakteryzacja postaci jest dobrze wykonana, oddając ich emocje i konflikty. Jednakże, mimo wielu zalet, "Kapitan Ameryka: Zimowy Żołnierz część 1" ma pewne niedociągnięcia. Niektóre wątki mogą wydawać się skomplikowane i trudne do zrozumienia dla nowych czytelników, którzy nie są zaznajomieni z wcześniejszymi historiami Kapitana Ameryki. Ponadto, niektóre postacie mogą być słabo rozwinięte i pozostawiać pewien niedosyt. Pomimo tych wad, "Kapitan Ameryka: Zimowy Żołnierz część 1" jest wartościowym dodatkiem do biblioteki fanów Kapitana Ameryki i komiksów Marvela. To wciągająca historia, która oferuje emocjonujące momenty i zaskakujące zwroty akcji. Ostatecznie, przyznaję temu komiksowi ocenę 7/10, ze względu na jego intrygujący scenariusz, wizualną atrakcyjność i emocjonalne momenty, choć z pewnymi zastrzeżeniami co do skomplikowanych wątków i rozwoju postaci.
ola161 - awatar ola161
ocenił na 7 2 lata temu
Ultimates: Superludzie. Część 1 Bryan Hitch
Ultimates: Superludzie. Część 1
Bryan Hitch Mark Millar
Komiks zrobił na mnie duże wrażenie, mimo że przeczytałem go lata po oryginalnym wydaniu. W ogóle mnie nie dziwi, że seria odniosła tak duży sukces i była jednocześnie dość kontrowersyjna. To bardzo udana próba osadzenia "super-ludzi" w realistycznym świecie. Czy osoby obdarzone super zdolnościami biegałyby frywolnie po ulicach miast w spandexie, bawiąc się w straż obywatelską? A może jednak państwa / organizacje rządowe zrobiłyby wszystko żeby ich kontrolować i sankcjonować takie działania? Czy ukrywanie tożsamości takich ludzi jest w ogóle możliwe i czy ma jakiś sens? Czy każdy "super-człowiek" musi z automatu być dobrą osobą, szlachetnie i bezinteresownie walczącą w imię wzniosłych wartości? A niby czemu? Ludzie to wielowymiarowe istoty, ten sam człowiek może być zdolny do bohaterskich czynów i jednocześnie skrywać mroczne sekrety albo być odrażający w życiu osobistym. Taki jest ten komiks - łączy bombastyczną akcję superhero z elementami dramatycznymi, momentami jest niezmiernie cyniczny i gorzki. Wymowa całości jest też niesamowicie ironiczna - Ultimates stają się bohaterami i idolami bo powstrzymali wielkie zagrożenie... które sami wywołali. Wizualnie rewelacja - całość utrzymana w filmowym, "blockbusterowym" stylu. Nie mam wątpliwości, że komiks zainspirował filmowe uniwersum Marvela. Rozumiem, że nie każdemu taka wersja superbohaterów będzie pasować, ale mnie podobało się bardzo, zwłaszcza że Avengersów w bardziej tradycyjnym, cukierkowym wydaniu jest na pęczki.
Szymon Klich - awatar Szymon Klich
ocenił na 8 3 lata temu
Iron Man: Extremis Warren Ellis
Iron Man: Extremis
Warren Ellis Adi Granov
Komiks "Iron Man: Extremis" autorstwa Warrena Ellisa i Adiego Granova to powiew nowoczesności i świeżego spojrzenia na przygody Iron Mana. Ellis, znany ze swoich innowacyjnych pomysłów, i talentowany rysownik Granov tworzą dynamiczną historię, która wprowadza bohatera w erę XXI wieku. W "Extremis" Warren Ellis eksploruje temat zaawansowanej technologii i jej wpływu na społeczeństwo. Tworzy intrygujący wątek dotyczący niebezpiecznego Extremis, tajemniczego programu, który może zmienić bieg historii. Autor zadaje ważne pytania o granice etyki i odpowiedzialności w stosunku do rozwijającej się technologii, co stawia Tony'ego Starka, czyli Iron Mana, w trudnej sytuacji. Adi Granov w swojej sztuce wprowadza nowoczesny i futurystyczny styl, który doskonale oddaje atmosferę historii. Jego szczegółowe ilustracje i dynamiczne kompozycje przyciągają wzrok i doskonale oddają moc i elegancję Iron Mana. "Extremis" to komiks, który nie tylko dostarcza akcji i efektownych scen walki, ale także zagłębia się w psychologiczne aspekty postaci Tony'ego Starka. Ellis eksploruje jego wewnętrzne demony i konflikty moralne, czyniąc go bardziej złożonym i ludzkim bohaterem. Jednak pomimo innowacyjnych pomysłów i interesującej fabuły, "Iron Man: Extremis" nie jest pozbawiony pewnych niedociągnięć. Niektóre elementy historii mogą być przewidywalne, a tempo narracji nie zawsze jest równomierne. W dodatku, choć komiks wprowadza nowoczesne elementy, niekiedy brakuje mu pełnej eksploatacji potencjału technologicznych aspektów. Warren Ellis to uznany scenarzysta komiksowy, który słynie z odważnych i oryginalnych pomysłów. Pracował przy wielu znanych tytułach, a jego styl pisania jest rozpoznawalny dzięki mocnym dialogom i głębi postaci. Adi Granov to utalentowany artysta, który zdobył uznanie dzięki swojemu precyzyjnemu rysunkowi i zdolności do oddawania detali. Podsumowując, "Iron Man: Extremis" to komiks, który wnosząc świeże spojrzenie na przygody Iron Mana, oferuje zarówno widowiskowe sceny akcji, jak i refleksję nad społecznymi konsekwencjami rozwijającej się technologii. Pomimo pewnych niedoskonałości, jest to wartościowa lektura dla fanów Iron Mana i miłośników komiksów. Ocena 7/10.
ola161 - awatar ola161
ocenił na 7 2 lata temu
New X-Men: Imperialni Grant Morrison
New X-Men: Imperialni
Grant Morrison Frank Quitely Ethan Van Sciver Igor Kordey
W całej masie komiksów przeze mnie czytanych, zaginęło gdzieś nazwisko Granta Morrisona. A to bardzo niedobrze, bo to ścisła czołówka, łeb pełen niesamowitych pomysłów, przekazywanych w specyficzny i intrygujący sposób. Jego run w New X-men to piękna zbieranina wszystkiego, co w tym scenarzyście jest najlepsze. Okrojona grupa mutantów mierzy się tu z wieloma problemami - jest radzenie sobie z brakiem Profesora Xaviera, jest tajemnicze złe samopoczucie, jest (oczywiście) ludzka nietolerancja, ale największym zagrożeniem i tak jest przepotężny przeciwnik mający pod sobą prawie tak samo potężne kosmiczne imperium. Wszystko zwala im się na głowę w tej samej chwili i zaczyna się dziać. Nie jestem zbyt wielkim fanem mutantów. Jasne, są w porządku, ale komiksy z ich udziałem bardzo często cierpiały z dwóch powodów. Albo kiepska fabuła, albo przesyt postaci. Morrison redukując jednak główną drużynę do pięciu członków (a może i nawet czterech, bo - zaskok - Wolverine służy tu jednak często jak tło) pozwolił im się bardzo dobrze rozwinąć. A kiedy do tego jeszcze uwalnia swoją fantastyczną wyobraźnię, dodaje odrobinę mroku i niepokoju, uświetnia wyjątkowym poczuciem humoru (nigdy w życiu bym nie pomyślał, że Beast może być najzabawniejszą postacią w tym świecie!) powstaje komiks idealny. Skonstruowany tak, jak skonstruowany powinien być porządny film o X-menach. Intrygujący początek, zarysowanie tła, ewolucja postaci, drobne sceny akcji, wielka tajemnica, a na koniec kozacki, emocjonujący finał pełen pojedynków. Geniusz. Że niby są ludzie, którzy narzekają na mutantów Morrisona?! Jak tak można!!!
Yave - awatar Yave
ocenił na 9 10 lat temu
Uncanny X-Men: Mroczna Phoenix Chris Claremont
Uncanny X-Men: Mroczna Phoenix
Chris Claremont John Byrne Terry Austin Glynis Wein Bob Sharen
"Uncanny X-Men: Mroczna Phoenix" autorstwa Terry'ego Austina, Johna Byrne'a i innych to klasyczna historia o potędze i konsekwencjach, gdy jedna z członkiń drużyny X-Men, Jean Grey, zostaje opanowana przez potężną siłę znaną jako Mroczna Phoenix. W "Mrocznej Phoenix" widzimy dramatyczną transformację Jean Grey, która staje się jednym z najpotężniejszych istot we wszechświecie. Jej moc rośnie, ale równocześnie rośnie również jej niewyczerpane pragnienie władzy, co prowadzi do niebezpieczeństwa dla nie tylko dla jej przyjaciół, ale również dla całej planety. Fabuła niesie ze sobą emocje i napięcie, gdy X-Men stają w obliczu nieuchronnego starcia z Mroczną Phoenix. Terry Austin i John Byrne tworzą wyraziste ilustracje, które oddają intensywność i siłę tej historii. Komiks jest pełen dynamicznych scen akcji i efektownych widowisk, które przykuwają uwagę czytelnika. Jednakże, "Uncanny X-Men: Mroczna Phoenix" może być nieco zawiły w narracji, szczególnie dla nowych czytelników niezaznajomionych z historią X-Men. Niektóre z wątków mogą być trudne do zrozumienia bez wcześniejszej znajomości postaci i ich relacji. Mimo to, "Mroczna Phoenix" to klasyk gatunku superbohaterskiego, który wpłynął na wiele innych historii. Oferuje mocne emocje, spektakularne walki i moralne dylematy. Oceniam ten komiks na 6/10, biorąc pod uwagę nieco skomplikowaną narrację, która może odstraszać niektórych czytelników, ale jednocześnie doceniając jego wpływ na historię X-Men i znaczenie w świecie komiksów.
ola161 - awatar ola161
ocenił na 6 2 lata temu

Cytaty z książki Punisher: Witaj ponownie, Frank część 1

Więcej
Garth Ennis The Punisher (wydanie kolekcjonerskie) Zobacz więcej
Więcej